lutyk
02.05.11, 11:24
Temat wałkowany wielokrotnie i wydaje się, że nic sie juz nie da w tym temacie powiedziec. Ale wczoraj bylismy u znajomych, była tez wspolna znajoma, która w sierpniu wychodzi za mąż. Hm, chce, to wychodzi, ma do tego prawo i szanuje to, ale jak w pewnym momencie mi wyjechała, ze ona to mi sie dziwi, ze ja slubu nie biore ( zdziwienie jeszcze rozumiem). Ale potem mi pojechała, ze ona, gdyby miała dwoej nieslubnych dzieci ( jak pewnie w domysle ja), to np. podczas zebran w szkole czyłaby sie gorsza od innych matek ( mężatek, w domysle).
Pierwszy zwiazek to u mnie totalna klapa i nieporozumienie ( az dziw beirze, ze dziecko takie udane;), drugi zwiazek naprawde super, takiego człowieka ot mozna ze swiecą szukac. I jakos nigdy nie zastanawiałam sie, czy nie "powinnam" czuc sie gorsza, bo zwiazek nieformalny?
Dodam tylko, ze to głównie ja nie chce slubu ( mój M tez sie nie pali, ale i jakos nie wzbrania).