To ja jestem nie w porządku?

17.05.11, 00:57
Witam, część może sobie przypomina moje rodzinne problemy.
Przed świętami nadszedł bis, ale skutki ma trochę poważniejsze.
Otóż szanowny ojciec wpadł w ciąg, zaczął swoje cyrki odstawiać i wyganiać mnie z domu, bo niby jestem zameldowana u matki, ale mniejsza o to. Miałam prace do wykonania, więc kazałam mu odczepić się ode mnie i iść spać. Po dobroci nie docierało, więc podniosłam głos do maksimum z paroma epitetami. No i oberwałam..... Dość mocno, bo miałam guza na głowie (albo i 2), połamane okulary, i cały następny dzień bolała mnie buzia. Obdukcji nie zrobiłam, ogólnie nie mam ochoty tego zgłaszać, bo to ostatnia rzecz, jaka mi teraz potrzebna, przed egzaminem na aplikacje.
Oczywiście powiedziałam o tym chłopakowi - on zadzwonił do ojca i powiedział, co na ten temat myśli. Ojciec go wyzwał i się rozłączył. Potem zadzwonił do matki i z tego, co wiem, trochę jej tam nawrzucał o współodpowiedzialności za to wszystko. Efekt taki, że ojciec nie chce go widzieć więcej (i vice versa), matka też na niego obrażona (na mnie też, że mu się poskarżyłam), siostra również o atak na matkę. Nie wiem, może faktycznie tu przesadził.
Ja dałam do zrozumienia rodzicom, że przy pierwszej lepszej okazji zmywam się stąd, a z ojcem do wspólnego świątecznego stołu więcej nie usiądę. Ponadto usłyszałam, że nie zasługuję z tego powodu na przeprosiny. No cóż, jakoś będę z tym żyć.
Święta spędziłam u rodziców chłopaka. Siostra daje mi do zrozumienia, że jak wybiorę życie z chłopakiem, tylko dlatego, że nie pije i nie bije, to źle skończę, możliwe, że jak nasza matka. Ogólnie to nic się nie stało i żebym nie przesadzała ze zwiewaniem. Matka to samo. Mój facet to raczej właśnie dobroci człowiek i nigdy jeszcze mnie ostro nie potraktował. Kłótnie się owszem zdarzały, ale ręki na mnie nie podniósł.
Z drugiej strony wiem, że w tym związku, to możliwe, że raczej ja będę więcej zarabiać ;/,jeżeli moje plany dojdą do skutku, ale na ciepły obiad po powrocie mogę liczyć i to, że zrobi zakupy, ogarnie mieszkanie, bla bla bla. I w końcu nie wiem, czy to mi się coś poprzestawiało i czy powinnam mieć jakiekolwiek poczucie winy względem matki czy rodzeństwa. W takiej sytuacji, gdy myślę o ślubie, to na myśl o zapraszaniu rodziny boli mnie głowa. Źle mi z tym poczuciem winy. Niech mnie ktoś utwierdzi w przekonaniu, że dobrze zrobię odcinając się całkiem od nich ;(.
    • marguy Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 01:10
      Bardzo dobrze robisz!
      Odetnij sie i to raz na zawsze. Masz toksyczna rodzine, ktora zamiast byc oparciem dla ciebie jest zrodlem dodatkowych problemow.
      Co do "zdolnosci" zyciowych przyszlego meza - coz, nie ma ludzi doskonalych.
      • alienka20 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 01:34
        Zapomniałam dodać, że matka uważa, że moje zawzięcie to nie na miejscu, ojciec to ojciec, kiedyś mu wybaczę. I że ciągnie mnie do "głupiego [imię] do Trójmiasta, gdzie sam mieszka.
        Chłopak, ile może i jest w stanie pomóc, to pomoże. Ale sam mnie nigdy z problemem nie zostawia. Doskonały nie jest, ale świetnie się dogadujemy, i przez dwa lata, pzrez ktore mieszkaliśmy razem, było super. Miałam spokój, nie myślałam, czy ojciec znów będzie pijany, czy trzeźwy, czy awantury nie zrobi. Jedynym moim zmartwieniem było znalezienie pracy, której nie znalazłam i musiałam wrócić do domu, żeby odbyć staż (brak doświadczenia). Któregoś razu napisał mi smsa, że wymienił zamki i żebym sp*****, bo nigdy mnie nie ma jak jestem potrzebna. Nie wiem, jakim cudem się opanowałam (w pracy). Mam tego dość :(. Teraz praca to dla mnie dobro pierwszej potrzeby. I wierzę, że szybko ją znajdę, bo inaczej zwariuję.
        • berta-death Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 02:02
          Odetnij pępowinę i daj sobie z rodzinką spokój. Ani alkoholika nie zmienisz ani żony alkoholika. A oni za długo tkwią w tym wszystkim, żeby liczyć na cud, że sami się zmienią. Nie ma co sobie życia marnować.
          • alienka20 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 02:26
            A DDA? :P. Bo moja siostra uważa, że mam nie marudzić, tylko zostać w domu....I jak słucham jej czasami, że nikomu nie należy nic mówić, to mi się słabo robi. Ona rośnie na idealną współuzależnioną żonę. Stłukł, ale co tam, siedzę dalej w domu, kiedyś będzie lepiej.
            • six_a Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 09:21
              a ty na co wyrosłaś - ojciec cię tłucze i nie zamierzasz nic z tym zrobić. bo egzamin, bo wiosna, bo coś tam.
              • alienka20 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 16:27
                Wiesz, akurat nie mieszkam u siebie, a na Policję w moim mieście nie ma co liczyć, już się o tym boleśnie przekonałam przy innym równie przykrym zdarzeniu :(. To jest jedyna sprawa, z którą nie mogę sobie poradzić, inne to pikuś przy tym wszystkim i zawsze moje porady i pomoc innym okazywała się skuteczna.
                • six_a Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 17:11
                  to w końcu jak jest: nie masz ochoty zgłaszać, bo kłopot, czy policja nie wywiązuje się z obowiązków.
                  czy ja dobrze zrozumiałam, że studiujesz prawo? i serio nie wiesz, co z czymś takim zrobić?
                  • jael53 Re: Czarno widzę 17.05.11, 17:23
                    Tę aplikację. Skoro kandydatka ani o obdukcję nie zadba, ani w swojej sprawie dwóch pism nie stworzy. Przystaję się dziwić (co nie znaczy, że zaczynam znajdować zrozumienie) np. młodym sędziom, którym zdarza się np. pojmować prawo swobodnej oceny dowodów jako przyzwolenie na wyrzucanie do kosza tych niewygodnych.
                  • alienka20 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 17:38
                    Wtedy zgłaszałam i teraz wiem, co zrobić, ale dostałam ostrzeżenie, że bardziej mi to zaszkodzi niż pomoże (czytaj: nie wyrywaj się, bo już tak Cię załatwimy, że w zawodzie nie popracujesz). Byłam wtedy ledwo dwudziestolatką. I nie pastw się nade mną, ok?
                    • six_a Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 18:20
                      (czytaj: nie wyrywaj się, bo już tak Cię załatwimy,
                      > że w zawodzie nie popracujesz)
                      i jako dwudziestolatce grozili ci, że w zawodzie nie popracujesz? wiesz co, wątpię, by to była prawda. w końcu prawa się nie studiuje w jakiejś do cna skorumpowanej pipidówie, zakładając nawet, że takie istnieją. czyli co, dali ci ostrzeżenie, a ty w imię czego chcesz się wkupić do tego towarzystwa wzajemnej adoracji?


                      i w ogóle eeeetam, w całym wątku szukasz wymówek, a jednocześnie stawiasz się na pozycji wyższej niż ta współuzależniona rodzina. nie ma podstaw.


                      I nie pastw
                      > się nade mną, ok?
                      niestetyż, nie mogę przestać robić czegoś, czego nie robię. zrozumiesz, mam nadzieję?
                      • alienka20 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 18:45
                        Wiesz, do Policji akurat się nie wybieram, ale opinia jest sprawdzana i wolę mieć z ich strony spokój. A wystarczy chociażby wytoczone postępowanie karne, że niby fałszywie zeznawałam, albo fałszywie oskarżyłam kogoś i jesteś w rejestrach policyjnych = pozamiatane.Do tego opinia w jakim środowisku przebywam, ewentualne wzmianki o powiązaniach z narkomanami, uzależnienia. Informacja o ojcu alkoholiku-przemocowcu będzie mi z pewnością przydatna.
                        Może i szukam, ale w moim przypadku akurat wyprowadzka i odcięcie się będzie lepszym rozwiązaniem. A moje poczucie lepszości jednak wynika z tego, że nie podoba mi się ta lojalność rodzinki w ukrywaniu przed chłopakiem, co tak naprawdę dzieje się w domu i czemu czasem odbieram telefon z widocznym zdenerwowaniem w głosie. I mówię im otwarcie, że mi się to wszystko nie podoba, a ktoś z kim potencjalnie wymieniam płyny ustrojowe od x lat ma prawo takie rzeczy wiedzieć. Co z nimi zrobi, to jego sprawa. Jeśli zależy, to zostanie. Moja siostra jak widać woli dusić w sobie emocje po każdej akcji "tatusia" i udawać, że wszystko jest w porządku przy rodzinnym stole, bo święta bez mamusi (u przyszłej teściowej) będą smutne.
                        • six_a Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 19:22
                          sorry za pytanie, ale jak już zostaniesz tym prawnikiem, to zdarzy się cud i ojciec przestanie dręczyć rodzinę?
                          jesteś niemożliwie wręcz naiwna.

                          >A moje poczucie lepszości jednak wynika z tego
                          otak, połamane okulary i guz na czaszce to coś o wieeeeele lepszego.

                          wyprowadź się od ojca, załatw psychologa i przestań sobie wmawiać, że jesteś lepsza i silniejsza.
                          • alienka20 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 19:29
                            Nie, nie stanie się cud i w to nie wierzę, bo nie mam wpływu na głupotę pozostałych i wkurza mnie wmawianie, że to ja jestem ta zła, bo się sprzeciwiam.
                            Co do wyprowadzki, mam taki zamiar zaiste. Pozałatwiam jeszcze pilne sprawy na miejscu i tyle mnie tam widzieli. Na terapię również się wybieram, bo dostałam namiary od przyjaciółki, która wie, co się w rodzinie dzieje.
        • jowita771 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 11:12
          > Zapomniałam dodać, że matka uważa, że moje zawzięcie to nie na miejscu, ojciec
          > to ojciec, kiedyś mu wybaczę.

          Wcale nie musisz mu wybaczać, jeśli nie będziesz się czuła na to gotowa. A to, że "ojciec to ojciec" albo "lepszy taki ojciec niż żaden", to bzdury na resorach i klepią to ludzie, którzy sami mają coś za uszami. Nic nie musisz, rób tak, aby było dobrze dla Ciebie, nie oglądaj się na rodzinę, bo nie są wobec Ciebie w porządku.
    • po-trafie Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 08:57
      To, ze twoj ojciec, czy siostra, czy matka chca marnowac sobie zycie i ciebie w to wciagnac nie znaczy, ze powinnas im pozwolic. Nie czuj sie wina, kiedy ktos robi nam krzywde (i fizyczna i psychiczna), nie jestemy mu winni zadnej rodzinnej lojalnosci. Twoj ojciec jest chory, twoja mama jest chora, a i siostra niewiele lepsza.
      Ewentualnie kiedys im ladny pogrzeb wyprawisz.

