lottax
02.06.11, 12:03
Właśnie co mam zrobić ale po kolei.Mineło 13 lat a ja czuje straszną niechec do tesciowej.Dlaczego ?Po pierwsze bedac w ciąży w 7 m-cu tesciowa powiedziala mi ze sobie wymyslilam ze lekarka nie pozwolila mi jechac na wesele 300 km po drugie jak sie syn urodzil truła mi głowe ze syn ma miec co tydzien operacje (miał wade wrodzoną a sama jestem po szkole medycznej wiec pojecie na ten temat mialam ).Jak mąz pojechał na dluzsza delegacje to zero telefonow typu zrobic wam zakupy pomoc wam czyms syn mial wtedy 2 latka.Jak syn miał piec lat kazali podcinac mu wedzidełko bo przeciez tesciowie wiedza lepiej od logopedy.Inna sprawa jak nas zalali to mieli tysiac pomyslow a jak ich maz poprosil o pomoc np przesunac meble zeby tam powycierac to szybko sie zmyli.Kiedys mnie strasznie noga bolala maz chcial mnie na pogotowie zawiesc a bylo to juz kolo 21 wiec zadzwonil do rodzicow zeby przyszli do wnuczka na te chwilke -mieszkaja 5 min..To powiedzieli mu ze ja udaje.I wcale mnie noga nie boli.A bol mialam jak porod doslownie.I tak trwalo kilka lat.Jakos to wytrzymywalam bo w koncu trzeba miec szacunek.Miarka sie przebrala gdy tesc zmarl ,to tesciowa dzwonila do mojego meza zawiesc mnie tam zawiesc mnie tu.I wtedy sie wkurzylam na maksa.Jak ja bylam w potrzebie to nikt mi nie pomogl a teraz co maż ma latac na kazde zawolanie.O nie dosc tego.To sie wszystko nawarstwilo do tego stopnia ze nie chetnie ja odwiedzam ,zapraszam.Nie pozwalam na czesty kontakt z wnukami.Porad mnóstwo a pomocy zero-przewaznie tak bylo.Nawet obiecala ze zajmnie sie mlodszym wnuczkiem i mam szukac pracy.Niestety jak juz chcialam isc do UP nagle jej sie przypomnialo ze nie moze sie zajmowac wnukiem.Mam ją po prostu gdzieś i tyle.Powiecie zapomnij o tym,ale to nadal boli i ciezko zapomniec.Mysle ze nie jedna by tak czula...