fioretta_799
11.04.11, 12:46
Mniej wiecej 2 lata temu poznalam przez internet faceta, z ktorym sie zaprzyjaznilam, zadnego
" czegos wiecej" nie bylo. Spotykalismy sie ze dwa razy w miesiacu, chodzilismy do kawiarni albo restauracji, zawsze mielismy o czym gadac, buzie nam sie nie zamykaly, gadalismy wlasciwie jak dwie psapsiolki, glownie o osobistych, a nawet bardzo osobistych sprawach. W sierpniu 2010 facet poznal na kursie tanca dziewczyne, od grudnia z nia mieszka. No i jak sie mozny domyslec, przyjazn trafil szlag. Tzn zero kontaktu z jego strony,spotkalismy sie 2 razy krotko i przelotnie. Wprowadzil sie do nowego mieszkania, nawet mnie nie zaprosil na parapetowe, nie przedstawil tej dziewczynie.Przez 1,5 roku bylam dla niego kims w rodzaju psychoterapeuty, to mnie mowil o bardzo intymnych sprawach,np o dziecinstwie, smierci matki, nieudanym malzenstwie. Pare razy zaprosilam go do domu na kolacje.
Teraz czuje sie wykorzystana, murzyn zrobil swoje, murzyn moze odejsc. Domyslam sie, ze role powiernicy przejela ta dziewczyna , z ktora mieszka, wiec ja nie jestem wiecej potrzebna.
Co byscie zrobili na moim miejscu ? Napisalibyscie mu to wprost ?