nielubiane zawody

24.05.11, 16:17
łudzi jakiego zawodu "nie lubicie", bo nie ?
dziś poczytałam jeden z wątków, w którym forumowicz pluł jadem na dziewczynę, tylko dlatego, że nie lubi ludzi jej profesji. Czyli nauczycieli.

Ja osobiście nie lubię kierowców TIR-ów. Dojeżdżam do pracy poza miasto i to co ci panowie wyrabiają na drodze .. odbiera czasem słowa.

To dość powszechny wybór :) Ale ciekawa jestem, kogo Wy nie lubicie?
    • skinny_florida_bebe Re: nielubiane zawody 24.05.11, 16:21
      telemarketerów.... a TIRowcy są fajniiii:)
    • maly.jasio bezrobotnych 24.05.11, 16:25
      mogliby sie w koncu za cos wziac.

      np. trawe malowac latem na zielono.
    • kochanic.a.francuza Re: nielubiane zawody 24.05.11, 16:26
      Nie cierpie lekarzy. Maja takie specyficzne poczucie wyzszosci nad ludzmi bo znaja nazwy kosci po lacinsku. Niedokladnie zreszta. A jak w latach 90-tych firmy farmaceutyczne zaczely ich chojnie obdarowywac prezentami za przepisywanie drogich lekow, to juz im sie kompletnie w doopah poprzewracalo. I jeszcze mysla, ze ludzie gazet nie czytaja i nie wiedza.
      • simply_z Re: nielubiane zawody 24.05.11, 16:30
        Nie cierpie lekarzy. Maja takie specyficzne poczucie wyzszosci nad ludzmi bo zn
        > aja nazwy kosci po lacinsku. Niedokladnie zreszta. A jak w latach 90-tych firmy
        > farmaceutyczne zaczely ich chojnie obdarowywac prezentami za przepisywanie dro
        > gich lekow, to juz im sie kompletnie w doopah po
        mam tak samo
      • maitresse.d.un.francais Re: nielubiane zawody 24.05.11, 16:32
        Maja takie specyficzne poczucie wyzszosci nad ludzmi bo znaja nazwy kosci po lacinsku.

        "Po łacinie". Ale faktycznie mają. Nie tylko nazwy kości, ale w ogóle nazwy wszystkiego, elementów tej części ciała, którą się zajmują, problemów z tą częścią i czego się da.

        Należy pytać wprost - co jest co i co z tym się dzieje. Oczywiście potrafią odpowiedzieć ignotum per ignotum, czyli jeszcze niezrozumialej, ale drążymy sprawę i dowiadujemy się.
        • kochanic.a.francuza Re: nielubiane zawody 24.05.11, 17:15
          > Należy pytać wprost - co jest co i co z tym się dzieje. Oczywiście potrafią odp
          > owiedzieć ignotum per ignotum, czyli jeszcze niezrozumialej, ale drążymy sprawę
          > i dowiadujemy się.

          Mam nawet takiego lekarza, ktory swoje poczucie wyzszosci skrzetnie ukrywa pod plaszczykiem "jestem przyjacielski". Tylko, ze zawsze trzeba za wyleczenie kataru zastawic u niego ok. 150 zlotych. Musze mu mowic, ze mi syrop witaminu i plasty z poprzedniej kuracji zostaly i maja terminy waznosci jeszcze rok. Jak nie powiem to zaplace ze 300zl.
          Wnerwia mnie.
          • the_vicious_one Re: nielubiane zawody 25.05.11, 13:52
            Tak abstrahując od tematu: fajnie to wygląda, jak Kochanica Francuza rozmawia z Maitresse d'un Francais ;-) Alter ego ;-)
            • maitresse.d.un.francais Re: nielubiane zawody 25.05.11, 21:08
              the_vicious_one napisała:

              > Tak abstrahując od tematu: fajnie to wygląda, jak Kochanica Francuza rozmawia z
              > Maitresse d'un Francais ;-) Alter ego ;-)

              A tak, nieźle. Mogłyby być też dwie kochanice różniące się między sobą znaczkiem między słowami w nicku. ;-)
      • hotally Re: nielubiane zawody 24.05.11, 16:40
        ooo Ja tez!!!
    • zloty.strzal Re: nielubiane zawody 24.05.11, 16:27
      Nie lubię zawodów miłosnych.
      • maly.jasio ciekawe... 24.05.11, 16:29
        zloty.strzal napisała:

        > Nie lubię zawodów miłosnych.

        bo ja je wrecz uwielbiam, gdy panienka sie na mnie zawodzi
        i nie musze jej rzucac, tylko rzuca mnie ona :)
    • hotally kanarów!!! 24.05.11, 16:38
      i milicji!!!
      • hotally [...] 24.05.11, 16:39
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • piotr_57 Re: nielubiane zawody 24.05.11, 16:47
      madame_charmante napisała:

      Ale ciekawa jestem, kogo Wy nie lubicie?

      Zdecydowanie nauczycieli "wykształconych" za PRL i tych nauczycieli, których kształcili nauczyciele wykształceni za PRL, czyli praktycznie wszystkich!
      >
      • hotally Re: nielubiane zawody 24.05.11, 16:49
        Ja tez!! i jeszcze polityków
        • piotr_57 Re: nielubiane zawody 24.05.11, 16:59
          hotally napisała:

          ...i jeszcze polityków

          A ilu u nas zostało tych polityków? Mazowiecki, Chrzanowski, Bartoszewski, jeszcze ze dwóch, trzech.
          Reszta to tylko amatorzy, raczej statyści niż aktorzy.
          >
        • pomerencza ally 24.05.11, 19:16
          kim Ty jesteś z zawodu?
          • hotally Re: ally 24.05.11, 19:19
            przedsiębiorcą karanym przez państwo
        • dalenne Re: nielubiane zawody 25.05.11, 10:11
          hotally napisała:
          > Ja tez!! i jeszcze polityków

          A Korwin-Mikke też się łapie na tę listę? ;)
          • piotr_57 Re: nielubiane zawody 25.05.11, 10:15
            dalenne napisała:

            > A Korwin-Mikke też się łapie na tę listę? ;)

            Korwin nie jest politykiem.
            To niezły brydżysta i pokerzysta, oraz kiepski komik(w stylu kabaretowym).
            • dalenne Re: nielubiane zawody 25.05.11, 11:12
              Oczywiście, że jest i był.
              pl.wikipedia.org/wiki/Kongres_Nowej_Prawicy
              A to, że na stołek nie może się wdrapać to inna sprawa ;)
              pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Korwin-Mikke
              • piotr_57 Re: nielubiane zawody 25.05.11, 11:40
                dalenne napisała:

                > Oczywiście, że jest i był.
                > pl.wikipedia.org/wiki/Kongres_Nowej_Prawicy
                > A to, że na stołek nie może się wdrapać to inna sprawa ;)
                > pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Korwin-Mikke

                :D:D:D Na tej samej zasadzie Pawlak i Kargul urządzali polowanie na dzika.
                Nie wystarczy samemu nazwać się politykiem, a kilku znajomych partią, by pokonać próg miedzy "działalnością" a "kabaretem".
                Korwin to tylko kabaret, tyle tylko, że z roku na rok repertuar coraz bardziej "zgrany".
                Nie jest już nawet śmieszny, jest żałosny.
                • dalenne Re: nielubiane zawody 25.05.11, 15:04
                  Wszystko to prawda,ale nie zmiena faktu, że pan ten niestety polityką się para i najwyraźniej będzie dalej ku uciesze różnych takich...
      • kochanic.a.francuza Re: nielubiane zawody 24.05.11, 17:28
        Ja nie cierpie przedwojennych naczycieli. Wiem, ze Twoja babcia byla wyjatkowa, ale cale reszta do bani. Moj kuzyn, chlopski syn, mial ambicje zostac pilotem, a taka zdzira przedwojenna powiedziala mu na oczach calej klasy, w liceum, ze chlopskie dzici nie powinny sie ksztalcic. Kuzyn, jest juz emerytowanym pilotem, a wnuczka zdziry nie dostala sie na studia, w Anglii na zmywaku bodajrze pracuje. Dlaczego jestem taka ukontentowana?
        • piotr_57 Re: nielubiane zawody 24.05.11, 18:00
          kochanic.a.francuza napisała:

          > Ja nie cierpie przedwojennych naczycieli. Wiem, ze Twoja babcia byla wyjatkowa,
          > ale cale reszta do bani.

          A może to ta nauczycielka Twojego krewnego była do bani ,a reszta ok ??
          Gdy ja "poznałem" swoja babcie, to ona już nie była nauczycielką.
          Komuniści pozbawili ją prawa wykonywania zawodu i nigdy już tego prawa jej nie przywrócili.
          • kochanic.a.francuza Re: nielubiane zawody 25.05.11, 01:23
            "A może to ta nauczycielka Twojego krewnego była do bani ,a reszta ok ??"

            Nie wiem, z tego srodowiska znalam tylko ja i taki mam obraz przedwojennej inteligencji.
            Zreszta polska inteligencja zawsze byla, jest i bedzie "potluczona". Takie lelum polelum: duzo gada malo robi, tonie w kompleksach, gardzi innymi, szczyci sie nie osiagnieciami a pochodzenem. Szczytne wyjatki nie zmiania tego obrazu. Mam porownanie z innymi nacjami. Generalnie Inteligencja na swiecie powaznie traktuje powiedzenie "Noblesse oblige"
            Czytalam kiedys artykul Polki, ktorej udalo sie zaczepic w ktorejs z angielskich redakcji duzego dziennika. Jej artykul kipial poczuciem wyzszosci wyniklym li tylko z faktu, ze jest inteligentka (choc artykul byl na kompletnie inny temat). Komentarze tamtejszych czytelnikow wyraznie uzmyslowily jej smiesznosc takiej postawy.
            • piotr_57 Re: nielubiane zawody 25.05.11, 07:44
              kochanic.a.francuza napisała:

              > "A może to ta nauczycielka Twojego krewnego była do bani ,a reszta ok ??"
              >
              > Nie wiem, z tego srodowiska znalam tylko ja i taki mam obraz przedwojennej inte
              > ligencji.

              To troszkę mało by tak obszernie generalizować. :)


              > Zreszta polska inteligencja zawsze byla, jest i bedzie "potluczona". Takie lelu
              > m polelum: duzo gada malo robi, tonie w kompleksach, gardzi innymi, szczyci sie
              > nie osiagnieciami a pochodzenem.

              ????

              Szczytne wyjatki nie zmiania tego obrazu.

              A ilu znałaś polskich inteligentów?


              > Czytalam kiedys artykul Polki, ktorej udalo sie zaczepic w ktorejs z angielskic
              > h redakcji duzego dziennika. Jej artykul kipial poczuciem wyzszosci wyniklym li
              > tylko z faktu, ze jest inteligentka

              Ale skąd koncept, że ona tą inteligentka była??

              (choc artykul byl na kompletnie inny temat
              > ). Komentarze tamtejszych czytelnikow wyraznie uzmyslowily jej smiesznosc takie
              > j postawy.

              Zupełnie nie wiem o czy miałoby to świadczyć.
              Tysiące polskich inteligentów wypowiada się na tysiące tematów, w tysiącach miejsc na świecie, i na pewno nie musimy się tego wstydzić.
              Wydaje mi się, że z kompleksami to Ty masz problem, ale to już zupełnie inny temat. :)


              • kochanic.a.francuza Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:07
                "Tysiące polskich inteligentów wypowiada się na tysiące tematów, w tysiącach miejsc na świecie, i na pewno nie musimy się tego wstydzić."

                Nie czulam wstydu, co mnie jakas baba obchodzi niechby i Polka. Degustatcja, to chyba najlepeij okresla to co czulam. Bo sie dziewczyna starala opisac role polskiej inteligencji w obaleniu komunizmu, a wyszla jej jakas megalomania , co zostalo zauwazone i wytkniete. Trzebaby bylo to przeczytac by zrozumiec, jak warcholowato zaprezentowala sie jej postwa zyciowa. W dodatku uwazala ja za naturalna i godna zaprezentowania.

