guitara
15.05.11, 16:29
Czy znacie takich ludzi, dla których rozmowa z kimkolwiek o przysłowiowej pogodzie (nie obgadywanie) jest aż taką stratą czasu, że aż prowadzi to do tego, ze człowiek odsuwa się od ludzi aby tylko nie rozmawiać? No... chyba, że rozmowy te dotyczą "mądrych rzeczy", tylko takie mądre, naukowe tematy mogą być poruszane. Ludzie w oczach takiej osoby, którzy rozmawiają sobie na całkowitym luzie o błahych sprawach, ot dla relaksu i dla podtrzymywania kontaktów, dla wesołości są ostro krytykowani za to, że zajmują się pierdołami zamiast myśleć o poważnych sprawach. Rozumiem, że można nie lubić rozmawiać o pierdołach, tracąc na nie czas i nie zmuszam, ale to bardzo ogranicza tę drugą osobę, z którą żyje. Jakieś spotkania, to idę ja sama, goście w domu-też sama (już nie wspomnę, że z tego powodu przestałam zapraszać znajomych) rozmowy ze mną pozbawione luźnych zabarwień. Czuję się bardzo ograniczona w takiej sytuacji. Jestem kontaktowa, lubię rozmawiać na różne tematy i choć nie pociągają mnie np te o kosmetykach, ciuchach, jeśli jednak druga strona chce o tym pogadać to kontynuuje rozmowę. Na poważne tematy też potrafię porozmawiać i to bardzo często ale zrelaksować się w luźniej atmosferze to chyba każdy potrzebuje.
Dodam, że takie zachowania z jego strony prowadzą do samotności, strachu przed kontaktami z innymi ludźmi, w końcu uciekania od wszystkiego, gdzie grozi jakakolwiek rozmowa, co się już stało. Jak żyć z taką osobą? Czy tak się do żyć? Pokażcie mi jakieś dobre tego strony bo ja się duszę w takim związku.