Luźne rozmowy to strata czasu dla niego

15.05.11, 16:29
Czy znacie takich ludzi, dla których rozmowa z kimkolwiek o przysłowiowej pogodzie (nie obgadywanie) jest aż taką stratą czasu, że aż prowadzi to do tego, ze człowiek odsuwa się od ludzi aby tylko nie rozmawiać? No... chyba, że rozmowy te dotyczą "mądrych rzeczy", tylko takie mądre, naukowe tematy mogą być poruszane. Ludzie w oczach takiej osoby, którzy rozmawiają sobie na całkowitym luzie o błahych sprawach, ot dla relaksu i dla podtrzymywania kontaktów, dla wesołości są ostro krytykowani za to, że zajmują się pierdołami zamiast myśleć o poważnych sprawach. Rozumiem, że można nie lubić rozmawiać o pierdołach, tracąc na nie czas i nie zmuszam, ale to bardzo ogranicza tę drugą osobę, z którą żyje. Jakieś spotkania, to idę ja sama, goście w domu-też sama (już nie wspomnę, że z tego powodu przestałam zapraszać znajomych) rozmowy ze mną pozbawione luźnych zabarwień. Czuję się bardzo ograniczona w takiej sytuacji. Jestem kontaktowa, lubię rozmawiać na różne tematy i choć nie pociągają mnie np te o kosmetykach, ciuchach, jeśli jednak druga strona chce o tym pogadać to kontynuuje rozmowę. Na poważne tematy też potrafię porozmawiać i to bardzo często ale zrelaksować się w luźniej atmosferze to chyba każdy potrzebuje.
Dodam, że takie zachowania z jego strony prowadzą do samotności, strachu przed kontaktami z innymi ludźmi, w końcu uciekania od wszystkiego, gdzie grozi jakakolwiek rozmowa, co się już stało. Jak żyć z taką osobą? Czy tak się do żyć? Pokażcie mi jakieś dobre tego strony bo ja się duszę w takim związku.
    • ursyda Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 16:32
      Dobre strony tego są takie, ze nie musisz gadać o pierdołach;)
    • kochanic.a.francuza Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 16:33
      Tez tak kiedys mialam. Tzn. ja nie cierpialam rozmow o pie...ch. Wynika to z niezaspokojonej ciekawosci intelektualnej. Jak Twoj mily popracuje pare lat intensywnie z glowa, to zacznie pierdzielic o doopie maryni na FK, tak jak ja:)
      Do tego czasu mow mu, ze idziesz "chlodzic zwoje ze znajomymi" i czy nie chce isc z Toba. Kiedys zachce.
    • squirrel9 Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 16:38
      To trudne, bo to druga osoba decyduje o tym o czym macie rozmawiać i co jest wystarczająco a co niewystarczająco poważne, czy to co masz do powiedzenia jest ważne czy nieważne.
      Obawiam się,że nie "wygrasz", nie zmienisz takiego człowieka. To typ, który "kocha na swój sposób", troszczy sie "na swój sposób|Znajdź kogoś kto przezywa i ma potrzeby na twój sposób.
      • guitara Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 16:49
        Tak squirrel9, dokładnie tak czuję, jak piszesz. Kocha na swój sposób, troszczy się na swój sposób, nieraz bardzo dziwnie. Za bardzo sobie poszukać takiego co ma potrzeby na mój sposób nie mogę, bo to mąż i mamy jeszcze dziecko
        • squirrel9 Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 16:59
          Nie mów,że nie możesz. Moja znajoma rozwiodła się po wielu latach małżeństwa. Jechali samochodem na drugi koniec Europy i potrafili przez 1300 km wymienic tylko uwagi na temat tego,że super,że nie pada i gdzie zatrzymają sie na kawę ona zdała sobie sprawę,że tak będzie wyglądało juz zawsze. Czego by nie przeczytała w jakkolwiek mądrej gazecie czy ksiązce i nie zaczynała rozmowy to on decydował czy to wystarczająco mądre na dyskusję z nim. Głupie to co powiedziała jej siostra gorzej, głupie to co matka, zanim ocenił musiał wiedzieć jakie wykształcenie miał człowiek. Trudno sie przyjaxnic bo ten głupi, tamten głupi. Dziś nawet nie wie czy to poczucie własnej wartości czy kompleksy ale jakos jej nie interesuje.
        • raohszana Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 17:02
          Bidna, dali jej takiego z przydziału i nagle się okazało, że potrzeby inne!

          Z innymi ludziami gadaj, a nie z nim. Albo sobie zmień.
          • squirrel9 Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 17:17
            Gdybyż to było takie proste ... ale najczęsciej ludzie łudzą się,ze ta druga strona się zmieni. A druga strona się nie zmieni, najczęsciej w ogóle nie rozumie o co ci chodzi.
            Moim zdaniem istnieją ludzie bez empatii, nie umiejące nawiązywac bliskich kontaktów a więc i rozmawiać. Rozmowa buduje płaszczyznę porozumienia, rozmawiając o znajomych, filmie, książce, koncercie, widoku z oknem i wydarzeniach w zyciu znajomych ludzi pokazujesz swoje reakcje, swoją wrażliwość na ludzi, świat. Jesli nie rozmawiasz z człowiekiem to własciwie go nie znasz. komunikacja formalna nie jest dobra nawet w korporacji, a nie mówiąc o małżeństwie. Co jest podniecające w facecie z którym nie da się nawet pogadać ? On w łóżku tez decyduje o tym o czym rozmawiaja czy w ogóle nie rozmawiają ?
            Ja czarno widzę takie małżeństwo.
            Gdyby mnie taki facet w końcu przestał podniecac to przestałaby z nim sypiać. Małżeństwo bez bliskości jest tak samo dobre jak i bez seksu.
            • raohszana Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 17:25
              squirrel9 napisała:

              > Gdybyż to było takie proste ... ale najczęsciej ludzie łudzą się,ze ta druga s
              > trona się zmieni. A druga strona się nie zmieni, najczęsciej w ogóle nie rozumi
              > e o co ci chodzi.
              *
              Za głupotę się płaci, a myśleć nikt nie zakazuje.

              > Moim zdaniem istnieją ludzie bez empatii, nie umiejące nawiązywac bliskich kont
              > aktów a więc i rozmawiać. Rozmowa buduje płaszczyznę porozumienia, rozmawiając
              > o znajomych, filmie, książce, koncercie, widoku z oknem i wydarzeniach w zyciu
              > znajomych ludzi pokazujesz swoje reakcje, swoją wrażliwość na ludzi, świat. Jes
              > li nie rozmawiasz z człowiekiem to własciwie go nie znasz. komunikacja formalna
              > nie jest dobra nawet w korporacji, a nie mówiąc o małżeństwie. Co jest podniec
              > ające w facecie z którym nie da się nawet pogadać ? On w łóżku tez decyduje o t
              > ym o czym rozmawiaja czy w ogóle nie rozmawiają ?
              > Ja czarno widzę takie małżeństwo.
              > Gdyby mnie taki facet w końcu przestał podniecac to przestałaby z nim sypiać. M
              > ałżeństwo bez bliskości jest tak samo dobre jak i bez seksu.
              *
              Truizm. Tyle, że pani się wyłożyła na realizacji.
              • squirrel9 Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 17:35
                Pewnie i truizm jak każdy inny na każdy temat męsko-damski. Przeciez te wszystkie rady to truizmy!
                A jednak sporo osób jest niezadowolonych ze swojego zwiazku. Czemu? Przecież wystarczy skorzystać z rad truizmami zwaynymi ...
                Ja sądzę,ze autorka wątku liczy na receptę i jakąś terapię.
                • raohszana Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 17:41
                  squirrel9 napisała:

                  > Pewnie i truizm jak każdy inny na każdy temat męsko-damski. Przeciez te wszyst
                  > kie rady to truizmy!
                  > A jednak sporo osób jest niezadowolonych ze swojego zwiazku. Czemu? Przecież w
                  > ystarczy skorzystać z rad truizmami zwaynymi ...
                  *
                  Bo nie myślą.

                  > Ja sądzę,ze autorka wątku liczy na receptę i jakąś terapię.
                  *
                  To się może przeliczyć, bo nie ma sposobu coby nagle pana odmienić.
            • mumia_ramzesa Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 19:24
              squirrel9 napisała:

              > A druga strona się nie zmieni, najczęsciej w ogóle nie rozumie o co ci chodzi.

              Nie rozumie i sie nie zmieni, bo to cecha charakteru.

              > Moim zdaniem istnieją ludzie bez empatii, nie umiejące nawiązywac bliskich kont
              > aktów a więc i rozmawiać.

              Empatia nie ma tu nic do rzeczy. Mozna nawiazywac b. glebokie kontakty prawie nie rozmawiajac, tyle ze nie ze wszystkimi ludzmi.

              > Jesli nie rozmawiasz z człowiekiem to własciwie go nie znasz.

              Slowa to nie jest jedyny sposob poznania czlowieka. Isnieje cos takiego jak "aura" (w kontaktach "w realu"), ktora sprawia, ze z jedna osoba chce sie przebywac a od innej sie ucieka. Faktem jest, ze wiele osob rozpoznaje tak psychopatow.
              • lena575 Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 22:08
                Taak, i pewnie kobieta z którą mąż nie rozmawia też czuła "aurę" i była ponad rozmowy. A potem wyszła potrzba rozmowy. Aura jest złudna :))) To forum jest pełne kobiet lecących na aurę mężczyzn, czyli na to co sobie wyimaginowały.
    • ela_margot Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 16:47
      Ja jestem taka osoba i dobrze mi z tym. Pomyśl, może on nie chce słuchać głupot i wymądrzania się innych. Ja tak miałam wśród swoich znajomych, jeden mądrzejszy od drugiego, ale nigdy ze wsi nie wyjechał, niczego nie spróbował, nie zobaczył, a wiedział najwięcej.
      Ile osób mi tłumaczyło już jak to się żyje w Niemczech czy we Włoszech nigdy tam nie będąc.
      Z drugiej strony moje myśli są ciągle wokół pracy, firmy, studiów i naprawdę wole poczytać sobie książkę czy gazetę niż słuchać opowieści z lasu.
      Niestety tak jest, ze ludzie o podobnych zainteresowaniach czy ambicjach mogą nawet o tym przy grillu rozmawiać, a jeśli ktoś w ta rozmowę nawet o pogodzie nic nie wnosi to nuda.
      A teraz czekam na krytykę jaka to jestem aspołeczna :-)
      • kochanic.a.francuza Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 16:53
        Bo towarzystwo do "tresciwej" rozmowy jest towarem deficytowym. Ci, ktorzy "pustych kalorii2 w rozmowach nie cierpia, zawsze beda uchodzic na odludkow. A oni po prostu grzecznie unikaja nudy.
      • guitara Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 17:27
        To nie tak, jak myślisz. Właśnie, kiedy już się z kimś spotka albo rozmawia, to jego wymądrzanie się, że to on ma rację jest niefajne, nieraz nawet bardzo. A jeśli chodzi o rozmowę o pierdołach to jest to rozmowa typu "chlodzić zwoje ze znajomymi", jak to napisała kochanic.a.francuza. Nic obciążającego kogoś, nie obgadując, po prostu zrelaksowanie się w trakcie naszego codziennego życia i problemów z nim związanych.
        Rozumiem, że można nie lubić rozmawiać o rzeczach błahych i że Ty jesteś właśnie taką osobą ale czy to jest normalne jeśli prowadzi to do prawie że całkowitego spotykania się ze znajomymi, wręcz lęku przed rozmowami? Moim zdaniem to nie jest pośrodku, to jest skrajność.
    • rzeka.chaosu Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 16:52
      Chyba coś w tym jest. ja nie lubię gadać o pierdołach z kimś kogo słabo znam. Co innego z bliskimi znajomymi - często żartujemy. Ale faktycznie: zdarzyło mi się nie lubić szkolnych kujonek tylko za to, że podchodziły do mojej ekipy i nawijały o tym jak pisały sprawdzian, albo jak jednej rozwiązała się sznurówka na środkuj korytarza, wypięła się i jakiś fajny nauczyciel to widział. Miałam jedną taką słodką kujonkę w liceum, która potrafiła przez całą przerwę paplać o niczym i podniecać się pierdołami typu ktoś widział jej rowek między cyckami i szczerze jej nie znosiłam (dobra ja nie mam rowka miedzy cyckami, bo za małe, ale to nie o zazdrość chodziło ;P).
    • klawikordia Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 17:24
      Aj, opisałaś tu dokładnie pewne cechy mojego konkubenta! W związku z tym, że opisałaś także jego "towarzyskość" (na wszystkie imprezy chodzisz sama...) zaczęłam poważnie się zastanawiać, że może to ten sam koleś, a rzeczony brak zamiłowania do spotkań umożliwia mu bigamię:)
      Widzisz, to kwestia zaakceptowania tych oto właśnie cech partnera. Ja lubię czasem popierdzieć o bzdurach, natomiast wiem, że mam od tego kilkoro inych przyjaciół, mogę iść na imprezę i bezrefleksyjnie się wyżyć, z radosnymi porykiwaniami włącznie. Mój konkubent ma to do siebie, że potrafi "wsiąść" na jakiś, na ogół poważny temat (poważny nie tylko w sensie wysiłku intelektualnego weń wkładanego, ale również "poważny" w sensie mało zręczny towarzysko- vide jego ostatni hit- zagłada Żydów na terenach wiejskich w czasie II wojny światowej, wiadomo, Gross, Engelking, Grabowski) na kilka dobrych miesięcy i wracać do niego w nieprzewidzianych okolicznościach (w czasie wspólnego uprawiania sportu, na spotkaniu pół- biznesowym. miny słuchaczy- bezcenne). Temat jest interesujący, ale żeby wejść z nim w dyskusję poza stwierdzeniem "to było złe" należałoby przeczytać to i owo, wyrobić sobie zdanie Co więcej, mój chłopak ma taką dość irytującą cechę, że jeśli nie rozumie w jakiś sposób Twojego stanowiska w dyskusji zaczyna zadawać uporczywe pytania, coraz szybciej, w manierze nauczycielsko- upierdliwej. Wiele osób, łącznie ze mną, zwraca mu na to uwagę, no ale cóż, taki już jest. Trochę się do tego przyzwyczaiłam, nie biorę do siebie, ale wiem, że inni potrafią czuć się cokolwiek przytłoczeni.
      Sytuacje w których spędzamy beztoskie przedpołudnie, ja pierdzę na forum, fejsbuku i marudzę mu ploty o jakichś znajomych, a on, wiedziony impulsem natychmiast dosiada mi się do kompa i chce wyszukiwać wraz ze mną informacje nt. różnic między mikrofonami produkcji niemieckiej z 1964 i 65 plus włączać mnie w aktywną dyskusję, są chlebem powszednim w naszej niebiańskiej relacji. Dla mnie jest to w jakiś sposób zabawne i do zaakceptowania, nie czuję się głupsza, czy obarczona ciężarem. Czasem wystarczy, że przytakuję:), chociaż zdarza mi się słyszeć pełne wyrzutu "czy ty mnie słuchasz?". Mój partner jest introwertykiem, a otwiera się tylko przy nielicznej grupie, albo pojedyńczej osobie, natomiast spotkania towarzyskie w większym gronie zwyczajnie go irytują, nudzą i woli pograć na kompie.
      W moim przypadku to chyba wynika z tego, że mój chłopak lubi dużo wiedzieć, a zdarza się też i tak, że z równą wnikliwością potrafi podchodzić do kwestii doboru butów do mojej sukienki (skracają sylwetkę, ten obcas ma kształt klocowaty, bardziej pasowałby taki empire, wiesz o czym mówię...) i tym podobnie.
      Z tego co piszesz wynika, że Twój partner/ mąż ma kłopoty natury społecznej- pamiętaj, przede wszystkim, że nie jesteś za nie odpowiedzialna. Wydaje mi się, że to właśnie narzucona sobie odpowiedzialność za jego problemy Cię przytłacza, a nie któraś z jego cech, której i tak nie zmienisz. Jeśli dalej będziesz się tym obarczać, to i on zacznie bardziej obarczać Ciebie, gdyż tą zależność przyuważy.
      • simply_z Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 17:33
        mnie sie to kojarzy bardziej z osobą autystyczną..niemozliwosc nawiązania normalnej ,nawet głupawej rozmowy .Zycie przeciez sklada się z takich głupotek ,sztuką jest znaleźć złoty środek ,raz rozmawiamy na tematy poważne i głębokie ,raz prowadzimy small talk. Tym bardziej ,że nie każdy czlowiek orientuje się w danym ,interesujacym dla nas temacie i może poczuć się przytłoczony naszą wiedzą.


        [/u]
        • jan_hus_na_stosie Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 18:15
          simply_z napisała:

          > Zycie przeciez sklada się z takich głupotek ,szt
          > uką jest znaleźć złoty środek ,raz rozmawiamy na tematy poważne i głębokie ,raz
          > prowadzimy small talk.


          taaaaa, small talk..., niektórym kobietom cały dzień buzia się nie zamyka, a człowiekowi aż ciśnienie się podnosi gdy jest zmuszony słuchać takiego pitolenia bez sensu


          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 18:19

            > taaaaa, small talk..., niektórym kobietom cały dzień buzia się nie zamyka, a cz
            > łowiekowi aż ciśnienie się podnosi gdy jest zmuszony słuchać takiego pitolenia
            > bez sensu
            >

            O, ostatnio tak u fryzjera miałem. Fryzjerka ze znajomą klientą pitoliły bez sensu NON STOP. Ani na chwilę nie zamilkły, i ani na chwilę nie opuściły poziomu komunałów, uproszczeń i banału. ŻADNEJ głębszej refleksji w tym nie było... brrrr.

            Mężczyźni mają podobnie, tylko oni pitolą na jakiś "męski temat" najczęściej. Czy to piłka, czy samochody czy alkohol, to zawartość oryginalnej treści jest podobna co u kobiet.
          • simply_z Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 18:33
            zarowno pitolenie ,jak bezsensowne wymądrzanie się mogą być ( i nawet są) męczące.
            mowilam o zlotym srodku ,jest chyba róznica ,no nie?
    • jan_hus_na_stosie Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 18:13
      guitara napisała:

      > Czy znacie takich ludzi, dla których rozmowa z kimkolwiek o przysłowiowej p
      > ogodzie (nie obgadywanie) jest aż taką stratą czasu


      tak, ja taki jestem
    • mumia_ramzesa Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 19:11
      Tak na oko to typowy przyklad ukladu ekstrawertyk + introwertyk. Introwertyk z drugim intro. moze przebywac prawie nie rozmawiajac, bo wiez tworzy sie i umacnia nie przez rozmowe a przez wspoldzialanie i samo obcowanie.
      Poza tym czynnikiem to na ogol kobiety nawiazuja i podtrzymuja wiez przez glindzenie o niczym (o ile nie sa introwertyczkami).
    • mahadeva Re: Luźne rozmowy to strata czasu dla niego 15.05.11, 22:12
      niektorzy faceci tak maja :) ja juz wiele razy slyszalam, ze 'pie.rdoły' albo ze 'sie powtarzam'
      jesli uwazasz, ze inny facet bedzie lepszy to zmien :)
      ale moze dla Ciebie jest wazniejsze, ze go kochasz i przymkniesz oczy na ta jego wade?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja