Urlop z/bez dzieci?

06.06.11, 08:41
Kiedy ja byłem mały były, tak zwane "darmowe" kolenie i obozy dla gnojków.
Turnus trwał miesiąc. Nie było większych problemów by wysłać potomka na dwa, całe wakacje "z głowy". Ale i wtedy były rodziny które wyjeżdżały na wakacje razem. To dawało prestiż i budziło zazdrość. Biedota ganiała boso na koloniach. Dzisiaj jakby się tendencja zaczęła odkręcać. Kolonie są tak drogie, że rzadko kogo na nie stać. Za 2-miesięczne kolonie można już kupić używany samochód. Jak było w Waszej rodzinie, jak jest teraz z Waszymi(znajomych) dziećmi ?
Prawdę mówiąc to aspekt materialny mniej mnie interesuje. Ciekaw jestem czy lubiliście kolonie, czy mieliście poczucie, że się Was pozbyto? Czy dzisiaj wysyłacie własne dzieci na kolonie by się ich "pozbyć", czy żeby wypoczęły? A może wolicie spędzać urlop z dziećmi.
    • chersona Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 09:15
      pierwszy swój wakacyjny wyjazd zaliczyłam w wieku 4 lat. rodzice (czytaj tata) wysłali mnie na miesiąc do sanatorium w Rabce. potem były jeszcze dwa miesięczne wyjazdy do sanatorium, a potem standard: 1 kolonie, 1 wczasy pracownicze z rodzicami, reszta u babci. dopiero jako kilkunastoletnia dziewczyna mogłam zdecydować, że do babci nie pojadę. Nigdy nie lubiłam kolonijnych wyjazdów, ponieważ zawsze trudno nawiązywałam znajomości, byłam dzieckiem nieśmiałym, przewrażliwionym, z nerwicą żołądka i całą resztą. ale z tatą się nie dyskutowało, tak miało być i koniec. innych możliwości nie brałam pod uwagę, bo myślałam, że wszystkie dzieci tak mają.
      mój syn ma 7,5 roku, w te wakacje po raz pierwszy pojedzie z dziadkami na tydzień nad morze. poza tym oczywiście wyjedziemy wszyscy razem.
      ja chętnie 'pozbyłabym się' dziecka i wyjechała sobie tylko z partnerem, ale on nie lubi wyjeżdżać ani wypoczynkowo, ani turystycznie. nawet do głowy mu nie przyjdzie, że razem moglibyśmy zaszaleć, moglibyśmy ożywić tę naszą 13-letnią nudę. co za ironia losu!
      • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 10:32
        chersona napisała:

        > pierwszy swój wakacyjny wyjazd zaliczyłam w wieku 4 lat.

        Ja miałem 6 lat. Wysłali mnie na "obóz" do Dziwnowa nad morzem. To był jedyny raz kiedy bylem nad morzem, od tamtej pory nie lubię go, chociaż nie wiem czy to ma jakiś związek, bo same kolonie wspominam jako fajne.

        dopiero jako kilkunastoletnia dziewczyna mogłam zdecyd
        > ować, że do babci nie pojadę.

        kochałem jeździć do babci, ale mogłem jeździć tylko na miesiąc.

        Nigdy nie lubiłam kolonijnych wyjazdów,

        Też nie przepadałem. Nigdy nie miałem problemów w kontaktach z rówieśnikami, jednak zawsze byłem indywidualistą, a już tragicznie reagowałem na wszelkie zarządzenia dyscyplinarne.

        > mój syn ma 7,5 roku, w te wakacje po raz pierwszy pojedzie z dziadkami na tydzi
        > eń nad morze.

        U mnie "z dzieciamy" żona wyjeżdżała", nie lubiła nigdzie ich wysyłać. Ja czxasami dojeżdżałem do nich na łikend. p

        oza tym oczywiście wyjedziemy wszyscy razem.

        Ja nie dawałem się namówić na takie wyjazdy. Jedyne miejsce gdzie bywaliśmy razem to gospodarstwo rolne które kiedyś prowadziłem.


        > ja chętnie 'pozbyłabym się' dziecka i wyjechała sobie tylko z partnerem,

        U mnie córka bardzo chętnie "oddaje" nam wnuków na dowolny czas, ale na urlop zawsze jeżdżą całą rodziną. Wnunia ma dopiero rok. Na razie synowa praktycznie nie odstepuje jej na krok. A chętnie bym ją zabrał do siebie na wieś.

        ale on
        > nie lubi wyjeżdżać ani wypoczynkowo, ani turystycznie.

        To tak jak i ja. Niechętnie opuszczam nawet Mokotów, nie mówiąc nawet o dalszych eskapadach.

    • funny_game Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 09:18
      Razem z Bratem uwielbialiśmy wszelkie kolonie, obozy, zimowiska i byłoby nam bardzo smutno, gdyby w wakacje takich atrakcji zabrakło.
      Potrafiliśmy nawet mieć focha, jak rodzice nas odwiedzali na koloniach i wizyta za długo się przeciągała :DDD
      • simply_z Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 09:47
        na kolonie -przynajmniej w moim regionie jezdzily dzieci z roznych rodzin ,a ja sama nie nalezalam do tzw. biedoty...wprost przeciwnie na kolonie zakladowe nie wszyscy rodzice mogli jednak dzieci wyslac ,wlasnie ze wzgledow finansowych..niestety
        czy lubilam te wyjazdy? ciezko powiedziec ,na pewnoe zwiedzilam kawalek Polski ,do dzis mam ogromny sentyment do polskiego wybrzeza ,kawalek Europy ale sam rygior ,jakies sprzatanie na czas ,itd. srednio mile to wspominam .Ale czasami tesknie z takimi wakacjami..latami 90'tymi ,ohydnym jedzeniem stolowkowym ,ogniskami ,chrztem morskim ,wyborami miss ,dyskotekami ;)
        milo potem powspominac po latach
        • black-sandra Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 10:01
          Ja chetnie wyjeżdżałam na kolonie już od pierwszej klasy za moich czasów trwały one 3 tygodnie i wracałam z płaczem , tyle fajnych osób sie tam poznało :) potem jechałam jeszcze do rodziny na jakis tydzień w sumie z tego co pamiętam lubiłam wyjazdy jakie by one nie były i tak mi zostało juz do dzis . Potem w wieku licealnym jezdziłam prawie na całe 2 miesiące do pracy , pracowałam na kuchni na koloniach innych dzieciaków , miałam wtedy tez oczywiście jakis czas wolny wiec i przyjemności sie zdarzały i miło tamten okres wspominam szczególnie powroty nad ranem gdzie musiałyśmy oknem wchodzic do bursy :) teraz sama mam dzieci i do niedawna zawsze cieszyłam sie ze wspólnych wyjazdów ale zauważyłam , że teraz chciałabym żeby juz same jednak jezdziły , ale nie bardzo maja jeszcze ochote szczególnie te młodsze .
          • ruda.zolza Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 10:15
            Mając kilka lat jeździłam z bratem i rodzicami każdego roku nad Bałtyk. Mając naście lat wolałam już towarzystwo znajomych;) Jeździłam na kolonie, a jedynym "problemem" był młodszy brat, którego miałam mieć na oku. Teraz myślę, że wysyłając dziecko na wakacje (w końcu jakiś odpoczynek należy się dzieciakowi), nie należy obciążać go obowiązkiem pilnowania młodszego rodzeństwa (choć na te 2 tygodnie). W sumie wszystko zależy od kontaktu między rodzeństwem i różnicą wieku. Mnie to nie odpowiadało.
            Do tej pory lubię wyjazdy:) Nawet te "na chwilę", ale ja to w miejscu siedzieć nie potrafię.
            W maju z 4 latkiem i roczniakiem "zjeździliśmy" całą Kretę, więc i z dzieciakami można:)
      • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 10:35
        funny_game napisała:


        > Potrafiliśmy nawet mieć focha, jak rodzice nas odwiedzali na koloniach i wizyta
        > za długo się przeciągała :DDD


        Taka wizyta miała tylko jeden dodatnie plus :) dodatkową wałówkę. :D:D
      • paco_lopez Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 11:57
        u mnie cos w tym stylu. tylko ze rodzeństwa nie miałem. potem się okazuje, że tylko z takimi da sie dogadać. ogólnie nie cierpie maminsynków oraz takich żałosnych układów, że dziecko nie wytrzymuje z jakichs powodów na dwutygodniowym obozie. w zeszłym roku mój kizior pojechał z najlepszym kolegą - synem naszych znajomych na dobrze zorganizowane kolonie usportowione. przyjechałem do niego z tymi znajomymi. patrze a ten ich się klei do matki i marze się, aż go zabrali. moje gratulacje. wyjazdy kolonijne i reakcja dziecka na wyjazd jest pochodną wychowania. ciamajdy niestety nie daja rady w takich warunkach. za wychowanie ciamajdy odpowiadaja rodzice.
      • swiete.jeze Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:00
        funny_game napisała:

        > Razem z Bratem uwielbialiśmy wszelkie kolonie, obozy, zimowiska i byłoby nam ba
        > rdzo smutno, gdyby w wakacje takich atrakcji zabrakło.
        > Potrafiliśmy nawet mieć focha, jak rodzice nas odwiedzali na koloniach i wizyta
        > za długo się przeciągała :DDD
        >

        Ja miałam to samo. Kiedyś na 3-tygodniowe kolonie przyjechali na wizytę na tydzień, masakra:/
        • funny_game Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:31
          NA TYDZIEŃ???!!!
          My moich po 4 godzinach wywalaliśmy :DDD

          Dla nich były 2 tygodnie nad morzem, na tzw. Pompie, a czasem jeszcze dodatkowy tydzień-dwa u ciotki w Mrągowie i wtedy się mogli swoimi dziećmi w wakacyjnym wydaniu nacieszyć.
          Wakacje są od tego, żeby odpocząć od szkoły i rodziców :F
          • swiete.jeze Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:41
            funny_game napisała:

            > NA TYDZIEŃ???!!!

            Nooo, wynajęli sobie jakąś kanciapę w tej samej miejscowości i rozbijali się na plaży z całą naszą kolonią:/ To był pierwszy raz jak sama wyjechałam.

            Poza tym oni zawsze byli trochę nie tego.
            • funny_game Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:48
              Na moje pierwsze kolonie wyjechałam zagramanicę i nie było szans na odwiedziny.
              Nie dość, że sobie świetnie poradziłam, to jeszcze poznałam koleżankę, którą znam do dziś :D
              Jedyna traumka to to, że mi ścieli moje loki w obawie, że sobie sama z nimi nie poradzę i pojechałam taka trochę naburmuszona na swoją narzuconą chłopięcość.
              Ale przeszło mi szybko, wracać nie chciałam i byłam zakochana w pani oraz zagranicznych słodyczach :D
    • messalina2.dwa Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 10:21
      Dziecko z przyjemnością jedzie po raz kolejny na obóz sportowy, bo to lubi. Towarzystwo rówieśników dla kilkulatka i samodzielny wyjazd są tak samo potrzebne, jak potem rodzinny wyjazd z nami.
      Naturalnie my z mężem też pozwalamy sobie, chociaż na kilka dni urlopu tylko we dwoje.
      Taki model podziału wakacji był przyjęty w naszych rodzinnych domach i teraz też się sprawdza.
      • e-no-kolego Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 10:28
        Kolonie były ok. Zawsze kupę fajnych ludzi się poznawało. Z rodzicami wspólne wyjazdy również dobrze wspominam. Jednak zawsze mnie ciągnęło do całkowitej swobody. Kiedy nastąpił ten okres właśnie jego najlepiej wspominam.
        Teraz natomiast mam taki czas, że nie wiem, czy w ogóle będą jakiekolwiek wakacje z dzieckiem, więc wysyłam na obozy itp :/
      • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 10:33
        messalina2.dwa napisała:

        są tak samo potrzebne
        > , jak potem rodzinny wyjazd z nami.
        >

        Tego nie mogę wiedzieć:)
        Nigdy nie byłem na wczasach z rodzicami.
    • izabellaz1 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 10:36
      Na typowych "koloniach" byłam raz. Potem jeździłam ze znajomymi na klubowe obozy sportowe.
      Zawsze też wyjeżdżałam z rodzicami.
    • drinkit Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 10:39
      Ja byłam wysyłana na kolonię/ obóz, ale raczej po to by nabyć nowe umiejętności (żeglarstwo) lub profilaktycznie (jod nad morzem, podczas gdy moi rodzice nie lubili morskich urlopów). Później był obowiązkowy wyjazd rodzinny, tydzień - dwa u babci, później może jeszcze jeden wyjazd rodzinny i tak wakacje zlatywały. Aha - moi rodzice mieli zawsze 2 mies wolnego, nie wyobrażam sobie tylu wyjazdów gdy ktoś ma standardowy urlop.
      Dzieci nie mam jeszcze, ale wydaje mi się, że robiłabym wszystko żeby dziecko miało wakacje jak najbardziej zagospodarowane. To że ja bym chciała jakiś czas od niego odpocząć to jasne, ale przede wszystkim chodzi o urozmaicone dzieciństwo.
      • po_primo_balerina Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 11:04
        Jestem za tym, żeby dziecko miało jak najbardziej wypełniony czas przez wakacje.
        Osobiście dobrze wspominam wyjazdy na kolonie. Tak jak ktoś napisał dyskoteki, pierwsze flirty ;P Zawsze miałam tam w zanadrzu starszego brata, mama prawie codziennie dzwoniła, więc i za domem bardzo nie tęskniłam. Tylko z perspektywy czasu jak o tym pomyślę, to kieszonkowe miałam raczej mierne ;) a właśnie, dużo dostawaliście pieniędzy na wyjazd?
        Jakoś najgorzej wspominam wyjazdy z rodzicami. Zawsze mieli oni odmienną wizję wyjazdu niż ja i brat - bardziej stacjonarną - chcieli po prostu po trudach roku solidnie wypocząć, dlatego trochę się nudziliśmy.
        Najlepiej czułam się na wakacjach u mojej super babci na wsi. Zero stresów, latanie boso, kury, krowy... To były idealne wakacje :)
        • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 11:07
          po_primo_balerina napisała:

          > Najlepiej czułam się na wakacjach u mojej super babci na wsi. Zero stresów, lat
          > anie boso, kury, krowy... To były idealne wakacje :)

          :D Ja identycznie.
          No i babcia wspaniale gotowała.
          • po_primo_balerina Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 11:20
            Moja lepiej piekła ciasta niż gotowała, ale i tak była niezastąpiona - pewnie jak każda babcia ;)
        • paco_lopez Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 12:07
          kompletnie nie pamiętam ile miałem kasy. raz natomiast zaraz na poczatku turnusu zgubiłem wszystkie pieniądze. pamiętam natomiast, ze nie wpłynęło to na moje relacje z kimkolwiek oraz wrażenia, takie jak kolonijna miłość, kolonijne mecze piłkarskie, dyskoteka, plażowanie. koledzy składali sie na lody dla mnie. własnie , pamiętam, ze byłem tam z dwoma sąsiadami, bo nasze matki pracowały wtedy w SGGW. Ja mam samych miłych pierdylion fleszbeków z tych obozowych i kolonijnych sytuacji. książke mógłbym napisać. tam jaja zaczynały się juz od momentu usadowienia sie w autokarze i uśmwadomienia sobie kto jest kim w najbliższym otoczeniu. juz przed przyjazdem do celu wiadomo było kto z kim i co. ktoś juz z liścia oberwał, ktoś się w kims zakochał. magia życia.
    • kiira_korpi Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 10:55
      Ja zaczęłam wyjeżdżać sama, kiedy miałam 8 lat. Co najmniej 3 tygodnie w prewentorium (takie sanatorium dla dzieci), później jeszcze kolonie, no i dwa tygodnie z rodzicami na wczasach nad Bałtykiem. Tak, że całe wakacje miałam w zasadzie zagospodarowane.
      Generalnie miło to wspominam, zwłaszcza, że okolice atrakcyjne (Kowaniec k. Zakopanego, Rabka, Jelenia Góra), ale czasem było mi trudno, zwłaszcza, że byłam bardzo nieśmiałym, cichym i zamkniętym w sobie dzieckiem.
      Tak teraz z perspektywy czasu oceniam, że mama chciała mieć spokój w domu i dlatego się nas pozbywała. I to mnie trochę dziwi. Ja nie wysłałabym swojego dziecka na tak długo samego z domu.
      • simply_z Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 11:02
        8 lat to faktycznie troche malo ale od 11 czy 12 roku zycia mozna spokojnie wysylac. Chociaz rozne rzeczy slyszy sie teraz o koloniach ...
      • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 11:05
        kiira_korpi napisała:

        Ja nie wysłałabym swojego dziec
        > ka na tak długo samego z domu.

        Nas mama też się chętnie pozbywała i wcale się z tym nigdy nie kryła.
        Od powstania chorowała na gruźlice, zawsze była słaba, przemęczona, bez nas oddychała, nabierała sił na następny rok. Ja lubiłem jeździć do babci, ale babcia miała zakaz administracyjny zajmowania się mną dłużej niż miesiąc w roku. Kiedy zakaz zdjęto po 68 roku, to ja byłem już za duży na wakacje u babci.
    • aneta-skarpeta Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 11:11
      ja bylam wychowywana we frakcji- z rodzicami, potem wyjazd na wczasy z babcią ew do babci na wies- tak czy siak, rodzice mieli mnie z glowy na długo;)

      u nas pierwsze kolonie syna- zobaczymy, a i tak co roku jedziemy gdzies razem

      kolonie 2 tyg- okazyjnie, kolezanka miala miejsce z dofinansowanych, firmowych kolonii dla ich dzieci

      potem my tez na 2 tyg

      a reszte wakacji, troche posiedzi w domu, troche u babc, weekendowe wyjazdy
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 11:19
      Ja nie miałem żadnego dominującego modelu.
      I na kolonie od 2 klasy podstawówki jeździłem (wtedy kolonie były 3 tygodniowe, i podobno odzież zmieniałem raz na tydzień gdy ojciec przyjeżdżał i mnie przebierał :D - nie należałem do fanatyków higieny), i na obozy sportowe, i do rodziny - babci czy matki chrzestnej.
      Dużo jeździłem też z mamą na wakacje - jako nauczycielka miała "normalne wakacje" a nie 3 tygodnie urlopu więc mogła z dziećmi więcej wyjeżdżać. W mieście też zdarzało mi się zostawać.

      Każdy rodzaj wypoczynku wspominam bardzo dobrze, i wszędzie jeździłem z entuzjazmem i radością.
    • rotkaeppchen1 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 11:30
      To byly czasy! Pamietam, bywaly wakacje, kiedy i na dwa turnusy kolonii jezdzilam! Niektorzy wychowawcy dobrze mnie znali i pamietali :-) Pierwszy raz pojechalam, majac 5 lat - byly to kolonie organizowane dla dzieci pracownikow akademii muzycznej, a nie, jak pozniej, z ministerstwa k i s, dlatego moglam pojechac, nie majac 7 lat. I bylo super - jak to moja mama mi wczesniej mowila: zupelnie jak w przedszkolu, tylko ze troche dluzej. I faktycznie :D
      Ostatni raz na kolonie a raczej juz na oboz jezykowy pojechalam, majac 16 -17 lat. I juz wtedy byl to spory wydatek. Kiedy bylam dzieckiem, takie wyjazdy kosztowaly grosze - zupelnie jak ksiazki, ktore u nas kupowalo sie na kilogramy w PIWie :-)
      Niestety, z czasem cena zarowno ksiazek jak i kolonii bardzo wzrosla. Ja z wieku kolonijnego wyroslam, wiec nie ma problemu. Gorzej z ksiazkami ;-)
      Swoja droga, jestem bardzo ciewaka, jak to teraz wyglada organizacja tego typu wyjazdow. Na razie nie mam dzieci, ale kiedys na pewno. Mieszkam w Niemczech i chetnie wyslalabym dziecko do Pl na kolonie, zeby mialo kontakt z jezykiem.
    • paco_lopez Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 11:49
      na wakcje bez rodziców jeździłem od lat dziewęciu i lubiłem bardzo. wcześniej spędzałem je z rodzicami lub dziadkami. mój młody kolonie zaczął w wieku lat ośmiu. jeździ w wakacje na dwa obozy i na dwa tygodnie z nami. mamy jeszcze jednego, ale to jeszcze trzyletni srajdek i dlatego zostaje z nami. pewnie poprzebywa tez troche u babci, bo babcia ma ochote z nim poprzebywać. i to jest wszystko w porządku uważam, bo ten starszy ma nas troche dośc i my jego. wakacje bez rodziców , to środek kształtujący dla młodego. nie piernicz, że jest az tak , że nie ma gdzie i za co wysłac młodych na wakacje. za to ze dzieciak zostaje w domu w tym okresie odpowiada ojciec. szkoły dziś same organizują obozy z dofinansowaniem , więc trzeba sobie to przytargetowac zamiast nowej pary dżins.
      • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 12:51
        paco_lopez napisał:

        nie piernicz, że jest az tak , że n
        > ie ma gdzie i za co wysłac młodych na wakacje.

        Niczego takiego nie twierdziłem. Jednak jeśli weźmiesz pod uwagę, że dwa miesiąc e to 4 turnusy, a turnus kosztuje około 1500zł, to dla wielu jest to sporo.

        ...więc trzeba sobie to przytargetowac zamiast nowej pary dżin...

        Znaczenia słowa mogę się tylko domyślać. Nie mam dzieci(w tym znaczeniu), a i nigdy nie musiałem dokonywać takich wyborów. Jedno jest dla mnie oczywiste, że za warunki w jakich żyje rodzina odpowiada ojciec.
    • urko70 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 11:52
      Aby to jawne pozbywanie się Ciebie z domu nie jest powodem pewnego chłodu emocjonalnego, żeby nie napisać braków emocjonanych?

      Za moich czasów nie było czegoś takiego jak kolonie czy obozy dla gnojków. Było sporo kolonii i obozów dla dzieci i/lub młodzieży. Jeździłem na nie raz-dwa razy w roku. Mimo czasem głupich myśli, jak to u dorastającego dziecka, nie przyszlo mi nawet na myśl, że powodem wysyłania na kolonie/obóz była chęć rodziców "pozbycia się dziecka". Rozumiałem i odczuwałem to wtedy jako zapewnienie dziecku atrakcji/opieki w czasie kiedy nie ma szkoły, a rodzice są w pracy. Oczywistym było, że był również wypoczynek z rodzicami - czy to wczasy czy organizowany we własnym zakresie. Nie zawsze sie to podobało bo głowa rodziny nas nie rozpuszczała ale nigdy nikomu nie przyszło do głowy, że może nie być wspólnych wakacji. Do babci na wieś to góra 2-3razy.
    • berta-death Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 12:29
      Z tego co pamiętam to podstawową motywacją wysyłania dzieci na kolonie było to, żeby się nauczyły tzw życia i samodzielności. Tak jak w szkołach z internatem i wojsku. Czyli albo go zgwałcą albo sam będzie gwałcił innych. Generalnie fajna sprawa dla dzieciaków które dobrze sobie w życiu radzą a katastrofalna dla tych pierdołowatych. Drugi powód to pozbycie się dzieciaków z domu. Za PRLu ludzie pobierali się i rozmnażali się z konieczności a nie z miłości, więc zarówno współmałżonkowie jak i dzieci były dopustem bożym i kulą u nogi.

      U mnie to tak wyglądało, że do pewnego wieku to takie typowe wyjazdy rodzinne w ramach FWP, czasem jakaś bezdzietna dusza z dalszej rodziny gdzieś mnie wzięła ze sobą. Na kolonie i obozy nie jeździłam bo mnie to nie bawiło. A potem jak mnie przestało bawić towarzystwo rodziców i dorosłych krewnych i jeszcze dodatkowo raz i drugi okazało się, że w całym ośrodku wczasowym i wszystkich okolicznych nie ma żadnego mojego rówieśnika tylko same małe dzieci, to wczasy zostały zastąpione wycieczkami ze zwiedzaniem.
      • simply_z Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 12:36
        nie powiedzialabym ,ze katastrofalna ,to po prostu bylo wrzucenie na gleba wode.
        • berta-death Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 13:08
          Jak się utopi albo nabawi jakiejś traumy to katastrofalna.
          • simply_z Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 13:22
            taki wypadek mzoe zdarzyc sie wszedzie ,a na koloniach dzieci sa o wiele bardziej pilnowane niz
            na rodzimym podworku.
      • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 12:46
        berta-death napisała:

        Za PRLu ludzi
        > e pobierali się i rozmnażali się z konieczności a nie z miłości...

        Nie mogę Ci przyznać pierwszego miejsca za najbardziej niedorzeczną wypowiedź miesiąca, bo jest już zajęta. Ale na pudle się mieścisz :D:D
        >
        • berta-death Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 12:55
          Nie jesteś chyba aż tak naiwny, żeby wierzyć, że historyjki z romansów są pisane na podstawie autentycznych zdarzeń. W dawnych czasach małżeństwo to była instytucja a nie fanaberia jak dzisiaj. Zawierało się je z ekonomicznej i społecznej konieczności. Za PRL, mimo, że czasy się zmieniły i formalnej konieczności już nie było, to mentalność przedwojenna cały czas dobrze się miała. Ludzie nadal zawierali kontrakt małżeński z rozsądku a nie w przypływie szału namiętności. Poprawą było to, że można było się rozwieść i samodzielnie wybierało się partnerów.
          • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 13:49
            berta-death napisała:

            > Nie jesteś chyba aż tak naiwny, żeby wierzyć, że historyjki z romansów są pisan
            > e na podstawie autentycznych zdarzeń. W dawnych czasach małżeństwo to była inst
            > ytucja a nie fanaberia jak dzisiaj. Zawierało się je z ekonomicznej i społeczne
            > j konieczności. Za PRL, mimo, że czasy się zmieniły i formalnej konieczności ju
            > ż nie było, to mentalność przedwojenna cały czas dobrze się miała. Ludzie nadal
            > zawierali kontrakt małżeński z rozsądku a nie w przypływie szału namiętności.
            > Poprawą było to, że można było się rozwieść i samodzielnie wybierało się partne
            > rów.


            Z całą stanowczością oświadczam Ci, że jeżeli kiedykolwiek były związki z miłości, to właśnie za PRL-u. Władza tępiła wszelkie zachowania i podziały klasowe. Wiele młodych osób uwierzyło w bezklasowe społeczeństwo. W miarę łatwo było o mieszkanie w mieście. wszyscy byli biedni po wojnie, a zrównani przez władzę. To wszystko powodowało niesamowite "przeoranie" społeczeństwa. To dzisiaj następuje powrót do podziałów z okresu Polski międzywojennej, dzisiaj powstają nowe podziały.
            • berta-death Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 19:31
              To nie chodzi o klasowość, tylko o parcie na ślubny kobierzec. Za PRL nie było może parcia na to, żeby spłodzić dziedzica czy połączyć rodzinny majątek z majątkiem sąsiadów. Natomiast nadal istniała silna fobia przed staropanieństwem i chęć łapania pierwszych portek jakie się nawinęły. Nadal pokutowało przekonanie, że baba to od rodzenia a chłop od zarabiania pieniędzy, więc jak panna chciała mieć jako taką pozycję społeczną i dostatnie życie, to musiała się zakręcić koło zaradnego pana. Jak była jakaś lewa i żaden sensowny jej nie chciał to brała się za jakiegokolwiek jaki się trafił. Uważano, że lepiej być rozwódką niż starą panną.

              A stary kawaler też źle się kojarzył, bo od razu ploty, że pedał jaki czy co. A i panny niezbyt chętnie dawały na prawo i lewo, źle było widziane mieszkanie z kimś bez ślubu czy sprowadzanie sobie chłopców na noc, chodzenie do chłopców na noc tym bardziej. Więc jak delikwent chciał regularny seks, to trzeba się było żenić. Poza tym mąż i ojciec z marszu cieszył się lepszym szacunkiem społecznym niż kawaler.
              • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 19:47
                wszystko co tym razem, napisałaś to prawda!
                Powiem Ci więcej :)
                tak na prawdę, to niewiele się nie zmieniło:)
            • paco_lopez Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 20:24
              skoro juz dryfujemy, to stwierdzę co następuje z równie duzą stanowczością: co z tego ze z miłości jak dominującą patologia był alkohol, chlanie po wypłacie i ta miłośc pryskała szybko, a obyczajowość nie zezwalała na rozwód. zaryzykuję tezę , że znakomita większość pokolenia tuz powojennych rodziców , to DDA. przeoranie zas społeczne spowodowało aprecjacje chamstwa. dzisiejsze podziały klasowe powoduja, że ludzie wywalają ze swojego autoramntu znajomości z byle kim (to jest oczywiście subjekcja) ale do tego się o sprowadza. a poza tym jest całe mnóstwo ludzi nie planuje ślubu i nie ma problemu.
              • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 20:36
                ?????
                Nawet jeśli masz rację, to nie bardzo widzę związek z moim twierdzeniem.
                • paco_lopez Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 21:23
                  związek jest taki, że ludzie nie wiele się zmieniają a raczej zabawki i dekoracje i teza jakoby PRL wpływał na jakość wrażeń miłosnych jest iluzją stosowna do twego wieku. bez urazy, ale co może człowiek z czwórką czy piątką sprzodu wiedzieć o miłości ludzi dobierających sie w pary w latach szczenięcych.
                  • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 07:03
                    paco_lopez napisał:

                    > związek jest taki, że ludzie nie wiele się zmieniają a raczej zabawki i dekorac
                    > je i teza jakoby PRL wpływał na jakość wrażeń miłosnych jest iluzją stosowna do
                    > twego wieku.

                    ???Nigdzie nie napisałem ani jednego słowa na temat jakości wrażeń miłosnych za PRL-u :D:D

                    bez urazy, ale co może człowiek z czwórką czy piątką sprzodu wied
                    > zieć o miłości ludzi dobierających sie w pary w latach szczenięcych.

                    Sam napisałeś, że miłość wielkim zmianom nie ulega, z tym się zgadzam. Podejrzewam więc, że coś tam o niej wiem.
                    Dobieranie się w pary natomiast, jest zjawiskiem społecznym, podlegającym, jak każde inne, badaniom i statystyce. Łączenie się jest nierozerwalnie związane z rozstaniami, to jest zjawisko prawne. Trochę się na tym znam. Podlega też planowaniu i monitorowaniu przez państwo, czyli jest zjawiskiem politycznym. A to już bezpośrednio związane jest z moimi kwalifikacjami :)
                    Co może człowiek z czwórka czy piątką z przodu o tym wiedzieć?- Ano tyle ile wie:D:D jeden mniej drugi więcej. To jest kwestia wiedzy, a nie uczuć czy wieku.
            • female.pl Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 10:21
              Nie przesadzaj z tymi zwiazkami z milosci w PRL-u. Ja pamietam, ze w latach 80-tych ludziska najczesciej sie hajtali bo musieli. Panna mloda szla do oltarza juz mocno w zaawansowanej ciazy. A ciaza nie zawsze oznaczala wielkie uczucie. Bylo nawet takie powiedzenie: "wychodzi za maz? A co, w ciazy jest? Nie jest? to dlaczego sie hajta?" .

              Wyjasnie dla mlodszego pokolenia: za PRL-u nie wypadalo byc "panna z dzieckiem", stad te liczne malzenstwa z powodu ciazy. "Panna z dzieckiem" oznaczala zle prowadzenie sie kobiety i byla rownoznaczna z marginesem spolecznym.
        • lacido Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:01
          oj to nie było niedorzeczne, dzięki moim narodzinom moi rodzice dostali mieszkanie ;) czteroosobowa rodzina nie mogła gnieździć się w jednym pokoju w hotelu robotniczym :)
          • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:03
            lacido napisała:

            > oj to nie było niedorzeczne, dzięki moim narodzinom moi rodzice dostali mieszka
            > nie ;) czteroosobowa rodzina nie mogła gnieździć się w jednym pokoju w hotelu r
            > obotniczym :)


            Jasne! I powiesz mi, że pobrali się po to żeby nie mieszkać w hotelu robotniczym? Tak??
            • lacido Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:05
              nie
              pobrali się i dorobili jednego dziecka, aby dostać mieszkanie musieli mieć co najmniej dwoje no to dorobili się drugiego tym co mieli jedno mieszkanie nie przysługiwało
              • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:16
                lacido napisała:

                > nie
                > pobrali się i dorobili jednego dziecka, aby dostać mieszkanie musieli mieć co n
                > ajmniej dwoje no to dorobili się drugiego tym co mieli jedno mieszkanie nie prz
                > ysługiwało


                :D:D:D No to nie można mówić , że pobrali się bez miłości tylko z obowiązku :)
                Każdy miał tam jakieś swoje motywy. Ja się urodziłem, bo lekarze nie bardzo widząc szanse na ratunek dla mamy powiedzieli, że może organizm ciężarnej "przewalczy" gruźlicę.
                Ale nie można powiedzieć, że rodzice się nie kochali.
                • lacido Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 19:58
                  chodziło mi raczej o to mnożenie się nie z miłości tylko hmmm korzyści(?) ;)
                  • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 20:10
                    lacido napisała:

                    > chodziło mi raczej o to mnożenie się nie z miłości tylko hmmm korzyści(?) ;)

                    eee tam. To i dzisiaj są tacy co się mnożą dla becikowego. Ale to i był i jest margines.
                    wszelkie uogólnienia są tu wyjątkowo niesprawiedliwe.
      • urko70 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 12:50
        berta-death napisała:

        > Z tego co pamiętam to podstawową motywacją wysyłania dzieci na kolonie było to,
        > żeby się nauczyły tzw życia i samodzielności. Tak jak w szkołach z internatem
        > i wojsku. Czyli albo go zgwałcą albo sam będzie gwałcił innych. Generalnie fajn
        > a sprawa dla dzieciaków które dobrze sobie w życiu radzą a katastrofalna dla ty
        > ch pierdołowatych. Drugi powód to pozbycie się dzieciaków z domu. Za PRLu ludzi
        > e pobierali się i rozmnażali się z konieczności a nie z miłości, więc zarówno w
        > spółmałżonkowie jak i dzieci były dopustem bożym i kulą u nogi

        Co to znaczy "podstawową motywacją" (?) masz jakies opracowanie typu "zdiagnozowane przyczyny wysylania dzieci na kolonie"?
        Napisz pls cokolwiek więcej o tym gwałceniu. Byłaś gwałcona, ty gwałciłaś, czytałaś, słyszałaś, widziałaś akty przemocy istotnie rózne od zwykłych zgrzytów między dziećmi na podwórku?
        Ja się z czymś takim nie spotkałem. Nigdy na wyjazdach nie było nawet w połowie tak jak "na zwykłym podwórku"
        • simply_z Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 13:05
          mialam juz kiedys to pisac .lubie cie czytac Berto ale naprawde nie odnos projekcji swoich patalogicznych wspomnien do otaczajacej cie rzeczywistosci. Rozumiem ,ze wychowywalas sie w pokreconym srodowisku ale czasami zwyczajnie przesadzasz.
          • urko70 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 13:29
            simply_z napisała:

            > mialam juz kiedys to pisac .lubie cie czytac Berto [...]

            No ale czemu odpowiadasz na mojego posta a nie na posta berty?
            Coś źle widzę?
          • lacido Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:04
            bądź też, nie wszyscy wychowali się w takim otoczeniu i doswiadczenia niektórych są normalne ;)
        • berta-death Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 13:06
          Istnienie przemocy wśród małolatów nie jest tajemnicą. Zdarza się na co dzień w szkołach, podwórkach a nawet domach rodzinnych wśród rodzeństwa. Na wyjazdach jest ona tylko zintensyfikowana, bo z jednej strony te silniejsze i agresywniejsze czują się bezkarne i de facto są bezkarne, bo rodzice daleko a opiekunowie mają to wszystko w dupie. A z drugiej strony te słabsze są jeszcze bardziej zagubione z dala od domu i rodzinnego wsparcia i nie mają możliwości ucieczki. Przecież to są idealne warunki, żeby sobie z kogoś zrobić ofiarę i gnębić go 24h/dobę przez 3tyg.
          • simply_z Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 13:20
            > jest ona tylko zintensyfikowana, bo z jednej strony te silniejsze i agresywniej
            > sze czują się bezkarne i de facto są bezkarne, bo rodzice daleko a opiekunowie
            > mają to wszystko w dupie. A z drugiej strony te słabsze są jeszcze bardziej zag
            > ubione z dala od domu i rodzinnego wsparcia i nie mają możliwości ucieczki. Prz
            > ecież to są idealne warunki, żeby sobie z kogoś zrobić ofiarę i gnębić go 24h/d
            > obę przez 3tyg.
            po pierwsze sama mowilas ,ze nie jezdzilas wiec nie masz porownania.
            po drugie zjezdzilam mnostwo kolonii ,a bylam dosc niesmialym i rozpieszczonym dzieckiem -a czulam sie na tych wyjazdach o niebo lepiej niz w szkole. Nie slyszalam ,ani tez nie widzialam zadnych przypadkow znecania sie z prostego wzgledu. Bylismy non stop pilnowani ,a skargi do wychowawcow nie byly rzadkoscia ,w przeciwienstwie do szkoly ,gdzie takie dziecko musialoby sie meczyc ze swoimi agresorami sprawa byla prosta -skarga do rodzicow ,jakas kara albo wydalenie z kolonii:)
            zreszta w momencie kiedy dzieciaki jechaly do nieznanego miejsca to predzej myslaly o wyrwaniu sie gdzies daleko ,niz o tym ,zeby kogos gnebic.
          • urko70 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 13:30
            berta-death napisała:

            > Istnienie przemocy wśród małolatów nie jest tajemnicą.

            Nie o to pytałem.

            > Zdarza się na co dzień w szkołach, podwórkach a nawet domach rodzinnych wśród rodzeństwa.

            Nie o to pytałem.

            > Na wyjazdach jest ona tylko zintensyfikowana, bo z jednej strony te silniejsze i agresywniej
            > sze czują się bezkarne i de facto są bezkarne, bo rodzice daleko a opiekunowie
            > mają to wszystko w dupie. A z drugiej strony te słabsze są jeszcze bardziej zag
            > ubione z dala od domu i rodzinnego wsparcia i nie mają możliwości ucieczki.

            Nie o to pytałem.

            > Prz
            > ecież to są idealne warunki, żeby sobie z kogoś zrobić ofiarę i gnębić go 24h/d
            > obę przez 3tyg.

            O to również nie pytałem.


            Jest tak: stawiasz dyskusyjną tezę, poproszona o przybliżenie / argumenty lejesz wodę próbując zatopić całą okolicę adwersarzy.

            Jezeli podtrzymujesz tezę o gwałtach na koloniach/obozach to napisz proszę:
            1. ile razy byłaś gwałcona na kolonii/obozie?
            2. ile razy Ty gwałciłaś na kolonii/obozie?
            3. ile razy bylas swiadkiem gwaltu na kolonii/obozie?
            4. na ile istotnę są ww Twoje doświadczenia w sklali całego społeczeństwa?
            • berta-death Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 19:20
              Czy jakbym napisała zamiast "albo gwałcisz albo jesteś gwałcony", "albo zabijasz albo ciebie zabiją", to też byś chciał jakiś dowodów w postaci akt policyjnych? Do takich rzeczy jak pobicia, gwałty czy jakieś wypadki kończące się śmiercią lub kalectwem poszkodowanego na skutek głupich dowcipów kolegów, dochodzi rzadko. Po pierwsze bandytów nie ma aż tak wiele na świecie a po drugie, opiekunowie kolonijni mieliby z marszu na głowie prokuratora jakby się coś takiego wydarzyło, więc pod tym względem raczej pilnowali towarzystwa. Natomiast nie trzeba nikogo od razu gwałcić czy bić, żeby mu skutecznie zamienić wakacje w horror.
              • urko70 Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 10:54
                berta-death napisała:

                > Czy jakbym napisała zamiast "albo gwałcisz albo jesteś gwałcony", "albo zabijas
                > z albo ciebie zabiją", to też byś chciał jakiś dowodów w postaci akt policyjnyc
                > h?

                Jakie "też" ?! Przeciez nie chciałem żadnych akt! Chciałem krótkiej prostej informacji na jakiej podstawie napisałaś to co napisałaś. Wybacz berta ale FANTAZJUJESZ.
                Grześ tu czytałem, że Ty podobno nie wyjeżdżałaś, więc na jakiej podstawie to piszesz?!


                > Do takich rzeczy jak pobicia, gwałty czy jakieś wypadki kończące się śmierci
                > ą lub kalectwem poszkodowanego na skutek głupich dowcipów kolegów, dochodzi rza
                > dko. Po pierwsze bandytów nie ma aż tak wiele na świecie a po drugie, opiekunow
                > ie kolonijni mieliby z marszu na głowie prokuratora jakby się coś takiego wydar
                > zyło, więc pod tym względem raczej pilnowali towarzystwa. Natomiast nie trzeba
                > nikogo od razu gwałcić czy bić, żeby mu skutecznie zamienić wakacje w horror.

                No jak nie trzeba skoro dość wyraźnie napsałaś "głwacisz albo będziesz gwąłcony"?

                Jaki znów horror?! Pohamuj te swoje fantazje bo z rzeczowo piszącej zamieniasz się w fantastkę.
          • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 13:55
            Tego kiedyś nie było! Jeździłem na różne kolonie i obozy. Od "ochronki" dla sierot poczynając a na obozach harcerskich kończąc. Byłem nawet na takiej kolonii gdzie byli sami Cyganie i tylko ja jeden biały. Nie przypominam sobie ani jednego przypadku znęcania się nad słabszym. Dla takich ciemięgów kara była tylko jedna, nikt nie chciał się z nimi bawić, skutkiem czego pozostawał im do towarzystwa tylko wychowawca. Ale takich ciemięgów zawsze było kilka więc nie czuły się samotne.
      • funny_game Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:55
        berta-death napisała:

        > Z tego co pamiętam to podstawową motywacją wysyłania dzieci na kolonie było to,
        > żeby się nauczyły tzw życia i samodzielności. Tak jak w szkołach z internatem
        > i wojsku. Czyli albo go zgwałcą albo sam będzie gwałcił innych. Generalnie fajn
        > a sprawa dla dzieciaków które dobrze sobie w życiu radzą a katastrofalna dla ty
        > ch pierdołowatych. Drugi powód to pozbycie się dzieciaków z domu. Za PRLu ludzi
        > e pobierali się i rozmnażali się z konieczności a nie z miłości, więc zarówno w
        > spółmałżonkowie jak i dzieci były dopustem bożym i kulą u nogi.


        Podziwiam wszystkich, którzy potrafią to sensownie skomentować, bo mnie wezło i zszokowało.

        No ale dobra.

        Jeździłam na takie zorganizowane wypoczynki dla dzieci, bo to była przygoda. Tak, samodzielności też się uczyłam, tak, rodzice mogli sobie pobyć sami, spokojnie zapier..ć w robocie, żebym ja miała na takie wyjazdy.
        Ale głównym powodem było to, że rodzice chcieli, żebyśmy się dobrze bawili wtedy, kiedy oni nie mają urlopu.
        Moi rówieśnicy robili sobie kuku nie tylko na koloniach, a zboczeńców w dzieciństwie w ogóle nie uświadczyłam, a już na pewno nie na koloniach.

        Pojechałaś z tym gwałceniem, że nie wiem.
        Statystyki molestowania seksualnego nieletnich wskazują raczej na konieczność wyjazdów, bo gwałty najczęściej zdarzają się w domach lub "po sąsiedzku", np. w kościele.
        • six_a Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 15:24

          > Pojechałaś z tym gwałceniem, że nie wiem.

          łojtak:)
          tak siem kończy ssanie z palca i ze spaczonej wyobraźni
          fuuuuuuj.
      • six_a Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 15:11
        >Czyli albo go zgwałcą albo sam będzie gwałcił innych. Generalnie fajna sprawa dla dzieciaków które dobrze sobie w życiu radzą a katastrofalna dla tych pierdołowatych.

        tja, a ty byłaś w ogóle na jakichś koloniach, a jeśli tak, to w której grupie?
    • jan_hus_na_stosie Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 13:25
      byłem w młodości na kilku koloniach (w Poznaniu, w Górach Świętokrzyskich, w Malborku, w Gdańsku), z tym że na każdej z nich moja mama była jednym z opiekunów co miało swoje dobre jak i złe strony :)


      kolonie wspominam pozytywnie pomimo iż raz pies na ulicy dziabnął mnie w tyłek aż do krwi i trzeba było szukać właściciela aby sprawdzić czy był szczepiony (na szczęście okazało się, że był) :)
    • lacido Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 13:52
      raz byłam na kolonii i było do bani, byłam kilkakrotnie na obozach pod namiotami i to była rewelka :) mimo, że nie było bieżącej wody a do mycia nosiło się z jeziora :) ehhhhhhhh
      • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 13:59
        lacido napisała:

        > raz byłam na kolonii i było do bani, byłam kilkakrotnie na obozach pod namiotam
        > i i to była rewelka :) mimo, że nie było bieżącej wody a do mycia nosiło się z
        > jeziora :) ehhhhhhhh

        Dzisiaj sanepid kazał by organizatora powiesić!!
        A ja pamiętam obóz Hufca Mokotów, na którym było ponad 3 tysiące młodzieży w jednym rzucie, podzielonej na kilkanaście pod obozów i wszystkie właśnie w takich warunkach. Jakoś nikt nie umarł, nie było zarazy, a obiady gotowaliśmy sami(pod okiem kucharki) na kuchni która sami "murowaliśmy". Komu to przeszkadzało ?

        • lacido Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:02
          właśnie się zastanawiam jak to się udawało? zwłaszcza ze latryny też były "robione" :P
          • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:07
            lacido napisała:

            > właśnie się zastanawiam jak to się udawało? zwłaszcza ze latryny też były "robi
            > one" :P


            Tak :D:D:D z dwóch drążków!!
            kiedyś mieliśmy przygodę z taką latryną:D:D:D
            Raz na dzień na wierzch sypało się kilka łopat piasku i było ok.
            Robiło się też prycze z okrąglaków(żerdek), a sienniki napychało słomą, którą przywozili okoliczni chłopi.
            Dzisiaj wszystko w klimatyzowanych ośrodkach, kible wyłożone glazurą do sufitu, a i tak jest więcej zachorowań niż wówczas.
            • lacido Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:09
              no ja tez miałam przygodę, gdy chłopcy budowali pomost wlazłam na odwrócone deski i wbiłam sobie po 2 gwiździe w stopę ;)
    • anaisanais96 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:43
      No, ja z braćmi nigdy nie byliśmy na koloniach, ale nie żałowałam ponieważ byłam dzieckiem z nadwagą i bałam się ze będę musiała przebierać się kostium kąpielowy:) Ale za to jeździąłm na miesiąc do babci i tam było tyle dzieciaków że i tak czułam się jakbym była na koloni.:) I z tego co wiem, to mało kto z moich rówieśników jeździł na kolonie , obozy.
      A ja wprawdzie dzieci nie mam, ale gdybym je miała to na pewno chciałabym sie ich pozbyć na miesiąc , a najlepiej na dwa.
      • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:45
        anaisanais96 napisała:

        > A ja wprawdzie dzieci nie mam, ale gdybym je miała to na pewno chciałabym sie
        > ich pozbyć na miesiąc , a najlepiej na dwa.

        I to jest prawidłowe podejście :D
      • izabellaz1 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 14:51
        Tego nie wiesz. Zależy od dziecka i rodziców :)
        • female.pl Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 15:12
          Teraz mozesz pozbyc sie dziecka i na caly rok. Wysylasz mlodzienca lub mlodzienice (od 15 roku zycia) na wymiane uczniowska, najlepiej za ocean. Najdluzszy pobyt 10 miesiecy czyli rok szkolny a mozna i na krocej 3 miesiace lub 6 miesiecy. Oczywisie koszty sa dosc spore ale jakie pozytywy!! I przy okazji uczy sie mlodziez jezyka angielskiego. Modne i praktyczne.
          • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 15:22
            female.pl napisała:

            > Teraz mozesz pozbyc sie dziecka i na caly rok. Wysylasz mlodzienca lub mlodzien
            > ice (od 15 roku zycia)

            15 lat to jest dziecko /?? Miałem 16 jak wyprowadziłem się do hotelu robotniczego i nigdy do domu już nie wróciłem .
            Ja wysłałem syna w tym wieku za ocean, ale nie dlatego żeby się go pozbyć.
            Nie podobała mi się szkoła do której chodził, jej poziom, nauczyciele, koledzy.
            Wyszło mu to na dobre, zobaczył inny świat.
            • urko70 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 15:32
              piotr_57 napisał:

              > female.pl napisała:
              >
              > > Teraz mozesz pozbyc sie dziecka i na caly rok. Wysylasz mlodzienca lub ml
              > odzien
              > > ice (od 15 roku zycia)
              >
              > 15 lat to jest dziecko /??

              A uważasz, że dorosły? Dla właśnie 15-18-19 latków było sporo obozów.

              > Miałem 16 jak wyprowadziłem się do hotelu robotnicze
              > go i nigdy do domu już nie wróciłem .

              Tu właśnie jak ulał pasowałby tekst z Twojej stopki o dokonywaniu zyciowych wyborów gdy sie jest dzieckiem.
            • female.pl Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 15:49
              piotr_57 napisał:

              > female.pl napisała:
              >
              > > Teraz mozesz pozbyc sie dziecka i na caly rok. Wysylasz mlodzienca lub ml
              > odzien
              > > ice (od 15 roku zycia)
              >
              > 15 lat to jest dziecko /??

              Dla rodzica taki 15-letni czlowiek jest jeszcze dzieckiem. Watpie aby jakis rodzic stwierdzil, ze z momentem osiagniecia 15 roku zycia moje dziecko staje sie dorosly czlowiekiem. Powiedzmy sobie europejsko/amerykanski (cywilizowany) rodzic bo azjatyccy rodzice podchodza do tych spraw zupelnie inaczej.

              Ja tez wysylam mojego syna w sierpniu na rok do Usa ale nie wymagam od niego aby zachowywal sie jak dorosly facet. Ma byc przyzwoitym nastolatkiem.
    • na_chwilke_tylko Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 17:22
      piotr_57 napisał:

      >Ciekaw jestem czy lubiliście kolonie, czy mieliście poczucie, że się Was pozbyto?

      Całe dzieciństwo spędzałam czas wakacji poza domem - na koloniach i u babci nad morzem. Nigdy w życiu nie czułam, że ktoś mnie się pozbywa. Zobaczyłam kawała Polski, świetnie się bawiłam całe dnie na plaży. Myślę, że to wymarzone wakacje każdego dzieciaka.


      >Czy dzisiaj wysyłacie własne dzieci na kolonie by się ich "pozbyć", czy żeby wypoczęły? A może wolicie spędzać urlop z dziećmi.

      Pozbyć? Nie. Moje córki jeżdżą od czasu do czasu do babci głównie po to byśmy odpoczęli trochę od siebie, zatęsknili. Jeżdżą też na kolonie i obozy - w celach krajoznawczych.
      Mamy zasadę, że 1-2 tygodnie podczas wakacji spędzamy całą czwórką, gdzieś na wyprawie, często pod namiotami, raczej aktywnie. I 1-2 tygodnie tylko we dwoje - mój partner i ja.


    • demonii.larua Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 20:55
      Od 3 kl. podstawówki, potem obozy wędrowne, na które moja mama jeździła jako opiekun. Fajnie było, bo zawsze wysyłali nas w miejsca ciekawe. Zwłaszcza łazikowanie, całą Polskę południową tak obeszłyśmy. Nigdy nie miałam wrażenia, że rodzice się nas pozbywają - jako pewien dyskomfort odczuwałam obecność młodszej siostry, ale potem jakoś przywykłam i jak pojechałysmy na różne kolonie to mi bardzo jej brakowało. Poza koloniami wyjazdy do rodziny to tu to tam, miałam ciotkę która rotacyjnie zabierała każde dziecko z rodziny do domku nad morzem w okolicach Kołobrzegu. Było fajnie. Z rodzicami wyjeżdżaliśmy głównie w okresie zimowym - latem żniwa, oboje w pracy po ileś tam godzin bez możliwości urlopu. Moje dziecka od małego gdzieś tam jeżdżą, najstarszy na obóz sportowy, dziewczyny jeszcze nie wykazują chęci kolonizowania, a najmłodszy to tylko do dziadków albo na domek na Kaszubach z ciocią, to bez rodziców - stadnie gdzie się da. Nie ukrywam, że już się nie mogę doczekać wakacji, potomstwo zresztą też. Trzeba nam wszystkim odpoczynku od siebie, zwłaszcza że czwórka potomstwa potrafi wygenerować niezmierzone ilości hałasu, stresu i wszystkich innych takich :D Wakacje to dla nas czas odpoczynku i ładowania akumulatorów. W tym roku po raz pierwszy od 7 lat planujemy też wyjazd tylko we dwoje. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)
      • demonii.larua Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 21:13
        A, dodam że obóz sportowy na który jeździ najstarszy nas rodziców kosztuje paliwo by dziecko dowieźć i odebrać oraz kasę dla dziecka coby miał tam na swoje duperele. Młody usportawia się przez cały rok w klubie sportowym, od czasu do czasu wykonując drobne prace dla sponsorów pt. roznoszenie ulotek, zbieranie śmieci w parku (tu sponsorem jest Urząd Miasta), są to prace naprawdę symboliczne, bo w ciągu całego roku może 20 godzin tego było. Dzieciaki, które sobie na te robótki uczęszczały mają turnus za friko. Szkoły do których chodzą moje dzieci oferują różne wyjazdy w tym też takie z dofinansowaniem. Więc często nie jest to tak droga impreza jakby mogło się wydawać.
        • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 07:17
          To co piszesz nie kreuje Cie na jakąś "bohaterkę sezonu:)", ale świadczy o, tak potrzebnej, normalności. Właśnie takich ludzi lubię najbardziej. Zwykła, codzienna normalność, dorosłej kobiety. Nie chciałbym, żebyś pomyślała, że ośmielam się Ciebie oceniać, nie :)
          To raczej ocena sposobu "prowadzenia" rodziny, jako takiej, a nie osoby.
          Szkoda, że nie pisujesz na "kobiecie". Tym bardziej jednak dziękuję, że zechciałaś wpisać się pod moim starterem.
      • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 07:08
        demonii.larua napisała:

        Miło się czyta. Fajny sposób narracji. A i "sposób na życie" mi się podoba. Emanuje takim rodzinnym ciepłe. Czuć w nim i szum morza i zapach lasu w upalny dzień. Dzieki.

        W tym roku po raz pierwszy od
        > 7 lat planujemy też wyjazd tylko we dwoje. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)


        Z całego serca życzę by plany się urzeczywistniły. Jeśli tylko wyjazd dojdzie do skutku, to jestem w 100% pewien, że będzie udany.
    • tumoi Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 21:38
      miałam wredną matkę więc z przyjemnością wyjeżdżałam na kolonie, często nawet na dwa turnusy. Zaś każde wspólne wczasy wspominam jako jeden wielki koszmar - pomimo, że z nami jeżdził mój wspaniały ojciec - miał tylko jedną wadę na codzień nie potrafił się przeciwstawić matce, choć w konfliktowych sytuacjach ZAWSZE brał moją stronę.
    • yoko0202 Re: Urlop z/bez dzieci? 06.06.11, 22:04
      jeździłam na kolonie wiele razy, trzytygodniowe, w jedno miejsce, z tym że chyba raczej nie na darmowe, to było zazwyczaj w lipcu, i bardzo to lubiłam, rodzice przyjeżdżali w odwiedziny w niedziele
      potem w sierpniu jechaliśmy całą rodziną na mazury na 2 tygodnie.
      dzisiaj, sama będąc matką, mam uzasadnione podstawy by twierdzić, że te 3 tygodnie były najprawdopodobniej najwspanialszymi 3 tygodniami w roku dla moich rodziców :)
      • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 07:22
        yoko0202 napisała:

        > dzisiaj, sama będąc matką, mam uzasadnione podstawy by twierdzić, że te 3 tygod
        > nie były najprawdopodobniej najwspanialszymi 3 tygodniami w roku dla moich rodz
        > iców :)

        :):):)
        To jest bardzo prawdopodobne:)
        Miłość do dzieci nie oznacza, że one nie "męczą". Ale to może wiedzieć tylko ktoś kto poważnie traktuje swoje obowiązki rodzica i rzetelnie wypełnia je w pozostałe 49 tygodni roku :)
        >
        >
        >
    • viglarz Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 01:12
      Z tym wysyłaniem dzieci to jest różnie. Jedni żeby się pozbyć, inni żeby pozwiedziały. Ogólnie kolonie czy obozy są świetne dla dzieci i warto poświęcić sie i dorobić żeby zapewnić dziecku wyjazd, zawsze będzie miało piękniejsze wspomnienia z dzieciństwa. I może jak człowiek będzie stary, to chociaż szklankę herbaty poda... Także uważam, że kolonie jak najbardziej. Znaleźc coś wśród ciekawych obozów tematycznych, językowych czy tam sportowych, np od travel solutions zebrać się i znaleźć pieniądze i wysłać dziecko. Niech ma coś z dzieciństwa. Pozdrawiam
    • wen_yinlu Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 11:53
      Ja jeździłam z rodzicami do momentu aż skończyłam 12 lat (nie licząc 4 tygodni u babci z bratem gdy byłam młodsza, ale to nie zdarzało się co roku). Wtedy zaczęły się obozy pod namiotami, które uwielbiałam no i w końcu bratem zajmować się nie musiałam :) Później chyba tylko raz pojechałam z rodzicami na wakacje, za granicę, a tak to jeździłam tylko z rówieśnikami.

      Moja mała ma 5 lat, była już u dziadków w Polsce sama na 2 tygodnie wcześniej (mieszkamy w Anglii), na 2 tygodnie w Polsce tylko z tatą. Myślę, że to na pewno za wcześnie żeby wysyłać ją gdzieś samą, ale za 2 lata można będzie pomyśleć o np. 3 tygodniach u babci i tak stopniowo dalej. Nie jestem za wyrzucaniem dzieciaków na siłę na jakieś tam sanatoria it gdy mają 7 lat, mój brat dobrze tego nie zniósł. Są dzieciaki które odnajdą się w tym jak ryba w wodzie, ale są i takie dla których to będzie męczarnia. Póki babcie wyrażają chęć - to jest na razie najlepsza opcja :)
      Poza tym ja lubię ze smarkaczem moim spędzać czas, a im starsza tym lepsza, pokazać coś można, pogadać, zjeść coś dziwnego razem. Gdy zauważę u małej parcie na niezależność i samodzielność, wtedy na pewno wyślę ją gdzieś z rówieśnikami.
      • izabellaz1 Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 12:04
        Mam podobne zdanie :)

        Zresztą moja oświadczyła, że jak będzie duża to i tak będzie z nami mieszkać i nigdzie się nie wyprowadzi :D
        • lacido Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 12:11
          to i tak dobrze, mój powiedział że mi się z żoną sprowadzi <lol>
          • izabellaz1 Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 12:15
            :DDD

            No to moje dziecię na chwilę obecną chce być "starą panną" (czyt. singlem po nowemu) :D

            Jeszcze Jej przyszło do głowy, że jak będzie chciała dziecko w przyszłości, to ja Jej urodzę. Jak powiedziałam, że nie ma mowy, to stwierdziła, że i bez dziecia się obejdzie :D
            • lacido Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 12:18
              spryciula :)
              mój przeszedł faze ożenku ze mną, teraz na topie jest rozmnażanie ;/ (oczywiście wyedukowała go babcia )
              • izabellaz1 Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 13:04
                Przynajmniej kolejność zachował ;)
                I fajną ma babcię! :D
                • lacido Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 13:09
                  nom zwłaszcza jak ja biorę prysznic a on mi mędzi pod drzwiami jak się nazywają te stworki co się biją przy kuli a na koniec im ogony odpadają ;) i jakoś nie może zaczaić, że do rozmnażania nie trzeba mieć żony wystarczy baba (oczywiście z biologicznego punktu widzenia, zaczęłam z nim pracować nad tym jaka powinna być ta żona która mi przyprowadzi na chatę ;)
                  • izabellaz1 Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 13:17
                    lacido napisała:

                    > nom zwłaszcza jak ja biorę prysznic a on mi mędzi pod drzwiami jak się nazywają
                    > te stworki co się biją przy kuli a na koniec im ogony odpadają ;)

                    Gwiezdne Wojny normalnie! :D

                    Ty wiesz, że też wyczułam to, że Ona myślała, że żeby zajść w ciążę musi być MĄŻ. Wyprowadzam Ją z tego błędu przy każdej okazji, żeby mi się w życiu nie zdziwiła :D
                    • lacido Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 13:19
                      właśnie też obawiam się zdziwienia dlatego mu klaruję że ta matka jego dzieci musi być fajną (itp itd) babką zanim mu te dzieci urodzi ;)
                • piotr_57 Re: Urlop z/bez dzieci? 07.06.11, 13:50
                  izabellaz1 napisała:

                  > Przynajmniej kolejność zachował ;)
                  > I fajną ma babcię! :D
                  >

                  Bardzo trafne uwagi:)
    • zemsta.blondynki Re: Urlop z/bez dzieci? 08.06.11, 14:07
      hmm, dziwne, dla mnie zawsze kolonie były dla bogatych. owszem, dzieci górników miały prawie że za darmo, bo tak duże były dopłaty, ale dzieci nie-górników raczej na kolonie nie wyjeżdżały, bo to były raczej dosyć spore kwoty (mówię o sytuacji powiedzmy sprzed 15 lat)
      • lonely.stoner Re: Urlop z/bez dzieci? 08.06.11, 20:01
        a ja nigdy nie bylam na koloniach, pierwszy samodzielny wyjazd zaliczylam dopiero z moja paczka pod koniec liceum pod namioty. Wczesniej albo z mama albo z tata (osobno, bo byli rozwiedzeni) z tata zazwyczaj w gory, z mama nad morze (albo jezioro) albo do rodziny na wsi czy gdzies w Polsce (rodzina dosc liczna, i wlasciwie wszedzie kogos mam :) i te wyjazdy to tez zawsze z jakims opiekunem). O wakacjach za granica nie bylo mowy bo nie bylo nas stac, moje kolezanki z osiedla jezdzily z rodzicami taka duza przyczepa kampinogowa chyba do Bulgarii czy na Wegry czy gdzies w takie okolice, i to bylo naprawde extra ;)
Pełna wersja