      Przenies sie do chlopaka. Znajdz prace jak najszybciej. Nawet jesli kiedys z chlopakiem sie rozstaniecie (bo i tak moze sie zdarzyc), to przeciez sobie poradzisz. Nie masz wyboru 'chlopak czy rodzina' tylko pomiedzy 'JA czy rodzina'. Wybierz siebie.

    • raohszana Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 09:14
      Co Ty się nimi tak przejmujesz? Oni się Tobą nie przejmują, to czemu Ty nimi tak?
      Praca to najmniejszy problem chwilowo - idzie o to, żebyś zaczepiła się gdziekolwiek, coby mieć za co żyć z chłopem gdzieś tam. Tak, tak, wiem - najlepiej by było od razu rozwojową, w biurze, wygodnie, miło - ale moim zdaniem powinnaś zacząć od czegokolwiek i wynieść się od przemocowca i od wariatek.
      • alienka20 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 16:29
        Mam taki zamiar, pracy akurat się nie boję, czy to smażąc frytki, czy na kasie w Biedronce.
        • raohszana Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 16:47
          I to jest podejście!
          Więc zbieraj manele i wybywaj - dasz radę!
    • sinsi Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 12:00
      Milczysz gdy dzieje się przemoc, jakim będziesz prawnikiem?

      Powinnaś zrobić obdukcję, zgłosić pobicie na policji, chodzić na grupy DDA, terapię.
      a nie zwalać na głowę faceta niech się bije za ciebie, zebys ty nie musiała powiedzieć głośno że masz rodziców chorych na alkoholizm i przemoc.
      Cała rodzina jest wsóluzalezniona i żyje w bagnie chorych emocji.

      Wyprowadz się jak najszybciej możesz, ale nie na zasadzie ucieczki do chłopaka. Nie na zasadzie wpięcia się z jednej patologii w kolejny dziwny układ (już sugerujesz,że zapowiada się iż będziesz utrzymywać niezaradnego pana w związku....)

      Absolutnie nie wychodź za niego teraz za mąż i nie rób sobie dziecka póki nie będziesz sama osobą poukładaną, po terapii, świadomą co i z kim robisz!
      • sinsi Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 12:09
        Terapia dla DDA pozwoli ci zapanować nad poczuciem winy pod wpływem emocjonalnych szantaży rodziny, pozwoli ci spojrzeć "zdrowszymi" oczami na całą sytuację i zdystansować się do tego czego nie możesz zmienić, a pracować nad tym co zmienić dasz radę.
        Awanturami nie da się rozmawiać. Naucz się stawiac granice spokojem i pewnością siebie a nie agresją. Podejmowac przemyślane decyzje a nie pod wpływem chwili, nie ze strachu ale z wiedzy o życiu i o sobie.
        Usprawiedliwianie siebie, że tyyyle miałaś praw ważniejszych więc nie zgłosiłaś pobicia na policję - jest takim samym działaniem jakie twoja matka praktykowała całe życie.... Zauważ to i WYLECZ/ZMIEŃ SIEBIE/NIE POWIELAJ WYUCZONEGO SCHEMATU/(PRACA Z PSYCHOLOGIEM).
      • mozambique Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 12:46
        dalczego zaraz niezaradnego

        z wpisów autorki rysuej sie postac chlopaka kochającego, dobrego, czułego, stanowiącego stała spokojana opokę dle kobiety, zarbiajaćego na siebie , a jak trzeba - to i w morde w obronie kobiety potraficego dac nawet przyszlemu tesciowi ???

        gdzie tu niezaradnosc, gdzie "niezdolnosci " zyciowe ?


        to ze autorka ma ambicje na wielka parwniczkę to na razie tylko jej pobożne życzenia, życze jej jak najlpiej ale jej wielka kariera i wielkie zarobki na razie palcem na wodzie pisane,
        jeszce moze byc tak ze ów "niezaradny" bedzie ją z włąsnej przeciętnej pensji urzymywał a ona beize szczęsliwa ze ma za co bezpłatne staże/praktyki wyrabiać

        ogarnijcie sie baby bo az hadko was słuchać
    • mama_myszkina Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 12:09
      Zmywaj się.

      Wybacz, ale Twoja rodzina to patologia. Ciągi? Bicie? Znam z dzieciństwa. I to naprawdę jest patologia niezaleznie od tego, jak to niektórzy przylukrowują.
    • baron_von_absurd Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 12:31
      Hej,

      Bardzo dobrze robisz odcinając się od tego wszystkiego!

      Przede wszystkim musisz sobie mocno uświadomić, że to jest chora nienormalna sytuacja, która nie powinna mieć miejsca. Twój chłopak bardzo dobrze zareagował, bo obok takich rzeczy nie powinno się przechodzić obojętnie - tak więc nie myśl o tym w kategoriach "że przesadził". Ja jakbym był na jego miejscu to jeszcze bym poszedł i obił Twojemu ojcu mordę.

      Poza tym jeżeli w tej chorej sytuacji nie masz wsparcia u nikogo to powinnaś uciec od niej jak najdalej. Jeżeli masz taką możliwość, żeby się wyprowadzić do swojego chłopaka to zrób to. Odzyskasz w ten sposób spokój i możliwość bycia szczęśliwą. Jak zostaniesz to takie sytuacje będą się powtarzać i powtarzać a Ty tylko będziesz cierpieć. Nie ma czegoś takiego "że ojciec to ojciec" - żeby być Ojcem trzeba na to zasłużyć, sam fakt bycia nim biologicznie nie wystarczy.

      Z innej beczki, na swój związek ze swoim facetem nie patrz przez pryzmat pieniędzy. To nie ma znaczenia kto ma lepszą pracę, kto lepiej zarabia. Jeżeli go kochasz to nie powinno to mieć dla Ciebie żadnego znaczenia. A jeżeli już przyjdzie Ci kiedyś brać ślub to nie musisz zapraszać swojej rodziny - całkiem prawdopodobne, że przyjdą tylko po to, żeby Cię upokorzyć, bo śmiałaś się od nich odciąć myśląc o swoim szczęściu.

      Trochę mam doświadczenia w podobnej sytuacji ale nie będę ich uzewnętrzniał na forum. Jak chcesz to napisz na maila: baron_von_absurd@gazeta.pl

      Powodzenia!

      BvA
    • lena575 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 13:05
      Nie znam twoich perypetii rodzinnych ale są pewne zasady:
      1 - z pijanym człowiekiem się nie dyskutuje a juz na pewno nie kłóci, tym bardziej z pijanym rodzicem u któego się mieszka. To w ogóle chore, by pijanego i awanturującego uspokajać za pomocą awantury !!!
      2 - mając takiego rodzica nalezy jak najszybciej organizować sobie własne życie na własny koszt i w we własnym miejscu, z daleka można nawet wybaczać.
      3 - w ogóle nie rozumiem po co chłopak dzwoni do twoich rodziców, ojca. Po to by go pouczać co powinien po pijanemu?
      4 - do licha, dorośli ludzie organizujcie sobie życie jak dorosli a nie skarżcie się na lanie od rodziców !!!!! Przyjmij, że u ojca inaczej nie będzie, możesz podać ojca do sądu o pobicie, możesz wzywać policję w przypadku awantur robonych przez niego, tylko po co? Wyprowadź się, zacznij własne życie. A ty od razu o "odcinaniu się" od rodziny... a może by tak bez odcinania organizować trochę na swoim ...
    • repsss Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 14:11
      Z Twojego postu wynikł dla mnie taki smutny wniosek: pomimo, że mam ojca pijaka i brutala, a mój chłopak jest dobrym człowiekiem, to może lepiej związać się z facetem, który lepiej zarabia, choćby miał bić. Przykre.
      • alienka20 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 16:21
        Ale mi nie przeszkadza to, że nie zarabia i akurat za innym się nie rozglądam.
    • alienka20 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 17:28
      Dzięki zarówno za krytykę, jak i utwierdzenie mnie w przekonaniu, w którym jestem.
      Na terapię DDA się wybieram, nie ma innej opcji. Wcześniejsza terapia została przerwana (parę lat temu), bo psycholog uznała, że jestem już w całkiem niezłej kondycji psychicznej i że zaprasza, jeśli będę czuła taką potrzebę. Do tej pory, gdy utrzymywałam się sama, w razie problemów zawsze miałam swój kąt w akademiku i czułam się w nim dobrze. Z chłopakiem przez dwa lata w Gdańsku mieszkało mi się świetnie. Do powrotu do domu na staż przekonał mnie fakt, że ojciec nie pił po zawale, bo się bał konsekwencji ;/.
      Problem ze zgłaszaniem na Policji tkwi trochę głębiej, bo już raz boleśnie się przekonałam, że nie dość, że mi nie pomogą, to jeszcze postarają się wrobić w coś nieciekawego. W związku z tym, że gdy powiedzie mi się na egzaminie, będę później sprawdzana na Policji pod względem opinii, więc to akurat nie jest mi potrzebne. Tamta sprawa była bardziej bolesna pod względem psychicznym, a ja byłam dużo młodsza i jeszcze mało ogarnięta.
      Za jakiś tydzień wybieram się właśnie do Gdańska, żeby szukać pracy na szybko. Mamy też plan zapasowy w razie niepowodzenia. Siostry docinki o niezaradności faceta i przepowiednie na temat przyszłości z nim olałam. Jesteśmy zgraną fajną parą od prawie 5 lat i mimo tylu moich wątpliwości przed wcześniejszym wyjazdem, czułam się bezpiecznie i pewnie. Jedyne, co mi dokuczało to wyrzuty sumienia wobec rodziny, że goniąc za szczęściem swoim, zostawiam matkę i siostrę z tym same. Obym poradziła sobie tym razem.....
    • izabellaz1 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 18:50
      Zgadzam się z opinią wyżej, że będziesz kiepskim prawnikiem jeśli nie reagujesz na przemoc - nawet wobec siebie.
      W dodatku jesteś pewnie DDA, czyli powinnaś sama chodzić na terapię.
      Nie wyobrażam sobie jak można dobrowolnie egzystować w takich warunkach będąc osobą dorosłą.
      • alienka20 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 19:16
        Złudzenie, że będzie spokój, bo miał zawał i nie pije nie starczy? Do tego nieodbycie stażu z winy stażysty jakieś konsekwencje finansowe rodzi. Nie mam ochoty opowiadać, co wtedy konkretnie się stało, że po prostu nie ufam Policji i nie mam do nich zaufania. Nie mogę mieć po tym, jak widziałam szykanowanie matki, gdy walczyła o swoje prawa, a naprzeciwko stała armia bezdusznych urzędników z lokalną Policją włącznie. Nie będę w to głębiej wchodzić, bo to nieistotne, ale sytuacja była po prostu dramatyczna. Gdyby to był mój dom, wtedy sytuacja wyglądałaby inaczej. Zresztą, gdy mieszkałam poza domem, nie miałam problemu z załatwianiem swoich spraw i dbania o własne interesy.
        Okoliczności się zmieniają i nie zawsze przewidzisz, że dokonałeś złego wyboru, bo rzeczywistość z dnia na dzień stała się całkiem inna.
        • izabellaz1 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 19:20
          alienka20 napisała:

          > Złudzenie, że będzie spokój, bo miał zawał i nie pije nie starczy?

          Nie.

          Dlaczego tam w ogóle mieszkasz?
          • alienka20 Re: To ja jestem nie w porządku? 17.05.11, 19:33
            Bo byłam idiotką i zgodziłam się na powrót, żeby odbyć staż i odłożyć trochę kasy zamiast radośnie studiować na ostatnim roku Polibudy (albo i nie ostatnim) i robić sobie długi na starcie kredytem studenckim.
            Zresztą za tydzień kwestia mieszkania tam będzie mocno nieaktualna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja