Dodaj do ulubionych

mija pół roku....

12.05.11, 10:59
Mija właśnie pół roku od rozstania....a ja się czuję jakby to było wczoraj. Nie wspominałam o tym, ale ostatnie 2 miesiące to katastrofa...ciągły płacz - nie bardzo rozumiem na jakiej zasadzie to działa, że zamiast lepiej jest gorzej....tak tak wiem staje się to już nudne i właśnie dlatego ostatnio nie pisałam o moich dołach, ale jednak one ciągle są....
Ok - wiem, że bedziecie krzyczeć i oczywiście macie racje, że stara baba powinna się umieć otrząsnąć, a nie płakać nad rozlanym mlekiem....
Obserwuj wątek
      • bonnie79 Re: mija pół roku.... 12.05.11, 11:41
        Taaa - najnowszy news od niego to taki, że jestem miłością jego zycia, ale no właśnie jest ale za dużo namieszał w moim życiu i właściwie to zajął się swoją ukochaną karierą, więc ...a do tego jednak za dużo cierpienia, problemów, kłamstw, zdrad....wiem, że i dla mnie i dla niego najlepsze będzie ułożenie sobie życia osobno....
        • tabeletka Re: mija pół roku.... 12.05.11, 15:27
          moim zdaniem najgorsze swinstwo, informowanie cie, ze kocha, teskni, albo co tam jeszcze, ale nie chce z toba byc. powinnien dac ci swiety spokoj, o wiele szybciej doszlabys do rownowagi. pies ogrodnika!
      • bonnie79 Re: mija pół roku.... 12.05.11, 11:49
        w 'formie" jaka była nie chciałabym tego kontynuować....żyliśmy jak na karuzeli emocjonalnej w dodatku poza Polską kisząc się we własnych żalach - czasami mam wrażenie, że on podjął decyzję w moim imieniu widząc jak się męczę....wiedział, że ja nie podejmę decyzji o odejściu...
        • brms Re: mija pół roku.... 12.05.11, 11:53
          nie chciałabym tego kontynuować

          i tego się trzymaj, bo właśnie przez tę formę się rozstaliście. Inaczej mogłabyś powiedzieć, chciałabym z nim być gdyby tylko był wyższy, mądrzejszy, miał więcej wolnego czasu i lubił ze mną się wspinać.
    • mallwia Re: mija pół roku.... 12.05.11, 11:44
      Kiedyś....wielka niewiadoma.Łączę się w bólu.Też ostatnio mam trudny czas....cholernie...i też nie wiem jak unieść głowę wysoko ponad chmury....jak znaleźć dystans.Czuję czasami,że obok mnie istnieje druga Ja i że to ona żyje za mnie,ona idzie do pracy,usmiecha sie mowi ze jest ok,a w duszy straszny rozdzierajacy na kawalki smutek....ale glowa do góry prawda? kiedyś sie poukłada....Pozdrawiam


      www.youtube.com/watch?v=PhbgYJ0OSLI
      • bonnie79 Re: mija pół roku.... 12.05.11, 11:52
        rozumiem cię doskonale - wychodzisz i się uśmiechasz, wiesz, że ludziom znudziło się patrzenie na skwaszoną minę, że mają dośc słuchania o tym....i poprostu udajesz, że jest ok....pamiętam rozmowy z przyjaciólmi sprzed pół roku - wszyscy mówili to samo zobaczysz pół roku minie i będzie ok, a tu dupa....
        • mallwia Re: mija pół roku.... 12.05.11, 12:11
          To nie minie Bonnie.Kawałek życia,emocji oddałaś kolesiowi.Cząstka Ciebie zawsze w Nim będzie i odwrotnie.On zostawił ją w Tobie. Miłośc ehh.I pewnie jak Go spotkasz po 2 latach to i tak się rozkleisz.Trzeba nauczyć się z tym żyć i odnaleźć dystans.Tylko to nie takie proste niestety.


          www.youtube.com/watch?v=kgvB-W1IxAQ&feature=related
    • wez_sie wielki problem 12.05.11, 14:37
      a co jestes kulawa, nie masz jednego oka, czy masz nadwage 20 kg?

      jak jestes w miare normalna to sobie znajdziesz kogos innego.
      dziwne ze przez te pol roku nie znalazlas, no ale ty chyba jestes troche "tego" w sensie psychiczna, nie?

      pol roku bez ciupciania? nie wyobrazam sobie
      • irutxeta Re: mija pół roku.... 12.05.11, 15:59
        odryczec trzeba - ale zaryczeć się nie,
        jak za długo trwa stan żałoby po związku - może zacząć być niebezpiecznie

        pol roku to mało - dopiero zaczynasz oddychać,

        i jeśli ktoś cie kocha ale wie ze nie możecie razem to zamyka jadaczkę - pozwala drugiemu się podnieść bo przecież kocha tak? chce jak najlepiej dla drugiej strony tak?

        zaimponowałaś mi, ze poszłaś do psychoterapeuty, ze walczysz o siebie,
        nie chodzi o to czy on ci pomoże czy nie - ale ze ty działasz, porządkujesz myśli, emocje
        działanie bardzo pomaga w takich sytuacjach - nawet jeśli to małe kroczki,

        a uśmiechanie się na sile - u mnie się sprawdzało i sprawdza,
        ustawia do pionu, nie pozwala pogrążać się w żalach - ale wtedy potrzebujesz kogoś do wygadania się,

        masz przyjaciół? nadal mieszkasz zagranica? znajome do wychodzenia na drinki?
        • bonnie79 Re: mija pół roku.... 12.05.11, 16:07
          wróciłam do Polski - na całe szczęście dzięki temu jestem daleko od byłego...mam przyjaciół i wysluchują, ale wiem, że ich zaangażowanie maleje, bo w końcu ile można słuchąc tego samego, więc staram się nie zamęczać ich zbytnio...
    • zmienna_elfka Re: mija pół roku.... 12.05.11, 21:01
      Współczuję, serio. Ale już i tak bardzo dużo wytrzymałaś... teraz powinno być już tylko lepiej. Może nie odczuwasz tej różnicy jakoś znacznie w tym momencie (domyślam się, że teraz masz po prostu gorszy stan psychiczny) ale zauważ, że jakbyś porównała ostatni miesiąc to z pewnością był on odrobinę lżejszy niż ten pierwszy miesiąc po rozstaniu. Więc jednak idzie ku lepszemu :) Staraj się uśmiechać, nawet jeśli jest to swego rodzaju maska.... po jakimś czasie zauważysz, że nie masz już tego przymusu uśmiechania się, bo sama z siebie chcesz to robić. I nie wracaj do myślenia o tym co było, do wspólnych chwil i zdjęć. Sama bardzo ciężko przechodziłam rozstanie, świat mi się posypał. Oczywiście pomogli mi przyjaciele, rodzina i metoda osiągania małych celów. Życzę Ci abyś uporała się z przeszłością i mogła cieszyć się życiem takim jakie jest :))
      • lonely.stoner pomocna lektura: 12.05.11, 21:33
        Pia Mellody 'Toksyczne zwiazki'- poczytaj :) Forward Susan, Buck Craig 'Toksyczne namietnosci' i moj number one dzieki ktoremu na serio zaczelam wreszcie dbac o siebie i mam super partnera to: Behrendt Greg ' Nie zalezy mu na tobie - Koniec zludzen'.
        • bonnie79 Re: pomocna lektura: 12.05.11, 21:46
          "Toksyczne związki" przeczytane. "Toksyczna miłość" przeczytana trzy razy, teraz czytam "Pokochaj siebie". W takim razie następnk siązka to będzie " ' Nie zalezy mu na tobie - Kon
          > iec zludzen'. - może to mnie ocuci!! Dziekuje za radę...
                • lonely.stoner Re: mija pół roku.... 12.05.11, 22:33
                  moim zdaniem to z tego co napisalas dlugo tkwilas w tosycznym zwiazku- zbyt dlugo, i pewnie tak naprawde nie wiesz dokladnie co to znaczy kochac i byc kochanym - kazdy to wie oczywiscie w glebi serca, intuicyjnie, ale czasem los tak nam spaprze ta intuicyjna madrosc ze sie mozna w tym troche pogubic. Pewnie rekonwalescencja zajmie Ci troche czasu, pewnie wiecej niz pol roku, rok. Najwazniejsze to zebys zaczela po prostu nie utrzymywac zadnego kontaktu z tym czlowiekiem, zupelnie sie odetnij, i jak zaczniesz cos sobie rozpamietywac to sobie wbij igle w palec albo zrob cokolwiek zeby odsunac natretne mysli. Zadbaj o to teraz, bo nawet jesli w koncu przestaniesz jakos tam o nim myslec, to nie uzdrowisz siebie i jest spore zagrozenie ze twoj kolejny zwiazek to bedzie jakas toksyczna niezdrowa wiez.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka