on chce dzieci, nie chce slubu....

07.06.11, 07:40
jak w tytule: on chce miec dzieci, nie chce slubu. Ja nie mam cisnienia na zadne z powyzszych. Jednakze jezeli mielibysmy miec dzieci to chce je miec w malzenstwie jako ze wedlug mnie to najbardziej bezpieczna i odpowiednia instytucja do wychowywania potomstwa...
Probuje pojac dlaczego tak nalega na dzieci a jednoczesnie wzdraga sie przed malzenstwem. Zdaje sobie sprawe ze jedno bez drugiego moze funkcjonowac, ale z powodow podanych wyzej nalegam na slub. No i jestesmy w kropce.
    • jan_hus_na_stosie Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 07:44
      yarzynka napisała:

      > jak w tytule: on chce miec dzieci, nie chce slubu.

      a jaka jest jego argumentacja?
      • lateksowyludzik Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 18:03
        Nie napinaj się tak, bo ci ten wytrzeszcz oczu na stałe zostanie.
    • zama-zama Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 08:01
      dlaczego małżeństwo ma być najbezpieczniejszą sytuacja do wychowania dzieci? jeśli tata i mama są odpowiedzialnymi dojrzałymi osobami do wychowania dzieci to nie ma znaczenia czy mają ślub czy nie; jeśli są oboje niedojrzali to żaden papierek czy przysięga nie pomogą, odejść/zdradzić można zawsze i nic nie daje gwarancji
      • jan_hus_na_stosie [...] 07.06.11, 08:18
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • silic Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 09:58
          No to może stań na wysokości zadania i spróbuj coś z treścią napisać - ja się też chętnie dowiem czemu małżeństwo ma być niby najbezpieczniejszą sytuacją do wychowania dzieci ?
          Żeby ułatwić zadanie: nie jest pseudonowoczesny, nie jestem idiotką, nie jestem kobietą. Masz o trzy argumenty mniej.
          • tatibi Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 21:26
            A czujesz roznice miedzy zdaniem "ten facet jest zonaty" a "on siedzi z taka jedna"
            I nie chodzi tu o to co ludzie powiedza
            • professional_scoffer Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 18:20
              A może zacznijcie od kwestii prawnych? A facet wydaje się być po prostu wygodny/cwany. Nie ma ślubu= nie ma zobowiązań, jak się dziecko znudzi to 'narty' i on zostaje z czystą kartą.
              • silic Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 23:28
                >Nie ma ślubu= nie ma zobowiązań, jak się dziecko znudzi to 'narty' i on
                > zostaje z czystą kartą.

                Zobowiązania rodzica wobec dziecka nie są zależne od relacji z drugim rodzicem. Ślub w tym niczego nie zmienia.
            • mietowa_kawa Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 18:44
              Tak było 10, 20 lat temu...
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 11:48
          Ah ten Twój katolski dogmatyzm;>
          Wszystko co nie po Twojej myśli, to pseudo nowoczesny idotyzm.

          BTW, ponowoczesny;>
          • princessjobaggy Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 21:38
            > Ah ten Twój katolski dogmatyzm;>

            Dlaczego od razu katolski?
      • mietowa_kawa Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 18:36
        zama-zama napisała:

        > dlaczego małżeństwo ma być najbezpieczniejszą sytuacja do wychowania dzieci? je
        > śli tata i mama są odpowiedzialnymi dojrzałymi osobami do wychowania dzieci to
        > nie ma znaczenia czy mają ślub czy nie; jeśli są oboje niedojrzali to żaden pap
        > ierek czy przysięga nie pomogą, odejść/zdradzić można zawsze i nic nie daje gwa
        > rancji

        Uważam tak samo.Jak przedmówczyni. Przedmówca
    • wersja_robocza Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 08:26
      A dlaczego on nie chce ślubu? Jak to wyjaśnia? I dzieci chce?
    • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 08:29
      yarzynka napisała:

      > jak w tytule: on chce miec dzieci, nie chce slubu. Ja nie mam cisnienia na zadn
      > e z powyzszych. Jednakze jezeli mielibysmy miec dzieci to chce je miec w malzen
      > stwie jako ze wedlug mnie to najbardziej bezpieczna i odpowiednia instytucja do
      > wychowywania potomstwa...
      > Probuje pojac dlaczego tak nalega na dzieci a jednoczesnie wzdraga sie przed ma
      > lzenstwem. Zdaje sobie sprawe ze jedno bez drugiego moze funkcjonowac, ale z po
      > wodow podanych wyzej nalegam na slub. No i jestesmy w kropce.

      Powiedz mu żeby poszedł do banku, wziął milion złotych kredytu, przelał kasę na Ciebie w formie darowizny, opłacił należny podatek i już mu rodzisz dziecko. Drugi milion-drugie dziecko. :D:D:D
      A tak na poważnie, to myślę, że on nie ma dla Ciebie odpowiedniego poziomu szacunku aby zostać ojcem Twoich dzieci. To nie ma znaczenia dlaczego chcesz ślubu, masz prawo chcieć, tylko dlatego, że chcesz!! To on ma do Ciebie "interes" i Ty masz prawo stawiać warunki.
      I nie trafią do mnie argumenty o szantażu. tak na prawdę to on JUŻ Cię szantażuje!! Ten szantaż jest co prawda w domniemaniu, ale świetnie widoczny.
      Reasumując: to nie jest poważny partner!
      • silic Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 10:01
        > A tak na poważnie, to myślę, że on nie ma dla Ciebie odpowiedniego poziomu szac
        > unku aby zostać ojcem Twoich dzieci.

        Tak się składa, że dzieci nie będą "jej" tylko ich. Znamienna jest ta nomenklatura - dziecko "jej" ale rodzi "jemu".


        > To nie ma znaczenia dlaczego chcesz ślubu, masz prawo chcieć, tylko dlatego, że chcesz!!

        Dokładnie na takiej samej zasadzie on ma prawo ślubu nie chcieć.
        • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 10:12
          silic napisał:

          Mam prośbę, bądź łaskaw omijać moje posty.
          Dla mnie nie jesteś partnerem do ŻADNEJ rozmowy.
          >
          • silic Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 01:45
            Nie śmiałbym być partnerem. To by oznaczało , że cokolwiek nas łączy. Co do prośby - pisz do mnie na Berdyczów.
          • jamesonwhiskey Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.13, 15:46
            > Mam prośbę, bądź łaskaw omijać moje posty.
            > Dla mnie nie jesteś partnerem do ŻADNEJ rozmowy.

            no ale dostales pstryczka w nos za swoje pierdzielenie
        • wartosc.energetyczna Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 17:05
          > > To nie ma znaczenia dlaczego chcesz ślubu, masz prawo chcieć, tylko dlate
          > go, że chcesz!!
          >
          > Dokładnie na takiej samej zasadzie on ma prawo ślubu nie chcieć.
          >

          no to pozostaje im siedzieć w tej piaskownicy i sypać na siebie piaskiem
          • lia.13 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 20:00
            mylisz się, pozostaje im się rozstać, gdyż ślub oraz dziecko to zbyt poważne problemy aby budować związek w sytuacji, gdy na tym polu nie można dojść do porozumienia.
            Facet chce być ojcem JEJ dzieci, a nie chce brać ślubu. To jakieś nieporozumienie. Celowo użyłam określenia JEJ, bo bez ślubu matka jest zawsze znana, zaś ojciec niekoniecznie. W przypadku rozwodu obowiązek alimentacyjny pojawia się niejako z automatu. A co w przypadku rozpadu konkubinatu? O takich sprawach trzeba myśleć. Nie dziwi mnie, że dziewczyna się waha, tym bardziej, że jak sama pisze, ona jak na razie nie chce mieć dzieci. Ew. dzieci + ślub, bez ślubu partner nie daje jej wystarczającego poczucia bezpieczeństwa, a to z kolei daje do myślenia, że nie tylko na tym polu w ich związku są problemy. Dla mnie dzieci tylko w małżeństwie to nie jedyna obowiązująca opcja. Skoro jednak dla autorki wątku tak jest, widać ten partner nie jest tym właściwym. Gdyby nim był - nie wahałaby się.
            • boczek150 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 23:01
              pie*&^$sz takie głupoty, że głowa boli... co ma małżeństwo do pewności ojcostwa - to raz? (pomijam kwestie domniemania pochodzenia dziecka - to z "pewnością" nie ma imo nic wspólnego). dwa, to samo dotyczy obowiązku alimentacyjnego. (tu co najwyżej może wchodzić w grę łożenie na zaspokojenie potrzeb rodziny - jedyny + ale to i tak do czasu gdy nie zapadnie wyrok rozwodowy. podsumowując takie to gwarancje i pewność jak z koziej d.... trąba. jasne, że są pewne korzyści z zalegalizowania związku - typu wspólne rozliczanie, ale gwarancjami to bym ich nie nazywał. btw. jak ktoś chce się żenić/wychodzić za mąż, coby mieć gwarancje to niech sobie to wychodzenie wybije z głowy z takimi argumentami.
              • lia.13 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 00:37
                boczek150 napisał:
                (tu> co najwyżej może wchodzić w grę łożenie na zaspokojenie potrzeb rodziny - jedyn
                > y + ale to i tak do czasu gdy nie zapadnie wyrok rozwodowy.
                No i tu się mylisz, obowiązek alimentacyjny można nałożyć już na czas trwania rozprawy rozwodowej, a nawet separacji. Co jednak w przypadku rozpadu konkubinatu? Który moment uznać za właściwy do rozpoczęcia trwania obowiązku alimentacyjnego? Co więcej, w wielu sytuacjach kobiety W OGÓLE nie zakładają sprawy o alimenty. W przypadku dzieje się to praktycznie automatycznie.

                a co do pie.dolenia głupot. Życia nie znasz i dlatego tak głupio gadasz. Ojciec oczywiście może uznać dziecko po urodzeniu, jednak po pierwsze wcale nie musi, a wtedy trwa długa droga z badaniami i sprawą w sądzie, a po drugie, jak ktoś już wcześniej napisał, w związkach konkubenckich alimenty zasądzane są dużo niższe niż w przypadku rozwodów. Sędziowie chyba zakładają, że jak kobieta ma dziecko w wolnym związku to chyba "wrobiła faceta w ciążę" albo "sama chciała to ma", zatem dwie stówy jej wystarczą. Zresztą w ogóle w Polsce wysokość alimentów to jakiś śmiech na sali może budzić. Zatem, reasumując, nie pakowałabym się w taki układ z tak niepewnym gościem jak partner autorki wątku.
                • boczek150 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 11:39
                  obowiązek alimentacyjny na kogo? bo na dziecko to od urodzenia - rozwód/małżeństwo nie mają tu nic do rzeczy. co do wysokości alimentów dzieci małżeńskich i pozamałżeńskich to ciekawe skąd masz takie dane? na wysokość alimentów ma wpływ masa różnych czynników, ale z całą pewnością nie pozamałżeńskie pochodzenie dziecka.
                  • lia.13 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 10.06.11, 03:49
                    z praktyki mam takie dane. sądy zasądzają alimenty mizernie niskie, a tzw. ojcowie nawet tych niskich nie płacą.
        • tully.makker Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 10.06.11, 06:24
          > Tak się składa, że dzieci nie będą "jej" tylko ich. Znamienna jest ta nomenklat
          > ura - dziecko "jej" ale rodzi "jemu".

          No przeciez nikt mu nie broni, zeby sobie sam urodzil, prawda?
    • wersja_robocza Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 08:30
      Na forum mężczyzna jest taki watek. Poczytaj sobie można kochać kobietę i nie chcieć ślubu

      Argumentacja nie bo nie mnie nie przekonuje i jest co najmniej podejrzana. Ale to takie moje prywatne zdanie.
    • six_a Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 08:56
      idealna sytuacja do konsensusu: on weźmie ślub, żeby mieć dzieci, ty urodzisz dzieci, żeby mieć ślub.

      druga sprawa jest taka, że ślub niczego nie gwarantuje, co najwyżej podraża pewne dalsze decyzje.
      • martishia7 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 10:19
        Nie da rady. Ona najbardziej chce, żeby on CHCIAŁ się z nią ożenić, a nie tylko ożenił.
        • six_a Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 10:20
          :) no ale jej się też do tego potomstwa bardzo nie pali.
          • martishia7 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 10:27
            To widzę. Ale mam niejasne przeświadczenie, że jemu na tym, żeby ona bardzo dzieci "pragła" nie zależy aż tak bardzo, jak jej na tym, żeby on chciał się żenić. Liczy się efekt - będzie dziedzic, albo dziedziczka. ;)
            • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 10:34
              martishia7 napisała:

              > To widzę. Ale mam niejasne przeświadczenie, że jemu na tym, żeby ona bardzo dzi
              > eci "pragła" nie zależy aż tak bardzo, jak jej na tym, żeby on chciał się żenić
              > . Liczy się efekt - będzie dziedzic, albo dziedziczka. ;)

              A ja widzę bardzo rzeczowo wyartykułowane potrzeby obu stron.
              Takie stanowiska przenoszą rozważania ze strefy uczuć do strefy interesów.
              Ponieważ jej pozycja, po urodzeniu dziecka, będzie zdecydowanie gorsza niż jego, powinna zażądać dodatkowych zabezpieczeń. Gdy w grę wchodzą uczucia zadowalamy się samymi zapewnieniami. Jeśli wchodzimy w sferę interesów same słowa to za mało.
              • seidhee Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 10:41
                > Ponieważ jej pozycja, po urodzeniu dziecka, będzie zdecydowanie gorsza niż jego
                > , powinna zażądać dodatkowych zabezpieczeń.

                A co w sytuacji matki zmienia fakt zawarcia małżeństwa? Alimenty facet musi płacić tak czy inaczej - a jakie jeszcze udogodnienia ma żona? Pytam jako żona :)
                • female.pl Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 10:44
                  No jak to jakie?
                  Na kazda rocznice slubu powinnas otrzymywac od malzonka piekny prezent!
                • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 10:56
                  seidhee napisała:


                  > A co w sytuacji matki zmienia fakt zawarcia małżeństwa? Alimenty facet musi pła
                  > cić tak czy inaczej - a jakie jeszcze udogodnienia ma żona? Pytam jako żona :)


                  Nie o tym jest watek.
                  Poza tym trzeba było zadawać takie pytania przed ślubem.
                  A po trzecie wskażę Ci jedno: wspólnotę majątkową.
                  • seidhee Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 11:17
                    > Poza tym trzeba było zadawać takie pytania przed ślubem.

                    Nie brałam ślubu z założeniem, że facet zostawi mnie z dziećmi i muszę się na wszelkie sposoby przed tym zabezpieczyć.

                    > A po trzecie wskażę Ci jedno: wspólnotę majątkową.

                    To niekoniecznie jest korzyść.
                  • tatibi Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 21:31
                    Roznica jest taka ze jesli rozwod nastapiłby z jego winy to mogłby w pewnych okolicznosciach zostac zobowiazanym do płacenia alimentow na była zone. Natomiast była partnerka nie figuruje po prostu w zadnym oficjalnym zyciorysie. I ma z nim tyle wspolnego co ja czy ty.
                • langsam Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 06:19
                  Tu sie mylisz, różnica jest - o ile dziecko dostanie alimenty od porzucającego rodzine rodzica bez względu na formę związku rodziców, o tyle porzucany konkubent - nie. Jeżeli konkubent popadł w bezrobocie, albo na przykład z uwagi na dziecko jego zarobki znikły lub uległy obniżeniu i związek sie rozpada, konkubent pozostaje z niczym. Zero zobowiązań.
                  Tymczasem o ile na sprawie rozwodowej sąd uzna wyłączną winę jednej ze stron, strona ta może uzyskać alimenty również na siebie - i to bezterminowo.
                  Niestety liczne doświadczenia pokazują, że przyjazne rozejście się pary jest mniej prawdopodobne niż rozejście się wrogie, pełne uraz i goryczy. Małżeństwo zabezpiecza osobę słabszą ekonomicznie w związku.
              • martishia7 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 11:12
                Masz rację, ale ja nie o tym. Moim zdaniem, pani wątkodawczyni taki interes o jakim piszesz nie usatysfakcjonuje. Da takie lub inne bezpieczeństwo, owszem, ale nie usatysfakcjonuje.
                • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 11:51
                  martishia7 napisała:

                  > Masz rację, ale ja nie o tym. Moim zdaniem, pani wątkodawczyni taki interes o j
                  > akim piszesz nie usatysfakcjonuje. Da takie lub inne bezpieczeństwo, owszem, al
                  > e nie usatysfakcjonuje.


                  A to już nie moja sprawa :)
                  Ja tylko chciałem pomoc jej "złapać" odpowiedni wymiar sprawy, pomóc wyważyć racje, proporcje pomiędzy wzajemnym ich zaangażowaniem w ten "interes".
                  Moim generalnym zaś stanowiskiem w tej sprawie jest rada, dania panu kopa w doopę beż żadnych dalszych ceregieli. Jego propozycja, w połączeniu z nieustępliwością w dziedzinie jej, zwerbalizowanej potrzeby, dyskwalifikuje go jako partnera do jakiejkolwiek rozmowy, nawet o kupnie pralki, a nie tylko o wspólnym posiadaniu dzieci.
                  Jeżeli zareagowałem "za ostro" to przepraszam. Pozdrawiam.
                  • martishia7 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 12:28
                    Zareagowałeś za ostro, jeno w innym wątku, ale niech będzie ;)

                    Powodu do dawania panu kopasa nie widzę za bardzo z tego względu, że pani nie ma parcia ani na ślub, ani na dzieci. To pan ma parcie na dzieci, a tego pani mu nie da bez ślubu. Jak dla mnie jest w zupełnie dobrej sytuacji - jej jest dobrze tak jak jest. To pan się spina. Więc dopóki pani pasuje, to ja bym nic nie zmieniała, a jedynie dbała o to, żeby nie zaliczyć wpadki.
                    • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 12:56
                      martishia7 napisała:

                      > Zareagowałeś za ostro, jeno w innym wątku, ale niech będzie ;)

                      Też przepraszam :)
                      Staram się ważyć wypowiedzi, co nie znaczy, ze nie popełniam błędów.
                      >
                      > Powodu do dawania panu kopasa nie widzę za bardzo

                      To znaczy tylko tyle, że mamy różne systemy oceniania panów :)


                      Jak dla mnie jest w zupełnie dobrej sytuacji - jej jest dobr
                      > ze tak jak jest.

                      Nie do końca!!
                      Jednak pan zgłosił pewne "roszczenie", a ona odmawia spełnienia. to rodzi potencjalną sytuację kryzysową. To "zagrożenie" jest pewna formą szantażu emocjonalnego. Właśnie za stosowanie tegoż pan wart jest kopa w doopę.

                      To pan się spina.

                      Pan żąda nie dając nic w zamian. To nie wystawia mu dobrego świadectwa.

