be_or_not_to_be_one
31.05.11, 01:32
doradźcie.
Jesteśmy parą od 6 lat.Bywało różnie,początki mieliśmy ciężkie.Oboje mieliśmy również ciężkie dzieciństwo. Mamy po 27 lat.
Ja przed nim miałam już poważny związek, dla niego zaś ze mną jest tym pierwszym poważnym.
Układało się różnie.Generalnie od ok.2 lat poczułam stabilność,spokój,jakieś bezpieczeństwo.Nie mieliśmy może dalekosiężnych planów,ale wystarczało nam to,że jesteśmy razem.Ostatnio wiele się zmieniło.
Ode dawna chodził na sztuki walki i było ok.Od jakiegoś pół roku chodzi także maniakalnie na siłownię i to zaczęło go zmieniać.
"Przypakował" trochę i zrobił się inny.Wiadomo praca zabiera mu często ok.12 godzin dziennie,na siłownię i treningi znajduje czas,dla mnie niestety nie.Tak naprawdę jedyne popołudnie które ze sobą spędzamy to niedzielne popołudnie.Choć mieszkamy ze sobą to się dosłownie nie widujemy.
Wczoraj mieliśmy rozmowę (dodam jedną z niewielu,bo to typ człowieka,który czeka aż się samo wyjaśni) i od słowa do słowa wyznał,że się wypalił :(
Że nie czuje "tego" , a tak naprawdę sam nie wie co czuje i ,że mu brak,ale nie wie czego?
Ja też to czasem czuję,jak robi się ciepło itp,ale po jakimś czasie to mija,a on się poddaje :(
Dziś pociągnęłam go jeszcze za język i weszłam na temat wolności po czym przyznał :
"Chciałbym mieć ciebie i móc jeździć tu czy tam".
Tylko sęk w tym,że to robi w miarę możliwości czasowych,a ja mam wrażenie,że za dużo żądam niedzielnymi popołudniami.
Nie kłócimy się od długiego czasu,jakieś tam normalne sprzeczki.W łóżku niestety ostatnimi czasy (ok.4-5 miesięcy) nam przygasło ,ale uprawiamy sex,tylko rzadko (to z powodu mojej choroby).I fakt ostatnimi czasy zachowywaliśmy się bardziej jak koledzy niż para,on mówi,że przez to się odsunął i teraz wypalił.Niestety wydaje mi się,że przez miesiąc czy dwa człowiek się nie wypala.
Nie wiem co robić, bo choć też przygasłam to go kocham i ciężko mi wyobrazić sobie życie bez niego.Nie chcę go również trzymać na siłę i unieszczęśliwiać :(
Tylko nie rozumiem tego,że to on nie poświęca mi czasu-nie ma go dla mnie,a to on się wypalił nie ja.
Tego,że zmiany zachodzą przez tą jego siłownię i to widzę.Nie wiem o co mu chodzi: koledzy,inne kobiety,podziw,wolność ? Mam wrażenie,że on właśnie tego chce.
Wiem,że póki co jest wierny,ale jak długo ?
Powiedział,że chce spróbować,może odzyska to co uciekło,że może to przejściowe.
Ja dałam mu wolną rękę co do rozstania,bo na siłę nie ma nic.
Doradźcie proszę co o tym myślicie.Jest mi najzwyczajniej w świecie przykro :(((