reniatoja
05.05.11, 22:45
Zastanawiam się, czy ludzie, którzy mają jakies poważne choroby genetyczne, np. karłowatość, gdzie prawdopodobieństwo przekazania choroby w genach potomstwu jest rzędu co najmniej 50% mają moralne prawo DECYDOWAC się świadomie na dzieci. Bo to takie żonglowanie czyimś życiem. Jeśli urodzi się zdrowe dziecko, na co jest oczywiscie szansa, to ok, ale jeśli będzie chore, to jest to skazywanie na życie z taką chorobą własnego dziecka. Czy nie jest to egoistyczne zaspokajanie własnej potrzeby rodzicielstwa nawet kosztem zdrowia i całego życia takiego dziecka, które moze urodzic się bardzo cieżko chore? wydaje mi się, ze gdybym była w takiej sytuacji, to uznałabym, ze nie powinnam ryzykować i starała się nie zajsć nigdy w ciążę.
A z drugiej strony, gdy dziewczyna, która jest właśnie chora na wspomnianą wyżej chorobę - powiedziała księdzu, ze nie chce mieć dzieci, bo boi się, ze też będą chore - co ja uważam za postawę odpowiedzialną i mądrą - to okazało się, ze nie moze ona wziąć ślubu kościelnego. Chcąc żyć w zgodzie ze swoją wiara musi albo zrezygnować z miłosci ( a to nie takie łatwe dla niej znaleźć partnera, ktory ją pokocha mimo choroby i już sam fakt, ze ktos taki się pojawił w jej życiu to dla niej wielkie szczęście i najnormalniej na świecie, jako wierzący, chcieli sie pobrać) albo musi życ w ustawicznym grzechu. Przyznaję, ze nie bardzo zdawałam sobie sprawę z takiego prawa obowiazujacego w moim własnym Kościele. Ciekawa jestem jak widzicie te dwie kwestie.