agniecha17
24.05.11, 13:12
Witam, gryzie mnie ten problem od jakiegoś czasu, może wyrazicie swoją opinię na ten temat. Otóż mieszkam 10km od dużego miasta, w domku pod lasem. Problem dotyczy mojej mamy i sióstr, które nie mają samochodu i poruszają się komunikacją miejską. Do mnie kursuje z głównego punktu miasta, co godzinę autobus podmiejski, który jedzie ok. 30 min i wysiada się ok 500m od mojego domu i dalej polna droga. Ogólnie każdej z nich dojazd ze swojego domu do mnie zajmuje godzinę. Ale do rzeczy, cały czas jestem naciskana, pośrednio lub bezpośrednio, że mam każdego przywozić i odwozić do domu, ponieważ mam auto. Mamy z mężem małe dzieci, co za tym idzie, ciągle brakuje wolnego czasu, a taki wyjazd pól godzinki w jedną i pół w drugą, żeby przywieść i znów w jedną i drugą, żeby odwieźć to jest dla mnie strata czasu, po drugie nieraz muszę ładować dzieci, żeby odwieźć, po trzecie, jak jest przed jakąś rodzinna imprezą to jedzie mąż i ja z dziećmi miotam się po domu, bo nic nie mogę zrobić. Albo mąż wraca po 12h w pracy i ma kogoś odwieźć. Dla wszystkich jest to oczywiste, że ktoś mówi, że już się będzie zbierać, a my mamy odwozić. Nie chcę wyjść na wyrodną córkę czy siostrę, ale czy z tym dowożeniem to takie oczywiste, że jak mam samochód to powinnam wozić? Nie mieszkam przecież na totalnym odludziu, gdzie nic nie jeździ. Co myślicie?