Stracone pokolenie?

10.05.11, 21:43
Ej, wierzycie tej akcji? Jedni krytykują, inni się boją, ja nie do końca wierzę gazetowym akcjom więc sama nie wiem... w sumie przydałoby się zacząć jakieś praktyczne studia, jako że niepraktyczne a zgodne z zainteresowaniami mam już za sobą... Iść na nowy kierunek, czy brać się do roboty?
    • tygrysio_misio Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 21:45
      pierwsza
      • soulshunter2 Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 21:47
        pierszy
        • bijatyka Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 21:55
          soulshunter2 napisał:

          > pierszy

          piersi
    • krwawa_orlica Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 21:46
      Iść, ja też idę, będzie nas więcej studiujących staruch.
    • bijatyka Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 21:56
      Jaka to akcja ? Bo ja wciąż ryję u siebie w robocie i nieobeznana jestem ?
      • soulshunter2 Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:14
        a co robisz, tysioncpincet % normy?
        • bijatyka Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:21
          Na razie 108%, ale się postaram bardziej
          • soulshunter2 Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 23:41
            no staraj staraj bo premii nie bedzie :P
      • ingeborg Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:19
        Taka akcja, że niby jak jesteś z rocznika circa 82-90 to nie masz szans na pracę w tym kraju, nawet jak będziesz miała pięć dyplomów i dwanaście języków.
        • bijatyka Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:22
          ingeborg napisała:

          > Taka akcja, że niby jak jesteś z rocznika circa 82-90 to nie masz szans na prac
          > ę w tym kraju, nawet jak będziesz miała pięć dyplomów i dwanaście języków.

          Dziękuję, nie dotyczy mnie ani mojego syna. A jakiś linczek ?
          • berta-death Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:42
            > Dziękuję, nie dotyczy mnie ani mojego syna. A jakiś linczek ?

            A może chociaż kochanka? Dobrze wiedzieć z jakiego rocznika jest, żeby przypadkiem za utrzymanka nie musiał robić.
            • bijatyka Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:45
              Nie posiadam kochanka. Ale, gdybym miała mieć, wybrałabym rocznik 65-70
              • berta-death Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 23:00
                Plotka głosi, że te roczniki to już niebieskich tabletek potrzebują.
                • bijatyka Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 23:03
                  Mam jednego mieszczącego się w dolnych granicach i jakoś nie bardzo widzę go z tymi tabletkami. To znaczy siebie bardziej.
                • soulshunter2 Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 23:42
                  nie wierz plotkom powiadam ci ja
          • ingeborg Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:49
            mówisz-masz: wyborcza.pl/8,75402,9282538.html
    • berta-death Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:39
      Brać się do roboty a nie narzekać jak baba po menopauzie.
      • ingeborg Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:45
        do roboty czyli na studia, czy do roboty czyli znaleźć pracę? Co autor miał na myśli?
        • jan_hus_na_stosie Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:49
          ucz się sama w domu czytając książki specjalistyczne, możesz iść na jakiś sensowny doszkalający kurs, ale studia? Minimum 3 lata zapieprzu tylko po to aby dostać tytuł licencjata, które większość pracodawców pozwoli ci włożyć go sobie w pupę?
        • berta-death Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:58
          Do roboty, czyli do zarabiania pieniędzy. Kolejny dyplom nic nie da.
          • gr.eenka Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 23:46
            tak, masz rację . włąśnie z koleżanką doszłyśmy do wniosku, że powinnyśmy skończyć jakąś zawodówkę . życie jest do niczego, ogólna rozpacz i w perspektywie szukanie nowego zawodu.
            • bijatyka Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 23:59
              Ja będę kształcić mojego syna na fugarza. Tego od fug w kafelkach.
              • berta-death Re: Stracone pokolenie? 11.05.11, 12:19
                Za PRL mawiali, ze chłopak przede wszystkim powinien mieć fach w ręku. A jak już ten fach będzie miał, to potem niech sobie robi co chce, nawet się kształcić może. ;)

                I ta mentalność to był główny powód, że w liceach były prawie same żeńskie klasy a technika i zawodówki były praktycznie męskimi szkołami.
                • simply_z Re: Stracone pokolenie? 11.05.11, 12:24
                  tak ale technikum dawniej to bylo cos ,przypuszczam,ze wszyscy ,ktorzy w latach 70'tych konczyli technika ,moze i w latach 80'tych spokojnie utrzymaliby sie na studiach ...a dzisiaj ,heh matura w dwa lata ,i czesc.
                  • berta-death Re: Stracone pokolenie? 11.05.11, 13:03
                    Z tego co pamiętam ze swojej wczesnej młodości, to im chłopiec gorzej rokował na to, że wytrwa w nauce przez następne 10 lat, tym radzono mu szybsze wdrażanie się do zawodu. Bo facet musi pracować i zarabiać. I słabouczącym się uczniom klas 8 radzono zawodówki. Po których zawsze można kontynuować naukę jak ktoś pójdzie po rozum do głowy. A jak nie pójdzie to będzie miał fach w ręku. I będzie pan hydraulik, mechanik albo murarz, dyktujący pracodawcy warunki a nie pan zmywak harujący na grosze. Uczniom przeciętnym technika, żeby w razie czego jak np nie zda matury albo odechce mu się uczyć, to miał zawód. Tylko prymusów zachęcało się do pójścia do ogólniaków.

                    W przypadku dziewczyn, to jak tylko panna nie była jakimś półgłówkiem totalnym, to każdej sugerowano ogólniak. Albo przynajmniej jakieś liceum zawodowe. Bo jak się nie uda, to przecież zawsze może za mąż wyjść.
            • berta-death Re: Stracone pokolenie? 11.05.11, 12:46
              Nie mam nic przeciwko studiowaniu. Tylko, że nawet studiować trzeba z głową. Wiadomo, że nie każde studia gwarantują pieniądze, nawet nie każde gwarantują zatrudnienie. O karierze w zawodzie to nawet nie wspomnę. I w związku z tym ładowanie się w studia tylko dlatego, że komuś się wydaje, że z dyplomem mgr tego kierunku to pracodawcy się będą o niego bić, może się skończyć rozczarowaniem i frustracją. Osoba ze świadectwem maturalnym powinna jednak bardziej realistycznie podchodzić do życia. Idealistą marzycielem to może być 5-letni Jasio, który chce zostać strażakiem albo kosmonautą.

              Ja dostrzegam 4 powody do studiowania:
              1. Mam pasję i chcę zgłębiać wiedzę w danej dziedzinie.
              2. Jestem ambitna albo nie chcę być gorsza od innych i potrzebuję mieć tytuł mgr.
              3. Potrzebuję dobrego fachu w ręku, bo chcę mieć pieniądze i wysoką pozycję społeczną.
              4. Chcę sobie przedłużyć dzieciństwo, nie chce mi się iść do pracy, wolę zasmakować życia studenckiego.

              I na dobrą sprawę opcje 1,2 i 4 niejako z urzędu powinny być łączone z podjęciem pracy zawodowej, albo nauką jakiegoś sensownego zawodu (niekoniecznie fizycznego, bo mogą to być studia na jakimś przyszłościowym kierunku), który zagwarantuje delikwentowi, że z głodu nie umrze i nie trafi na zmywak.
              • simply_z Re: Stracone pokolenie? 11.05.11, 12:55
                4. Chcę sobie przedłużyć dzieciństwo, nie chce mi się iść do pracy, wolę zasmak
                > ować życia studenckiego.
                >
                > I na dobrą sprawę opcje 1,2 i 4 niejako z urzędu powinny być łączone z podjęcie
                > m pracy zawodowej, albo nauką jakiegoś sensownego zawodu (niekoniecznie fizyczn
                > ego, bo mogą to być studia na jakimś przyszłościowym kierunku), który zagwarant
                > uje delikwentowi, że z głodu nie umrze i nie trafi na zmywak.
                no niby tak ale nawet studia nie gwarantuja ci podjecia pracy w tzw, zawodzie, ,co moze byc zwiazane z..nadwyzka absolwentow ,brakiem technologii i laboratoriow w Polsce.np biotechnologia ,albo zwyczajnie zaczynamy pracowac w czyms zupelnie innym.
                ponadto zwlaszcza w przypadku studiow technicznych ,w momencie konczeenia studiow ,wiedza z pierwszego roku jest juz przestarzala.
                nie zapominajmy tez o tym ,ze istnieja przeciez przerozne kursy doszkalajce i studia podyplomowe ,przekwalifikowanie sie nie jest juz takie trudne,
                • berta-death Re: Stracone pokolenie? 11.05.11, 13:29
                  Chodzi mi o to, że za każdym razem trzeba rozeznać się w sytuacji panującej w branży. Ilu jest absolwentów, ile jest miejsc pracy, czy pracę można dostać uczciwie czy tylko po znajomości, itp. Jakie są zarobki, jakie możliwości rozwoju zawodowego i co się dzieje ze statystycznym absolwentem danego kierunku. I jak to wygląda na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat i jakie są prognozy dla danej branży. A tego nikt nie robi.

                  I w momencie jak mamy pasję a nie jest ona jednocześnie czymś z czego będzie się można utrzymać, to warto potraktować ją jako hobby i równocześnie zająć się zdobywaniem sensownego fachu w ręku. Czyli np studiować sobie malarstwo i jednocześnie kształcić się na weterynarza, jak pewien czarnoskóry krakowianin zrobił. Facet przyjechał do Polski, został weterynarzem a po godzinach sobie malował. Teraz zdaje się jest tylko właścicielem gabinetu, pracują tam wynajęte osoby a on jest artystą.

                  Jak chcemy mieć jedynie mgr, bo część firm chce pracownika z dowolnym mgr albo ze snobizmu, to też rozsądnie byłoby połączyć te studia z pracą, żeby przynajmniej jakiegoś doświadczenia i praktycznej wiedzy nabrać. A studia to mogą być na jakimś najprostszym kierunku, zaocznie i na uczelni, gdzie uczyć się nie trzeba. Po co sobie komplikować życie i utrudniać dyspozycyjność zawodową. I podobnie jest jak chcemy przedłużać dzieciństwo. Też warto zawczasu zadbać o swoją przyszłość, żeby się nie okazało, że mamy 25lat, zero doświadczenia zawodowego i jeszcze jakiś głupkowaty zawód, który nikomu do niczego nie jest potrzebny.
                  • simply_z Re: Stracone pokolenie? 11.05.11, 13:51
                    > Chodzi mi o to, że za każdym razem trzeba rozeznać się w sytuacji panującej w b
                    > ranży. Ilu jest absolwentów, ile jest miejsc pracy, czy pracę można dostać uczc
                    > iwie czy tylko po znajomości, itp. Jakie są zarobki, jakie możliwości rozwoju z
                    > awodowego i co się dzieje ze statystycznym absolwentem danego kierunku. I jak t
                    > o wygląda na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat i jakie są prognozy dla danej
                    > branży. A tego nikt nie robi.
                    >
                    no ok ale sytuacja w kraju rozwijajacym sie jakim wciaz jest Polska ,za te 5 moze sie radykalnie zmienic. Popatrz na inzynierow ,niby jest taki popyt ,a malo kto mowi o tym ,ze tak naprawde jest nadwyzka.
                    ę można utrzymać, to warto potraktować ją jako hobby i równocześnie zająć się z
                    > dobywaniem sensownego fachu w ręku. Czyli np studiować sobie malarstwo i jednoc
                    > ześnie kształcić się na weterynarza, jak pewien czarnoskóry krakowianin zrobił.
                    > Facet przyjechał do Polski, został weterynarzem a po godzinach sobie malował.
                    > T
                    hehe niby mozna ale artystow jest na peczki..
                    est jak chcemy przedłużać dzieciństwo. Też warto zawczasu zadbać o swoją prz
                    > yszłość, żeby się nie okazało, że mamy 25lat, zero doświadczenia zawodowego i j
                    > eszcze jakiś głupkowaty zawód, który nikomu do niczego nie jest potrzebny.
                    wiesz ja jak mialam 25 lat ,czyli bardzo niedawno to jeszcze studiowalam ,a doswiadczenie zawodowe tez mialam takie sobie ,a w tzw zawodzie ,pracowac raczej nie bede ,jesli juz to w bardzo luzny sposob ,
    • zeberdee24 Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:49
      Wyborcza od dawna specjalizuje się w robieniu wody z mózgu uczniom szkół średnich. Najpierw lansowali kierunki ekonomiczne i informatyczne, co zaowocowało powstaniem miliona zawodówek rozdających tytuł magistra. Potem wymyślili że wszyscy będą inżynierami, ale temat nie chwycił zbyt mocno bo polibudy to nie są miejsca dla dobrze wylansowanych 'młodych ambitnych' tylko raczej 'dark sarcasm in the classroom', teraz znów będą promować koncepcję 'wszyscy do łopaty' bo i tak nie ma pracy dla specjalistów.
      • lonely.stoner Re: Stracone pokolenie? 10.05.11, 22:57
        hm, w Polsce chyba ogolnie dopiero teraz sie jakos rozkreca gospodarka i moze jakies tam szanse na prace sa? ale straszenie 'straconym pokoleniem', rzekomo od rocznika 82 wzwyz to gruba przesada, za czasow mojej mamy tez bylo ciezko o prace, i teraz tez jest zreszta.
    • sumire Re: Stracone pokolenie? 11.05.11, 07:11
      brać się do roboty.
      studiować można zawsze, nawet na emeryturze - a im wcześniej zaczniesz zdobywać doświadczenie zawodowe (nawet za barem), tym lepiej.
    • ritsuko Nie wierzę 11.05.11, 09:36
      i do tego mnie denerwują te listy jak to absolwenci niektórych kierunków czują się oszukani itp. bezwolne łowieczki normalnie. Zaciukałabym się robiąc w życiu coś praktycznego, a nie coś co lubię.
      • simply_z Re: Nie wierzę 11.05.11, 09:38
        czy ja wiem..do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic ,a tak naprawde kazda praca po jakims czasie nuzy. a w Polsce w wiekszych miastach jest taka masa absolwentow ,ze ciezko jest sie przebic.
    • minasz Re: Stracone pokolenie? 11.05.11, 09:39
      za 5 lat okarze sie ze te tez do dupy a za stara juz jestes na rozpoczecire pracy

      rada
      szukaj meza mhehe
    • klawiatura_zablokowana Re: Stracone pokolenie? 11.05.11, 14:43
      Wiesz co, ja jestem 86, mój mąż 84. On ukończył "dobry, praktyczny kierunek", ja "fabrykę bezrobotnych", czyli kierunek humanistyczny. Aktualnie ja zarabiam lepiej i musiałam zrezygnować z dodatkowej pracy, bo nie obrabiałam czasowo, ale był moment, że odkładaliśmy co miesiąc po parę tys. wyłącznie dzięki temu, że miałam dwie prace i dodatkowe dochody. Mój mąż po dyplomie był bezrobotny, bo walnął kryzys i firma (z "przyszłościowej i praktycznej branży"), w której pracował na 5. r. zredukowała go w mgnieniu oka. Wreszcie znalazł pracę... w kulturze.

      Radzę każdemu jako już-nie-taki-świeży-absolwent: studiuj to, w czym będziesz dobra, co chcesz robić. Potem to widać na rozmowach kwalifikacyjnych: kto naprawdę lubi to, co robi, a kto po prostu skończył "dobre, życiowe studia" i właściwie nic poza tym. Nie wyobrażam sobie zmusić się do "dobrych" studiów, a potem wbrew sobie pracować w zawodzie, do którego nie mam predyspozycji. To potem wyłazi - przy szukaniu pracy, w samej pracy. Lepiej być dobrym, zaangażowanym i kompetentnym archiwistą niż menedżerem z przypadku, bo mama kazała i zagroziła, że studenta dziennikarstwa albo kulturoznawstwa nie będzie utrzymywać (przypadek mojego chłopa).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja