Problem z nowymi sąsiadkami 65+...

13.05.11, 19:48
Mieszkam w bloku 50-ciorodzinnym gdzie dotychczas mieszkały same młode małżeństwa oraz studenci. Przez niemal 4 lata nie było żadnych konfliktów sąsiedzkich do momentu, gdy zamieszkały tu dwie rodziny ze starszymi osobami "na pokładzie". Zaczęły się kłótnie, że psy nie mogą biegać luzem (Yorki, labradory i goldeny) bo to groźne zwierzęta, że studenci na balkonach za głośno rozmawiają, że w nocy kręcą się po korytarzach i że pralki wieczorami za głośno działają. Ostatnio doszło do tego, że obie starsze osoby (pewnie z nudów) zaczęły karczować teren w pobliżu bloku, wycięły róże o wysokości ok. 5 m, które pięknie kwitną w lecie oraz 5 metrów żywopłotu w samym jego środku (cały ma ok. 50 m) "bo ponoć suche było" a tak naprawdę to po zimie jeszcze nie zdążyło puścić pączków (sprawdziłam wyrwane gałązki - były w środku zielone więc żywe). Na domiar złego teren, który zaczęły sobie "porządkować" jest w naszym bezpośrednim sąsiedztwie ale nie należy do Wspólnoty i jak to zwykle bywa zaraz zainteresuje się tym właściciel i będą kłopoty za które zapłaci cała Wspólnota - z powodu braku wystarczającej ilości miejsc, parkujemy swoje samochody na terenie należącym do właściciela wykarczowanego żywopłotu i kwiatów. Nie wiemy jakie ma plany co do terenu ale rok w rok żywopłot był przez niego pielęgnowany a róże przycinane więc braki zauważy od razu... Nie mam zamiaru płacić za nadgorliwość sąsiadek a wysunięte przeze mnie argumenty spotkały się z oburzeniem i stwierdzeniem, że my młodzi wszyscy jesteśmy nienormalni i wieczorem do jednej z tych pań musiało aż przyjechać pogotowie bo z nerwów serce nie wytrzymało... I co tu zrobić??? Olać czy interweniować dalej???
    • 0ffka Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 19:52
      A co na to administracja bloku, straż miejska?
      • zawsze_o_co_kaman Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 20:00
        Administracja nie zareaguje bo nie było jeszcze skargi od właściciela terenu (on się pojawia 2 razy do roku ok. czerwca/lipca i w grudniu) a o Straży Miejskiej nie pomyślałam...
        • alpepe Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 20:07
          straż miejska do prywatnej posesji ma gó.wienko, chyba, że jest na niej bałagan, to wtedy może wypisać mandat. Generalnie poczekać, aż przyjedzie właściciel i zgłosić się na świadka wykroczenia, bo wandalizm i zniszczenie róż to chyba wykroczenie. Wiele nie zrobisz, poza głośnymi rozmowami na balkonie i praniem w nocy.
        • mariela1987 Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 20:08
          1. nic na to nie poradzisz więc radzę olewać wsytskie ich uwagi
          2. zrobić zdjęcia jak owe osoby karczują teren( najlepiej kilkukrotnie zeby było widać. ze nie jest to jednorazowa sprawa). Potem w razie czego będziecie mieli dowód że to nie wy to wszytsko powyrywaliscie. Innej opcji nie ma- jak nie chcecie płacić to dobrze wam radze.
          • lonely.stoner Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 20:23
            miec w nosie uwagi- o ile rzeczywiscie nie sa zasadne, i robic swoje. Jak przyjezdza pogotowie do takiej starej- pardon za wyraznie- cholery, to tylko jej wlasny biznes, sama sie nakreca, to choruje. Co masz na to poradzic? chodzic w okol na paluszkach i zrezygnowac z wlasnych spraw zeby nikogo przewrazliwionego nie wyprowadzic z rownowagi?
        • soulshunter2 Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 20:25
          jesli znasz wlasciciela terenu to go poinformuj o tym co dziadki wyprawiaja. Porob zdjecia dziadkow w akcji, niech bedzie dowod ich dzialalnosci.
    • wen_yinlu Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 20:36
      One takie hobby mają. Siedzi taka w domu, nuda, nuda... zegar chodzi zbyt równo, za cicho jakoś, kefirek już wypiła, w Radyjku jakieś zawodzenie...
      No to dawaaaaaj na studentów! Mącimy, psocimy, hałasujemy, jak niemowlęta.
      Klasyczne żebranie o uwagę i próba zagłuszenia potwornej nudy i zbliżającego się końca życia ;) Współczuj im. Ja tak zawsze robiłam. Jest też strategia na "włażenie do d*pska", częstowanie jakimiś specjałami, mówienie po imieniu, "ależ Pani Marysiu"... potem różne sprawy przedyskutować można przy kieliszku... ale to nie jest na każdego strategia niestety. Mi jeden początkowo wrogi staruszek później przechowywał czule prezenty od adoratorów co to mnie w domu nie zastali i pukał do drzwi jak usłyszał, że wróciłam do mieszkania, prezent wręczał z wypiekami na twarzy, ech... :)
      • zawsze_o_co_kaman Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 20:41
        Mi jeden początkowo wrogi staruszek p
        > óźniej przechowywał czule prezenty od adoratorów co to mnie w domu nie zastali
        > i pukał do drzwi jak usłyszał, że wróciłam do mieszkania, prezent wręczał z wyp
        > iekami na twarzy, ech... :)

        Fajnie :) sam pewnie drugą młodość przeżywał w tym momencie...

        Niestety moja sąsiadka (ta nade mną) od początku do mnie chodziła "a tiu tiu tiu... a to tu mnie ręka boli, a tu sobie pijawkę musiałam przyłożyć, a to plecy mnie bolą i ciśnienie skacze... a potem jak się druga wprowadziła to obie zaczęły się panoszyć... jak dziadowski bicz
    • zawsze_o_co_kaman Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 20:37
      Babcie!!! To babcie "karczują", gazele pieprzone... Dziadkowie ani mru mru jak myszy pod miotłą siedzą... Myślę, że donos do właściciela to dobry pomysł... i chyba go zrealizuję...
      A wśród starszych Pań jestem wrogiem publicznym numer jeden... bo tylko ja jedna się jawnie oburzyłam na widok karczowania, studenci zlewają cała sytuację (i na zdrowie im) a inni mieszkańcy się oburzają ale w swoich 4-ech ścianach (szczególnie ci od pralek i psów)...
      • alpepe Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 20:42
        miej panie w tyle i podkabluj do właściciela, najlepiej z dowodami.
      • enith Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 20:55
        Kabluj kabluj. Jak się właściciel róż rozeźli i opier.doli babki - karczowniczki z góry na dół, to może się opamiętają. Jakby mi ktoś wyciął z MOJEJ posesji MOJE róże, to nieważne czy to młody chłop czy stara baba, zgłosiłabym wykroczenie. Może jak trzeba będzie zapłacić za wyrządzone szkody, to się babska zastanowią następnym razem.
    • erillzw Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 21:12
      Wybacz, ale puszczanie psów luzem na terenie wspolnym tez mnie osobiscie drazni a daleko mi do wieku 65+. Jest odgorny nakaz by kazdego psa wyprowadzac na smyczy. A labrador i golden to nie sa male psy i wybacz zadna deklaracja "moj pies nie gryzie" mnie nie przekonuje. Za psa trzeba byc odpowiedzialnym i owa objawia sie tym, ze psa sie trzyma w miescie na smyczy. Na polu mozna go sobie luzem puszczac. A nie pod blokiem.

      A czy Ci studenci w nocy (tj. po godz 22) faktycznie kreca sie po korytarzach i sa glosno?
      Wiesz z drugiej strony jestem w stanie zrozumiec, ze jesli ktos ma notoryczna impreze, szura po korytarzu i halasuje na balkonie a starych blokach sie wszystko niesie to moze draznic jesli chce sie czlowiek wyspac. To tak jakby Ci ktos nap*** wiertarka 6 dni w tygodniu od 9 rano do 13 kiedy akurat masz szanse sie wyspac.

      Natomiast wandalizmu i nieszczenia mienia absolutnie nie rozumiem i uwazam, ze powinnas nie tyle zrobic zdjecia co ich nagrac. Wiekszosc aparatow czy nawet komorek ma taka opcje i pokazac wlascicielowi. oraz kazdorazowo zwracac uwage na akty wandalizmu. Jak zdarta plyta.
      jesli nie pierzesz po godzinie 22, nie halasujesz w nocy to nic Ci nie moga zarzucic poza tym, ze jestes upierdliwa. Poza tym, czy to jestes teren ogrodzony? Bo raczej watpie by blok 50 rodzinowy mial byc ogrodzony jak te nowe osiedla wiec telefon do strazy miejskiej o niszczenie zieleni jest uzasadniony.
      • mariela1987 Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 21:47
        jeżeli chodzi o studentów. Kończę w tym roku studia i powiem ,ze przez 5 lat jak studiowałam to było może kilka takich ostrych imprez ( sąsiedzi byli o tym iformowani) i nikt problemu z tego powodu nie robił. Skoro nie przeszkadza to ponad 40 rodzinom a tylko babciom no to cos jest nie tak... ne wydaje mi sie, zeby studenci zachowywali się głośno- mieszkaja w bloku przeciez rodziny z MAŁYMI dziećmi i nikt nie skarżył. Ja radze- nagraj to albo porób zdjęcia. Im dlużej to będzie trwało tym bardziej się będą panoszyc
    • akle2 Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 21:43
      Psy rzeczywiście nie powinny biegać luzem, ponieważ stanowią bezpośrednie zagrożenie no i nie każdy lubi być przez nie obwąchiwany. O kupach nie wspominam.
      Dziś na moich oczach samochód o mało nie potracił głupiutkiego yorka, biegajacego samopas.
      Cisza nocna po 22:00 obowiązuje wszystkich.
      Dlaczego uważasz, że będziesz płacić za te róże? O tym zadecyduje sąd grodzki, o ile policja się postara i złapie wandala.
      Co do reszty... Spróbuj czasami się po prostu uśmiechnąć i powiedzieć "dzień dobry". To nie jest trudne.
    • lacido Re: Problem z nowymi sąsiadkami 65+... 13.05.11, 21:50
      zaprzyjaźnić się z rodzinami z którymi "na pokładzie" są babki - może one tez chciałby się ich pozbyć :)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja