Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę znaczy

05.06.11, 14:07
Chyba pierwszy raz w życiu dane mi było (tfu tfu, ale patos) zrozumieć, co mogą mieć na myśli kobiety mówiące, że wolą samotność niż związek z nieodpowiednim facetem, tzw. "byle kim". Zawsze wydawało mi się, że może i lepiej samej, ale na krótko, bo na dłuższą metę tylko z kimś.

Tymczasem poobserwowałam sobie parę, u której mieszkaliśmy podczas wypadu i pomyślałam, że dla tej kobiety ulga byłoby pozbycie się męża. Głupio pisać o szczegółach na forum, bo znowu będzie, że się gapię na to, na co nie powinnam.

Wystarczy, że napiszę, że tylu bezpodstawnych pretensji i tyle pustej agresji psychicznej wobec kobiety nigdy nie widziałam. Pan i władca i służka, która ma zgadywać o co panu chodzi. Poniżanie służki przy gościach, za każdy szczegół, który wydaje się władcy jej błędem i "wstydem dla domu". W salonie fotografie jeszcze z PRL, na których służka wygląda olśniewająco. A dziś: szara, skrzywiona kobieta z podkrążonymi oczami i smutna miną, która robi się jeszcze smutniejsza, gdy władca wraca i zaczyna rządzić.

Dzieci tych ludzi wyraźnie wstydziły się ojca (jak zaczął ględzić to wyszły). Nie zdziwiłabym się, gdyby został im uraz do końca życia i strach przed związkami.

Dla nas władca był przemiły - idealny gospodarz i pan domu.

Utopiłabym dziada w studni (akurat mieli). Pozbycie się kogoś takiego ze swojego życia musi być wielką ulgą. Może to zabrzmi strasznie, ale nie zdziwiłabym się, gdyby ta kobieta czekała a jego śmierć. ;(
    • piotr_57 Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:11
      Wydaje mi się, to zbyt powierzchowna analiza, w kontekście tezy startera. Ale poczekam co inni powiedzą:)
      • rzeka.chaosu Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:18
        Możliwe, ale chodzi mi o to, że słowa znaczą niewiele bez uwzględnienia kontekstu różnych doświadczeń. Dla mnie do tej pory to stwierdzenie było pustym hasłem. Teraz natomiast znaczy wiele.
      • wartosc.energetyczna Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:20
        piotr_57 napisał:

        > Wydaje mi się, to zbyt powierzchowna analiza, w kontekście tezy startera. Ale p
        > oczekam co inni powiedzą:)

        wydaje mi się, że nie chodzi o analizę tego konkretnego małżeństwa, a o zjawisko. nie można wszak zaprzeczyć, że istnieją takie związki gdzie jedno jest wrzodem na odwłoku, ale poczekam na twoje kontrowersyjne poglądy stworzone na potrzeby tego wątku w celu wywołania rabanu w kurniku.
        • rzeka.chaosu Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:28
          Dobrze to ujęłaś:

          jedno jest wrzodem na odwłoku drugiego, ale wrzód ten jednocześnie myśli, ze jest wspaniałym człowiekiem (ma wysokie mniemanie o sobie i o tym co robi).

          Inie chodzi mi o ten konkretny przypadek. Był on dla mnie ilustracją, dzięki której wreszcie pojęłam zjawisko.

          Chodzi mi raczej o to, żeby zbyt pochopnie nie oceniając ludzi, którzy decydują się na życie w pojedynkę i podają taki argument (lepiej samemu niż z burakiem). Żeby nie wyzywać ich od nieudanych singli, że chcieliby ale są kiepscy. Ja często tak własnie myślałam. Tzn. zdecydowanie bardziej pozytywnie wartościowałam związek niż samotność, nie biorąc pod uwagę tego, że ktoś może mieć na odwrót.
          • piotr_57 Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:44
            rzeka.chaosu napisała:


            > Chodzi mi raczej o to, żeby zbyt pochopnie nie oceniając ludzi, którzy decydują
            > się na życie w pojedynkę


            A nie ma w Tobie obawy, że zbyt pochopnie oceniłaś sytuacje tej kobiety???
            Nie uważasz, że błąd tkwi w niej. Że bez niego, nawet takiego jakim jest, byłoby jej jeszcze gorzej ? Że "mierzysz" jej sytuację swoim "poziomem"?

            i podają taki argument (lepiej samemu niż z burakiem)
            > .

            Ale to może być sprowadzone do poziomu "egzystencjonalnego"! Z nim żyje jej się byle jak ,ale bez niego mogłaby w ogóle nie przeżyć! Że są ludzie zupełnie niezaradni, ludzie których rodzina stłamsiła by bardziej niż mąż burak?

            Żeby nie wyzywać ich od nieudanych singli, że chcieliby ale są kiepscy. Ja cz
            > ęsto tak własnie myślałam.

            Nadal możesz tak myśleć , nic nie stoi na przeszkodzie. Nawet jeśli masz rację to zawsze można powiedzieć, że byli na tyle kiepscy, że nie umieli znaleźć kogoś(wartościowego).

            Tzn. zdecydowanie bardziej pozytywnie wartościowałam
            > związek niż samotność,

            I w 100% prawidłowo. Człowiek to bydlę stadne!!

            nie biorąc pod uwagę tego, że ktoś może mieć na odwrót.

            Może mieć!! Ale to już jest poza normą!! Starowicz nazwałby to dewiacją :)
            >
            >
            >
            >
            • rzeka.chaosu Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:56
              Zawsze mogę patrzeć tylko z własnej perspektywy. Ja bym wolała samotność niż taki związek, choćbym miała jeść codziennie chleb z serkiem topionym, w co wątpię.

              Wybór partnera ma dawać szczęście a nie wstyd i zakłopotanie. Zycie w ciągłym upokorzeniu to żadne życie. Już lepiej iść do domu samotnej matki czy do rodziców.

              Dlatego moim zdaniem każda kobieta, która jest z poczciwym facetem powinna takiego doceniać i o niego dbać.
              • piotr_57 Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 15:13
                rzeka.chaosu napisała:

                > Zawsze mogę patrzeć

                Nie. Możesz patrzeć z różnych perspektyw, choć prawdą jest , że wymaga to pewnej pracy nad sobą.

                Ja bym wolała samotność niż ta
                > ki związek, choćbym miała jeść codziennie chleb z serkiem topionym, w co wątpię

                A gdyby miało nie być i tego chlebka z serkiem?
                Gdybyś miała być pośmiewiskiem całej wsi, gdyby rodzina upokorzyła Cie gorzej niż mąż burak, gdyby ten chlebek z serkiem nie chciał Ci przejść przez gardło ?

                > .
                >
                > Wybór partnera ma dawać szczęście

                .... demagogia. Kojarzy mi się to z przypisywanemu Marii A. powiedzeniem : ....skoro nie mają chleba, to przecież mogą jeść ciastka....

                a nie wstyd i zakłopotanie. Zycie w ciągłym u
                > pokorzeniu to żadne życie.

                To z kolei banał. Masz rację, to żadne życie. Ale trzeba myśleć o dostępnych alternatywach.

                Już lepiej iść do domu samotnej matki czy do rodzicó
                > w.

                Komu lepiej ?? Tobie? - ok, pewnie tak! Bo ty masz milion innych rzeczy, którymi możesz związek jakoś zastąpić.
                Ale jej nie. Ona prawdopodobnie nie ma nic, dlatego w tym tkwi.
                >
                > Dlatego moim zdaniem każda kobieta, która jest z poczciwym facetem powinna taki
                > ego doceniać i o niego dbać.

                A tu pełna zgoda.
                >
                • rzeka.chaosu Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 15:24
                  Trudno mi odpowiedzieć na twoje pytania, bo sama jestem w stanie się utrzymać. Nie mam szans na bycie pośmiewiskiem wioski, ani nawet osiedla, bo mało mnie obchodzi co myślą o mnie obcy, ba nawet tego nie wiem. Czasy się zmieniają. Można żyć na poziomie samemu, choć z doświadczenia wiem, ze razem jest łatwiej, jedno pilnuje drugiego i mu pomaga, załatwia choćby drobne sprawy urzędowe, zakupy, rachunki, daje oparcie finansowe w razie problemów z pracą - ja to bardzo lubię, bo czuję się bezpieczniej.

                  Co do tej kobiety: sama obsługuje gości z kilku pokojów, szykuje posiłki, wynajmuje rowery, nie wiem co tam jeszcze. Dałaby sobie radę.
                  • piotr_57 Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 16:15
                    rzeka.chaosu napisała:

                    > Trudno mi odpowiedzieć na twoje pytania, bo sama jestem w stanie się utrzymać.

                    To nie chodzi tylko o utrzymanie. Chodzi o pewne stereotypy, które na wsi, a szczególnie wśród starszego pokolenia, maja się świetnie.


                    > Nie mam szans na bycie pośmiewiskiem wioski, ani nawet osiedla, bo mało mnie ob
                    > chodzi

                    Ciebie!!

                    co myślą o mnie obcy, ba nawet tego nie wiem.

                    Ty!!! Mam wrażenie, że jesteś mocno egocentryczna, i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy:)

                    Czasy się zmieniają.

                    dużo wolniej niż Ci się wydaje :)

                    > Co do tej kobiety: sama obsługuje gości z kilku pokojów, szykuje posiłki, wynaj
                    > muje rowery, nie wiem co tam jeszcze. Dałaby sobie radę.

                    Ty o tym wiesz, a ona ??
                    A poza tym to z nią może być jak z samochodem, pali dopóki ma paliwo, zabraknie paliwa-gaśnie, chociaż niby nic się nie zmienia. Takim paliwem, dla wielu kobiet poprzedniego pokolenia, był właśnie związek z mężczyzną, nawet najbardziej burackim. gdybyś ją "wyjęła" z tego związku, mogłaby tego nie przeżyć. W sensie dosłownym.
                    >
                    >
                    >
          • kochanic.a.francuza Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 16:56
            "Ja często tak własnie myślałam. "

            Czyli dojrzalas. czas sie zastanowic, czy samemu nie jest sie takim przekonanym o swojej nieomyslnosci "Gospodarzem".
            Ja tez zauwazylam na forum, Twoje wypowiedzi, w ktorych slychac bylo brak zyciowego doswiadczeniaa, ale nie reagowalam, bo jestes madra dziewczyna, o czym chocby ten wpis swiadczy.
            • piotr_57 Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 17:34
              kochanic.a.francuza napisała:

              > Ja tez zauwazylam na forum, Twoje wypowiedzi, w ktorych slychac bylo brak zycio
              > wego doswiadczeniaa,

              To nie jest wada, to stan przejściowy....

              ale nie reagowalam, bo jestes madra dziewczyna

              ....szczególnie u ludzi myślących. :)

              , o czym cho
              > cby ten wpis swiadczy.


              Dobrze, że jest to "choćby", bo świadczy o tym wiele innych rzeczy też!
    • jan_hus_na_stosie Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:18
      może ona ciągle go kocha?
      • black-sandra Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:32
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > może ona ciągle go kocha?


        Nie sądze ,żeby Ona jeszcze Go kochała . Pewnie pochodzi z małej miejscowości gdzie mąż to pan i władca i jemu się należy posłuszeństwo i szacunek , tak właśnie została wychowana , to właśnie wyniosła z domu i sama teraz tak żyje , mimo , że jest cholernie nieszczęśliwa to pogodzona już z losem jest , że tak ma być i koniec . Jest bardzo przykro patrzeć na takie kobiety , a jest ich naprawdę całe mnóstwo .
        • wersja_robocza Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:36
          Podpiszę się pod tym, aby nie powtarzać.
      • simply_z Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:34
        wiesz ,nie sztuką jest z kimś być ,sztuką jest stworzyć udany związek. Tak samo jak nie sztuką jest mieć dzieci ,ale wychować je na wartościowych ludzi to jest to.
        ale to po częsci wina tej kobiety ,że daje sobą pomiatać i poniżać.Ona pracuje zawodo?
      • wersja_robocza Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:35
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > może ona ciągle go kocha?
        >
        >
        >

        On ją pewnie też. I tak okazuje swoją miłość.
      • lonely.stoner Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:35
        ah, tez widzialam rozne tego typu kombinacje: pokorna sluzka + pan i wladca, hyrszt baba + d.pa wolowa, permanentny alkoholik ze sklonnosciami do przemocy + wierna zona, rozjagotana histeryczka + czlowiek cien, i jakos nigdy mi tych bidnych, skrzywdzonych ofiar w takich zwiazkach nie zal, sa po prostu tchhorzami ktorzy boja sie odejsc, bo wola znanego wroga niz nieznane. Rozumiem jeszcze takie meczenie sie w toksycznych zwiazkach z 50 lat- gdy rozwody byly nie akceptowalne spolecznie i na ludziach ciazylo brzemie ostracyzmu spolecznego po takim kroku, ale wspolczesnie???? tkwia w takim ukladzie na wlasne zyczenie i widocznie im to pasuje.
        • lonely.stoner Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:36
          lonely.stoner napisała:

          Rozumiem jeszcze taki
          > e meczenie sie w toksycznych zwiazkach z 50 lat-

          mialo byc of course 50 lat temu :) hehe
          • simply_z Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:38
            tzw syndrom sztokholmski;)
        • wersja_robocza Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:38
          lonely.stoner napisała:

          > Rozumiem jeszcze takie meczenie sie w toksycznych zwiazkach z 50 lat- gdy rozwody byly nie akceptowa
          > lne spolecznie i na ludziach ciazylo brzemie ostracyzmu spolecznego po takim kroku, ale wspolczesnie???? tkwia w takim ukladzie na wlasne zyczenie i widocznie
          > im to pasuje.

          Pasuje? Poczytaj o ludziach uzależnionych, niepewnych, nie widzących żadnej innej opcji, pogodzonych z losem, 'dźwigających swój krzyż'... Pasuje?
    • tygrysio_misio Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:41
      a nie pomyslalas, ze byc moze zachowanie faceta wzgledem kobity bierze sie z glebokich urazow i wieloletnich animozji?

      byc moze ten mezczyzna przy innej kobiecie bylby najcudowniejszym mezem na swiecie?
      • simply_z Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:44
        na pewno ,innej kobiecie sypałby płatki róż i całował ślady jej stop;)
      • rzeka.chaosu Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:44
        Ale to jest bez znaczenia jakie są jego motywacje. Rozważamy tu punkt wiedzenia osoby która wybrałaby samotność niż życie z nieodpowiednim facetem.
        • tygrysio_misio Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:49
          napisalas to tak stereotypowo jednostronnie... on zly i winny wszystkiego... ona dobra i nie winna

          a ja widzilam przyklady gdzie obie strony sie wyniszczaly.. i tak samo zasadne w takich przykladach sa pytania "dlaczego ona go nie zostawi" jak "dlaczego on jej nie zostawi"
          • rzeka.chaosu Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 14:58
            Nie rozpatruję tu niczyjej winy tylko jakość związku. Nie warto nawet zgadywać jak tam jest. Widac pa tez z usług nie jest zadowolony, skoro tak gardzi służką. może mu podpadła. nie wnikam.
            • tygrysio_misio Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 15:05
              no to Ci powiem, bo sama jestem w ciezkiej sytuacji

              jak sie jest z kims pare lat to sie buduje w tym czasie wszytsko... mozna jednoczesnie budowac dobre strony, jak i urazy... czasem jest tak, ze choc urazy sa wielkie i wyniszczaja, to ciezko pozbawiac sie tych dobrych stron zwiazku..

              nie jest tak latwo rozstac sie po paru latach zwiazku
              • rzeka.chaosu Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 15:18
                Ja w ciągu ponad 4 lat też nie zawsze miałam wesoło dlatego wiem co to znaczy. Ale jeśli facet miałby niszczyć we mnie wszystko co dobre, swoją obecnością wywoływać we mnie negatywne uczucia to nie wahałabym się.

                Bo takie życie to nie życie. Dzieci z takiego związku też chodzą smętne od kąta do kąta. A jak dziecko (nawet już pełnoletnie) wstydzi się za rodzica to jest to straszny widok. Nie krzywdziłabym dzieci takim ojcem.
                • black-sandra Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 15:26
                  W każdym związku bywaja dobre chwile i te złe , a kiedy złe chwile przyćmiewają te dobre i namnażają sie wtedy jest to znak , żeby zacząć coś robić , szukać jakiejś zmiany , wyjścia z sytuacji , niestety niewiele kobiet się na to odważy szczególnie tych ze starszego pokolenia .
            • mumia_ramzesa Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 15:38
              > Widac pa tez z usług nie jest zadowolony, skoro tak gardzi służką. może mu podpadła.

              Sa ludzie, ktorzy musza miec kogo niszczyc. Gdyby jej nie bylo to on by sobie znalazl kogos innego do wyladowywania zlosci i frustracji. To w nim jest problem.
              • lonely.stoner Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 16:19
                a moim zdaniem to takie zadatki na bycie jakims emocjonalnym szantazysta czyogolnie rozne dziwne zabuerzenia wychodza najpozniej po 4 miesiacach znajomosci, zeby nie powiedziec ze sygnaly bywaja juz po paru pierwszych spotkaniach dosc jasne. Kazdy zwiazek ma wzloty i upadki, ludzie sie kloca, bywaja zlosliwi, upierdliwi, ale sa pewne sprawy ktore sa po prostu wykraczajace daleko poza granice normlanosci. Zwlaszcza alarmujace jest jesli to wychodzi wlasnie w pierwszych miesiacach - bo potem moze byc juz tylko gorzej. I tak, uwazam ze skoro ktos tkwi w takim ukladzie to mu to najwyrazniej PASUJE. Jesli ktos nie ma sily zeby sie wyrwac z takiego ukladu i przestac byc ofiara to niestety nikt tego za niego nie zrobi. Studiowalam psychologie, pracowalam w osrodku dla ludzi uwiklanych w przemoc domowa - i po prostu wiem ze mi nie zal ani kobiety ktora tkwi uparcie przy facecie ktory ja bije, przezywa i dreczy, ani mi nie zal faceta nad ktorym baba sie wyzywa, lzy, ubliza i kastruje, a czesto tez wlasnie bije. Dopoki sami nie podejma decyzji ze pora cos w tym zmienic, bo stac mnie na cos lepszego to nikt tego nie zmieni, zyja tak bo tak jest najlatwiej. I naprawde nie wierze w to ze nagle po 2 latach gdy wszystko bylo ok nagle sie okazuje ze partner jest swirem. Sygnaly sa wczesniej, i to czesto dosc jasne, na ktore wiele osob woli przymknac oko, niz jednak stawic czola prawdzie, spkakowac manatki i poszukac szczescia gdzie indziej.
    • gr.eenka tak? a co by koleżanki powiedziały? 05.06.11, 16:37
      Takie bycie z palantem to efekt presji otoczenia.
      Tendencyjne komentarze na forum, o kobietach , które są same - w konsekwencji doprowadzi do tego, że pare zdesperowanych forumek popełni taki czyn i będzie dla świętego spokoju żyło z jakimś baranem. W myśl zasady lepszy taki niż żaden.

      • jan_hus_na_stosie Re: tak? a co by koleżanki powiedziały? 05.06.11, 17:03
        baranów ci u nas dostatek
        • gr.eenka Re: tak? a co by koleżanki powiedziały? 05.06.11, 17:56
          nie wiem, nie znam się
          by nie powiedzieć, że i na takich nie trafiam :)
      • simply_z Re: tak? a co by koleżanki powiedziały? 05.06.11, 17:05
        ale greenko;)
        gdyby wiekszosc z nas kierowala sie komentarzami na forum to musielibysmy skoczyc z mostu co najmniej;)
        • kiira_korpi Re: tak? a co by koleżanki powiedziały? 05.06.11, 20:59
          simply_z napisała:

          > ale greenko;)
          > gdyby wiekszosc z nas kierowala sie komentarzami na forum to musielibysmy skocz
          > yc z mostu co najmniej;)

          Good point, gdyby człowiek opierał się tylko na tym, co wyczyta na forum, miałby bardzo wypaczoną wizję świata.
          Mnie zawsze uderza to, kiedy powracam na forum po urlopie (bo mam zasadę, że na wakacje nie zabieram komputera) - ile tu jest jadu, złośliwości, bezinteresownego kopania po nerach leżącego (no może nie tak całkiem bezinteresownego - podreperowanie własnego ego to bardzo ważna rzecz).
      • kochanic.a.francuza Re: tak? a co by koleżanki powiedziały? 05.06.11, 17:06
        Po to jest ten watek, zeby singielki glupot nie robily, tylko dla dobrego wrazenia spoleznego. Zycie jest ciekawe, mozna robic tysiace rzeczy, na ktore mazatka nie ma czasu. Mowie to ja mezatka.

    • paco_lopez Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 20:23
      część kobiet fałszywie odbierających sygnały rozumuje tak, za jak przed ślubem na nią ryknał czy popędził ostro, to , że macho nad nią panuje i mdlała . po trzech latach , to juz niestety smakuje właściwie. tam wtedy odbywa się przyciąganie wnętrzem. później ta faza obumiera i opada poważna iluzja. odwrotnie tez się tak dzieje. chłop ledwo oddycha pod pantoflem swojej minervy, ale udaje, że to lubi. jak się tego nie ma u siebie, to jescze lepiej.
    • elizabeth7 Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 20:45
      Podobnie miala moja siostra. Z takim burakiem prawie 30 lat, wszystko co osiagnela to jakby przeciw temu burakowi, nieszanowana, obsztorcowywana. Dziś ma 52 lata. Na 80 urodzinach naszej Mamy dotarlo do niej, ze moze ma przed soba jeszcze ponad 30 lat zycia. I woli byc sama a na pewno nie z takim dupkiem. Burak najpierw myslal ze ona poobraza sie troche i jak zwykle samo jej przejdzie, nawet przepraszac nie musi. Teraz do niego dociera i lata po calej rodzinie i wymaga bysmy ratowali jego DOBRE i ZGODNE malzenstwo.
    • zeberdee24 Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 21:31
      A chyba już pisałem o przypadku mojego współlokatora romeczka(z małej litery, bo to mały człowieczek był) - który miał w zwyczaju po pracy poczęstować swoją dziewczynę 'lachociągami' i kazać jej spać w śpiworze w przedpokoju po czym rano żądał śniadania( i dostawał co najzabawniejsze). Nie wiem jak się to skończyło, ale ta jego laska to miała nasrane w głowie że taką kupą śmiecia siedziała, 1.50 w kapeluszu, nieudacznik i kawał chama.
    • masher Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 05.06.11, 21:52
      widzisz, rozni sa ludzie, rozne sa historie zycia. dlatego zawsze mowilem i bede mowil- decyzje podejmuj czlecze sam, bo nie inni beda konsekwencje ponosic. do radzenia znajdziesz kupe idiotow, tylko jakos posprzatac to juz nie ma komu. dlatego tez nie mam zwyczaju sie wtryniac, wpieniaja mnie ludzie ktorzy na lewo i prawo mowia innym jak maja zyc, co powinni zrobic. jak czytam czasem tutaj watki okolo malzenskie to az sie cisnie na klawiature aby zbesztac ludzi wyzwiskami na jakie kapitan przy zbiorach krabow by sie nie powstydzil. ale to juz druga strona medalu tych wyborow ktore zycie stawia przed kazdym z nas
    • mireckieasy Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 14.07.11, 12:50
      ja bym wolała byc sama
      niz całe zycie sie uzerac z takim czlowiekiem i sie za niego wstydzic
    • streczycielstreczyciel Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 14.07.11, 13:36

      zbytnią inteligencją to ty nie grzeszysz
    • alpepe Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 14.07.11, 13:49
      pytanie jest jedno, czemu nie daliście burakowi do zrozumienia, że jest burakiem?
      Burak jest przekonany, że jest cudowny, ale nie raczyłaś pomóc służce i wyprowadzić buraka z błędu?
      Zdanie dzieci się dla buraka nie liczy, bo to swoi. Obcy powinni mu wygarnąć.
      • martishia7 Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 14.07.11, 13:59
        To jest troszkę ryzyko. W takich sytuacjach człowiek nie wie, czy burakowi w pięty pójdzie i się zreflektuje, czy też po tym jak wybawcy opuszczą dom w poczuciu dumy ze spełnionego obowiązku, da pani odczuć słowem lub prawym sierpowym, jaka jest cena za to, że go skompromitowała.
    • yoko0202 ano widzisz 14.07.11, 14:14
      rzeka.chaosu napisała:

      > Chyba pierwszy raz w życiu dane mi było (tfu tfu, ale patos) zrozumieć, co mogą
      > mieć na myśli kobiety mówiące, że wolą samotność niż związek z nieodpowiednim
      > facetem, tzw. "byle kim". Zawsze wydawało mi się, że może i lepiej samej, ale n
      > a krótko, bo na dłuższą metę tylko z kimś.

      chyba jest jednak tak, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia:)
      w tym przypadku - jeżeli ktoś nigdy nie przeżył gehenny w związku/ach [ewentualnie, w wersji hardcorowej, przeżywa gehennę nie dopuszczając do siebie tej myśli, czyli plują na niego a on mówi że coś pada], a jedynie jakieś młodzieńcze rozczarowania, to nie potrafi sobie wyobrazić jak można twierdzić, że samemu jest lepiej, a niektórym naprawdę po prostu jest lepiej :)
    • pali-kotka Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 14.07.11, 15:53
      Ja znam sytuację odwrotną, gdzie to pani jest buraczyną/buraczką. Ktyrykuje pana przy gościach, robi obrażone miny, oczy w niebo wlepia po "gafach", przeprasza za owe gafy i w ogóle na każdym kroku obcym daje do zrozumienia co za tępotę poślubiła. A że ona sama taka niby idealna, z manierami itd. Przykro patrzeć. Ale faceta mi nie żal, w zasadzie mógłby coś z tym zrobić, widać mu nie przeszkadza.
      Czyli dla mnie opisana przez Ciebie sytuacja w zasadzie świadczy wyłacznie o tym, że jest pewna grupa osób lubiących się dowartościować kosztem partnera. Nie zależy to od płci.
    • wen_yinlu Re: Lepiej samej niż z burakiem: co to naprawdę z 14.07.11, 16:00
      Najlepiej zawsze sprecyzować - "burak" - co to słowo niby znaczy?
      Może jest agresywny, chamski, zakochany w sobie, manipuluje, kłamie, kradnie, poniża, puszcza się na lewo i prawo, śmierdzi, ma jakieś dziwne wymagania, uważa, że seks mu się należy zawsze i to egzekwuje, paple jakieś okropne rzeczy przy ludziach... lista bez końca. Tak, lepiej być samej niż z kimś takim. Dla mnie to jasne. Dlaczego kobiety z takimi zostają? To już nie moja sprawa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja