kiira_korpi
17.05.11, 23:16
Oglądam właśnie reportaż na dwójce. O kobietach, które kupują lalki do złudzenia przypominające żywe niemowlaki. I przyznam, że trochę wyobraźni mi nie wystarcza, aby ogarnąć ten fenomen.
Bo jak ktoś chce mieć coś 'cute', to kupuje przecież ślicznego kotka albo szczeniaczka, a nie lalkę reborn. A te kobiety wychodzą z tymi lalkami na spacer, zajmują się nimi, niczym niemowlakiem, dokupuą kolejne do kolekcji.
Jedna z bohaterek powiedziała wraz z partnerem (mężem?) coś w tym stylu:
- nigdy nie myśleliśmy o dzieciach, chcieliśmy korzystać z życia, podróżować, prowadzić wygodne życie.
I tak skończyła po 50tce?
Zimny dreszcz mnie przeszedł, przyznaję. Niczym ostatnio przy oglądaniu "Sanatorium pod klepsydrą" Szulca, niby nic, a człowieka momentalnie ogarnia groza.
Co o tym myślicie? Te lalki muszą jednak odpowiadać na jakieś ukryte potrzeby kobiet.