Dodaj do ulubionych

Coś mnie w nocy dopadło.

22.05.11, 13:14
A jako naczelna hipochondryczka tego forum, muszę z Wami się tym strasznym faktem podzielić. Żeby wyprzedzić, do lekarza idę w środę. :P

A więc tak, śpię sobie śpię spokojnie, aż tu nagle nie mogę się obudzić, coś mnie wgniotło w podusię i "siedzi" na mnie uniemożliwiając mi poruszanie. Wiem, że muszę się obudzić, bo to coś nie pozwala mi oddychać, ani się poruszać, ale nie mogę otworzyć patrzałek, powiedzieć też nic nie mogę, choć chłop twierdzi, że krzyczałam coś w nocy.
A ja we śnie nie mogąc wydobyć z siebie słowa usiłowałam powiedzieć, żeby mnie obudzono, bo sama nie dam rady.

Co za diabeł? Ciotka mówi, że zmora, ale ja dobra dusza i nikomu źle nie robię. :D

A tak poważnie co się dzieje w mógownicy (pytanie do zaznajomionych z medycyną), że się takie cuda niemiłe dzieją?
I też tak macie?
I jeszcze jedno, mam powiedzieć lekarzowi, że mnie zmora dopadła w nocy? To może od razu pójdę do psychiatry?
Obserwuj wątek
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Błąd w systemie: Mózg nie śpi, mięśnie śpią 24.05.11, 22:21
        Gdy się śpi, to jest się naturalnie sparaliżowanym - organizm odłącza mózg od mięśni po to, żeby, gdy śni się np. chodzenie, rzeczywiście nie zacząć chodzić. Zrobiono kiedyś takie doświadczenie na kocie: podano mu jakiś środek, który wyłączał ten naturalny paraliż. Okazało się, że kot przez sen macha łapami, coś chwyta, gryzie - śniło mu się polowanie.

        To odłączenie mózgu od mięśni powinno iść równolegle z zasypianiem i kończyć się równolegle z budzeniem.

        Ale zdarzają się błędy w systemie.

        Ludziom zdarza się przypadkowe wyłączenie tego paraliżu podczas snu i wtedy lunatykują. Mózg śpi, ale mięśnie nie śpią.

        Opisana "zmora" to odwrotność lunatykowania. Mózg już nie śpi i jest świadomy, ale mięśnie jeszcze śpią.

        Oczywiście mięśnie niezależne od woli, odpowiadające za oddychanie i inne ważne funkcje - działają swoją drogą. Ale zaobserwowałam u siebie, że uczucie duszenia i paniki pojawia się, bo oddychanie idzie zupełnie mimowolnym rytmem, podczas gdy ja usiłuję świadomie zmienić ten rytm i mam z tym trudności. Nie przypuszczam, żeby dało się od tego umrzeć. Raczej myślę, że podobne uczucie mogą mieć ludzie w płytkiej śpiączce.
    • notoja11 Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 13:37
      li tylko strzyga, sukkuba. musisz się wtedy seksić, to odejdzie:]

      ewentualnie, może jakieś nerwicowe sprawy? ja tak miałam, dostalam jakieś pastylki na serduszko, plus jakieś mikro i makro elementa
      • krwawa_orlica Re: Inkub, ani chybi ;-) 22.05.11, 16:02
        Ino, ja wiem, że zmora to ie była, ale poczytałam sobie o tym co Triska napisała, generalnie powodów do nie pokoju nie powinno być, ale, że idę w środę do neurologa na powtarzające się bóle głowy poskarżyć siem, to już spytam i o to cudo, cóż mi szkodzi.
        • princessjobaggy Re: Inkub, ani chybi ;-) 23.05.11, 18:56
          > , że idę w środę do neurologa na powtarzające się bóle głowy poskarżyć siem, to już spytam i o to cudo
          > , cóż mi szkodzi.

          Slyszalam, ze takie porazenie przysenne moze byc symptomem migrenowych bolow glowy, wiec chocby dlatego warto wspomniec o tym neurologowi.
          • krwawa_orlica Re: Inkub, ani chybi ;-) 23.05.11, 23:31
            > Slyszalam, ze takie porazenie przysenne moze byc symptomem migrenowych bolow gl
            > owy, wiec chocby dlatego warto wspomniec o tym neurologowi.


            No migreny miewam niestety, ale zwykle ich objawem były jakieś mroczki w oczach i błyszczące gwiazdki. Więc pierw widziałam takie błyski, a potem o matko i córko, koniec świata, chodzenie po ścianach i ketanol, dlatego neurologa odwiedzam ostatnio często.
    • berta-death Re: Coś mnie w nocy dopadło. 23.05.11, 19:52
      Tak jak wyżej pisali, porażenie przysenne. Podobno zupełnie nieszkodliwe, tylko że w trakcie ciężko to sobie przypomnieć i wytłumaczyć, że trzeba olać i iść spać dalej.
      Podobno nikt od tego nie umarł, ale ludzie we śnie umierają czasem. ;P
      Nie wiadomo co jest przyczyną, ale np zbyt duże przemęczenie spowodowane brakiem snu, może coś takiego wyzwolić. Znaczy trzeba się wysypiać i nie przesiadywać nocami przed komputerem.

      A co do inkubów i tym podobnych to zdecydowanie nie. One tylko chłopców atakują. I to jeszcze takich, którzy nie dość, że się nie modlą przed snem, to jeszcze rąk na kołdrze nie trzymają. I wtedy przychodzi pani inkubowa i kradnie im nasienie, żeby z niego spłodzić małego inkuba.
    • sabrilla Skąd ja to znam? 23.05.11, 23:52
      Miałam kiedyś podobny koszmar; byłam wtedy w zaawansowanej ciąży (tu akurat ma znaczenie). Niby nocny koszmar, ale realny aż do bólu. Do dziś pamiętam :-( I też się zastanawiałam ki diabeł-czy kompletnie mi odbija czy jak i podrążyłam temat. I okazało się, ze rzecz ma uzasadnienie, związane w uciskiem na naczynia krwionośne, problemami z oddychaniem i takie sprawy. Ale ja miałam mojego już dość sporego syna w brzuchu, jednak pewnie i bez ciąży taka akcja może mieć miejsce . Więc na spokojnie opowiedz rzecz lekarzowi, zwłaszcza o problemach z oddychaniem.
    • nglka Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 10:29
      Jedyna rada - nie spać na plecach :))) Paraliż przysenny o którym piszesz - w ten sposób się objawia; a mózg dorabia sobie obrazek duszącej nas mary :) I zdarza się tylko w pozycji na wznak.
    • masher Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 13:21
      diabel albo kostucha, ot co! cie na egzorcyzmy wezma i sie skonczy grzesznico :P

      jak mnie cos sie przysni to najwyzej zdziele przez sen i po problemie, no chyba ze ktos spi obok to moze zostac zdzielonym lol
    • borru Widzę że żarty sobie aśćki robicie ze spraw 24.05.11, 23:08
      poważnych- ale na inkuba jest tylko jedna dobra rada- wziąć kropel krwi trzynaście z czarnego koguta na brzucho gole , a jego głowę odrąbaną pod poduszkę włożyć teściowej ( bo to za jej to mocą inkub adresny i łasy na wdzięki )
      Z resztek koguta ugotować chłopu rosola ze swojskim makaronem- niech i on ma coś z tej czarnej magii.
      • bojkot79 Re: Coś mnie w nocy dopadło. 25.05.11, 08:13
        Zmora albo strzyga – wbrew powszechnym opiniom ;) to nie to samo.
        Bywało drzewiej, że i mnie odwiedzała ta maszkara piekielna. Gdy zegar czas trójcy świętej wybijał na piersiach mi siadała dusząc mnie, a przy tym plwała mi w twarz. Po walce dłuższej zmorę zrzucałem lecz za każdym razem umknąć zdołała zanim nogami ziemi sięgnąłem. Medyk kontaktu pierwszego nic nie stwierdził, więc wysłał mnie do medyka neurologiem zwanego. Ten po wysłuchaniu moich wynurzeń przepisał mi lek, nazwy tego medykamentu już nie pamiętam, ale nie ma to znaczenia bo nic nie zdziałał.
        Poszedłem tedy po mądrość do głowy i rady zasięgnąłem u szeptuchy starej. Otóż zmora przychodzi gdy człowieka kłopota trapi lub sumienie gryzie. W takim przypadku jest kilka sposobów. Mnie pomógł jeden.
        Przed snem nim głowę na poduszce złożyłem, cichcem przed domownikami do szafki z trunkami zajrzałem. Tam wybrałem trunek przedni koniakiem przez niektórych zwany. Do naczynia szklanego trunku tego przelałem porcyję. Przed księżyca licem stanąłem i toast na pogodzenie ze zmorą wychyliłem, lecz nie do dna. To co w szklanicy ostało dla zmory przeznaczone było. Po odczynieniu tego rytuału udałem się na nocny spoczynek, zażywszy wcześniej gorącej kąpieli.
        Przez trzy wieczory toast do łysego wznosiłem i przez trzy noce zmora nie przychodziła. Czwartej nocy bez toastu spać poszedłem i noc całą przespałem spokojnie.
        Takoż właśnie ze zmorą sobie poradziłem.

        Z tego co słyszałem i dowiedziałem się w necie, jest to proces odwrotny do lunatykowania. Budzi się część świadomości, jednak śpiący nie ma pełni władzy nad ciałem. Często dochodzi do tego błędne obieranie sygnałów zewnętrznych, np. śpiący czuje pot na twarzy a odbiera to jak wodę/ślinę która kapie mu na twarz, brak możliwości uniesienia rąk odbiera jako trzymanie tych rak przez intruza. W wielu przypadkach dochodzi do próby zmiany rytmu oddechu, co w takim przypadku jest niemożliwe i kończy się atakiem paniki, a w efekcie subiektywną dusznością. Człowiek budzi się niewyspany i umęczony. Najczęściej bywa tak gdy „ofiara” ma jakieś problemy. Mózg podczas snu przetwarza dane zebrane w ciągu dnia, jeżeli coś trapi śpiącego może dochodzić do sytuacji gdy mózg podczas analizy problemu wyłączy podświadomość i próbuje się wybudzić, wtedy przełącza się na „biag jałowy” jednak nie załapuje „jedynki” czyli jest świadomy ale nie ma pełnego połączenia z ciałem.
        Mnie pomógł alkohol – może się mylę ale wg. moich przypuszczeń, mięśnie wiotczały pod wpływem gorącej kąpieli do tego alkohol rozchodził się szybciej po organizmie. Do tego alkohol otumania – czyli po prostu osłabia procesy zachodzące w mózgu – stąd nie budziłem się w nocy i spałem spokojnie.

        To wszystko oczywiście tylko i wyłącznie moje prywatne domniemania więc nie należy tego traktować jako pewnik, raczej z przymruzeniem oka patrzeć nalezy.
    • labandera tzw "zmora senna" zdarza się części ludzi 25.05.11, 08:12
      też miałem coś takiego kilka, kilkanaście razy w ciągu życia, co parę miesięcy mnie to dopadało. Budziłem się w środku nocy, w uszach słyszałem szum krwi podwyższonego ciśnienia, ogarniał mnie przy tym strach tak wielki, że bałem się otworzyć oczy. Nie można było się przy tym poruszać. Po kilku razach, gdy zrozumiałem że mi nic nie grozi, przyzwyczaiłem się i nawet miło wspominałem te zdarzenia (traktowałem to jako ekstremalne doświadczenie, ale bezpieczne). Przeszło to, jak zmieniłem pokój w którym spałem (choć nie wiem, czy to ma jakiś związek.

      Po jakimś czasie oglądałem program na Planete o tym zjawisku, jest na tyle powszechne że ma swoje odzwierciedlenie w kulturze:
      www.lucidcrossroads.co.uk/hag3.jpg
      www.lucid.fora.pl/praktyka,7/syndrom-zmory-old-hag-syndrome-paraliz-przysenny,2351.html
      www.gwiazdy.com.pl/component/content/article/4819-bogosawiestwo-nocnych-zmor
    • t.yy.r Re: Coś mnie w nocy dopadło. 25.05.11, 10:53
      Kiedyś uważano, że to Inkub(albo sukub, w zależności od płci) zły duch/diabeł itd. Jest teoria, że to zjawisko odpowiada też za opowieści o porwaniach przez UFO :).

      Tak naprawdę zjawisko nazywa się paraliżem sennym. Po prostu obudziłaś się, a twój organizm nie przywrócił Ci panowania nad ciałem:). Jeżeli będzie się to zdarzać częściej pewnie lekarz przepisze Ci jakieś leki nasenne, które wyregulują rytm snu.

      Ale generalnie jak nie jesteś przesądna to nie ma się czym martwić :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka