późne studia

09.04.11, 14:19
Zastanowiło mnie to w offtopie wątku o brudnych majtkach maturzystki :P
Jest cos niewłaściwego w dziennym studiowaniu w okolicach 30.?
Ostro zdziwiłam komentarzami w stylu: "na medycyne? hehe a ile masz lat?" albo "Przeciez to troll, tym tekstem o pojsciu na medycyne sie zdradzila" albo "Idziesz ma medycynę 15 od skończenia szkoły hotelarskiej? To takie staruchy jeszcze przyjmują na tego typu studia?"
    • odcienie.szarosci Re: późne studia 09.04.11, 14:32
      Oj tam, oj tam moj kolega jest 6lat starszy- skonczyl jedne studia i jest ze mna na medycynie na roku:). Jak ktos ma marzenia niech je realizuje i tyle.

      Oczywiscie imk pozniej cos zaczniemy tym jest gorzej z perpektywy pewnych specjalizacji..np 25latek konczacy studia lekarskie, pozniej roczny staz i idacy od razu na chirurgie moze znacznie wiecej osiagnac. Taka neurochirurgia np przede wszystkim wzrok, sprawnosc manualna, fizyvczna wiadomo ze im ktos wczesniej zacznie tym ma wieksze szanse sie wybic. Bo nie oszukujmy sie 35latek rozpoczynajacy taka specjalizacje czy 26latek to jest roznica..
      • cmentarna.polka Re: późne studia 09.04.11, 14:49
        Masz rację, jasne ze wcześniej zacznie = wcześniejsza kariera, ale późniejsi studenci muszą zdawać sobie sprawę z pewnej 'obsuwy' i najwidoczniej im o nie przeszkadza.
        Ostatnio gadałam sobie z jednym studentem zaocznym, który prawie dostał ataku na wieść, że chcę iść bezczelnie na nowe studia dzienne (bezpłatne) i że nie jest to zabronione po 25 roku życia... ;D
        • nocozaludzie Re: późne studia 10.04.11, 15:16
          Co ciekawe, co roku na wszystkich możliwych forach ludzie pytają, do którego roku życia można studiować dziennie i nieodmiennie ktoś im odpowiada, że do 26 tylko. Serio, mnóstwo ludzi wierzy w ten mit.
          • cmentarna.polka Re: późne studia 10.04.11, 15:37
            to prawda
          • akle2 Re: późne studia 10.04.11, 22:07
            Chyba pomyliło się im z biletami na PKP :)
    • akle2 Re: późne studia 09.04.11, 14:49
      Nie przejmuj się głupim gadaniem, tylko rób swoje. Ci ludzie nie dadzą Ci na chleb, a być może odpowiedni kierunek studiów sprawi, że później z radością będziesz wykonywać swoją pracę. Nawet bardziej w to wierzę, bo jest to Twoja świadoma decyzja, okupiona zapewne wieloma wyrzeczeniami, a nie nacisk rodziców czy wyścig między kolegami, kto się lepiej urządzi na wyjściu. Jeśli stać Cię na dzienne studiowanie (luksus dostępny nielicznym, bo trzeba albo mieć nienormowany czas pracy żeby to połączyć, albo być na cudzym utrzymaniu) to studiuj i mniej resztę w d...e.
    • sundry Re: późne studia 09.04.11, 15:12
      A ja tam uważam, że czułabym się kiepsko, będąc już w starszym wieku, jak by mnie jakiś prowadzący odpytywał, a panie z dziekanatu opieprzały. Marzenia marzeniami, ale studia to jednak jest wysiłek, mnie by się po prostu nie chciało.
      • berta-death Re: późne studia 10.04.11, 02:13
        > A ja tam uważam, że czułabym się kiepsko, będąc już w starszym wieku, jak by mn
        > ie jakiś prowadzący odpytywał, a panie z dziekanatu opieprzały.

        To jest kwestia tego, że mamy archaiczny system nauczania, zwłaszcza na poziomie wyższym. Nie do pomyślenia są jakieś ustne odpytywania na ćwiczeniach. Jest to rzadkością, ale niekiedy się zdarza, zwłaszcza jak jakiś niedowartościowany asystent chce się czyimś kosztem dowartościować. Wszelkie egzaminy powinny mieć formę pisemną, żeby nie było żadnych niedomówień. Wyjątki to ewentualnie filologie, bo jakoś umiejętność posługiwania się językiem trzeba sprawdzić.

        A co do dziekanatu, to to jest zwykły urząd a student to nikt inny tylko petent.

        I dobrym pomysłem byłoby też zrobienie oddzielnych studiów dla dojrzałych studentów, tak jak ma to miejsce na brytyjskich uczelniach. Tam osoby do 21rż kształcą sie w swoim własnym gronie a powyżej 21 w swoim. Ma to zwiększać komfort studiowania. Ja bym tylko ten wiek podniosła nieco wyżej.
        • nowasowa Re: późne studia 10.04.11, 02:34
          > To jest kwestia tego, że mamy archaiczny system nauczania, zwłaszcza na poziomi
          > e wyższym. Nie do pomyślenia są jakieś ustne odpytywania na ćwiczeniach. Jest t
          > o rzadkością, ale niekiedy się zdarza

          U mnie było ale z humorem, na mikroekonomii, było dużo smiechu i zartów
          • brat_jowisz Re: późne studia 10.04.11, 22:38
            Bo to nie studia były tylko lunapark dla rzucających kasą
        • nocozaludzie Re: późne studia 10.04.11, 13:30
          Ale czemu mają służyć takie podziały? Grupa bardziej zróżnicowana jest lepsza, bo dochodzi do wymiany bardzo różnych doświadczeń, konfrontacji różnych punktów widzenia. Getto to niepotrzebne ograniczenie.
      • nocozaludzie Re: późne studia 10.04.11, 15:15
        W życiu wszystko jest wysiłkiem:)
    • kadfael Re: późne studia 09.04.11, 15:16
      Późne studia OK. Czasem sama sie łapie na mysli, że może bym jeszcze postudiowała;)
      Ale studia medyczne to troche inna historia. Same studia trudne i cięzkie, tylko dziennie - więc na dobrą sprawe przez 6 lat ktos musi delikwenta utrzymywać a poza tym po studiach medycznych nie jestes jeszcze lekarzem. Co prawda staż zdaje sie ma byc teraz juz na ostatnim roku, ale i tak pozostaje co najmniej kilka lat, by zdobyc ów staz, specjalizację itp. itd. Więc chyba akurat te studia po 30-tce, to kiepski pomysł.
      • simply_z Re: późne studia 09.04.11, 15:30
        kobieta pisala w wyraznie trollowskim stylu ,raz miala lat 19 ,raz 35 ,raz 34.
        a dwa raczej malo kto w tym wieku idzie na medycynę ,oczywiscie jesli jest to jego marzeniem czemu nie. Mnie by sie pewnie nie chcialo ,na pewno nie w Polsce ,widząc ten archaiczny system nauczania i totalną masowke. Natomiast mam takie plany zrobic podyplomowe albo uzupelniajace za granicą,w tym celu chodze do pracy.
        zreszta w moim przypadku nie utrzymalabym sie na studiach dziennych w tym wieku ,znizek juz nie mam ,nie mialabym ubezpieczenia zdrowotnego ,jakas ambitniejsza praca odpada-zostaje mi prace na umowe o dzielo -niewielkie dochody ,a zasuwac jako kelnerka tez mi sie srednio usmiecha.Zostaja studia zaoczne .
        • nowasowa Re: późne studia 10.04.11, 01:50
          > kobieta pisala w wyraznie trollowskim stylu ,raz miala lat 19 ,raz 35 ,raz 34.

          Bzdury gadasz... ona nie pisała w startowym poście ile ma lat tylko ludzie którzy odpisywali sami sobie liczyli. Ona wyraźnie pisała w postach że w 1996r. jej koleżanka była w maturalnej klasie a ona sama zdawała mature w 1998r. - czytałam dokładnie każdy z tych postów

          1 post odnośnie wieku:forum.gazeta.pl/forum/w,16,124105799,124108371,Re_Higiena_18_letniej_dziewczyny_maturzystk.html
          i zaraz jej odpowiedź na ten post:forum.gazeta.pl/forum/w,16,124105799,124108455,Re_Higiena_18_letniej_dziewczyny_maturzystk.html

          Kolejny post jeszcze innej osoby wprowadzający juz całkowicie w błąd pozostałych bo 15 lat temu to był ten incydent w bursie a nie jej matura (maturzystką to była ta wspomniana brudaska)

          forum.gazeta.pl/forum/w,16,124105799,124107952,Re_Higiena_18_letniej_dziewczyny_maturzystk.html
          Gdy ktos nie czyta postów od samego poczatku ale wtrąca się w środek (20-30 post z kolei) to potem pomyslał że ona ma 34 lub 35... i stąd galimatias a z dziewczyny idiotkę zrobili, tak samo jak własnie teraz ty. Poczytaj dokładnie kazdy post krok po kroku. Ona broni tego, że chce isc na studia, ona walczy z okrutna niezyczliwościa ludzi, którzy piszą, że jest za stara by się uczyć, że przeżywa coś juz 15 lat a tak naprawdę to ona próbuje odsłonic klapki z naszych oczu... i znalazły sie osoby, które potwierdziły, że też miały takie same ohydne doswiadczenia z rzekomo zadbanymi kobietami ale na nich to już nikt nie naskoczył - pewnie głupio im się zrobiło...
          • simply_z Re: późne studia 10.04.11, 13:23
            > zdy post krok po kroku. Ona broni tego, że chce isc na studia, ona walczy z okr
            > utna niezyczliwościa ludzi, którzy piszą, że jest za stara by się uczyć, że prz
            > eżywa coś juz 15 lat a tak naprawdę to ona próbuje odsłonic klapki z naszych oc
            > zu... i znalazły sie osoby, które potwierdziły, że też miały takie same ohydne
            > do
            odebralam jej post zupełnie inaczej ,poza tym wybacz ale w niedziele naprawdę mam ciekawsze zajecia niz czytanie o brudzie w bursie...
          • cafem Re: późne studia 10.04.11, 19:06
            > [i]Bzdury gadasz... ona nie pisała w startowym poście ile ma lat tylko ludzie k
            > tórzy odpisywali sami sobie liczyli.

            Srutu tutu.
            Pisząc, że zobaczy od jesieni jak jest na anestezjologii, wygłupiła się.
            Idąc na studia medyczne od razu nie rozpoczynasz specjalizacji, więc koleżanka, której głupio bronisz (a śmiem wierzyć, żeś dokładnie ten sam troll) "g" wie o medycynie.
            • brat_jowisz Re: późne studia 10.04.11, 22:37
              [b]>Pisząc, że zobaczy od jesieni jak jest na anestezjologii, wygłupiła się.[b/]

              Nie znalazłem nic takiego, tekst jest inny niż go opisujesz ale jak się upierasz to zalinkuj.
              Nędzna prowokacja, piszesz dokładnie takim samym stylem jak główna bohaterka tej dyskusji.
              • cafem Re: późne studia 11.04.11, 14:44
                > Nędzna prowokacja, piszesz dokładnie takim samym stylem jak główna bohaterka te
                > j dyskusji.

                Jeśli ktoś tu prowokuje, to Ty. Szczególnie biorąc pod uwagę nicka założonego dzisiaj i dobitną nadaktywność na forum jak na nowicjusza.

                Możesz i sto postów jeszcze dokleić, tamta laska nie miała pojęcia o studiowaniu medycyny.

                A co do kwestii studiowania w późniejszym wieku - nie mam żadnych zastrzeżeń. Sama mam lat prawie 30 i studiuję.
    • klawikordia Re: późne studia 10.04.11, 00:51
      Ejże, mam późną dwudziestkę i powrót na studia to była jedna z fajniejszych decyzji w moim życiu. I to, o zgrozo- poszłam na dzienne. Wprawdzie nie medycyna, ale też nie najłatwiejsze (zresztą- nie ma łatwych studiów, są tylko przyjemne i nieprzyjemne, jak cię nie interesuje temat).
      Są owszem, minusy- ćwiczeniowiec w moim wieku, bezczelnie rąbiący na "Ty" i traktujący z góry, panie z dziekanatu albo lektorka języka, która metody dydaktyczne czerpie chyba z gimnazjum dla trudnych dzieci w XIX wiecznych Prusach. Inną sprawą są też (niestety, pozostający w większości) współstudenci, młodsi o 6-7 lat: owszem, jest garść fajnych ludzi z energią, lecz porażająco mający w dupie to, o czym się uczą, po co i dlaczego. Domyślam się, że w przypadku medycyny jest trochę inaczej- raczej nie idzie się tam, żeby przebączyć kilka lat do dyplomu, w najgorszym wypadku spełnia się oczekiwania rodziców, lub własne niespożyte ambicje.
      co do wypowiedzi koleżanki
      >zreszta w moim przypadku nie utrzymalabym sie na studiach dziennych w tym wieku ,znizek >juz nie mam ,nie mialabym ubezpieczenia zdrowotnego ,jakas ambitniejsza praca
      >odpada-zostaje mi prace na umowe o dzielo -niewielkie dochody ,a zasuwac jako kelnerka >tez mi sie srednio usmiecha.Zostaja studia zaoczne .
      prawdopodobnie mam więcej szczęścia niż rozumu (a może na odwrót), gdyż posiadam zawód o dość ambitnym charakterze, który bardzo rzadko koliduje z trybem studiów dziennych. Jest wręcz fajniej i łatwiej niż jak miałam lat 19 i poszłam na studia pierwszy raz, a rodzice trochę mi pomagali, bym się na owym studiowaniu mogła skupić. Wiadomo, każdy ma inaczej- dla mnie studia w tym wieku są odskocznią od pracy (nie lubię poza tym swojego zajęcia nazywać pracą, chociaż przynosi przyzwoite dochody) i w jakimś stopniu bardziej samorealizacją niż ambicją sensu stricte.
      Co do ubezpieczenia zdrowotnego- owszem, mam uczelniane, na NFZ. Wystarczy wypełnić papierek. Zwracam państwu w postaci wysokich podatków z moich nieprestiżowych umów o dzieło ;)
      No ale fakt faktem- spotkałam się z opiniami, że żeby podjąć  takie wyzwanie trzeba mieć tzw cojones. Ja sama tak nie uważam, dla mnie to bardziej frajda- zewnętrzna motywacja (że podniosę kwalifikacje celem uzyskania lepszego etatu) praktycznie u mnie nie występuje. Zauważam za to, że w ciągu roku, zupełnie niepostrzeżenie podniosłam swoje kompetencje społeczne (dotychczasowa praca była raczej samotnicza), coraz łatwiej przychodzi mi występowanie na forum (studia to mnóstwo referatów), mam lepszą koncentracje...no i ogólnie, jakoś życie ogarniam sprawniej, a nawet mam dziwne poczucie, że doba się rozciąga.
      Tak więc- zamiast drżeć o etat, kredyt i oświadczyny- drżę o wyniki kolokwium. Polecam szczerze.
      • cmentarna.polka Re: późne studia 10.04.11, 01:46
        bardzo fajne jest to, co napisałaś.
        Tak mi się właśnie wydaje, że studia dzienne około 30. są demonizowane. Że nie masz ubezpieczenia (bzdura), że ktoś musi Cię utrzymywac (zalezy)... Sama się wybieram w tym roku na nowe. Dzienne, 6-letnie, ciężkie (nie medycyna). Większość ludzi traktuje ten pomysł jako mój nowy odpał - jeden gościu stwierdził wręcz, że to nie w porządku, bo zajmę miejsce maturzyście, co 'naprawdę musi' się wykształcić i że w ogole to jak tak mogę, za jego podatki - bo przecież nie za moje, nie? ;P
        ja czuję się młoda i na siłach.
        • berta-death Re: późne studia 10.04.11, 02:03
          Co innego późna dwudziestka a co innego po trzydziestce albo koło 40. Późna 20, to jeszcze nie jest się takim starym. Na dobrą sprawę spokojnie można jeszcze na uczelnianych korytarzach spotkać rówieśników, którzy postanowili zostać wiecznymi studentami i jakoś im się przedłużyło studiowanie albo długo nie mogli się zdecydować co studiować i co roku zmieniali kierunek, albo uparcie próbowali się dostać na wymarzone studia i dostali się dopiero za którymś tam podejściem. Podobnie jest w momencie zdobywania uprawnień do zawodu, stażów, specjalizacji itp. Też się tam spotka rówieśników, którzy mieli gdzieś jakiś poślizg, zawalankę, albo postanowili sobie zrobić przerwę. To wszystko jeszcze mieści się gdzieś w granicach tzw normy i to jeszcze nie wzbudza większych kontrowersji.
          • nowasowa Re: późne studia 10.04.11, 02:28
            > Co innego późna dwudziestka a co innego po trzydziestce albo koło 40.

            Nie zgodzę się, to zalezy od człowieka, od jego uporu i chęci. Z mojej rodziny połowa ludzi robi studia po 30-tce, jak dzieci sa juz odchowane i jest stabilizacja finansowa. Wujek teraz kończy 3. a ma 53 lata, jego zona 49 lat a studia skonczyła w wieku 34 lub 35.
            A moja babcia ma 85 lat i zapisała się na kurs komputerowy. Poznała na czacie niejakiego pana Stasia z Koła i bawi sie w romanse (babcia jest wdową od 22 lat). Co bawi połowę mojej rodziny...
            • berta-death Re: późne studia 10.04.11, 02:41
              Tak jak pisałam wcześniej, to jeszcze zależy od tego co to za kierunek. W końcu kształcenie się samo w sobie nie jest powodem do kpin. I jak ktoś nie miał możliwości zrobić tego wcześniej to nawet zdanie matury po 40 nie jest niczym nagannym. A wręcz przeciwnie.

