Na skraju wyczerpania

20.04.11, 17:17
Witam!
Pisząc na tym forum, z pewnością zostanę wystawiona na publiczny lincz.
Pewnie na to zasłużyłam, bo sięgnęłam po cudze.
Od 2 lat spotykałam się z żonatym mężczyzną, starszym ode mnie o 15 lat.
Jestem i byłam wolną osobą.
Był moim lekarzem.
Zaimponował mi swoją dojrzałością i powagą (wydawało mi się wtedy, że taki jest), dlatego odważyłam się i zaproponowałam jemu spotkanie. Nie byłam pewna czy jest sam, choć jak na ten wiek małżeństwo było bardzo prawdopodobne.
Powiedział mi o żonie i o dwójce dzieci w wieku zbliżonym do mojego.
Mimo wszystko chciał się ze mną spotykać.
Z każdym kolejnym spotkaniem robił się coraz odważniejszy i zachęcał mnie do zbliżeń.
Byłam w nim zakochana - co nie jest żadnym wytłumaczeniem - i po wielu namowach, skusiłam się.
Bałam się tego, że popełniam ogromny grzech, bo ciągle w myślach miałam jego rodzinę, że w pewien sposób, może nie namacalny, krzywdzę jego rodzinę.
Utwierdzał mnie w przekonaniu, że póki jego rodzina nie wie o naszym grzechu nie ma się czym przejmować.
Spotykaliśmy się w ukryciu, 2-3 razy w tygodniu.
Kombinował jak się dało, aby nikt nie dowiedział się o nas. Publicznie, jako lekarz, traktował mnie jak zwyczajną pacjentkę.
Z jednej strony mówił, że między nim a żoną coś się popsuło, ale mimo wszystko był z nią, kochał się z nią i także kochał ją - tak twierdził.
Mijały miesiące, święta, a ja byłam sama.
Męczyłam się z myślą, że jest nas dwie, że może bez skrupułów prowadzić podwójne życie.
Nigdy nie powiedział mi, że mnie kocha, ale nigdy także nie uwolnił mnie od nadziei, że to się zmieni.
Wiedział doskonale, że go kocham, że wiąże z nim palny.
Buntowałam się, że wiąż trzyma mnie "za ogon", a jest nadal z żoną.
Postanowiłam związać się z chłopakiem o 3 lata starszym ode mnie. W zasadzie nie potrzebowałam nowego związku, ale weszłam w niego tylko po to, aby się uwolnić.
Niestety po połowie roku związek się rozpadł.
Ciągle szukałam w moim chłopaku cech, które miał ON, dojrzałości, opiekuńczości, bezpieczeństwa. W duchu tęskniłam za NIM.
Po pewnym czasie spotkaliśmy się na ulicy, podwiózł mnie do domu. Wiedział, że rozstałam się z chłopakiem... i znów byłam jego.
Był pewny tego, że jestem nim zaślepiona. To on ustalał warunki spotkań, ja się dostosowywałam.
Cieszyłam się na każde spotkanie, z każdego przytulenia mnie, ucałowania w czoło.
Męczyłam się jednak tym, że wciąż jest z żoną.
Mówił mi, że jeśli chcę odejść, nie będzie mnie zatrzymywał, ale doskonale wiedział, że nie będę potrafiła odejść, choćbym ogromne męki przechodziła.
Pewnego dnia powiedziałam jemu, że mam dosyć takiego traktowania, że męczą mnie wyrzuty sumienia, choć nie znam jego rodziny, że nie mogę już dłużej w tym brnąć.
Postanowiłam powiedzieć jego żonie o nas.
Nie zrobiłam tego z zemsty, byłam jej to winna, bo obie byłyśmy krzywdzone.
Gdy usłyszała o zdradzie męża, powiedziała, że nie pierwszy raz ją zdradził, że taki już jest. Powaliła mnie obojętnością na jego wybryki.
Oczywiście usłyszałam ostre słowa pod moim adresem, choć po chwili podziękowała mi za uświadomienie jej.
Następnego dnia kiedy "pochwaliła się" jemu o uzyskanej informacji, jej pogląd na zaistniałą sytuację diametralnie się zmienił.
Zaczęła mnie obwiniać, że to ja się jego uczepiłam, że próbował się przede mną bronić, że wiedząc o jego rodzinie dałam się ponieść emocjom.
Przyznała, że wina leży po obu stronach, ale i tak starała się go oczyścić z zarzutów, twierdząc, że gdyby nie ja, tego by nie było, bo przecież się budują i uprawiają ostry sex.
Nazwała mnie także kur.ą.
Stwierdziła również, że ON uważa, że zrobiłam to celowo, aby ich skłócić, a w następstwie zabrać jej JEGO.
Zabronił mi pokazywać się w ośrodku zdrowia, wystawiając mnie za drzwi gabinetu na oczach innych pacjentów.
Nie chce mnie znać za to, co zrobiłam, uważając, że skrzywdziłam jego żonę i rodzinę.
Mogłam po prostu zerwać z nim kontakt i tak by jego zdaniem było najlepiej.
Nie powiedziałam jej o romansie w zemście, chciałam ją uświadomić, że ma pod swoim dachem drania, który będzie teraz udawał, że jest niewinny. Gdybym jej tego nie powiedziała i skończyłabym z nim znajomość, pewnie czułby się nadal bezkarny i gotowy na nowe przygody.
Od tego czasu załamałam się psychicznie. Wpadłam w bulimię i poroniłam dziecko, o którym nie wie.
Czuję się jak wykorzystana lalka, która była na zawołanie.
Jego żona wszystko jemu wybaczyła, a cała rodzina żyje w przekonaniu, że ja zawiniłam.
    • six_a Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 17:29
      >Postanowiłam powiedzieć jego żonie o nas.
      >Nie zrobiłam tego z zemsty, byłam jej to winna, bo obie byłyśmy krzywdzone.

      jasne, ale gdyby odszedł od żony, to nie miałabyś już problemu, że żonę krzywdził? problem jest jak krzywdzą nas, wtedy walim na oślep, niech inni też coś mają od życia.
    • maly.jasio nikt nie zawinil. 20.04.11, 17:31
      pragnienie bycia razem ze soba - to zawsze wola obu stron.

      gdy jednak jedna ze stron pozostale w stalej relacji - to ta druga musi uwzglednic,
      ze szanse na stala (nowa) relacje ) sa niewielkie.
      • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: nikt nie zawinil. 20.04.11, 17:51
        Co to za małżeństwo, jaka relacja, kiedy byłam także i ja?
        • six_a Re: nikt nie zawinil. 20.04.11, 18:08
          no, a jaki ten twój związek, skoro była i żona? taki sam jak to małżeństwo, nie?
    • princess_yo_yo Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 17:51
      nie wiem jakie bylo pytanie ale odpowiedzia jest terapia, podejrzewam ze bedzie dlugotrwala ale mam nadzieje ze skuteczna.
      • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 17:59
        Wiem, że romans z nim nie był niczym dobrym, dlatego postanowiłam to skończyć właśnie w taki sposób. To było konkretnym odcięciem pępowiny. Mając nad sobą jego żonę, wiem, że nie pomyślę nawet o tym, aby zacząć znów się z nim spotykać, i także gdy on o tym wie, nie chce mnie znać, i również nie pomyśli o spotkaniu ze mną.
        Boli mnie bardzo, że zawiesił wszystkie psy na mnie, oczyszczając siebie zarazem.
        Ciągle prześladują mnie myśli samobójcze.
        Utrata jego bliskości i najważniejsze dziecka, w które pewnie by mi nie uwierzył, wmawiając szantaż, dlatego nie próbowałam jemu o tym powiedzieć.
        • princess_yo_yo Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:04
          tutaj jest forum a nie gabinet psychoterapeuty wiec nie wiem na co liczysz. idz do specjalisty
          • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:05
            Chciałam móc wreszcie wyrzucić to z siebie.
    • alpepe Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 17:52
      cóż, to, co cię spotkało, to prosta konsekwencja twojego postępowania, więc nie rozumiem zdziwienia.
      • soulshunter2 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:02
        no wlasnie.
      • six_a Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:08
        alpepe, psiakosteczka, przyznaj się, kto tu za Ciebie pisze, pszesz miałaś pokutować;)
        • alpepe Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:35
          1. to stresy robocze mnie zżerają, a 2. to w końcu muszę się mieć z czego wyspowiadać, nie? Przecież się nie będę spowiadała z tego, że czasem uświadamiam hejterzynie, jaki z niego osieł, bo to akurat uczynek miłosierny.
          p.s. six_a, chyba cię dogonię pod pewnym względem :D
          • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:39
            Teraz wiem kim dla niego byłam naprawdę i to mnie najbardziej boli, że patrząc jak się męczę przy jego boku, pozwalał mi tak trwać.
            Nie wytrzymałam.
          • six_a Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:03
            >chyba cię dogonię pod pewnym względem
            pod którym, pod którym?
            :)
            • six_a Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:43
              ciemna masa jestem:)
              gratulować czyli?:D
    • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:04
      Kochałam i kocham go.
      Wiedział doskonale o tym.
      Miałam całe życie czekać na to, czy aby przypadkiem będzie ze mną?
      Miał rodzinę i mnie.
      Ja poza chwilami spędzonymi z nim nic więcej nie miałam.
      Nie potrafiłam związać się z nikim, bo ciągle kochałam jego i żaden mężczyzna w moim przekonaniu nie dorównywał jemu.
      • karmmi Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:08
        Nie wybielaj się. To Ty sprowokowałaś spotkanie, jak rozumiem nie ukrywał swojej sytuacji rodzinnej. Odrobina rozumu i instynktu samozachowawczego, że o przyzwoitości nie wspomnę, nakazywała od razu wycofać się z tej znajomości. Jednak pociągnęłaś to dalej i oberwałaś.
        • soulshunter2 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:12
          no właśnie.
          • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:19
            Jego żona w rozmowie ze mną wyraźnie zaznaczyła, że będzie z nim nadal i mam zniknąć z ich życia. Boli mnie ta niesprawiedliwość, bo otworzyłam się przed nią, co mnie dużo kosztowało.
            Poznałam na co go stać i chciałam to przerwać. Uważam, że taki człowiek jak on nie zasługuje na nikogo.
            Całymi dniami o tym myślę, łykam prochy, by zapomnieć, ale bezskutecznie.
            On teraz wije sobie gniazdko z rodzinką, szczęśliwy, że udało się jemu wybronić.

            • soulshunter2 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:21
              a na co liczylas, ze cie poglaska po główce, da cukierka i do rodziny zaprosi dajac pokoj goscinny nad garazem?
            • maitresse.d.un.francais Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:21
              bo otworzyłam się przed nią

              a po kiego, ja się pytam?
            • miau_weglowy Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:22
              a ciebie na co stac?
              na co zaslugujesz?
              na to, co masz
            • enith Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:23
              > On teraz wije sobie gniazdko z rodzinką, szczęśliwy, że udało się jemu wybronić

              Aaa... tu jest pies pogrzebany. Nie pitol, że chciałaś żonę uświadomić dla jej dobra. Chciałaś, żeby JEMU było źle. A teraz ordynarny gul ci skacze, że on jest szczęśliwy, a ty dostałaś kopa, łykasz łzy i prochy. Odpiernicz się od jego rodziny, co on tam z żoną sobie ustali, to nie twój interes. Idź na terapię.
            • uleczka_k Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:02
              Ale jaka niesprawiedliwość??? Gdzie? Obszedł się z Tobą jak drań, to prawda. Ale czego oczekiwałaś od żony? Że Cię utuli i zrozumie? Że pogodni gada? Że gad zechce szukać schronienia u Ciebie?
              Twoje emocje teraz są rozszalałe, tym bardziej po stracie dziecka. Alu musisz, za wszelką cenę, dla ratunku samej siebie włączyć rozsądek. Co było, to minęło. Odetnij się od tego. Idź na jaką terapię, bo z tego co piszesz, to wynika, że miotasz się sama w strasznym poczuciu winy. Wina jest, oczywiście. Twoja także i to niemała. Ale nie aż taka, żeby sobie życie psuć.
            • hermina5 Re: Na skraju wyczerpania 24.04.11, 10:11
              Jakby to ująć - moze ty go kochałaś, ale wyraznie piszesz -on nigdy nie powiedział, ze cię kocha. Sypiał z tobą. Co nie znaczy, ze cie kochał i ze jakiekolwiek plany z toba wiazł. Było mu wygodnie. Sytuacja idealna - w domu zona i dzieci, na miescie - młoda, zadurzona kochanka.

              Zachował się tak, jak zachowuje się praktycznie 90% facetów w takiej sytuacji - zwalił całą winę na ciebie i wypiał się dupa, bo łatwiej rezygnuje się z naiwnej kochanki niż z zony , dzieci, domu i stabilizacji.

              Jedyny twoj bład polega na tym, z e się zakochałaś. Drugi to oczywiscie rozmowa z zoną - no chyba, ze chciałaś to definitywnie uciać - to nawet madre w tym wypadku.

              Teraz nalezy przestać się nad soba uzalać i pomóc sobie samej. Z doswiadczenia wiem, ze w sytuacjach b. angazujących uczucia, działają :

              - nadmiar pracy, takiej do padania na pysk po poworocie do domu i rano od nowa - kierat
              - gdyby kierat nie pomógł sam, do tego dodajemy sport - bieganie, rower, 15 długosci basenu ------sport moze być nawet bez kieratu. dlaczego? Dlatego, ze pozwala wyładowac emocje - cała nienawiśc, złość, wsciekłosc wyładowujesz na basenie/biezni , a w efekcie winduje ci to endorfiny, co bardzo pomaga w Twoim obecnym stanie.
              - jesli mozesz sobie pozwolić na wyjazd, wyjedz na trochę

              - ABSOLUTNIE NIE ŁADUJ SIE TERAZ W NOWY ZWIAzek, bo tylko kogos skrzywdzisz. Takie zwiazki działaja na zasadzie " potrzebuję opiekuna i pomocy" - wtedy trafia sie albo na gnoja, albo na faceta, który jest w dosc podobnej sytuacji - ratuje się z czegoś. W efekcie po pól roku , kiedy sytuacja sie zmienia - wy sie rozstajecie. Nalezy dać sobie czas - bo nawet najwieksze uczucia kiedyś sie wypalają . Gwarantuję. Zajmij sie soba - i co najwazniejsze - nei rozmyslaj, nie rozpamietuj - zawsze, keidy to wraca, rzucaj się w coś do zrobienia.

              I wcale cie nie potępiam za ten romans. Zakochałaś się jak idiotka. To kazdej sie moze zdarzyć.
        • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:14
          Ja wyszłam z propozycją spotkania, ale nie narzuciłam formy romansu.
          Chciałam go poznać, móc się czasem spotkać, pogadać i tak było. Nie wyobrażałam sobie seksu z nim. Po pewnym czasie, zakochałam się i powiedziałam jemu o tym. Mając mnie w garści bez problemu oczarowywał do skutku.
          • enith Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:20
            No ale wiedziałaś, że jest żonaty, gdy zaczęłaś sie z nim spotykać? Jeśli tak, to sama jesteś sobie winna, bo z chwilą dowiedzenia się o żonie mogłaś się natychmiast wycofać.
            • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:27
              a on zapomniał o swojej żonie spotykając się ze mna?
              • enith Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:35
                No, ale kto dostał kopa w cztery litery? Ty czy żona? Kto wije z nim szczęśliwe gniazdko, ty czy żona? Kto miał prawo z nim sypiać, ślubna małżonka czy ty, nic nie znaczący epizodzik w jego życiu? Kto teraz cierpi bardziej? Ty, ty, ty. Więc dlaczego winisz jego, a nie swoją własną głupotę, krótkowzroczność i pchanie się między wódkę i zakąskę? Z której strony by na to nie spojrzeć, SAMA sobie na obecny stan zapracowałaś.
                • hermina5 Re: Na skraju wyczerpania 24.04.11, 10:19
                  Bez przesady. Gdyby on nie chciał, to by dwa lata tego nie ciagnął. Nie znoszę wybielania mezczyzn w takich sytuacjach - bo to oni ponosza połowę winy, ale jakoś paniom bardzo wygodnie obciazac wyłacznie kobiety, biedne skrzywdzone misie są bezwolne...

