mega-n89
12.05.11, 23:39
Być może jestem naiwna jeśli oczekuję wsparcia akurat tutaj ale naprawdę nie mam do kogo się zwrócić. Muszę się po prostu wyżalić.
Otóż mam 22 lata i jestem obecnie w 7 miesiącu ciąży. Ojciec dziecka, bo nie nazywam go już swoim partnerem, gdy dowiedział się o ciąży namawiał mnie na usunięcie poprzez tabletki wczesnoporonne. Nie zgodziłam się bo nie potrafiłabym odebrać życia własnemu dziecku. Mimo że byliśmy para przez 3 lata, on wyrzekł się mnie zupełnie jakby to nie był jego problem, unika mnie, nie interesuje się mną i Małym. Gdybym miała z kim o tym porozmawiać byłoby mi łatwiej, ale niestety. Moja mama nie żyje, z ojcem nie mam kontaktu i jest on zresztą alkoholikiem. Nikt o mojej ciąży nie wie. Nie powiedziałam też jego rodzinie bo wiem jakimi ludźmi są i jaka będzie ich reakcja: że złapałam go na dziecko.
Postanowiłam już w sumie że oddam dzieciątko do adopcji ale na samą myśl że nie będę patrzeć jak dorasta, rozwija się -odechciewa mi się żyć. Kocham je całym sercem, od samego początku. Uwielbiam kiedy się we mnie porusza, jest takie żywe i kochane. Wiem że gdy tylko je zobaczę nie będę go chciała oddać. Ale nie mam warunków aby dać mu godne życie, w ogóle jakiekolwiek...
Z drugiej strony czuję rozgoryczenie że facet mnie z tym zostawił, okazał się kompletnym gó...arzem, mimo że padło wiele pięknych słów i zapewnień o cudownej przyszłości, rodzinie, którą razem stworzymy. Czuję straszną potrzebę zemsty na nim. Bo on chyba nie dostrzega jak okrutny jest wobec swojego dziecka i że skazuje mnie na tak trudny wybór jak oddanie własnego dziecka.
Stąd też moje pytanie, czy znacie kogoś albo czy same byłyście w takiej sytuacji? Czy są może jakieś ośrodki pomagające młodym mamom. Boję się a rozwiązanie coraz bliżej.