kosc_ksiezyca
10.05.11, 21:43
Girls,
zjecie mnie pewnie, bo to już było wałkowane i zostawszy objechana z góry na dół, ale... Ja chyba nie umiem być szczęśliwa. Kiedy wszystko jest okej, czepiam się każdej pierdoły, aby udowodnić sobie samej (i biednemu jemu), że jest źle. Obiektywnie nie mam co narzekać, ale naprawdę, zawsze uda mi się coś znaleźć. A to, że mniej czasu ze mną spędza, a to, że inaczej powiedział/zrobił, niż zwykle. Chore? Co powinnam z tym zrobić? Myślę o psychologu, ale z drugiej strony wydaje mi się, że powinnam sobie z tym poradzić. Martwi mnie, że zatruwam sobie życie, a nam fajny, udany związek.
I jak poprzednio - nie jedźcie za mocno :)