arnika77
16.04.11, 15:12
Siostra mojego męża wyszła za mąż po 3 miesiącach znajomości za świetnie sytuowanego chłopaka. Po kolejnych 3 miesiącach po ślubie zaszła w ciążę i urodziła dziecko. I tu zaczęły się schody: po urlopie macierzyńskim wróciła do pracy ( co zrozumiałe) i zamiast zatrudnić opiekunkę, jak tysiące innych rodziców "zatrudniła" do opieki obie babcie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jedna babcia mieszka 120 km od Wawy i przez 4 dni mieszka u nich. Druga mieszka trochę bliżej, ale przyjeżdza na 1 dzień.
Oczywiście oprócz opieki, babcia gotuje, sprząta, pierze, prasuje itp.
Podczas osobistych rozmów skarży się, że jest bardzo zmęczona, ma problemy ze zdrowiem i nie daje już rady. I faktycznie wygląda kiepsko. Ale gdy temat się porusza publicznie, ze wszystkiego się wycofuje, sprawę bagatelizuje i twierdzi, że przecież nie jest tak źle, a dzieciom trzeba pomagać.Ostatnio wciskają jej małego też na weekendy a sami gdzieś wyjeżdżają.
Rozmowy z siostrą i szwagrem nie dają rezultatu, bo twierdzą, że przecież babcia się nie skarży, a w ogóle nikt tak dobrze się dzieckiem nie zajmie jak babcia -praktycznie całodobowo i bezpłatnie. Sądzę jednak, że naprawdę chodzi o wygodę i oszczędność 2 tys miesięcznie na opiekunce (Wawa).
No i jesteśmy w kropce. Z jednej strony nie nasza sprawa, ale z drugiej to matka i szkoda patrzeć jak zapada na zdrowiu, a chłopczyk rośnie i wymaga coraz większej uwagi.
Sama nie wiem - wtrącać się czy nie?