                  Tak, w jego zyciu to był epizodzik - dobry sex z młoda laską, podbudowane ego. Tak - ona mogła się zakochać jak wariatka. KAZDEMU I KAZDEJ moze sie to zdarzyć , bo zycie jest nieprzewidywalne i czasem pisze scenariusze jak z telenoweli brazylijskiej. Ale to jeszcze nie powód zeby jej dodatkowo dopie...c. Wydaje się nieglupią dziewczyną, wiec warto jej pomóc, a nie dopieprzać. A pomoc - to przede wszystkim rady dla niej, nie rozpamietywanie jej winy - to juz bylo i nic nie da.
    • karmmi Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:06
      Polecę klasykiem: gdyby głupota umiała latać, poleciałabyś jak gołębica.
    • enith Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:09
      No i dobrze, że pan cię kopnął w dupę po tym, jak wygadałaś się żonie. Nie ma powrotu do tej relacji, a o to właśnie chodzi. A teraz zasuwaj na terapię i przepracuj powody, dla których ładujesz się w takie gó...ane związki. Może więcej nie popełnisz tego błędu.
    • vandikia Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:11
      Zajmij się teraz sobą. Pojedź sobie gdzieś, wypocznij. Z czasem złe emocje miną. Każdy w życiu popełnia błędy. Różne są historie na forum, napisałaś w taki sposób, że jest mi Ciebie szkoda i wierzę, że byłaś ślepo zakochana.
      Po jakimś czasie o nim zapomnisz, nie szukaj kontaktu, zemsty. Po kilku miesiącach, latach będziesz się czuła górą, bo na bank on nie ma teraz tak lekko, jakby się mogło wydawać.
      I to Ty jesteś teraz wolna, a on będzie do końca życia przed swoją żoną - o ile z nią zostanie nosił brzemię zdrady.

      Nie dawaj się i nie wplątuj się już w takie sytuacje :)
      • alpepe Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:39
        nie była ślepo zakochana, chciała rozwalić małżeństwo i dlatego powiedziała wszystko żonie tego śmiecia.
        • vandikia Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:44
          tez myślę, że powiedziała dlatego, żeby dla siebie go ugrać
          mimo wszystko myślę, że to było ślepe zakochanie i konfrontacja z żoną tez była częścią składową, bo jak bardzo zdesperowanym trzeba być, żeby coś takiego zrobić?
        • 0ffka Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:36
          alpepe napisała:

          > nie była ślepo zakochana, chciała rozwalić małżeństwo i dlatego powiedziała wsz
          > ystko żonie tego śmiecia.

          Dokładnie! Chciała wskoczyć na jej miejsce...
          • hermina5 Re: Na skraju wyczerpania 24.04.11, 10:31
            I jakie ma to znaczenie? Czy wątek jest o tym jakie były intencje czy jak sobie radzić po ? znajdujecie masochistyczną radość w "dopie...niu" kobiecie, która prosi o pomoc.
            • raohszana Re: Na skraju wyczerpania 24.04.11, 11:03
              hermina5 napisała:

              > I jakie ma to znaczenie? Czy wątek jest o tym jakie były intencje czy jak sobie
              > radzić po ? znajdujecie masochistyczną radość w "dopie...niu" kobiecie, która
              > prosi o pomoc.
              *
              O jaką pomoc? Ona nie prosi o pomoc. Ona ma pretensje do całego świata, że nie wyszło jak chciała, żona misia nie wywaliła i w ogóle coś poszło nie tak, jak ona by widziała.
              • hermina5 Re: Na skraju wyczerpania 24.04.11, 12:00
                Ja tych pretensji nie widzę. Sama zdecydowała, ze nie chce już tego dłużej ciągnąć. Po drodze juz raz się probowała wykaraskać ze wszystkiego i była w innym zwiazku. Jest ogromna róznica, miedzy zaslepieniem a " wyrachowaną grą w to, co chce sie osiągnąć" - bo te, które grają w to drugie, zazwyczaj grają do skutku i szkolą sie na kolejnych "mezach" - nie będzie ten, to bedzie inny. Umiejętnosc mapulacji u takich osób przerasta srednią krajową 3 razy. Ta sytuacja jest raczej żalosna, a co do tego, że " żona misia nie wywaliła " - wybacz, ale chłop to nie ku.ta.s na dwóch nogach, to ma mózg i mysli, wiec nie mozna niczego zrobić wbrew jego woli - w tym, wywalic go tak, zeby udał sie do kochanki, jesli nie wiąze z nia głebszych planów. A z nią - nie wiazał.

                Poza tym, nie widzę sensu brniecia w ten temat , bo mam ciekawsze zajecia w swieta.
                • raohszana Re: Na skraju wyczerpania 24.04.11, 12:04
                  hermina5 napisała:

                  > Ja tych pretensji nie widzę. Sama zdecydowała, ze nie chce już tego dłużej ciąg
                  > nąć. Po drodze juz raz się probowała wykaraskać ze wszystkiego i była w innym z
                  > wiazku. Jest ogromna róznica, miedzy zaslepieniem a " wyrachowaną grą w to, co
                  > chce sie osiągnąć" - bo te, które grają w to drugie, zazwyczaj grają do skutku
                  > i szkolą sie na kolejnych "mezach" - nie będzie ten, to bedzie inny. Umiejętno
                  > sc mapulacji u takich osób przerasta srednią krajową 3 razy. Ta sytuacja jest
                  > raczej żalosna, a co do tego, że " żona misia nie wywaliła " - wybacz, ale chł
                  > op to nie ku.ta.s na dwóch nogach, to ma mózg i mysli, wiec nie mozna niczego
                  > zrobić wbrew jego woli - w tym, wywalic go tak, zeby udał sie do kochanki, jesl
                  > i nie wiąze z nia głebszych planów. A z nią - nie wiazał.
                  *
                  To sobie przeczytaj co wątkodawczyni pisze i w jakim tonie.

                  > Poza tym, nie widzę sensu brniecia w ten temat , bo mam ciekawsze zajecia w swi
                  > eta.
                  *
                  Nie mogło zabraknąć tego dopiska, co?
    • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:45
      Wiedziałam, że ma rodzinę.
      Ale zdradzając żonę, jak się okazało nie pierwszy raz, poświadczył, że ona nic dla niego nie znaczy. Gdyby kochał ją, powiedziałby jej o zdradzie, ale nie powiedział.
      • enith Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:53
        > Ale zdradzając żonę, jak się okazało nie pierwszy raz, poświadczył, że ona nic
        > dla niego nie znaczy.
        Durne rozumowanie prezentujesz. Właśnie fakt, że zdradził po raz kolejny i zarazem nie odszedł od żony, a dodatkowo żona go nie wywaliła pomimo licznych zdrad, oznacza, że to rodzina jest dla niego najważniejsza, a nie panie, z którymi sypia na boku. Widać taka jest dynamika ich małżeństwa, żona akceptuje mężowskie epizody na boku, może sama ma jakieś, a pozostają małżeństwem, bo tak im obojgu pasuje. A tobie żal dupę ściska, że nie zostawił żony dla ciebie.
        • vandikia Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:36
          enith napisała:

          > Durne rozumowanie prezentujesz. Właśnie fakt, że zdradził po raz kolejny i zara
          > zem nie odszedł od żony, a dodatkowo żona go nie wywaliła pomimo licznych zdrad
          > , oznacza, że to rodzina jest dla niego najważniejsza,

          przeczytaj co napisałaś.
          • caro-lines Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:44
            Napisałaś, że to, co się stało jest niesprawiedliwe, bo najcięższą karę poniosłaś Ty, a jemu się udało wyjść z tego bez szwanku.
            Nie namawiam Cię do zemsty, ale zastanów się, czy Twój romans z nim jest powodem do tego, aby Cię wykluczyć z listy pacjentów? Jakim prawem pozbawia Cię opieki medycznej? Bo stałaś się niewygodna? Romans nie był niczym dobrym i nigdy nie jest, ale gdyby nie wyraził chęci, to by do tego nie doszło nigdy. A skoro jest lekarzem, powinien brać to również pod uwagę, że pluje na swój honor.
            Dla mnie wygląda to tak: jak byłaś wygodna i spełniałaś jego zachcianki było miło i przyjemnie, ale kiedy zaczęłaś oczekiwać od niego coraz więcej, wykorzystał swoją pozycję i Cię u.upił wylaniem z ośrodka.
            Godzisz się na to?
          • enith Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:45
            Słyszałaś kiedyś o małżeństwach nie opierających się na wyłączności seksualnej? Bo ja kilka takich par znam osobiście. Zasadą jest, że małżonkowie nie dzielą się ze sobą informacjami nt związków pozamałżeńskich. Skąd wiesz, że tak właśnie nie jest w przypadku tego małżeństwa? Może oboje małżonkowie prowadzą związki poboczne, a w małżeństwie pozostają, bo widać spełnia ono swoją funkcję? Żona tego pana nie była zaskoczona pojawieniem się kochanki u jej progu. Nie był to pierwszy wybryk męża. Nie był pewnie i drugi lub trzeci. A małżeństwo trwa w najlepsze, tylko te panie na boku się zmieniają. A więc rodzina JEST dla faceta najważniejsza i dla zdradzanej żony też. Inaczej dawno by się rozstali.
            • vandikia Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:56
              sytuacja opisana nie wskazuje, że jest to tego typu małżeństwo
              żona zrobiła mu piekło, on zrobił piekło kochance
              nie sądzę, żeby rodzina była dla takiego kogoś najwazniejsza, raczej związek ekonomiczny, coś jak firma, może dzieci - chociaż i to niekoniecznie
              • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:01
                Pytałam go nie raz o to po co jest ze mną, jakie znaczenie ma dla niego rodzina, skoro jestem ja.
                Raz mówił, że kocha żonę (tylko po co by zdradzał, skoro seksu im nie brakowało podobno).
                Później mówił, że jest z nimi z poczucia obowiązku. Jako główny sponsor rodziny utrzymuje ją i nieraz też wspomniał, że słyszał za swoimi plecami, że jest z nimi tylko dlatego, bo łoży na nich.
              • enith Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:03
                Dokładnie tak, związek ekonomiczny, jak się okazuje. A autorka wątku upiera się, że sypianie z żonatym meżczyzną daje jej do tego mężczyzny prawa, bo przecież "on nie kocha żony". Może nie kocha, może wręcz nienawidzi, ale co z tego? Odejść od żony nie zamierza, co więcej, NIGDY nie obiecał autorce wątku, że kiedyś będą razem. Dziewczyna z premedytacją weszła w romans z żonatym, a teraz łka, bo skończyło się tak, jak 99% takich związków. Została porzucona, spróbowała się zemścić, zemsta jej nie wyszła i zżera ją złość, że facet się wywinął. A powinna na kolanach zapitalać do Częstochowy dziękować, że uwolniła się z tego bagna.
          • enith Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:57
            Ooo... pani niżej doprecyzowała, że praktyka lekarska pana jest żyłą złota dla jego rodziny. No i mamy odpowiedź, dlaczego to małżeństwo nadal trwa pomimo licznych zdrad ze strony pana. Tak zdradzanej żonie, jak i zdradającemu mężowi OPŁACA się utrzymanie status quo. I może źle się wyraziłam pisząc, że rodzina jest najważniejsza. Najważniejsze jest, żeby obecny stan nie uległ zmianie, a więc utrzymanie tej rodziny w całości.
        • 0ffka oszczędny facio ;) 20.04.11, 20:42
          Po prostu stary satyr zamiast chodzić do domu publicznego i płacić za usługi erotyczne, przygruchuje sobie jakąś darmową panienkę, aby rozładować napięcie seksualne.
          Zapewne jego żona nie ma takiego temperamentu, jak on...
          • gres81 Re: oszczędny facio ;) 20.04.11, 21:19
            0ffka napisała:

            > Po prostu stary satyr zamiast chodzić do domu publicznego i płacić za usługi e
            > rotyczne, przygruchuje sobie jakąś darmową panienkę, aby rozładować napięcie se
            > ksualne.
            > Zapewne jego żona nie ma takiego temperamentu, jak on...

            ładna analiza:)
    • caro-lines Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 18:54
      Jakby nie patrząc siedzieliście w tym g.wnie obydwoje i obydwoje jesteście winni.
      Rozumiem, że czułaś się jak nikt znaczący przy facecie, który wykorzystał Cię do swoich zachcianek, a po wszystkim jakby nigdy nic wracał do swojego "poukładanego" życia.
      Rozumiem również, że czujesz się zawiedziona, bo całą winę przerzucił na Ciebie.
      Jest mi przykro, że w konsekwencji stresu i depresji straciłaś dziecko.
      Nie oceniam jego rodziny, bo nie wiem jakie relacje panowały w niej na co dzień.
      Ale pomyśl tak na spokojnie czy warto układać sobie życie z kimś, kto nie potrafi utrzymać w porządku/ułożyć własnego? Czy uważasz, że powieliłabyś los jego żony?
      To wygnanie Cię z ośrodka świadczy o tym, że chce zniszczyć Cię, byś nie była w stanie dobrać się jemu do skóry ponownie. Uważam, w przeciwieństwie, do innych forumowiczów, że dobrze zrobiłaś mówiąc jego żonie o Waszym romansie. Jeśli zdradził ją kolejny raz, za pewien czas przyjdzie inna i powie o romansie.
      Tacy ludzie się nie zmieniają, a co gorsze pobłażanie im, dodaje im pewności, że mogą wszystko.
      • caro-lines Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:02
        I uważam również, że powinnaś teraz zająć się sobą.
        2 lata stracone dla niego to za dużo.
        On się nigdy nie zmieni.
        Gwarantuję Ci, że mówiąc swojej żonce o Was, bo musiał pewnie się wytłumaczyć, przyznał się do romansu, ale przerzucił winę na Ciebie.
        A gdyby jego żona była mądra i szanowała się, dałaby mu w ryj i wystawiłaby walizki za drzwi.
        • soulshunter2 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:11
          zona moze prowadzic dostatnie finansowo zycie u boku pana doktora i z tego wzgledu nic nie zrobi. Ot takie cuś za cuś.
          Panna natomiast moze chyba zlozyc zazalenie do rady etyki lekarskiej czy izby lekarskiej. Nie wiem czy utrzymywanie stosunkow seksualnych z wlasna pacjentka jest w jakis sposob oblozone sankcjami czy nie.
          • caro-lines Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:20
            Też o tym pomyślałam.
            Nie uważasz, że pozbawienie Cię podstawowej opieki medycznej jest bezprawne?
            Masz sobie znaleźć innego lekarza, bo jesteś jemu niewygodna?
            Korzystanie w tym momencie z jego porad byłoby bardzo utrudnione i rozdrapywałoby rany, więc oczywiste jest, aby zmienić lekarza.
            Spróbuj wybrać się do niego na wizytę, jeśli odmówi, zrób tak jak wspomina soulshunter2.
            Tylko musiałabyś to udowodnić, a to może być trudne, bo koleś znów chroniąc swój tyłek, może się wszystkiego wyprzeć.
            Musisz też brać po uwagę pomysłowość jego żony, aby nie wyprzedziła Ciebie z tym pomysłem.
            Zastanawiam się jak mogłabyś to zrobić. Jakby nie patrząc, on nie wiedział o dziecku, Ty zaproponowałaś spotkania, ale generalnie chłop się zgodził, więc to jest już hak na niego, bo nie powinien szlajać się z pacjentką.
          • six_a Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:01
            >Panna natomiast moze chyba zlozyc zazalenie do rady etyki lekarskiej czy izby lekarskiej. Nie wiem czy utrzymywanie stosunkow seksualnych z wlasna pacjentka jest w jakis sposob oblozone sankcjami czy nie.

            a na co to zażalenie? że się z nią nie ożenił? czy że żonę zdradza?
    • zawsze-soffie Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:03
      wiesz, to że ci zaimponował, to, że się w nim bujnęłaś, to że poszłaś na żywioł, uległaś pokusie to ludzka rzecz, zdarza się. Naiwność itp itd. Uczuć nie oszukasz, a pokusie oprzeć się jest ciężko, szczególnie jeśli ty nie masz nic do stracenia.

      Choć to co zrobiłaś nie było w ogóle w porządku a szczególnie wobec jego rodziny uważam, że to właśnie jego rodzina i to on powinien się o nią troszczyć - nie dopuścić do tego żeby obce babsko ( sory) weszło w życie rodzinne. Także jeśli miałabym słownie linczować to właśnie jemu dostałoby się najbardziej, co nie znaczy, że tobie tez się nie należy parę słów krytyki za postawę życiową. ( jak dla mnie głupota i naiwność nie dorównuje wyrachowaniu i stwarzaniu możliwości krzywdzenia własnych bliskich)


      dalej. nigdy nie zrozumiem tej głupoty polegającej na tym, że siedzisz i wierzysz ze on będzie z tobą, że snujesz plany- ja się pytam na jakiej podstawie?
      1) nie mówił: "kocham", "odejdę", "będziemy razem" wiec logicznym jest ze dla niego to był wygodny układ. chyba nie sadziłaś że jak cie parę razy bzyknie to jest ten powód do snucia planów?
      2) Przecież on by odszedł od żony gdyby wiązał z tobą plany. Kiedy nie odchodzi znaczy jak wyżej - wygodny układ. Jeśli taki delikwent mówił kocham i nie odchodzi znaczy kłamca. Do końca zycia sobie zapamiętasz mam nadzieję.

      a teraz. czy aby na pewno powiedziałaś jego żonie żeby ją uświadomić? cz aby nie miałaś nadziei, że jak się dowie to go zostawi i będziecie razem? wybacz ale nie wierzę w te twoje dobre intencje. Pomijam znowu aspekt logicznego myślenia - żony często doskonale wiedzą o skokach męża i wolą udawać że nic nie wiedzą, po czym kiedy sprawa się rypnie l"ubią"grać zaskoczone panie, których biedny mężuś padł ofiarą nachalnej zdziry. czyż to nie fajne rozwiązanie?

      "Mogłam po prostu zerwać z nim kontakt i tak by jego zdaniem było najlepiej. "

      moim zdaniem też. same plusy: mądrzejesz, nie szmacisz się, nie bierzesz udziału w oszustwie, zapominasz i wyciągasz lekcję - nigdy więcej żonatych.


      "Czuję się jak wykorzystana lalka, która była na zawołanie. "

      i słusznie, ale na własne życzenie.Miłość, naiwność i głupota wszystkiego nie usprawiedliwi.
      • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:10
        Choć go kocham nadal, bo ciężko jest zapomnieć, nie chciałabym jego już, nawet gdyby jego żona wyrzuciła go na bruk.
      • triismegistos Re: Na skraju wyczerpania 21.04.11, 12:38
        Soffie, oklaski za to,co napisałaś.
    • izabellaz1 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:17
      Rany, że też Ci się chciało tyle czasu poświęcać na taki romans.
      Ale powiedz tak szczerze, łudziłaś się, że on zostawi żonę dla Ciebie?

      Zajmij się sobą. Wykasuj numer tego pana. Nie dawaj się podwozić nigdzie ("dziękuję poradzę sobie, jestem umówiona" itd.). Masz koleżanki/kolegów? Bo jak tak piszesz, to mam wrażenie, że ten człowiek był całym Twoim światem (brrrr, o zgrozo)

      I pomyśl sobie tak: to on tkwi w lipnym związku, Ty już nie.
    • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:25
      Gdybym podała go do Izby Lekarskiej za nasz romans, nigdy by mi tego nie wybaczył i na pewno by się słodko odegrał. Mógłby stracić prawo do wykonywania zawodu, co dla jego rodziny jest żyłą złota. W dodatku jako kogo bym siebie przedstawiła: jestem sobie sama winna, bo był żonaty, a teraz mnie wyrzucił?
      Równie dobrze jego żona mogłaby dobrać mi się do skóry i podać mnie do sądu zniszczenie jej pożycia małżeńskiego, nabawiając ją na stres itp.
      • samotnica34 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:56
        dziwne to, co piszesz, oboje jestescie dorosli i winne sa obydwie strony, na co liczylas? ze odejdzie od zony? nigdy Ci tego nie obiecywal jak sama piszesz, a jesli nie obiecywal i niez robil to za co go ukaralas? za wlasna glupote? po co wprowadzilas zamet w tej rodzinie? dlatego ze mialas urojenia na temat tego, co moze byc jesli uda Ci sie doprowadzic do jej rozbicia?
        zle zrobilas..., to ze kogos lub czegos bardzo chcemy lub bardzo kochamy nie dowodzi ze mamy prawo do tego dazyc po trupach. Skoro jestes dorosla kobieta i tego sama nie rozumiesz, to obawiam sie ze nikt na tym forum juz Cie nie wychowa.
      • six_a Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:03
        chyba cię wyobraźnie ponosi. za romans utrata prawa wykonywania zawodu? nieletnia jesteś czy cię przymuszał?
        • caro-lines Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:09
          six_a napisała:

          > chyba cię wyobraźnie ponosi. za romans utrata prawa wykonywania zawodu? nieletn
          > ia jesteś czy cię przymuszał?


          Gdyby się nie dał namówić, nie było by romansu z pacjentką, cierpienia pacjentki i żony.
          • six_a Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:14
            noi? a co to ma wspólnego, przepraszam, z prawem wykonywania zawodu?
            • caro-lines Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:16
              six_a napisała:

              > noi? a co to ma wspólnego, przepraszam, z prawem wykonywania zawodu?

              Może nie pozbawią go prawa do wykonywania zawodu, ale jaka to etyka kiedy facet umawia się z pacjentką, potem wdaje się z nią w romans, a na koniec wypier.ala z ośrodka? Jakim prawem ją wygonił i po co się dał umówić skoro miał żonę.
              • six_a Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:23
                po pierwsze, to ona mu zaproponowała spotkania z tego co tam wyżej napisała.

                po drugie, nie wiem, jakim prawem, ale domyślam się, że nie przyszła na wizytę, tylko dupę mu truć.

                po trzecie, nie zadawaj naiwnych pytań: "i po co się dał umówić skoro miał żonę". ona wiedziała, po co się z nim umawia, i on też wiedział. bez przesady, nie róbmy z kobiety, która rwie o 15 lat starszego dziada, jakiegoś niewiniątka.
        • caro-lines Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:09

          > chyba cię wyobraźnie ponosi. za romans utrata prawa wykonywania zawodu? nieletn
          > ia jesteś czy cię przymuszał?


          Gdyby się nie dał namówić, nie było by romansu z pacjentką, cierpienia pacjentki i żony.
        • akle2 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 23:27
          six_a napisała:

          > chyba cię wyobraźnie ponosi. za romans utrata prawa wykonywania zawodu? nieletn
          > ia jesteś czy cię przymuszał?
          >
          >

          Słyszałam, że w wojsku trudniej o kolejną gwiazdkę przy romansach, ale żeby to też lekarzy obejmowało, to szczerze wątpię.
      • akle2 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 23:26
        Izby lekarskie zajmują się romansami zrzeszonych weń lekarzy??
        Jego nic nie usprawiedliwia, ale Ciebie również nic. Najlepiej jak zapomnisz i zajmiesz się sobą.
    • gres81 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 19:42
      no i w czym problem? wlazłaś na ring i dostałaś w twarz.

      chodź nie powiem s.ka z Ciebie straszna.

      jeśli nie jesteś trollem to lepsze poparcie znalazła byś na forum "Kochanki"
      • odcienie.szarosci Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:07
        ja mysle, ze wiekszym dupkiem okazał się mezczyzna, mezczyzna 15lat starszy. Pozwolił się zakochać młodej dziewczynie. Nie ma co kopac lezacego, zle zrobiła, kare poniosła i pewnie wyciagneła wnioski. Tylko skad sie biora tacy faceci? no skad? jak mozna tak bez skrupulow ranic wszystkich wokol
        • gres81 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:21
          odcienie.szarosci napisała:
          Po
          > zwolił się zakochać młodej dziewczynie.

          znaczy jak miał zabronić??

          zapewne w związku z wykonywanym zawodem był miły,czasem to wystarcza żeby druga strona zaczęła sobie wyobrażać nie wiadomo co.

          oczywiście nie jest bez winny bo zdradził żonę. ale względem kochanki wszystko ok.
          • odcienie.szarosci Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:25
            nie do konca OK, bo powinien przedstawic sytuacje jasno- nie bede z Toba, nie łudz się, nie zakochuj sie, jestesmy zeby pospotykac sie na seks i miło spedzic czas to wszystko. Jane komunikaty a nie wodzenie za nos, dawanie nadziei ze moze bedzie cos z tego wiecej.
            • odcienie.szarosci Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:28
              i młode kobiety maja to do siebie, ze sa łatwowierne- 15 lat starszy mezczyzna zapewne wie o tym, ze moga tez wyobrazac sobie nie wiadomo co, ze moga komus zniszczyc psychikę, w dodatku lekarz tak zrobił no brak słów...............



              • caro-lines Re: 20.04.11, 20:32
                dlatego uwazam ze sprawe warto przedstawic izbie lekarskiej
                skoro gosciu nie potrafi sie powstrzymac i idzie w tango z kazda laska
                dziwie sie tez ze obwinia kochanke za powiadomienie zony ktora rzekomo skrzywdzila ta wiadomoscia
                a on nie skrzywdzil zony bzykajac sie z kochanka?
                nie skrzywdzil kochanki?
                jaka to roznica bzykac sie na boku i milczec od bzykania i powiedziec
                pewnie zona domyslala sie ze jest cos nie tak ale moze dla swietego spokoju i z obawy przed utrata kasy powstrzymywala sie od ataku
            • caro-lines Re: 20.04.11, 20:29
              NIe powiedziałam ze jest bez winy.
              Jest winna ze nie przerwala tego w pore.
              on tego tez nei zrobil
              a co by bylo gdyby sie nie wygadala zonie?
              spotykalby sie z nia nadal i hipnotyzowal soba no i oczywiscie oszukiwalby nadal zone ktore chyba wszystko jedno
            • gres81 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:35
              idź na forum kochanek poczytaj tam jak wygląda taka sytuacja.

              tego jest mnóstwo kochanka zazwyczaj myśli ze on zostawi zonę i będzie z nią i ona czeka nawet lata...
          • caro-lines Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:26
            gres81 napisał:

            > odcienie.szarosci napisała:
            > Po
            > > zwolił się zakochać młodej dziewczynie.
            >
            > znaczy jak miał zabronić??
            >
            > zapewne w związku z wykonywanym zawodem był miły,czasem to wystarcza żeby druga
            > strona zaczęła sobie wyobrażać nie wiadomo co.
            >
            > oczywiście nie jest bez winny bo zdradził żonę. ale względem kochanki wszystko
            > ok.

            Względem kochanki wszystko ok?
            Przecież się z nią kochał. Nie musiał mówić, że ją kocha. Czasem same gesty pozwalają na to, by robić sobie nadzieję. Wiedział, że go kocha, pewnie też widział, że się męczy. Nie wytrzymała i skończyła to po męsku.
            A facet schował głowę w piasek, skulił ogon przy żonce, a wredną kochankę wygonił za karę, którą sam powinien sobie zadać.
            • gres81 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:31
              no dobra kochał się z nią fizycznie.
              ale wierność przyrzekał zonie,nie kochance.
              kochanka wybierając tą drogę wiedział w co się pakuje.
              • yoko0202 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:35
                gres81 napisał:

                > no dobra kochał się z nią fizycznie.
                > ale wierność przyrzekał zonie,nie kochance.
                > kochanka wybierając tą drogę wiedział w co się pakuje.

                dokładnie, jest takie mało eleganckie powiedzenie: żony są w domu, a ku*wy za płotem...
                trzeba się czasami w życiu zastanowić, w co się pakujemy i dokąd nas to zaprowadzi.
                jasne, w pewnym sensie nie odpowiadamy za nasze uczucia, emocje, ale odpowiadamy za to, co z nimi zrobimy.
              • caro-lines Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:36
                gres81 napisał:

                > no dobra kochał się z nią fizycznie.
                > ale wierność przyrzekał zonie,nie kochance.
                > kochanka wybierając tą drogę wiedział w co się pakuje.



                ale kto zdradzi zone on czy ona?
                ona jej nic nie slubowala
                poza tym ruszyly ja wyrzuty sumienia i wiedzac ze jest znana przez zone powiedziala o wszystkim i wlasnie to w jaki sposob ti zrobila uwazam ze "szlachetny" bo sama na siebie nalozyla kare, ktora uslyszala z ust zony gdzie pewnie obwiniania sie pojawily i inne takie
                a co facet dostanie
                moze przez tydzien niebedzie bzykania w ramach zadooscucznienia
                i to glupie tlumaczenie mozesz wrocic jak ona zniknie.
                no ale przeciez moga byc inne i to sporo
                • six_a Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:48
                  daj spokój, przecież to śmieszne jest.
                  nie ma w tym żadnej szlachetności.
                  • odcienie.szarosci Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:51
                    ale i tak wydaje mi sie, ze glownym winowajca jest tutaj mąż, zwodzacy jakas naiwna panne
                • gres81 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 21:08
                  caro-lines napisała:

                  poza tym ruszyly ja wyrzuty sumienia i wiedzac ze jest znana przez zone powiedz
                  > iala o wszystkim i wlasnie to w jaki sposob ti zrobila uwazam ze "szlachetny" b
                  > o sama na siebie nalozyla kare, ktora uslyszala z ust zony gdzie pewnie obwinia
                  > nia sie pojawily i inne takie

                  :D:D:D wyrzuty sumienia nie rozśmieszaj mnie zrobiła to po to by zona go rzuciła a wtedy on byłby cały dla niej.
      • 0ffka Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:58
        gres81 napisał:

        > no i w czym problem? wlazłaś na ring i dostałaś w twarz.
        >
        > chodź nie powiem s.ka z Ciebie straszna.
        >
        > jeśli nie jesteś trollem to lepsze poparcie znalazła byś na forum "Kochanki"

        Ewentualnie stawiam ma początkującą dziennikarkę, jakiegoś Bravo szukającą tematu :)
        Ale pewnie troll ćwiczący swój "talent pisarski"... (walnąć taki elektorat trzeba mieć wenę twórczą)
        • 0ffka elaborat trolla 20.04.11, 22:01
          0ffka napisała:
          >...... (walnąć taki elektora trzeba mieć wenę twórczą)....

          Poprawiam elektorat na ELABORAT*
    • odcienie.szarosci Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:02
      To straszne, ze sa tacy ludzie, tacy lekarze. Zakładam, ze piszesz prawde...tak zniszczyc psychikę dziewczynie, młodej, naiwnej i ze to zrobił bezwzglednie, starszy, doświadczony lekarz....Wiesz jak to jest zawsze winna jest kochanka/ kochanek nigdy zona czy maz. Podswiadomie bronimy te nasza ukochana osobę. Jego zona robi to samo broni takiego dup*a. Ja bym sie na Twoim miejscu zapisała na jakas terapie, porozmawiała z kims na ten temat, z kims kto moze pomoc. Jestes młoda znajdziesz jeszcze chłopaka o tych cechach, które chciałabys zeby Twoj partner miał czyli ta dojrzałosc, opiekunczosc twoj lekarz tego nie miał, pokazał "klasę" i swoją "dojrzałość", "mądrość życiową". Jeszcze bedziesz szczesliwa u boku czlowieka wolnego i wiarzacego z Tobą plany na przyszłość. Wyciagaj wnioski, nie ma co wchodzic miedzy wodkę, a zakąskę. Mąż rzadko decyduje sie odejsc od zony dla kochanki. Zona Twojego lekarya bardyo naiwna ale widac, ye tey slepo go kocha, wzbacyajac kolejne ydradz, oskaryajac caz swiat tzlko nie jego. Szkoda, ze na świecie istnieja tacy mezczyni, tak raniacy kobiety. Poqwodzenia
    • akle2 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:08
      Jak to się mówi? Idź i nie grzesz więcej.
      Naprawdę są takie żony, którym jest wszystko jedno?
      • gres81 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 21:23
        akle2 napisała:

        > Naprawdę są takie żony, którym jest wszystko jedno?

        są,nie tylko zony ale kobiety w wolnych związkach tez:)
        • 0ffka Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 21:58
          Seks to nie wszytko w związku. Układ ekonomiczno-przyjacielski. Pociąg erotyczny do danego osobnika wypala się z czasem. Takie żony mogą mieć kogoś na boku, albo im libido spada, etc.
          • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 22:41
            Jego żona właśnie miała duże parnie na niego i mogła kochać się z nim dniem i nocą.
            Wymigiwał się pracą lub zmęczeniem, żeby nie wchodziła na niego.
            Tylko nie rozumiem jednego skoro musiał przed nią uciekać, bo była tak napalona, to dlaczego spotykał się ze mną?
            • akle2 Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 22:45
              Wiesz, od przybytku głowa nie boli.
            • 0ffka Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 23:42
              w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile napisała:

              > Jego żona właśnie miała duże parnie na niego i mogła kochać się z nim dniem i n
              > ocą.
              > Wymigiwał się pracą lub zmęczeniem, żeby nie wchodziła na niego.
              > Tylko nie rozumiem jednego skoro musiał przed nią uciekać, bo była tak napalona
              > , to dlaczego spotykał się ze mną?

              tiak, tiak... dlatego ty rozpaczasz na forum a żonka zabawia się z twoim ex-klientem.
              • triismegistos Re: Na skraju wyczerpania 21.04.11, 12:43
                Dlaczego ex-klientem?
    • caro-lines Re: 20.04.11, 20:13
      Przecież nie wkopała tylko jego, dzwoniąc do niej.
      Żona owego doktorka wie kim jest pacjentka.
      Uważam, że było to odważne, ale jednak mało warte, skoro żonka nie wyciągnęła żadnych wniosków i dalej łudzi się, że mężuś będzie posłuszny i grzeczny.
      • akle2 Re: 20.04.11, 20:19
        Bo to wymaga inteligencji i sporej odwagi, żeby podjąć konstruktywne decyzje. Tej żonce tak po prostu wygodnie. Co by ludzie powiedzieli, jakby bez chłopa została. A że zdradza? Pikuś.
        • caro-lines Re: 20.04.11, 20:21
          akle2 napisała:

          > Bo to wymaga inteligencji i sporej odwagi, żeby podjąć konstruktywne decyzje. T
          > ej żonce tak po prostu wygodnie. Co by ludzie powiedzieli, jakby bez chłopa zos
          > tała. A że zdradza? Pikuś.

          Dokładnie.
          niewazne czy pil bil, wazne by byl.
          choc mysle ze kasa tez robi swoje.
          lekarz pewnie kilka etatow, buduja sie wiec rarytas
          • odcienie.szarosci Re: 20.04.11, 20:37
            ale czy pieniadze to wszystko? jakby mnie mój chłopak zdradził- tez lekarz, nie byłoby odwrotu, nie dałabym mu zadnej szansy powrotu, nie komunikowałabym sie z nim w zaden sposob do konca zycia. Chociaz byłby biznessmanem z 10ma willami. Jest cos takiego jak szacunek do samej siebie, jakis honor, godność. Mysle, ze ta kobieta jest w nimslepo zakochana i bardziej z tego powodu z nim jest albo dla dzieci.
    • mallwia Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 20:21
      Ale o co kaman? Sama zainicjowałaś spotkanie,sama podjelas decyzje o romansie.A teraz co? biedna kaczuszka? kur.. kobito weź sie w garsc! za bary z zyciem i do przodu.Masz mózg to zacznij go używać.To sa konsekwencje twoich decyzji,nikogo innego.I jeszcze piszesz,że nie pierwsza bylas....o dzizus



      www.youtube.com/watch?v=LfCwskd8ero
    • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 22:49
      wiem ze zle zrobilam
      nikomu nie zycze bycia w takiej sytuacji
      kiedys madrzylam sie ze czegos w zyciu ale to w zyciu nie zrobie
      to prawda nigdy nie mow nigdy
      popelnilam blad
      zaplacilam za niego pokazaniem swojej twarzy jego rodzinie i pewnie calemu najblizszemu srodowisku
      ale najbardziej kosztowala mnie utrata dziecka
      • alpepe Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 22:59
        oj tam oj tam, akurat dziecko by ci posłużyło tylko do tego, by się zemścić na kochanku, więc bez tych krokodylich łez.
    • caro-lines Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 23:04
      Tak, popełniłaś błąd.
      Nie tego faceta pokochałaś.
      Raz, że miał rodzinę (bez względu czym była ona dla niego), dwa jest cholernym egoistą, który dbał o to, aby zaspokoić swoje zachcianki, i m.in. Ty nią byłaś.
      Gdyby miał klasę, odszedłby od żony, może nie dla Ciebie, ale np. dla tej, która była przed Tobą.
      A tak był w małżeństwie, które jest dla mnie jedynie formalnością, układem, powinnością, przyzwyczajeniem, wygodą.
      Byłaś małym epizodem w jego życiu. Pewnie w jakiś sposób go urzekłaś, bo chyba nie chodzi do łóżka z pierwszą lepszą.
      Skoro już się w to zaczął bawić, szkoda, że nie pomyślał o konsekwencjach, jakie za tym będą się ciągnęły: przecież mogła Was przyłapać jego żona, czy tak, jak już się stało zbuntowałaś się i przerwałaś zmowę milczenia, albo gdyby to dziecko jednak się urodziło? Zostało by wyklęte i myślę, że także nie fatygowałby się, aby Tobie przy nim pomóc.
      • caro-lines Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 23:09
        Dlaczego wieszacie na nią psy?
        Napisała, że źle zrobiła.
        Trudno stało się.
        Trzeba teraz wziąć się za konsekwencje, jakie po tym pozostały.
        Gdyby była tak wyrachowana powiedziałaby jej o dziecku, chociażby o tym, że jest w ciąży, a to pewnie by rozzłościło i ją i jego.
        Poza tym uważam, że popadnięcie w bulimię czy załamanie nerwowe i faszerowanie się prochami nie dotknęło by kobiety, która zrealizowała podstępny plan.
        Nie wybielam jej.
        Ale to prawda, każdego z nas mogło to spotkać. Sami nie wiemy na ile się znamy.
        • alpepe Re: Na skraju wyczerpania 20.04.11, 23:21
          nie podniecaj się trollem, bo nie warto. Ruch na forum musi być.
          • mallwia Re: Na skraju wyczerpania 21.04.11, 00:50
            Jaki tytuł nosi telenowela? aaa "Na skraju wyczerpania". Więcej odcinków poproszę.
            Ale do pisania telenowel nie podawaj nicka,który kojarzony jest z tekstami kolesia,który napisał kilka dobrych:www.youtube.com/watch?v=rqBIjV47deo&feature=related
            www.youtube.com/watch?v=1-haAk7Rxz4&feature=related
            www.youtube.com/watch?v=g7aHLZctJgM&feature=related
            Ale dzięki!!!!!!!Zajebiście sobie przypomniałam!!!!!!!!!!!!!Dzięki dzięki


    • triismegistos A czego się spodziewałaś? 21.04.11, 12:28
      Oczywistetym jest, że żony wybaczają "misiaczkom" a z kochanki robią tą najgorszą. Oczywistym jest, że wiążąc sie z kimś, kto zdradza i oszukuje nie możesz liczyć na lojalność z jego strony. Współczuję, Ci, szczerze, uważam, że dobrze zrobiłaś informując małżonkę. Trzymaj się i nie wplątuj się więcej w takie toksyczne układy. I podziękuj bogom, że zmarnowałaś tylko dwa lata.
    • kochanic.a.francuza Re: Na skraju wyczerpania 21.04.11, 15:18
      Facet dno.
      Samotnej pannie mozna wybaczyc. Jest sama, szuka partnera, milosci.
      Ten lekarz to okaz skur...la. Ma rodzine, ciepelko, swieta, swierze koszule, dobra prace i kase. Zachciewa sie zabawy to sie bawi.
      Dobrze, ze sie zona dowiedziala. Niech i on zaplaci troszke, bo Ty zaplacilas niwspolmiernie duzo, za te zabawe.
      Oni maja dom i towarzyskie pryjecia, ale malzenstwa juz nie ma. Zona kopnelaby go, gdyby ja tylko bylo stac.
      • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 21.04.11, 16:41
        kochanic.a.francuza napisała:

        > Facet dno.
        > Samotnej pannie mozna wybaczyc. Jest sama, szuka partnera, milosci.
        > Ten lekarz to okaz skur...la. Ma rodzine, ciepelko, swieta, swierze koszule, do
        > bra prace i kase. Zachciewa sie zabawy to sie bawi.
        > Dobrze, ze sie zona dowiedziala. Niech i on zaplaci troszke, bo Ty zaplacilas n
        > iwspolmiernie duzo, za te zabawe.
        > Oni maja dom i towarzyskie pryjecia, ale malzenstwa juz nie ma. Zona kopnelaby
        > go, gdyby ja tylko bylo stac.


        Żona go nie rzuciła.
        Jest z nim nadal i twierdzi, że go kocha, że wszystko było dobrze, dopóki się nie zjawiłam.
        ON udaje teraz dobrego męża i ojca.
        Wmówił jej, że jestem nieobliczalna i mogę zrobić im krzywdę.
        Wiem, bo powiedziała mi o tym.
        Ciągle podaje, że chciałam jej go zabrać, dlatego będzie z nim na złość mi, żebym jej go nie zabrała jak by został wywalony z domu.
        Popełniłam błąd z miłości, naiwności. Wiem, że nic tego nie tłumaczy.
        Z jednej strony nie spotykam się z nim i nie poniżam się przy jego mydleniu mi oczu, ale z drugiej wciąż jestem w szoku i nie może dojść do mnie to, jakim okazał się na koniec.
        Wrócił do domu jakby nic się nie stało.
        Zrobił ze mnie wiedźmę, która się nim bawiła, szantażowała, i Bóg wie jeszcze co z nim robiłam.
        Zmieszał mnie z błotem. Jego żona łyknęła wszystko, bo po co winić jego, skoro obcą można obciążyć. To przecież ja byłam wolna i tylko ja jej zrobiłam krzywdę, nie on.
        • w_zyciu_piekne_sa_tylko_chwile Re: Na skraju wyczerpania 21.04.11, 16:48
          Jego żona jednego dnia, kiedy on jeszcze nie wiedział o naszej rozmowie, powiedziała mi, że zostawi go, bo "sobie chłop nagrabił", że jest z nim bo jest, no i te dzieci, ale nigdy mu nie ufała i zawsze wiedziała, że ją okłamuje i była pewna, że się za innymi rozgląda, bo niby tak lubi, po chwili dorzuciła, zostawię go, ale pod warunkiem, że ja nie wrócę do niego.
          Następnego dnia powiedziała, że jest między nimi dobrze, jak zawsze było i nie zamierza wyrzucać go z domu i że nie udało mi się ich skłócenie i że on się mnie boi, bo pewnie od zawsze chciałam go mieć na własność i teraz się odgrywam.
          Nie rozumiem po co to wszystko? Skoro było jemu tak dobrze, po co się ze mną zadawał, to ja ryzykowałam utratą rodziny? Czy to ja nawiązywałam do seksu?
          Gdyby nie wykonał sam tego kroku, nigdy nie odważyłabym się z nim kochać.
          • enith Re: Na skraju wyczerpania 21.04.11, 17:52
            > Gdyby nie wykonał sam tego kroku, nigdy nie odważyłabym się z nim kochać.

            Przestań pieprzyć, bo czytać się tego nie da. Sama napisałaś, że to TY wyszłaś z inicjatywą umówienia się z lekarzem, który ci się spodobał. Nie rób więc z siebie niewinnej leliji, bo nie na szachy się przecież umawialiście ani spacery za rączkę pod rozgwieżdżonym niebiem. Chciałaś i weszłaś chętnemu facetowi do łóżka, a obwiniasz go tak, jakby do tego wyrka zaciągnął cię siłą i zgwałcił. Dorośnij i zacznij brać odpowiedzialność za swoje zachowanie. Przespałaś się z facetem i oczyma wyobraźni widziałaś się już jako kolejna pani doktorowa, a jak plan nie wypalił pod płaszczykiem szlachetnych pobudek uświadomiłaś o waszym romansie żonę, choć twoim celem było zwyczajne rozpieprzenie tego małżeństwa. A tu siurpryza, żona nie tylko gada nie wywaliła, ale do spółki z mężem wyzwała cię od kurew i szmat. A ty nie możesz przeboleć, że jesteś przeszłością dla tego pana i międlisz ich stosunki małżeńskie, kto, co i kiedy powiedział i zrobił lub nie zrobił, rozmieniasz na atomy każdą wypowiedź i posunięcie, dopowiadasz sobie jakieś niestworzone historie i nadal próbujesz mieszać. A powinnaś sprawę i pana olać ciepłym sikiem i iść do przodu. Najlepiej na terapię.
          • raohszana Re: Na skraju wyczerpania 21.04.11, 19:57
            No jaka Ty biedna jesteś, ojejku jejku! I to takie niesprawiedliwe, że on nawet z domu nie wyleciał, skoro nie chciał być tylko Twój!
            A Ty taka dobra i kochana, poinformowałaś żonę, żeby się nie męczyła.

            Bogowie, dziewczyno, weź, do chmurwy srebrzystej, zacznij myśleć, co? Czy Cię to boli?
    • caro-lines Re: Na skraju wyczerpania 21.04.11, 16:52
      No widzisz, trzeba było powiedzieć jemu o dziecku. Może byś nie poroniła. Może przestałby Cię dołować gdyby wiedział, że nosisz w sobie jego dziecko. Tylko z drugiej strony po co dziecku taki tatuś, do wstydu?
      Wierzę w to, że się odbijesz od dna i poznasz kogoś, kto Cię nie skrzywdzi a zainwestowane uczucia będą odwzajemnione.
    • 0ffka Powtórka tematu na forum Mężczyna 23.04.11, 23:23
      Trollica powtarza temat na forum Mężczyna:
      forum.gazeta.pl/forum/w,150,124601464,124601464,Bylam_kochanka.html
      • enith Re: Powtórka tematu na forum Kochanki 24.04.11, 03:35
        Na Kochankach też się żali i, co ciekawe, suchej nitki na niej tam nie zostawiono.
        • 0ffka Re: Powtórka tematu na forum Kochanki 24.04.11, 11:25
          Ale zważ, że trochę autor wątku modyfikuje tą historię i daje inne fakty, np: telefony od żony i molestowanie jej przez małżonkę pojawiają się na forum Mężczyzna :) Ma troll wyobraźnię. jestem godna podziwu dla niego/jej, że mu się chce pisać takie farmazony na forach :D
      • amanda-lear Re: Powtórka tematu na forum Mężczyna 24.04.11, 09:53
        Dopiszę się tu, aby już nie rozbuchiwać tego wątku na mężczyźnie. Tam rolę czarnego charakteru gra jego żona, tu on sam...Co ciekawe nikt nie podniósł aspektu ekonomicznejo pobudek tej Panny, a śmiem twierdzić, że jej również imponował facet" z żyłą złota" i pozycją. Prawda jest taka,że po co ona ma się wiązać z kimś nie sprawdzonym, np. studentem medycyny, jeżeli ma gościa z pozycją pieniędzmi, który już pokazał na co go stać. Być może widziała się już w roli kolejnej pani doktorowej, a tu zonk...Małżeństwo przełknęło gorzką pigułkę i postanowiło grać na tzw. jedną bramkę czyli biedną, skrzywdzoną bidulę, która jedyne co potrafi to dawać brzydko mówiąc...doopy. Powiem tak, masz co chciałaś, na cudzej krzywdzie nie buduje się swego szczęścia, a skoro wiedziałaś na samym początku,że gość ma żonę to naiwnością było w to grać. Za głupotę się płaci, może dobrze że nie masz dziecka, widocznie ktoś na górze uznał, że byłoby tylko kartą przetargową w tych rozgrywkach...i ta dusza, czeka na swój lepszy dom. Jestem ciekawa,czy wyniesiesz z tego naukę, czy też kolejny raz poszukasz lekarza lub prawnika(oni również mają żyłę złota) z rodziną w tle...Musisz się spieszyć,bo młodość i uroda przemija, a innych wartości w Tobie póki co nie dostrzegam...
        • 0ffka Re: Powtórka tematu na forum Mężczyna 24.04.11, 11:26
          Dokładnie tak jest Amando, jak napisałaś :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja