cafem
02.04.11, 15:20
Może to pod wpływem ostatnich wątków, ale zaczynam nabierać wrażenia, że związki babsko-męskie rozbijają się dramatycznie o pieniądze, sprzątanie, zazdrości, wspólne sadzanie tyłka przed telewizorem, nadmierne skakanie kobiety wokół faceta, niedomierne skakanie faceta wokół kobiety... A gdzie w tym jest prawdziwa relacja?
1. Owszem, pieniądze są ważne, mój świat też się wokół nich kręci, drogich ciuchów i butów, ale - do choinki - to są moje pieniądze. Facet ma swoje i o ile nam razem wystarcza, żadne się nie wtrąca, na co drugie wydaje. Jeśli mi lepiej z kolejna dziesiątką sukienek, a jemu z najnowszym iPadem - w czym problem?
Koszty utrzymania dzielimy sprawiedliwie, a sport, restauracje, bary czy kino są po prostu wliczane w koszt utrzymania zadowolenia duchowego.
2. Sprzątanie? Tyle, ile trzeba by się o brud nie przewrócić, okazyjnie sprzątamy razem; jak pojawi się straszny problem - skorzystamy z pani do sprzątania. Ewentualnie podział obowiązków, pod warunkiem, że się nie rozkazuje, co ma być, jak i kiedy sprzątnięte:)
Nie wierzę w kłótnie o porozrzucane skarpetki. To są kłótnie i pretensje o nieudany związek...
3. Wspólne spędzanie czasu? Owszem, po zaspokojeniu potrzeb każdego z nas - wiele rzeczy robimy na własną rękę, za to każdy wspólny moment staramy się wykorzystać do maksimum. Wolność jest istotna, tak samo jak właśni, nie wspólni, przyjaciele.
Związek to nie są kłótnie o prozaiczne sprawy. Obowiązki obowiązkami - u rozsądnych odpowiedzialnych ludzi wychodzą same w praniu.
Związek to jest przyjaźń z partnerem. Śmianie się z tych samych głupot. Szybki seks tuż przed wielkim wyjściem, gdy oboje już jesteście spóźnieni. Celebrowanie posiłków przy stole, a nie na kolanie przez tv. I ważne, by się starać i umieć podkręcać atmosferę; zaskoczyć partnera ugotowaną kolacją i butelką wina, brakiem bielizny na spacerze, wypadem do zoo z lemurami, wyciągnięciem jego/jej na poranną przebieżkę do lasu. A czasem po prostu spędzić dzień w łóżku nie robiąc nic;)
I nade wszystko - związek to przede wszystkim śmiech, zaufanie i szacunek do partnera. Dopóki potrafi spojrzeć się z boku na partnera i być dumnym, że jest się właśnie z nim - dopóty związek działa.
W innym wypadku - szkoda czasu. Zrzędzenie i marudzenie, wymuszanie czegoś łzami zamiast kompromisem prowadzi tylko do utraty szacunku i godności. Uczucia nie można sobie wypłakać, a jeśli coś ma się rozpaść, to nie ma co odwlekać tego w czasie. Jak już ktoś powiedział - szanujmy się; i mężczyźni, i kobiety. Być z kimś tylko po to by być to marnowanie życia. A mamy je tylko jedno.
To se cafem pofilozofowała...:)