zlewozmywak1
07.05.04, 10:38
Mój podział urody kobiet przebiega nastepująco:
Sa takie obiektywnie ładne, co wiem, że podobaja sie wszystkim (czasem jednak
nie podobaja się mi)
Są takie subiektywnie ładne, które podobaja mi się, ale wiem, że komuś moga
się nie podobać (w tej grupie jest moja żona)
Są tez takie, które jakby sie nie starać być taktownym i tematu nie dotykać
ładne ani troche nie są
Zastanawiam sie co może zrobić kobieta z grupy trzeciej, by wpłynąc na swa
atrakcyjność i nie popadac w depresje zwiazane ze swym obiektywnie
niekorzystnym położeniem. Wychodzi mi, że jedyna radą jest sto procent
kompetencji w dziedzinie x. Świadomośc swej fizycznej nieatrakcyjności i
rezygnacja z przekonywania siebie i kogokolwiek, że jest super. Czy znacie
takie kobiety, które zaakceptowały swą nieładność i nie pąsowieją na
spotkanie z dezaprobatą swego wyglądu. Mnie sie wydaje że znam takie, ale
tylko z grupy drugiej.