Sami po 30 stce

15.04.11, 09:55
Witam

Celowo nie użyłam tak "modnego" dzisiaj określenia singiel, bo uważam że to marketingowy twór stworzony na potrzeby takich a nie innych czasów. Nie wiem jak Wy postrzegacie te czasy, ale ja czasami jestem zdruzgotana "jakością" związków i wzajemnym podejściem do siebie ludzi, którzy rzekomo się kochają ... Być może dlatego też coraz więcej ludzi jest samotnych. Piszę o sobie i wielu swoich przyjaciółkach, które 30 lat skończyły kilka lat temu ;-) Wszystkie jesteśmy kobietami atrakcyjnymi, mamy poukładane w głowie, dobrze wiemy czego chcemy od życia i co potrafimy dać. Mężowie wielu moich koleżanek twierdzą, że cytuję "trafiam na samych debili". Ale myślę, że podobnie jest z samotnymi mężczyznami, z tego co słyszę to spotykają oni na swojej drodze niewartościowe i "puste" kobiety.Nie chcę generalizować, tylko tak piszę z obserwacji i z tego co słyszę. Jak myślicie, gdzie Ci sami i często bardzo samotni ludzie (i kobiety i mężczyźni) po 30stce mogą spotkać tą swoją drugą połówkę. Byłam już na wielu portalach
internetowych, ale tam raczej zapisują się ludzie, którzy szukają przygód i romansów. Wiadomo przecież, że w tym wieku mamy już swoje grono znajomych, które się nie poszerza, tak więc trudno kogoś nowego poznać. Poza tym wielu mężczyzn przykładowo (to wiem od wielu moich kolegów, którzy zdradzili mi wiele informacji po czasie ;-) )przykładowo boi się podejść do mnie bo zakładają, że mam już ułożone życie i dzieci w domu ...A niestety ja nie należę do kobiet, które rzucają się na mężczyznę, w tej kwestii raczej jestem mniej nowoczesna ...
    • teletoobis Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 10:00
      Nie martw sie, po 40 ce leci juz z gorki. Wiem co mowie...
    • sweet_pink Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 10:13
      Powiem Ci, że to wcale nie jest normalne, że grono znajomych Ci się nie poszerza i że nie poznajesz nowych ludzi. Ja też jestem po 30 i grono znajomych powiększa mi się stale. A to ktoś robi imprezę gdzie zaprasza ludzi z innego grona, których jeszcze nie znam, a to szukam i znajduję nowych ludzi do wspólnej gry (to najczęściej), a to w sieci zgadam się z kimś przypadkiem. Wcale nie jestem jakąś przebojowa osobą, a raczej mam charakter, który niełatwo polubić, ale w życiu bym nie powiedziała, że "ciężko poznać nowych ludzi".
      Zastanów się z czego wynika, to ze u Ciebie jest tak dupiato pod tym względem (brak pasji, nieśmiałość, nie lubisz wcale ludzi poznawać, boisz się ich..czy coś jeszcze innego).
      • karina2976 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 13:47
        No wiesz wiekszość moich znajomych ma juz pozakładane rodziny i z reguły wszystkie organizowane imprezy są z dziećmi i nie ma żadnych nowych osób.
        Przez internet faktycznie poznałam kilka osób, ale jeśli nie było nam po drodze to nie utrzymujemy kontaktu.
        NO wiesz ja jak patrzę na dobrze wygladającego 35 latka też myślę, że on ma już żonę i trójkę dzieci


        • sweet_pink Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 14:08
          Totalny brak nowych osób na imprezach...to u Ciebie jakaś zamknięta klika chyba ;) Ja np nie znam wszystkich znajomych moich znajomych. Ale bywa, trudno. Musisz sama poszerzyć horyzonty.
          Co do poznawania ludzi masz złe/dziwne/niezrozumiałe podejście. Widzisz mężczyznę i od razu oceniasz go w kategoriach możliwości związku. Po co i dlaczego? Nie możesz z kim się zakolegować tak po prostu, bo jest np sympatyczny czy wygadany? Musisz kalkulować zysk (ewentualną nadawalność się na partnera)?
          Widzisz fajnego faceta to pogadaj, poznaj...przecież nie musisz od razu flirtować i strzelać maślanych oczu! Tak się poznaje nowych znajomych, a nowi znajomi to nowe kręgi i kolejni nowi znajomi i być może wśród nich ten jeden dla Ciebie. Wiesz ilu zwyczajnie fajnych ludzi chodzi po świecie, ludzi, których warto znać...całe mnóstwo!
    • magnusg Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 10:17
      Temat walkowany juz miliard razy na tym forum i nigdy jednoznacznej odpowiedzi nie bylo i nie bedzie.Ale prawda jest taka,ze im czlowiek starszy tym trudniej pewnie sobie z kims ulozyc zycie.Sama piszesz, ze masz juz poukladane zycie i bardzo trudno jest to zycie na nowo sobie poprzestawiac.A to jest konieczne, jezeli kogos innego do tego zycia chcesz dopuscic.
      Tymczasem ja mam wrazenie rozmawiajac ze znajomymi singlami i singielkami w takiem "podeszlym wieku po 30-tce":)),ze oni by chcieli kogos miec,ale tak po zatym zostawic swoje zycie w 100% takim jakie jest.Ta nowa polowka ma sie wkomponowac w ich zycie nie mieszajac im bron Boze w dotychczasowej egzystencji.Kompromisy niemile widziane-tak sie jednak nie da.
      • urko70 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 10:31
        magnusg napisał:

        > ze oni by chcieli kogos miec,ale tak po zaty
        > m zostawic swoje zycie w 100% takim jakie jest.Ta nowa polowka ma sie wkomponow
        > ac w ich zycie nie mieszajac im bron Boze w dotychczasowej egzystencji.Kompromi
        > sy niemile widziane-tak sie jednak nie da.

        Potwierdzam ale i rozumiem. Ludzie sie przyzwyczajają, w tym też do żcyia samemu i im dłużej tym dłużej to potem przełamać.
        To tzw przyzwyczajenia starokawalerkie/panieńskie.
    • izabellaz1 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 10:20
      A tak konkretnie to co się rozchodzi? Bo ciężko wyczuć.
    • narozstajach Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 10:20
      ja jestem "singlem z odzysku", tez przez pewien czas bywalem na portalach "randkowych", moje odczucie jest podobne do twojego, ale w druga strone.
      spore grono facetow wie co moze dac i tez ma poukladane w glowie. jednak kazdy - z wiekiem - ma pewnie ograniczenia, nakłada pewnego rodzaju filtr na potencjalnego partnera. zdobywamy doswiadczenia z roznymi partnerami i bardzo trudno powiedziec sobie ......... to jest to dalej nie szukam. dodatkowo utrudnia nam to ograniczenie praca-dom-stali znajomi(czesto w zalegalizowanych zwiazkach)
      • wersja_robocza Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 12:53
        narozstajach napisał:

        > zdobywamy doswiadczenia z roznymi partnerami i bardzo trudno po
        > wiedziec sobie ......... to jest to dalej nie szukam.

        Bo i człowiek wtedy wie, co mu smakuje, a czego nie chcem więcej.

        dodatkowo utrudnia nam to
        > ograniczenie praca-dom-stali znajomi(czesto w zalegalizowanych zwiazkach)

        Owszem. człowiek działa w takim kołowrotku i zapomina, że poza tym szlakiem też może istnieć życie. A czasem ten szlag to ucieczka przed zobowiązaniami, odpowiedzialnością, bliskością i zależnościami wynikającymi z dobrego związku.
    • urko70 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 10:28
      karina2976 napisała:

      > Celowo nie użyłam tak "modnego" dzisiaj określenia singiel, bo uważam że to mar
      > ketingowy twór stworzony na potrzeby takich a nie innych czasów.

      Samotni źle sie kojarzyło.... :)


      > ja czasami jestem zdruzgotana "jakością" związków
      > i wzajemnym podejściem do siebie ludzi, którzy rzekomo się kochają ...

      Konsmpcjonizm we wszystkim pełną gębą.
      Co rusz widać wątki / wypowiedzi typu "ja sprzątam, piorę, gotuję etc wokól i dlasiebie, mąż jest dorosły, ma dwie ręce i robi to samo wokól siebie".


      > gdzie Ci sami i często bardzo samotni ludzie (i kobiety i mężczyźni) p
      > o 30stce mogą spotkać tą swoją drugą połówkę.

      IMO istotniejsze jest pytanie: czemu w minionych znacznei bardziej sprzyjających warunkach związali się z kimś? - specjalnei piszę "nie związali się" a nie nie spotkali bo uważam, ze mogli spotkać is potkali tylko z jakichś przyczyn mineli się / nie zbliżyli się / nie odnaleźli się.
      Tak więc szukałbym przyczyny, a następnie próbowałbym wyeliminować ją.


      > Poza tym wielu mężczyzn p
      > rzykładowo (to wiem od wielu moich kolegów, którzy zdradzili mi wiele informacj
      > i po czasie ;-) )przykładowo boi się podejść do mnie bo zakładają, że mam już
      > ułożone życie i dzieci w domu ...

      Może to jest jedna z przyczyn, Twoja postawa, postawa mówiąca nie zbliżać się bo ... ... ...

      > A niestety ja nie należę do kobiet, które rzuc
      > ają się na mężczyznę, w tej kwestii raczej jestem mniej nowoczesna ...

      Pomiędzy rzucaniem się na kogoś, a otwartością na kontakty jest spora różnica. Jeśli nie jesteś nieatrakcyjna, to muszą być jakieś powody tego, że faceci nie próbują kontaktów z Tobą.

      Czemu na studiach i tuż po nich nic ISTOTNEGO się nie zdarzyło mimo (?) że studia to wylęgarnia związków.
      • mahadeva Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 13:21
        dokładnie!
      • violetultra Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 22:33
        > Czemu na studiach i tuż po nich nic ISTOTNEGO się nie zdarzyło mimo (?) że stud
        > ia to wylęgarnia związków.

        Jak byłam nastolatką, pewna starsza kobieta nawiązując wówczas do losów swojej córki, której rozpad się związek, borując mi zęby;) właśnie o tym mówiła. Boże zastanawiałam się o czy ona bredzi, co do tego ma okres nauki, studia.
        • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 14:29
          Już wiesz co i czy bredziła?
    • gres81 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 10:35
      no tak,sęk w tym ze w tym przedziale wiekowym większość ludzi ma już partnera/partnerkę.
      "rynek" jest mocno przetrzebiony.

      a co do urody to już chyba norma się staje ze naprawdę ładne kobiety zdecydowanie onieśmielają facetów(nie mowie tu o zawodowych uwodzicielach tylko zwykły normalnych gościach)
    • mahadeva Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 12:46
      oczywiscie w chwilach silnych emocji mozna sobie myslec, ze cos jest zlego z tym swiatem, skoro ja fajna i atrakcyjna nie moge nikogo znalezc - tyle, ze to nie ma sensu: po pierwsze nie kazdy ma ochote na zakladanie rodziny w wieku 20-25 lat - mozna tez pozniej, po drugie - zawsze w spoleczenstwie jest jakis odsetek ludzi, ktorzy nie potrafia stworzyc zwiazku, bo np. sa zbyt wymagajacy. trzeba myslec. moj facet ma wiele wad, ale fajniejszego nie znam, wiec jesli chce miec zwiazek, to jestem z nim. rozsadek zawsze wszystko tlumaczy...
    • masher Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 13:49
      mnie to nie dziwi. co normalniejsze jednostki juz dawno nabyly zyciowego partnera, reszta to albo po przejsciach albo z przeszloscia albo z jakiegos dziwnego powodu jest sama. u obu plci jest tak samo. problem aby babka i facet sie znalezli i aby sie im chcialo nie zabierac do tematu jak pies do jeza. tylko komu sie chce ;)
    • bimota Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 13:56
      No to standardowe pytanie do "pelnej" kobiety... co mozesz zaoferowac procz d... ?
    • fomica Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 14:18
      Nie jestem "sama" i właściwie nigdy nie byłam, więc temat znam głównie z drugiej ręki, ale mam w bliskim otoczeniu pare takich osób i pozwole sobie wyglosic kilka refleksji.
      Przede wszystkim mam wrażenie że chcąc kogoś dopuścic bliżej trzeba troche obniżyc wymagania, po prostu nauczyć sie wyrozumialości. W wieku 18 lat wszyscy wokół są młodzi, jeszcze nieukształtowani, single, nieżonaci, po prostu z czysta kartą, można ich wiele nauczyć a i siebie przyzwyczaić. A po 30-tce - jakie sa szanse na partnera bez żadnej przeszłości? Bez byłej zony i dzieci, dziwnych przyzwyczajeń, bandy kolegów których można nie polubić... Na pewnym etapie nie da się inaczej - albo przykmniesz oko, albo możesz naprawde długo szukac ideału. Piszesz że spotykasz "debili" - a może nie debili, tylko "nie idealnych" Takich, którzy maja jakies słabostki? Jeśli jestes zbyt wymagająca to nawet jak zagadniesz takiego przystojnego potencjalnego, to może sie okazac np. że on ma jakis detal który tobie nie odpowiada i juz po znajomości...
    • princess_yo_yo Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 14:22
      nie wiele wiem o spotykaniu drugiej polowki, ale jesli chodzi o aktualnych facetow w moim zyciu to bylego powracajacego jak jo jo od czasu do czasu poznalam przez fb - obecnie jestesmy w fazie 'powrotowej', jednego przez jakis portal randkowy (ewidentna lawka rezerwowych ale czasem sie przydaje), trzeciego w pracy - jest konsultantem it w mojej firmie (bardziej ostry flirt niz cos co moze sie przerodzic w zwiazek).
      nie szukanie zwiazku na sile na prawde pomaga + jakies zajecia sportowe, mieszane sporty druzynowe sa najlepsze + klub ksiazki + inne 'kolka zainteresowan'. w ten sposob poznaje sie nowych ludzi a przez tychze ludzi nastepnych nowych ludzi i zawsze jest szansa ze mozna spotkac kogos kto nam sie spodoba z wzajemnoscia. tylko bez presji na 'druga polowke' bo taka desperacje od razu widac zarowno u kobiet jak i u mezczyzn.
    • 10iwonka10 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 14:39
      Ja mysle ze to zalezy troche od szczescia. W internecie wsrod tych co szukaja przygod czy z ktorymi nie bedziesz miala nic wspolnego sa tez tacy jak ty normalni troche samotni ktorzy szukaja tej drugiej polowki.
      • lonely.stoner Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 14:54
        to ja wam z kolei napisze ze wsrod par ktore znam byc moze 1%-2% jest ze soba faktycznie szczesliwa i swiadomiwe wybrala wspolne zycie, malzenstwo i zakladanie rodziny.
        Pozostale 98% to jakies zwiazki na sile 'bo tak trzeba', 'bo wypada juz kogos miec', bo nikogo lepszego nie spotkam,bo co lduziep owiedza itp. albo- co prawda po pol roku wspolnego mieszkania okazuje sie ze to najwieksza pomylka zycia ale lepiej trwac w tym czyms niz odwazyc sie zyc w pojedynke. Wiele osob jest nieszczesliwych ale woli takie tkwienie z kims tylko nie samotnosc.


        Jeszcze jesli to tylko para bez dzieci to ok, ale jak na dodatek sobie zmajstruja dziecko to jzu w ogole jawi sie jako katastrofa. Szkoda mi tych dzieci wychowywanych w takich porabanych warunkach.

        aha, i takie obserwacje mialam zarowno 10 lat temu jak i teraz. Czyli niewazne czy sie ma lat 20 czy 30 czy 40 (pewnie wtedy tez bede widziec naokolo takie kwiatki).
        • karina2976 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:43
          Ja z przykrością przychylam się do tego co napisałeś i obserwuję to samo.
          Też nie rozumiem dlaczego ludzie tkwią w nieszczęsliwych związkach, nie szanują się i okłamują ale pomimo wszystko są razem ???
          Czy az tak mozna bac się samotności ...
    • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 14:53
      Wielokrotnie na ten temat pisałem. Zawsze nazywano mnie wariatem(w najlepszym przypadku).
      A problem jest, i to coraz większy. Powstaje całe pokolenie ludzi, którzy przegrali swoje życie, wierząc w to, że samodzielność i konsumpcja zastąpią tradycyjne wartości.
      Dla ludzi w wieku odpowiednim dla Ciebie, jesteś już "stara doopa", a dla starych obleśniaków już tylko doopa. Nie ma grupy wiekowej, która byłaby zainteresowana Twoimi "walorami".
      Poradzić Ci nic nie potrafię, mogę tylko współczuć. Całe Twoje pokolenie zostało perfidnie oszukane. Obiecywano Wam erzac samodzielności a otrzymaliście samotność.
      Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
      (dzień świra).
      • simply_z Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 14:59
        mnie dziwi natomiast inna rzecz ,wiele osob ,ktore sa w zwiazkach i sa pwoiedzmy po 30'tce ) zakladamy ,ze pobrali lub zwiazali w tzw odpowiednim wieku uwazaja za cos zupelnie naturalnego to ,ze bede tkwili w tych zwiazkach do konca zycia lub tez nigdy nie opusci ich partner.
        a skad taka pewnosc w sumie? coraz czesciej ludzie rozwodza sie lub pakuja w romanse .a zdradzane kobiety przymukaja oczy.
        • simply_z Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:00
          przymykaja*
        • sweet_pink Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:08
          Ja tak zakładam bo jestem niepoprawną optymistką i lubię być optymistką i wierzyć w to, że moja przyszłość jest taka jakbym chciała. To po prostu przyjemne. Co nie oznacza, że muszę zaraz wszystko w swoim życiu podporządkowywać związkowi i robić zeń pępek mojego świata. Jak się (odpukać) skończy to trudno..mój świat ma wystarczająco dużo filarów by nadal stać.
          Może postrzegasz tak przykro ludzi, którzy mają tylko i wyłącznie związek i ponieważ tylko związek podpiera im świat to całą energię pakuje w jego trwałość...to średnio dobre i normalne imho, ale tak bywa.
        • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:08
          simply_z napisała:

          coraz czesciej ludzie rozwodza sie

          To fakt!

          lub pakuja w ro
          > manse .a zdradzane kobiety przymukaja oczy.

          :D:D:D Tego już nie jestem taki pewien. Drzewiej ludzi też się pi.eprzyli jak koty, tylko mniej na ten temat mówili. A oczy przymykają i kobiety i mężczyźni. Normalny człowiek, z czystej kalkulacji, mając do wyboru samotność lub "przymknięcie" oka, przymyka oko; reszta....
          siedzi na forum :D:D
          >
          >
      • lonely.stoner Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:03
        hehe musze przyznac ze w takim kraju jak Polska to faktycznie ciezko byc szczesliwym singlem- po pierwsze presja spoleczna, po drugie brak pieniedzy, po trzecie- zasciankowe poglady, takie np. jak reprezntuje Piotr_75 ktore skutecznie uniemozliwiaja singlom cieszeniem sie z zycia albo w ogole wpedzaja w depresje, bo w Poslce jedyny model szczesliwego zycia to zalozenie rodziny. Serio.
        Ja jak poznaje roznych ludzi z roznych stron swiata to powiem szczerze ze takie myslenie to charakterystyczne jest dla ludzi z europy wschodniej. Wszyscy inni ktorych poznalam sa otwarci, weseli i nikt nie jeczy ze w wieku 30lat nie ma rodziny, tylko akurat konczy jedna podroz po swiecie i zaczyna np. studia. Inne perspektywy. Najgorsze co mozna zrobic to usiac i narzekac albo sie obnizyc poprzeczke zeby miec na sile jakiegos tam partnera bo tak 'wypada i co ludzie powiedzom'.
        • urko70 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:25
          onely.stoner napisała:

          > hehe musze przyznac ze w takim kraju jak Polska to faktycznie ciezko byc szczes
          > liwym singlem- po pierwsze presja spoleczna, po drugie brak pieniedzy, po trzec
          > ie- zasciankowe poglady, takie np. jak reprezntuje Piotr_75 ktore skutecznie un
          > iemozliwiaja singlom cieszeniem sie z zycia

          Mógłbyś jakoś tak prostymi słowami wyjaśnić jak np. moje poglądy mogą uniemozliwić np.: Tobie bycie szczęśliwym?



          hehe, muszę przyznać, że bardzo dobrze znam pewna taka parkę (obecnie po 34lata). bawili sie, jezdzili po swiecie, zmieniali miesjce zamieszkania z kraju do kraju, z miasta do miasta i caly czas twierdzili ze to lubią, że to wolą, ze to im daje szczescie. OK. Kazdy/a panem/nią swego losu. Skoro sa szczesliwi to nikomu nic do tego.

          Aż tu nagle łup / pizdło, rozpadło się. Szok dla wszystkich dokoła bo tak zgrani, tak dobrani, wspolne wartosci (dziwne dla innych ale im bylo dobrze). Okazalo sie ze tam w srodku miedzi nimi nie bylo dobrze ze jedno udawalo ze nadal chce tylko skakac z miejsca na miejsce, podrozowac - udawalo, a tak naprawde chcialo zapuscic korzenie, mieć dzieci etc.

          Że już ofc nie wpomnę o czymś takim jak praktyczne zerwanie osobistych kontaktow z rodzicami czy też w kolejnych latach wykręcenie się w ten sposób z ewentualnej pomocy im. Przecież najważniejsze, żeby MI było dobrze MI i tylko MI! - wybacz dosadność ale coraz częściej takie postawy można zaobserwować.

          A! też mówili że to co im wcześniej mówili to zaścianek.
          • lonely.stoner urko70 15.04.11, 16:18
            po pierwsze- jestem dziewczyna, wiec nie tytuluj mnei juz z laski swojej per panie.
            po drugie- nie wiem o co ci chodzi, nie rozumiem jaki ma zwiazek to co ty napisales/czy napisalas, bo nie wiem czy jestes baba czy facet.
            Ogolnie z tego twojego slowotoku bezsensownego troche udalo mi sie ywlowic tylko tyle ze masz jakas tam pare znajomych ktorzy podrozowali po swiecie i po paru latach i im sie rozlecial zwiazek. Jak sie to ma do mojej wypowiedzi niestety nie rozumiem hehe.
            • urko70 Re: urko70 18.04.11, 14:15
              Teraz napiszę mniej, zeby łatwiej Ci było zrozumieć.
              Chodzi mi o to, o co pytałem, przypomnę bo widzę problemy w rozumieniu:
              "MógłAbyś jakoś tak prostymi słowami wyjaśnić jak np. moje poglądy mogą uniemozliwić np.: Tobie bycie szczęśliwĄ? "
        • paco_lopez Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:59
          moim zdaniem poglądy piotra nie sa zaściankowe. chłop nie młody mówi wam coś co brzmi smutno, ale prawdziwie. w pewnym momencie dostrzeżesz wokół siebie starszyznę lecącą do śmierci. ponieważ z racji nie posiadania dzieci, wnuków tymbardziej miec nie będziecie, to mało kto z własnej woli będzie chciał na was białych staruchów patrzeć. ja mam inne doświadczenia. moi znajomi z zachodu i z północy mają dzieci i rodziny i tez nie stękają. stękanie jest charakterystyczne w pewnych kręgach i nie ma nic wspólnego z posiadaniem rodziny ani stanem majątkowym.
          • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 14:22
            paco_lopez napisał:

            > moim zdaniem poglądy piotra nie sa zaściankowe. chłop nie młody mówi wam coś co
            > brzmi smutno, ale prawdziwie.

            Wypierają, nie chcą dopuścić do siebie myśli, że coś źle robią i stąd ta krytyka tego co pisze piotr.
        • kadanka Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 18:53
          lonely, trudno sie z toba nie zgodzic.
      • urko70 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:06
        piotr_57 napisał:

        > pokolenie został
        > o perfidnie oszukane. Obiecywano Wam erzac samodzielności a otrzymaliście samot
        > ność.

        Nieprawda. Nikt ich nie oszukiwał. Sami bezmyslnie w zadufaniu swojej nieomylności i wszechwiedzy postawili na kartę "kariera/samodzielność moze kiedys związek/rodzina".

        Mimo, że wyniki juz widać nadal widać takie zachowania / postawy.

        > Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem
        > ?
        > (dzień świra).

        :)
        • simply_z Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:12
          hmm rozumiem wiec ,ze jesli np twoja zona bezczelnie pomieszkiwala sobie z kochankiem ,przymknalbys oko ze strachu przed samotnoscia..?
        • abush na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:15
          jezu - ale niektórzy mają ptasie móżdżki! przegrali życie, bo nie znaleźli drugiej połówki :DDD
          nie, no ja rozumiem, że nie każdy ma wystarczającą ilość połączeń nerwowych w mózgu, potrzebnych do rozumienia skomplikowanych spraw. Ale to już przesada :D
          A może ktoś nie chce zywczajnie mieć nikogo, dobrze mu samemu/samej, ma przyjaciół, znajomych, realizuje się w pracy naukowej, ma pasje, podróżuje. I trochę szersze horyzonty poza: jeść, spać i d...ć. aaaa i jeszcze, jak kto ze wsi to kopać kartofle, bo zgniją :D

          ale zaścianek!
          • sweet_pink Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:19
            O ja się podpisuję choć w części. Nie rozumiem skąd wniosek brak związku=samotność. Nie rozumiem jak może być za późno na związek czy rodzinę i jak można "przegrać życie" gdy jeszcze się żyje (przegrywa to się w trumnie).
            • simply_z Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:26
              na dzieci w pewnym wieku jest za za pozno...biologia.
              natomiast takie gadanie o przegraniu jest dosc dziwne ,bo przeciez jesli czlowiek statystycznie zyje 70 pare lat ,to jakso nie sadze ,zeby przez kolejne 30'dziesci pare czy 40 lat nikogo nie spotkal ,nie stworzyl zwiazku itd.
              • sweet_pink Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:31
                Biologicznie na dzieci to i owszem, ale rodzinę zastępczą to chyba do dość późnego wieku stworzyć można, prawda? (tylko trzeba nie być zafiksowanym na dzieciach jako przedłużeniu genów) Zawsze jest droga do marzeń, może nie do końca usłana różami, ale zawsze jest jakoś sposób by odnaleźć szczęście...ja tak głupio wierze i już :)
              • piotr_57 Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:32
                simply_z napisała:

                > na dzieci w pewnym wieku jest za za pozno...biologia.
                > natomiast takie gadanie o przegraniu jest dosc dziwne ,bo przeciez jesli czlowi
                > ek statystycznie zyje 70 pare lat ,to jakso nie sadze ,zeby przez kolejne 30'dz
                > iesci pare czy 40 lat nikogo nie spotkal ,nie stworzyl zwiazku itd.
                >
                Naturą człowieka, tak samo jak każdego innego ssaka, jest założenie RODZINY, a nie związku.
                Do założenia rodziny niezbędne są dzieci, bez nich żaden związek rodzina nie jest. A jak słusznie zauważyłeś, na dzieci czas jest ograniczony. Po 40 to możesz założyć związek weteranów lub innych emerytów, ale nie rodzinę.
                • princess_yo_yo Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:36
                  nie wiedzialam ze inne ssaki zakladaja rodziny, myslalam ze rozmnazaja sie bo jest to biologiczny imperatyw. proponuje jednak troche poczytac, na nauke nigdy nie jest za pozno, podobno.
                • simply_z Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:41

                  > >
                  > Naturą człowieka, tak samo jak każdego innego ssaka, jest założenie RODZINY, a
                  > nie związku.
                  > Do założenia rodziny niezbędne są dzieci, bez nich żaden związek rodzina nie je
                  > st. A jak słusznie zauważyłeś, na dzieci czas jest ograniczony. Po 40 to możesz
                  > założyć związek weteranów lub innych emerytów, ale nie rodzinę.
                  wiesz tak sie skalda ,ze mam dobra pamiec ,z tego co czytalam ozeniles sie chyba w wieku 22 lat czy tam 21 ,studia skonczyles kilkanascie lat pozniej .Sorry ale dla mnie przykladem to ty nie jestes ,no ok w twoich czasach czyli czasach moich rodzicow to bylo normalne.
                  ja jednak wolalabym ,zeby moj potencjalny syn zamiast obraczkowac sie czy produkowac dzieci w wieku 20 paru lat ,zdobyl jakis zawod ,usamodzielnil sie i dopiero wtedy zalozyl rodzine. Oczywiscie jesli chce miec dzieci.
                  • piotr_57 Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 16:00
                    simply_z napisała:
                    ...no ok w twoich czasach czyli czasach m
                    > oich rodzicow to bylo normalne.

                    Nie:) to wcale nie było normalne. To było rzeczywiste!!!

                    > ja jednak wolalabym ,zeby moj potencjalny syn zamiast obraczkowac sie czy prod
                    > ukowac dzieci w wieku 20 paru lat ,zdobyl jakis zawod ,usamodzielnil sie i dop
                    > iero wtedy zalozyl rodzine. Oczywiscie jesli chce miec dzieci.

                    A czy ja mam coś przeciwko temu?? Dzisiaj jest inaczej. Ludzie pobierają się później. Mnie chodziło o coś zupełnie innego. Chodziło mi o pewien system wartości, wytyczenie pewnej kolejności w dojściu do celu, jakim jest związek kobiety i mężczyzny, który po przyjściu na świat dzieci, stanie się rodzina. Rodziną, która sama w sobie jest wartością.
                    Oczywiście zawsze byli ludzie którzy woleli żyć sami niż zakładać rodziny, ale my mówimy o zasadzie a nie o wyjątkach.
                    >
                • mumia_ramzesa Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 16:18
                  > Naturą człowieka, tak samo jak każdego innego ssaka, jest założenie RODZINY, a
                  > nie związku.

                  A ktore to inne ssaki maja rodziny? I skad twierdzenie co jest natura czlowieka? A co jest natura bakterii?
            • fomica Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:32
              Nie rozumiem skąd wniosek brak związku=samotn
              > ość.
              A ja to dobrze rozumiem. Żadna z przyjaciółek, znajomych z klubu hobbystycznego czy nawet mama i tata nie zastapią mi udanego, dojrzałego związku z kochanym mężczyzną. Dla mnie takie zastępcze znajomości to za mało, wspaniale jest miec przyjaciół i pasje, ale to powinno byc oprócz a nie zamiast związku i rodziny. Rozumiem i szanuję, że ktoś się realizuje w pracy czy przez hobby itd, plus dla niego. Ale rozumiem tez i szanuje że komus do szczęścia brakuje tak po prostu partnera i rodziny.
              • sweet_pink Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:36
                Oczywiście że relacja przyjacielska, czy siostrzana czy pasja nie da Ci tego samego co daje związek. Jeśli masz bliskich i rzeczy które kochasz, ale partnera brak to owszem można tęsknić do związku (jedni tęsknią bardziej inni mniej), ale to nie jest samotność.
                • piotr_57 Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:53
                  sweet_pink napisała:

                  ... al
                  > e to nie jest samotność.

                  Jest.
                  >
                  • sweet_pink Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:55
                    A według mnie nie jest. I śmy się znowu "dogadali" :D
            • urko70 Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:40
              sweet_pink napisała:

              > Nie rozumiem jak może być za późno na związek czy rodzinę


              To dosyc proste, im ktoś jest dłużej sam/a tym potem trudniej się sparować.
              • sweet_pink Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:44
                Ale trudniej to nie znaczy niemożliwe...trzeba być otwartym zamiast biadolić o! :D
                • urko70 Re: na pohybel starym zgredom! 18.04.11, 13:32
                  sweet_pink napisała:

                  > Ale trudniej to nie znaczy niemożliwe...trzeba być otwartym zamiast biadolić o!
                  > :D

                  Zejdź na ziemię, nie rozważamy tu czy to jest w ogóle mozliwe tylko na ile to realne.
                  Ile znasz kobiet po 50tce ktore znalazly partnera, mialy z nim dzieci ?
                  • sweet_pink Re: na pohybel starym zgredom! 18.04.11, 13:40
                    Ja znam takie co znalazły partnerów po 50, kilka. Nie znam takich co by dzieci wtedy miały, bo jakoś żadna nie chciała (może instynkt już w tym wieku siada).
                    • urko70 Re: na pohybel starym zgredom! 18.04.11, 14:55
                      jw., nie chodzi o to czy to w goole mozliwe, chodzi o to jak czesto sie to zdarza.
                      • sweet_pink Re: na pohybel starym zgredom! 18.04.11, 15:37
                        Z dziećmi to się może nie zdarza, bo kobiety w tym wieku już nie maja tej potrzeby.
                        Ja obserwuję jednak pokolenie moich rodziców tak 47-57 i tam jakoś wszyscy są w parach..a to w długich związkach od lat, a to w związkach świeżych takich 2-3 letnich...bo rozwody i rozstania były, bo tak w wieku ok 50 to jest ten czas gdy już dzieci wyfruwają z domu i nie trzeba udawać rodziny i się rozpada i jakoś Ci ludzie znajdują sobie nowych partnerów. Jak dla mnie to zdarza się notorycznie, bo nie znam tylko jedną osobę w wieku 40-60, która by pozostawała długo sama, a sporo znam takich którzy gdzieś w okolicy tego wieku mieli czas że byli sami, takich co kawalerski żywot wiedli do 45 tez kilkoro. Jak dla mnie to samotny człowiek to coś co się rzadko zdarza. Ale może to zwyczajnie kwestia środowiska.
          • urko70 Re: na pohybel starym zgredom! 15.04.11, 15:31
            abush napisała:

            > jezu - ale niektórzy mają ptasie móżdżki!

            Odpowiadasz na mojego posta, domyślam się więc że pijesz do mnie. Możesz mi wyjaśnić czemu próbujesz mnie obrazić?


            > przegrali życie, bo nie znaleźli drugiej połówki :DDD

            Ja np wygrałem. Uwazasz, że wiesz lepije?


            > nie, no ja rozumiem, że nie każdy ma wystarczającą ilość połączeń nerwowych w m
            > ózgu, potrzebnych do rozumienia skomplikowanych spraw. Ale to już przesada :D



            > A może ktoś nie chce zywczajnie mieć nikogo, dobrze mu samemu/samej,

            I bardzo dobrze, niech będzie sama, nie kazda nadale się do związku czy do założenia rodziny.

            > ma przyjac
            > iół, znajomych, realizuje się w pracy naukowej, ma pasje, podróżuje. I trochę s
            > zersze horyzonty poza: jeść, spać i d...ć. aaaa i jeszcze, jak kto ze wsi to ko
            > pać kartofle, bo zgniją :D

            ROTFL
            • abush spokojnie urko 15.04.11, 15:39
              nie pije do ciebie, tylko do niejakiego pietrka57, co nam tu kampanię na dzieciorobów przeprowadza :D
              • urko70 Re: spokojnie urko 18.04.11, 13:36
                Ja jestem spokojny, Ty odpowiadasz mi zamiast piotrowi więc obawiam się ze to w Tobie jest niepokój.
                Poza tym piotr ma rację, skup sie na argumentach a nie obrażaniu pisząc o ptasich móżdżakach.
                Spróbuj zrozumieć i wyciągnąć naukę a nie pisz na pohybel.
        • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:23
          urko70 napisał:


          > Nieprawda. Nikt ich nie oszukiwał. Sami bezmyslnie w zadufaniu swojej nieomylno
          > ści i wszechwiedzy postawili na kartę "kariera/samodzielność moze kiedys związe
          > k/rodzina".

          Jestem innego zdania. Potrzebni byli singlowie, do szybkiej konsumpcji, do "podobania się", jako tania siła robocza, mobilna i dyspozycyjna, nieobciążona kosztami rodziny, a wiec mająca mniejsze żądania płacowe itp. Pod koniec tej epoki sprzedano im niby mieszkania, w niby apartamentowcach za ceny trzy- cztero krotnie przebijające ceny mieszkań w Kalifornii.
          Im ten wzorzec wmówiono, zgodnie z wszelkimi zasadami marketingu.
          >
          > Mimo, że wyniki juz widać nadal widać takie zachowania / postawy.

          Po prostu działa pewna "siła ciągu". Zresztą nadal potrzebni są "młodzi zdolni" którzy zastąpią tych, co już zaczynają cokolwiek "kumać"(jak nasza autorka wątka).
          >
          • simply_z Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:31
            ale ja nadla nie rozumiem jednej rzeczy ,przecez w zyciu uklada sie roznie. Komus mogl rozwalic sie zwiazek po ilus tam latach ,dlaczego nazywasz taka osobe zdeklarowanym singlem czy nieudacznikiem?
            dwa ,kiedys ludzie zenili sie wczesniej ,duzo wczesniej bo mieli nizsze wymagania' rtzn zawierali zwiazki pomiedzy ludzmi z wlasnej wsi czy pierwszym partnerem ze szkoly sredniej .
            co nie oznacza do konca z,e byli pozmniej super szczesliwi ,tylko tkwili sobie pozniej tak latami ,nie rozstajac sie ze wzgledu na dzieci czy problemy z utrzymaniem sie samemu w przypadku kobiety . Natomiast milosci raczej tam nie bylo..
            • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:40
              Życie wymaga pewnego "balansu" pewnej giętkości. Trzeba cały czas balansować pomiędzy "ja" i "my". Tak na prawdę nie ma czegoś takiego jak "my", zawsze jesteś "Ty". Musisz na tyle umieć poskromić to swoje "ja", by móc iść na kompromis zwany "my". "My" jest tylko kompromisem, a jako taki, zawsze zgniłym. Na ile umiesz go oswoić i w nim żyć, tyle Twego.
              "Miłość" i szczęście to zdecydowanie za mało by związek mógł przetrwać. Natomiast związek jest wartością sam w sobie, często większa niż to mityczne "szczęście". To właśnie ta "wartość" związku pozwala tak dużo znieść w celu jego ocalenia.
              • simply_z Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:45
                sz go oswoić i w nim żyć, tyle Twego.
                > "Miłość" i szczęście to zdecydowanie za mało by związek mógł przetrwać. Natomia
                > st związek jest wartością sam w sobie, często większa niż to mityczne "szczęści
                > e". To właśnie ta "wartość" związku pozwala tak dużo znieść w celu jego ocaleni
                czlowieku ,przeciez ci tlumacze ,ze zycie jest nieprzewidywalne. Pstryk ,wypadek nie masz dzieci i zony. Pstryk ktos odchodzi do innej osoby ,pstryk twoj partner stwierdza ,ze to nie to.
                czy ty nadal tego nie rozumiesz? dlaczego ja ,jestem w stanie to zrozumiec a osoba p 50'letnia ,posiadajaca teoretycznie madrosc zyciowa nie?
                • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:51
                  simply_z napisała:
                  dlaczego ja ,jestem w stanie to zrozumiec a os
                  > oba p 50'letnia ,posiadajaca teoretycznie madrosc zyciowa nie?

                  Bo Ty jesteś genialna, a ja nie.
                  >
                  >
                  • simply_z Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:56
                    widocznie stary ,a wciaz glupi
                    • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:05
                      simply_z napisała:

                      > widocznie stary ,a wciaz glupi

                      Cóż począć, tacy tez muszą żyć.
              • wen_yinlu Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 19:35
                > e". To właśnie ta "wartość" związku pozwala tak dużo znieść w celu jego ocaleni
                > a.

                W życiu bym nie powiedziała, że związek jest wartością samą w sobie. Nie jest. Można wiersze pisać ech och i w ogóle, ale przecież w związkach chodzi o to co i kto z tego ma. Jeden ma miłość, drugi gacie wyprane, trzeci dzieci. Życie się ma jedno, chce się je spędzić w szczęściu (różnie zresztą pojmowanym), nie ma co "oka przymykać" i udawać, że coś co szczęścia nie daje jest jakąś mityczną wartością.
                I to pisze osoba w związku, szczęśliwym. Chodząca na kompromis czasem, ale stary, bez przesady no.
                • abush wen_yinlu 15.04.11, 20:25
                  ależ pietrka nie przegadasz, to beton, co wie lepiej od ciebie, co dla ciebie dobre, oraz dla wszystkich :D
                  chyba ma się za kaznodzieję, albo co:D
                • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 22:04
                  wen_yinlu napisała:

                  > W życiu bym nie powiedziała, że związek jest wartością samą w sobie.

                  To dlaczego ludzie często tkwią nawet w zwiazkach toksycznych ?

                  ale przecież w związkach chodzi o to co
                  > i kto z tego ma. Jeden ma miłość, drugi gacie wyprane, trzeci dzieci.

                  Dokładnie tak, ale właśnie to powoduje, że trudno "wyjść" ze związku, bo przyzwyczajenie, bo przywiązanie, bo wspólny kredyt, bo dzieci , bo ....tysiąc innych spraw. To stanowi pewną wartość dodaną.

                  Życie się
                  > ma jedno, chce się je spędzić w szczęściu (różnie zresztą pojmowanym), nie ma
                  > co "oka przymykać" i udawać, że coś co szczęścia nie daje jest jakąś mityczną w
                  > artością.

                  Przestań z tym szczęściem. Szczęście jest tam gdzie ktoś je widzi. Nigdy "cały" związek nie stanowi szczęścia. Są w nim rzeczy dające szczęście(jednemu doopa, drugiemu dzieci itp.), a obok nich takie co Cie wku.wiają(teście, alkohol, hazard, zdrady itp). Trzeba to albo sobie wypośrodkować (co pozwala na względnie stabilną wegetację), albo nauczyć się korzystać z jednych rzeczy, omijać inne a jeszcze innych szukać poza związkiem.

                  > I to pisze osoba w związku, szczęśliwym. Chodząca na kompromis czasem, ale star
                  > y, bez przesady no.

                  Nie widzę w tym żadnej przesady. Jeśli jesteś zmuszona chodzić na kompromisy to znaczy, że nie wszystko w Twoim związku jest szczęściem. Jednak w nim pozostajesz. Różna jest tylko granica tolerancji. Jedni "piszą pozew" gdy "uwiera" ich 20%, inni cierpliwie znoszą nawet 80% niepowodzeń w związku(syndrom ofiary). Ale trwają w związkach, często wbrew nie tylko własnemu interesowi, ale nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi. Czyli jednak ten związek musi mieć jakąś siłę, stanowić jakąś wartość. To chyba logiczne?
                  • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 16.04.11, 10:46
                    > trwają w związkach, często wbrew nie tylko własnemu interesowi, ale nawet wbrew
                    > zdrowemu rozsądkowi. Czyli jednak ten związek musi mieć jakąś siłę, stanowić
                    > jakąś wartość. To chyba logiczne?

                    To tak jakby powiedziec, ze alkoholizm czy narkomania musza miec wartosc, bo wiele osob
                    trwa w nich latami i nie umie z nich wyjsc. Malo tego, oddaja nawet zycie za owe "wartosci"!
                  • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 14:27
                    piotr_57 napisał:

                    > wen_yinlu napisała:
                    >
                    > > W życiu bym nie powiedziała, że związek jest wartością samą w sobie.
                    >
                    > To dlaczego ludzie często tkwią nawet w zwiazkach toksycznych ?

                    Bo boją się samotności, "przez tyle lat razem a tu nagle tak samemu?", bo warunki materialne nie pozwalają na rozstanie, bo obawa ze sobei nie da rady.
                    • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 14:46
                      urko70 napisał:
                      >
                      > Bo boją się samotności, "przez tyle lat razem a tu nagle tak samemu?", bo warun
                      > ki materialne nie pozwalają na rozstanie, bo obawa ze sobei nie da rady.

                      To najczęstsze powody, ale bywają i inne. Mnie chodziło o to, że już samo wmówienie młody, że "wolny związek" jest lepszy od małżeństwa już jest pewną manipulacja. Pomijam przypadki patologiczne, czy wręcz kryminalne, mówię o związkach tak zwanych normalnych ludzi.
                      1.Dużo trudniej kobiecie, w takim związku zdecydować się na dziecko.
                      2. Dużo łatwiej mężczyźnie "odejść" z takiego związku, nawet jeśli to dziecko juz jest.
                      3." Nierówność" wiekowa jest niesamowitym przeciwnikiem kobiet. Mężczyzna koło 30 uważany jest zaledwie za "dorośniętego", 30 letnia kobieta to już na 'rynku" towar mocno przechodzony.
                      4. Kobieta po 10 letnim związku w wieku 30 lat postrzegana jest jako nieatrakcyjna z powodu posiadania pewnych przyzwyczajeń wyniesionych z tak długiego związku. A często zmieniająca partnerów - za kur.ę.

                      Małżeństwo dawało pewne wyrównanie szans, chociaż też niecałkowite.
                      Dodatkowo z małżeństwa trudniej się odchodziło, bo trzeba było wnieść sprawę, poczekać, iść na rozprawę, wywlec wszelki brudy przed obcymi itp. To dawało czas na przemyślenia, nie tak łatwo było narobić głupstw.
                      Dlatego uważam, że małżeństwo stanowi wartość samą w sobie. Jeśli nie ma tego małżeństwa, to również stały związek stanowi taką wartość, chociaż moim zdaniem już znacznie mniejszą. Najgorsze są krótki, intensywne znajomości oparte na fascynacjach, seksie i tzw miłości. Szybciutko przelatuje między palcami okres od 20 do 30 i później pozostaje już tylko pisanie światłych komentarzy na forach.
                      • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 15:21
                        piotr_57 napisał:

                        > To najczęstsze powody, ale bywają i inne. Mnie chodziło o to, że już samo wmówi
                        > enie młody, że "wolny związek" jest lepszy od małżeństwa już jest pewną manipul
                        > acja.

                        Niekoniecznie, oba stany mają zady i walety.


                        > Małżeństwo dawało pewne wyrównanie szans, chociaż też niecałkowite.

                        Ale również rozleniwiało i to często było powodem rozstań.

                        > Dodatkowo z małżeństwa trudniej się odchodziło, bo trzeba było wnieść sprawę,
                        > poczekać, iść na rozprawę, wywlec wszelki brudy przed obcymi itp. To dawało cza
                        > s na przemyślenia, nie tak łatwo było narobić głupstw.

                        Bez przesady, jak już dochodzi do pozwu to juz pozamiatane. Nie wchodzi sie do tej samej rzeki. No chyba ze mowa o postrzeleńcach.


                        > Najgorsze są krótki, intensywne znajomości oparte na fas
                        > cynacjach, seksie i tzw miłości. Szybciutko przelatuje między palcami okres od
                        > 20 do 30 i później pozostaje już tylko pisanie światłych komentarzy na forach.

                        Skutki kionsumpcjonizmu pełna gębą.
                        • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 19:30
                          urko70 napisał:

                          >
                          > Bez przesady, jak już dochodzi do pozwu to juz pozamiatane.

                          Bardzo głęboko się mylisz. Nie zajmuję się prawem rodzinnym, ale obija mi się trochę tego po uszach. Około połowa pozwów rozwodowych jest wycofywana, przez strony, a do tego dochodzą jeszcze pozwy oddalone prze sąd(chociaż tych jest faktycznie niewiele).
                          Nie bagatelizował bym tego faktu.
                          >
                          > Skutki kionsumpcjonizmu pełna gębą.

                          Samodzielnie nie umiem tego zakwalifikować, ale skoro tak twierdzisz to pewnie wiesz.
                          • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 21:46
                            piotr_57 napisał:

                            > > Bez przesady, jak już dochodzi do pozwu to juz pozamiatane.
                            >
                            > Bardzo głęboko się mylisz. Nie zajmuję się prawem rodzinnym, ale obija mi się t
                            > rochę tego po uszach. Około połowa pozwów rozwodowych jest wycofywana, przez st
                            > rony, a do tego dochodzą jeszcze pozwy oddalone prze sąd(chociaż tych jest fakt
                            > ycznie niewiele).

                            Tak jak pisałeś, ludzie mają opory przed napisaniem pozwu, pójściem do prawnika, rozkręceniem całej procedury. A w międzyczasie związek się rozkłada. No chyba, że tak jak pisałem mówisz o "kąpanych w gorącej wodzie" co to piszą pozew z byle powodu.
            • bonnie79 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:48
              dziękuję za głos rozsądku - związki się poprostu czasami rozwalają i jak słyszę dookoła, że przecież widać było, że mój były partner nie rokuje na dłuższą metę to mnie trafia i, że teraz musze szybciutko znaleźć jakieś "zastępstwo". Nie czuję się ani typowym singlem (nie jest to mój ulubiony stan) i nie czuję się również nieudacznikiem (no może dzisiaj trochę, bo mi się koszmarny dół przyplątał i tęsknota za byłem...).....związków udanych w moim otoczeniu naliczyłam dwa (naprawde świetne małżeństwa) a nie udanych o wiele więcej. Nie chcę być singlem do usranej śmierci, ale nie chcę związać się z kimś tylko dlatego, że wykaże zainteresowanie moja osobą i z racji wieku przymknę oko na cechy, które w moim odczuciu dyskwalifikują przyszłego partnera...
          • princess_yo_yo Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:33
            a to ci dopiero korporacyjny spisek, haha, normalnie 'wielcy tego swiata' tylko knuja i knuja, a jakie madrale na dodatek, zeby tak perspektywicznie myslec...
            i pamietajmy, racjonalne spojrzenie na rzeczywistosc nalezy zawsze ignorowac, wszak fakt ze rynek sie dostosowuje do nowych potrzeb i trendow to oczywista bzdura. a wszystkie zmiany spoleczne jak tez i wszystkie inne na przestrzeni ludzkiej historii to jedna wielka konspiracja, hough!
          • abush ty, pietrek 15.04.11, 15:35

            nic nikomu nie można wmówić, o ile sam tego nie chce. Jakiejś singielce lub singlowi podobał się taki model, to tak żył.
            Lepiej byś zaapelował do dzieciorobów, których nie stać na te dzieci, a i tak je robią !!! :D
            o taki model ci chodzi? :D
            • sweet_pink Re: ty, pietrek 15.04.11, 15:42
              E tu akurat Pietrek ma racje. Marketing nam skutecznie pierze mózgi, wciska w role społeczne, kreuje nowe potrzeby i na prawdę trzeba mieć charakter by umieć się na to wypiąć i świadomie kształtować swoje życie. A o charakter u ludzi jest trudno, bo charakter kształtuje wychowanie, a na wychowanie dzieci jakoś coraz mnie czasu jest bo trzeba przecie zarabiać na te wszystkie "ważne potrzeby". Kupa jest baranów co idą tam gdzie je popędzą.
            • piotr_57 Re: ty, pietrek 15.04.11, 15:44
              abush napisała:


              > Lepiej byś zaapelował do dzieciorobów, których nie stać na te dzieci, a i tak j
              > e robią !!! :D
              > o taki model ci chodzi? :D

              Chcesz błysnąć drwina ,ale nie bardzo Ci to wyszło. Nie muszę apelować do dzieciorobów, ja apeluję do władz państwowych, aby zaczęły egzekwować przepisy zawarte w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Gdyby państwo było zdeterminowane w egzekucji prawa, 90% problemów o których mówisz by zniknęło.
              • abush Re: ty, pietrek 15.04.11, 15:51
                no to apeluj! Inicjatywa jak najbardziej słuszna! Ale póki co, na tym forum singielkom i singlom sugerujesz, że życie przegrali bo się jeszcze nie rozmnożyli :D
                A może przegrali je dziecioroby, którzy wychowują przyszłych przestępców i patologię, hę?
                • piotr_57 Re: ty, pietrek 15.04.11, 16:08
                  abush napisała:

                  > no to apeluj! Inicjatywa jak najbardziej słuszna! Ale póki co, na tym forum sin
                  > gielkom i singlom sugerujesz, że życie przegrali bo się jeszcze nie rozmnożyli
                  > :D
                  > A może przegrali je dziecioroby, którzy wychowują przyszłych przestępców i pato
                  > logię, hę?

                  Przekręcasz moje słowa i używasz argumentów ad personam, nie muszę z Tobą dyskutować.
                  • abush Re: ty, pietrek 15.04.11, 16:21
                    Cytat: "Powstaje całe pokolenie ludzi, którzy przegrali swoje życie, wierząc w to, że samodzielność i konsumpcja zastąpią tradycyjne wartości".
                    A to kto napisał, może ja? :D widzisz jak cwaniakujesz nieskutecznie :D
                    • piotr_57 Re: ty, pietrek 15.04.11, 16:27
                      abush napisała:

                      > Cytat: "Powstaje całe pokolenie ludzi, którzy przegrali swoje życie, wierząc w
                      > to, że samodzielność i konsumpcja zastąpią tradycyjne wartości".
                      > A to kto napisał, może ja? :D widzisz jak cwaniakujesz nieskutecznie :D

                      Błyskotliwa argumentacja!
                      • abush Re: ty, pietrek 15.04.11, 17:02

                        ale co, będziesz się wypierał tego, co sam napisałeś? :D
                        Błyskotliwy interlokutor!
                        • piotr_57 Re: ty, pietrek 15.04.11, 17:48
                          abush napisała:

                          >
                          > ale co, będziesz się wypierał tego, co sam napisałeś? :D


                          Nie! Ja po prostu z Tobą nie dyskutuje ponieważ nie "trzymasz standardów" dyskusji.
                          Pisz sobie co chcesz, mnie to jest zupełnie obojętne:)
                          • abush Re: ty, pietrek 15.04.11, 17:53
                            jasne :D wreszcie, trafiła kosa na kamień :D
                            • piotr_57 Re: ty, pietrek 15.04.11, 18:47
                              abush napisała:

                              > jasne :D wreszcie, trafiła kosa na kamień :D

                              :D:D:D Komeeedia:D
                • urko70 Re: ty, pietrek 18.04.11, 14:00
                  abush napisała:

                  > no to apeluj! Inicjatywa jak najbardziej słuszna! Ale póki co, na tym forum sin
                  > gielkom i singlom sugerujesz, że życie przegrali bo się jeszcze nie rozmnożyli
                  > :D
                  > A może przegrali je dziecioroby, którzy wychowują przyszłych przestępców i pato
                  > logię, hę?

                  No, po takiej argumentacji to wypada tylko zapytać: ile masz lat?
                  • piotr_57 Re: ty, pietrek 18.04.11, 14:02
                    urko70 napisał:
                    >
                    > No, po takiej argumentacji to wypada tylko zapytać: ile masz lat?

                    To nie ma większego znaczenia. Osobniki bezmózgie trafiają się w każdym pokoleniu i w każdym przedziale wiekowym. :D
                    • urko70 Re: ty, pietrek 18.04.11, 15:08
                      piotr_57 napisał:

                      > urko70 napisał:
                      > >
                      > > No, po takiej argumentacji to wypada tylko zapytać: ile masz lat?
                      >
                      > To nie ma większego znaczenia.

                      Ma znaczenie. Dziecko może czegoś nie wiedzieć, nastolatek przechodzi burzę i tez czegos nie wie mimo ze pokazuje ze wie, itd.
            • urko70 Re: ty, pietrek 18.04.11, 13:46
              abush napisała:

              >
              > nic nikomu nie można wmówić, o ile sam tego nie chce.

              A tu się mylisz.
              • piotr_57 Re: ty, pietrek 18.04.11, 13:57
                urko70 napisał:


                > > nic nikomu nie można wmówić, o ile sam tego nie chce.
                >
                > A tu się mylisz.

                To nawet nie jest pomyłka, to ewidentna brednia.
                Istnieje cała wielka nauka mająca za zadanie wmawianie ludziom tego czego nie chą; nazywa się propagandą (lub teraz modniej piarem).
                • urko70 Re: ty, pietrek 18.04.11, 15:05
                  piotr_57 napisał:

                  > urko70 napisał:
                  >
                  >
                  > > > nic nikomu nie można wmówić, o ile sam tego nie chce.
                  > >
                  > > A tu się mylisz.
                  >
                  > To nawet nie jest pomyłka, to ewidentna brednia.

                  Jak piszesz za bezpośrednio to się obrażają i skupiają na emocjach.
                  NLP i inne takie też.
          • hal3 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 15:35
            a mnie zastanawia nie tyle głupota , co pycha i złośliwość wobec tych ,którzy żyją w pojedynkę lub inaczej niż tzw.większość . Już o ograniczeniu umyslowym nie wspomnę - niestety w naszym kartofalnym kraju to doś popularne . Nie ma jednego modelu życia , spotykają nas rózne rzeczy w życiu i sztuka polega na tym ,aby wyciągnąć z tego co dla nas najlepsze . Nie przejmować się durnymi tekstami społeczeństwa , bo to wasze jest wasze życie i nit za was go nie przeżyje .Dopóki tego nie zrozumiecie , dopóty będziecie nieszczęśliwi . Więc ,koleś jeden z drugim , wbijcie sobie do głów , że w życiu rózne bywa , rodzina też moze być rzeczą przechodnią..Jednego dnia masz zonkę i dzieci , a drugiego już nie , więc co wtedy powiesz ??? Troszkę pokory , a więcej empatii, bo na rozum to u niektórych już za póżno...
            • colour_of_magic Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:07
              To samo chciałam napisać, tylko nie potrafię tak ostro :-)
            • kiira_korpi Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:14
              hal3 napisała:

              > a mnie zastanawia nie tyle głupota , co pycha i złośliwość wobec tych ,którzy
              > żyją w pojedynkę lub inaczej niż tzw.większość . Już o ograniczeniu umyslowy
              > m nie wspomnę - niestety w naszym kartofalnym kraju to doś popularne . Nie ma j
              > ednego modelu życia , spotykają nas rózne rzeczy w życiu i sztuka polega na tym
              > ,aby wyciągnąć z tego co dla nas najlepsze . Nie przejmować się durnymi teks
              > tami społeczeństwa , bo to wasze jest wasze życie i nit za was go nie przeżyje
              > .Dopóki tego nie zrozumiecie , dopóty będziecie nieszczęśliwi . Więc ,koleś
              > jeden z drugim , wbijcie sobie do głów , że w życiu rózne bywa , rodzina też m
              > oze być rzeczą przechodnią..Jednego dnia masz zonkę i dzieci , a drugiego już n
              > ie , więc co wtedy powiesz ??? Troszkę pokory , a więcej empatii, bo na roz
              > um to u niektórych już za póżno...

              Bardzo mądry tekst. Też zauważam taką pogardę i poczucie wyższości wobec singli.
              Skąd się to bierze? Trudno uwierzyć, że szczęśliwi ludzie będący w związkach, w małżeństwach mają taką potrzebę dokopania innym.
              Więc albo są to frustraci, czyimś kosztem reperujący swe nadwątlone ego, albo ludzie z klapkami na oczach, niedopuszczający do siebie myśli, że ktoś może mieć inny światopogląd, bo to przecież ich jest NAJLEPSZY, a w zasadzie to JEDYNY ISTNIEJĄCY.

              Takiemu Piotrowi np. nie mieści się w głowie, że ktoś może nie chcieć mieć dzieci. I że ma bez tych dzieci bardzo satysfakcjonujące i szczęśliwe życie.
              No i co takiemu zrobisz?
              Moja prawie 80.-letnia babcia za każdym razem, gdy się widzimy, życzy mi dobrego męża, takiego, który by mnie nie bił;). Uśmiecham się pobłażliwie i odpowiadam zawsze - tak tak, babciu. I dalej robię swoje:)
            • fomica Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:15
              Nie wiem do kogo kierujesz te slowa - adresaci to jacyś tajemniczy "wy", dość dziwnie sie dyskutuje z taką bezosobową wypowiedzią, ale zdaje mi sie że ten wątek zapoczątkowała kobieta, która czuje że w jej zyciu brakuje czegoś (kogoś?) ważnego. Nie napisała że rodzina ja szykanuje, że koleżanki dokuczają, że społeczeństwo ją tłamsi, tylko napisala wprost że subiektywnie czuje że potrzebuje a nie potrafi znaleźc partnera. Jaką dla niej wartośc ma powiedzenie jej że rodzina i mąz to takie nietrwałe, przelotne, dzis jest jutro nie ma itd. skoro ona tego właśnie potrzebuje i chce?
            • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 13:55
              hal3 napisała:

              > a mnie zastanawia nie tyle głupota , co pycha i złośliwość wobec tych ,którzy
              > żyją w pojedynkę lub inaczej niż tzw.większość . Już o ograniczeniu umyslowy
              > m nie wspomnę - niestety w naszym kartofalnym kraju to doś popularne . Nie ma j
              > ednego modelu życia , spotykają nas rózne rzeczy w życiu i sztuka polega na tym
              > ,aby wyciągnąć z tego co dla nas najlepsze . Nie przejmować się durnymi teks
              > tami społeczeństwa , bo to wasze jest wasze życie i nit za was go nie przeżyje
              > .Dopóki tego nie zrozumiecie , dopóty będziecie nieszczęśliwi . Więc ,koleś
              > jeden z drugim , wbijcie sobie do głów , że w życiu rózne bywa , rodzina też m
              > oze być rzeczą przechodnią..Jednego dnia masz zonkę i dzieci , a drugiego już n
              > ie , więc co wtedy powiesz ??? Troszkę pokory , a więcej empatii, bo na roz
              > um to u niektórych już za póżno...

              Zupełnie czymś innym są wypadki losowe typu smierć małzonka, rozwód, a zupełnie czymś innym jest przyjęcie przez 20paroletnią osobę wartości kariera, praca, kolejne studia, znajomi, przyjaciele..... - to są zupełnie różne kwestie - rozróżnij to.
              Co rusz na forum widać głosy mam 25 lat i wciąż sam/s, jestem po 30stce i nie moge znaleźć etc. Ja ten wątek odebrałem jako próbę odpowiedzi czemu tak się dzieje.

              Pisanie, ze za późno na rozum... no cóż, nie zrozumiałaś o co tu chodzi no chyba, ze miałąś na myśli tych, którzy są właśnie po 30stce i rozpaczliwie szukają partera.
              • crises Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 22:16
                > przyjęcie przez 20paroletnią osobę wartości kariera, praca, k
                > olejne studia, znajomi, przyjaciele

                P'dolenie o Szopenie. Najbardziej zajadłe ze znanych mi korpo-szczurów partnerów lub rodziny mają.
                • urko70 Re: Sami po 30 stce 19.04.11, 10:31
                  crises napisała:

                  > > przyjęcie przez 20paroletnią osobę wartości kariera, praca, k
                  > > olejne studia, znajomi, przyjaciele
                  >
                  > P'dolenie o Szopenie. Najbardziej zajadłe ze znanych mi korpo-szczurów partneró
                  > w lub rodziny mają.

                  Nie chodzi o korposzczury. Chodzi o rozne osoby, które stawiają przede wszystkim na pracę, naukę, podróże, znajomych. Oczywiście, mają do tego pełne prawo, sa dorośli i sami wybierają swoja drogę życia. Każdy kowalem.... I jeśli im z tym dobrze tak dziś jak i jutro to nie ma problemu. Problem zaczyna się gdy zaczynają odczuwać pewną pustkę a jest już cokolwiek późno na wiązanie się z kimś (choć ofc wszystko możliwe - kwestia jak często się to udaje).
                  • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 19.04.11, 10:49
                    Co was tak bola cudze problemy? Zajmijcie sie wlasnym zyciem i wlasnymi problemami!
                    "z tylu różnych dróg przez życie, każdy ma prawo wybrać źle!" [Stanisław Staszewski]
                    • urko70 Re: Sami po 30 stce 19.04.11, 11:32
                      mumia_ramzesa napisała:

                      > Co was tak bola cudze problemy? Zajmijcie sie wlasnym zyciem i wlasnymi problem
                      > ami!
                      > "z tylu różnych dróg przez życie, każdy ma prawo wybrać źle!" [Stanisław Stasze
                      > wski]

                      Zawsze mi sie wydawało, że forum dyskusyjne słuzy właśnie do dyskutowania.
                      A wg Ciebie?
                      • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 19.04.11, 11:49
                        Do dyskutowania o cudzych problemach i krytykowania czyichs wyborow zyciowych? Kto was o to prosi? Wtryniacie sie tez w zycie waszych sasiadow, bo trzeba przedyskutowac to i owo z ich zycia?
                        • urko70 Re: Sami po 30 stce 19.04.11, 12:20
                          mumia_ramzesa napisała:

                          > Do dyskutowania o cudzych problemach i krytykowania czyichs wyborow zyciowych?
                          > Kto was o to prosi? Wtryniacie sie tez w zycie waszych sasiadow, bo trzeba prze
                          > dyskutowac to i owo z ich zycia?

                          Masz problem w odróżnieniu pisania na forum od wtrącania się w cudze zycie. Póki tego nie rozróżnisz to tego nie zrozumiesz.

                          Z życzliwości pomogę Ci. Będę pisał powoli i tak też to czytaj.
                          To jest forum, na forum przedstawia się swoje poglądy / opinie, oceny.
                          Forum czytają osoby które chcą je czytać.
                          Wypowiedzi nie musza być tylko głaskaniem każdego czy kazdej która sie wypowiada.

                          Autorka wątku napisała o problemie i wokól tego problemu kręci sie dyskusja.

                          A teraz jeszcze raz: czego tu nie rozumiesz?
                          • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 19.04.11, 15:57
                            Z zyczliwosci nie odpowiem Ci.
                            • urko70 Re: Sami po 30 stce 20.04.11, 12:30
                              mumia_ramzesa napisała:

                              > Z zyczliwosci nie odpowiem Ci.

                              Życzliwość to nie to samo co brak argumentów.

                              Nadal kwestionujesz ze forum to miejsce do dyskutowania?
                              • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 20.04.11, 12:47
                                A jakim argumentem jest pisanie, ze ktos przegral zycie?
                                Poza tym nie dyskutuje z osobami, ktore nie maja szacunku do partnera w dyskusji.
                                • urko70 Re: Sami po 30 stce 20.04.11, 13:11
                                  mumia_ramzesa napisała:

                                  > A jakim argumentem jest pisanie, ze ktos przegral zycie?

                                  Ja nie uzyłem tego argumentu, skup się.

                                  > Poza tym nie dyskutuje z osobami, ktore nie maja szacunku do partnera w dyskusj
                                  > i.

                                  No popatrz... a mimo Twoich " Niektorym nie miesci sie w glowie, ze mozna miec w zyciu inne cele i inne priorytety niz wydanie potomstwa" z Tobą dyskutuje się.
                                  • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 20.04.11, 13:14
                                    urko70 napisał:
                                    >
                                    > > A jakim argumentem jest pisanie, ze ktos przegral zycie?
                                    >
                                    > Ja nie uzyłem tego argumentu, skup się.
                                    >
                                    Przepraszam Cie bardzo, ale to była teza a nie argument!!
                                    • urko70 Re: Sami po 30 stce 20.04.11, 13:40
                                      piotr_57 napisał:

                                      > urko70 napisał:
                                      > >
                                      > > > A jakim argumentem jest pisanie, ze ktos przegral zycie?
                                      > >
                                      > > Ja nie uzyłem tego argumentu, skup się.
                                      > >
                                      > Przepraszam Cie bardzo, ale to była teza a nie argument!!

                                      A za co Ty mnie tu przepraszasz?
                                      • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 20.04.11, 13:46
                                        urko70 napisał:

                                        A za co Ty mnie tu przepraszasz?

                                        Za wtrącanie się do pasjonującej dyskusji, która prowadzisz z mumią.ramzesa, będącego kobietą. :D
          • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 13:43
            piotr_57 napisał:

            > > Nieprawda. Nikt ich nie oszukiwał. Sami bezmyslnie w zadufaniu swojej nie
            > omylno
            > > ści i wszechwiedzy postawili na kartę "kariera/samodzielność moze kiedys
            > związe
            > > k/rodzina".
            >
            > Jestem innego zdania. Potrzebni byli singlowie, do szybkiej konsumpcji, do "pod
            > obania się", jako tania siła robocza, mobilna i dyspozycyjna, nieobciążona kosz
            > tami rodziny, a wiec mająca mniejsze żądania płacowe itp. Pod koniec tej epoki
            > sprzedano im niby mieszkania, w niby apartamentowcach za ceny trzy- cztero krot
            > nie przebijające ceny mieszkań w Kalifornii.
            > Im ten wzorzec wmówiono, zgodnie z wszelkimi zasadami marketingu.

            Sądzisz, że Świat to jedna wielka korporacja? :)

            Powtórzę: nikt nikogo nie zmuszał wybierać drogi singla, każdy ma wolną wolę, a że ludziska durne to jest jak jest. Niestety nie kazdy albo raczej mało kto umie po miesiącu nie jedzenia zacząć jeśli powoli a nie nażreć się.... z wiadomymi skutkami.
            • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 13:55
              urko70 napisał:

              >
              > Sądzisz, że Świat to jedna wielka korporacja? :)

              Oczywiście, że nie, ale sądzę że wszystkie wzorce do nas przeflancowane pochodziły z jednego kręgu kulturowego. Zabrakło czasu na "przemieszanie" się wzorców, na ich pewne "przetrawienie" i adaptowanie do naszych warunków.

              >
              > Powtórzę: nikt nikogo nie zmuszał wybierać drogi singla, każdy ma wolną wolę, a
              > że ludziska durne to jest jak jest.

              Ale tu zachodzi pewna różnica taka sama jak między konsumentem a podmiotem gospodarczym. Konsument ma prawo być głupi!!! , a podmiot nie- bo działa na własną odpowiedzialność. Otóż uważam, że potraktowano polskich "konsumentów" jak podmioty. Weszły zorganizowane "mafie" napędzające klienteli pewnym korporacjom. A że zwiwerzyna była nieświadoma zagrożenia to szła na rzeź jak stado baranów.

              Niestety nie kazdy albo raczej mało kto um
              > ie po miesiącu nie jedzenia zacząć jeśli powoli a nie nażreć się.... z wiadomym
              > i skutkami.

              Z tym się zgadzam w 100%!! Ale też w szpitalu piszą Ci w karcie "dieta" i kuchnia koryta nie da!! Nie wiem czy gdyby tak rozwozili po oddziałach smakowite kąski i barek z zimnym piwkiem, to co najmniej połowa nie złamałaby zakazy lekarza. Wiem, że każdy jest kowalem swego losu, ale państwo tez ma jakieś obowiązki, szczególnie w odniesieniu do ludzi młodych.
              A podsumowując to powiem tylko, że mnie tych młodych ludzi po prostu żal. Nikt im nie da drugiego życia, żeby mogli je mądrzej rozegrać.
              • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 15:03
                piotr_57 napisał:

                > > Sądzisz, że Świat to jedna wielka korporacja? :)
                >
                > Oczywiście, że nie, [...]

                Więc skąd Ci się to wzięlo ? (potrzebni singlowie, potrzebne rynki zbytu, potrzebna tania sila)


                > > Powtórzę: nikt nikogo nie zmuszał wybierać drogi singla, każdy ma wolną w
                > olę, a
                > > że ludziska durne to jest jak jest.
                >
                > Ale tu zachodzi pewna różnica taka sama jak między konsumentem a podmiotem gosp
                > odarczym. Konsument ma prawo być głupi!!! , a podmiot nie- bo działa na własną
                > odpowiedzialność. Otóż uważam, że potraktowano polskich "konsumentów" jak podmi
                > oty. Weszły zorganizowane "mafie" napędzające klienteli pewnym korporacjom. A ż
                > e zwiwerzyna była nieświadoma zagrożenia to szła na rzeź jak stado baranów.

                Nie rozumiem. Piszemy tak naprawdę o budowaniu/przyjmowaniu hierarhii wartości. Skad przekonanie ze to zorganizowana akcja? Jesli by tak bylo to niemal wszystkie media musialby wspoldzialac z calym handlem.

                > Niestety nie kazdy albo raczej mało kto um
                > > ie po miesiącu nie jedzenia zacząć jeśli powoli a nie nażreć się.... z wi
                > adomym
                > > i skutkami.
                >
                > Z tym się zgadzam w 100%!! Ale też w szpitalu piszą Ci w karcie "dieta" i kuchn
                > ia koryta nie da!! Nie wiem czy gdyby tak rozwozili po oddziałach smakowite kąs
                > ki i barek z zimnym piwkiem, to co najmniej połowa nie złamałaby zakazy lekarza
                > . Wiem, że każdy jest kowalem swego losu, ale państwo tez ma jakieś obowiązki,
                > szczególnie w odniesieniu do ludzi młodych.

                Pisałem juz o tym, wielu osobom się wydaje że na drugi dzien po 18stce są dojrzali i mądrzy.
                Ale to też wina rodziców, tak rodziców bo pozowlili, zeby dla dzieci bylo wazniejsze to co napisza w Bravo niż to co ojciec powie. - zaniechanie.


                > A podsumowując to powiem tylko, że mnie tych młodych ludzi po prostu żal. Nikt
                > im nie da drugiego życia, żeby mogli je mądrzej rozegrać.

                Zmądrzeją.... za 20 lat :)
                • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 15:29
                  urko70 napisał:

                  >
                  > Więc skąd Ci się to wzięlo ? (potrzebni singlowie, potrzebne rynki zbytu, potrz
                  > ebna tania sila)

                  Jedno drugiego nie determinuje. Świat nie jest jedną wielką korporacja, ale za to po uchyleniu żelaznej kurtyny pierwszy wepchnął się "element" najbardziej agresywnie nastawiony na podbój" terra incognita". A co jest takim elementem jak nie korporacje?
                  Stało się więc tak, że na świecie korporacje to 33%, ale u nas ten "podmuch zachodu", ta "woń wolności" w 90% oznaczała korporacje.
                  > >

                  > Nie rozumiem. Piszemy tak naprawdę o budowaniu/przyjmowaniu hierarhii wartości.
                  > Skad przekonanie ze to zorganizowana akcja? Jesli by tak bylo to niemal wszyst
                  > kie media musialby wspoldzialac z calym handlem.

                  Nie wszystko. (argumentacja powyżej)
                  Wpuszczono tu hordy wściekłych psów, zwane " Bravo" "Dziewczyna" etc. które nie natrafiły na żaden odpór, który w państwach o ustabilizowanej sytuacji społecznej daje tysiące organizacji poza rządowych, kościołów etc. Na puste klepisko wylano odpadki i wskazano jako ten wyśniony, wymarzony zachód, gdzie produkowano wranglery za 10$, gdzie paliło się Camele zamiast popularnych, gdzie piło się whyski zamiast księżycówki. Korporacje doskonale wiedziały jak ludziska zachłysną się wolnością, zachodem itp. To była ogromna okazja do opróżnienia magazynów z bubli, od lat zalegających, okazja do robienia ogromnej kasy na śmieciach i towarach których nikt nigdzie by za te pieniądze nie kupił. Młodzieżowe tygodniki kolorowe dostawały milionowe dotacje w formie płatnych ogłoszeń. Nawet jesli stanowiły tylko 10% naszego rynku medialnego, to właśnie w tym sektorze nastąpiło 100% wyparcie mediów polskich. Nie daje Ci to do myślenia, dlaczego właśnie Świerszczyk, Płomyk, Płomyczek, Świat Młodych, Radar, i wszystkie inne MŁODZiEŻOWE periodyki padły ,a inne nie?. Dlaczego nie padło Wprost, Polityka, Kultura, itp?
                  Ja w takie "przypadki" nie wierzę.
                  >

                  >
                  > Pisałem juz o tym, wielu osobom się wydaje że na drugi dzien po 18stce są dojrz
                  > ali i mądrzy.
                  > Ale to też wina rodziców, tak rodziców bo pozowlili, zeby dla dzieci bylo wazni
                  > ejsze to co napisza w Bravo niż to co ojciec powie. - zaniechanie.

                  Oczywiście, że tak!! Ale myśmy wszyscy byli głupi tu jak but, po 89roku. Kto to wszystko mógł przewidzieć? To miała być naprawa socjalizmu, a nie gwałtowny powrót do XIX wiecznego , wilczego kapitalizmu. Którego zresztą i tak nikt z nas nie znał .
                  >

                  > Zmądrzeją.... za 20 lat :)

                  Ale nie będą mieli nawet wnuków, którym by tę swoją nowo nabyta mądrość mogli przekazać.
                  Cieszę się jednak, ze to wszystko rozumiesz. Oczywiście możemy się nie zgadzać co do detali, ale chociaż jest możliwość wymiany poglądów.
                  • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 15:53
                    piotr_57 napisał:

                    > urko70 napisał:
                    >
                    > >
                    > > Więc skąd Ci się to wzięlo ? (potrzebni singlowie, potrzebne rynki zbytu,
                    > potrz
                    > > ebna tania sila)
                    >
                    > Jedno drugiego nie determinuje. Świat nie jest jedną wielką korporacja, ale za
                    > to po uchyleniu żelaznej kurtyny pierwszy wepchnął się "element" najbardziej ag
                    > resywnie nastawiony na podbój" terra incognita". A co jest takim elementem jak
                    > nie korporacje?

                    A przejdźmy do konkretów bo przypomniec nie m ogą co to za korpy wkradły się po odsłonięciu?
                    Wdziećżny byłbym również za pokazanie na konkretncyh przykładach mechanizmu typu: Bravo gilr lansuje blondynkowy styl bycia dlatego, ze Galerie (co to powstawać zaczeły dekadę później) się na to zrzuciły?
                    • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 16:18
                      urko70 napisał:

                      > A przejdźmy do konkretów bo przypomniec nie m ogą co to za korpy wkradły się po
                      > odsłonięciu?

                      A czy ja je znam ? Jakięś bertesmany, teenesmany, fogelmanny i inne (i)manny.

                      > Wdziećżny byłbym również za pokazanie na konkretncyh przykładach mechanizmu typ
                      > u: Bravo gilr lansuje blondynkowy styl bycia dlatego, ze Galerie (co to powstaw
                      > ać zaczeły dekadę później) się na to zrzuciły?

                      A dlaczego nie?? Korporacje przejęły za śmiesznie małe pieniądze cały rynek mediów młodzieżowych. kupowały tygodniki tylko po to by je natychmiast zamykać. Odczekały 8-10 lat aż pierwsi czytelnicy, wtedy już na ich modłę ukształtowani, zaczną zarabiać pierwsze pieniądze i uruchomiły dla nich wspomniane galerie. 8-10 lat to żaden okres w planowaniu wielkich korporacji, to raczej krótkodystansowa strategia niż długodystansowe planowanie.
                      Nie wiem czy tak było czy nie. Chcesz żebym wskazał w miarę spójny plan "wejścia w rynek" to wskazałem. Nie jestem socjologiem, ani maketingowcem, więc nie mogę Ci powiedzieć jak to się planuje i wprowadza, nie znam się na tym. Natomiast jestem politologiem i po skutkach próbuje "odkryć" przyczynę. Moje rozumowanie wydaje mi się być spójne, ale mogę się mylić.
                      Jednak jestem na 100% pewien, że wielkie korporacje nie przepuściły takiej okazji. Zresztą obserwowałem, z perspektywy stadionu, jak działało to samo prawo w odniesieniu do rynku sovieckiego. Oczywiście w dużo mniejszej skali i w dużo bardziej prostacki sposób, bo nasz rynek nie miał tego wsparcia "naukowego" co wielkie korpy w 89r w stosunku do nas, ale zawszeć. Widziałem jak soviet dostawał 2 cytryny i święcie wierzył że to 1000hram, bo przecież cytryn nigdy przed tym nie widział i nie miał "optycznego przyrównania". Widziałem jak nasi sprzedawali im meble zrobione ze sztachet ze starych płotów, spodnie szyte nocą, w przerobionych na szwalnie szklarniach Jabłonny, jako "markowe" wranglery czy levisy.
                      Ale to już zupełnie inna bajka.
        • lapodan Re: Sami po 30 stce 16.04.11, 11:45
          Skąd wiesz, że "bezmyslnie w zadufaniu swojej nieomylności i wszechwiedzy postawili na kartę "kariera/samodzielność"
          Ludzie mogą wybrać taką drogę zupełnie świadomie i po głębokim namyśle.
          I bynajmniej nie wyklucza to późniejszego związku!
          Wiele osób samotnych jest nieszczęśliwych ale śmiem twierdzić, że równie wiele osób jest nieszczęśliwych w złych związkach. Zatem nie można założyć, że każdy singiej będzie nieszczęśliwy a każdy wchodzący w związek będzie szczęśliwy.
          • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 16.04.11, 12:05
            Niektorym nie miesci sie w glowie, ze mozna miec w zyciu inne cele i inne priorytety niz
            wydanie potomstwa. I po takich nic nie zostanie, oprocz tych X genow, ktore zreszta tez beda z kazdym pokoleniem coraz mniej podobne do oryginalow. Trzeba sie jakos ratowac przed swiadomoscia znikniecia bez sladu, wiec tworza wlasna filozofie i kurczowo sie jej trzymaja.
            • lapodan Re: Sami po 30 stce 16.04.11, 14:27
              Niewiele osób pozostawia po sobie dorobek, który pamietają następne pokolenia, to jest normalne. Zatem nie spodziewam się, że każdy singiel pozostawi po sobie znaczący dorobek, ale też w zrobieniu i wychowaniu dziecka nie upatruję cudu! Każda z tych dróg jest dobra, jeżeli wynika z wyboru. Jeżeli wynika z braku innej możliwości - na pewno jest trudniej się odnaleźć.
              Natomiast zupełnie nie rozumiem dlaczego wybór "tej drugiej" drogi budzi taką agresję i przypisywanie ludziom złych intencji? Jakaś projekcja?
              • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 16.04.11, 15:06
                To nie chodzi o jakis znaczacy dorobek, wystarczy ze zyjemy w innych ludziach.
                Ktos, kto sie czuje lepszy dlatego, ze splodzil 2 dzieci i caly wklad w ich wychowanie
                polegal na wyjezdzie do Bulgarii po owoce (jesli mnie pamiec nie myli) jest po prostu smieszny.
                • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 14:52
                  mumia_ramzesa napisała:

                  > To nie chodzi o jakis znaczacy dorobek, wystarczy ze zyjemy w innych ludziach.

                  "Najbardziej" w innych ludziach zyją ci którzy spłodzili i przede wszystkim wychowali dzieci.
                  Jeśli komuś się wydaje, że znajomi przyjaciele (singla) będą nosić w sobie więcej to moim zdnaiem jest w błedzie.


                  > Ktos, kto sie czuje lepszy dlatego, ze splodzil 2 dzieci i caly wklad w ich wyc
                  > howanie
                  > polegal na wyjezdzie do Bulgarii po owoce (jesli mnie pamiec nie myli) jest po
                  > prostu smieszny.

                  Może nie wszystkie ale sporo postów w tym wątku przeczytałem i nie widziałem, zeby ktoś czuł się lepszy.
                  • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 14:59
                    Ci, ktorzy wylacznie splodzili zyja tylko jako DNA.

                    > Jeśli komuś się wydaje, że znajomi przyjaciele (singla) będą nosić w sobie więcej
                    > to moim zdnaiem jest w błedzie.

                    Jakie ma znaczenie czy to singiel czy niesingiel? Zapewniam Cie, ze wiekszy wplyw na czlowieka moga miec inni ludzie niz rodzice.

                    > Może nie wszystkie ale sporo postów w tym wątku przeczytałem i nie widziałem, zeby
                    > ktoś czuł się lepszy.

                    Czy krytykowanie innych nie jest objawem czucia sie lepszym? Na okraglo ta sama plyta; ze tez mu sie nie znudzi!
                    • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 15:25
                      mumia_ramzesa napisała:

                      > Ci, ktorzy wylacznie splodzili zyja tylko jako DNA.

                      Czemu podajesz skrajny przykład?


                      > > Jeśli komuś się wydaje, że znajomi przyjaciele (singla) będą nosić w sobi
                      > e więcej
                      > > to moim zdnaiem jest w błedzie.
                      >
                      > Jakie ma znaczenie czy to singiel czy niesingiel? Zapewniam Cie, ze wiekszy wpl
                      > yw na czlowieka moga miec inni ludzie niz rodzice.

                      Nie rozważam tego co się może zdarzyć bo wszystko się może zdarzyć. Rozważam sytuacje prawidłowe i porządane.

                      > > Może nie wszystkie ale sporo postów w tym wątku przeczytałem i nie widzia
                      > łem, zeby
                      > > ktoś czuł się lepszy.
                      >
                      > Czy krytykowanie innych nie jest objawem czucia sie lepszym? Na okraglo ta sama
                      > plyta; ze tez mu sie nie znudzi!

                      Nie, wg mnie nie jest. Poza tym widze tu krytyke nie tyle ludzi co pewnego postępowania.
                      • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 15:37
                        > Czemu podajesz skrajny przykład?

                        Mam prawo podawac takie przyklady jakie uwazam za stosowne!

                        > Nie rozważam tego co się może zdarzyć bo wszystko się może zdarzyć. Rozważam sy
                        > tuacje prawidłowe i porządane.

                        Co jest prawidlowe i pozadane? Zeby wylacznie rodzice mieli wplyw na czlowieka? Czesto nie maja wplywu najwiekszego, nie tylko dlatego, ze sie nie sprawdzaja w roli rodzicow. Ksztaltuja nas w pierwszych latach zycia, a wychowanie trwa tak naprawde cale zycie (oczywiscie jesli ktos sie rozwija).

                        > Nie, wg mnie nie jest. Poza tym widze tu krytyke nie tyle ludzi co pewnego postępowania.

                        Ja tez krytykowalam postawe pt. pojade po owoce dla dzieci, a ze bylo to na przykladzie P_57.? Sam sie podlozyl! Poza tym pisal, ze tacy ludzie jak jego ojciec nie powinni miec dzieci, a tymczasem pieje peany na czesc malzenstwa i rodziny. Kupy sie to wszystko nie trzyma!
          • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 14:44
            lapodan napisała:

            > Skąd wiesz, że "bezmyslnie w zadufaniu swojej nieomylności i wszechwiedzy posta
            > wili na kartę "kariera/samodzielność"
            > Ludzie mogą wybrać taką drogę zupełnie świadomie i po głębokim namyśle.

            Ależ oczywiście, że mogą, znam takie chyba trzy osoby. "Chyba", ponieważ co do jednej to mam przekonanie ze to był jej wybór, co do drugiej to ni cholery nie mam tego przekonania, co do trzeciej to wiem, że kilka razy próbowała (grubo po 30ce się parować ale nei wychodziło.


            > I bynajmniej nie wyklucza to późniejszego związku!

            Wszystko jest mozliwe, kwestia prawdopodobeiństwa założenia rodziny po 40stce, po 50tce.

            > Wiele osób samotnych jest nieszczęśliwych ale śmiem twierdzić, że równie wiele
            > osób jest nieszczęśliwych w złych związkach. Zatem nie można założyć, że każdy
            > singiej będzie nieszczęśliwy a każdy wchodzący w związek będzie szczęśliwy.

            Zawsze się zastanawiam co jest przyczyną tego, że ludzie piszą oczywistości. Zdaje się że chodzi o to, że ludzie lubnią jak się potwierdza, że mają rację.
            Ja po prostu nie widziałem tu takiej tezy (kazdy w związku jest szczęścliwy, a kazdy singiel nie). Jednak człek to zwierze stadne i woli w grupie, choc ofc sa wyjątki.
      • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:04
        > Obiecywano Wam erzac samodzielności a otrzymaliście samotność.

        ...powiedzial niesamotny. Brawa dla tego pana, on nie przegral zycia, bo splodzil dwojke dzieci! Za to ma oddzielna sypialnie, bo jakby zobaczyl zone "niezrobiona" to by przezyl szok estetyczny.
        Mam dla Ciebie odpowiednia sygnaturke: "Plodze, wiec jestem!"
        A dla Twojej zony: "Rodze, wiec jestem."
        • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 14:04
          mumia_ramzesa napisała:

          > > Obiecywano Wam erzac samodzielności a otrzymaliście samotność.
          >
          > ...powiedzial niesamotny. Brawa dla tego pana, on nie przegral zycia, bo splodz
          > il dwojke dzieci! Za to ma oddzielna sypialnie, bo jakby zobaczyl zone "niezrob
          > iona" to by przezyl szok estetyczny.
          > Mam dla Ciebie odpowiednia sygnaturke: "Plodze, wiec jestem!"
          > A dla Twojej zony: "Rodze, wiec jestem."

          To świetny przykład na wycieczki osobiste w sytuacji braku argumentów.
          • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 14:18
            Argumenty juz byly i to od kilku miesiecy. Niestety trafiaja na betonowa sciane, wiec nie ma sensu rozamawiac z tym osobnikiem inaczej niz jego jezykiem. Co go w ogole obchodzi kto w jakim wieku ma dzieci. czy je w ogole ma i jakie ma wartosci? Niech sie zajmie swoim ogrodkiem zamiast wmawiac wszystkim glupote i zla wole! Moge mu tylko pogratulowac zyciowej madrosci, dzieki ktorej szybko sie rozmnozyl i te same wartosci przekazal zapewne swoim dzieciom. W koncu niewazne jakich sie ma rodzicow, wazne, ze sie istnieje i bedzie komu placilc na emerytury takich jak P_57.
            • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 15:13
              mumia_ramzesa napisała:

              > , wiec nie ma sensu rozamawiac

              Więc nie rozmawiaj. A pisanie takich wycieczek osobistych jest po prostu szczeniackie, jest na poziomie "a Twoja stara"

              > C
              > o w ogole obchodzi kto w jakim wieku ma dzieci. czy je w ogole ma i jakie ma wa
              > rtosci?

              Ale wiesz na czym polega forum?
              • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 15:39
                Ulzylo Ci? Mylisz, ze Twoj kolega potrzebuje adwokata?
                • urko70 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 16:00
                  mumia_ramzesa napisała:

                  > Ulzylo Ci? Mylisz, ze Twoj kolega potrzebuje adwokata?

                  Mi? czy mi ulzyło? To przecież Ty musisz mieć ciśnienie nie do wytrzymania skoro swawolisz sobie o czyiś oddzielnych sypialniach, o urodzie / estetyce czyjejś żony, sugerujesz płodzenie jako istote jestestwa.
                  • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 17:54
                    Cisnienie mi skacze nie do wytrzymania jak czytam te jego mundrosci. Bedzie pierwsza osoba na jakimkolwiek forum, ktora wycisze.
                    Zeby nie bylo: znajdz sobie moje klotnie z nim (jak jeszcze nie udawal, ze nie czyta moich postow).
                  • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 17:57
                    O oddzielnych sypialniach sam napisal, a o urodzie jego zony nie wiem nic, wiem tylko, ze nie lubi jej ogladac w dezabilu (jak sie wyrazil). Po co snuje takie zwierzenia?
      • colour_of_magic Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:06
        Bredzenie. Większość samotnych ludzi nie jest samotnych dla tego, że byli zajęci robieniem kariery i pieniędzy. Po prostu mieli mniej szczęścia. Każdy z nas zapewne ma znajomych, którzy są świetnie wykształceni i zaradni życiowo i po drodze tworzą normalne związki.
    • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:01
      karina2976 napisała:

      > Wszystkie jesteśmy kobi
      > etami atrakcyjnymi, mamy poukładane w głowie, dobrze wiemy czego chcemy od życ
      > ia i co potrafimy dać.

      znowu to samo, naprawdę atrakcyjne osoby nie mają najmniejszego problemu ze znalezieniem partnera na stałe czy choćby na chwilę, przemyśl jeszcze raz swoje atuty i spróbuj sobie odpowiedzieć na pytanie na co cię stać
      • karina2976 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:13
        Hihi, no wiesz o gustach sie nie dyskutuje, z tego co słyszę to jestem atrajkcyjna. Najgorzej siebie samą oceniać, ale na pewno do brzydkich nie należę.
        • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:17
          karina2976 napisała:

          > Hihi, no wiesz o gustach sie nie dyskutuje, z tego co słyszę to jestem atrajkcy
          > jna. Najgorzej siebie samą oceniać, ale na pewno do brzydkich nie należę.

          ale od kogo? od przyjaciółek? myślisz, że któraś z nich szczerze powiedziała ci, że jesteś hmmm taka sobie?

          probierzem twojej atrakcyjności jest twoje powodzenie, chęć facetów do kontaktowania się z tobą, innego wyznacznika nie ma
          • bonnie79 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:25
            to jakim cudem większość nieatrakcyjnych właśnie kobiet wychodzi za mąż dosyć wcześnie?. Ja zauważyłam trend, że jednak te atrakcyjne są częściej bez pary, niż niezbyt atrakcyjne (od razu zaznaczam, że nie mówię o sobie - ja wyskoczyłam dopiero co z 10 letniego związku, więc nie pisze o sobie jako o atrakcyjnej samotnej i w dodatku mam lustro w domu, więć wiem, że reprezentuję raczej śrtednią krajową.....a nie kategorie super atrakcyjną ). Poprostu z moich obserwacji wynika, że jednak fajne wizualnie i raczej takie wygadana dziewczyny mają większy problem ze znalezieniem właściwego partnera...
            • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:29
              bonnie79 napisała:

              > to jakim cudem większość nieatrakcyjnych właśnie kobiet wychodzi za mąż dosyć w
              > cześnie?. Ja zauważyłam trend, że jednak te atrakcyjne są częściej bez pary, n
              > iż niezbyt atrakcyjne

              to jakiś zabobon, jeszcze raz: atrakcyjna (nie tylko w sensie wizualnym, ale pewnego zestawu cech) kobieta nie ma problemu ze znalezieniem partnera, mniej atrakcyjne kobiety są często bardziej zdeterminowane, a to jak wiadomo jest kluczem do sukcesu :) zdobyć faceta nietrudno, trudniej go przy sobie zatrzymać :)
              • bonnie79 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:36
                lepiej żeby się sam przy kobiecie zatrzymał niż odprawiać jakieś gusła :) zresztą po kilku latach każdy traci zapał i czujność :) co do determinacji no to napewno tak to wygląda - moja zamężna przyjaciółka zachodzi w głowę dlaczego nie biorą się ostro za szukanie partnera, bo to przecież w tym wieku to nie ma co sie opierniczać tylko trzeba się brać do roboty!!!
                • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:46
                  bonnie79 napisała:

                  > moja zamężna przyjaciółka zachodzi w głowę dlaczego nie
                  > biorą się ostro za szukanie partnera

                  to nawet nie w tym rzecz, zdeterminowana kobieta po prostu sobie faceta bierze, księżniczka oczekuje zdobywania i adoracji przez księcia
                  • bonnie79 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 17:01
                    heh dziwnym trafem moja psychoterapeutka wspomniała wczoraj, że księżniczka ze mnie....i pora stać się poprostu kobietą, a całe życie mi się wydawało, że do księżniczki to mi bardzo daleko....
                    • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 17:07
                      bonnie79 napisała:

                      > heh dziwnym trafem moja psychoterapeutka wspomniała wczoraj, że księżniczka ze
                      > mnie....i pora stać się poprostu kobietą, a całe życie mi się wydawało, że do k
                      > siężniczki to mi bardzo daleko....

                      no widzisz, po co chodzić do psychoterapeutki (modne się to zrobiło)? tym razem uzyskałaś ode mnie darmową poradę

                      chyba zacznę pobierać opłaty
                      • bonnie79 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 17:13
                        nie chodzę w zgodzie z modą tylko ilością nawarstwionych problemów, które są prawdziwe, a nie wydumane....a co do księżniczek to ja ponoć z tych z kategorii księżniczka córusia tatusia...i na pierwszy rzut oka nie widać tego :)
                        • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 17:15
                          bonnie79 napisała:

                          > nie chodzę w zgodzie z modą tylko ilością nawarstwionych problemów, które są pr
                          > awdziwe, a nie wydumane...

                          uhm jasne, od razu lećmy do psychoterapeuty z każdą łezką

                          >.a co do księżniczek to ja ponoć z tych z kategorii k
                          > siężniczka córusia tatusia...i na pierwszy rzut oka nie widać tego :)

                          wyjdź za tatę, będzie najprościej
                  • abush Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 17:05
                    podobnie jak księciunio - czeka aż go jakaś zacznie uwodzić, zdobywać i adorować, a potem płacz, że został sam. Zdeterminowany facet sam podrywa kobietę.
                    • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 17:08
                      abush napisała:

                      > podobnie jak księciunio - czeka aż go jakaś zacznie uwodzić, zdobywać i adorowa
                      > ć, a potem płacz, że został sam. Zdeterminowany facet sam podrywa kobietę.

                      księciunio nie musi podrywać, bo ma lasek na pęczki
                      • princess_yo_yo Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 17:16
                        aha, zwlaszcza ksieciunio ktoremu sie wydaje ze jest atrakcyjny i wspanialy tak jak i ksiezniczkom opisanym powyzej :-)
                        • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 17:30
                          princess_yo_yo napisała:

                          > aha, zwlaszcza ksieciunio ktoremu sie wydaje ze jest atrakcyjny i wspanialy tak
                          > jak i ksiezniczkom opisanym powyzej :-)

                          mam na myśli prawdziwego księciunia :)
                      • abush Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 17:22
                        tak samo jak księżniczka.
                        • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 17:31
                          abush napisała:

                          > tak samo jak księżniczka.

                          dokładnie tak, to ta sama sytuacja, a więc autorka nie jest taką księżniczką za jaką się ma
                          • abush Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 17:51
                            należy jeszcze dodać, że bycie księżniczką czy księciuniem ogromnie rozleniwia, bo człowiek palcem nie zdaży kiwnąć, a tu jakiś/jakaś już jest w gotowości :D i zainteresowania płci przeciwnej traktuje się jako coś zwykłego. Gorzej jak księciunio trafi na księżniczkę, każde tylko wzrokiem omiecie obiekt, przyzwyczajone do zbierania hołdów, ale żadne za skarby świata nie ruszy do działania:DD
          • karina2976 Re: Sami po 30 stce 16.04.11, 10:10
            Być może należysz do tej nielicznej grupy odważnych facetów, których nie onieśmiela urok i zachowanie atrakcyjnej kobiety. Bo o atrakcyjności kobiety nie świadczy tylko jej buzia i ładna figura, ale również jej sposób bycia, zachowanie itd,itp. Ale z reguły Ci odważniacy rezprezentują tzw przerost formy nad treścią i próbują leczyć swoje kompleksy takim a nie innym zachowaniem. Niesttey tacy faceci nas nie interesują ... I nie chodzi tu o syndrom księzniczki, o którym tak często powtarzasz, co też jest charakterystyczne dla typu zakompleksionego gościa, który swoje przywary przekuwa na wady innych hehe. Pewny typ kobiet - po prostu ma wymagania wobec siebie i wobec swojego partnera, wie czego chce ale też ma sporo do dania od siebie i nie dąży tylko do tego żeby kogoś mieć na siłę. Być może spędzimy całe życie w poczekalni ale z dwojga złego i tak jest to lepsze niż układanie sobie życia z zakompleksionym facetem i udawanie, że się jest szczęśliwą ...
            • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 16.04.11, 10:24
              karina2976 napisała:

              > Pewny typ kobiet - po
              > prostu ma wymagania wobec siebie i wobec swojego partnera, wie czego chce ale
              > też ma sporo do dania od siebie i nie dąży tylko do tego żeby kogoś mieć na si
              > łę.

              Pewien typ kobiet ma nieuzasadnione swoją atrakcyjnością wymagania w stosunku do mężczyzn i nie może się pogodzić z własną przeciętnością maskując ją efektem księzniczki
        • fomica Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:20
          Atrakcyjnośc to nie tylko wygląd. Mam taką koleżankę singielkę - wygląda jak modelka i jest prawnikiem. Ale jest tez bardzo zasadnicza, bardzo oporna na kompromisy, stanowcza, nieufna, zdystansowana, oficjalna. Trudno ją oswoić, ocieplić. Mężczyznom się podoba, ale mało który chciałby z nią dzielic życie. I co z tym fantem zrobić?
          • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:26
            fomica napisał:

            > Atrakcyjnośc to nie tylko wygląd. Mam taką koleżankę singielkę - wygląda jak mo
            > delka i jest prawnikiem. Trudno ją oswoić, ocieplić

            jeśli to prawda, to nie ma żadnego problemu, prędzej czy później znajdzie się - przepraszam za wyrażenie - treser na tyle zdeterminowany, że babeczkę oswoi
      • princess_yo_yo Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:14
        zgadzam sie. wazna jest tez kwestia oczekiwan i priorytetow. jezeli jedynym priorytetem i sensem zycia jest znalezenie partnera to jest to podejscie bardzo niedojrzale zwlaszcza biorac pod uwage wiek autorki. takie zachowanie w kontekscie bycia 'atrakcyjnym, poukladanym itd' jest bardzo niespojne wiec nic dziwnego ze odstrasza czy to potencjanych partnerow czy nawet nowych potencjalnych znajomych obojga plci.
        • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:18
          princess_yo_yo napisała:

          > zgadzam sie. wazna jest tez kwestia oczekiwan i priorytetow. jezeli jedynym pri
          > orytetem i sensem zycia jest znalezenie partnera to jest to podejscie bardzo ni
          > edojrzale

          dodatkowo dochodzi jeszcze syndrom księżniczki, wymagania z kosmosu i parę innych niekorzystnych efektów i koniec końców "atrakcyjna" zostaje sama ze swoimi schizami
        • lonely.stoner Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 16:25
          kurde, a na fali tej calej bezsensownej dyskusji - to znowu dorzuce od siebie- zeby nigdy nie rezygnowac z wlasnych marzen i pragnien, wlacznie z tymi zwiazanymi z idealnym partnerem. Oczywiscie zalecana jest pewna doza rozsadku hehe, ale ja uwazam ze zawsze lepiej miec zawyzone standardy niz zanizone oczekiwania.
      • akle2 Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 23:31
        wicehrabia.julian napisał:

        >
        > znowu to samo, naprawdę atrakcyjne osoby nie mają najmniejszego problemu ze zna
        > lezieniem partnera na stałe czy choćby na chwilę, przemyśl jeszcze raz swoje atuty i
        > spróbuj sobie odpowiedzieć na pytanie na co cię stać
        >

        Hrabio, nie ilość, tylko jakość się liczy, a z tym bywa czasem naprawdę cienko.
        • wicehrabia.julian Re: Sami po 30 stce 16.04.11, 10:25
          akle2 napisała:

          > Hrabio, nie ilość, tylko jakość się liczy, a z tym bywa czasem naprawdę cienko.

          owszem, ale księciunio ma większy wybór :)
    • bimota Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 17:20
      Tak myslalem... Obraza, ignoruje, a potem sie zali...
    • odcienie.szarosci Re: Sami po 30 stce 15.04.11, 22:44
      Mozesz jeszcze kogos poznać, musisz sie rozgladac wokol siebie, a poznasz kogos wartosciowego..

      Co do powyzszych postow, rodziny i szczescia to hm uwazam, ze kazdy potrzebuje czegos innego i ma inna wizje szczescia. Ja sobie nie wyobrazam nie posiadania rodziny, dzieci, domu ale to jest moja wizja szczescia. Rozumiem, ze ktos moze miec inne potrzeby, nie mozna patrzec przez jeden jedyny schemat, ze niby kazdy z nas chce rodzine..
      • karina2976 Re: Sami po 30 stce 16.04.11, 10:01
        Cały czas mam tą nadzieję na poznanie kogoś wartościowego ... w końcu nadzieja umiera ostatnia. Dziękuję za słowa otuchy ;-)
        A co priorytetów w życiu to dla mnie też zawsze była, jest i będzie rodzina. NIc jej nie zastąpi - nawet grono wypróbowanych przyjaciół, uciekanie w pasję czy w dobrą pracę ...
    • karina2976 Re: Sami po 30 stce 16.04.11, 10:13
      do" wicehrabia.julian "

      Być może należysz do tej nielicznej grupy odważnych facetów, których nie onieśmiela urok i zachowanie atrakcyjnej kobiety. Bo o atrakcyjności kobiety nie świadczy tylko jej buzia i ładna figura, ale również jej sposób bycia, zachowanie itd,itp. Ale z reguły Ci odważniacy rezprezentują tzw przerost formy nad treścią i próbują leczyć swoje kompleksy takim a nie innym zachowaniem. Niestety tacy faceci nas nie interesują ... I nie chodzi tu o syndrom księzniczki, o którym tak często powtarzasz, co też jest charakterystyczne dla typu zakompleksionego gościa, który swoje przywary przekuwa na wady innych hehe. Pewny typ kobiet - po prostu ma wymagania wobec siebie i wobec swojego partnera, wie czego chce ale też ma sporo do dania od siebie i nie dąży tylko do tego żeby kogoś mieć na siłę. Być może spędzimy całe życie w poczekalni ale z dwojga złego i tak jest to lepsze niż układanie sobie życia z zakompleksionym facetem i udawanie, że się jest szczęśliwą ... Poleć znajomemu
      • bimota Re: Sami po 30 stce 17.04.11, 00:07
        A czego ten typ kobiet taki pewny ? ;)
        • simply_z Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 16:25
          w jego marzeniach li tylko
      • yoko0202 aha 18.04.11, 18:42
        i wszystko jasne

        karina2976 napisała:

        > ę. Być może spędzimy całe życie w poczekalni ale z dwojga złego i tak jest to l
        > epsze

        czyli jak pary gaci nie ma w domu, to jest bida, aha...
        no i powiem Ci, że to jest podejście które po prostu widać, i takie podejście odstrasza, tłumacz sobie jak chcesz że nie jesteś zdesperowana, ale tak naprawdę jesteś i to ostro

        jakiej ku***a poczekalni?! życie to się nazywa, normalne, zwykłe, codzienne, a czy będzie fajne, czy też po prostu realizowaną opcją 'z dwojga złego' to tylko od Ciebie zależy.
    • lidka_77 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 18:04
      zawsze wiem w jaki watek wejść, żeby się zdołować.
      zwłaszcza piotr57 potrafi tak napisać, że po prostu można się już położyć do trumny.
      ale szczerość jest wazna - fajnie, że bez ogródek mówi się pewne rzeczy.
      • piotr_57 Re: Sami po 30 stce 18.04.11, 19:19
        lidka_77 napisała:

        zwłaszcza piotr57 potrafi tak napisać, że po prostu można się już położyć do tr
        > umny.

        Tobie nie są potrzebne żadne wątki ani trumny, tylko pasek i dobre lanie na goła doopę.

        > ale szczerość jest wazna - fajnie,

        Szczerość jest bardzo wazna, ale Ciebie trudno o nia pomawiać.

        że bez ogródek mówi się pewne rzeczy.

        Znasz mnie już kilka lat, zawsze taki byłem i jestem.
        A tak poza tym to pozdrawiam serdecznie.
        >
        • cartahena Re: Sami po 30 stce 19.04.11, 23:17
          W zyciu nie jest tak prosto jak ci sie wydaje. Nie jest latwo znalezc odpowiedniego partnera, a jesli dana osoba jest choc troche wymagajaca, to w pewnym wieku jest to prawie niemozliwe. I nie chodzi o to, ze ktos poswiecil sie karierze, podrozom, zyciu towarzyskiemu, itp.
          Znam mnostwo singielek dobiegajacych czterdziestki, ktore ani specjalnej kariery nie zrobily (po prostu zarabiaja na swoje utrzymanie), ani specjalnie duzo nie podrozuja, ani nie szaleja towarzysko. Chetnie by poznaly jakiegos sensownego mezczyzne, ale o takich trudno. Sa same, ale nie na tyle zdesperowane, zeby rzucac sie w jakis niepewny zwiazek z facetem, ktory im nie pasuje charakterologicznie, poziomem umyslowym itp.
          Tak wiec te twoje opowiesci sa troche obok realnego zycia. Moze naogladales sie jakichs amerykanskich seriali, gdzie panie prawniczki swietnie zarabiajace wola kariere niz meza i dzieci. Ale Polska to nie Ameryka i realia sa nieco inne.

          Druga sprawa, to kwestia poruszonego przez ciebie "przegranego zycia". Wg mnie przegrane zycie to ma wiezien skazany na dozywocie za zabojstwo. Inni, dopoki zyja i zyja w zgodzie z soba, nie unieszczesliwiaja innych lub nie sa zlymi ludzmi, na pewno zycia nie przegrali. Poza tym, jesli juz, to mozesz o sobie samym powiedziec, ze przegrales zycie, a nie o innych.

          Czesc moich znajomych jest akurat na etapie rozwodzenia sie. A wydawalo sie jeszcze pare lat temu, ze to takie dobre malzenstwa.... Tak wiec dopoki zyjemy, w naszym zyciu moze sie jeszcze wiele nieoczekiwanych rzeczy zdarzyc.
          • mumia_ramzesa Re: Sami po 30 stce 20.04.11, 10:38
            Widocznie niektorzy sa tak spelnieni, ze az musza dokopywac innym wmawiajac im
            przegranie zycia.
          • urko70 Re: Sami po 30 stce 20.04.11, 12:39
            cartahena napisała:

            > W zyciu nie jest tak prosto jak ci sie wydaje. Nie jest latwo znalezc odpowiedn
            > iego partnera, a jesli dana osoba jest choc troche wymagajaca, to w pewnym wiek
            > u jest to prawie niemozliwe. I nie chodzi o to, ze ktos poswiecil sie karierze,
            > podrozom, zyciu towarzyskiemu, itp.

            A na moje o to to właśnie chodzi. W tym jest istota tego o czym tu mowa: im później tym trudniej.


            > Znam mnostwo singielek dobiegajacych czterdziestki, ktore ani specjalnej karier
            > y nie zrobily (po prostu zarabiaja na swoje utrzymanie), ani specjalnie duzo ni
            > e podrozuja, ani nie szaleja towarzysko. Chetnie by poznaly jakiegos sensownego
            > mezczyzne, ale o takich trudno. Sa same, ale nie na tyle zdesperowane, zeby rz
            > ucac sie w jakis niepewny zwiazek z facetem, ktory im nie pasuje charakterologi
            > cznie, poziomem umyslowym itp.

            Właśnie, bo sensowni faceci w okolicach tego wieku są albo w sensownych związkach, albo sami nie zwracają uwagi na kobiety z nawykami "staropanieńskimi" (jesli do 40stki ktoś był singlem to juz nabrał nawyków - znam takie i kobiety i mezczyzn). Ale ofc od wszystkiego są wyjątki.
      • 10iwonka10 Re: Sami po 30 stce 19.04.11, 11:34
        Szczerosc jak szczerosc to raczej punkt widzenia. Kazdy ma troche inny. Piotr by wszystkich rozmnazal na potege a nasza planeta juz i tak przeludniona:-)

        Prawda jest taka ze 99% ludzi czuje sie samotnych bez partnera. Wyjatkiem jest maly procent odludkow ktorzy sa szczesliwi w pojedynke. Niestety w zyciu roznie sie uklada, mozna sie czesciowo przywyczaic do samotnosci, znalezc hobby, miec grupe znajomych...
        Znalezienie partnera zalezy troche od szczescia, okolicznosci ( osobom niesmialym jest trudniej) ale troche bez sensu jest napietnowanie takich osob jesli one juz bez tego czuja sie troche samotne i zagubione.



Inne wątki na temat:
Pełna wersja