Na fali ostatnich wątków...

02.04.11, 15:20
Może to pod wpływem ostatnich wątków, ale zaczynam nabierać wrażenia, że związki babsko-męskie rozbijają się dramatycznie o pieniądze, sprzątanie, zazdrości, wspólne sadzanie tyłka przed telewizorem, nadmierne skakanie kobiety wokół faceta, niedomierne skakanie faceta wokół kobiety... A gdzie w tym jest prawdziwa relacja?

1. Owszem, pieniądze są ważne, mój świat też się wokół nich kręci, drogich ciuchów i butów, ale - do choinki - to są moje pieniądze. Facet ma swoje i o ile nam razem wystarcza, żadne się nie wtrąca, na co drugie wydaje. Jeśli mi lepiej z kolejna dziesiątką sukienek, a jemu z najnowszym iPadem - w czym problem?
Koszty utrzymania dzielimy sprawiedliwie, a sport, restauracje, bary czy kino są po prostu wliczane w koszt utrzymania zadowolenia duchowego.

2. Sprzątanie? Tyle, ile trzeba by się o brud nie przewrócić, okazyjnie sprzątamy razem; jak pojawi się straszny problem - skorzystamy z pani do sprzątania. Ewentualnie podział obowiązków, pod warunkiem, że się nie rozkazuje, co ma być, jak i kiedy sprzątnięte:)
Nie wierzę w kłótnie o porozrzucane skarpetki. To są kłótnie i pretensje o nieudany związek...

3. Wspólne spędzanie czasu? Owszem, po zaspokojeniu potrzeb każdego z nas - wiele rzeczy robimy na własną rękę, za to każdy wspólny moment staramy się wykorzystać do maksimum. Wolność jest istotna, tak samo jak właśni, nie wspólni, przyjaciele.

Związek to nie są kłótnie o prozaiczne sprawy. Obowiązki obowiązkami - u rozsądnych odpowiedzialnych ludzi wychodzą same w praniu.

Związek to jest przyjaźń z partnerem. Śmianie się z tych samych głupot. Szybki seks tuż przed wielkim wyjściem, gdy oboje już jesteście spóźnieni. Celebrowanie posiłków przy stole, a nie na kolanie przez tv. I ważne, by się starać i umieć podkręcać atmosferę; zaskoczyć partnera ugotowaną kolacją i butelką wina, brakiem bielizny na spacerze, wypadem do zoo z lemurami, wyciągnięciem jego/jej na poranną przebieżkę do lasu. A czasem po prostu spędzić dzień w łóżku nie robiąc nic;)
I nade wszystko - związek to przede wszystkim śmiech, zaufanie i szacunek do partnera. Dopóki potrafi spojrzeć się z boku na partnera i być dumnym, że jest się właśnie z nim - dopóty związek działa.

W innym wypadku - szkoda czasu. Zrzędzenie i marudzenie, wymuszanie czegoś łzami zamiast kompromisem prowadzi tylko do utraty szacunku i godności. Uczucia nie można sobie wypłakać, a jeśli coś ma się rozpaść, to nie ma co odwlekać tego w czasie. Jak już ktoś powiedział - szanujmy się; i mężczyźni, i kobiety. Być z kimś tylko po to by być to marnowanie życia. A mamy je tylko jedno.

To se cafem pofilozofowała...:)
    • princessjobaggy Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:32
      > Związek to jest przyjaźń z partnerem. Śmianie się z tych samych głupot.

      Nie bede sie tutaj wymadrzac, bo roznie w zyciu bywa. Ale musze przyznac, ze z tym fragmentem o przyjazni akurat masz racje. Wielu ludzi popelnia blad wiazac sie z kims na lapu-capu, gdy sa zamroczeni zauroczeniem, chemia, seksem. I kiedy ten etap fascynacji wreszcie mija, okazuje sie, ze nie ma nic i ze nawet swojego partnera nie lubia jako osoby.
      • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:38
        > Nie bede sie tutaj wymadrzac, bo roznie w zyciu bywa. Ale musze przyznac, ze z
        > tym fragmentem o przyjazni akurat masz racje. Wielu ludzi popelnia blad wiazac
        > sie z kims na lapu-capu, gdy sa zamroczeni zauroczeniem, chemia, seksem. I kied
        > y ten etap fascynacji wreszcie mija, okazuje sie, ze nie ma nic i ze nawet swoj
        > ego partnera nie lubia jako osoby.

        Właśnie o to mi chodzi:)

        Żeby naprawdę lubić towarzystwo partnera. Żeby rozmowę z nim odbierać jako coś wartościowego. Żeby dobrze się ze sobą czuć.

        Oczywiście przejściowe kryzysy zawsze się zdarzają i to też jest ok.

        Ale bycie z kimś tylko dlatego, że zapewnia utrzymanie, że opiekuje się dziećmi, dlatego, że jest dobry (!) i nie bije i nie pije, że fajniej jest mieć odezwać się do kogoś wieczorem niż siedzieć samemu, tylko dlatego, że kiedyś były motylki, jest niewystarczające. Moim zdaniem przynajmniej.
      • six_a Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:45
        coooośty:) tera tyle się ślub planuje, że każda chemia zdąży się rozwiać. salę trzeba rezerwować na dwa lata w przód;)
    • six_a Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:38
      :) gdybyż to takie proste było.
      weź pod uwagę, że inaczej patrzysz na związek z perspektywy roku, a inaczej z perspektywy 20 lat. czym innym jest dla Ciebie wydanie swoich pieniędzy na iPada czy buty, a czym innym będzie dla żony potykanie się o piętnastego ipada w ciągu 20 lat i o 500. parę szpilek w tym samym czasie)

      w twoim wydaniu związek = seks i lubienie się. tylko nie wiem, czy tak samo będziesz do tego podchodziła, gdy pojawią się np. zdrady, utrata pracy, choroba, problemy dzieci, problemy rodziców itepe itede. trochę naiwnym jest wierzyć, że to wszystko się nie pojawi, bo para uprawia seks, lubi się i szanuje.
      • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:42
        > w twoim wydaniu związek = seks i lubienie się. tylko nie wiem, czy tak samo będ
        > ziesz do tego podchodziła, gdy pojawią się np. zdrady, utrata pracy, choroba, p
        > roblemy dzieci, problemy rodziców itepe itede.

        Six_a, jeśli ludzie są przyjaciółmi, to i te problemy przyjdzie im łatwiej rozwiązywać niż tym, którzy z codziennym prozaicznym życiem mają już problem.
        Pomijając zdradę, bo dla mnie jest to natychmiastowy koniec związku.

        > trochę naiwnym jest wierzyć, że
        > to wszystko się nie pojawi, bo para uprawia seks, lubi się i szanuje.

        Ależ ja nie twierdzę, że to się nie pojawi.
        Tylko ja bardziej mówiłam o codziennej prozie życia w związku, nie skupiając się na ekstremach.

        czym innym jest dla Ciebie wydanie swoich pieniędzy na iPada
        > czy buty, a czym innym będzie dla żony potykanie się o piętnastego ipada w cią
        > gu 20 lat i o 500. parę szpilek w tym samym czasie)

        Stare sie wyrzuci przecież...:)
        • six_a Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:46
          eeetam, ja bardzo lubiłam mojego męża i lubię go do dziś. co zupełnie nie przeszkadza temu, że związek nam nie wyszedł, albo właśnie wyszedł i nie wrócił;)
        • six_a Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:50
          >Pomijając zdradę, bo dla mnie jest to natychmiastowy koniec związku.
          optymistycznie zakładając, że się o niej dowiesz:)

          > Tylko ja bardziej mówiłam o codziennej prozie życia w związku, nie skupiając si
          > ę na ekstremach.
          proza życia to są właśnie te skarpetki. nie dostrzegasz ich przez 3 lata, a w 4. roku zaczyna cię trafiać szlag. oczywiście, to przykład, może być cokolwiek innego, co przestajesz tolerować z czasem.

          > Stare sie wyrzuci przecież...:)
          hmm, tylko tu nie chodzi o wyrzucanie, tylko pewien styl wydawania pieniędzy. czyli w tym przypadku rozrzutność. ale mogą być i przegięcia w drugą stronę, np. skąpstwo. różnie bywa.
          • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 17:55
            > optymistycznie zakładając, że się o niej dowiesz:)

            Tutaj masz rację:) Wścibska i dociekliwa nie jestem, więc jak facet sam się nie wysypie, to raczej się nie dowiem. Natomiast myślę, że zdradę najczęściej poprzedza jako taki rozpad związku...

            > proza życia to są właśnie te skarpetki. nie dostrzegasz ich przez 3 lata, a w 4
            > . roku zaczyna cię trafiać szlag. oczywiście, to przykład, może być cokolwiek i
            > nnego, co przestajesz tolerować z czasem.

            Jasne. I dlatego myślę, że od początku warto budować coś, co wzmacnia związek, jakieś małe rytuały, które okażą się w przyszłości zbyt ważne, aby niszczyć związek dla skarpetek:)

            > hmm, tylko tu nie chodzi o wyrzucanie, tylko pewien styl wydawania pieniędzy. c
            > zyli w tym przypadku rozrzutność. ale mogą być i przegięcia w drugą stronę, np.
            > skąpstwo. różnie bywa.

            Owszem. Ale przecież wspomniałam, że chodzi o dorosłych i odpowiedzialnych ludzi. Ja może kupię sobie 10 sukienek, co nie znaczy, że część mojej wypłaty nie wyląduje na koncie oszczędnościowym:)
            Powiedzmy, że trochę rozrzutności u nas się przytrafia, ale po zabezpieczeniu innych ważnych spraw i opłat.
            • six_a Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:44
              >Owszem. Ale przecież wspomniałam, że chodzi o dorosłych i odpowiedzialnych ludzi.
              no tak:) wyłącznie związki odpowiedzialnych przetrwają;)
              a przypominasz sobie, dlaczego się rozstałaś z poprzednim(i) facetami? bo chyba z nieodpowiedzialnymi się nie wiązałaś:)
              czy to pierwszy związek?
              • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:54
                Nie rozstaliśmy się przez pier.doły:)

                Mogłabym wymieniać, ale chodziło głównie o niedopasowanie charakterów - kompletnie inaczej chcieliśmy spędzać wolny czas, z innym się coś wypaliło i ciągnęliśmy to z braku laku, z kolejnym ja uciekłam za granicę i zachciało mi się znów singielstwa, itp... a jeden zostawił mnie dla innej;)

                > >Owszem. Ale przecież wspomniałam, że chodzi o dorosłych i odpowiedzialnych
                > ludzi.
                > no tak:) wyłącznie związki odpowiedzialnych przetrwają;)

                Six_a, nie przeinaczaj.
                Chodziło mi o rozsądne i odpowiedzialne pieniędzy - w sensie, że można przepuszczać pieniądze, o ile ma się głowę na karku i ma się coś w zapasie, nie robi się długów ze względu na swoje zachcianki i wszystkie rachunki są opłacone.
                • six_a Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 20:06
                  > Chodziło mi o rozsądne i odpowiedzialne pieniędzy - w sensie, że można przepusz
                  > czać pieniądze, o ile ma się głowę na karku i ma się coś w zapasie, nie robi si
                  > ę długów ze względu na swoje zachcianki i wszystkie rachunki są opłacone.

                  nie doceniasz czynnika czasu i tego, że ludziom się w dupach przewraca. nie ma żadnej gwarancji, że poznany rozsądny pan lub też ty, pozostanie rozsądny do samiutkiego końca tego związku, za dużo wpływów zewnętrznych, za dużo możliwości, pokus i chętek:)

                  >o niedopasowanie charakterów
                  o i to jest dla mnie novum, bo ja bym się w ogóle nie spiknęła z kimś, kto jest niedopasowany charakterologicznie albo prowadzi jakiś kompletnie inny tryb życia niż ja.
                  • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 22:30
                    > o i to jest dla mnie novum, bo ja bym się w ogóle nie spiknęła z kimś, kto jest
                    > niedopasowany charakterologicznie albo prowadzi jakiś kompletnie inny tryb życ
                    > ia niż ja.

                    Brawo.
                    Ja nie jestem idealna i moje pierwsze związki (załóżmy od 19 roku życia) były raczej uczeniem się wspólnego życia, albo inaczej - uczeniem się, czego naprawdę od partnera oczekuję.
                    Skoro Tobie udało się z pierwszym, tylko gratulować.
                    • six_a Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 23:29
                      > Brawo. Ja nie jestem idealna

                      zielonego nie mam, za co brawo, i dlaczego to niby taki ideał. zaliczam to do podstaw. jak Ty lubienie.
                      • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 13:38
                        > zielonego nie mam, za co brawo, i dlaczego to niby taki ideał. zaliczam to do p
                        > odstaw. jak Ty lubienie.

                        Brawo za to, że w momencie wchodzenia w pierwszy związek z góry wiedziałaś, czego od faceta oczekujesz.
                        Ja na poziomie pierwszego związku oczekiwałam motylków i wielbienia rocka... a reszta, wierzyłam, że się sama ułoży.
                        Obecnie zgodność charaktrów to też dla mnie priorytet:)
                        • six_a Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 14:59
                          > że w momencie wchodzenia w pierwszy związek z góry wiedziałaś, cze
                          > go od faceta oczekujesz.
                          nic takiego nie było:), pisałam, że na związkowiczów nie wybierałam osób kompletnie różnych od siebie. a i tak różnice się pojawiały z czasem;)

                          jakby to powiedzieć, przyjaźń może pomóc się związać, ale nie pomoże związku utrzymać. bo związek to nie przyjaźń, jak ktoś niżej słusznie zauważył.
                          • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 15:07
                            > jakby to powiedzieć, przyjaźń może pomóc się związać, ale nie pomoże związku ut
                            > rzymać. bo związek to nie przyjaźń, jak ktoś niżej słusznie zauważył.

                            Ehh, six_a - ja myślę, że my myślimy podobnie, tylko inaczej to definiujemy;)

                            Mówiąc przyjaźń z partnerem miałam na myśli, że możesz mu zaufać i dobrze się z nim po prostu czujesz i że czas spędzony wspólnie choćby na lepieniu klusek będzie wartościowy, że tak, jak ktoś powiedział wcześniej, gdy miną pierwsze motylki i tak przepadasz za wspólnym spędzaniem czasu.
                            Natomiast logiczne jest, że jest to przyjaźń na innej płaszczyźnie niż z przyjaciółką, bo wielu rzeczy swojemu partnerowi nie powiesz nigdy...

                            I oczywiście sama przyjaźń to nie wszystko, inaczej każda baba wiązałaby się z przyjaciółką ze szkolnej ławki:D

    • berta-live Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:41
      A ja mam wrażenie, że ludzie kompletnie nie potrafią się przystosować do życia we współczesnym świecie i na siłę próbują do nie wpasować wzorce z ubiegłych epok. A tylko takie wzorce znają.

      Dawniej wiadomo było do czego facet w domu służy. Miał zarabiać kasę, robić drobne naprawy monterskie i dawać rodzinie pozycję społeczną. Reszta nie miała najmniejszego znaczenia i zależała tylko od dobrej woli tego faceta. Dzisiaj te wszystkie rzeczy kobieta jest w stanie zafundować sobie sama. Nie jest zależna finansowo od męża, ma własną pozycję społeczną, a nawet z naprawami sobie poradzi a jak nie, to zatrudni fachowca.
      I tak naprawdę to nie wiadomo po co jej ten mąż w domu. Ten mąż to też w zasadzie nie wie co tam robi. No i w sumie wszyscy nie wiedzą czego chcą. A jak tak to i ciągle są z czegoś niezadowoleni i czymś rozczarowani. I konflikty gotowe.
      • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:54
        > I tak naprawdę to nie wiadomo po co jej ten mąż w domu. Ten mąż to też w zasadz
        > ie nie wie co tam robi. No i w sumie wszyscy nie wiedzą czego chcą. A jak tak t
        > o i ciągle są z czegoś niezadowoleni i czymś rozczarowani. I konflikty gotowe.

        Jesteśmy wciąż pokoleniem przejściowym pomiędzy typowym patriarchalnym małżeństwem a związkiem partnerskim:)
    • sweet_pink Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:41
      Powiedziałabym amen gdyby tylko wykreślić to zdanie "> Związek to jest przyjaźń z partnerem"...bo związek to związek a przyjaźń to przyjaźń i choć podobne to relacje to jednak rządzą się według mnie innymi prawami.
      • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:45
        > bo związek to związek a przyjaźń to przyjaźń i choć podobne
        > to relacje to jednak rządzą się według mnie innymi prawami.

        Inna przyjaźń niż z przyjaciółką od serca, przyjaźń, gdzie nie trzeba mówić wszystkiego, ale wciąż nazwałabym to przyjaźnią.
        • sweet_pink Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:50
          Ja tego tak nie nazywam...po to mam słowa związek i miłość...z takiego zamydlania słownikowego wywodzą się moim zdaniem później wszelkie problemy z myleniem miłości z przyjaźnią, zazdrością o przyjaciół itp.
    • wersja_robocza Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:45
      Po kilku miesiącach tak wygląda. Same radości, a w worku ze zmartwieniami są te skarpetki, klapa od sedesu czy 14 par butów. Ale z małej kulki może powstać potężna kula śniegowa czasem z prędkością nie do wyhamowania, o tyle w związkach z dłuższym stażem, z dziećmi, wspólnymi zobowiązaniami finansowymi, sprawami dzieci, rodzin, realnymi kłopotami z pracą, poważnymi chorobami, które zjadają kasę, czas, energię i właśnie zdrowie po prostu czasem może nie starczać uśmiechu a z czasem też nerwów, by tak gładko wręcz bajkowo ze wszystkim we wspólnym tempie się zmierzyć. Dodać do tego fakt, że coraz więcej jest rodzin patchworkowych czyli to już kolejne związki ludzi z ich eksami, dziećmi... Jest cała masa miejsc, gdzie mogą powstać pęknięcia nawet na idealnych dzbanach.;)
      • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:51
        Nie przeczę, wszystkie "idealne" związki kiedyś popękają, a niektóre się rozsypią.

        Może się za bardzo nafilozofowałam, chodziło mi jedynie, aby w związku nie spocząć na laurach, tylko go pielęgnować.
        Jak również o to, by nie ciągnąć na siłę związków, które istnieją tylko z przyzwyczajenia, a partner większą przyczyną żalu i rozgoryczenia niż radości.
        • wersja_robocza Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 15:55
          To wszystko prawda. Na niepowodzenia czasem pracuje się bardzo długo a czasem wystarcza jedna rzec, a potem liczy, że lekarstwo jest szybkie, łatwe i przyjemne. Albo ze samo się naprawi i wróci do normy, chociaż dla każdego stan normy oznacza coś innego.
          I chyba jeszcze warto pamiętać czy umieć dzielić różne sprawy na ważne, mniej ważne, duperele i priorytetowe dla związku bez zapominania o satysfakcji obydwojga partnerów. Trzeba umieć znajdować równowagę. Temat na wiele rozpraw.;)
        • aeris Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 16:42
          cafem napisała:

          > chodziło mi jedynie, aby w związku nie spoc
          > ząć na laurach, tylko go pielęgnować.

          I to jest genialne w swej prostocie stwierdzenie. Niby nic nowego, a jednak niezmiernie wazne. Nad zwiazkiem trzeba pracowac... (tez nic nowego)
    • masher Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 17:49
      to napisze tak, ludzie nie dorosli do zwiazkow. laduja sie w cos o czym nie maja pojecia, nie kojarza tego z jakas odpowiedzialnoscia, ze schylaniem sie, zginaniem karku, z tym ze czasem moze trzeba bedzie odpieprzac samemu cala szopke i to z usmiechem na ustach. zapominaja szybko pozniej dla kogo chca te gory przenosic, pozniej zapominaja ze sa w ogole jakies gory a pozniej juz tylko jest belkot w stylu "eeeegggreeeeegegeeeeeeegeeeeeeee". dlatego tez sobie juz dawno temu powiedzialem, ze nie zamierzam rozmieniac zycia na drobne. bez kompromisow podchodze do tematu rodziny- albo jest jak powinno byc albo nie zamierzam pieprzyc sobie samemu zycia i jeszcze czyjas glupota obarczac moze i przyszlego pokolenia. albo albo i nie ma zlituj sie. no i niestety moge szczeznac samemu na tym lez padole :]
      • wersja_robocza Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 17:54
        masher napisał:

        > dlatego tez sobie juz dawno te
        > mu powiedzialem, ze nie zamierzam rozmieniac zycia na drobne. bez kompromisow p
        > odchodze do tematu rodziny- albo jest jak powinno byc albo nie zamierzam pieprz
        > yc sobie samemu zycia

        Znaczy powiedziałeś sobie: albo jest tak jak ja chcę, albo wcale. Po prawdzie bezkompromisowo. Bo i miejsca nie ma na kompromis.;)

        i jeszcze czyjas glupota obarczac moze i przyszlego pokol
        > enia. albo albo i nie ma zlituj sie. no i niestety moge szczeznac samemu na tym
        > lez padole :]

        Biorąc pod uwagę powyższe założenie mam niemal pewne, że tak może być. No chyba że dopisze ci szczęście i trafi się ktoś, kto ci się całkowicie podporządkuje.;)
        • masher Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 17:58
          :P nie chodzi o jakies podporzadkowanie ale bycie normalnym partnerem zyciowym. nie wymagam cudow, nie wymagam aby mnie noszono na rekach, aby mnie gwalcono w progu, czy tego aby mi gotowac... od petencjalnej partnerki wymagam zyciowych jaj i glowy na karku ktora sluzy do czegos wiecej niz tylko 24godzinnego gadania i jako sciana do grafiti :P oooooooooo :P mysle ze gdyby ludzie rozsadnie podchodzili do zycia, wybierali sobie partnerow takze z glowa to by zylo sie wszystkim znacznie lepiej i nie musiano by pozniej kombinowac z rozwodami tylko bysmy mieli staruszkow w parkach idacych pod reke.
          • wersja_robocza Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 18:05
            Napisałeś: bez kompromisów ma być normalnie. Czyli tak jak ty chcesz, twoja wizja życia jest najlepsza i jedyna wartościowa. Nie to wynocha. W sumie podporządkuj się tej normalnej czyli mojej wizji, a jak nie to wracaj na swoja posesję. Bo ty nie ustąpisz na centymetr.;)
            • masher Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 18:14
              bo i nie ma co ustepowac gdy sie spotka normalego osobnika plci przeciwnej :P a ze o takiego ciezko to pisac nawet nie musze. dla takiego pozniej czlowiek da sobie i reke i noge upitolic a reszte oddac na przeszczepy nie patrzac na nic. to jest zwykle oddanie sie komus we wlasnosc :P a jesli moge decydowac komu oddac swoje wlasne cztery litery to wole komus rozumnemu niz komus glupiemu. NIE dla kiecki byle byla! ot co
              • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:09
                > bo i nie ma co ustepowac gdy sie spotka normalego osobnika plci przeciwnej :

                Ja myślę, że wiem, o co Ci chodzi.

                Kobieta ma Ci być partnerką i taką ma zostać; nie musi być perfekcyjna, nie musi byc modelka, ważne, by miała swoje zdanie i się wokół misia nie owinęła:)

                Bardzo często babki po ślubie/utonięciu w stałym związku przestają dbać o siebie, przestają z mężem wychodzić na randki, za to wydaje im się, że jak upiorą mężowi koszulę, postawią obiad pod nos i wyszorują na błysk wychodek, to facetowi do szczęścia wystarczą.

                I to samo w drugą stronę, żeby nie było - facet roztyje się po ślubie, dupę posadzi przed kompem i myśli, że wielką głową rodziny jest, bo pieniądze zarabia i kwiatka na dzień kobiet wręczy.
                • wersja_robocza Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:24
                  Spotyka się normalnego osobnika i nie ma w czym ustępować. I dobrze. Ale prędzej czy później pojawiają się różnice w czymkolwiek. I co wówczas? Moja racja jest ważniejsza, więc jak się nie podoba to fora ze dwora, bo przecież na początku rzekłem, że na żadne kompromisy nie pójdę? Nawet jeśli ten osobnik naprawdę jest normalny? Nie da się tak. Brak skłonności do pójścia na kompromis może popsuć najpiękniejszą relację z największym ideałem, jaki się uda znaleźć.;)
                  • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:30
                    > Brak skłonności do pójścia na kompromis może popsu
                    > ć najpiękniejszą relację z największym ideałem, jaki się uda znaleźć.;)

                    Och, kompromisy to podstawa:) I rzeczowe rozmawianie o problemach wraz z zaproponowaniem rozwiązania/rozwiązań, żadne szlochanie czy terroryzowanie partnera.
                    • wersja_robocza Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:35
                      Ano właśnie. Maszer za to napisał, ze na żadne kompromisy nie pójdzie, bo ma być normalnie. Czyli tak, jak on wszystko widzi. A tak się nie da tworzyć udanego związku. No chyba, że jedna ze stron całkowicie się podporządkuje. Ale wtedy do satysfakcjonującego związku to jeszcze lata świetlne.;)
                      • masher Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:44
                        nigdzie tego nie napisalem. napisalem ze stawiam ostry warunek przy wyborze- baba z jajami, kozak, partner itd. a nie jakas pipa ktora muszac cos zalatwic sie wezmie i rozlozy bo niekumata ameba z niej bedzie. niestety, wole z madrym stracic niz z glupim znalesc. a majac wybor, wole z niego korzystac a nie brac co popadnie :]
                        • wersja_robocza Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 20:06
                          Napisałeś:
                          "dlatego tez sobie juz dawno temu powiedzialem, ze nie zamierzam rozmieniac zycia na drobne. bez kompromisow podchodze do tematu rodziny- albo jest jak powinno byc albo nie zamierzam pieprzyc sobie samemu zycia"

                          :>
                          • masher Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 20:25
                            no i dokladnie jest to napisane co pozniej ci wyjasnilem w kilku slowach :] zwyczajnie rozumiesz przez to cos innego i sie czepiacie pani :P
                  • masher Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:41
                    przesadzasz :] zycie to jeden wielki kompromis. problem polega wylacznie z tym czy zadajemy sie z glupimi czy z madrymi. inaczej, czy wolisz isc na kompromis z kims glupim, nieodpowiedzialnym, dziecinnym itd czy z czlowiekiem z ktorym mozesz wtrabic beczke soli i nawet nie zapyta czemu tylko sol bez popitki daja. wlasnie w tym jest cale sedno bycia z kims. nie wyobrazam sobie tworzenia zwiazku z jakas tepa pinda ktora jedyne co w zyciu widzi to wlasny zad albo i nawet tego nie bo jest zwyczajnie za pusta w srodku. chce kogos komu moge powiezyc wlasne zycie, zycie ewentualnych naszych dzieci, ich wychowanie to ze gdyby mnie sie cos stalo to sie nie posra z wrazenia ze jest sama tylko zakasze rekawy i bedzie robila za matke i ojca. dla mnie to elementarne wymagania ktore stawiam, reszta jest tylko tym co sobie czlowiek wypracuje
                    • titta Re: Na fali ostatnich wątków... 05.04.11, 21:50
                      Chm...
                      Kobiety z jajami maja to do siebe, ze facetow tez wybiearja z jajami. Z tym, ze wiekszosci sie tylko wydaje, ze ma jaja.
                      Zaoczne zakladanie, ze kobiety to tempe pindy raczej o ich obecnosci nie swiadczy...
    • chersona Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 18:06
      może pójdziemy tropem zachodnim - tam chyba nie ma już czegoś takiego, jak związek do grobowej deski. wszyscy chcą być szczęśliwi, zadowoleni, nowocześni, niezależni i zakładają związek na parę lat, potem kolejny i kolejny.
      • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 18:11
        > może pójdziemy tropem zachodnim - tam chyba nie ma już czegoś takiego, jak zwią
        > zek do grobowej deski. wszyscy chcą być szczęśliwi, zadowoleni, nowocześni, nie
        > zależni i zakładają związek na parę lat, potem kolejny i kolejny.

        Nieprawda. Na Zachodzie wciąż ludzie się hajtają i wciąż pozostają w długich związkach. I wciąż do tego dążą.

        Jedynie nie ma presji rodziców, sąsiadów i pociotków na to, by dziewczyna jak najszybciej złapała dobrą partię.
        Ludzie dobierają się w związki bardziej świadomie; a jeśli coś się nie układa, to nie ciągną małżeństwa w nieskończoność dla pozorów, chociaż ze sobą ani już nie śpią, ani nawet nie rozmawiają.
        • chersona Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 18:13
          może w takim razie zależy to od środowiska. znajoma spędziła kilka lat w W. Brytanii. Powiedziała, że zauważyła tam absolutny rozpad rodziny. dzieci są z różnych związków, a każdy kolejny przejściowy.
          • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:03
            > może w takim razie zależy to od środowiska. znajoma spędziła kilka lat w W. Bry
            > tanii. Powiedziała, że zauważyła tam absolutny rozpad rodziny. dzieci są z różn
            > ych związków, a każdy kolejny przejściowy.

            A ja w Wielkiej Brytanii znam rodziny rozpadnięte i rodziny całe. Tak samo w Polsce;)
    • krwawa_orlica Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 18:58
      > Związek to jest przyjaźń z partnerem. Śmianie się z tych samych głupot. Szybki
      > seks tuż przed wielkim wyjściem, gdy oboje już jesteście spóźnieni. Celebrowani
      > e posiłków przy stole, a nie na kolanie przez tv. I ważne, by się starać i umie
      > ć podkręcać atmosferę; zaskoczyć partnera ugotowaną kolacją i butelką wina, bra
      > kiem bielizny na spacerze, wypadem do zoo z lemurami, wyciągnięciem jego/jej na
      > poranną przebieżkę do lasu. A czasem po prostu spędzić dzień w łóżku nie robią
      > c nic;)
      > I nade wszystko - związek to przede wszystkim śmiech, zaufanie i szacunek do pa
      > rtnera. Dopóki potrafi spojrzeć się z boku na partnera i być dumnym, że jest si
      > ę właśnie z nim - dopóty związek działa.

      Chociaż mnie wkurzyłaś broniąc kiedyś tego nieszczęśliwego kitka, to zgodzę się tutaj z Tobą całkowicie i zupełnie. ;)
      • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 16:17
        > Chociaż mnie wkurzyłaś broniąc kiedyś tego nieszczęśliwego kitka, to zgodzę się
        > tutaj z Tobą całkowicie i zupełnie. ;)

        Ależ ja wcale kitka nie broniłam, daleko mi do tego! Broniłam za to jej zdania, bo wówczas według mnie miała rację:)
    • lew_ Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:09
      A,orlica wrocila :) gdzie bylas caly tydzien?:) Jak w nowej pracy??: Burdel posprzatany?:)
      • krwawa_orlica Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:14
        Nie wróciła, bo nigdzie nie zaginęła.
        W pracy super, burdel jak był tak jest. Czyli wszystko po staremu.
        To miło, że cieszysz się na mój "widok". :D
        • lew_ Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:19
          Jak w pracy super to sie ale ciesze,praca jest najwazniejsza:) A polubilem cie wiec sie i ciesze ze cos skrobnelas:)
          • krwawa_orlica Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 19:23
            Łał. :P

            Miłego wieczoru zatem życzę Ci. ;)
    • zeberdee24 Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 20:01
      Generalnie to co ty mówisz to dla większości Polaków jest fantazjowanie a nie filozofowanie - kwestia kasy, ty kasy masz ze sporym nadmiarem i myślisz kategoriami 'niech jedzą ciastka', ale są ludzie - szczególnie w tzw. Polsce B dla których kartonik mleka czy kawałek 'zwyczajnej' to jest wydatek i idą na piechotę nawet spory kawał do Biedronki żeby sobie tanio nakupić tych produktów jedzeniopodobnych i nie są to ludzie z patologii tylko np. para nauczycieli. Normalne jest że w takim związku będą kłótnie o kasę bo piramida potrzeb jest nieubłagana, i najpierw trzeba zjeść i zapłacić czynsz a potem można się martwić o kondycję związku.
    • marguy Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 22:04
      cafem,
      po ponad 25 latach malzenstwa calkowicie popieram twoje "filozofowanie" :)
      Tak trzymaj !

      Na wypowiedzi forumowiczow mowiacych o braku pieniedzy, o roznicy charakterow itp.,
      odpowiem, ze charakterami roznimy sie bardzo, ze byly okresy kiedy z kasa bylo mocno nieciekawie i pomimo tego zawsze udalo sie nam przebrnac przez nie razem i wyjsc na prosta.

      Co do przyjaciol i wspolnego spedzania czasu to zawsze szanowalismy nasze (bardzo odrebne upodobania). Do opery chodzilam z nim tylko wtedy gdy mialam gwarancje, ze nie bedzie piskliwych sopranow. On poszedl ze ma do klubu jazzowego tylko raz i z ochota "oddal mnie" w rece mojej paczki jazzofilow.

      I choc oboje mamy charaktery po kiju (on - bardzo serio, ostrozny, niesmialy i - co tu ukrywac - niezbyt kontaktowy; ja - zdecydowana i optymistka umiejaca sie natychmiast zakolegowac z polowa wsi), to udalo nam sie razem objechac pol swiata i sie nie pozabijac :)

      ps. To moj maz wytlumaczyl mi, ze nigdy nie slyszal o tym zeby po kolacji brudne gary same uciekly ze zlewozmywaka ;)
      • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 22:34
        > po ponad 25 latach malzenstwa calkowicie popieram twoje "filozofowanie" :)
        > Tak trzymaj

        Próbuję z całych sił:)

        > Na wypowiedzi forumowiczow mowiacych o braku pieniedzy, o roznicy charakterow i
        > tp.,
        > odpowiem, ze charakterami roznimy sie bardzo, ze byly okresy kiedy z kasa bylo
        > mocno nieciekawie i pomimo tego zawsze udalo sie nam przebrnac przez nie razem
        > i wyjsc na prosta.

        Też mnie się wydaje, że jeśli związek ma solidne podstawy, to wszystko albo bardzo wiele przetrwa.
        Z tymi pieniędzmi tez wszyscy przesadzają, my kokosów nie mamy, a większość naszych rozrywek oparta jest na spacerach w lesie/nad morzem i innych mało kosztownych wyjściach:)
        Po prostu nie spłacamy żadnych kredytów, więc i wielkich zobowiązań nie mamy.

        > ps. To moj maz wytlumaczyl mi, ze nigdy nie slyszal o tym zeby po kolacji brudn
        > e gary same uciekly ze zlewozmywaka ;)

        Haha:) Nie uciekają - przetestowane!
        • marguy Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 22:49
          I slusznie, ze przetestowane, bo czyz to nie lepiej sobie pogadac po kolacji, zamiast leciec jak dzika do garow?
          U nas takie rozmowy na tematy rozne czasami trwaly do rana. A gadalismy o wszystkim poczawszy od wspomnien z dziecinstwa na roznych problemach spolecznych konczac.
          Nigdzie nie jest powiedziane, ze maz z zona maja rozmawiac tylko o tym czy starczy im do pierwszego.
          No i wspolnie marzylismy, co wyszlo nam na dobre, bo czesc tych marzen udalo nam sie zrealizowac.
          • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 02.04.11, 22:58
            > Nigdzie nie jest powiedziane, ze maz z zona maja rozmawiac tylko o tym czy star
            > czy im do pierwszego.

            Nigdzie.
            Mam nadzieję, że nigdy u mnie to się nie przytrafi.
            W chwili obecnej jesteśmy na etapie dyskutowania o lemurach:D
    • mumia_ramzesa Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 11:03
      Pare slow o pieniadzach, bo mam w tym temacie bogate doswiadczenie ze skrajnymi przypadkami.
      Najlepiej by bylo, gdyby osoby mialy takie samo podejscie do spraw finansowych. Nie tylko dlatego, ze oszczednego rozrzutnosc partnera denerwuje. Jest sprawa spedzania wolnego czasu - weekendow czy urlopu. Trudno sie dogadac jesli jeden chce pojechac do 5-gwiazdkowego hotelu, pojsc na wystawna kolacje, pic drogie wino a drugi bedzie wolal camping, sportowe ubranie, aktywnosc fizyczna i kielbase na ognisku. Ostatnio zastanawialam nad fenomenem mojej najwiekszej i najdluzszej przyjazni i stwierdzilam, ze bylysmy z tego samego swiata, mialysmy identyczne podejscie do wielu spraw i m.in. szacunek do pieniadza.
      Problem jest tez z oszczedzaniem i inwestowaniem(przy czym dla niektorych inwestowaniem jest trzymanie pieniedzy na ROR). W zwiazku nie mozna chyba miec podejscia: rob sobie ze swoimi pieniedzmi co chcesz, bo moze sie okazac, ze jedna osoba bedzie wydawac na glupoty a druga oszczedzac. Tymczasem oszczednosci sa wspolnym dorobkiem i w krytycznych chwilach moga byc b. potrzebne.
      • qw994 Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 11:13
        W ogóle udane związki do związki ludzi podobnych do siebie. Jeśli na kogoś takiego się trafi i jego cechy w większość i pokrywają się z twoimi, to ma się naprawdę duże szczęście. Inaczej zawsze w pewnych aspektach będzie dochodziło do utarczek.
      • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 12:50
        > Najlepiej by bylo, gdyby osoby mialy takie samo podejscie do spraw finansowych.

        Właśnie. Mam niefajny przykład w bliskim otoczeniu, młode małżeństwo. On będzie wydawał pół pensji na comiesięczne wypady nad morze, knajpy, koncerty, zagraniczne wakacje, ona - będzie łaziła po second-handach, żeby oszczędzić i dorabiała po pracy. Na karku świeży kredyt na dom do spłacania przez 30 lat.
        Kłócą się:/

        > Problem jest tez z oszczedzaniem i inwestowaniem(przy czym dla niektorych inwes
        > towaniem jest trzymanie pieniedzy na ROR). W zwiazku nie mozna chyba miec podej
        > scia: rob sobie ze swoimi pieniedzmi co chcesz, bo moze sie okazac, ze jedna os
        > oba bedzie wydawac na glupoty a druga oszczedzac. Tymczasem oszczednosci sa wsp
        > olnym dorobkiem i w krytycznych chwilach moga byc b. potrzebne.

        Racja.
        Ale jak wspomniałam, my wydajemy pieniądze na rozrywki, nie zapominając o comiesięcznym odłożeniu stałej sumy na koncie. Antonio dodatkowo swoje inwestuje, ale w to już nie wnikam, bo jednak małżeństwem nie jesteśmy i co jego, to nie moje.
        Wbrew pozorom jednak oboje mamy dość oszczędne podejście do życia:) Lunch do pracy zawsze robimy w domu, w przeciwieństwie do ludzi, z którymi pracujemy; na wakacje jedziemy pod namiot, mieszkamy w mieszkanku, które jest całkiem przeciętne, chociaż stać nas na co najmniej dwa razy droższe; samochód mamy stary, a ja do pracy chodze 4km na piechotę zamiast dojeżdżać:)
        Za to inwestycje w sport, wyjścia do restauracji, kino, koncerty są dla nas bardzo ważne i tu nie oszczędzamy - zdrowy duch=zdrowe cialo i zdrowy związek;)
    • qw994 Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 11:11
      Piszesz ze swojego punktu widzenia, czyli osoby będącej, jak rozumiem, w udanym związku. Tymczasem rzeczywistość nie zawsze bywa tak łatwa do okiełznania.
      Ja akurat wierzę i w kłótnie o pieniądze, i porozrzucane skarpetki. Fajnie, że stać was na panią do sprzątania, ciekawe, czy byłoby równie różowo, gdyby on po raz kolejny odmówił ujęcia w dłoń odkurzacza, a w zlewie piętrzyłby się stos garów...
      • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 12:39
        > Fajnie, że
        > stać was na panią do sprzątania, ciekawe, czy byłoby równie różowo, gdyby on po
        > raz kolejny odmówił ujęcia w dłoń odkurzacza, a w zlewie piętrzyłby się stos g
        > arów...

        Qw, nie mamy pani do sprzątania na co dzień. Za to mamy gdzieś sprzątanie:)

        Ale oboje, więc skarpetki leżą porozrzucane wszędzie... i naprawdę nie ma o to dymu. Jednak sprawa wygląda tak, że żadne drugiemu na głowę o to nie wchodzi i jeśli jedno zaczyna sprzątać, bo burdello ma już dość, to drugie samo z siebie zaczyna pomagać.
        Wiem też, że jeśli wspomnę, że coś powinno być zrobione, to Antonio sobie to w główce zapisze i któregoś dnia w ciągu kolejnych 2 tygodni sam z siebie, bez proszenia, to zrobi.
        A jeśli czasem posprzątam coś sama - Antonio na pewno się zrewanżuje;)

        Tak normalnie, jak normalni ludzie - jeśli jedno coś robi, to głupio, żeby drugie nie pomogło i pozwoliło zapieprzać pierwszemu? Jeśli innym to nie wychodzi - cóż, może mamy inne wyczucie tego, co fair?
        Dodam jeszcze, że w poprzednim związku też tak działało, i kłótnia o nieporządek przez dość długi czas wspólnego mieszkania nigdy się nie przytrafiła.
        • qw994 Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 12:45
          > Qw, nie mamy pani do sprzątania na co dzień. Za to mamy gdzieś sprzątanie:)

          No właśnie. OBYDWOJE macie to gdzieś. Gdyby tak nie było, uwierz mi, że kłótnie byłyby na porządku dziennym.


          > Tak normalnie, jak normalni ludzie - jeśli jedno coś robi, to głupio, żeby drug
          > ie nie pomogło i pozwoliło zapieprzać pierwszemu? Jeśli innym to nie wychodzi -
          > cóż, może mamy inne wyczucie tego, co fair?

          Nie, jesteście do siebie podobni - tutaj jest klucz do sukcesu.
          • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 13:41
            > Nie, jesteście do siebie podobni - tutaj jest klucz do sukcesu.

            To jest klucz do sukcesu, zgadza się.
            Ja bym się z pedantem chyba po prostu nie wiązała...:)
            • qw994 Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 15:36
              No właśnie, a niektórzy się wiążą, i bywają szczęśliwi, bo osoba oprócz tej jednej "wady" ma mnóstwo zalet. A kłótnie na temat skarpetek odbywają się regularnie. Związki są skomplikowane :)
              • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 16:00
                > A kłótnie na temat skarpetek odbywają się regularnie

                To może te skarpetki w jakiś żart obrócić? :D
                • qw994 Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 16:03
                  Po jakimś czasie nie da rady.
                  • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 16:05
                    A zmusić go do składania prania po suszeniu w zamian za zbieranie skarpetek? :)
    • princess_yo_yo Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 12:24
      ogolnie sie zgadzam, ale to dziala tylko w przypadku kiedy ma sie w miare podobne podejscie do zycia i priorytety. trzeba do siebie 'pasowac' - jesli ktos ignoruje te prosta zasade to trudno sie potem dziwic ze zycie to pasmo rozczarowan i problemow.
      proste rozwiazania sa najlepsze :-)
    • kobieta_z_polnocy Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 13:15
      Niby to co piszesz to jest oczywistość, ale jak to z oczywistościami bywa, gdyby wszystko było tak łatwe, to żylibyśmy na całkiem innym świecie.

      Z tego co się orientuję, twoje/wasze życie jest pozbawione większych trosk. Pieniądze (jakże ważne) oboje macie, gdzie mieszkać też, jest praca, rozrywki, na wszystko starcza wam czasu i środków. Na dodatek macie podobne podejście do porządku.

      To jest całkowicie odmienna sytuacja od związków z niektórych zakątków Polski, gdzie ludzi ledwo stać na własny kąt, z pracą jest trudno, rodzina czai się tuż za plecami, jedna strona uzależniona jest od kamerek internetowych, a druga marzy o wyjeździe pod palmy, na które ich nie stać.

      Wam się żyje łatwiej, więc i zmartwień jest mniej, a życie codzienne przypomina sielankę. I oby tak dalej! Jednak mnóstwo ludzi znajduje się w zgoła odmiennej sytuacji i wtedy rady o ignorowaniu rozrzuconych skarpetek mogą się wydawać mocno nie na miejscu.
      • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 13:25
        > Wam się żyje łatwiej, więc i zmartwień jest mniej, a życie codzienne przypomina
        > sielankę. I oby tak dalej! Jednak mnóstwo ludzi znajduje się w zgoła odmiennej
        > sytuacji i wtedy rady o ignorowaniu rozrzuconych skarpetek mogą się wydawać mo
        > cno nie na miejscu.

        Wiem.
        Tylko zwróć uwagę, że mój wątek powstał na fali wątków o kłótniach o pierd.oły:)
        Panie się żaliły, że pan nie poświęca im wystarczająco dużo uwagi, że nie sprząta po sobie itp.

        To nie miał być wątek o prawdziwych problemach, bo wtedy wszystko wygląda inaczej i ja sobie zdaję z tego sprawę.
        Jak się wprowadziłam do mojego faceta, też nie miałam pracy przez 3 miesiące i byłam dość mocno zdołowana tym faktem - wręcz letargiczna. Dodatkowo bolało, że dla niego rzuciłam świetną pracę i zmieniłam kraj, że wcześniej był to związek na odległość i on znał mnie jako osobę przebojową, a nagle przekonał się, że kończą mi się pieniądze, że też potrafię popaść w apatię, że wcale nie wszystko przychodzi mi przebojem. No, uczciwie mówiąc, myślałam, że mnie przez to zostawi, bo nagle przestałam być wewnętrznie atrakcyjna (przynajmniej we własnych oczach czułam się żałosna i beznadziejna).
        A w związkach ludzie borykają się z dużo większymi problemami niż moje.

        Chciałam tylko zwrócić uwagę, iż jeśli (załóżmy) para naprawdę nie ma większych problemów niż niepozbierane skarpetki, warto włożyć trochę wysiłku w związek zamiast spocząć na laurach i szlochem wymuszać zmianę charakteru partnera;)
        • kobieta_z_polnocy Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 15:04
          Ok, nie czytałam wątków do których się odnosisz, więc to trochę zmienia kontekst.

          A co do kłótni o pier...ły. Wszystko, naprawdę wszystko jest względne ;) Bo związek to interakcja. To co dla ciebie jest drobiazgiem, u innego wywołuje złość. Jasne, że o głupoty nie warto drzeć kotów, ale co zdefiniować jako "głupotę" w takim razie? ;)

          Wszystkie relacje międzyludzkie to takie balansowanie między akceptacją, kompromisami, tolerancją i asertywnością. Gdzie to wypośrodkowujemy to już inna sprawa. Nie każdy tak lekko przełknie bałagan w domu dzień w dzień. Niektórych nieład po prostu stresuje i ta kolejna zwinięta skarpeta na środku pokoju przestaje być już zwykłą głupotą.
          • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 15:32
            > Nie każdy tak lekko przełknie bałagan w domu dzień w dzień. Niektórych nieła
            > d po prostu stresuje i ta kolejna zwinięta skarpeta na środku pokoju przestaje
            > być już zwykłą głupotą.''

            Owszem, tu właśnie potrzeba dopasowania.
            Bo kobieta będzie się stresowała, przymilała, szlochała, groziła, wymuszała... A on się poprawi na trzy tygodnie, by za chwilę znów wrócić do stanu sprzed kłótni.
            I albo się wypracuje jakiś system/kompromis - na przykład ona zgodzi się na zbieranie tych skarpetek, ale za to on będzie robił coś za nią, albo wezmą panią do sprzątania, albo może warto się zastanowić, czy cały związek ma sens, skoro głupie niepozbierane szklanki i skarpety mają do końca życia psuć jej humor.
        • berta-live Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 23:00
          Wszystko rozbija się o definicję słowa pierdoły. Zazwyczaj tak to jakoś jest, że gdy na daną rzecz, cokolwiek by to nie było, obie strony mają takie samo zapatrywanie, to jest ona błahostką nie wartą uwagi. Natomiast jak na coś obie strony mają kompletnie inne zapatrywanie, to jest to poważna sprawa. I w zależności od sytuacji zarówno niepozmywane naczynia jak i bezrobocie czy dług zaciągnięty u mafii mogą być pierdółką, którą nikt sobie nie zawraca głowy albo mogą stać się powodem konfliktu, który zakończy związek.

          Nie mówiąc o tym, że na samym początku związku, kiedy ludzi łączy przede wszystkim seks i są w fazie zauroczenia, to nic nie jest ważne i na wszystko można przymknąć oko. Dopiero potem otwierają się ludziom oczy i zauważają, ze są niedopasowani. W końcu jakby ludzie podejmowali decyzje racjonalne a nie emocjonalne, to nie byłoby nieudanych związków.
      • princess_yo_yo Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 13:43
        > To jest całkowicie odmienna sytuacja od związków z niektórych zakątków Polski,
        > gdzie ludzi ledwo stać na własny kąt, z pracą jest trudno, rodzina czai się tuż
        > za plecami, jedna strona uzależniona jest od kamerek internetowych, a druga ma
        > rzy o wyjeździe pod palmy, na które ich nie stać.

        ale jak sie ma takie problemy w zwiazku to czepianie sie szczegolow tym bardziej nie pomaga. pomijajac juz tak oczywisty fakt ze to co opisalas powyzej to sytuacje gdzie trzeba albo pracowac razem dla wspolnego dobra co jest mozliwe jak sie ma podobne priorytety albo powiedziec do widzenia i nie tracic czasu i wysilku na reanimowanie trupa.
        • kobieta_z_polnocy Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 15:07
          Raz jeszcze, co jest szczegółem?

          Jeżeli tylko jedna strona jest bałaganiarzem, to oczywiście okazjonalny nieład przeminie niezauważony, ale codzienny syf w domu nieuchronnie doprowadzi tę drugą stronę do irytacji. Wciąż jest to nic nie znacząca głupota?
          • princess_yo_yo Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 15:20
            w tym wypadku to nie jest szczegol tylko ewidentne niedopasowanie, sa pewnie rzeczy ktorych nie da sie przeskoczyc.
            jak dla mnie niemozliwy bylby zwiazek z pedantem, kims kto ma inna etyke zawodowa (czytaj: jest leniem i uwaza ze jest za dobry do praktycznie kazdej pracy), kims kto nie potrafi podejmowac wlasnych decyzji (czytaj, kazdy problem musi przedyskutowac z mama, tata i sasiadka), ma zypelnie inne podejscie do wydawanie pieniedzy itd.
            pewnie troche latwo mi mowic bo nauczylam sie wiele na wlasnych bledach ale na tym chyba polega zycie :-)
            • cafem Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 15:27
              > pewnie troche latwo mi mowic bo nauczylam sie wiele na wlasnych bledach ale na
              > tym chyba polega zycie :-)

              Mam dokładnie tak samo. Pierwsze związki to były kompletne pomyłki, byliśmy zupełnie niedobrani i opierały się jedynie na motylkach, wspólnym chodzeniu na imprezy itd... a w rzeczywistości nasze drogi rozeszły się już długo wcześniej zanim sam związek się skończył.

              Natomiast mój ostatni związek oraz obecny, były już lepiej przemyślane i niesamowicie łatwo było dotrzeć szczegóły. W zasadzie kłótni o szczegóły nie było nigdy:)
              • lew_ [...] 03.04.11, 15:34
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • qw994 [...] 03.04.11, 15:42
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • lew_ [...] 03.04.11, 16:12
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • qw994 [...] 03.04.11, 18:24
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • yoko0202 to się wszystko zgadza, z tym że... 03.04.11, 23:17
      cafem napisała:

      > Związek to jest przyjaźń z partnerem. Śmianie się z tych samych głupot. Szybki
      > seks tuż przed wielkim wyjściem, gdy oboje już jesteście spóźnieni. Celebrowani
      > e posiłków przy stole, a nie na kolanie przez tv. I ważne, by się starać i umie
      > ć podkręcać atmosferę; zaskoczyć partnera ugotowaną kolacją i butelką wina, bra
      > kiem bielizny na spacerze, wypadem do zoo z lemurami, wyciągnięciem jego/jej na
      > poranną przebieżkę do lasu. A czasem po prostu spędzić dzień w łóżku nie robią
      > c nic;)
      > I nade wszystko - związek to przede wszystkim śmiech, zaufanie i szacunek do pa
      > rtnera. Dopóki potrafi spojrzeć się z boku na partnera i być dumnym, że jest si
      > ę właśnie z nim - dopóty związek działa.

      takie coś to się odbywa wtedy, gdy po prostu najzwyczajniej w świecie trafi swój na swego [czy tam na swoją, żeby nie było] - a to, jak się okazuje, nie zdarza się wcale aż tak często.

      zatem powiedzonko 'widziały gały co brały' jest święcie prawdziwe o tyle, że faktycznie od początku widać wszystko, ale nie zawsze się wpatrujemy gdyż głowę mamy w chmurach i w ogóle nam różowo itp., i/lub często na początku ludzie troszeczkę po prostu się kamuflują i chcą pokazać od jak najlepszej strony.
      a po miesiącach/roku/dwóch, jak wszystko zaczyna wyłazić, to właściwie nie wiadomo co zrobić, bo i tego czasu szkoda, no i w ogóle może coś tam dałoby się zrobić... często się nie daje, i zaczyna się przypier*zanie o pierdoły, a to wszystko chyba po prostu z frustracji.
      • qw994 Re: to się wszystko zgadza, z tym że... 04.04.11, 08:48
        > zatem powiedzonko 'widziały gały co brały' jest święcie prawdziwe o tyle, że fa
        > ktycznie od początku widać wszystko, ale nie zawsze się wpatrujemy gdyż głowę m
        > amy w chmurach i w ogóle nam różowo itp., i/lub często na początku ludzie trosz
        > eczkę po prostu się kamuflują i chcą pokazać od jak najlepszej strony.

        Czasami nawet nie troszkę, czasami odbywa się granie innej osoby na całego.
    • akle2 Re: Na fali ostatnich wątków... 03.04.11, 23:19
      Pierwszy raz w życiu się z Tobą zgadzam od a do zet.
    • szanim nie masz dzieci i tyle 04.04.11, 09:06

      • wersja_robocza Re: nie masz dzieci i tyle 04.04.11, 10:08
        szanim napisała:

        >

        Ty masz i co w związku z tym?
        • szanim Re: nie masz dzieci i tyle 04.04.11, 10:10
          dziecko chce spedzac czas z rodzicami wiec ciezko mu powiedziec spadaj do babci albo przedszkola bo dzis tata zaplanował to a mama tamto
          • berta-live Re: nie masz dzieci i tyle 04.04.11, 13:44
            Z tego co pamiętam, to sam wysłałeś juniora do babci, bo odmówiłeś żonie utrzymywania jej i kazałeś wracać do pracy. I z tej okazji nawet z teściową się przeprosiłeś, mimo, iż dotychczas była twoim wrogiem nr 1.

            ps dlaczego nadal jesteś Szanim, skoro już poniedziałek?
            • minasz Re: nie masz dzieci i tyle 04.04.11, 17:21
              troche mieszasz ale nie wazne
              ps
              widocznie mam jeszcze weekend:)
    • amelka222_beauty Re: Na fali ostatnich wątków... 05.04.11, 19:11
      Wszystko co napisałaś barrrrrrdzo mi się podoba. Powiedz gdzie mozna znaleźć poznac faceta który tez tak będzie myślał ?????
    • grassant Re: Na fali ostatnich wątków... 05.04.11, 21:34
      w zasadzie pasi mi ten manifest, ale wątpię, aby wiele kobiet przyjeło go za swój. :)
    • rzeka.chaosu Re: Na fali ostatnich wątków... 05.04.11, 23:28
      Ja uważam mój związek za ogólnie ok, choć potrafimy się kłócić o banalne sprawy. z tym, że cały problem polega właśnie na tym, ze dla każdego banalnym będzie co innego. Dla ciebie banalne są sprzątanie czy pieniądze, dla innych banalna będzie praca czy rodzina.

      U mnie jest kilka spraw spornych, ale nie przeszkadza nam to w "celebrowaniu wspólnego czasu".

      Kiedyś nawet nad tym sporo myślałam, tzn. nad tym, co lub czego brak byłoby w naszym przypadku powodem do rozstania. I na pewno nie byłby to kłótnie o tzw. banały, bo choć zdarzają się czasami to ważne/kluczowe nie są.

      Dla mnie jest to rodzaj docierania się. Żadne z nas idealne nie jest, musimy się jakoś dogadywać, żeby było coraz lepiej, a bez takich konfrontacji nie będzie poprawy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja