przesadny.mysliciel
11.04.11, 02:39
Mam już mętlik w głowie, i od ciągłego myślenia co może być grane przegrzewają mi się zwoje w głowie...
A o co chodzi ? Już opisuję ...
Pewnie wydaje się to śmieszne, bo zdaję sobie sprawę jak większość podchodzi do znajomości internetowych, ale mi bardzo zależy na opinii, lub na ocenie sytuacji przez jakiś "trzeźwiejszy" umysł.
Żeby nie przedłużać ... poznaliśmy się na pewnym portalu, ja jako osoba raczej nieśmiała i nie zaczepiająca innych, sam zostałem "zaczepiony", rozmowy na początku właśnie przez ten portal, potem trochę na maila się przeniosły, nie żeby jakoś intensywnie, z "szałem", przez jakieś dwa miesiące tak po prostu, czy to w pracy zerkałem, i jak coś nowego było to odpowiadałem, i vice versa.
Wymiana poglądów, doświadczeń życiowych, spojrzeń na różne sprawy, z czasem, przynajmniej z mojej strony, przy poznawaniu Jej, coś zaczęło się w stosunku do niej zmieniać, doszło do tego że w weekendy rozmowy nabierały takiego tempa i rozmachu, że normą było 200-300 wiadomości na dzień ...
Z rozmów wynikało że jest osobą samotną, z profilu na portalu że jest z kimś. Choć jakieś takie wrażenie się utrzymywało, że to co w profilu to raczej fikcja, przykrywka, ochrona przed zaczepianiem przez nachalnych facetów.
Gdy rozmowy stały się bardziej takie ... niebezpieczne (krążące wokół tematów uczuć, seksu itp) dopiero gdy ja wspomniałem że nie wypada, bo widzę że jest z kimś, to dopiero się "opamiętała"... ale po pewnym czasie jakby relacje Jej z tą osobą uległy pogorszeniu, czy to widząc publiczne komentarze na ich profilach, czy to jak sama pisała że różnie to bywa... aż do momentu gdy po ostrzejszej wymianie zdań z domniemanym partnerem usunęła tam konto, zostawiając tylko ślad w postaci słów "fuck it all...", przestała się odzywać, milczenie trwa od paru dni ... a ja nie wiem o co chodzi, czy to ja spowodowałem ten wybuch, czy powiedziałem coś nie tak ...
tłuką mi się po głowie różne myśli, m.in. to że pytała czemu taki miły, sympatyczny facet nie wyjdzie gdzieś poszukać jakiejś fajnej kobietki, dopytując się czy ją lubię, czy uważam za przyjaciółkę ... czy wyrażając chęć utrzymania znajomości dłużej przez mówienie "jak mnie lepiej poznasz to będziesz wiedział że...", albo "jeśli ta znajomość się utrzyma dłużej, to zobaczysz że bywam taka i taka"... albo "jesteś taki i taki, nie wiem jak to Twoja przyszła żona przyjmie" ... nie powiem, jej osoba w pewnym stopniu mnie zafascynowała .. choć to jest właśnie ta "śmieszna" część, nigdy się nie spotkaliśmy na żywo, ale w jakiś sposób mi na niej zależy, i czuję pustkę kiedy tak się nie odzywa ....
I nie wiem co o tym wszystkim mam myśleć ...