                > > Nie wiem, z tego srodowiska znalam tylko ja i taki mam obraz przedwojenne
                > j inte
                > > ligencji.
                >
                > To troszkę mało by tak obszernie generalizować. :)
                >
                Ta generalizacja zostala przeze mnie "popelniona" swiadomie, w odpowiedzi na Twoja wypowiedz na temat nauczycieli. Ty tez absolutnie wszystkich nauczycieli wyksztalconych w PRL-u wrzuciles do jednego worka, choc wiekszosci z nich nie znasz.
                Zreszta mozemy sie zapierac rekami i nogami, ze nie, a i tak generalizujemy i ulegamy stereotypom, tak mamy zbudowany mozg, trudno sie mowi.

                • piotr_57 Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:16
                  no tak.
            • madame_charmante a ty jesteś inteligentką ? 25.05.11, 14:53
              .. bo bardzo mnie to ciekawi ...
      • madame_charmante to już wiem 25.05.11, 14:51
        .. wysil się trochę człowieku.
    • bijatyka Re: nielubiane zawody 24.05.11, 16:49
      "Ogólnobudowlaniec", któremu to (co do jednego) w trakcie wykonywania prac umiera ciotka, on sam ląduje w szpitalu, ma kilka zatruć żołądkowych. Ale przede wszystkim gubią komórki na kilka dni i je cudownie później odnajdują, albo mają jakieś problemy z operatorem sieci (podli operatorzy) i przychodzące połączenia biorą i nie przychodzą.
    • sumire Re: nielubiane zawody 24.05.11, 17:59
      nie mam :) nie lubię po prostu ludzi, którzy się opieprzają lub też są przekonani, że ich praca czyni ich nadludźmi. ale nie mogę powiedzieć, cobym miała awersję do szczególnego zawodu.
      • wersja_robocza Re: nielubiane zawody 25.05.11, 08:25
        sumire napisała:

        > nie mam :) nie lubię po prostu ludzi, którzy się opieprzają lub też są przekona
        > ni, że ich praca czyni ich nadludźmi. ale nie mogę powiedzieć, cobym miała awer
        > sję do szczególnego zawodu.


        Od lewa do prawa podpisuję się.
        Niechęci do żadnego zawodu nie mam. Raczej do charakterów ludzi.
    • zawsze-soffie Re: nielubiane zawody 24.05.11, 18:16
      Jakich ja zawodów nie lubię..hmm ciężko powiedzieć, wszak to nie zawód sprawia, że nie lubię człowieka.
      Napiszę może co mnie "fascynuje", a mianowicie to, że zauważam, że jedną z najmniej lubianych grup zawodowych są LEKARZE, ale tylko wtedy gdy, żadnego nie ma w pobliżu :DDDD
      • zawsze-soffie Re: nielubiane zawody 24.05.11, 18:18
        teraz przeczytałam cały wątek, ale strzeliłam z tymi lekarzami :D
      • raszefka Re: nielubiane zawody 24.05.11, 22:57
        Bo to strasznie przykre musi być - uczucie, że jest się od kogoś zależnym :/
    • cmentarna.polka Re: nielubiane zawody 24.05.11, 18:53
      Chyba nie mam. Nie lubię ludzi ograniczonych, nieważne co robią.
      • piotr_57 Re: nielubiane zawody 25.05.11, 06:57
        cmentarna.polka napisała:

        Nie lubię ludzi ograniczonych...

        Każdy z nas jest ograniczony.
        Każdy ma swój próg nie kompetencji.
    • akle2 Re: nielubiane zawody 24.05.11, 18:56
      Nie mogłabym pracować w jakimś call center czy innym BOK. Zawsze back office.
      • pomerencza Re: nielubiane zawody 24.05.11, 19:18
        ja kiedyś w teposie na studiach pracowałam
        fajnie było, duzo płacili :)
        ale to było na studiach, dobra przygoda :)
    • krwawa_orlica Re: nielubiane zawody 24.05.11, 19:05
      Windykatorów ( sama pracowałam jako taki),
      kanarów,
      straży miejskiej i policji, ale bardziej straży miejskiej, bo to wredne głupki, które niedostały się do policji i przez swoją prace odreagowują kompleksy,
      telemarketerów,
      akwizytorów,
      lekarzy
      • doral2 Re: nielubiane zawody 24.05.11, 19:10
        głupków zakładających debilne watki na forum.
    • triismegistos Re: nielubiane zawody 24.05.11, 19:48
      Eh, mnie si kiedyś w necie straszliwie oberwało za to, ze jestem, nawet nie urzędiniczką, ale córką tejże...
    • devon07 Re: nielubiane zawody 24.05.11, 19:59
      przedsiębiorców karanych przez państwo
      • piotr_57 Re: nielubiane zawody 25.05.11, 10:18
        devon07 napisała:

        > przedsiębiorców karanych przez państwo

        :( a już miałem nadzieje, że ktoś mnie polubi .
    • beverly1985 Re: nielubiane zawody 24.05.11, 20:15
      Pielegniarek i doradców finansowych.
      • doral2 Re: nielubiane zawody 24.05.11, 20:24
        widocznie nie bylaś w sytuacji, gdy pielęgniarka lub doradca byli ci potrzebni.
    • minasz Re: nielubiane zawody 24.05.11, 22:46
      aktorów robotników budowlanych
      wszelakich gwiazdek
    • berta-death Re: nielubiane zawody 25.05.11, 02:14
      Pielęgniarek, położnych, lekarzy, przedszkolanek, żłobkarek, opiekunek, nauczycieli, policjantów i milicjantów też, straży miejskiej, ochroniarzy, kanarów, urzędasów, zwłaszcza pań z zusu i usu, pań z dziekanatu i wszelkiej maści sekretarek, zwłaszcza szkolnych, żołnierzy, akwizytorów, windykatorów, obsługantów klientów, pracowników budżetówki. W zasadzie to nikogo nie lubię. Ze szczególnym uwzględnieniem osób parających się zawodami gdzie ma się nad kimś władzę absolutną, bycie oszustem ma się wpisane w listę obowiązków służbowych, oraz gdzie praca jest związana z donosicielstwem i pilnowaniem cudzych interesów. Ktoś kto ma pod kopułą wszystko w porządku w życiu by nie wybrał takiej profesji.
      • dzidzia_bojowa Re: nielubiane zawody 25.05.11, 07:37
        Ja tam wszystkich lubię!:))W dzieciństwie przekonał mnie do tego Tuwim:

        Wszyscy dla wszystkich

        Murarz domy buduje,
        Krawiec szyje ubrania,
        Ale gdzieżby co uszył,
        Gdyby nie miał mieszkania?

        A i murarz by przecie
        Na robotę nie ruszył,
        Gdyby krawiec mu spodni
        I fartucha nie uszył.

        Piekarz musi mieć buty,
        Więc do szewca iść trzeba,
        No, a gdyby nie piekarz,
        Toby szewc nie miał chleba.

        Tak dla wspólnej korzyści
        I dla dobra wspólnego
        Wszyscy muszą pracować,
        Mój maleńki kolego.

        I jeszcze cytat z filmu: Mania, ty taka uważająca jak milicjant- moim zdaniem ma pozytywny wydźwięk:))
    • rozpustny69 nikt nie wymienił taksówkarzy? (n/t) 25.05.11, 08:57
    • kikimora78 Re: nielubiane zawody 25.05.11, 09:56
      przedstawicieli handlowych
    • mechantloup Re: nielubiane zawody 25.05.11, 14:18
      Telemarketerów nienawidzę.
      I zdaję sobie sprawę, że to ohydna praca i czasem nie ma wyjścia, ale zdzierżyć tych ludzi nie umiem.
    • tygrysio_misio Re: nielubiane zawody 25.05.11, 14:26
      po skonczeniu studiow, po kilku pierwszych kontaktach zawodowych.... wiedzilam juz, ze nie chce miec nic wspolnego z facetami z mojej branzy... oczywiscie spotkalam tez wyjatki przeurocze

      nie lubie studentow nauk humanistycznych.... staraja sie byc bardziej intelektualni niz sa w rzeczywitosci... pozniej swiat wszytsko weryfikuje, ale poki studiuja sa nie do wytrzymania

      nie lubie ogolnie ludzi, ktorzy z powodu swojego zawodu zadzieraja nosa... np takich "bialych kołnierzyków" dla ktorych fakt chodzenia w gajerku jest powodem ich wyzszosci.. albo lekarzy dla ktorych fakt bycia lekarzem jest powodem do wyzszosci
    • madame_charmante strzeliłam wczoraj ten wątek 25.05.11, 14:57
      z powodu zadziwienia bardzo negatywnymi reakcjami ludzi na niektóre nazwy zawodów. Odzew mnie zadziwił, ale .. summa summarum bardzo pocieszające jest to, że było kilka osób, które odpisało, ze nie zawód, tylko człowiek się liczy .. :)))
    • mahavira Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:03
      jak można nie lubić kogoś z powodu zawodu lub wykonywanej pracy?
      to tak, jakby nie lubić kogoś ze względu na kolor włosów, oczu, lub (o zgrozo!) ze względu na kolor skóry lub wyznania...(sic)
      ja tam lubię wszystkich, chyba że ktoś okaże się szują...
      • tygrysio_misio Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:13
        a jednak nie to samo

        z racji wykonywanego zawodu otacza sie ludzmi wyselekcjonowanymi.. czesto tacy ludzie zaczynaja tworzyc wlasne poczucie dziwnej wartosci ze wzgledu na ich zawod.. wielu z nich zaczyna sie dostosowywac i zachowywac na jedno kopyto

        np kierownicy budow czesto staja sie chamami i prostakami... bo tym latwiej dotrzec jest im do pracownikow.. i przenosza to na inne relacje

        np lekarze zaczynaja miec poczucie, ze inni sa zalezni od nich i przez to sa lepsi.. ponadto sa lepsi bo maja niby takie trudne i meczace studia...

        prawnicy zaczynaja dostrzega to, ze poprzez ich kontakty zawodowe sa bezkarni..

        przedstawiciele handlowi nabieraja maniery "wyciakania kitu" w zwyklych rozmowach ze znajomymi...

        ludzie czesto dostosowuja sie do sytuacji w jakiej sie znajduja i ludzi z ktorymi przebywaja... a zawod dosc scisle zakresla kregi
      • sumire Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:17
        bo ludzie potrzebują stereotypów.
        • mahavira Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:34
          sumire napisała:

          > bo ludzie potrzebują stereotypów.

          oooo tak, i o to właśnie chodzi, i o to chodzi:)))
      • kochanic.a.francuza Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:19
        No ale przyznasz, ze lekarze to szuje? Te ich chciwe oczka w prywatnym gabinecie, skrywane w sympatycznym usmiechu do klienta. I za sekunde: Ten pelen pogardy ton w stosunku do pomagajacych pielegniarek.
        Kilka osob tym watku ma cos do lekarzy. Dobrze bedzie, jesli sobie oni choc uswiadomia, ze w wyscigu o najbardziej nielubiana grupe zawodowa, zblizaja sie do urzedasow.
        • bijatyka Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:22
          Niestety mają taki mandat od większości społeczeństwa. Babcia przecież nie będzie wymagać paragonu fiskalnego od ukochanej lekarki, tylko jeszcze w rękę pocałuje !
          • tygrysio_misio Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:27
            spoleczenstwo jest uczone tego od dziecka... kiedy w wieku 7 lat widzi, ze nalezy sie podlizywac do innych dawaniem kwiatkow na dzien nauczyciela, ktory tak na prawde dniem nauczyciela nie jest... ze nalezy ielegnowac poczucie wielki nauczyciel i podwladny uczen... pozniej juz idzie z gorki.. coraz wieksze zaleznosci jednych od drugich to coraz wieksze "prezenty"...
        • simply_z Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:25
          mozliwe ,ze wytwarza sie w nich poczucie boskosci... ratuje zycie i ludzie sa ode mnie zalezni , i nikt nie konczyl tak ciezkich studiow jak ja!, tylko ,ze istnieja kierunki na ktorych przecietny medyk zwyczajnie nie dalby rady.
          zreszta mam znajomych dla ktorych slowo lekarz jest automatycznie synonimem spolecznego prestizu.
          • kochanic.a.francuza Re: nielubiane zawody 26.05.11, 15:16
            "zreszta mam znajomych dla ktorych slowo lekarz jest automatycznie synonimem spolecznego prestizu."

            Jestem pewna, ze niektorzy lekarze ida na medeycyne tylko po to by sobie podpudowac ego tym prestizem.
        • mahavira Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:33
          kochanic.a.francuza napisała:

          > No ale przyznasz, ze lekarze to szuje? Te ich chciwe oczka w prywatnym gabineci
          > e, skrywane w sympatycznym usmiechu do klienta. I za sekunde: Ten pelen pogardy
          > ton w stosunku do pomagajacych pielegniarek.

          haha, "te ich chciwe oczka" - podoba mi się:)))) chociaż nie zgodzę się z tym, znam różnych lekarzy, nie przeczę, że zapewne zdarzają się też tacy z "chciwymi oczkami" ale to stereotyp właśnie, mam wśród znajomych kilku lekarzy, jednych lubię, innych nie, ale to nie z powodu na ich zawód.


          to trochę tak, jakby powiedzieć, że każdy muzułmanin to terrorysta
          • tygrysio_misio Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:34
            a sprobuj spojrzec na lekarza z poziomu pacjenta... zupelnie inny obraz.. wtedy zrozumiesz
            • mahavira Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:43
              tygrysiu, też mi się zdarza chorować, chociaż ja to ekstremalna jestem i przeważnie stosuję medycynę naturalną:)
              mam też dwoje dzieci, syn ma problemy z nerkami, zdarzało mi się spędzać całe tygodnie w szpitalach i różnie bywało, ale ogólnie nie najgorzej:)
              • tygrysio_misio Re: nielubiane zawody 25.05.11, 17:05
                a ja ogolnie choruje malo... ale pamietam: laske, ze mnie przyjeto z ogromnym bolem pry zapaleniu ucha (bo przeciez nie bylam umowiona i to wypiwanie mi antybiotyku jest tak ciezka dodatkowa praca)... pamietam laske, ze mnie przyjeto do lekarza z 39,7st, bo byla godzina szczespien dzieci i powinnam w zasadzie przyjsc godzine pozniej

                pamietam jak mi ktos z rodziny mowil, ze od lekarza wprost uslyszal, ze gdyby lekarz ten dostal prezent dzienkczyny przed a nie po leczeniu, to leczenie wygladaloby inaczej ;]

                pamietam tez pielegniarki z szpitalu w wielkim miescie, ktore z gory traktowaly salowe kiedy jakis dziadek buntowal sie przeciw pampersom i narobil na srodku sali.... fochy skierowane do pacjantow, kiedy byly wzywane przez innych pacjantow do kobiety z odsaczana wydzielina po wycinaniu tarczycy... pamietam tez jak mnie potraktowala pielegniarka kiedy w wielku kilku lat powiedzilam jej, ze nie wyciagnela mi igly z welfronu i nie moglam zginac dloni

                dla przeciwwagi widzilam pilegniarki w szpitalu w malym miescie, ktory tak naprawe jest umieralnia, bo leczy sie tam tylko najstarszych w okolicznych wiosek i beznajdziejne przypadki, ktore potrzebuja pielegnacji, a ich rodzinom ciezko jechac dalej do wiekszego miasta... te byly super

                widzilam tez lakarki w centrum krwiodawstwa, ktorych praca polega na sprawdzeniu wynikow krwi i powiedzeniu czy ktos moze zdac krew czy nie... a ktore to nie maja pojecia co ile mozna zdawac krew.. choc wymaga to tylko przeczytania kilku zdan z krotkiej ustawy

                moze moje zle doswiadczenia sa jakim wyjatkowym pechem....ale boje sie tego co bedzie jak bede starsza i bede mocniej chorowac
    • mahavira Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:39
      powiem wam jeszcze jedno, co zauważyłam, stosuję i w 99 na 100 przypadków się sprawdza.
      jeśli jest się wyjątkowo miłym, gdziekolwiek, w urzędzie, u lekarza, w stosunku do budowlańców, nauczycieli, to ci ludzie nie mają wyjścia, dostosowują się, też są mili...
      oczywiście zdarzają się wyjątki, ale jak to z wyjątkami bywa, są po to, by potwierdzić regułę.
      aaaa, no i uśmiech, potrafi zdziałać cuda:)
      • bijatyka Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:44
        Ryzyko jest: ty jesteś super-miła, a to, czego oczekujesz od danej osoby dostaniesz w terminie 2 razy dłuższym niż zwykły pieniacz.
        • simply_z Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:48
          nastawiamy drugi policzek? hm ale moze cos w tym jest..
          • mahavira Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:54
            simply_z napisała:

            > nastawiamy drugi policzek? hm ale moze cos w tym jest..
            >
            nie nie, nie mówię o nastawianiu drugiego policzka, to bujda
            mówię tylko, żeby być miłym, zawsze, a przynajmniej się starać
        • mahavira Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:51
          bijatyka napisała:

          > Ryzyko jest: ty jesteś super-miła, a to, czego oczekujesz od danej osoby dostan
          > iesz w terminie 2 razy dłuższym niż zwykły pieniacz.


          jasne, że ryzyko jest, ale ryzyko jest zawsze, jeśli jesteś niemiła, to takie ryzyko jest również...
          poza tym wierzę w to, że co dajesz i wysyłasz, to dostajesz.
          oczywiście zdarza mi się być cyniczną, złośliwą i okropną, w końcu jestem człowiekiem i miewam gorsze dni.
          no i jak trzeba, to potrafię walczyć jak lwica, szczególnie jeśli coś dotyczy moich dzieci.
          • bijatyka Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:55
            Gdybym tak podliczyła, ile spraw pracowo-urzędowych załatwiłam na uśmiech, a ile na lekki grymas, to grymas wygrałby około 70% do 30%.
            • bijatyka Re: nielubiane zawody 25.05.11, 16:57
              A wogle to najlepiej lać od razu a nie się tam
              • tygrysio_misio Re: nielubiane zawody 25.05.11, 17:10
                anegdota.... ojciec moj musia cos zalatwic w urzedzie miasta, ale jakas sekretarka za biurkiem zbywala go jak pomiota... nagle moj ojciec "kim pani jest"... ona ze blablabla sekretarka... moj ojciec na to, ze nie bedzie rozmawiam z sekretarka i chce porozmawiac z jej szefem.. oczywiscie w pelnym wzburzeniu.. pozniej zajmowal sie nim juz tylko prezydent miasta... tez z kolei byl milutki i sam latal i zalatwial wszytsko
            • mahavira Re: nielubiane zawody 25.05.11, 17:06
              bo może nie próbowałaś częściej się uśmiechać? albo to ja w jakimś innym świecie żyję:)))

              • madame_charmante wiesz, to nawet nie musi być szeroki usmiech 25.05.11, 18:12
                .. wystarczy rzeczowa uprzejmość.
                reprezentuję jeden z ogólnie nielubianych zawodów ( nie, lekarką nie jestem :))))) i niestety, często widzę, jak ludzie przychodzą do mnie z odgórnym nastawieniem: "ja ci pi.po pokażę !!!"
                Nie zna mnie, nigdy ze mną nie rozmawiał/a, nie zna sytuacji, ale już wie, że z całą pewnością należy mi zrobić awanturę, żeby było dobrze.
                Masa ludzi - nota bene - w ten sposób próbuje wywrzeć presję... Panowie, panie :/ .. wy naprawdę myślicie, że jak się zachowacie jak buraki, to będziecie lepiej obsłużeni ????

                I kiedy ktoś taki przychodzi do mnie .. no cóż, robię co należy, ale co sobie myślę o takim człowieku za jego/jej plecami ...
            • mahavira Re: nielubiane zawody 25.05.11, 17:14
              wiecie co jeszcze zauważyłam?
              że inaczej sprawy się mają w dużych miastach a inaczej w małych miejscowościach lub na wsiach.
              dwa lata temu przeprowadziłam się z warszawy na sudecką wieś i muszę powiedzieć, że po warszawskich doświadczeniach, byłam na początku w szoku, że tutaj wszyscy tacy mili...
              widać zapomniałam o tamtym "życiu" :)))
              • kochanic.a.francuza Re: nielubiane zawody 26.05.11, 15:11
                Na wsiach wszycy wszystkim sa sasiadami, a wiadoo, ze z sasiadem trzeba sie dobrze ukladac. W aglomeracjach miejskim ludziom zwisa, co o nich ekspedientka w sklepie pomysli. Jak co to pojdzie do innego sklepu, nie trzeba sie starac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja