brak problemow finansowych - koniec przyjazni

11.05.04, 10:47
Ciekawi mnie co sadzicie na ten temat:

Czy brak problemow finansowych moze zakonczyc wieloletnia przyjazn?
Wyobrazcie sobie sytuacje nastepujaca. Dwie przyjaciolki mniej wiecej w tym
samym czasie wychodza za maz. Z tym, ze sytuacja finansowa jednej z nich
znacznie sie poprawia, a drugiej wrecz przeciwnie, tym bardziej, ze traci
prace i tylko maz zarabia. Niby wszystko cacy, ale np. nadchodza wakacje i
obie pary chcialyby spedzic razem urlop. Problem zaczyna sie przy wyborze
hotelu - para lepiej sytuowana nie bardzo chce mieszkac w chatce z toaleta
wspolna na zewnatrz i miska w pokoju zamiast lazienki. A drugiej pary nie
stac nawet na 3 gwiazdki. Przy czym na niesmiala propozycje doplaty roznicy
reaguje "duma" i obraza sie...
Co o tym myslicie. Jest jakies wyjscie?...

Pozdrawiam,
D.
---
Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
nie wie, ze to nie jest mozliwe.
    • Gość: camillo Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni IP: 80.51.231.* 11.05.04, 10:55
      Sądzimy, że jeśli parze lepiej sytuowanej zależałoby na przyjaźni i wspólnym
      spędzeniu czasu, to dostosowałaby się do aktualnych możliwości finansowych pary
      gorzej sytuowanej. Propozycje dopłat _są_ upokarzające.
      • capa_negra Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 11:02
        Masz racje - propozycja dopłaty była bardzo nie na miejscu.

        Mój mąz czesto powtarza, ze przyjaźnic ze soba moga sie jedynie ludzie podobni
        w tym o podobnym statusie materialnym
        Dlaczego??
        A dlatego, ze nigdy nie zrozumie ten co jeździ samochodem tego co jeździ na
        rowerze i na odwrót.
        • zlewozmywak1 Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 11:21
          A czy twojemu meżowi przyszło do głowy np, że ktos moze jeździć rowerem bo mu
          tak wygodnie? O jakich róznicach statusu materialnego mówisz. Co to ma
          wspólnego z przyjaźnią.
          • capa_negra Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 11:34
            Wiesz przeszło bo sam jeździ i rowerem i samochodem .
            Nie wiem nie zrozumiales przykładu czy nie chcesz zrozumiec???
            Czy gdybym napisala , ze wlaściciel starego malucha nie zrozumie wlaściciela
            nowego mercedesa byłoby to bardziej zrozumiałe?.
            Poprostu ludzie o rożnym statusie maja rózne problemy - dla jednego jest
            problemem , ze nie ma w tym miesiacu na czynsz a dla drugiego naprzykład ze
            nie ma w tym roku kasy na wyjazd na Karaiby
            I dla każdego z nich jego problem jest tak samo poważny , ale na pewno jeden
            drugiego nie zrozumie.
            Jeden zastanawia się czy wydac dzis na zakupy 20 zł , a drugi nie zastanawia
            sie nad 200 zł.
            I w którymś momencie nawet jeśli sa to znajomi "jeszcze z piaskownicy" ich
            przyjaźń może sie rozbić własnie o takie przyziemne finansowe sprawy.
            Typu podany przez załozycielke wątku przykład
            • zlewozmywak1 Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 11:44
              Ale twój przykład jest bez sensu w odniesieniu do tematu wątku. Ty chcesz
              powiedzieć, że nie możliwe jest by mercedesowiec mógł dać maluchowcowi na nowy
              rozrząd, bo ten znów obrazi sie i upokorzy go to. Z tego co napisałaś ludzie o
              różnym statusie najcześciej maja te same problemy w kwestii wydatków. Jednemu
              nie starcza na czynsz a drugiemu na karaiby, a autorka watku mówi o przyjaźni
              ktora to zlewa. Ten od karaibów nie dośc ze ma na karaiby to jeszcze zabieże
              tego z problemem czynszowym. To jest to.
              • capa_negra Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 12:17
                Widzisz problem w tym, ze nie zawsze przyjaźń to zniweluje - ludzie sa tylko
                ludźmi.
                Ten "biedniejszy" zwyczajnie sie krepuje , ze nie jest w stanie "bogatszemu"
                przyjacielowi zrewanżowac sie np. podobnym prezentem imieninowym etc.
                Ten "bogatszy" raz drugi zrezygnuje z jakiejś rozrywki i dostosuje się do
                mozliwości tego "biedniejszego", ale w któryms momencie pomyśli - kurde
                dlaczego mam z czegos rezygnowac skoro mnie stac.
                I często tak jest , że najpierw powolutku, a potem coraz szybcie zaczynaja sie
                ludzie od siebie oddalac - nawet jesli kiedyś z jednej miski jedli.

                Znam jeden przypadek, że towarzystwo nie rozpadlo sie w związku z konkretnym
                wzbogaceniem sie jednej pary - dalej spotykają sie na imieninach, grilach,
                ale..... urlopy spędzają oddzielnie.

                I wiesz co ( fakt autentyczny) - jedni w tamtym roku mieli problem, ze im sie
                polonez sypie i nie wiedzieli czy dojadą na wakacje, a ci drudzy mieli
                problem bo im zajechano droge na trasie Wa-wa Zakopane i przy pomocy kałacha
                odebrano wypieszczonego mercedesa.
                Takie zycie - niestety wiele przyjaźni rozpada sie "o pieniądze" i to nie
                specjalnie tylko tak zupelnie przypadkowo.
                • misae Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 12:22
                  Smutne rzeczy tutaj piszesz. Szczesciara ze mnie, ze mi sie nic takiego nie
                  przytrafilo uff.
      • reniatoja Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 11:05
        Dokladnie tak. Podobnie jak w wedrowce po gorach zawsze trzeba dostosowac sie
        do osoby o najslabszej kondycji i isc w tempie, ktore tej oosbie odpowiada, tak
        i tutaj, skoro chcecie razem spedzic wakacje, to trzeba sie dostosowac i zrobic
        to w taki sposob, zeby nawet przez chwile nie dac im odczuc, ze sie
        poswiecacie.
      • zlewozmywak1 Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 11:08
        Propozycje dopłat upokorza tylko tego, który ma świrka na swoim punkcie.
        Ostatnio moja zona sprezentowała swojej starej koleżanki dwa worki ciuchów z
        których wyrósł nasz junior. nawiasem mówiac wiekszośc z tych ciuchów dostaliśmy
        tez i my po starszych dzieciach własnie wtedy gdy były nam najbardziej
        potrzebne. Kolezanka na widok mojej żony najpierw zrobiła uwage na temat auta,
        następnie zainakasowała rzeczy po czym zamknęła drzwi od swojego mieszkania.
        Ciekawe dla czego nie zaprosiła do środka. Kwestia kultury czy kompleksów ? nie
        wiem....
        • reniatoja Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 11:11
          Zlewozmywaku, nie wiem czemu nie zaprosila do srodka, ale propozycja doplaty do
          hotelu upokarza na pewno. W czasie wspolnych wakacji, ci zamoziejsi moga ew.
          zaprosic, zafundowac wszystkim taka czy inna atrakcje, ale na pewno nie
          proponowac, ze beda doplacac do ich codziennego mieszkania. Biedniejsi musza
          czuc sie swobodnie na wakacjach i wybrac taka forme wypoczynku, na ktorej beda
          czuc sie swobodnie i pewnie, a nie na czyims utrzymaniu.
          • zlewozmywak1 Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 11:28
            Renia, ale co do kwestii technicznych to przecież nie wiemy nic na temat
            rozbieznosci ich statusu. Teoretycznie wiec moze byc tak, że same wakacje dla
            tych biedniejszych to ok, ale na chatę juz nie starcza. Poza tym rónie moze być
            i rzeczywiscie mozna mieszkac w tym samym prawie miejscu, ale jeden w hotelu a
            drugi w namiocie. Chodzi mi raczej o kwesteie upokarzania i unoszenia sie
            honorem. Tego w przyjaźni nie ma, przynajmniej według mojego systemu wartości.
            Jak mam kasę to stawiam kolejke i zeby mi tam który nie bąkał, ze jestem wielki
            pan i sie popisuję. Jak daja to bierz, jak mozesz dac to daj i nie pytaj o
            zwrot.
            • reniatoja sie nie zgodze. 11.05.04, 11:37
              zlewozmywak1 napisał:

              > Renia, ale co do kwestii technicznych to przecież nie wiemy nic na temat
              > rozbieznosci ich statusu.

              Wiemy, ze jednej polepszylo sie znacznie, drugiej zas znacnzi pogorszylo.
              Startowaly z tego samego poziomu, chyba. Wiec rozbieznosc jest pewnie spora,
              tym bardziej, ze jednych nie stac "nawry " na trzy gwiazdki, z czego wnioskuje,
              ze drugich stac i na piec gwiazdek.

              > Teoretycznie wiec moze byc tak, że same wakacje dla
              > tych biedniejszych to ok, ale na chatę juz nie starcza.

              W zwiazku z tym pewqnie wybiora namiot albo chate z miska i wychodkiem, przecei
              z to nic zlego. Problem w tym, ze drugim sie to nie podoba.

              Poza tym rónie moze być
              >
              > i rzeczywiscie mozna mieszkac w tym samym prawie miejscu, ale jeden w hotelu
              a
              > drugi w namiocie.

              JAkos tego nie widze, ale pewnie mozna. Co jednak nadal nie jest idealnym
              rozwiazaniem. Idealnym w tym przypadku byloby dostosowanie sie bogatszych do
              biedniejszych i zrobienie tego z wdziekiem. Wakacje to nie tylko wspolne wypady
              na plaze, ale i posilki i siedzenie przy piwku wieczorkiem i wspolne mycie
              garow (w warunkach tych biedniejszych) i w ogole wlasnie mieszkanie w miare
              razem. Tak przynajmnie ja spedzam wakacje z przyjaciolmi. No ale my wszyscy
              mamy raczej ten sam status materialny i to nigdy nie bylo problemem, zreszta
              wszyscy uwielbiamy kempingi i zycie przez dwa tygodnie na lonie natury, bez
              wchodzenia miedzy jakiekolwiek sciany.


              > Chodzi mi raczej o kwesteie upokarzania i unoszenia sie
              > honorem. Tego w przyjaźni nie ma, przynajmniej według mojego systemu
              wartości.
              > Jak mam kasę to stawiam kolejke i zeby mi tam który nie bąkał, ze jestem
              wielki
              >
              > pan i sie popisuję. Jak daja to bierz, jak mozesz dac to daj i nie pytaj o
              > zwrot.

              Czym innym jest stawianie kolejki, o czym zrezsza pisalam, mozna zaprosic
              przyjaciol na obisad, mozna sfinansowac dla wszysktich skok na bungee, czy inne
              przeloty helikopterem, a czym innnym wspolfinansowanie ich codziennego pobytu w
              hotelu na ktory ich po prostu nie stac. Rodzi se wtedy dlug wdziecznosci,
              ktorego oni moga nie miec ochoty zaciagac. Poza tym pewnie nie czuliby sie
              swobodnie bedac na czyims wspolutrzymaniu, co ja doskonale rozumiem akurat.
              • misae Re: sie nie zgodze. 11.05.04, 11:45
                No wlasnie nie wiesz wiec nie mozesz sobie wyobrazic. Tak wiec nie snujmy
                roznych dziwnych teorii, co by bylo gdyby.
                Prawdziwa przyjazn nie ma nic wspolnego z pieniedzmi i innymi pierdolami. Tak
                jest i juz, sama tego doswiadczam wiec nikt mi waty na uszy nie nawinie.
                Jesli ktos sie "obraza" czy unosi honorem gdy chcemy pomoc, to nie pomagajmy
                moze faktycznie ta druga strona zle sie z tym czuje. Trzeba to zrozumiec i
                uszanowac.
        • misae Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 11:12
          Przyjazn zaczyna sie wczesniej niz problemy finansowe. Ja mam przyjaciolke z
          ktora poznalysmy sie majac 5 lat. I choc POZORNIE niewiele nas laczy, bo i
          wyksztalcenie inne i finanse tez, to jednak nadal sie przyjaznimy. Moge
          powiedziec ze ona jest dla mnie jak siostra. A przeciez gdy jednej osobie w
          rodzinie sie powiedzie w zyciu to nie znaczy ze nalezy zmienic rodzine no nie?
    • misae Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 10:56
      To zalezy od ludzi i od tego czy obie strony chca utrzymac przyjazn. No i
      oczywiscie wazne jest czy oby na pewno jest tp przyjazn ;o)
      Bo prawdziwa przyjazn nie wie co to zazdrosc i zawisc!
      • Gość: oki Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni IP: 62.121.129.* 11.05.04, 11:04
        > Bo prawdziwa przyjazn nie wie co to zazdrosc i zawisc!


        a prawdziwa przyjazn nie wie, ze jak nie maja kasy to nie ma -i nie wytrzepia z
        rekawa, zeby sie dostosowac na 2 tygodnie do bogatszej częsci przyjaciol?
        łatwiej jest chyba w druga strone?>
    • blanchet hotel to nie wszystko-czy na dodatkowe atrakcje 11.05.04, 11:06
      jak posiłki też obowiązuje dopłata?
    • astrit Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 11:09
      Trzeba się zastanowić, na czym zależy bardziej - czy na 2 tygodniach w 5
      gwiazdkowym hotelu z basenem, czy na przyjaźni sprawdzonej od lat....
    • undyna Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 11:18
      Moim zdaniem w prawdziwej przyjaźni jest dużo empatii i nie powinno być
      problemów z czy mogę?, jak to zrobić?, to się czuje, to się wie. Taki jest mój
      punkt widzenia i doswiadczenia;) biedniejszy nie robi problemu jak drugi
      zaprasza go na obiad, bogatszy nie akcentuje swojego statusu, na wakacje mozna
      się wybrać pod namiot etc..:)
      • misae Re: Brawo, tez tak mysle ;o) nt 11.05.04, 11:20
        • misae Re: czy naprawde 11.05.04, 11:47
          zadna z Was nie ma przyjaciolki z dziecinstwa?
        • liloom metoda posrednia 11.05.04, 11:57
          O wlasnie, przede wszystkim na czym komu bardziej zalezy i na jakim etapie jest
          porozumienie. Ja sie bardzo chce to wszystko mozna. I lyknac doplate na
          Kariby , a potem pojechac na 2 tygodnie pod namiot. A przepraszam – rozwiazan
          posrednich to nie ma? My kiedys bylismy naszym samochodem na Korsyce z
          przyjaciolmi i spalismy pod namiotami. Jakos wszyscy przezyli. Teraz ci znajomi
          maja wiecej kasy niz my. Nigdy nic nie wiadomo.
          Inna kolezanka byla kiedys systematycznie zapraszana przez przyjaciolke z
          piaskownicy na rodzinne wczasy zagranicznie, teraz sie odkuła i jezdza razem
          bez tych ę i ą.

          Sa tez ludzie, ktorzy uwielbiaja nosic TYLKO ciuchy z koniecznie widocznymi
          metkami na wierzchu, jesli tacy maja znajomych w tych bezmetkowych warstwach,
          to nie wroze nic dobrego. Tak naprawde to cheć I dobra wola musza byc z dwoch
          stron, no I wazna jest forma forma forma.
    • Gość: ruda Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni IP: 62.148.79.* 11.05.04, 11:57
      ja tylko nie rozumiem, dlaczego trzeba koniecznie razem jechać na wakacje?
      niech no każdy pojedzie sobie, a po powrocie opowie, jak było :o)

      pozdrawiam
      ruda
      • liloom Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 12:27
        Gość portalu: ruda napisał(a):

        > ja tylko nie rozumiem, dlaczego trzeba koniecznie razem jechać na wakacje?
        > niech no każdy pojedzie sobie, a po powrocie opowie, jak było :o)
        >
        > pozdrawiam
        > ruda

        Ruda, w zasadzie to nawet nie trzeba sie przeciez przyjaznic;)
        Janowa w pierwszym poscie napisala:
        "...ale np. nadchodza wakacje i obie pary chcialyby spedzic razem urlop..." -
        stad rozwazania
      • zdzichu-nr1 Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni 11.05.04, 12:31
        Jeszcze gorzej jest w związku, gdy jedna ze stron ma kasę, a druga zgoła nic
        poza wybujałym ego i wielkimi ambicjami, których nie potrafi zaspokoić.
        Przeżyłem coś takiego - koszmar
    • janowa Co mysle... 11.05.04, 13:03
      Szanuje kazda z przedstawionych opinii, ale...

      Sklaniam sie jednak ku propozycji - urlop osobno. Czemu? Moim zdaniem inaczej
      zal pozostanie po ktorejs ze stron jakiekolwiek rozwiazanie nie wygra. Skoro
      dla pary biedniejszej jest ujma na honorze skorzystanie z lepszych warunkow, z
      pomoca w koncu przyjaciol a nie obcych ludzi, to to bedzie rowniez krepujace
      dla drugiej strony. W koncu pracuja ciezko na ten urlop caly rok. Tym bardziej,
      ze 3 gwiazdki juz sa kompromisem, a przynajmniej sa tam lazienki w pokojach.
      Acha, para bogatsza ma male dziecko, wiec nie jest to fakt bez znaczenia.
      Jezeli nie moga przyjac takiej pomocy to czemu mieliby sie nie krepowac w
      restauracji, czy przy innych okazjach, skoro ich na to nie stac?
      W koncu wychodzi na to, ze para bogatsza bedzie sie czula winna, ze ich stac,
      co jest bez sensu...

      I zgadzam sie z tym, ze wsrod przyjaciol nie powinno byc skrepowania w takich
      sprawach, a tym bardziej o jakis dlugach wdziecznosci. W koncu nie wiadomo jak
      sytuacja bedzie wygladala za 10 lat, fortuna kolem sie toczy...

      Dzieki za posty.
      Pozdrawiam,
      D.
      ---
      Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
      nie wie, ze to nie jest mozliwe.
      • liloom masz racje janowa 11.05.04, 13:43
        wiesz janowa. dla mnie osobiscie wiekszym problemem jest akurat dziecko, a nie
        kasa. to oczywiscie kwestia podejscia.
        mam znajomych bezdzietnych z ktorymi swietnie sie dogadujemy, ale generalnie sa
        to dwa rozne swiaty. Zreszta i tak takie dyskusje to uogolnianie, bo kazda
        sytuacja jest troche inna i jesli ci z mniejsza kasa mieli by sie czuc zle, to
        lepiej naprawde wogole nie jechac razem. Tu przyznaje racje. Ojej i dziecko i
        kasa, to naprawde nielatwe.
        My w tym roku robilismy sped narciarski i pojechalismy w sumie w mieszanym
        gronie tzn. 6 rodzin, z ktorych byly 2 pary bezdzietne, 1 mama z dzieckiem, 1
        tata z dzieckiem, my z dzieckiem i jedna rodzina z dzieckiem i z … dziadkiem.
        Dzieci 7-9-10-11. Z tego 3 rodziny mieszkaja za granicami, a 3 dojechaly z
        Polski. Kompletny misz.masz. I wiesz – bylo super. To byl jeden z najlepszych
        wyjazdow. Zero problemow, super atmosfera.
        Ale nie radze eksperymetowac jesli masz jakiekolwiek watpliwosci.
        Ja mysle ze ty to wiedzialas;), tylko chcialas sie upewnic. Pozdrowienia
        serdeczne
      • Gość: camillo Re: Co mysle... IP: 80.51.231.* 11.05.04, 13:51
        No więc wygląda na to, że capa_negra miała rację. Teraz szukaj sobie nowych
        przyjaciół.
    • Gość: cafee Re: brak problemow finansowych - koniec przyjazni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 13:17
      skoro się przyjażnią to moze znajdą jakiś kompromis i poszukają
      miejsca ,które bedzie odpowiadalo obu kolezankom,albo niestety przyjdzie
      spedzic wakacje osobno.
      • misae Re: A moze lepiej 11.05.04, 14:22
        zatytuowac ten watek, czy nie spedzone razem wakacje to koniec przyjazni?

        Jesli nie mozna dojsc do porozumienia to nalezy spedzic wakacje osobno, tak
        bedzie lepiej.
        • Gość: camillo Re: A moze lepiej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.04, 20:40
          Ale takich problemów będzie więcej z biegiem czasu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja