życie w samotności nie z wyboru a choroby

05.04.11, 20:42
Mam 35 lat i mieszkam w małym miasteczku.
Z powodu choroby jestem osoba bardzo otyłą i z tego powodu samotną.
Nie mialam nigdy faceta, no może gdy byłam nastolatką i tusza wtedy nie była tak wielka.
Teraz tak sobie leci moje życie. Od lekarza do lekarza, od pracy do pracy bez życia osobistego. Ono nie istnieje.
Z powodu mojego miejsca zamieszkania tj. małego miasteczka nie mam za nadto wybotu, gdzie tu sie wybrać w wolnym czasie. Przez wygląd nie mam przyjaciólek a raczej tylko znajome, które nie chcą za mną się za bardzo zadawać.

Piszę tutaj, bo może podsuniecie mi myśli, co zrobić mam z własnym życiem. Może któraś z was forumowiczek miała taki stan w swoim życiu i coś go odmieniło na lepsze?
    • gr.een Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 20:46
      niestety nie doradzę bo do dobrego to u mnie jakaś daleka droga
    • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 20:49
      Co ma tusza do znajomości, bo to mnie zastanawia?

      A co byś chciała zrobić z własnym życiem?
      • best.yjka Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 23:23
        Nie tusza. Tylko wszyscy znajomi zaobrączkowani i dzieciate. Nie ma wspólnych rozmów. Singielka. Wszelkie zuo dla małżeństw. Bo jakiś małż oko by zawiesił, zainteresował by się. Bo o kupie i pampersach nie gada. To trzeba ostracyzm ogólny przez mężatki wprowadzić. A co, czemu mam mieć za dobrze.
        • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 23:34
          No dobra, ale, tak bardzo głupio myśląc - przeca otyła, czyli nie zawiesi mąż oka, bo zapewne uwielbia szczupłe i wielce atrakcyjne i pewne siebie, a dziewczyna raczej na spokojną wygląda z pisaniny.

          Dobra, ja wiem, że niektóre kobiety idiocieją po ślubie i dzieciach, bo znam parę przypadków, ale przeca chyba nie wszystkie?
        • grub.cia Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 23:37
          Tak, zgadzam sie z bestyjką i innymi, że znajomi odrzucili mnie, bo do nich nie pasuję, bo nie mam faceta, dzieci itp.

          Druga sprawa, to sytuacja w jakiej sie znajduję też nie buduje tylko dołuje i z tym mam powazny problem ;(

          Mam koleżankę, która jest moja odwrotnością i chyba z moich znajomych tylko ona mnie rozumie, tzn. ma powodzenie i jest w związku i nie potrafi z niego wyjść, a wie, że jest zdradzana przez super faceta, lekkoducha, który ma życie u stóp.

          Ona z powodu samotności w związku rozmumie mnie trochę. Ale to nic nie zmienia. Raz na miesiąc jedziemy do miasta do galerii odreagować tzn. do kina, pubu itp. i tu znowu przeżywam traumę. Wszyscvy faceci lecą do niej, a ja niepotrzebna, z boku, bez adoracji itp.

          Piszecie, że to może byc we mnie, a nie z powodu wyglądu, ale odrzucenie boli i tego nie da sie oszukać. Wygląd pomaga i to wiemy wszyscy. Chodzę na aerobik, dbamn o siebie, chodzę do fryzjera, na różne koncerty - kosztuje mnie to dużo emocji, bo inni ze znajomymi, w parach a ja sama, ale chodzę na takie imprezy, bo nie chcę siedzieć w domu, ale to nic nie daje. Dalej sama itp.

          Życie jest bardzo niesprawiedliwe, jedni maja wszystko, a inni niewielel albo nic. Mimo, że sie starają jak mogą.
          • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 23:52
            Uhm, żal do świata. Świat nie jest od tego, żeby komukolwiek cokolwiek dać bo mu się należy czy coś. Życie jest jakie jest i tyle.

            Czyli jednak największy problem to brak chłopa. Oraz poczucie bycia niepotrzebną.
            Próbowałaś wyjść poza krąg znajomych albo, khem, wiesz, po prostu pozadawać się z kimś trochę podobnym do Ciebie? Albo pomagać komuś z dobrej woli?
          • mocno.zdziwiona Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 13:12
            Internet jest dobrym miejscem poznawania ludzi. Znam kilka małżeństw, które poznały się na sympatii czy tego typu portalach. I zawsze można po prostu być tam w celach towarzyskich, niekoniecznie matrymonialnych.
            Jeśli uczysz się języków obcych to też są różne strony gdzie możesz rozmawiać z cudzoziemcami i poznawać fajne osoby.
            Poza tym może zaangażuj się w jakieś prace charytatywne? Wyjdziesz z domu, poznasz innych ludzi a przy okazji zrobisz coś dobrego.
            Jak sobie zajmiesz wolny czas to zapomnisz o samotności. Nie wiem czy akurat znajdziesz faceta czy nie, ale przynajmniej nie będziesz się zamartwiała swoją sytuacją :)
    • miastowa27 Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 20:56
      a ja sie nie zaprzyjaźniam
      jak ktoś za często chce ze mna do kina i na zakupy chodzić, tj kokleżanka jakaś, to uciekam
      i wcale nie mam tuszy ani choroby, tylko samotnikiem jestem, i chyba właśnie tego chcę, choć czasami brakuje
      jakbyś potrzebowała być otoczona ludźmi to tak by było, a może tu sie mylę?
      jednak wątpię, ze przez tusze nie masz koleżanek, mogę zrozumieć ze faceta nie masz,ale koleżanki nie uciekają przez tuszę, ale raczej przez coś innego
    • minasz Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 21:03
      wazne zebys miała jakis cel?
      moze kup sobie kijki i zacznij z nimi łazic po lesie?????????
    • bernard.lebiodka Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 21:12
      Ponieważ sam jestem grub..., przepraszam, jedzący inaczej, wiem, jak się czujesz. Wydaje Ci się, że jesteś absolutnie nieatrakcyjna dla absolutnie każdego faceta. Jednak w rzeczywistości na świecie żyją miliony facetów, którzy wolą kobiety "przy kości" niż takie zwykłe i dla których byłabyś bardziej atrakcyjna niż jakiś tam byle chudzielec (z całym szacunkiem dla chudzielców). Przecież nie musisz szukać w swoim mieście, internet daje Ci nieograniczony dostęp do płci męskiej na całym świecie. Musisz się tylko przełamać i wyjść do ludzi. Np. założyć sobie takiego fałnego suwaczka z uśmiechniętą fotką jak jak mam :)
      • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 21:17
        Ona chyba nie o tym napisała, a w każdym razie nie tylko o braku chłopa.

        Jak Ty się tak uśmiechasz - to jak się krzywisz, że się zaciekawię?
        • bernard.lebiodka Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 21:21
          > Ona chyba nie o tym napisała, a w każdym razie nie tylko o braku chłopa.

          Odniosłem wrażenie, że jednak głównie o chłopa, ale w takim razie niech Autorka wątka doprecyzuje.

          > Jak Ty się tak uśmiechasz - to jak się krzywisz, że się zaciekawię?

          Jeszcze gorzej :)
          • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 21:27
            bernard.lebiodka napisał:

            > Odniosłem wrażenie, że jednak głównie o chłopa, ale w takim razie niech Autorka
            > wątka doprecyzuje.
            *
            Znając życie, to autorka się nie pojawi więcej.
            Ona marudzi w sumie na wszystko i mniej więcej tyle samo miejsca chłopu, co i znajomym poświęca.

            > Jeszcze gorzej :)
            *
            A unoszą Ci się czasem kąciki ust? :P
            • bernard.lebiodka Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 21:35
              > A unoszą Ci się czasem kąciki ust? :P

              A nie widać? Tu możesz się możesz lepiej przyjrzeć :)
              • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 21:47
                Nie unoszą się! Stwierdzam autorytarnie.
                • bernard.lebiodka Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:02
                  Jak się uniosą, to zrobię dokumentację fotograficzną i ją tutaj umieszczę :)
                  • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:24
                    Zawsze można siłowo:
                    https://i2.pinger.pl/pgr12/74ad478f0020382e4d1a0e52/alwaysSmile.jpg
              • ursyda Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:23
                mam taką samą szarą książkę z czerwonym napisem
              • anais_66 Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 03:46
                bernard.lebiodka napisał:

                > A nie widać? Tu możesz s
                > ię
                możesz lepiej przyjrzeć :)

                Opadają, że ho ho :)
      • izabellaz1 Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 21:56
        bernard.lebiodka napisał:

        > internet daje Ci nieograniczony dostęp do płci męskiej na całym świecie.
        > Musisz się tylko przełamać i wyjść do ludzi

        Przez internet ma wyjść do ludzi?
        • bernard.lebiodka Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:05
          Internet to bardzo dobry sposób na nawiązywanie znajomości, ale trzeba przejawić trochę własnej inicjatywy, a nie tylko siedzieć i czekać, aż książę na białym koniu przyśle maila z oświadczynami. O to mi chodziło.
          • ursyda Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:28
            co wy wszyscy kurde z tym białym koniem
            • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:34
              Żeby nie przyszedł Kąbi i nie powiedział, że wolą czarne.
              • ursyda Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:36
                już nic nie chciałam mówić
            • izabellaz1 Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:37
              Rasiści!
              • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:38
                No, a co?! Może takiego konika w ciapki, ciapatego znaczy, wolisz? ;)
                • izabellaz1 Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:44
                  Kary może jeszcze być :P
                  • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:58
                    No widzisz, wolisz ciapate albo czarne! Jakaś Ty typowa! Kąbi wszystko wie o takich :P
                    • izabellaz1 Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 23:00
                      A gniade i kasztanki? A bułanki i siwe? hę?
                      • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 23:06
                        Też źle! Tylko białe kunie się nadają pod białych królewiczów z ziemniaczanymi mordami!
                        • ursyda Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 23:08
                          a łyse?
                          mowią ,ze dobrze znać się jak łyse konie
                          • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 23:11
                            Łysek z pokładu Idy to nie ta bajka - my tu o królewiczach, a nie ciężko pracujących!
                            • wersja_robocza Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 14:03
                              raohszana napisał:

                              > Łysek z pokładu Idy to nie ta bajka - my tu o królewiczach, a nie ciężko pracuj
                              > ących!
                              >

                              Łysek i tak już jest zaklepany przez naszą szkapę.
                • tymczasowaola Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 07:26
                  > No, a co?! Może takiego konika w ciapki, ciapatego znaczy, wolisz? ;)

                  Ciapowane to może być piwo, nie koń. Wiem, pisałaś ciapatego, ale jest rano a mi się chce spać.
                  • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 20:07
                    tymczasowaola napisała:

                    > Ciapowane to może być piwo, nie koń. Wiem, pisałaś ciapatego, ale jest rano a m
                    > i się chce spać.
                    *
                    Ciapowaty to jest chłop! Wiem, że pisałaś ciapowego, ale jest wieczór i mi się chce pić ;)
                    A kiedy ma się chcieć spać, jak nie rano?!
              • ursyda Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:40
                Rafastarianiści!
                • izabellaz1 Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:44
                  A nie rastafarianiści? :D
                  • raohszana Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:58
                    Pastafarianie!
                  • ursyda Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:58
                    może być
            • mumia_ramzesa Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 23:32
              > co wy wszyscy kurde z tym białym koniem

              Bo na bialym koniu jezdzi dobry ksiaze a na czarnym zly.
          • anais_66 Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 03:45
            bernard.lebiodka napisał:

            > Internet to bardzo dobry sposób na nawiązywanie znajomości

            Nawiązałeś jakąś ciekawą i wartościową?...
    • berta-live Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 21:59
      A czy przypadkiem z powodu tej albo jakiejś innej choroby nie masz też jakiejś depresji, zaburzeń nastroju, czy coś z osobowością nie tak? Przecież ludzie bez względu na gabaryty mają znajomych, przyjaciół, kochanków, mężów i kogo dusza zapragnie. W zasadzie to nawet wózek inwalidzki ani inne rodzaje niepełnosprawności nie są przeszkodą. Ludzie z tego typu przypadłościami też znajdują partnerów, tworzą udane związki, mają dzieci, rodziny, znajomych. I korzystają z życia ile się da.
      • simply_z Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:07
        nie no jasne ,wszyscy na wozkach ,bez nog i rak maja facetow ,czy tam kobiety i trojkę dzieci..
        ilu niepelnosprawnych widzisz na naszych ulicach?
        ja prawie w ogole ,nie ma ich?
        nie ,są ! tylko siedza pozamykani w domach ,pierwszy krok to zmiana mentalnosci.
        • berta-live Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:37
          Nie znam statystyk, ale na 100% nie wszyscy otyli i niepełnosprawni są singlami siedzącymi w domach, niemającymi żadnych przyjaciół ani żadnego życia. I skoro są osoby, które mimo tych przypadłości wychodzą za mąż, żenią się, pracują, mają znajomych i życie towarzyskie, to znaczy, że jest to możliwe i jak komuś to się nie udaje, to nie mankamenty fizyczne są głównym problemem.
        • pepsikola Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 14:26
          masz racje! moze 20% sie udaje stworzyc zwiazek.
          • ma_dre Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 08.04.11, 17:33
            bardzo optymistyczne te twoje 20%!
    • rzeka.chaosu Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 05.04.11, 22:34
      Po pierwsze to powinnaś sobie uświadomić, ze twoje życie jest właśnie TWOJE i to ty masz na nie ostateczny wpływ. Jeśli nie odpowiada ci siedzenie w domu to nie siedź.

      Moim zdaniem po prostu pomyśl na co masz ochotę, co sprawiłoby ci przyjemność i zrób to.
      Wycieczka, siłownia, wystawy, spacery, rower, cokolwiek. I tak małymi krokami idx na przód.

      I chyba na masę ciała nie powinnaś zwalać całej winy. Raczej to co masz w glowie cię powstrzymuje.
    • donna.jagodka Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 00:11
      posłuchaj, każdy ma jakieś swoje problemy. ale i tak osoby chore maja dobrze - dzięki internetowi mogą wyjść ze społecznej izolacji, komunikować sie ze światem.
      znam ludzi, którzy chorują i spotykaja się w grupie osób dotkniętych dana chorobą.
      mam koleżankę wolontariuszkę, która pomaga osobom niepełnosprawnym - np. pomaga w czasie ich rekolekcji. odwiedz także dwie osoby w Laskach. wszyscy ja lubią, choć miała trudne życie - ale jest życzliwa, otwarta, dobra...

      piszesz pod nickiem grubcia, tak jakby fakt, że jesteś otyła był całą Tobą... jakby nie było Ciebie, tylko jakaś grubaska... myślę, że popełniasz duzy błąd... kim jesteś? grubaską czy kobietą, która chce byc komuś potrzeba, która ma swój świat, swoje marzenia? nie redukuj się do kilogramów, które masz po stanięciu na wagę! ale jesteś dla siebie okrutna!!!!!

      Samotności, jakaś Ty przeludniona (S. J. Lec "Myśli nieuczesane")
      Najpiękniejsze jest niewidoczne dla oczu ("Mały książę")
      Wymagajcie od siebie, nawet kiedy inni od Was nie wymagają (papież-Polak)
      ... a miłości bym nie miał, byłbym niczym...

      Możesz poszukać wspólnoty, możesz jeździć na rekolekcje - świat jest pełen ludzi, szukajacych kontaktu... rozejrzyj się! i przestań sobie pobłażać! chodzisz... widzisz... umiesz serfować po internecie!!! wykorzystaj to narzędzie, jakim jest internet i buduj cegiełka po cegiełce własne szczęście. zobacz, moze w Twojej miejscowości jest ktoś, komu możesz byc bardzo potrzebna, kto nie chodzi, nie widzi... myślę, że sama skazujesz sie na samotność - nie poprzez otyłość, ale poprzez zamknięcie sie w swoim świecie i pobłażanie sobie. to, jaka jesteś, jest widocznie światu potrzebne - bo wg mnie wszystko ma sens. to, jaka jesteś ma sens. bądą dni gorsze, będą dobre. samo życie. każdy ma swoje problemy. trzeba mieć nadzieję i spróbować otoczyć sie ludźmi, wtedy łatwiej i piękniej sie żyje. owocnie, mądrze, wyjątkowo. tego Tobie życzę, tak samo jak i sobie :) dobranoc!
      p.s. a co sądzisz o nicku w kolorze Twoich oczu? :)) byłby z pewnością piękny!
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 00:47
        jaka choroba powoduje u Ciebie otylosc ? moze moge polecic dobrego lekarza ?
    • aeris Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 06:58
      1) typowy nick z kropka lub kreska 2) jechanie po stereotypach 3) naduzywanie trudnych slow lub uzywanie ich w zlym kontekscie 4) naduzywanie przymiotnikow

      trollu drogi, wykorzystaj te wskazowki aby trollowac lepiej
      • ursyda Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 08:40
        stara, mozę ty to sobie po prostu w sygnaturkę wstaw bo z tego co widzę, to tak samo w każdym wątku piszesz
        forum.gazeta.pl/forum/w,16,124001411,124003111,Re_zlamane_serce_podwojnie_cala_historia_cz_2.html
        • aeris Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 08:56
          ursyda, mam PMS wiec szukam troli wszedzie :P
    • six_a Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 09:30
      >Od lekarza do lekarza, od pracy do pracy bez życia osobistego. Ono nie

      zaprawdę, nic z tego nie pojmuję. jak się ma powyższe do tych koncertów, aerobików i wypadów do galerii z koleżanką?

      no i niestety, ale stałą adorację ma zapewnioną tylko matka boska. serio, dziwią mnie niektóre oczekiwania. spodziewasz się, że jak wyjdziesz na ulicę z koleżanką, to wszyscy faceci padną z zachwytu? no litości.
      • ursyda Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 13:14
        To tak nie jest?:D
        • six_a Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 13:17
          jezd, ale nie u nielicznych;)
          • six_a Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 13:17
            szlag: nie u licznych
      • olga.dobroslawa Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 07.04.11, 14:30
        > no i niestety, ale stałą adorację ma zapewnioną tylko matka boska.

        rozpłakałam się, poplułam monitor i zapewniłam sobie wyśmienity humor na cały dzień :D
    • takajatysia Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 13:50
      Słyszałam, że o faceta trudniej jak się jest otyłym. Ale że o przyjaciółki?

      Sądzę, że najlepiej przestać się nad sobą żalić i skupiać. Na początek spróbuj być dla kogoś miła i życzliwa.
      Po drugie co to za choroba od której się tyje? Bo zazwyczaj tyje się od jedzenia. Możesz przez chorobę mieć nadmierny apetyt, zatrzymywać nadmiar wody w organizmie, ale tłuszcz się tworzy z jedzenia.
      • hypertryper Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 14:02
        Ja wiem, ze tyje się bardzo np. od niedoczynnosci tarczycy albo jakichś problemow z przysadką. Organizm zachowuje si tak, ze wszystko magazynuje
        • princess_yo_yo Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 14:40
          wtedy sie idzie do lekarza i lyka co lekarz przepisal, co i tak nie zwalnia od uwazania na to co i ile sie je.
    • 83kimi Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 14:22
      Ile wazysz? 300 kg? Jesli tak, to potrafie zrozumiec, ze masz problemy z chodzeniem i poznawaniem ludzi. Ale jesli to nadwaga typu 20 kg, to owszem, nie musisz sie wszystkim podobac, dobrze byloby cos z tym zrobic, ale ludzie z taka nadwaga zyja, maja partnerow, sa szczesliwi. Ton Twoich wypowiedzi jest taki, ze nie mialabym ochoty na wyjscie w towarzystwie, bo czuje, ze bys mi tylko zepsula czas swoim "przepraszam, ze zyje".
      Jesli idziesz do kina, to zeby sie dobrze bawic, a nie wyrwac fazeta. Jesli kogos poznajesz, to nie oznacza to, ze bedzie to Twoj przyszly maz. Co z tego, ze idziesz na koncert bez partnera? Sluchaj muzyki, tancz, ciesz sie koncertem.
      Jesli jestes gruba, to powinnas zadbac o siebie w inny sposob - fryzjer, kosmetyczka, fajne okulary, ciuchy pasujace do sylwetki, bizuteria itp. A do tego dobry humor. Znam grubych ludzi, ktorzy sa w szczesliwych zwiazkach, ale sa to osoby optymistycznie nastawione do zycia, pogodne, wesole.
      Moze warto sie wybrac do psychologa? I przy okazji dietetyka? choroba choroba, ale moze sensowna dieta pomoze Ci zgubic kilka kilogramow.
    • pepsikola Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 14:23
      helo! na studiach mialam gruba kolezanka i juz na 1 roku wyrwala super faceta. sama jestem szczupla, niebrzydka i nie mam nikogo, a jak widze, ze nieatrakcyjne kolezanki maja mezow, facetow to tez przykro mi sie robi. no i pytanie co ze mna nie tak?:) wiec na pewno nie tusza jest tu wyznacznikiem. masz racje mezatki nie chca sie zadawac z samotnymi kolezankami zwlaszcza ok., po 30 bo nie daj Boze ta wyrwie ich przeciez tak doskonalego faceta:)no i nie oszukujmy sie traktuja samotne jako te, ktore nic nie wiedza o zyciu bo przeciez one maja mezow i dzieci, a ty co najwyzej psa czy kota. nie prawda, ze przez wyglad nie masz przyjaciolek, po prostu im sie jest starszym tym trudniej o przyjazn, zwlaszcza wsrod zapracowanych mezatek:)zapisz sie na jakis portal, moze nawet biuro matrymon. dbaj dalej o siebie.a co moze zmienic twoje zycie? zwykly przypadek losu.
    • mukunku male miasteczko nie jest problemem 06.04.11, 19:08
      w duzym byloby gorze, uwierz
      wiec nie gadaj o potedze tych duzych nad malymi
      • pepsikola Re: male miasteczko nie jest problemem 06.04.11, 21:41
        mukunku napisała:
        > w duzym byloby gorze, uwierz
        > wiec nie gadaj o potedze tych duzych nad malymi

        masz racje!! mimi, iz pozornie jest wiecej wolnych osob, to z drugiej strony wieksze mozliwosci przebierania. no i w przypadku np. znajomosci internetowej w malym miescie szybko sie dowiemy z kim mamy do czynienia, bo znajomy, znajomego zna znajomego znajomego:)
    • wicehrabia.julian Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 06.04.11, 19:26
      grub.cia napisała:

      > Z powodu choroby jestem osoba bardzo otyłą i z tego powodu samotną.

      na czym ta choroba polega?
    • parowkowa Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 07.04.11, 07:32
      Dwa słowa które zmienia twoje zycie - BYPASS ZOŁADKA.
      Dowiedz sie gdzie najblizej, zapisz, odczekaj swoje i juz nigdy nie wrocisz do tego padola rozpaczy.
      Ludzie z netu tez maja oczy i co z tego ze cie poznaja najpierw przez net skoro predzej czy pozniej sie zobaczycie , to dopiero jest nieprzyjemna sytuacja jak znajomy z netu przestaje sie odzywac bo cie zobaczyl na zywca, a wczesniej tak milo sie gadalo .
      Jestes juz dorosla dziewczynka i kocopaly o liczeniu sie wnetrza, ladnych oczach itp. powinnas dawno wlozyc miedzy bajki.
      • szcupaczek zaplanuj życie i weź się w garść :) 07.04.11, 13:38
        Niczego od życia nie musisz dostać, możesz żyć 100 lat i możesz umrzeć za godzinę.
        Dlatego nie zakładaj, że musisz mieć męża albo być samotna. To zależy od woelu czynników.

        OD SIEDZENIA NICZEGO SIE NIE ZMIENIA :)

        Dlatego weź się w garść, idź do lekarza i dowiedz się, co zrobić żebvvy wpłynąć na wygląd, żeby wyszczupleć.
        Potem to wdroź w życie.

        Wytrzymaj kilka miesięcy w tych zaleceniach i dostosuj się, a zobaczysz, że ciało Twoje zacznie sie zmieniać pozytywnie.

        Przez ten czas inwestuj w siebie, myśl pozytywnie. Ciesz się z każdej błachostki.
        • monia515 Re: zaplanuj życie i weź się w garść :) 07.04.11, 13:56
          A może zorganizuj sobie jakis fajny wyjazd - skoro jesteś chora, to może sanatorium? Moja kuzynka właśnie w sanatorium poznała swojego przyszłego męża.
          A jak nie sanatorium, to może wczasy dla singli. No i zamiast jeździć po galeriach, to zapisz się do jakiegoś klubu kwadransowych grubasów (sorry- taka nazwa)- pochodzisz na basen, ustawią ci dietę, a do tego będziesz wśród podobnych sobie ludzi.
          • monia515 Re: zaplanuj życie i weź się w garść :) 07.04.11, 14:00
            np:
            www.amitur.pl/wczasy-lecznicze-w-sanatoriach-w-kudowie-zdroju,489.html
            • parowkowa Re: zaplanuj życie i weź się w garść :) 08.04.11, 00:02
              Bylam, nic nie warte. Strata czasu , nerwow i pieniedzy
    • clk Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 08.04.11, 02:18
      Hej,

      Mam w swoim srodowisku przyklad znajomej, ktora byla b.otyla, chorowala na tarczyce i ogolnie miala podobny stan depresyjny jak ty. Pewnego dnia (zgodnie z tym, co opowiadala), obudzila sie z mysla, ze albo wszystko sie zmieni, albo koniec :)
      Zajelo jej sporo czasu (determinacji i sily woli) zrzucenie kilogramow (tak, mozna bylo, pod okiem dobrego dietetyka i niesamowitej silnej woli). Nie zrzucila wszystkich, natomiast ogrom.
      Jak mowila, odmienilo to jej sposob patrzenia na swiat, zycie, ludzi itd.

      Poza tym: z obserwacji widze, ze osoby otyle czesto niestety nie dbaja o siebie.
      Poza tym, mozesz sprobowac wyjsc do ludzi: masz jakies zainteresowania, prawda?
      Mozesz zapisac sie do grup 'wsparcia' dla osob otylych (wiem,ze takie sa).

      Wiesz, rozbudowane zycie osobiste jest tylko na filmach :)

      pozdr
    • kombinerki.pinocheta Re: życie w samotności nie z wyboru a choroby 08.04.11, 06:18
      No to masz prze%@#^ne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja