tak_aja
01.06.11, 19:39
Od razu zaznaczam, że taki sam wątek umieściłam na forum "Partnerstwo i seks" licząc na odpowiedz eksperta, tyle, że tam jest taki "ruch", że dziś się mogę nie doczekać dlatego też postanowiłam napisać też u Was na forum.
Czy taki związek jest z góry skazany na śmierć?
Jesteśmy razem prawie dwa lata, podobny okres czasu mieszkamy razem. Znajomi i rodzina każdej ze stron wiedzą ile to drugie ma lat. I właśnie. Moja rodzina zareagowała bardzo dobrze. Natomiast jego...no cóż. Mój partner ciągle przynosi rewelacje od znajomych typu: "dzisiaj jest dobrze, ale pomyśl jak Ty będziesz wyglądał za 20 lat, a jak ona" itp. Uważam, że przez to nasz związek nie może wejść, że tak powiem, na wyższy szczebel. Mój partner deklaruje, że mnie bardzo kocha, że jestem kobietą jego życia, jednak wciąż widzę w nim lęk, że "być może za 10 lat go zostawię". Tak, jakby mi do końca nie ufał.
Bardzo kocham mojego faceta, z każdym chyba dniem coraz bardziej, nie wyobrażam sobie życia z kimś innym. Spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, łączy nas wspólna praca, dom,, podobne preferencje co do spędzania wolnego czasu, wspólne tematy rozmów, przyjazń, seks, kumpelstwo. W stu procentach akceptuję mojego partnera-psychicznie i fizycznie, podoba mi się jego poczucie humoru, wiedza, pociąga mnie zarówno fizycznie jak i intelektualnie. Inni faceci mnie nie interesują. Nie potrafię spojrzeć na żadnego jako na obiekt do dzielenia życia/łóżka/czegokolwiek osobistego.
Kocham mojego faceta, chcę mieć z nim dziecko, domek na wsi i takie tam.
On mówi, że wie, że go kocham, ale jednak się trochę boi przyszłośći, bo ja jestem "młoda, atrakcyjna, inteligentna" kiedyś może mi się znudzić "stary mąż". Boli mnie to, że on tak myśli. Jego znajomi nie pomagają (nie wszyscy, ale wystarczy, że znajdzie się dwóch czy trzech, którzy mu tłuką do głowy).
Co zrobić, żeby on przestał się bać? Czy rzeczywiście musi być tak, że mi kiedyś odbije i go zostawię? (moim zdaniem oczywiście nie:)).