Moj syn pisze egzamin gimnazjalny....

05.05.04, 09:16
a ja jestem okropnie zdenerwowana. Mlody sie tak malo uczyl, a ja nie umialam
go zmusic do nauki. Ostatnio robilismy razem probne testy i sie zalamalam,
umialam wiecej niz on. I teraz mam straszne wyrzuty sumienia, ze moze mu za
malo pomagalam, za malo poswiecalam uwagi, moze trzeba bylo jakies lekcje?
Sama nie wiem.. Nie moge sie skupic na pracy... Hilfe!!
    • Gość: heh Re: Moj syn pisze egzamin gimnazjalny.... IP: *.provider.pl 05.05.04, 09:24
      Czy jakakolwiek kobieta kiedykolwiek zrozumie, ze TO DZIECKO MA SIE NAUCZYC
      ODPOWIEDZIALNOSCI? To nie jest Twoja ręka nia cześc ciała od czasu, kiedy
      odcięto PĘPOWINĘ.

      " I teraz mam straszne wyrzuty sumienia, ze moze mu za
      malo pomagalam, za malo poswiecalam uwagi, moze trzeba bylo jakies lekcje?"

      Typowa nadopiekuńcza mamusia. Za pare lat, jak ma rozum w głowie ucieknie do
      Ciebie, albo stanie się do końca do Ciebie przywiącany. Tak się wychowuje
      nieodpowiedzialne dzieci.

      DAJ MU ŻYĆ, jak chce to niech dostaje dwóje.


      GRATULUJĘ

      • reniatoja Re: Moj syn pisze egzamin gimnazjalny.... 05.05.04, 09:32
        CZesc Heh, masz dzieci?
        • Gość: heh Re: Moj syn pisze egzamin gimnazjalny.... IP: *.provider.pl 05.05.04, 09:37
          NIE.
          Tia i teraz napiszesz, ze skoro nie mam to nie moge nic mowic, nawet to, ze
          bylam dzieckie nic mi w moejej pozycji nie pomoze.


          Kobiety - matki głupieją. Tak to widzę. Zasłaniają się swoją miłością.
          A dzieci jak tylko wyjadą to albo wyłączają komórki, albo na zawsze już
          tylko:"moja mama" ble ble ble
          • reniatoja Re: Moj syn pisze egzamin gimnazjalny.... 05.05.04, 09:47
            Gość portalu: heh napisał(a):

            > NIE.
            > Tia i teraz napiszesz, ze skoro nie mam to nie moge nic mowic, nawet to, ze
            > bylam dzieckie nic mi w moejej pozycji nie pomoze.
            >

            Sorry, nie mialam zamiaru nic takiego napisac, po prostu z ciekawosci
            zapytalam, bo sama jestem nadopiekuncza matka, zastanawiam sie jak wyjsc z tego
            kregu nadopiekunczosci. Myslalam, ze gdybys miala dzieci, moglabys cos
            doradzic. Jak czlowiek ma jedno dziecko to naprawde trudno uniknac
            nadopiekunczosci. Niemniej zgadzam sie z Toba, ze do niczego dobrego to nie
            prowadzi.


            >
            > Kobiety - matki głupieją. Tak to widzę. Zasłaniają się swoją miłością.

            To nie jest zaslanianie sie czymkolwiek. Masz dziecko i wydaje Ci sie, ze
            musisz mu wszystko dac, wszystkiego dopilnowac, nie chodzi o zaslanianie sie
            czymkolwiek tylko o to, ze bardzo trudno jest polozyc krzyzyk na pewne sprawy i
            przerzucic odpowiedzialnosc za siebie samego na dziecko. Moze gdybym miala
            wiecej dzieci po prostu musialabym sie tego nauczyc. Naprawde nie jest to
            latwe, mimo, ze czlowiek zdaje sobie z tego sprawe, ze popelnia blad. W dodatku
            jest jescze cos takiego, ze niektore matki dzieci z klasy mojej corki to sa juz
            w ogole tak super zaaferowane sprawami klasy, lekcji, sprawdzianow, dyktand,
            kartkowek, ze momentami rozmawiajac z nimi wpadam w przerazenie - ja nic nie
            wiem, nie wiem z jakiego dzialu oni maja miec ten sprawdzian, jakie czasy
            ostatnio przerabiali na francuskim, czy robili juz dzielenie ulamkow, czy tylko
            mnozenie, a wszytkie inne matki to wiedza, o boze!! Chore.
            • Gość: heh Re: Moj syn pisze egzamin gimnazjalny.... IP: *.provider.pl 05.05.04, 09:58
              Jeszcze nie tak dawno przeciez wysłuchiwałam zwierzeń koleżanek:

              "moja mama mi sprawdza plecak"
              "wyjechałem studiować w mieście bo nie moglem zniesc jej nadopiekuńczosi"

              Znam matkę, któea wprowadziła się do akademika, bo córka miała pierwszą sesję.
              Wszyscy wokół niej zaciskneli zęby żeby nic nie powiedzieć, a ona i tak
              mieszkała w 3 osobowym pokoju.

              Mojemu koledze matka przyjeżdzała posprzątać w akademiku (!).


              Efekt taki, że te dzieci potem nic tylko rodzice, rodzice, rodzice.

              I wacale to im dobrze nie robi, wręcz przeciwnie, po dwudziestym którymś roku
              zwyczajnie WIĘDNĄ, są zagubieni itd.

              Anglicy mówią: "Never give advice unasked" (Nie dawaj rad nie proszony)
          • Gość: Lena Re: Moj syn pisze egzamin gimnazjalny.... IP: 80.48.96.* 05.05.04, 09:53
            Hehe, odpowiedzialności!!! "Jak nie zdam to moja sprawa", "jak się nie dostanę
            to moja sprawa" - normalne teksy. Taki "odpowiedzialny" zawsze tak mówi a jakby
            starzy nie dali szlabanu na wyjście, nie przymusili do nauki to byłoby różnie.
            Są dzieci zdyscyplinowane, z zacięciem do nauki ale są i takie od których
            trzeba wymagać systematycznie. Tych drugich niestety znaczna większość.
            Dzieci między sobą mówią "moja mama ... ble ble ble.." ... gorzej gdy nie
            zadzwoni ani raz.
      • sklonowana40 Re: Moj syn pisze egzamin gimnazjalny.... 05.05.04, 09:46
        Jasne, ze ma sie nauczyc, tylko problem w tym, ze ja w odroznieniu od Ciebie,
        wiem, że moj syn nistety nie wyciaga zadnych wnioskow z tzw. nauczek od zycia.
        Nie jestem nadopiekuncza, mam za to pewne doswiadczenie i chce ozczedzic mojemu
        synowi brutalnego zderzenia z zyciem:-). Moj syn niestety MUSI miec konkretny
        zawod, bo zły stan zdrowia uniemozliwia mu machanie lopata. Gdyby nie to, juz
        dawno bym mu pozwolila spedzac czas wylacznie na grze w Mu.
        A dwoje moje slonce dostaje tak czy inaczej, wiec nie ma problemu, jakos mu
        zycia nie odbieram:-)
      • mamalgosia nie ma ocen 05.05.04, 14:13
        z egzaminu gimnazjalnego, tak że dwói na pewno nie dostanie
        • samowolny Re: nie ma ocen 05.05.04, 14:23
          ale zdobyte punkty (odpowiednia ilośc) na egzaminie w niektórych liceach są
          kryterium przyjęcia , i ta niepewnośc bo wyniki sa dopiero za pare tygodni,
          a jak wiadomo nic nie męczy bardziej jak niepewność
      • anulex Re: Moj syn pisze egzamin gimnazjalny.... 05.05.04, 14:28
        Czy nie sadzisz, ze jest roznica pomiedzy mama, ktora martwi sie, ze jej
        dziecku zle pojdzie egzamin, a mama, ktora wprowadza sie do akademika na czas
        sesji? W moim odczuciu z postu Sklonowanej40 nie wynika, ze jest ona
        nadopiekuncza.

        Niektore dzieci potrzenuja pomocy w nauce. Odmawianie im jej jest rownie
        nierozsadne jak dawanie jej za duzo.
    • samowolny Re: Moj syn pisze egzamin gimnazjalny.... 05.05.04, 10:03
      mój syn tez pisze ten egzamin i jestem spokojny bo i on był spokojny. jak go
      spytalem 2 tygodnie przed czemu sie nie uczy to odpowiedzial mi ze nie musi bo
      w szkole od pół roku co tydzień przez 3 godziny mieli przygotowanie do
      egzaminu . Przerobili tyle testów że hoho:))) I dlatego nie panikuje chociaz
      niepokój jest bo do konca nie wiadomo jak sie młody człowiek zachowa w momencie
      stresu . Ale świat sie nie kończy na egzaminie z gimnazjum jeszcze wieksze i
      wazniejsze egzaminy w życiu przed nim : Tak sie pocieszam:))))
    • mamalgosia a ja pilnowałam przy owym egzaminie 05.05.04, 14:12
      nie był najgorszy moim zdaniem. Jutro chyba będzie trudniej
      • sklonowana40 Re: a ja pilnowałam przy owym egzaminie 06.05.04, 09:24
        Moj syn stwierdził, ze bylo tak sobie :/ wiec mam juz spore watpliwosci.
        Mam nadzieje, ze dzisiaj bedzie "w porzo", bo testow mat-przyr. zrobilismy razem
        sporo - boszesz ty moj, ja filolog:))))) i mat-przyr.
        Wiem, ze nie ma ocen, ale teraz kazdy punkt jest na wage zlota, bo konkurencja
        do szkoly, gdzie moja latorosl sie wybiera, jest spora.
        Zreszta, co by tu nie mowic, jesli mu sie zdarzy niepowodzenie, to ja tez bede
        to przezywac, w koncu to moje dziecko, nawet jesli len, nieuk, niewdziecznik
        (niepotrzebne skreslic). Chyba kazda matka tak ma:)
        Pozdrawiam z Krak
        • liloom tylko spoko 06.05.04, 09:48
          O to ja sie wlacze, bo ja jestem w podobnej sytuacji. Odpowiedzialnosc czlowiek
          nabywa z wiekiem, nie ma jej tak sobie od urodzenia. Mozna dziecko uczyc
          odpowiedzialnosci na mniejszych sprawach, ale zostawic mu wolna reke w
          zyciowych uwazam za nieodpowiedzialnosc wlasnie.
          Byc moze kobiety podchodza inaczej do swoich „kurczakow“ niz mezczyzni – musze
          to stety lub niestety potwierdzic, bo kobiety czasem przeginaja, ale chyba jest
          roznica czy pomagam 10-latce w dostaniu sie do gimnazjum czy pakuje jej ksiazki
          w plecaku, a potem sprzatam 18-latce w pokoju etc etc. Moja corka tez zdaje do
          gimazjum (ma 10 lat) i naturalna sprawa jest, ze zrobie wszystko by pomoc jej
          sie tam dostac. Decyzji zyciowych nie bedzie przeciez podejmowala w swojej
          sprawie ona, bo jesli podejmie niewlasciwa, bedzie mogla miec sluszna pretensje
          do mnie w przyszlosci.
          Natomiast co zrobi z moja pomoca i czy da sobie rade w gimnazjum to calkiem jej
          sprawa, przeciez nie bede za nia siedziala w lawce i uwazala (lub nie) na
          lekcji i odpowiadala przy tablicy.
          W tym kontekscie popieram obawy skolonowanej40, namawiam do wspolpracy z
          mlodym, jak rowniez namawiam do tego typu przemyslen kolege, ktory proponuje
          wrzucic dziecko do glebokiej wody. Niech sie sam nauczy plywac? Przeciez mozna
          mu pomoc utrzymac sie na tej wodzie, prawda?
          • samowolny Re: tylko spoko 06.05.04, 10:16
            mojemu synowi dzisiaj dla rozluźnienia pod szkołą powiedziałem że
            " wykształcenie to nie piwo i nie musi byc pełne..więc nie przejmuj sie":)))))
Pełna wersja