              Mnie cały czas chodzi o studia, które są z albo ciężkie i niepraktyczne albo prestiżowe i tylko nielicznym dające szansę wybicia się. Cała reszta, zwłaszcza w trybie wieczorowym, zaocznym bądź prywatnym nie wzbudza takiej sensacji. Zwłaszcza, że jak ktoś płaci z własnej kieszeni to od razu jest inaczej traktowany.
              • to.niemozliwe Re: późne studia 10.04.11, 03:03
                Na studia dzienne, to bym juz nie poszedl. Za czesto program jest tak ulozony, zeby zapewnic etatowym pracownikom uczelni godziny dydaktyczne. W efekcie nauczaja czasem caly semestr rzeczy, ktore wystarczy przeczytac w 2-3 ksiazkach. Co innego roznego rodzaju szkolenia, czy podyplomowki. Wlasnie koncze jedno studium, po wakacjach zamierzam robic kolejne. Warto sie doksztalcac w kazdym wieku, ale rozsadnie - to, co interesujace i potrzebne.
          • nocozaludzie Re: późne studia 10.04.11, 15:18
            Wzbudza, wzbudza. Są ludzie, u których wzbudza kontrowersje wszystko co wykracza poza schemat: matura, studia, ślub zaraz po studiach, po roku dziecko, po trzech latach następne, praca na etat do emerytury.
      • simply_z Re: późne studia 10.04.11, 13:20
        > nsu stricte.
        > Co do ubezpieczenia zdrowotnego- owszem, mam uczelniane, na NFZ. Wystarczy wype
        > łnić papierek. Zwracam państwu w postaci wysokich podatków z moich nieprestiżow
        > ych umów o dzieło ;)
        > No ale fakt faktem- spotkałam się z opiniami, że żeby podjąć takie wyzwanie tr
        > zeba mieć tzw cojones. Ja sama tak nie uważam, dla mnie to bardziej frajda- zew
        > nętrzna motywacja (że podniosę kwalifikacje celem uzyskania lepszego etatu) pra
        > ktycznie u mnie nie występuje. Zauważam za to, że w ciągu roku, zupełnie niepos
        > t
        no ale widzisz ,domyslam się ,że masz wlasną dzialanosc jednooobową? jesli uzyskujesz fajne dochody to 900 zl po kieszeni nie jest dla ciebie problemem ,dla mnie już niestety by bylo.
        ja tez dlugo studiowalam, w miedzyczasie zawsze mialam jakies umowy na zlecenie albo o dzielo. Ale nigdy nie byly to wysokie dochody ,co w pewnym momencie zaczelo mnie już meczyć. zastanawiam sie jaki masz zawod ,jesli moglabys zdradzic;) ,jesli nie to ok:).
        a teraz studiujesz filologię może?
        tak jak mowilam nikogo nie potepiam ,zreszta moja reakcja odnosila się do trolla ,a nie do osob ktore dlugo się uczą.
        mnie tez sie marzy nowy zawod ale niestety nie mam jak sie do tego zabrac narazie ,przypuszczam ,że będę probowac cos zaocznie czy podyplomowo.
        ..poza tym powoli zaczynaja mnie meczyc rzeczy ,ktore są codziennoscią dla naszych studentow: archaiczny model nauczania ,chamstwo w dziekanatach ,za stara już jestem na takie traktowanie.
        • klawikordia Re: późne studia 10.04.11, 14:58
          Zawód mam szeroko mówiąc- kreatywny. Nie konczyłam wyższych szkół w tej dziedzinie (oprócz podstawówki), średnią i zaczęte kiedyś studia- w pokrewnej, ale docelowo i najczęściej pracuję w tej wypracowanej latami jako hobby. Współpracuję z instytucjami kulturalnymi i mediami. Studia robię żeby mieć podkładkę do szkolenia ludzi w dziedzinie, w której pracuję, gdyż zakładam, że nie zawsze będę miała siły i energie kreatywne, żeby pracować na czyjeś zlecenie, albo nawet na własne;) Takie zabezpieczenie ryzyka- m.in. przed wypaleniem. Mam kilka dobrych lat doświadczeń w pracy na etacie i wiem, że to nie dla mnie. Chciałabym mieć szeroki wachlarz różnych umiejętności, a przede wszystkim elastyczność w wyborze zajęcia, by nie skazywać się na jedną słuszną ścieżkę kariery.
          Pieniądze nie są dla mnie priorytetem, chociaż znam ich wartość. Być może perspektywa mi się zmieni jak (jeśli) założę rodzinę.
          • simply_z Re: późne studia 10.04.11, 15:19
            zaciekawilas mnie ,a to jest cos zwiazanego z grafiką ,ilustracjami itd?
            • klawikordia Re: późne studia 10.04.11, 18:55
              Projektuję, ale dźwięk. Kreacją wizualną zajmowałam się też parę lat, ale dźwięk i muza szły równolegle, by w koncu pełnoprawnie i całkowicie wypłynąć na powierzchnię. Obrazu całości dopełnia parę innych pokrewnych dziedzin- np. pisanie o dźwięku. Mam nienormowany (poza pilnymi zleceniami i zadaniami, nad którymi trzeba nieraz dzień i noc) czas pracy, ale z biegiem lat skraca się on w miarę nabywania praktyki.
              Tak więc jest czas na naukę, a po nauce- świeża głowa, bo jak już wspomniałam- przed rozpoczęciem studiów miałam kryzys związany z koncentracją, teraz- jak ręką odjął.
    • berta-death Re: późne studia 10.04.11, 01:31
      Opóźnione wejście na ścieżkę rozwoju zawodowego, "rówieśnicy" o 10 lat młodsi, ćwiczeniowcy i niektórzy wykładowcy w wieku takiego późnego studenta albo młodsi i traktujący go z góry albo publicznie odpytujący przy tablicy, panie z dziekanatu traktujące jeszcze bardziej z góry, zajęcia z WF, śmichy chichy w momencie jak się "staruchowi" noga powinie, bo to najstarszy i najgłupszy, kpiny ze strony osób, którym też w głowie się nie mieści, że ktoś taki numer odstawia jak studia w starszym wieku, i parę innych równie ciekawych i motywujących do studiowania rzeczy jeszcze da się przeżyć.

      Schody to się zaczynają w momencie wejścia do zawodu, zwłaszcza jak to jest prestiżowy kierunek. Do tych wszystkich prestiżowych są drzwi zamknięte dla osób spoza środowiska. I może się okazać, że zdobywanie nowego zawodu skończy się tylko na zdobyciu dyplomu a potem będzie się zwykłym urzędasem, albo lekarką w przychodni rejonowej. A chyba nie o to chodzi komuś, kto chce zmieniać zawód. I jak jeszcze 25-latek sparzy się na tym zderzeniu marzeń z brutalną rzeczywistością, to on ma jeszcze szansę coś z tym swoim życiem zrobić, natomiast w przypadku 40-latka jest to nieco utrudnione.
      Nie mówiąc o sytuacji, kiedy w ogóle nie udaje się tych studiów skończyć i taki dorosły człowiek odchodzi z poczuciem większej porażki niż młody, bo przegrał z małolatami.

      Natomiast jeżeli ktoś to studiowanie traktuje tylko i wyłącznie w kategorii hobby, zdobycia tytułu mgr, bo wszyscy na około mają, czy podniesienia dotychczasowych kwalifikacji, bo np komuś marzy się awans, to OK. Wtedy to tylko kontynuacja obranej drogi życiowej a nie kompletna zmiana planów.
      • nowasowa Re: późne studia 10.04.11, 02:07
        Ze mnie się nikt nie śmiał. Zaczęłam zaoczne studia na UE we Wrocławiu, wydział GRiT w Jeleniej Górze (niestety z powodu utraty pracy przerwałam bo 500zł to duzo dla rodziny 4-osobowej z jedna wypłata i kredytem hipotecznym - 1400zł/m-c a moja wypłata cała szła na hipotekę), nazywali mnie pieszczotliwie Grandma mimo ze mam 31 lat (w tym roku 32), pomagali mi bardzo, szczególnie na matmie w macierzach i na informatyce. Bardzo dobrze wspominam te kilka m-cy choć matma była straszna, baaaardzo straszna. Dawno nie chodziłam do szkoły i samo uczenie się było dla mnie powrotem do dyscypliny by te kilka godzin dziennie spędzić w książkach a ze jestem bardzo ambitna siedziałam po nocach by wykuć wszystko tak aby udowodnic że mogę, chociaz nikt tego ode mnie oprócz mnie samej nie wymagał.
        Jak do wrzesnia znajde prace to wracam do ławki, tym razem jednak matme mam opanowaną. I będę najlepsza - dla siebie samej, nie dla innych.
        • berta-death Re: późne studia 10.04.11, 02:21
          Ekonomiczne studia to bardziej się kojarzą z uzupełnianiem czy podnoszeniem kwalifikacji a nie z całkowitą zmianą zawodu. Podobnie jak i kierunki w stylu marketing i zarządzanie. Na prywatnych uczelniach albo na dziennych wieczorowych i zaocznych bywają grupy gdzie większość to osoby po 40. I też wszystko jest OK.

          Kontrowersję i ewentualne kpiny mogą wzbudzać te mniej praktyczne kierunki albo studia prestiżowe, gdzie wszyscy studenci to osoby tuż po maturze i jeszcze nie rzadko jest to banda młodocianych snobów i bufonów z mocno rozdętym ego.
          • nowasowa Re: późne studia 10.04.11, 02:32
            Ja jestem po turystyce (studium) więc faktycznie to wiąże się z ekonomią.

            Kontrowersję i ewentualne kpiny mogą wzbudzać te mniej praktyczne kierunki albo
            > studia prestiżowe, gdzie wszyscy studenci to osoby tuż po maturze i jeszcze ni
            > e rzadko jest to banda młodocianych snobów i bufonów z mocno rozdętym ego.

            Tu się nie zastanawiałam ale jak się temu przyjrzeć... moja jedna kuzynka studiuje we Wrocku Geoinformatykę ale do licha nie wiem co to takiego i gdzie ona robote po tym znajdzie.
            • berta-death Re: późne studia 10.04.11, 02:47
              Chodzi mi o statystycznego studenta takich kierunków jak medycyna, prawo, architektura, itp. Zwłaszcza na uczelniach publicznych w trybie dziennym. To są najczęściej synowie i córki lekarzy, adwokatów, notariuszy, architektów, osób wysoko postawionych, dyrektorów, profesorów uczelnianych, itp. Jednym słowem nadzianych i wpływowych. Czyli klasyczna bananowa młodzież, hołdująca postawie klękajcie narody, bóg nadchodzi.
              • odcienie.szarosci Re: późne studia 10.04.11, 09:02
                Ta powyzsza opinia jest b. krzywdzaca. U nas na medycynie 70% to mlodziez pochodzaca z bardzo przecietnych rodzin, ktora aby utrzymac sie w innym miescie ma kredyty studenckie, stypendia socjalne. Wiele moich kolezanek pochodzi z małych wsi ale sa to bardzo zdolne i bardzo ambitne dziewczyny. U mnie w domu wcale sie nie przelewalo i sama postanowiłam cos osiagnąć, tak samo mój chłopak( juz lekarz). Pewnie, ze sa dzieci profesorów ale co z tego? mam rowniez kolezanki i kolegów z takiego srodowiska i napisze, ze oni rowniez sa bardzo zdolni i ambitni i zapewne gdyby nawet nie pochodzili z takich rodzin i tak by cos w zyciu osiagneli, z pomoca rodzicow czy bez.
                • jael53 Re: późne studia 10.04.11, 11:32
                  Trzymam kciuki za dzielną kobietę :-). Co to za przeszkoda - że już "w grupie nie ma rówieśników"? Chyba że widzi się studia jako przedłużenie liceum.

                  Natomiast bardzo mi się nie podoba "najeżdżanie" na "bananową młodzież". To taki punkt widzenia z zamierzchłych czasów późnego Gomułki. I jeszcze wcześniejszych - gdy usiłowano "dowartościowywać" tzw. lud wmawianiem, że (nieliczne wówczas) środowisko ludzi wykształconych to siedlisko "wrogów klasowych" i "reakcji".
                  Z lat własnych studiów mam bardzo wyraziste wspomnienia, że akurat tzw. "młodzież z dobrych domów" nie okazywała lekceważenia koleżeństwu ze skromnych środowisk. Nieprzyjemną atmosferę robiła część takich właśnie ludzi - napięcia były między studentami z "pierwszego pokolenia miejskiego", z zapleczem drobnourzędniczym, a młodzieżą (też niezbyt liczną) wiejską.
                  Poza tym - na tzw. prestiżowych studiach roboty zawsze było od cholery i na duperelle, kto miał jakieś aspiracje, zwyczajnie nie było czasu.
                  • cmentarna.polka Re: późne studia 10.04.11, 12:58
                    > Natomiast bardzo mi się nie podoba "najeżdżanie" na "bananową młodzież". To ta
                    > ki punkt widzenia z zamierzchłych czasów późnego Gomułki. I jeszcze wcześniejsz
                    > ych - gdy usiłowano "dowartościowywać" tzw. lud wmawianiem, że (nieliczne wówcz
                    > as) środowisko ludzi wykształconych to siedlisko "wrogów klasowych" i "reakcji"
                    > .
                    > Z lat własnych studiów mam bardzo wyraziste wspomnienia, że akurat tzw. "młodzi
                    > eż z dobrych domów"
                    Mam bardzo podobne zdanie, w ogóle określenie "bananowa młodzież" to dla mnie jakiś relikt przeszłości. Nie spotkałam się z czymś takim na studiach. OK, byłam na 'łatwym' kierunku, ale teraz wybieram się na 'prestiżowy' i tam wiem, że też tego nie ma.
                    • simply_z Re: późne studia 10.04.11, 13:21
                      > m na 'łatwym' kierunku, ale teraz wybieram się na 'prestiżowy' i tam wiem, że t
                      > eż tego nie ma.
                      na co idziesz ,cos z konserwacją może?
                      • cmentarna.polka Re: późne studia 10.04.11, 13:30
                        no ;)
                        • simply_z Re: późne studia 10.04.11, 13:34
                          i to aż 6 lat trwa?
                          • cmentarna.polka Re: późne studia 10.04.11, 13:56
                            tak, i są prowadzone tylko w trybie dziennym.
                            • simply_z Re: późne studia 10.04.11, 14:03
                              ciekawe studia ale pewnie ciezkie ,dużo chemii itd.
                              w kazdym razie życze powodzenia:)
                              • cmentarna.polka Re: późne studia 10.04.11, 15:36
                                dziękuję:)
                                tak, jest jej b. dużo... boję się właśnie chemii, fizyki, petrografii, fotogrametrii, a reszta to już czysta przyjemność
                                z drugiej strony mam zupełnie inną motywację i zaparcie do poznania tych działów niż np. w liceum
                                • simply_z Re: późne studia 10.04.11, 15:51
                                  a to jest na ASP czy polibudzie?
                                  • cmentarna.polka Re: późne studia 10.04.11, 16:18
                                    asp
                      • brat_jowisz Re: późne studia 10.04.11, 22:57
                        NA OBIERANIE BANANÓW
                  • berta-death Re: późne studia 10.04.11, 17:04
                    Żaden relikt PRL-u, chyba, że w ciągu ostatnich 10 lat, kiedy to przestałam mieć kontakt z młodzieżą coś się zmieniło. Ale to by cud się musiał stać.

                    Dzieci rodziców, którzy mają jakieś ponadprzeciętne dochody i ponadprzecietną pozycję społeczną to w zdecydowanej większości nieprzeciętne bufony i snoby, które z pogardą traktują wszystkich, którzy pochodzą z innych środowisk. I jak to się jeszcze pokrywa z tym, że delikwent jest jakiś zdolny, ambitny i pracowity, to jakoś to ujdzie. Tylko, że ekstremalnie rzadko się pokrywa. I to są osoby, które z czystego snobizmu idą najpierw do tzw elitarnych liceów a potem na elitarne studia. No bo jakby to wyglądało, żeby córka czy syn takiej szychy studiował czy uczył się w jakiejś pospolitej szkole, gdzie uczy się plebs. A dostają się do tych elitarnych szkół, głównie na skutek korepetycji udzielanych przez kogo trzeba. Tak to funkcjonowało za moich licealnych i studenckich lat i nikt nawet się z tym nie krył.
                    • jael53 Re: Resentyment... 10.04.11, 18:35
                      ... to gorzej niż relikt PRL-u. To nie pierwszy wątek, w którym wylewa się jad na "środowiska elitarne" - tych różnych "doktorów i profesorów". A jest to obraz "elit" godny Janka Muzykanta. Biorąc to na serio, to chyba trzeba by się wstydzić, że miało się wykształconych rodziców i dziadków.
                      Co zaś do sztuki "ustawiania się" czy innego "załatwiactwa" - doprawdy, o tych zjawiskach więcej się nauczyłam w ciągu 5-ciu lat mieszkania na wsi, niż przez pół wieku życia w innym środowisku - wedle resentymentowych opowieści mającym w tych "cnotach" celować.
                      • berta-death Re: Resentyment... 10.04.11, 18:51
                        To nie jest kwestia wstydu, tylko kwestia traktowania z buta, każdego kto jest spoza środowiska. A wyznacznikiem lepsiejszości nie jest wcale fakt, że ojciec jest profesorem tylko to, że rodzina ma ponadprzeciętne dochody i znajomości, dzięki którym na wiele więcej może sobie pozwolić, np na ukręcenie łba sprawie po tym jak się spowodowało wypadek drogowy po pijaku. Wyznacznikiem tego czy z daną osobą trzeba się liczyć czy można ją w żywe oczy lekceważyć jest to jakiej marki ciuchy nosi i jakim samochodem przyjechała. To są osoby pokroju tych, które w sąsiednim wątku gorszyły się jak kobieta na stanowisku może używać tanich kosmetyków.

                        I być może faktycznie zrobiłam spore nadużycie nazywając ich elitą. Bo to w rzeczywistości żadna elita nie jest. Ot, zwykli karierowicze i dorobkiewicze, którzy osiągnęli sukces bardziej metodami Nikodema Dyzmy niż z powodu jakiś walorów intelektualnych, osobowościowych czy moralnych. Za PRL takie osoby nazywano inteligencją pierwszego pokolenia.
                        Nie wykluczam, że ktoś kto pochodzi z rodziny, gdzie nie tylko rodzice, ale i dziadkowie, pradziadkowie i nawet prapradziadkowie byli zamożni, wykształceni i wpływowi, zachowuje się inaczej, chociaż mam co do tego spore wątpliwości.
                        • jael53 Re: Resentyment... 10.04.11, 18:58
                          No i właśnie te "wątpliwości", skutkujące pomawianiem wszystkich, którzy nie kwalifikują się w Twoich mniemaniach na "zwykłych ludzi", nazywają się resentymentem.

                          A znajomości... jest całkiem sensowna teoria tzw. sieci społecznej - wg niej każdego od tzw. ważnych postaci dzieli 5 osób.

                          Btw, ukręcić łeb sprawie o jazdę po pijaku potrafi każdy z moich sąsiadów - w przeciwnym razie pozostawaliby na wieki wieków piechurami. Zresztą, to pomiędzy "ludem prostym" otrzymałam po raz pierwszy w życiu (i, niestety, nie ostatni) propozycję łapówki...
                          • berta-death Re: Resentyment... 10.04.11, 19:14
                            A czy ja gdzieś stwierdziłam, że tzw lud prosty to uczciwy i praworządny? Albo, że oceniający ludzi po czynach i tym co mają w głowie a nie po wyglądzie i pozorach? Wszyscy siebie warci. Natomiast im ktoś jest zamożniejszy, tym ma większe możliwości. Przeciętny Iksiński potrafi łeb ukręcić stłuczce po pijaku a nieprzeciętny Kowalski to ukręci nawet takiej, gdzie były ofiary. Iksiński pójdzie do nauczycielki z prezentem, żeby jego osioł syn nie powtarzał klasy a Kowalski pójdzie do rektora z większym prezentem, żeby jego syna osła nie wylali ze studiów. I to nawet nie dlatego, że stać ich na te podarki, tylko dlatego, że jeden i drugi zna osobiście obdarowywane osoby. Jeden i drugi pogardza osobami uboższymi i mniej ustosunkowanymi od siebie i nie ma najmniejszej ochoty bratać się z nimi.

                            A problem polega na tym, że będąc Iksińską to przebywając w towarzystwie Iksińskich jesteś jedną z nich a przebywając w towarzystwie Kowalskich jesteś śmieciem i każdy na każdym kroku ci to okazuje.
                            • jael53 Re: To już obsesja 10.04.11, 22:00
                              Zdaje się, że wypowiadasz się o środowisku, o którym niewiele wiesz ale masz do niego jakiś uraz.
                              Opowiadasz niebywałe historie o "krakowskim grajdołku" - ale chyba nie bardzo masz pojęcie, jak się w ostatnich latach ten grajdołek organizował.
                              Jest w tym mieście profesura, z wielkimi nazwiskami, której potomkowie pracują skromnie, mało komu znani. Nie zawsze zresztą pokończyli ci potomkowie studia.
                              Jest sporo prominentnych, powszechnie znanych instytucji - gdzie zaiste, "od frontu" nazwiska zgoła niekarmazynowe (przykładem - choćby wydawnictwo Znak).
                              Ton natomiast w tych latach ostatnich nadawali (i nadają): byle jaki dentysta z Bieżanowa; nieświetny psychiatra z Wieliczki - którego rodzina resztą w tym miasteczku niewiele znaczyła, bo tam jest lokalny, całkiem inny układ. Dalej - trząsł województwem syn gospodarza z Batowic - a prawdziwym kadrowym był proboszcz z jego parafii. Ze świecą by w tych okolicach szukać kogoś ze "starego Krakowa". I też się ten "stary Kraków" w te okolice niespecjalnie wybierał.

                              • berta-death Re: To już obsesja 10.04.11, 22:18
                                Nie wiem kto kogo, z kim i w jakiej instytucji. Wiem tylko tyle, że Kraków jest mocno nepotystycznym i skorumpowanym miastem. Nie należę do żadnego elitarnego krakowskiego środowiska, nie należałam i nie pretendowałam, żeby należeć, nawet w Krakowie już nie mieszkam, ale swojego czasu miałam okazję zapoznać się z tym i owym jako postronny obserwator. I to nie są plotki siane przez zawistne osoby, którym się noga powinęła, to wszystko naprawdę tak wygląda.
                                • simply_z Re: To już obsesja 10.04.11, 22:39
                                  zgadzam się i to bardzo ,zwlaszcza srodowisko akademickie.
                                  taki maly grajdol
                                  • berta-death Re: To już obsesja 10.04.11, 22:46
                                    Bądź co bądź budżetówka to jest. ;)
                                    • simply_z Re: To już obsesja 10.04.11, 23:46

                                      zwlaszcza wszelakie Zusy:D i mile tamtejsze panie
                                  • jael53 Re: To już obsesja 11.04.11, 11:09
                                    W takim razie zupełnie nie wiadomo, dlaczego w krakowskich środowiskach akademickich, artystycznych czy prawniczych jest najwięcej "ludzi z zewnątrz". A jest. Uniwersytet Jagielloński ma bardzo długą listę pracowników średniego i młodszego pokolenia, którzy są z "nowego zaciągu". W porównaniu z nią "lista dynastyczna" jest symboliczna.
                                    W sądach krakowskich wszystkich szczebli orzeka bardzo wielu sędziów, którzy nie pochodzą z rodzin prawniczych - ba, są krakowianami w pierwszym pokoleniu. Nawet Filharmonią Krakowską od kilku lat kieruje (sprawną, choć twardą ręką) taki właśnie "nowy krakowianin".
                • berta-death Re: późne studia 10.04.11, 17:08
                  To jeszcze zrób rozeznanie ile z tych 70% niewpływowych dostaje się na jakieś intratne specjalizacje a ile z tych 30% wpływowych. W końcu ktoś musi i w karetce jeździć i na pogotowiu pracować i w przychodni rejonowej. Pytanie tylko czy na pewno taką pracę miał na myśli ktoś kto wybierał studia medyczne.
          • simply_z Re: późne studia 10.04.11, 13:32
            > Ekonomiczne studia to bardziej się kojarzą z uzupełnianiem czy podnoszeniem kwa
            > lifikacji a nie z całkowitą zmianą zawodu. Podobnie jak i kierunki w stylu mark
            >
            no cóż nie zgodzę się ,bo jednak przekwalifikowanie się na ksiegowego to jednak jest zmiana zawodu.
            marketing i zarzadzanie jest kier. ekonomicznym i moim zdaniem powinien tylko na takich uczelniach być realizowany,
            • gram.w.zielone Re: późne studia 19.06.11, 00:34
              > marketing i zarzadzanie jest kier. ekonomicznym i moim zdaniem powinien tylko n
              > a takich uczelniach być realizowany,

              Marketing i zarzadzanie nie jest kierunkiem ekonomicznym, w zasadzie jest blizszy socjologii czy psychologii. Z ekonomia ma niewiele wspolnego, bardziej ze studiami biznesowymi.
          • nocozaludzie Re: późne studia 10.04.11, 17:39
            A które kierunki są obecnie prestiżowe? Pytam z czystej ciekawości, bo obecnie wszędzie liczy się wynik z matury. Wcześniej prestiżowe były te, gdzie były najtrudniejsze egzaminy wstępne.
            • berta-death Re: późne studia 10.04.11, 18:32
              To nie ma znaczenia wynik z matury. Tak jakoś się składa, że ci wszyscy kandydaci mają prawie maksymalne ilości punktów z przedmiotów, które są brane pod uwagę w procesie rekrutacji. I ilu by ich nie było, to uczelnia musi przyjąć wszystkich, dlatego sale wykładowe i ćwiczeniowe dla pierwszego roku, pękają w szwach. Odsiew jest po pierwszym roku, albo i nawet po pierwszym semestrze. Czyli de facto nic się nie zmieniło, tylko przesunęło w czasie. Jak wcześniej licealiści chadzali na lekcje, to teraz chadzają studenci.

              A prestiżowe kierunki to te, które potocznie kojarzą się z zawodami dobrze opłacanymi i dającymi wysoką pozycję społeczną. I to są od wieków te same kierunki.
              • nocozaludzie Re: późne studia 10.04.11, 18:44
                Aha, to jasne dlaczego ja nie znam opisanego przez ciebie zjawiska. Bo ja studiuję kierunki dla nieudaczników i przyszłych bezrobotnych:)
                • berta-death Re: późne studia 10.04.11, 18:56
                  Być może zależy to też od uczelni, ja to opisuję z punktu widzenia krakowskiego grajdołka.
                  • nocozaludzie Re: późne studia 10.04.11, 18:59
                    Ja ze stolicznego grajdołka. Inna sprawa, że może po prostu moja słabo rozwinięta inteligencja emocjonalna skuteczne filtruje subtelne oznaki lekceważenie ze strony bananowej młodzieży:) I szczerze mówiąc z takimi zachowaniami to się stykałam, ale w liceum. Może z tego po prostu się wyrasta.
                  • jael53 Re: późne studia 10.04.11, 19:04
                    @nocozaludzie - nie bierz sobie do serca tej karykatury "krakowskiego grajdołka".

                    Odrobina realności: np. aktualnie na 3. roku prawa UJ konkurencja jest bardzo duża. Studiują tam młodzi z "dobrych domów", z tradycjami prawniczymi... i z takich bez tradycji. I co? Ano, jak zwykle - dobry staż czy stypendium zależy od wyników; a te studenci "zwykli" mogą mieć lepsze niż choćby dziecko SSA, wnuk innej nobliwej postaci... Sama zwyczajność.
                    • berta-death Re: późne studia 10.04.11, 19:29
                      A co ma staż czy stypendium do późniejszej kariery zawodowej, skoro schody zaczynają się dopiero podczas robienia aplikacji? Na adwokacką czy notarialną osoba spoza kręgu nie ma większych szans. A same studia prawnicze, bez aplikacji nic nie dają.

                      Ja tutaj cały czas próbuję wykazać, że studiowanie w późniejszym wieku na tzw prestiżowych kierunkach nie ma większego sensu. Bo karierę po tych studiach robią głównie potomkowie osób, które odniosły sukces w tych zawodach. I można przypuszczać, że ktoś kto dopiero koło 30, albo i później zaczyna takie studia jednak nie ma jakiś rodzinnych tradycji i będzie zdany sam na siebie, w przeciwnym wypadku skończyłby te studia o czasie. A jak tak, to czy na pewno jest sens ładowania się w zazwyczaj ciężkie studia i poświęcenia temu kilku lat, skoro prawdopodobieństwo, że skończy się to dobrymi zarobkami, interesującą pracą i w miarę wysoką pozycją społeczną jest nikłe.
                      • nocozaludzie Re: późne studia 10.04.11, 19:36
                        Wszystko zależy od tego, czy studia mają służyć rozwojowi, czy też uzyskaniu wysokiej pozycji społecznej, cokolwiek to oznacza.
                        • berta-death Re: późne studia 10.04.11, 19:59
                          Ja nikomu nie odmawiam prawa do studiowania. Osobiście znam kogoś kto w wieku 50 lat rozpoczął studia i to z myślą właśnie o dostaniu potem pracy w zawodzie. Natomiast dostrzegam pewne poważne utrudnienia, uciążliwości i rozczarowania, jakie mogą takiego dojrzałego studenta spotkać. I wydaje mi się, że zanim ktoś podejmie decyzję o studiowaniu, powinien spojrzeć na ten swój wybór również z tej ciemnej strony.
                          • nocozaludzie Re: późne studia 10.04.11, 20:08
                            Jako dojrzała studentka widzę same jasne strony mojego studiowania, ani przez chwilę nie żałowałam:)
                      • michal_powolny12 Re: późne studia 11.04.11, 13:43
                        Opowiadasz banialuki. Egzaminy na podstawowe samorzadowe aplikacje prawnicze są teraz państwowe. Samorządy bez awantur przyjmują aplikantów. Jedynym ktory poszedł na udry z resortem jest samorząd notarialny. Ale SN go przywrócił do pionu. Dodatkowo warto pamiętać iż są zawody które mają problemy z naborem-patrz komorcnicy, legislatorzy, doradcy podatkowi i rzecznicy patentowi.
                      • spokojny.zenek że co??? 18.06.11, 13:46
                        berta-death napisała:

                        > A co ma staż czy stypendium do późniejszej kariery zawodowej, skoro schody zacz
                        > ynają się dopiero podczas robienia aplikacji? Na adwokacką czy notarialną osoba
                        > spoza kręgu nie ma większych szans.

                        Skoro egzamin jest państwowy, tajny, testowy, to niby w jaki sposób ministreialna komisja która go przeprowadza miałby eliminowac jakieś osoby spoza jakiegoś "kręgu"???

      • cmentarna.polka Re: późne studia 10.04.11, 13:03
        > zajęcia z WF, śmichy chichy w momenci
        > e jak się "staruchowi" noga powinie, bo to najstarszy i najgłupszy, kpiny ze st
        > rony osób, którym też w głowie się nie mieści, że ktoś taki numer odstawia jak
        > studia w starszym wieku
        :D
        Przepraszam, ale to się nie mieści w moim światopoglądzie, ja nie wracam do podstawówki.
      • ma_dre Re: późne studia 10.04.11, 13:43
        nie martw sie o studiujace czterdziestki, one kiedy ida na studia, sa dojrzale, czesto dokladnie wiedza czego chca, juz cos w zyciu osiagnely do czego po ew porazce mozna wrocic, maja dokladny plan, opracowana strategie, czesto znajomosci, ktore ulatwia wejscie w zawod. Czesto dyplom jest tylko dopelnieniem sytuacji juz istniejacej. Jak wielu znasz mlodych studentow, ktorzy rozpoczynajac studia, dokladnie wiedza, dlaczego poszly na ten a nie inny kierunek i co zrobia z dyplomem?
    • miau_weglowy Re: późne studia 10.04.11, 11:31
      w naszym kraju wszystko jest dziwne, czego nie robi stado. taka mentalnosc. podkladanie klod pod nogi chocby w postaci demotywowania ludzi, ktorzy maja jakies marzenia i odwage, zeby je spelnic w...pienia mnie najbardziej.
      • jael53 Re: Mit indywidualizmu 10.04.11, 11:35
        Święte słowa - mentalność kolektywistyczna jest w Polsce nie do zdarcia. Tym mniej ją można nadkruszyć, że najczęściej nałogowo powtarza się bajkę kompletnie nieprawdziwą - ze to niby taka "nacja indywidualistów". A wystarczy się rozejrzeć po ulicy, żeby zobaczyć ten istny szał "indywidualizmu".
        • simply_z Re: Mit indywidualizmu 10.04.11, 13:26
          taa indywidualizm ,ostatnio czytalam w Wysokich obcasach o dziewczynie ,ktora ubiera sie w stylu lat 40-tych i 20-tych ,opowiadala ,ze nigdy nie spotkala sie z taka agresją na temat swojego wygladu jak na naszych ulicach.
          Dlaczego? bo sie wyrozniala...
    • krwawa_orlica Re: późne studia 10.04.11, 13:03
      Ja mam lat 27 prawie i znowu zacznę nowe studia. Tylko zaoczne, bo żyć za cóś trza.
      Chyba, że Lew mi za sponsoruje. :D
    • nocozaludzie Re: późne studia 10.04.11, 13:29
      Dla niektórych ludzi niewłaściwe jest wszystko co nie pasuje do schematu. Od kolorowych rajstop, poprzez wegetarianizm, a na studiach dziennych po 25 roku życia kończąc. Ale co nas właściwie obchodzi zdanie takich ludzi?:) Ja mam niemal 30 lat i jestem na studiach dziennych. Nie demonizujmy, w tym wieku umysł jest jeszcze naprawdę sprawny, a nauka go dodatkowo rozwija. Poza tym kontakt z ludźmi w zróżnicowanym wieku (od moich znajomych ze studiów mających po 20-25 lat do znajomych po pięćdziesiątce) działa bardzo odświeżająco i rozszerza perspektywy patrzenia na różne sprawy. Nie miałam żadnej trudnej sytuacji na uczelni związanej z wiekiem.
      • niebieski_lisek Re: późne studia 10.04.11, 14:42
        A za co się utrzymujesz? Czy i jak godzisz studia z pracą? Pytam, bo sama studiuję dziennie + pracuję na etat i patrząc z perspektywy była to jedna z gorszych decyzji - o wiele łatwiej było by na zaocznych i żałuję że nie studiuję w takim trybie.
        • nocozaludzie Re: późne studia 10.04.11, 15:09
          Stypendium + praca własnych rąk:) No, ale ja nie pracuję na etat, mam bardzo elastyczne godziny pracy, więc to się świetnie godzi ze studiami.
    • dupaniekonto Re: późne studia 10.04.11, 14:20
      Wydaje mi sie, ze nie same studia sa problemem, tylko:
      1) zawisc ludzi dookola, ze komus innemu chce sie jeszcze cos w zyciu zmienic, cos wiecej osiagnac - i wtedy wielu, zbyt wielu, sie znajdzie, aby takiej osobie dowalic, podlozyc swinie, zdemotywowac itp itd
      2) znalezc po takich studiach prace w zawodzie - u nas na roku mowilo sie, ze ten papier da cos tylko tym, ktorzy juz maja prace w tym zawodzie, natomiast cala reszta moze nic z tego nie miec. Zreszta nawet o glupia praktyke bylo wtedy (ok 10 lat temu) trudno, bo firmy sie tlumaczyly, ze "nauka kosztuje", wiec oni nie maja czasu na praktykantow. Doprawdy nie wiem czemu dopiero ostatnio GW trabi o tzw "straconym pokoleniu" jesli to co sie dzieje, dzieje sie juz od wieeelu lat.
      Podsumowujac - nie dziwie sie ludziom, ktorzy chca jeszcze studiowac, tak samo, jak nie dziwie sie ludziom, ktorzy juz niczego w zyciu nie chca studiowac. A wiek nie ma zadnego wplywu na szybkosc przyswajania wiedzy. Tutaj licza sie glownie checi wlasne oraz pewne wrodzone predyspozycje takie, jak szybkosc/bystrosc umyslu i pracowitosc.
      • simply_z Re: późne studia 10.04.11, 14:26
        > Podsumowujac - nie dziwie sie ludziom, ktorzy chca jeszcze studiowac, tak samo,
        > jak nie dziwie sie ludziom, ktorzy juz niczego w zyciu nie chca studiowac. A w
        > iek nie ma zadnego wplywu na szybkosc przyswajania wiedzy. Tutaj licza sie glow
        > nie checi wlasne oraz pewne wrodzone predyspozycje takie, jak szybkosc/bystrosc
        > umyslu i pracowitosc.
        nie tyle wiek co czas i zobowiazania. Jesli pracujesz 8 godzin i wiecej ,dodatkowo masz rodzinę i wracasz do domu zmeczony jak dzika swinia;) ,to wiedza idzie do glowy nieco oporniej.
        mlodzi ludzie mają ten luksus ,że maja wiecej wolnego czasu ,nawet na spanie:)
        zgodze sie natomiast ,ze jest sporo zawistnych ludzi .
    • kombinerki.pinocheta Re: późne studia 10.04.11, 15:20
      Poluzuj gume. Ja czasami tez pisze, ze kobiet nie lubie, co wcale nie znaczy, ze bym nie bzykal.

      Gadaja, bo im sie nudzi i chca zdemotywowac druga osobe.

      A wszystkich forumowych wypowiedzi nie bierz na powaznie, bo kazda tutaj podciera sie dolarami, na sniadanie je trufle i nie chodzi w gory, tylko gory przychodza do niej.
      • akle2 Re: późne studia 10.04.11, 15:28
        kombinerki.pinocheta napisał:
        >
        > kazda tutaj podciera sie dolarami, na sniadanie je trufle i nie chodzi w gory, tylko gory
        > przychodza do niej.
        >

        :)) Nie każda, aczkolwiek jest tu parę takich osób.

        A co do bzykania, to radzę do tego podchodzić rozważnie, bo w świetle Twoich wcześniejszych wątków, jak pobzykasz pannę i ją potem zostawisz, to dorobisz jej tzw przeszłość, która będzie nie do zaakceptowania przez jej nowego faceta.
        Zawsze mnie zastanawiała taka podwójna moralność :]


        • kombinerki.pinocheta Re: późne studia 10.04.11, 15:39
          > A co do bzykania, to radzę do tego podchodzić rozważnie, bo w świetle Twoich wc
          > ześniejszych wątków, jak pobzykasz pannę i ją potem zostawisz, to dorobisz jej
          > tzw przeszłość, która będzie nie do zaakceptowania przez jej nowego faceta.
          > Zawsze mnie zastanawiała taka podwójna moralność :]

          Przyznaje, ze nie rozumiem. Nawet sie usmiechne do ciebie. OOO masz :)

          Gdzie ja pisalem, ze panna powinna byc dziewica?

          Nie liczac zlosliwych postow z mojej strony.
          • akle2 Re: późne studia 10.04.11, 15:50
            Trzeba się do siebie uśmiechać, więc proszę :D
            Ja też w tej chwili nie miałam na myśli dziewicy, ale to, że Ty byłbyś kolejnym epizodem w życiu takiej panny, zupełnie zbędnym z punktu widzenia jej nowego partnera. Ale nieważne.

            A jak się zapatrujesz na późne studia, bo wszak o tym jest wątek?
            Dla mnie rzecz godna szacunku, bo przemyślana i zwykle opłacana z własnej kasy.
            • kombinerki.pinocheta Re: późne studia 10.04.11, 16:00
              > epizodem w życiu takiej panny, zupełnie zbędnym z punktu widzenia jej nowego p
              > artnera. Ale nieważne.

              Co niewazne jak wazne. Dalej nie rozumiem. Tzn wiem o czym do mnie piszesz, ze wchodzac w relacje z jakas kobieta staje sie automatycznie jej partnerem, a ona kolejna zdobycz moze sobie kozikiem na kolbie wystrugac, a kolejny partner moze miec do niej o to pretensje, czyli wychodzisz z zalozenia, ze jestem hipokryta, poniewaz uwazam, ze przeszlosc ma znaczenie, a sam te przeszlosc danej kobiety moge tworzyc.

              Tylko, ze ja nigdy nie napisalem, ze to zle, iz kobieta bzyka sie z facetem. Pisalem tylko jaki typ kobiety jest dla mnie nie do przyjecia. Jak tego nie rozumiesz to nie moj problem. Podejrzewam, ze po prostu czytasz to co chcesz przeczytac, a reszty specjalnie nie zauwazasz.
              Kilkukrotnie pisalem, ze musialbym byc idiota zeby oczekiwac, ze kobieta w moim wieku nie miala partnera. Ale co innego partner, kilku partnerow, a co innego jakies przygody z pierwszymi lepszymi itd.

              > A jak się zapatrujesz na późne studia, bo wszak o tym jest wątek?

              Tak jak na picie coca coli, granie w squasha czy kolekcjonowanie nakretek od kremow do twarzy. Jak ktos lubi i sprawia mu to przyjemnosc to jego sprawa i jego przyjemnosc. Nic mi do tego.
    • kiira_korpi Re: późne studia 10.04.11, 15:29
      Ja sama jestem 'późną' studentką. Pierwsze studia kończyłam w wieku prawie 30 lat, drugie i trzecie, jak dobrze pójdzie, to już jednocześnie skończę w wieku 34 lat.
      Na pierwszych studiach miałam ten komfort, że pozostawałam przez 4 lata na utrzymaniu MMŻeta, więc mogłam się skoncentrować tylko na studiowaniu, ew. jakiś praktykach.
      I co ciekawe, nie przeszkodziło mi to gładko w wieku 29 lat powrócić na rynek pracy.

      Teraz już mam o tyle trudniej, że muszę godzić studia (tym razem już zaoczne) z pracą po 10-12 godzin, bywa ciężko, zwłaszcza, że do zajęć trzeba się przygotowywać na bieżąco, dużo czytać - więc nastawiam budzik na 6 rano i zapoznaję się z literaturą Rilkego np., cóż zrobić, taki los;).

      Ale człowiek w pewnym momencie robi się wygodny, więc tak naprawdę lepiej studiować w młodym wieku, a później już tylko koncentrować się na wyrabianiu sobie zawodowej marki.
      Ja jestem już trochę zmęczona studiowaniem, dlatego też chcę skumulować ostatni rok magisterskich z podyplomówką (co niewątpliwie będzie hardcorowe - praktycznie każda sobota i niedziela zajęta), ale już szybciej mieć to z głowy, niż rozwlekać na kolejne 2 lata.
      Co do współstudentów, to ja np. wyraźnie czuję, że znajdujemy się na innym etapie życia, mamy inne problemy (dla mnie to oni są jeszcze dziećmi), więc i to porozumienie się jest trochę utrudnione. Na czym zresztą przyznam, niespecjalnie mi zależy.

      Ale, czasami bywa tak, że człowiekowi inaczej układa się życie, albo i później do studiów dojrzewa. Więc dobrze, że można studiować w praktycznie każdym wieku.
    • rzeka.chaosu Re: późne studia 10.04.11, 15:50
      Nie widzę w tym nic złego.

      Ludzie są tu zwyczajnie czepialscy i złośliwi. Czasami jest to zdrowe czasami działa jak bumerang.
    • czarny-malina Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zaintereso 10.04.11, 18:37
      przekwalifikowanie się i wejście na rynek pracy - beznadziejny start w porównaniu z młodymi
      • nocozaludzie Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 18:45
        Ale to pogłębianie zainteresować jest super. Szczególnie, że w późniejszym wieku człowiek lepiej wie, co go interesuje i chętnie chłonie wiedzę, nie obawiając się etykiety kujona.
        • czarny-malina Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 18:50
          owszem, w tym wieku może kierować się samoświadomością tego co chce robić, tylko o ile 25 wypada czegoś nie wiedzieć to po 30 wypada wiedzieć już wszystko albo i więcej ...
          niestety zaczynanie wszystkiego od początku to tylko jedna wielka frustracja
          • nocozaludzie Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 18:57
            Prawdziwie mądrych ludzi poznaje się po tym, że w każdym wieku przyznają się do niewiedzy i nie wstydzą się tego. Niewiedza nie jest powodem do wstydu, w przeciwieństwie do ignorancji. Nie ma ludzi znających się na wszystkim - to żaden powód do frustracji.
            • czarny-malina Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 19:09
              ale irytuje
              • nocozaludzie Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 19:16
                Ja nie mam żadnego problemu z tym, że czegoś nie wiem. A studia są po to, żeby się właśnie dowiedzieć.
                • czarny-malina Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 19:50
                  by się dowiedziec - zgoda , ale zmiana zawodu - to już trudna sztuka
                  • nocozaludzie Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 20:08
                    Myślenie w kategorii zawód = profesja na całe życie było dobre w poprzedniej epoce. Dzisiaj nie ma już tak ścisłego podziału na zawody, w takim sensie jak kiedyś, kiedy zwód to było: lekarz, hydraulik, sprzedawczyni, krawcowa, pielęgniarka czy nauczycielka. Teraz to wszystko jest bardziej elastyczne, coraz mniej jest zawodów wymagających konkretnego wykształcenia.
                    • gr.eenka Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 22:16
                      o to podaj mi zawód bez tego konkretnego wykształcenia
                      • simply_z Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 22:37
                        ;) przewodnik ,jakies dzialy HR ,bywa ,że finansista ,ksiegowy nawet (czasami) ,tłumacz ,
                        handlowiec ,itd.



                        [/i]
                        • gr.eenka Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 22:42
                          o ten finasista to fajny zawód :) , takim finansistą zostać to by była fajna robota - tak finansowa :)
                          • simply_z Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 23:38
                            > o ten finasista to fajny zawód :) , takim finansistą zostać to by była fajna r
                            > obota - tak finansowa :
                            ironizujesz albo wklep sobie w wyszukiwarce:pracuj.pl np junior account ,czy ksiegowy z jezykiem i zobaczymy jakie wymagania ci wyskocza:)
                            • gr.eenka Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 23:44
                              wiem jakie są wymagania przynajmniej do części z wymienionych zawodów nie wymagających wyksztalcenia :), więc się trochę dziwę temu optymizmowi
                              • simply_z Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 23:49
                                ale czyjemu optymizmowi ? mojemu?
                                ja poszlabym na studia w czasach ,kiedy jeszcze tytul magistra sie liczyl i nie byly to specjalnie łatwe kierunki ,nie moja wina ,że obecnie pracodawcy rekrutuja w taki dziwny sposob....
                              • nocozaludzie Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 11.04.11, 12:43
                                Nie myl wymogów prawnych z widzimisię pracodawcy. To, że ktoś na stanowisku recepcjonisty chce widzieć doktoranta znającego minimum 4 języki obce biegle nie oznacza, że do wykonywania zawodu recepcjonisty potrzebne jest konkretne wykształcenie.
                      • nocozaludzie Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 23:22
                        Zawody wymagające konkretnego wykształcenia to takie jak prawnik, lekarz, nauczyciel, księgowy. Konkretne, prawne wymogi dotyczące wykonywania zawodu.

                        Dla odmiany wszystkie zawody związane z internetem (twórca stron, grafiki, aplikacji) z reklamą, PR-em, social mediami, dziennikarstwem, mediami, tłumaczeniami,handlem itp. konkretnego wykształcenia nie dają. Zresztą zauważ, że coraz rzadziej można definiować się przez zawód, raczej przez to, czym w danym momencie życia się zajmujemy.
                        • simply_z Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 23:43

                          > Zawody wymagające konkretnego wykształcenia to takie jak prawnik, lekarz, naucz
                          > yciel, księgowy. Konkretne, prawne wymogi dotyczące wykonywania zawodu.
                          >
                          ksiegowy ale-biegly rewident,wtedy tak trzeba miec zdany egzamin
                          nauczyciel-tak ale zalezy ,np po politologii mozna zrobic studium pedagogiczne i uczyc wosu
                          tłumacz-studia podyplomowe dla tlumaczy plus egzamin na przysieglego-wtedy mamy tlumacza bardziej serio
                          gospodarka przestrzenna-dwuletnia praktyka w biurze projektow plus egzamin i mozna zdobyc uprawnienia urbanistyczne ,czyli mamy powazne zawody ale wystarczy w zasadzie podyplomowka czy studium ( a nie studia ) ,zeby zdobyc zawod specjalistyczny
                          • nocozaludzie Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 11.04.11, 12:41
                            Akurat w przypadku zawodu nauczyciela wykształcenie jest bardzo ściśle określone w przepisach. Musi być wykształcenie kierunkowe i uprawnienia pedagogiczne. Fakt, że uprawnienia pedagogiczne można zrealizować w ramach studiów lub odrębnie. Nie ma takiej możliwości, żeby ktoś powiedział: pasjonuję się historią, chcę uczyć i już.
                          • michal_powolny12 Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 11.04.11, 13:54
                            Aby zostać urbanistą trzeba spełnić sporo wymogów formalnych. I dobrze bowiem zdarzały się takie cuda jak zgody na postawienie tzypiętrowj kamienicy w środku lasu.
                    • berta-death Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 22:50
                      > Teraz to wszystko jest bardziej elastyczne, coraz mniej jest zawodów wymagających konkretnego wykształcenia.

                      Zawód niewymagający konkretnego wykształcenia = zawód niewymagający żadnego wykształcenia. Najczęściej taki, do wykonywania którego nawet matura jest niezbędna. A te wszystkie magistry czy licencjaty dowolnego kierunku, które widnieją w ofercie rekrutacyjnej na dane stanowisko, to nic innego tylko kaprys szefa.
                      • nocozaludzie Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 23:23
                        Po prostu potrzebne są umiejętności i wiesza, które nie wiążą się z żadnym konkretnym kierunkiem.
                      • simply_z Re: późne studia- tylko dla pogłębienia zainteres 10.04.11, 23:36
                        przykro mi Berto ale niestety tak wyglada sytuacja:)
                        w mojej pracy wymagano ode mnie glownie znajomosci jezykow obcych ,a wyksztalcenie bylo poniekad dodatkiem ,
                        tak to teraz wyglada.
    • kochanic.a.francuza Re: późne studia 11.04.11, 14:38
      Ale glupia dyskusja. Ktos chce studiowac, ma prawo i ozliwosci to studiuje. Argumenty o docinkach mlodszych? Ide na studia po wiedze i mi zwisaja dzieciaki, ktore nie maja celu z w zyciu. Jak chodzilam na prywatne kursy jezykowe, w mojej grupie byla samotna pani po 50-tce lub 60-tce nawet. Byla najlepsza z Niemca, nikt jej nie podskoczyl. Tepe lesery, ktorym firma zaplacila za kurs podsmiewalis ie ze starszej pani, a ja podziwialam. Wystarczy sie zadawc z odpowiednimi ludzmi i nie ma znaczenia czy to mlodzi czy starzy. Buractwo jest w kazdym wieku.

      Zyjemy dluzej niz dawniej, swiat sie zmienia szybko, ekonomisci trabia, ze koniecznoscia bedzie zmiana pracy kilka razy w ciagu zycia. Coz to 4-5 lat na cale dorosle powiedzmy 80-90-cioletnie zycie?
      Pryszcz!
      • rerecuma nie ma prostej odpowiedzi 19.06.11, 23:51
        To nie jest tak.
        Widze po sobie, bo zdecydowalam sie na pozne studia po macierzystym kierunku swoich studiow. Moje pierwsze studia były wymagające, no.. mobilizujące. Trudno mi było sie po LO na taki tryb przestawić. Az w końcu weszło. No ale miałam marzenia, chciałam jeszcze być kimś innym. Studia zapowiadały się dobrze: miałam już przecież pewne doświadczenie, tytuł magistra za pasem, studia miały być łatwiejsze/ bardziej przystępne..
        Od tamtego roku studiuje nowy kierunek i idzie mi jak po grudzie... Jestem SFRUSTROWANA. Nie zdaje najłatwiejszych egzmionow!!!!, które zdają 19 latkowie. Mam awersje do 27 latków, którzy prowadza moją grupę ciwczeniowa! Jest źle, miałam przez to stany depresyjne. Studia sa dzienne i dodatkowe blokują mnie na rynku pracy. Od ich zaczęcia nie mogę skopić się nad materiałem, ciągle mam wrażenie, ze robię nie to co trzeba ( nowe studia to pasja, nie maja nic wspólnego z pierwszym kierunkiem moich studiów).
        Myślę o rezygnacji. We wrześniu czeka mnie poprawka całej sesji. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak to męczy. Ja, taka stara, odpowiadam z.. Jest to trochę dla mnie upokarzające..
        Te nowe studia tak mi zycie zdezorganizowały, ze nie wiem juz czego chce. Żeby było gorzej, nikomu o nich nie powiedziałam i ciągle muszę się kryć. Ojciec mnie pyta, czy ja na pewno ten egzamin magisterski zdałam, skoro w czerwcu siedzie w pokoju, a lampa świeci się do drugiej w nocy..

        Jestem w dołku. Poprawiam, nie zaliczam i nic nie rusza się do przodu. Przestałam wierzyć w sens tego. Przieciez to miało być przyjemnością, a stlao się udręką.
        • mumia_ramzesa Re: nie ma prostej odpowiedzi 20.06.11, 14:02
          Uzmyslow sobie, ze to jest pierwszy rok, a ten zawsze jest najtrudniejszy, bo przedmioty sa ogolne. Pozniej juz bedzie coraz latwiej, coraz ciekawsze zajecia a jak wybierzesz specjalizacje to juz prawie wszystko bedzie dla Ciebie interesujace, wiec i latwo przyswajalne.
          Nie jestes do tych ludzi duzo starsza, co to jest 5 lat? Masz tyle lat na ile sie czujesz.
          Pamietaj, ze to wszystko jest w glowie!
          • rerecuma Re: nie ma prostej odpowiedzi 21.06.11, 20:49
            Wiem, ze w głowie, ale ja przez swoje studia sporo przeżyłam i jak patrze na te niewinne, dziewicze twarze, rozpływające się w uśmiechach, to czuje sie jak ich babcia! Oni nawet boje się do mnie podejść!
            • simply_z Re: nie ma prostej odpowiedzi 21.06.11, 21:36
              to pierwszy rok ..dlatego. ja tez mialam takie wrazenia ,a bylam zaledwie 2 lata albo 3 starsza od niektorych, A to sa jakies studia techniczne czy artystyczne ,ze masz taki zapieprz?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja