aaricia23
06.05.04, 22:14
siedzę, słucham natural born killers i nastrajam sie do łkania w poduszkę - i
nie wiem naprawdę nie wiem czy mam zrobić to na co mam teraz największą w
żyicu ochotę a co jasno wskazuje na uzaleznienie od faceta... nie mojego
dodajmy... ponieważ nie odzywa sie do mnie od jakichś trzech dni z powodów o
których nie będę się rozpisywać, a ja świruję, zatracam zdrowy rozsądek i
walczę z pokusą aby wysłać do niego smsa, nie wiem czy wiecie jak to jest
wysyłam i czekam aż odpisze cokolwiek rzucam się na to jakbym była głodna,
zanim odpisze modlę się żeby to zrobił, jak już odpiszę spijam każde słowo
jak następną modlitwę o więcej... nie mogę znieść tego że nie rozmawiamy, nie
jem, nie mogę pracować, chce mi się płakać, a jednoczesnie mam świadomość że
być może on nie myśli o mnie wcale albo gdy napiszę będzie miał ponurą
satysfakcję że wymiękłam, może go to bawi, może o to chodzi... marzę o nim i
chyba nie zasnę jeśli nie zrobię cokolwiek, i biję się z myślami czy to
będzie ponizęj godności, czy walić godność gdy idzie o taką potrzebę... nie
wiem, poradźcie bo uschnę...