co z nim zrobić?

03.06.11, 16:28
będzie długo, ale mam problem.
doczekałam się w moim starczym wieku tydzień temu adoratora, i powiem tak: ciężki był to tydzień…
z widzenia znałam wcześniej, osobiście poznałam w sobotę na delikatnej popijawie, potem odbyło się grupowe odprowadzanie do domu, wymiana numerów itp.
w niedzielę wprosił się na kawę [miałam fuchę do skończenia, ale tak ślicznie nalegał…]
w poniedziałek liczba smsów od niego wyniosła ok. 10, + 5 telefonów, nie pasuje mi taka częstotliwość kontaktów i zaczęłam się lekko spinać
we wtorek, telefonu o 07.05 rano po prostu nie odebrałam, bo zaczęło mnie to już podk*rwiać
po kilku smsach odpisałam, że odezwę się w wolnej chwili, faktycznie miałam mnóstwo pracy tego dnia, śniadanie udało mi się zjeść ok. 16.00...
za chwilę kolejne próby dodzwonienia się do mnie, i zaczęły się wręcz pretensje przez sms, że jak to, nie mam czasu nawet żeby napisać itp., i jak to przykro że o nim zapomniałam itp.
i tak dalej i tym podobne, po kilku próbach wyjaśnienia, najpierw delikatnie że odezwę się jakoś w weekend jak będę wolniejsza, następnie wręcz oświadczyłam, że nie będę miała czasu i już - które to próby nie przyniosły żadnych skutków, przestałam odbierać, nie odpisuję, pan zaczął nagabywać moich znajomych (!!!), że jak to, że co się ze mną dzieje, a kto mnie widział ostatnio i w ogóle spotkajmy się wszyscy w weekend itp. I tak trzeci dzień…
no wariatów to ja się po prostu boję.
problem w tym, że rzecz się wydarzyła bynajmniej nie w mieście stołecznym, tylko w małej mieścinie, gdzie posiadam rodzinną działkę. Kto zna specyfikę takich miejsc, w sensie jeden ryneczek, 10 sklepików, jeden kościół, jedna knajpa i mnóstwo okolicznych wsi - ten wie o co chodzi; ludzi w okolicy wcale nie tak mało, ale wszyscy się znają, wszystkich widzisz non stop, większość jest ‘po rodzinie’. Na myśl o nadchodzącym weekendzie i ogólnie całych wakacjach mam ciarki – wybieram się jutro z rodzicami, moim rodzeństwem + ich małymi dziećmi, ostatnia rzecz na jaką mam ochotę to jakaś awantura pod bramą w środku nocy. Poważnie biorę pod uwagę, że osobnik będzie mnie nachodził, właśnie dostałam sms z prośbą o info, kiedy przyjeżdżam… no załamka. W wawie gdyby mi ktoś do drzwi się dobijał pewnie zadzwoniłabym pod 112 – tam nie wiem gdzie jest posterunek w ogóle, a i tak na takimże posterunku pewnie pracuje jego siostrzeniec wujka Zbyszka ze strony babci Zosi...

resumując, ewidentnie do pana nie dociera, że mogę nie chcieć tej znajomości
jedyne co mi przychodzi do głowy, to oświadczyć, że w środę zeszłam się z byłym narzeczonym, w ogóle to już jestem w ciąży i za 3 miesiące ślub.
Jakieś inne pomysły?
    • sweet_pink Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 16:47
      Ło laboga jaki natręt.
      Odbierz raz jego telefon i powiedz "Słuchaj nie jestem zainteresowana znajomością nawet tylko koleżeńską z osobą tak natrętną i absorbującą jak ty. Udało ci się w kilka dni tak mnie do siebie zniechęcić, ze o dalszym utrzymywaniu kontaktu nie ma mowy. Żegnam" I nie odbieraj telefonu i nie czytaj więcej smsów, a spotkania ze znajomymi zawieś na chwilę, zanim pan nie ochłonie.
      • yoko0202 Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:06
        sweet_pink napisała:

        > Ło laboga jaki natręt.
        > Odbierz raz jego telefon i powiedz "Słuchaj nie jestem zainteresowana znajomośc
        > ią nawet tylko koleżeńską z osobą tak natrętną i absorbującą jak ty. Udało ci s
        > ię w kilka dni tak mnie do siebie zniechęcić, ze o dalszym utrzymywaniu kontakt
        > u nie ma mowy. Żegnam" I nie odbieraj telefonu i nie czytaj więcej smsów, a spo
        > tkania ze znajomymi zawieś na chwilę, zanim pan nie ochłonie.

        właśnie do czegoś takiego się szykuję
        mam nadzieję, że ochłonie szybko, ja tam spędzam połowę czasu, a w lato właściwie 90%
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 16:54
      Rozumiem że nie jesteś już w wieku nastoletnim? :)
      Bo wiesz, taki natręt, z niewielkiej mieściny, to może być poważny desperat, bo wszystkie inne możliwości mu się wyczerpały i albo ty ja przyjdzie mu wyjeżdżać, bynajmniej nie za chlebem :D
      • yoko0202 Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:12
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Rozumiem że nie jesteś już w wieku nastoletnim? :)
        ja mam dziecko nastoletnie :) co prawda bardzo młodo urodzone i podobno na matkę nie wyglądam no ale dajcie spokój z takim romeo w wieku niemalże przedemerytalnym :)

        > Bo wiesz, taki natręt, z niewielkiej mieściny, to może być poważny desperat, bo
        > wszystkie inne możliwości mu się wyczerpały i albo ty ja przyjdzie mu wyjeżdża
        > ć, bynajmniej nie za chlebem :D
        wyczerpały na bank, powyżej 25 lat to tam większość płci żeńskiej już ohajtana
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:26
          > wyczerpały na bank, powyżej 25 lat to tam większość płci żeńskiej już ohajtana

          No własnie...
          Moja kuzynka wyszła za takiego jednego nachalnego. Poznał ją na jakimś poprzednim weselu, i od pierwszej chwili był strasznie nachalny. No tak że każdy na weselu to widział...
          No ale chodził chodził i wychodził :D
          I to była właśnie niewielka miejscowość.

          Bo tam nie ma przyjezdnych, nie ma studentek, nie ma wolnych zawodów... jak baby/chłopa w porę nie złapiesz to cię na języki wezmą :D
    • krwawa_orlica Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:11
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,122713014,,Nachalnosc_.html?v=2
      Mój chyba ómarł, bo ostatnio odzywał się jakieś 2 tyg temu.
      • yoko0202 Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:14
        o przenajświętsza panienko, post pisałaś w lutym, a zamilkł dopiero 2 tygodnie temu?!?!?
        to ja nie wiem, chyba współpracę nawiążę z elementem jakimś przestępczym i mu bombę podłożę albo co, bo parę miesięcy to nie wytrzymam...
        • krwawa_orlica Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:16
          Może umów się z nim, wybij sobie zęba na przedzie, naklej brodawkę na nosie, doklej wąsy i powiedz uśmiechając się szeroko- a tak wyglądam bez makijażu. :D
          • horpyna4 Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:26
            Szkoda zęba, można go zakleić czarnym papierem i będzie wyglądał, jak szczerba. Ale najmniej zachodu będzie, jak dziewczyna powie, że jest nosicielką HIV... to powinno skutecznie ostudzić zapały niewydarzonego amanta. Chyba, że gościu wykrzyknie radośnie, że on też...
            • yoko0202 Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:30
              horpyna4 napisała:

              > Szkoda zęba, można go zakleić czarnym papierem i będzie wyglądał, jak szczerba.
              > Ale najmniej zachodu będzie, jak dziewczyna powie, że jest nosicielką HIV... t
              > o powinno skutecznie ostudzić zapały niewydarzonego amanta. Chyba, że gościu wy
              > krzyknie radośnie, że on też...

              :DDD może zacznę delikatniej, od jakiegoś syfilisa czy cuś?
    • zamysleniee Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:27
      w pełni rozumiem, k.....a to mało. Na takich dupków namolnych niby cisza i bark reakcji działa. Niby, bo zależy od okazu, 50/50 działa. Poczekaj jak jest wytrwały, może (oby) to typ z tych szybko "pasujących".
      • yoko0202 Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:32
        najgorsze to, że to mała mieścina, jak znam życie będę na niego wpadać cały czas, w wawie miałam kiedyś podobny problem, ale się rozeszło, tu deczko więcej ludzie i łatwiej zginąć w tłumie, tam jedyny tłum to na mszy
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:32
        zamysleniee napisała:

        > w pełni rozumiem, k.....a to mało. Na takich dupków namolnych niby cisza i bark
        > reakcji działa. Niby, bo zależy od okazu, 50/50 działa. Poczekaj jak jest wytr
        > wały, może (oby) to typ z tych szybko "pasujących".

        On zadzwonił o 7.05 RANO. Nawet służbowo się w tej godzinie do nikogo nie dzwoni...
        A co dopiero do świeżo poznanej kobiety.
        • yoko0202 Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:34
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          > On zadzwonił o 7.05 RANO. Nawet służbowo się w tej godzinie do nikogo nie dzwon
          > i...
          > A co dopiero do świeżo poznanej kobiety.

          a poprzedniego wieczoru o 23.45, zameldować że idzie spać właśnie....
          numeru nie zmienię, bo prowadzę firmę
          działki nie sprzedam bo to moje miejsce na ziemi
          chyba juwentusa zatrudnię...
        • zamysleniee Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:37
          g.r.a.f.z.e.r.o napisa
          >
          > On zadzwonił o 7.05 RANO. Nawet służbowo się w tej godzinie do nikogo nie dzwon
          > i...
          > A co dopiero do świeżo poznanej kobiety.

          Bambosz jak nic. Zero ogłady. Do mnie nikt by się nie dodzwonił o 7.05, wszak to środek nocy :D
          Ale niech yoko ścisza na początek telefon, lub wyłącza na noc. Ja ten etap przeszłam, skończyło się na zmianie numeru telefonu.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:41

            >
            > Bambosz jak nic. Zero ogłady. Do mnie nikt by się nie dodzwonił o 7.05, wszak t
            > o środek nocy :D
            > Ale niech yoko ścisza na początek telefon, lub wyłącza na noc. Ja ten etap prze
            > szłam, skończyło się na zmianie numeru telefonu.

            Koleś na kawę się wprosił, więc został opcjonalnie zaakceptowany jako osoba zdatna do wspólnego spędzenia czasu. Może jak mu wprost przetłumaczyc to zrozumie...
            • zamysleniee Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 18:18
              g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

              > Koleś na kawę się wprosił, więc został opcjonalnie zaakceptowany jako osoba zda
              > tna do wspólnego spędzenia czasu. Może jak mu wprost przetłumaczyc to zrozumie.
              > ..
              Z opisu wynika, że ten typ kiepsko zrozumie ;)
    • moonogamistka Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 17:46
      Zaczac sie ostentacyjnie prowadzac z wyrosnietym brunetem?
      • magdaalena.e Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 18:07
        Bez przesady. Piszesz jakby to był bardzo poważny problem a koleś dobijał Ci się do drzwi z nożem w nocy. Spokojnie. Powiedz kolesiowi że nic z tego i po problemie
        • paulina7171 Re: Taaa, na spokojnie to każdy mądry... 03.06.11, 18:36
          Sama nie wiem, czy odważyłabym się wywalić kawę na ławę, że nie jestem zainteresowana i że nic z tego nie będzie.

          Może użyć podstępu? Pierwsza myśl, która mi się nasunęła: umów się z facetem na określony dzień i godzinę na spacer/kawę/piwo. Jednocześnie poproś jakąś swoją koleżankę z Wawy, żeby tego dnia i tej godzinie zadzwoniła do Ciebie. Gdy odbierzesz telefon, zacznij rozmowę kordialnym: "O cześć kochanie!!! Strasznie się stęskniłam za tobą!!! A w pracy wszystko w porządku???" I tak dalej w tym klimacie, rozpływaj się do telefonu równo. Jak tego facet nie skuma, to faktycznie będzie znaczyć, że szuka żony jak szalony i że trzeba będzie mu dać jednoznacznie do zrozumienia, że kobieta wolna to nie znaczy od razu do wzięcia.
          • princess_yo_yo Re: Taaa, na spokojnie to każdy mądry... 03.06.11, 19:05
            ja pie..., co to za nastoletnie pomysly!!! to nie gimnazjum!

            takie rzeczy zalatwia sie przez telefon albo przez text:
            'prosze nie dzwon juz wiecej/ nie nagabuj mnie juz wiecej/ nie przysylaj wiadomosci'. bez podawania powodow, tlumaczenia sie itd.
            • yoko0202 Re: Taaa, na spokojnie to każdy mądry... 03.06.11, 19:20
              nie będę robiła scen z wystawianiem amantów, bo jeszcze się adoratorowi zachce pojedynkować:)
              ja się obawiam jednak, że jak nie podam konkretnego powodu, to się zacznie męczenie 'a dlaczego'?
              chyba coś po prostu ściemnię z narzeczonym, ale tu w wawie, żeby tam nikogo nie narażać :)
              • princess_yo_yo Re: Taaa, na spokojnie to każdy mądry... 03.06.11, 19:26
                niewielu ludzi pyta w takich sytuacjach dlaczego, zwlaszcza jesli maja jakies resztki instynktu zachowawczego. jesli zapyta powiedz prawde, nie masz ochoty sie z nim juz wiecej spotykac sam na sam. jesli sie spotkacie w wiekszym gronie po prostu trzymaj dystans, nic wiecej poza kulturalna wymiana uprzejmosci, kilku zdan o pogodzie i takich tam.
                tez mi sie od czasu do czasu przydazaja tacy desperaci, podejscie opisane powyzej jeszcze nigdy nie zawiodlo.
                • yoko0202 Re: Taaa, na spokojnie to każdy mądry... 03.06.11, 19:31
                  spróbuję, nie mam zamiaru całe lato chować się po lasach
                  właśnie się dowiedziałam, że zadzwonił do mojego kumpla z zapytaniem o nr telefonu mojej siostry - kumpel na szczęście ogarnięty, i powiedział mu, że nie ma ...
        • yoko0202 Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 19:21
          jakieś 12 lat temu jednemu powiedziałam wprost, a tydzień później zdemolował mi mieszkanie i chciał mi wazon na łbie rozbić, dlatego teraz boję się wprost.


          magdaalena.e napisała:

          > Bez przesady. Piszesz jakby to był bardzo poważny problem a koleś dobijał Ci si
          > ę do drzwi z nożem w nocy. Spokojnie. Powiedz kolesiowi że nic z tego i po pro
          > blemie
    • rach.ell Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 19:29
      naprawde taki paskudny jest? moze zastanowisz sie jeszcze....
      • yoko0202 Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 19:33
        rach.ell napisała:

        > naprawde taki paskudny jest? moze zastanowisz sie jeszcze....

        :) paskudny to nie jest, wręcz przeciwnie, ale jeżeli chodzi o charakter to w życiu byśmy się nie dogadali.
        • rach.ell Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 19:40
          nie czesto sie zdarza zeby facet az tak sie zakochal...moze poprobuj bo pozniej mozesz zalowac. Ja bym nawet chciala zeby jakis fajny gosc tak zaborczo sie we mnie zakochal, naprawde.
          • yoko0202 Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 20:10
            rach.ell napisała:

            > nie czesto sie zdarza zeby facet az tak sie zakochal...moze poprobuj bo pozniej
            > mozesz zalowac. Ja bym nawet chciala zeby jakis fajny gosc tak zaborczo sie w
            > e mnie zakochal, naprawde.

            z jednej strony rozumiem Cię, ale z różnych względów związanych z moją przeszłością wszelkim oznakom zaborczości mówię 'nie', wzbudzają we mnie panikę
          • zamysleniee Re: co z nim zrobić? 03.06.11, 20:24
            nie chciej. To uczucie jakby miało braknąć tlenu do oddychania :)
    • haalszka Re: co z nim zrobić? 04.06.11, 06:53
      to taki przypadek nieuleczalny...
      desperat, który zaproszenie na kawe pomylil z zareczynami... powiedz mu otwarcie że nie widzisz tego i zakoncz rozmowe.
      Niestety takie typy nie rozumieją słowa koniec, więc pojawia sie smsy, telefony a wtedy nie odbieraj, nie odpisuj.
      Innej rady nie ma jak tylko przecierpiec.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja