tusia224
30.04.11, 13:34
Mam 26 lat, jestem mężatką od ponad 3 lat. W naszym małżeństwie zaczęło się psuć już dawno. Męża ciągle nie ma w domu, bo ma pracę, która wymaga od niego częstych wyjazdów. Ja też pracuję i nadal się uczę. Widujemy się rano i wieczorem. A wtedy jesteśmy już tak zmęczeni, że nie mamy nawet ochoty na seks. Jesteśmy zupełnie inni - mąż jest mało otwarty na ludzi, ja natomiast uwielbiam towarzystwo. To jeden przykład, a jest ich znacznie więcej. Mamy zupełnie inne zainteresowania, inne cele w życiu, od dawna żyjemy jak para dobrych przyjaciół, to bardziej przyzwyczajenie niż prawdziwe, głębokie uczucie. Niedawno poznałam w nowej szkole faceta. Wystarczyło jedno spojrzenie i totalnie odjechałam... Na imprezie integracyjnej rozmawialiśmy tylko ze sobą, świetnie się bawiliśmy. Jesteśmy tacy sami - mamy podobne zainteresowania, podobne poglądy na różne sprawy, podobne charaktery, rozumiemy się bez słów. Gdy spędzam z nim czas ciągle się śmieję i czuję, że jestem na prawdę szczęśliwa. Daje mi to czego od dawna w życiu pragnęłam. Gdy jestem z mężem i tak myślę ciągle o nim, marzę, by to on mnie przytulał i całował. Kocham jego głos, zapach, wzrok... Mój mąż o tym wie, przeprowadziliśmy poważną rozmowę. Powiedział, że nigdy nie pozwoli mi odejść, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, że będzie o mnie walczył. A ja tak na prawdę nie wiem czego chcę... Czuję się strasznie, nie chcę go oszukiwać i spotykać się potajemnie z tym drugim. Zresztą on powiedział, że nie chce rozwalać mojego związku, że wszystko zależy ode mnie, ale on niczego nie zacznie dopóki nie będę wolna i bez żadnych zobowiązań. Czasami żałuję, że wzięłam ślub tak wcześnie. Przecież byliśmy jeszcze bardzo młodzi, niedoświadczeni. Mamy wspólnie mieszkanie, łączą nas zobowiązania finansowe... To straszne, bo myślę, że gdybym nie była mężatką już dawno spakowałabym swoje rzeczy i odeszła. Nie wiem co robić, ciągle o tym myślę, nie chcę krzywdzić męża... Mam wrażenie, że to sytuacja bez wyjścia. Próbowałam zakończyć tamtą znajomość, ale nie potrafię. Nie potrafię też podjąć tej ostatecznej decyzji i odejść od męża... Nie wiem już co robić...