Kobiety pomóżcie proszę!!!

02.05.11, 14:37
Witajcie. Proszę, poradźcie coś.
Poznaliśmy się na studiach. Najpierw spacery, wyjścia do knajpy, byliśmy coraz bliżej. Od początku pragnąłem się dowiedzieć, czy te spotkania coś znaczą. W końcu spytałem. Odpowiedziała, że tak, ale chce być sama, nie chce nowego związku. Jeszcze tej samej nocy namiętne pocałunki. Potem na każdym spotkaniu pocałunki i pieszczoty, choć za każdym razem mówiła, że nie chce tego więcej robić, że czuje się jednocześnie cudownie i źle. Podzielałem te uczucia - chciałem się zaangażować i jednocześnie bardzo bałem się bliskości. Mimo to byliśmy coraz bliżej - zachowywaliśmy się jak para i de facto parą byliśmy. Tęskniliśmy. W łóżku była wspaniała, chcieliśmy się kochać, planowaliśmy antykoncepcję - dla mnie to również był sygnał, że chodzi nie tylko o seks, ale o trwałą bliskość. Dla mnie i dla niej bliskość fizyczna była cudowna, ale jednocześnie jakby "zagrażająca". Cały czas jednak z jej strony istniało jakby zastrzeżenie - nie chce związku. Ja też czułem, że chcę i nie chcę jednocześnie. Któregoś wieczoru powiedziała z bólem, że odchodzi.
Ona jest po bardzo trudnym związku - była szaleńczo zakochana, oddana to tego stopnia, że rezygnowała ze swoich pasji i "osobnego" życia. On to wykorzystywał. Gdy wyjechała na studia zaczął ją oszukiwać. Zdradził. Rozstała się z nim, a on zaczął ją prześladować. Do dziś nie oddał jej dużej sumy pieniędzy, ciągle jest jakoś "obecny" w jej życiu. Jest tym zmęczona. Powiedziała mi, że go nienawidzi i nie chce mieć z nim już nic wspólnego. Jednocześnie, gdy spytałem, oznajmiła, że go kocha, choć o byciu z nim nie ma mowy. Takie ambiwalentne uczucie.
Bardzo mi na niej zależy. Nie mogę przestać o niej myśleć. Bardzo tęsknię.
Gdy wyjechała do domu na tydzień, bardzo mi jej brakowało. Tyle że ona nie tęskniła, czasem tylko pomyślała: "ciekawe co on porabia?", ale nie była to już ta tęsknota co kiedyś. Czy można ot tak po prostu przestać tęsknić?
Ona chce być sama, nie chce wchodzić w związek nie tylko ze mną, ale z nikim. Jednocześnie wiem, że jestem dla niej ważny, chce utrzymywać normalne relacje. Nie jestem zwykłym kumplem (co po tym, co było między nami, nie dziwi), ale nie jestem tez jej facetem.
Tymczasem ja czuję się odrzucony, strasznie cierpię, chcę by była ze mną, mimo świadomości własnych trudności z zaangażowaniem.
Jestem tak zagubiony, że nawet nie wiem, co to oznacza być przy niej. Chcę tego, ale nie wiem jak to zrobić. Dzwonić do niej, czy się nie narzucać? Zapraszać do kina czy na spacer, a może nie? Kiedy spyta "co słychać" jak mam odpowiedzieć, że ok, skoro serce pęka i mam ochotę jej wykrzyczeć, że zwariuję z tęsknoty i pustki po niej? Jak czekać, gdy nie wie się na co? Rozstała się z nim pół roku temu - to dużo? A może mało? Same pytania bez odpowiedzi... Czuję się jak małe, bezradne dziecko...
Już się całkiem pogubiłem.
Jak to wygląda z punktu widzenia kobiety? Czasami czuję, że jestem przez nią wodzony za nos - jednego dnia uśmiechnięta, wesoła i jak się spotkamy, to gadamy jak dawniej; następnego dnia znów zimna jak góra lodowa, nie mówi nic, jak się spotkamy to się mało co odzywa. Gdy zadzwonię i pytam co słychać, to czuję, że jest zła, że przeszkadzam jej w nauce (sesja na karku, no ale 5 min. rozmowy?); zaproponuję spacer to strasznie mnie przeprasza, że nie odpowiedziała zaraz bo nie miała przy sobie telefonu i pyta gdzie i kiedy się spotkamy, bo jest chętna. Innym znów razem, gdy zapraszam, by wpadła na fajkę jak będzie wracać z rolek, to nawet nie odpisze.
Zawsze miałem kłopot z rozpoznawaniem granic autonomii drugiego człowieka, zwłaszcza w związku, jestem zaborczy i często z pretensjami (ale nad tym pracuję - leczę się), dlatego nie wiem, czy ja przesadzam i projektuję na nią swoją złość,czy ona rzeczywiście jest chwiejna? A może niezależna? Nie mam powodów, by jej nie wierzyć, że to co było między nami było oszustwem z jej strony. Poza tym po prostu czułem, że nie było. Powiedziała mi, że musi odejść dlatego, że zaangażowanie w pewien sposób ją obciąża; twierdziła, że nie może sobie poradzić z nieustającą obecnością mnie w jej głowie, że problemem dla niej było, gdy robiła cokolwiek, zadawane przez nią sama sobie natrętne pytanie, co ja na to, co ja bym pomyślał itp. Ja oczywiście wtedy gdy byliśmy blisko nigdy nie byłem, pomimo swych kłopotów, narzucającym swe wobec niej wymagania, wręcz przeciwnie - dopingowałem ją by, w przeciwieństwie do swego poprzedniego związku, nie rezygnowała ze swoich pasji i swojego życia. Powiedzcie, czy można z dnia na dzień przestać tęsknić, myśleć o kimś? Czy możliwe, że jest jej trudno i dlatego jest taka chłodna? Czy możliwe, że wystraszyła się bliskości i uciekła? Czy możliwe wreszcie, że to ja mam problem z sobą?
K**wa, nie potrafię się powstrzymać, by do niej nie dzwonić i wypytywać dlaczego nie chce się ze mną spotkać. Przeraża mnie moje własne zachowanie. Czuję, że zaczynam ją osaczać, że zachowuję się jak jej były. Ona się wścieka i w końcu na serio będzie miała mnie dosyć.
Jak przekonać ją, że warto spróbować jeszcze raz, a jednocześnie jak tego nie spieprzyć???
    • cich-awoda Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 02.05.11, 17:42
      pół roku od wyjścia z emocjonalnego związku to mało, przecież sama Ci powiedziała, że kocha byłego. tak, masz rację - osaczasz ją, to nie jest dobry moment, żebyś się o nią starał. dopuściła do tego, żebyście się zblizyli, bo pewnie brakowało jej drugiej osoby, pewnie Cie lubi, ale od razu zaznaczyła, że nie chce nowego związku. jej wahania nastroju - to odbicie jej aktualnych relacji z byłym, jak ją wkurzy, to od razu widzisz zmianę na gorsze w jej zachowaniu, bo myślami jest gdzie indziej
      wg mnie narazie musisz odpuścić. jak będzie gotowa, jeśli coś do Ciebie czuje - sama Cię znajdzie
      • kikut_1 Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 02.05.11, 18:39
        Ona się z nim oczywiście nie spotyka - tylko jak jedzie do siebie do domu, to zawsze ma o nim jakieś informacje, np. od koleżanek, czy też siłą rzeczy zdarzy się jakieś przypadkowe spotkanie na ulicy.
        Rozumiem, że mimo braku kontaktów on może siedzieć w jej głowie.
        Najgorsze, że sam mam z sobą spore kłopoty, a na dodatek czuję się odrzucony i wściekły. Wiem, że nie mam najmniejszego prawa ingerowania w jej kontakty z innymi ludźmi, ale jestem po prostu cholernie zazdrosny, czy może bardziej czuję zagrożenie, że ją tracę. Nawet nie wiem jak jej pokazywać, że jest mi bliska, ale tak by jej tym nie "dusić". A czekanie na to, że mnie kiedyś znajdzie, to czekanie na nic :((
    • cimcirimcim_x Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 03.05.11, 16:52

      Toksyczna relacja. Tyle w temacie, moim skromnym zdaniem.
    • enith Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 03.05.11, 17:22
      Dopóki dziewczyna ma niepoukładane sprawy z przeszłości i dopóki kocha byłego, nie masz szans na udany związek. A ponieważ jedyne co może ci zaoferować, to przyjaźń, przy jednoczesnym znacznie głębszym zaangażowaniu z twojej strony, powinieneś się z tej relacji wycofać. Dla dobra przede wszystkim swojego. Bo nie odpowiada ci rola kumpla, bo czujesz, że jesteś wodzony za nos, bo nie masz nawet w dalszej perspektywie szans na coś trwałego z tą dziewczyną. I dlatego radzę ci wycofanie się i zadbanie o siebie. Jeśli panna zapyta o powody wycofania, powiedz jej prawdę: nie pasuje ci rola, jaką ona ci przypisała, nie bacząc na twoje uczucia. Ja się jej zresztą nie dziwię, że nie chce wejść w związek. Ze starego wyszła poturbowana. Dziwię się natomiast, że pozwoliła ci się zbliżyć do niej, wiedząc, że żywisz do niej głębokie uczucia. I zamiast to wtedy uciąć, pozwoliła się sprawie toczyć, no, a efekty widać w tej chwili. Ty - szaleńczo zakochany, tęskniący, ona - trzyma dystans, chwiejna w uczuciach, do pewnego stopnia chyba także manipulująca tobą (choć może nie całkiem świadomie). Rozluźnij kontakty, a być może kiedyś, gdy dziewczyna będzie gotowa, a ty nadal będziesz ją chciał, stworzycie udany związek. W obecnym układzie nie masz na co liczyć.
    • zamysleniee Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 03.05.11, 18:41
      zadatki na trucie d..y - z Twojej strony.
    • zawsze-soffie Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 03.05.11, 18:44
      ja już czytałam dziś jeden romans. Mam dość.
    • kosc_ksiezyca Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 03.05.11, 20:55
      Szczerze?

      Gdyby chciała z Tobą być, to by była - bez wymyślania i głodnych kawałków o tym, że nie jest gotowa.

      Zatem - po prostu nie chce.

      Kobieta Ci to mówi.
      • cmentarna.polka Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 09.05.11, 14:16
        Też coś mi się tak wydaje
      • ursyda Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 24.05.11, 23:33
        amen
    • coelka Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 04.05.11, 00:52
      Mysle, ze ona to przeczytała a odpowiedź napisła... wiesz gdzie.
    • bcde Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 04.05.11, 02:30
      Zwyczajna manipulantka. Jesteś zapchajdziurą w jej wolnym czasie. A ty jesteś mięczak, więc masz na co zasłużyłeś i na co jej pozwoliłeś. Najlepsze co możesz zrobić, to kopnąć ją w d... i rozejrzeć się za inną laską. Tego kwiatu pół światu. Dość prawdopodobne jest, że kiedy przestaniesz się nią tak mocno interesować, to ona będzie szukać kontaktu z tobą, ale wtedy bądź twardy. Umawiaj się z nią tak, żeby był seks i bierz pełnymi garściami. Żadnego skomlenia o bycie razem i o "związek". Kiedy się z nią spotykasz ma się liczyć tu i teraz, a nie co będzie potem. Z tego i tak zresztą już raczej nic nie będzie, bo ona cię za dobrze zna i nie da się nabrać na twoją grę. Traktuj to jako nauczkę na przyszłość. W stosunku do kobiet musisz być stanowczy, nie łasić się do nich za długo i nie bądź "miętką fają". Idziesz do kobiet - weź bicz. Jak mawiał pewien znany filozof, z kraju filozofów i poetów zresztą.
    • chwilkazapomnienia Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 08.05.11, 19:58
      Uważam, że powinieneś zakochać się w innej kobiecie. Żeby stworzyć coś trwałego, muszą chcieć dwie osoby. A w tym przypadku kochasz tylko Ty. Radzę jak najszybciej zapomnieć o jakimkolwiek "związku" z tą osobą, dla własnego dobra i układać sobie życie z kimś kto pokocha Ciebie równie mocno. Pozdrawiam ciepło.
      • kikut_1 Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 09.05.11, 21:43
        Mhm.
        A jak się odkochać i zakochać w innej na zawołanie, bo nie wiem?
        • hitherto Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 09.05.11, 22:06
          TL;DR Nie wystraszyła się bliskości, nie chce być sama tylko nie chce być z Tobą. Jak już ktoś napisał wyżej byłeś zapchajdziurą. Nie osaczaj, nie dzwoń - nie przekonasz. Zresztą sam widzisz że ona nie szuka kontaktu - bo nie musi. Dzwoni z grzeczności, ale jak nie zadzwoni, to Ty zadzwonisz! Najlepsze co możesz zrobić to znaleźć sobie kogoś innego. Tej może się wtedy odwidzieć, ale jest szansa że Ciebie to już nie będzie wtedy obchodzić. Been there, done that.

          I nie rozczulaj się tak, a jeśli już - to nie daj tego po sobie poznać, jak zresztą widzisz to odstrasza kobiety. Bloga załóż albo coś.
        • biba7 Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 24.05.11, 21:00
          A co to znaczy zapchajdziura w jej wolnym czasie? Wiesz kobiety tez mają uczucia , chociaż zmoze i ciezko w to niektórym uwierzyć.
    • biba7 Re: Kobiety pomóżcie proszę!!! 02.06.11, 18:55
      Może bys zmegi posyskutował , co?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja