ingeborg
04.04.11, 00:40
Taka sytuacja: para moich dobrych znajomych. Przez długi czas obracaliśmy się we wspólnym kręgu przyjaciół i w końcu między dziewczyną a facetem na letnim wyjeździe coś zaskoczyło. Potem coś się popsuło, chyba nie było chemii z jej strony. Teraz (a jestem za granicą) słyszę że znów się zeszli. Pytam go co słychać u jego Magdy. Mówi że okej, ale woli nie mówić więcej. Za uszy z niego wyciągnęłam, że znów są razem, ale ona się z tym nie afiszuje, że dostał po uszach za jakiegoś niewinnego posta którego zamieścił na jej tablicy na fejsie.
Ona jest bardzo porządna, to znaczy na pewno bardzo go lubi i bardzo nie lubi robić ludziom przykrości, on jest w niej zakochany po uszy (przez cały czas). Oboje b. młodzi - studia, początek studiów.
Tak sobie myślę, że jak się jest zakochanym i w szczęśliwym związku, to chce się to wykrzyczeć całemu światu a nie robi się z tego jakiś wstydliwy sekret. On uważa że ich uczucie musi się rozwinąć i że ona potrzebuje czasu. Kurka, chyba najpierw się rozwija uczucie a dopiero potem tworzy związek...
Żal mi i jej (bo chyba go nie kocha, ale na pewno lubi i nie chce mu zrobić przykrości - wiecie, dylemat z cyklu "jak odmówić naprawdę fajnemu facetowi" + problemy z asertywnością, a może to po prostu spadek po poprzednim kiepsko zakończonym związku) i jemu, bo chyba się oszukuje. Zastanawiam się czy może by nie pogadać jakoś delikatnie z nią... Z drugiej strony nie ma nic gorszego niż nieproszone rady... Bo może to wygląda tak naprawdę inaczej na miejscu niż mi się wydaje. Mieszać się czy olać?