                      Więc dopóki pani pasuje, to ja bym nic nie z
                      > mieniała, a jedynie dbała o to, żeby nie zaliczyć wpadki.

                      Nie wiemy czy pani pasuje, po uwzględnieniu "rosnącego ciśnienia". Poza tym pani "zapędza" się w lata z człowiekiem (chyba) tego niewartym.
                      • martishia7 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 13:04
                        Spoko, emocje na bok. Pani zapędza się w lata, owszem. Ale mam wrażenie ze startera, że tak samo by się "zapędzała" będąc w innym związku lub stanu wolnego, bo na razie ślubu oraz dzieci nie planuje. Ale...

                        > Pan żąda nie dając nic w zamian. To nie wystawia mu dobrego świadectwa.

                        ... po zastanowieniu, w zasadzie masz rację. Mniej ważny jest przedmiot sporu, ważniejszy jest modus operandi pana, a ten rzeczywiście wskazuje na pewną palantowatość. Wiele zależy od charakteru pani. Gdyby to była twarda sztuka, odporna na emocjonalny szantaż i umiejąca twardo wyartykułować "swoje warunki postawiłam, nie wracaj do tematu", to mogłaby sobie jeszcze z panem spokojnie pożyć, a nawet dostać to co chce.

                        Na marginesie, nawet z mojego skromnego doświadczenia życiowego wynika, że wielcy przeciwnicy małżeństwa potrafią w te pędy polecieć do ołtarza, kiedy natrafią na "tą jedyną".
                        • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 13:15
                          martishia7 napisała:

                          > ... po zastanowieniu, w zasadzie masz rację. Mniej ważny jest przedmiot sporu,
                          > ważniejszy jest modus operandi pana, a ten rzeczywiście wskazuje na pewną palan
                          > towatość. Wiele zależy od charakteru pani. Gdyby to była twarda sztuka, odporna
                          > na emocjonalny szantaż i umiejąca twardo wyartykułować "swoje warunki postawił
                          > am, nie wracaj do tematu", to mogłaby sobie jeszcze z panem spokojnie pożyć, a
                          > nawet dostać to co chce.

                          Otóż nie. Co prawda coraz lepiej mi się z Tobą rozmawia, ale z tym ostatnim twierdzeniem nie mogę się zgodzić. Ona już nigdy od tego pana nie OTRZYMA tego czego oczekiwała.
                          Ona może to już na nim tylko WYMUSIĆ.
                          To całkowicie zmienia sens bycia w takim związku. Jej było dobrze, bo nie miała świadomości, że on NIE CHCE się z nią ożenić, teraz już to wie.
                          Różnica jest taka jak miedzy "niemówieniem" kobiecie, że jest piękna, a powiedzeniem, że jest pasztetem. Jej sytuacja jest w tej chwili diametralnie inna niż dotychczas, musi więc od nowa dokonać oceny sensowności trwania w związku.

                          >
                          > Na marginesie, nawet z mojego skromnego doświadczenia życiowego wynika, że wiel
                          > cy przeciwnicy małżeństwa potrafią w te pędy polecieć do ołtarza, kiedy natrafi
                          > ą na "tą jedyną".

                          :)
                          To jeszcze jeden argument za tm, że pan nie traktuje pani z należnym (partnerce) szacunkiem .
                          • martishia7 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 13:30
                            Toteż napisałam na samym początku, że ona może dostać papier, ale już nie dostanie tego, na czym może jej zależeć bardziej - żeby pan CHCIAŁ się z nią ożenić. Ale też z drugiej strony nie daję głowy, czy jakoś nadzwyczaj zależy jej na jego nastawieniu, czy po prostu na prostym fakcie wejścia w związek małżeński- to też zależy od jej charakteru, kultywowanych wartości, etc. Dla mnie sytuacja przedstawiałaby się dokładnie tak jak napisałeś w poprzednim poście- brak sensu pozostawania w tym związku. Ale dla autorki niekoniecznie musi to tak wyglądać. Nie jestem też pewna, czy pani od początku była uświadomiona, że pan jest przeciwny instytucji. Jeśli tak, to ciężko mówić o jakimś zaskoczeniu czy niespodziewanym urażeniu jej uczuć.
    • izabellaz1 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 11:02
      Bez ślubu nie zgodziłabym się na dzieci. Bez ślubu mogłabym sobie żyć z partnerem ale bez rozmnażania się.
    • lilyrush Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 11:10
      Będziesz samotna matka- gwarantowane przedszkole i rozliczenie z dzieckiem z podatku- same korzyści
      • wersja_robocza Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 11:26
        lilyrush napisała:

        > Będziesz samotna matka- gwarantowane przedszkole i rozliczenie z dzieckiem z po
        > datku- same korzyści

        Korzyści, za które ktoś płaci.
        • mocno.zdziwiona Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 12:03
          Jeśli dla Ciebie ślub jest ważny w przypadku dzieci to nie ustępuj. Ja też nie chciałabym mieć dziecka nieślubnego, ot tak po prostu. Broń swego zdania. Jeśli nie dojdziecie do porozumienia zadowalającego obie strony to znaczy, że to nie to i związek na dłuższą metę nie ma sensu.
        • lilyrush Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 13:36
          no wybacz, ale Ty moich podatków nie płacisz....
          • wartosc.energetyczna Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 22:00
            lilyrush napisała:

            > no wybacz, ale Ty moich podatków nie płacisz....

            podatki i związana z nimi redystrybucja dochodów to wyższy poziom abstrakcji dla przeciętnego forumowicza, ale łatwo zauważyć że płaci ten kto nie udaje że jest samotną matką (za przedszkole prywatne, bo państwowe okupują dzieci z konkubinatów)
            • aneta-skarpeta Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 11.06.13, 13:27
              ale łatwo zauważyć że płaci ten kto nie udaje że jest samotną matką

              śmiem zauważyć, że płaci każdy kto płaci podatki
    • fikcyjne-konto Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 12:57
      Każdy miewa w zyciu słabsze momenty
      kawaler z dziećmi szybko się zwinie z życiorysu matki swoich dzieci jak tylko będzie miał biomet niekorzystny
      jako mąż- dziesięć razy się zastanowi i "kurek" sobie przykręci, bo ślub jest istotnym zobowiązaniem życiowym no i "co ludzie powiedzą" ze żonę z dziećmi rzuca. a bez ślubu, dla publiczności... to tylko laska która chciała go złapać na dziecko ale jej się nie udało ;)

      jeśli chcesz mieć "ślubne" dzieci i dla ciebie to ważne to tego pomysłu się trzymaj.
      gdy będzie ci zależeć tylko na dziecku to sobie go zrobisz i bez zobowiązań a "dawca" zostanie z wami lub nie zostanie.
      ktoś kto daje propozycję "róbmy dzieci ale formalnie nie wiążmy się na stałe" - zwyczajnie nie zakłada że z partnerem nie wytrzyma więcej niż kilka lat. więc to opcja tylko dla tych którzy chcą jeszcze sobie w życiu poszalec bez zobowiązan, tylko, że z reguły dzieci zostają z matką upupiając ją na cacy podczas gdy mężczyzna odpala alimenty i jest wolny.





      • 83kimi Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 13:06
        A dlaczego nie chce ślubu? Niech odpowie na to pytanie. Jeśli powie, że ze względów finansowych, to powiedz, że można wziąć malutki ślub w urzędzie tylko w towarzystwie świadków i najbliższej rodziny bez wesela i całej tej otoczki. Jakby mój facet chciał mieć dzieci bez ślubu, to odebrałabym to tak, że pragnie przekazać swoje geny, ale nie jest pewien, czy chce ze mną być. Małżeństwo niczego nie gwarantuje, ale jednak świadczy o tym, że w danym momencie ludzie zakładają, że spędzą ze sobą życie.
      • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 13:19
        fikcyjne-konto napisała:

        ... mężczyzna odpala alimenty i jest wolny.

        ... zgodnie z opublikowanymi wczoraj danym NIK-u, "odpala" tylko 13%, reszta jest "całkiem wolna".
        >
        >
        >
        >
        >
        >
    • li_lah Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 13:54
      nie chce, bo zostawiając laskę z którą nie ma ślubu nie musi na nią płacić alimentów, gdyby zaszla taka potrzeba, a jedynie na dziecko, dzielić się ewentualnym majątkiem (jesli mialby wspolnotę majątkową), wiele może i latwiej się z ukladu wypisać.

      a z żoną trzeba się podzielić tym i tamtym, ma się zobowiązania nie tylko na dziecko, ale w przypadku gdyby chcial zostawic niepracującą żonę z dzieckiem to i jej musi alimenty dawać.

      zdradzać moze do woli i nic go za to nie spotka złego-np rozwod z orzeczeniem o winie..

    • wartosc.energetyczna Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 17:08
      moim zdaniem samo "naleganie" na ślub jest uwłaczające, a mieszanie w to dziecka jako nagrody za łaskę ślubu to już w ogóle kosmos..
      • best.yjka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 18:30
        A nacisk na rozmnażanie już nie? Pan wyszedł z propozycją "zróbmy sobie słodkie dzieciaczki". Pani powiedziała "możemy, jak się zaobrączkujemy". I Pan się obraził.
        Czyli Pan żąda, Pani musi się zgodzić. Pani się nie godzi, więc fochy.
        • izabella1991 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 18:42
          Jako kobieta juz dojrzala i sila rzeczy doswiadczona radze Ci za Chiny Ludowe nie pisac sie na taka opcje? Dlaczego?Juz wyjasniam...
          Czasy sie owszem zmieniaja,ale nie ludzka mentalnosc.Uwazasz rodzine(maz,zona i dzieci ) za najlepsza opcje? Masz w 100% racje! NIestety,dzieci z tzw. zwiazkow nieformalnych zawsze byly,sa,beda gorsze,zle ,inne....Beda bekartami po prostu!
          Wiem,jest to slowo niepoprawne politycznie ,niemodne ,gromy sie zaraz na mnie podniosa itd...Mam to gdzies! W czasach nastoletnich kolezankowalam sie z dziewczynka z tzw.nieformalnego zwiazku.Jej mama miala troje dzieci(owszem-wszystkie z jednym i tym samym ojcem) ale slubu nie bylo.Pan po splodzeniu trojki corek zmyl sie do innej pani.Dziewczynki te potem cale swoje zycie mialy kompleks,zyly z pietnem odrzucenia,no i mialy zal gleboki do matki,ze ta nigdy nie miala slubu z ich ojcem!
          Nie jest to bujda na resorach,ani bajka o zelaznym wilku....Rozmawialam z tymi dziewczynkami wielokrotnie,zapamietalam sobie ich zwierzenia i nigdy ne radze Tobie(ani innnej dziewczynie) takiej traumy.Po co? NIe chce slubu?To kopa w zad !!!
          Tylu fajnych facetow po swiecie chodzi!
          • wartosc.energetyczna Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 18:49
            1991 to twój rocznik?
          • la_extranjera Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 19:20
            dojrzala i doswiadczona kobieta ? raczej stara i juz niereformowalna...
            • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 19:53
              la_extranjera napisała:

              ...raczej stara i juz niereformowalna...

              Ale to nie zmienia postaci rzeczy, że ona prezentuje swoje zdanie a Ciebie nie obraża, natomiast Ty ją obrażasz, a na dokładkę nie masz niczego do powiedzenia("w temacie").
              Taka jest miedzy Wami różnica.

              • la_extranjera Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 12:31
                Mylisz sie, to ona obraza ludzi, piszac:


                ;NIestety,dzieci z tzw. zwiazkow nieformalnych zawsze byly,sa,beda gorsze,zle ,inne....Beda bekartami po prostu! ;

                • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 18:24
                  la_extranjera napisała:

                  > Mylisz sie, to ona obraza ludzi, piszac:
                  >
                  >
                  > ;NIestety,dzieci z tzw. zwiazkow nieformalnych zawsze byly,sa,beda gorsze,zle ,
                  > inne....Beda bekartami po prostu! ;

                  Nie, to jest opinia, pogląd, zresztą uogólniony a i wyrwany z kontekstu.
                  Nawet jeśli kogoś obraża to nie Ciebie indywidualnie.
                  Ale rób jak uważasz, nie mam zamiaru z Tobą na ten remat dyskutować. Nie o tym jest watek, to była tylko taka uwaga na marginesie.
                  >
                  • michalng Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 09:33
                    > Nie, to jest opinia, pogląd, zresztą uogólniony a i wyrwany z kontekstu.
                    > Nawet jeśli kogoś obraża to nie Ciebie indywidualnie.

                    No chyba ze akurat la_extranjera jest dzieckiem z nieformalnego związku.
                    Owszem nie jest to obrażenie indywidualne ale czy to ma jakies znaczenia ? Czy jeśli napisze ze wszystkie Piotrki są takie czy owakie to będziesz mniej obrażony bo obraziłem nie tylko ciebie ale i "parę" tysięcy innych ludzi ?
                    • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 09:45
                      michalng napisał:
                      >
                      > No chyba ze akurat la_extranjera jest dzieckiem z nieformalnego związku.
                      > Owszem nie jest to obrażenie indywidualne ale czy to ma jakies znaczenia ? Czy
                      > jeśli napisze ze wszystkie Piotrki są takie czy owakie to będziesz mniej obrażo
                      > ny bo obraziłem nie tylko ciebie ale i "parę" tysięcy innych ludzi ?

                      To wtedy jest już tylko kwestia smaku i wrażliwości poszczególnych osobników.
                      Przez lata słuchałem, że wszyscy budowlańcy to pijacy, a teraz słucham, że wszyscy prawnicy to złodzieje. Gdy poznałem swoją żonę była sekretarką wiceministra, też się nasłuchałem, że wszystkie sekretarki dają doopy szefom(Szparka Sekretarka). To są stereotypy, one gorzej świadczą o tym, który je powtarza, niż o tych których dotyczą. Natomiast zniewaga, czy obraza indywidualna, "wprost", ma wymiar nie tylko kulturowy ale wręcz prawny, a już na pewno chamski. Chyba, że ktoś znieważa tchórzliwie ukrywając się za forumowym nikiem. :)

                      • michalng Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 10:16
                        Czym innym są stereotypy a czym innym obraza.
                        Rozumiem ze jeśli ktoś przy twojej zonie twierdził by ze wszystkie sekretarki to kur@#$ , nie był by to dla Ciebie problem. Gdyby moja żona była sekretarką to dla mnie problem by to był.
                        Podobnie osoba która jest dzieckiem ze związku nieformalnego albo takie dzieci posiada ma prawo czuć się obrażona gdy ktoś mówi ze takie dzieci są i zawsze będą gorsze i ze są bękartami.

                        Natomiast zniewaga, czy obraza indywidualna, "wprost", ma w
                        > ymiar nie tylko kulturowy ale wręcz prawny, a już na pewno chamski. Chyba, że k
                        > toś znieważa tchórzliwie ukrywając się za forumowym nikiem. :)

                        Nie jestem prawnikiem ale pomówienie "grupy" również ma wymiar prawny. (art .212 KK).
                        • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 12:01
                          Miłego dnia życzę :)
                          • michalng Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 12:07
                            Nawzajem ;)
          • rzeka.chaosu Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 21:00
            OMG mam naprawdę sporo znajomych, wychowywanych tylko przez matki, ba jedna osobę przez dziadków i są to normalni ludzie bez kompleksów. Nikt w ich życiorysy nie wnika.

            I, co już kiedyś pisałam na forum, znam ludzi, którzy twierdzą,że woleliby ojca/matki nie znać.
            Nie ma reguły.
          • gh83 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 08:48
            Jeśli chodzi o "gorsze, złe, inne", to 100% racji... pod warunkiem, że mieszkasz w małej wsi w podkarpackim lub na ścianie wschodniej. Już tam sąsiedzi żyjący w miłości bliźniego zadbają o to, by dziecko codziennie poczuło, że nie pasuje do ich wizji świata. Na szczęście co większe miasta w tym kraju wyszły już z XVIII wieku.

            "Zmycie się" ojca z kolei zupełnie nie jest zależne od papierka. Jeśli chce odejść do innej - odejdzie, podobnie zresztą jak matka. Czy gdyby dzieci opuścił nie partner, lecz formalny mąż ich matki, żal byłby mniejszy?
          • michalng Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 09:26
            > Czasy sie owszem zmieniaja,ale nie ludzka mentalnosc.Uwazasz rodzine(maz,zona
            > i dzieci ) za najlepsza opcje? Masz w 100% racje! NIestety,dzieci z tzw. zwiazk
            > ow nieformalnych zawsze byly,sa,beda gorsze,zle ,inne....Beda bekartami po pros
            > tu!

            Ludzka mentalność też się zmienia. To ze ty dalej w mentalnie w średniowieczu to nie znaczy ze inni tez. Dzieci ze związków nieformalnych nie są gorsze. Są takie same. Nie odróżnisz ich na ulicy, nie poznasz ich w szkole.

            .Jej mama miala troje dzieci(owszem-wszystkie
            > z jednym i tym samym ojcem) ale slubu nie bylo.Pan po splodzeniu trojki corek
            > zmyl sie do innej pani.Dziewczynki te potem cale swoje zycie mialy kompleks,zyl
            > y z pietnem odrzucenia,no i mialy zal gleboki do matki,ze ta nigdy nie miala sl
            > ubu z ich ojcem!

            A co w tej sytuacji zmienił by ślub ? Znam setki przypadków ze pan zmywał się do innej pani i ślub w niczym mu nie przeszkadzał. Czy dzieci z takich małżeństw mają mniejsze kompleksy ? Mniejsze problemy ?
            • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 09:52
              michalng napisał:
              >
              > A co w tej sytuacji zmienił by ślub ? Znam setki przypadków ze pan zmywał się d
              > o innej pani i ślub w niczym mu nie przeszkadzał. Czy dzieci z takich małżeństw
              > mają mniejsze kompleksy ? Mniejsze problemy ?

              Moim zdaniem tak, mają mniejsze kompleksy. Zresztą i pan taki jest inaczej jednak postrzegany, gdy "odszedł od kochanicy" a inaczej gdy "rozbił rodzinę". Nieważne czy nam sie to podoba czy nie ,ale na razie, tak jest. I nie mieszkam ani na Podkarpaciu, ani na ścianie wschodniej, tylko w centralnie położonej wsi warsiawka.
              Poza tym jest jeszcze jedna mała różnica. Dzieci zawsze dorastają do wieku w którym mają do rodziców pretensje. Otóż dzieci których rodzice mieli ślub, mają o jeden pretekst do "mania" pretensji mniej :). To co prawda mało istotna sprawa, bo w rezultacie niewiele zmienia, ale podałem ją "dla porządku":)
              • la_extranjera Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 12:39
                piotr_57 napisał:

                ,,,Nieważne czy nam sie to podoba czy nie ,ale na razie, tak jest.,,,

                I wlasnie dlatego tak jest , ze takie osoby jak Ty i wiele innych podzielajacych tego typu opinie po prostu przyjmuja ja jako cos co naturalnie istnieje w spoleczenstwie, wiec nie ma co z tym walczyc. Wlasnie takim biernym stosunkiem do sprawy sprawiacie, ze mentalnosc ta dalej funkcjonuje i rosnie w sile.

                • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 13:57
                  la_extranjera napisała:

                  > piotr_57 napisał:
                  >
                  > ,,,Nieważne czy nam sie to podoba czy nie ,ale na razie, tak jest.,,,
                  >
                  > I wlasnie dlatego tak jest , ze takie osoby jak Ty i wiele innych podzielajacyc
                  > h tego typu opinie po prostu przyjmuja ja jako cos co naturalnie istnieje w spo
                  > leczenstwie, wiec nie ma co z tym walczyc. Wlasnie takim biernym stosunkiem do
                  > sprawy sprawiacie, ze mentalnosc ta dalej funkcjonuje i rosnie w sile.
                  >

                  ??? i jaki stąd wniosek?
                  Mam obudzić z grobu Lenina i zaczynać rewolucję?
                  Nie mam duszy rewolucjonisty.
                  • la_extranjera Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 19:45
                    > Nie mam duszy rewolucjonisty.

                    to nie zwalnia Ciebie z odpowiedzialnosci moralnej wobec osob, ktore sa bezkarnie i niesprawiedliwie krzywdzone przez innych
                    • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 20:49
                      la_extranjera napisała:

                      > > Nie mam duszy rewolucjonisty.
                      >
                      > to nie zwalnia Ciebie z odpowiedzialnosci moralnej wobec osob, ktore sa bezkarn
                      > ie i niesprawiedliwie krzywdzone przez innych

                      Nic i nikt nie musi mnie z takiej odpowiedzialności zwalniać, bo nie ma takiego mocnego co by umiał skutecznie mnie nią obarczyć.
                      Nie mam duszy anie rewolucjonisty ani wieszcza "cierpiącego za miliony".
                      Od obrony osób "bezkarnie i niesprawiedliwie krzywdzone przez innych" są odpowiednie organy państwa wspomagane przez organizacje poza rządowe. Ja, w żadnym wymiarze, nie czuję się za nie odpowiedzialny.
                      • la_extranjera Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 21:54
                        nie chodzi o rewolucje, ani cierpienie za miliony. chodzi o REAGOWANIE na zlo i krzywdzenie innych. jezeli z okna swojego domu zobaczylbys grupke ludzi znecajacych sie nad jakims dziadkiem to co bys zrobil? taka sytuacja odgornie obarcza Ciebie odpowiedzialnoscia moralna czy tego chcesz czy nie- jesli nie zaregujesz stajesz sie wg mnie wspolwinnym. ale wg Ciebie byc moze nie - no wiec mamy inne wartosci i tyle.
                        • piotr_57 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 10.06.11, 07:42
                          la_extranjera napisała:

                          ...- no wiec mamy i
                          > nne wartosci i tyle.

                          To bardzo dobry wniosek, podoba mi się ten sposób kończenia rozmowy:)
                          Miłego łikendu życzę:)

                          Ale na marginesie pozwolę sobie dopisać, że raczej różni nas sposób podejścia do praw i zobowiązań niż do wartości. Wydaje mi się, że nie napisałem ani jednego słowa o swoich "wartościach", a rozmawialiśmy dotychczas o zobowiązaniach i płynącym z nich poczuciu odpowiedzialności.
                          Dla mnie to dwie, zupełnie różne sprawy, co widzieli już starożytni, zabraniając stanowienia prawa kreującego bohaterów :)

                          • la_extranjera Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 10.06.11, 19:11
                            a ja bym jednak zareagowala na przemoc wobec tego dziadka i nie uwazam tego za bohaterstwo, ale zwykly ludzki odruch.
                            rowniez zycze milego weekendu.
        • wartosc.energetyczna Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 18:48
          best.yjka napisała:

          > A nacisk na rozmnażanie już nie?

          nie, nacisk na rozmnażanie się to coś innego niż błaganie o ślub. przecież ona mu się de facto oświadczyła a on te oświadczyny odrzucił, nie widzę powodu do dalszych "nalegań"

          > Pan wyszedł z propozycją "zróbmy sobie słodkie
          > dzieciaczki". Pani powiedziała "możemy, jak się zaobrączkujemy". I Pan się obr
          > aził.
          > Czyli Pan żąda, Pani musi się zgodzić. Pani się nie godzi, więc fochy.

          w wątku nie ma nic o fochach..
          • triss_merigold6 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 18:56
            Jeśli pan odrzuca opcję ślubu to nie należy fundować sobie z nim dzieci.
            Przede wszystkim dlatego, że konkubina w żaden sposób nie jest zabezpieczona finansowo w sytuacji gdyby była na urlopie wychowawczym czy była bezrobotna o czasie sprawowania opieki nad małym dzieckiem. Na dziecko otrzyma alimenty (groszowe zwykle), na siebie nie.
            Gwoli ścisłości - jestem konkubiną w 8 miesiącu ciąży. D I ja nie chcę ślubu, mam swoje powody (niefinansowe).
            • gram.w.zielone Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 06:52
              Nie mowiac o tym, ze nie jest zabezpieczona jak sie panu cos stanie... Przypadek z dalszej rodziny: nieakceptowana przez rodzine konkubina w ciazy, pan ginie w wypadku na motorze, rodzice kasuja ubezpieczenie na zycie (nie zdazyl zmienic w papierach) i buduja sobie basen w ogrodzie. Konkubina i dziecko dostaja fige z makiem.
              • krokodil123 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.13, 13:39
                Oj....chyba ta twoja dalsza rodzina jest mi znana, tylko nic nie wiedziałam o basenie.
            • tully.makker Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 10.06.11, 06:29
              Otoz to. triss. Jako dojrzala kobieta z ustabilizowana pozycja zawodowa i znacznym wlasnym dorobkiem materialnym moge sobie lajtowo pozwolic na juz 2 dziecko ze swoim konkubentem. Jako 20-parolatka na starcie zyciowym nie bylabym taka oferta zainteresowana, bo uwazam, ze ryzyko w zwiazku nalezy dzielic tak, by zmierzalo w kierunku rownosci - ze rowno nie bedzie to wiadomo, bo kobieta zachodzac w ciaze ryzykuje duzo wiecej zdrowotnie, zawodowo i zwyczajnie zyciowo, niz facet biorac z nia slub.
          • best.yjka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 21:43
            Fochy Pana dopowiedziałam sobie, bo znam punkt widzenia niektórych panów. I z opisu wynika, że ten do nich należy. "To ty mi nie ufasz i obrączki wymagasz!" Pani mu się nie oświadczyła. To jest twój domysł, że Pan odrzucił jej zaręczyny. Pani poinformowała, że bez ślubu dziedziców nie będzie. Dlatego związek utkwił w martwym punkcie. Szanse na związek partnerski bliskie zera. Lepiej sobie odpuścić teraz, niż żałować za kilka lat.
            • wartosc.energetyczna Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 21:54
              best.yjka napisała:

              > Fochy Pana dopowiedziałam sobie, bo znam punkt widzenia niektórych panów. I z o
              > pisu wynika, że ten do nich należy. "To ty mi nie ufasz i obrączki wymagasz!"
              > Pani mu się nie oświadczyła. To jest twój domysł, że Pan odrzucił jej zaręczyny

              przeczytaj mój post ze szczególnym uwzględnieniem sformułowania "de facto"

              > Pani poinformowała, że bez ślubu dziedziców nie będzie. Dlatego związek utkwi
              > ł w martwym punkcie. Szanse na związek partnerski bliskie zera. Lepiej sobie od
              > puścić teraz, niż żałować za kilka lat.

              i to właśnie piszę od początku.
              • lia.13 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 20:20
                sprawdź sobie sformułowanie "de facto" w słowniku zanim ponownie je użyjesz.
                • wartosc.energetyczna Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 20:35
                  lia.13 napisała:

                  > sprawdź sobie sformułowanie "de facto" w słowniku zanim ponownie je użyjesz.

                  a co, tobie też trzeba je wyjaśnić?
                  • lia.13 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 00:27
                    chyba tobie trzeba, skoro się upierasz, że napisałaś coś innego niż napisałaś
                    • wartosc.energetyczna Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 07:36
                      no już dopsz, dopsz
    • rzeka.chaosu Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 20:51
      Co do nagłej chęci posiadania dziecka: typowe dla faceta, który inne sprawy ma domknięte (ma gdzie mieszkać, za co jeść, już się nażył, nazwiedzał, poszalał, zaczął coś robić dla siebie z pasji) i chce przekazać innym swoje osiągnięcia, "zachwyty", dorobek i umiejętności. Moim zdaniem to plus, może twój właśnie dlatego chce mieć dziecko.

      Druga opcja: spieszy się bo np. goni go wiek (potem z jego płodnością i zdrowiem dzieci może być gorzej). Ta opcja jest mniej optymistyczna.

      A co do ślubu: jak to argumentuje? Może faktycznie nie potrzebuje papierka. Rozważ to jeśli chce mieć dziecko z pierwszego z wymienionych przeze mnie powodów. ;];]
    • mahadeva typowy facet - niestety :) 07.06.11, 21:21

      • lonely.stoner Re: typowy facet - niestety :) 07.06.11, 21:49
        ja mysle ze gdy mezczyzna naprawde kocha kobiete, i mu na niej zalezy, to nawet jesli tego slubu sam nie potrzebuje ale ona tego pragnie - to zeby uczynic ja szczesliwa ten slub po prostu wezmie bez wiekszych ceregieli.
        Jesli facet ma jakies konkretne powody za tym zeby slubu nie brac ( np. boi sie zwiazac na stale przysiega), to wydaje mi sie ze sa to tez calkiem dobre powody zeby nie miec tez dzieci.
        A poza tym w swietle prawa jako konkubina nie masz tyle praw co zona, nawet jesli ojcostwo bedzie potwierdzone.
        • piotr_57 Re: typowy facet - niestety :) 07.06.11, 22:00
          lonely.stoner napisała:

          > ja mysle ze gdy mezczyzna naprawde kocha kobiete, i mu na niej zalezy, to nawet
          > jesli tego slubu sam nie potrzebuje ale ona tego pragnie - to zeby uczynic ja
          > szczesliwa ten slub po prostu wezmie bez wiekszych ceregieli.

          :) Dokładnie! To tak oczywiste, że aż boli! Ja nawet wziąłem kościelny, chociaż 3 lata wcześniej "dokonałem aktu apostazji".


          > Jesli facet ma jakies konkretne powody za tym zeby slubu nie brac ( np. boi sie
          > zwiazac na stale przysiega), to wydaje mi sie ze sa to tez calkiem dobre powod
          > y zeby nie miec tez dzieci.

          Aż dziw jakie to proste :), jak można tego nie rozumieć?

        • rzeka.chaosu Re: typowy facet - niestety :) 07.06.11, 22:06
          Ja jestem zdania, że ślub nie jest dla każdego, powinien być dla osób naprawdę kochających się i zdecydowanych na wspólną przyszłość. Dziecko to co innego. A tak naprawdę ani dziecko, ani ślub nie wiążą na całe życie, choć faktycznie dziecko bardziej łączy.

          Obecnie małżeństwo to zeszmacona instytucja, sponiewierana, taktowana byle jak. Ja ślub planuję i mi się to nie podoba. Tzn. ta banalność argumentów za ślubem, rozwody z byle powodu, wyśmiewanie żonatych/zamężnych, żarty na ich temat.

          Żeby przywrócić małżeństwu należny szacunek (tia, wiem, że do tego nie dojdzie) powinno się je zrobić instytucją dla wybranych. Jakieś testy psychologiczne czy cuś. :D:D:D

          Post oczywiście z przymrużeniem oka. ;P
        • babcia.stefa Re: typowy facet - niestety :) 07.06.11, 22:11
          10/10.

          W dzisiejszych czasach ślub nie jest zakładaniem jakichś kajdan. Jest głównie publiczną deklaracją "oto jestem z ta osobą", wiążącą się z pewnymi skutkami formalnoprawnymi.

          Owa publiczna deklaracja nie jest doprawdy szczególnie uciążliwa dla kogoś, kto drugą stronę kocha i zależy mu na jej szczęściu (niezależnie od tego, jak bardzo nie lubi publicznych wystąpień, bycia w centrum uwagi itp.), a skutki formalnoprawne są do udźwignięcia dla każdego dojrzałego społecznie osobnika. Jeśli ktoś nie potrafi zdobyć się na jedno i drugie, to szkoda zawracać sobie nim d.py.
          • gh83 Re: typowy facet - niestety :) 09.06.11, 08:55
            > W dzisiejszych czasach ślub nie jest zakładaniem jakichś kajdan. Jest głównie p
            > ubliczną deklaracją "oto jestem z ta osobą", wiążącą się z pewnymi skutkami for
            > malnoprawnymi.

            Taką samą deklarację można wykrzyczeć z siebie na leśnej polanie, zakładając sobie nawzajem obrączki ze stokrotek w otoczeniu znajomych. I nie trzeba do tego urzędnika. Zresztą, deklarację "oto jestem z tą osobą" ludzie będący razem składają codziennie swoim zachowaniem.
    • yarzynka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 21:41
      wreszcie powrot z pracy i chwila zeby napisac...do roboty wiec, zwlaszcza ze jest kilka odpowiedzi do udzielenia:
      on mowi ze nie koniecznie wszystko musi byc w takiej kolejnosci: slub a potem dziecko. Wspomina ze moze pozniej, jak juz bedzie wiecej czasu itp itd a o dziecko powinnismy sie juz starac bo nie wiadomo czy uda nam sie od razu itp itd. Mamy znajomych ktorzy od kilku lat probuja splodzic potomka i nic.
      Nie trzyma sie kupy bo jezeli teraz nie mamy czasu (co jest prawda bo duzo pracujemy itp itd) to potem z dzieckiem czy tez w ciazy tego czasu bedzie jeszcze mniej i jeszcze wieksze ograniczenia.
      Niestety autorka tego postu nie urodzila sie wczoraj i wie ze jezeli teraz sie z nia nie ozeni to po urodzeniu dziecka tez nici z tego.
      A wiecie, najgorsze jest to ze mi nigdy nie zalezalo zeby wychodzic za maz a przez jego glupia postawe jestem w sytuacji gdzie sama sie z siebie smieje bo zabiegam o cos na czym mi nie zalezy..
      • best.yjka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 22:01
        Stawiaj sprawę jasno. Co dla ciebie jest to ważne. Np. nie wyobrażasz sobie macierzyństwa w konkubinacie. Bez ślubu, nie ma mowy o żadnej ciąży.

        Argumenty - Tobie zależy. Mnie na dziecku nie zależy, jak ja się mam męczyć 9 miesięcy w ciąży, to ty się możesz przemęczyć godzinną ceremonie ślubną i imprezę po. Dzieci mieć nie muszę. Bez ślubu nawet niema mowy o płodzeniu potomka.
        Zadbaj o antykoncepcję, a reszta wyjdzie w praniu ;)
        Powodzenia i nie daj się w nic wmanewrować.
        • yarzynka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 22:07
          to wydaje sie proste: jezeli ty nie chcesz tego to ja nie chce tamtego. No i mozna na przetrzymanie druga osobe wziac. Tylko ja to widze jako marnowanie czasu: ani on ani ja nie bedziemy na dluzsza mete szczesliwi.. Podziwiam to ze ktos byl w stanie pojsc na taka ugode zeby wziac slub koscielny wbrew przekonaniu. I tym bardziej sie zastanawiam dlaczego on nie chce.
          Metoda na: ja bede sie meczyc 9 miesiecy to ty mozesz w kosciele mi nie pasuje. Bo to nie tak ze ja musze miec ten slub, a poza tym jezeli juz by byl to chialabym zeby dla niego znaczyl tak samo duzo jak dla mnie.
          • yarzynka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 22:12
            a co do spedzenia reszty zycia razem to obydwoje jestesmy zdeklarowani na tak, zadna ze stron nie ma podstaw do watpliwosci.
            Jednakze zaczelam sie zastanawiac... Pierwsza taka rozmowe mielismy na poczatku roku, teraz znowu to wyplynelo. Chce temat poruszyc za kilka tygodni, potem moze znowu...
            • best.yjka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 22:25
              Facet postawił cie w sytuacji podbramkowej. JA CHCĘ DZIECKO! inne zabawki mi się znudziły. Co ty o tym sądzisz mam w (_._) Ciebie i twój punkt widzenia.
              • yarzynka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 22:34
                wiesz, do takiego wniosku tez doszlam. Rowniez go spytalam czy jest cos z czego w naszym zwiazku jest niezadowolony i co jest powodem ze nie chce malzenstwa. Odpowiedz byla na nie. A ja nie znam takich przypadkow wiele (slub tak dzieci nie), nawet znajomi obydwoje niewierzacy i z nastawieniem anty do posiadania potomkow zdecydowali sie zalegalizowac. Wiec zastanawiam sie jakie powody moga kierowac takim postepowaniem, zwlaszcza ze jak pytam to dostaje odpowiedzi wymijajace...
                • best.yjka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 23:02
                  Bardziej niepokojące dla mnie jest, że on nie liczy się z twoim zdaniem. A jak to wygląda z kompromisem w innych kwestiach? Np. nie mam ochoty na pizzę, chodźmy do azjatyckiej knajpki. On chce dużą plazmę, ty nie widzisz sensu wydawać kasy, bo wasz stary telewizor jest sprawny. itp.
                  • silic Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 01:40
                    Fajnie piszesz. Podaj jeszcze jak wygląda kompromis w sytuacji : jedno chce dziecka a drugie nie oraz w sytuacji : jedno chce ślubu a drugie nie.
                    • fuks0 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 19:54
                      Proste:

                      brak dziecka i brak ślubu,

                      albo:

                      dziecko i ślub.
                    • iamhier Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 20:13
                      do silic-że żyją bez ślubu.
                      • silic Tylko to nie kompromis. 08.06.11, 23:31
                        Kompromis to częściowa rezygnacja ze swojego stanowiska zaś sytuacje dziecko/brak dziecka czy ślub/brak ślubu są zero-jedynkowe. Nie ma możliwości częściowego wzięcia ślubu czy częściowego posiadania dziecka. Nie ma więc tu miejsca na kompromis.
                        • niceflower454 Re: Tylko to nie kompromis. 09.06.11, 00:36
                          do silic- z logicznego punktu widzenia masz rację.Tyle,że technika prokreacyjna i zasady pożycia między kobieta i mezczyzna znacznie rozszerzyly swoj zakres w taki sposob,ze pogodzenie tych postulatow jest mozliwe.Mozna czesciowo posiadac dziecko te,ktore sie przysposobi a nie jest genetycznie nasze i jest mozliwosc czesciowego wziecia slubu np.wylacznie religijnego,ktory nie musi miec skutkow cywilnoprawnych.
                  • yarzynka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 10.06.11, 07:59
                    napisalam wczesniej ze parcia na dziecko nie mam. Ale to nie znaczy ze jezeli warunki by byly odpowiednie: milosc , warunki materialne no i ten slub, to nie chcialabym miec potomka.
                    Z facetem jestesmy w powaznym zwiazku: zaufanie, wsparcie, wspolne prowadzenie gospodarstwa domowego i kredyt na mieszkanie wziety kilka miesiecy temu.
                    zastanawialam sie czy moze sa jakies przeszkody formalne do wziecia slubu: nieuregulowana sytuacja, brak bierzmowania w sprawie slubu koscielnego.. Powiedzial ze nie i mu wierze.
                    Mysle o tym zeby nam dac kilka miesiecy, w trakcie powrozmawiac jeszcze kilka razy i podjac ostateczna decyzje.
                • silic Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 01:47
                  >nawet znajomi obydwoje niewierzacy i z nastawieniem anty do posiadania pot
                  > omkow zdecydowali sie zalegalizowac.

                  Świetny przykład. Legalizowali przed kapłanem, którego religii nie wyznają, czy przed urzędnikiem USC , którego ich niewierzenie zupełnie nie interesuje ?
                  • ofelia1982 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.13, 13:07
                    Też tego nie czaję. Przecież można wziąć ślub CYWILNY, równie piękny jak kościelny.
                    Ja brałam cywilny w ogrodzie, tak jak sobie wymarzyłam.
          • best.yjka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 22:21
            W obecnych czasach ślub nie jest zobowiązaniem do końca życia. Dziecko jest. Wymyślono rozwody. Nie musicie brać ślubu kościelnego, wystarczy taki w USC.
            • yarzynka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 22:26
              ja nie chce wielkiego slubu, sukni, prezentow itp itd. Zaproponowalam ze mozemy zaprosic rodzicow i rodzenstwo a po ceremoni pojsc na obiad. On na to ze chce wyprawic wielka impreze dla gosci w lokalu w ktorym bylismy kilka miesiecy temu. Jak mu zaproponowalam zeby zadzwonil i sprawdzil na kiedy maja terminy to nic..
              • best.yjka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 23:05
                I lata mu na tym zejdą :( Bo zadzwonić i dowiedzieć się o termin, kiedy można zarezerwować restaurację. Przecież to wyzwanie co najmniej jak zdobycie Korony Świata
              • yarzynka Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.11, 23:08
                kompromisy w innych sprawach mamy wypracowane: obydwoje jestesmy w miare zgodni, jak mamy roznice opinii to po dyskusji albo ktores ustepuje (kazda strona po rowno, tak mysle) albo dochodzimy do nowego wniosku ktory satysfakcjonuje obydwoje
                • iamhier Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 19:51
                  do yarzynka-facet nie chce slubu,chce dziecka.Sa tez tacy,ktorzy nawet obraczek nie nosza jak sa zonaci....No,coz wam jest razem nie po drodze........to troche na takiej zasadzie dziala.ze bede zwlekał tak długo jak się da,aż się może trafi mi jakaś prawdziwa miłość...
                  Jak sie nie trafi,to trudno.Zrobie to ze starą,niejako pewną.
                  No to nie będzie dziecko z miłości....
              • silic Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 01:42
                Skoro w kwestii ślubu najważniejsze jest ilu będzie gości i gdzie ma się odbyć wyżerka to może faktycznie pozostańcie na etapie piaskownicy.
          • iamhier Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 19:53
            do YARZYNKA-BO ON CHCE MIEC POTOMKA,ALE NIE CHCE CIEBIE!
      • ixiq111 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 11:30
        Jeżeli jednak Tobie się zachce dziecka, to powiedz mu, że nie przywiązujesz wagi do papierów i wolisz, żeby nie uznawał swojego ojcostwa /przecież to nie zmieni faktu, że będzie ojcem/, bo to zawsze mniej ceregieli dla Ciebie, gdy:
        - będziesz chciała wyrobić dziecku paszport i wyjechać, niekonieczne z jego ojcem na drugi koniec świata,
        - zakochasz się w kimś innym, z kim postanowisz spędzić resztę życia, i ten ktoś zaadoptuje Twoje dziecko, itp

        Ciekawe czy taki uład dla Twojego partnera jest ok? Wg mnie powinien.


    • brown_aurelia Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 08:48
      nie łącz posiadania dzieci ze ślubem i odwrotnie.
      z Twojego postu wyczytuję, że boisz się, że cię zostawi z dziećmi, jak nie będziecie mieli papierka
      • gram.w.zielone Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 17:59
        Dla mnie wazne by bylo, czy bedzie zabezpieczona jak sie panu cos stanie. Sorry za takie czarne mysli, ale ostatnio bylam swiadkiem takich przypadkow. Jeden przypadek z dalszej rodziny opisalam wyzej: nieakceptowana przez rodzine konkubina w ciazy, pan ginie w wypadku na motorze, rodzice kasuja ubezpieczenie na zycie ( bo nie zmienil na konkubine w papierach) i buduja sobie basen w ogrodzie. Konkubina i dziecko dostaja fige z makiem.
        Drugi przypadek: para mieszka razem ponad dekade, on wiecej zarabia, ona mniej. Nie sa z rodzicami w dobrych stosunkach. On ginie w wypadku, a jego rodzice pojawiaja sie w mieszkaniu na nastepny dzien wynoszac co sie da i zabierajac samochod ktorym jezdzila do pracy (bo byl na niego). Nigdy nie mysleli, zeby cokolwiek sformalizowac.
    • antykonformista mnie ciekawią takie związki co facet chce dziecka 08.06.11, 19:31
      bo kobieta że chce dzieci, to rozumiem. presja mamusi, cioteczek, wychowanie z dzieciństwa jak się tymi lalkami bawiła, opowieści dzieciatych koleżanek itp.

      ale facet? i to przy kobiecie, co dzieci mieć nie chce?

      dla mnie to chore.

      albo pochodzi z tzw "rodziny tradycyjnej", był ostro pędzony i teraz chce pędzić sam, taka "fala" jak w wojsku, albo ma jakichś debilnych koleżków co go cisną, albo chorą więź z mamusią co to koniecznie chce mieć wnuki.

      innej opcji raczej nie ma, lub jest nietypowa. ej, a może to jest polityk, co ma potrzebę władzy? zauważyliście jak to politycy często są wielodzietni? właśnie dlatego. potrzebę władzy realizują na dzieciach....


      weź z nim pogadaj. sprawdź skąd mu się to parcie na dzieci wzięło. jest o tyle ciekawe, że ma potrzebę dzieci a potrzeby ślubu nie ma. czyli totalnie przeżarty przez społeczne gó... nie jest. co nie zmienia faktu że jest niemądry, bo akurat w tym masz rację, jak dzieci to (raczej) ślub też. tak już jest to popaprane społeczeństwo skonstruowane, jeśli chcemy się upodlić, to po maksie a nie od dupy strony.

      a w ogóle, moim skromnym zdaniem, to masz niefajnego faceta, samej fajną babką będąc. przykre jest dla mnie to, że tak wiele par się łączy na zasadzie społecznie upodlony z nieupodlonym. ciężko jest być szczęśliwym mając tak różne wyobrażenia o wspólnym życiu....


      • brak.slow Re: mnie ciekawią takie związki co facet chce dzi 09.06.11, 00:40
        chyba najlepszy post w tym wątku :D
      • ojca No i całe szczęście, że się dziwisz 09.06.11, 08:43
        Do naturalnej skłonności człowieka do posiadania potomstwa dorabiasz jakieś swoje dziwne ideologie..

        Jeżeli dla ciebie posiadanie dziecka to skutek marudzenia ciotek lub kolegów to całe szczęście, że nie masz parcia na posiadanie dziecka, bo co by się stało gdyby potem twoja ciotunia się rozmyśliła?
      • wersja_robocza Re: mnie ciekawią takie związki co facet chce dzi 09.06.11, 09:15
        antykonformista napisał:

        > bo kobieta że chce dzieci, to rozumiem. presja mamusi, cioteczek, wychowanie z
        > dzieciństwa jak się tymi lalkami bawiła, opowieści dzieciatych koleżanek itp.
        >
        > ale facet? i to przy kobiecie, co dzieci mieć nie chce?
        >
        > dla mnie to chore.
        >
        > albo pochodzi z tzw "rodziny tradycyjnej", był ostro pędzony i teraz chce pędzi
        > ć sam, taka "fala" jak w wojsku, albo ma jakichś debilnych koleżków co go cisną
        > , albo chorą więź z mamusią co to koniecznie chce mieć wnuki.


        Zastanawiające. Skoro facet może chcieć mieć dziecko, bo ciotki, koledzy i taka tradycja rodzinna, to facet, który nie chce mieć dzieci, co? Jego własny ojciec nie chciał i też taka tradycja rodzinna z ojca na syna przeszła?
        • piotr_57 Re: mnie ciekawią takie związki co facet chce dzi 10.06.11, 08:10
          wersja_robocza napisała:

          >
          > Zastanawiające. Skoro facet może chcieć mieć dziecko, bo ciotki, koledzy i taka
          > tradycja rodzinna, to facet, który nie chce mieć dzieci, co? Jego własny ojcie
          > c nie chciał i też taka tradycja rodzinna z ojca na syna przeszła?

          Ja widzę jeszcze jedną niekonsekwencje w jego wywodzie.
          Cioteczki cisnące na dziecko w pierwszym rzędzie cisnęły by na ślub!!, a skoro już jest taki wpływowy ....
          Coś tu nie sztymuje.
      • megg78 Re: mnie ciekawią takie związki co facet chce dzi 07.06.13, 00:07
        antykonformista slabo mi tu pasuje. proponuje zmiane nicka np. na stereotypy_spalily_mi_mozg czy cos w ten desen...
      • corgan1 czyli jak facet chce dziecko to jest fanaberia? 07.06.13, 03:14
        > ale facet? i to przy kobiecie, co dzieci mieć nie chce?
        Faceci też chcą mieć dzieci i to bez podtekstów.

        > bo kobieta że chce dzieci, to rozumiem.
        > chorą więź z mamusią co to koniecznie chce mieć wnuki
        Czyli jak kobieta chce mieć dzieci to normalne pod warunkiem, że nie byłaby babcią która chce wnuki :))

        > ej, a może to jest polityk, co ma potrzebę władzy? zauważyliście jak to politycy często
        > są wielodzietni? właśnie dlatego. potrzebę władzy realizują na dzieciach...

        Jak powszechnie wiadomo - facet jak chce dzieci to ma demoniczne i nieczyste intencje, bo jak kobieta to wiadomo. Myślę że faceci w ogóle nie powinni chcieć dzieci za to jak są to przyjmować dar od losu czy od Boga lub w co tam wierzą...

        > a w ogóle, moim skromnym zdaniem, to masz niefajnego faceta, samej fajną babką
        > będąc.

        Skąd wiesz że on jest niefajny a ona fajna?
    • iamhier Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 19:45
      Oj jakaś ty głupiutka.

      Jeśli facet ma wiek 40+ a nie ma przy sobie kobiety,ktora jest jego idealna partnerka,to albo nie bedzie chcial slubu,albo szybko bedzie chcial miec dzieci,albo bedzie cos krecił.

      On juz nie ma wyboru,on MUSI.Tylko niekoniecznie z tobą!
    • amelina Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 19:51
      A co ma ślub do dzieci? Znam taką parę : wspólne dzieci w wieku 21 lat , 9 lat i 7 lat , małżeństwem są od 2 lat... Są super szczęśliwi...
    • obywatelkax Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 19:56
      Ja tez bylam w podobnej sytuacji. Tzn zylismy sobie razem 10lat bez slubu i kazde bylo zadowolone. Wspolne zainteredowania, hobby, swietnie sie dogadywalismy no i przede wszystkim kochalismy. W koncu przyszly zaczelismy rozmawiac o dziecku i jak autorka, przestalam sobie wyobrazac wsplne dzieci bez slubu. Moj pan tez na poczatku byl na nie, bo po co nam to, slub jego zdaniem mogl wszytko popsuc(jest dzieckiem z rozbitej rodziny i moglam wczuc sie w jego obawy). Ale poniewaz mi zalezylo zgodzil sie w koncu. Wzielismy slub w urzedzie cywilnym. Rodzina nawet nie wiedziala o tym. Poinformowallismy ich juz po fakcie...

      Pewnie ze slub nie gwarantuje zwiazku az do smierci, ale daje kobiecie pewne zabezpieczenie i psychiczny spokoj. Ja czuje sie lepiej wiedzac, ze on mnie bierze na powaznie. ze gotow byl na takie ustepstwo.
      Poza tym czuje sie w pewnym sensie zabezpieczona finansowo - co jest wazne dla kobiety w ciazy/ kobiety z dzieckiem. Nie czarujmy sie, kobieta decydujac sie na ciaze decyduje sie na wiele wyrzeczen. Super jesli mozesz pracowac, ale co jesli bedziesz musiala lezec w lozku pare miesiecy? Czy pan bedzie taki chetny utrzymywac pania z calymi tymi dodatkowymi ciazowo-chorobowymi przyjemnosciami? A co z opieka nad pania? Gotowanie, sprzatanie itd, to wszytko spada na partnera. Po narodzinach tez przez jakis czas kobieta zdana jest na faceta, a pozniej.. pozniej to juz dochodzi cala masa dodatkowych obowiazkow i wyrzeczen zwiazana z wychowywaniem dziecka. Latwo powiedziec, zrobmy sobie dzieciaczka.
      Zalozmy teraz, ze pan nie potrafi sie przemoc do slubu, na ktorym partnerce zalezy.
      Jaka ta dziewczyna ma pewnosc, ze pan i z tych obowiazkow nie bedzie chcial sie wywinac(bo nie zdawal sobie sprawy, albo poprostu BO NIE), jesli nie mogl godziny w urzedzie dla niej poswiecic?
      Ja wolalabym sie nie dowadywac o tym gdy juz bede w ciazy.
      • iamhier Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 20:07
        DO obywatelka-prawda jest smutna.Ja widzialam wiele takich par gdzie gościu ewidentnie mial alergie na slub,traktowal kobiete jak zło konieczne,kompletnie nie dawal po sobie poznac ,ze jest żonaty....No prawda taka ,ze gdyby to byla ta jedyna to by sie ozenil dla samego szpanu.A tu nico.

        Na małżenstwie i dziecku zalezy tej stronie,ktora ma wiecej do zyskania.To proste.A reszta to zwykla mrzonka dla naiwnych.
      • silic Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 08.06.11, 23:44
        Super jesli mozesz pracowac, ale co je
        > sli bedziesz musiala lezec w lozku pare miesiecy? Czy pan bedzie taki chetny ut
        > rzymywac pania z calymi tymi dodatkowymi ciazowo-chorobowymi przyjemnosciami? A
        > co z opieka nad pania? Gotowanie, sprzatanie itd, to wszytko spada na partnera
        > . Po narodzinach tez przez jakis czas kobieta zdana jest na faceta, a pozniej.
        > . pozniej to juz dochodzi cala masa dodatkowych obowiazkow i wyrzeczen zwiazan
        > a z wychowywaniem dziecka.

        Tylko, że nawet po ślubie nie masz możliwości zmuszenia małżonka do opiekowania się żoną, sprzątani, gotowania i innych takich. Można oczywiście sądownie zrobić skok na kasę małżonka ale dokładnie to samo można zrobić wobec ojca dziecka nie będącego mężem matki ( art. 141 i 142 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego).

        > Jaka ta dziewczyna ma pewnosc, ze pan i z tych obowiazkow nie bedzie chcial sie
        > wywinac(bo nie zdawal sobie sprawy, albo poprostu BO NIE), jesli nie mogl godz
        > iny w urzedzie dla niej poswiecic?

        Nie ma też żadnej pewności po spędzeniu godziny w urzędzie. Może się tylko łudzić tak jak wy się łudzicie w tym i podobnych wątkach, obdarzając umowę między dwojgiem ludzi cechami , której ona nie posiada.
        • niceflower454 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 00:40
          Sluby są zawierane wyłącznie ze względu na dzieci w dzisiejszych czasach.Nie oszukujmy sie.Choc na pewno jest grono osob dla ktorych korzystniej byloby nie brac slubu,a miec dziecko.I grono tych,ktorzy chca miec dziecko,a nie chca miec za wiele wspolnego z drugim rodzicem.Dlatego udaja wiecznych kawalerow badz lawirują.Taki dysonans emocjonalny i niezgoda wewnetrzna ,ktora widac na twarzy.
          • yvona73pol Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 02:17
            Yarzynko, to moze okropne, co napisze, ale.... czy nie jest tak, ze ta wizja starania sie o potomka, ci znajomi co probuja i nic, nie wplynela na niego w ten sposob, ze uzaleznia slub (w swojej glowie) od dziecka wlasnie? Ze jak sie okaze, ze dzieci miec nie mozecie, to on sie wymiksuje i poszuka innej partnerki, ktora moze?
            I nie mowicie, ze taki typ nie istnieje, bo sa tacy panowie. Nie mowie tego w sposob wartosciujacy (co sobie mysle, to moja sprawa), po prostu fakty.
            Jakistam procent takich ludzi istnieje, wiec ryzyko (minimalne, ale jest) moze byc.
            • merdam.ogonkiem Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 02:43
              związek musi opierać się na kompromisach, tak więc ty ustąp z dzieckiem a on niech ustąpi ze ślubem. Masz rację, że chcesz ślubu zanim urodzisz dziecko, ze związku nieformalnego można wyjść w 5 minut, rozwód wymaga czasu, również czasu na przemyślenia. Nie zapominaj, ze dziecko zmienia całe życie i łatwość wyjścia ułatwia ucieczkę przed odpowiedzialnością.
            • niceflower454 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 12:08
              do yvona73-nie widze w tym niczego zlego..pod warunkiem,ze facet mowi o tym wprost.Mnie akurat problem bezplodnosci (na razie!!) nie dotyczy,ale jakiegos faceta moze dotyczyc,chocby ze wzgledu na wiek.My jestesmy tylko pionkami do gry w rękach natury.

              Ślub nie jest dobrą okolicznoscia do prokreacji,tak naprawde dzala antykoncepcyjnie i nic z tego nie wychodzi..

              Czy ja bym poszla na dziecko bez ślubu? Tak.To zalezy kim byłby ten facet...i jaki by był.
    • rixyrix skoro masz wątpliwości, to odpuść ... 09.06.11, 02:59
      ... i zacznij rozglądać się za innym partnerem. I przyjrzyj się sobie, spokojnie, refleksyjnie, bo to o Twoje życie chodzi, niczyje inne, zweryfikuj ewentualnie jeszcze raz swe oczekiwania wobec życia, w tym od związków, mężczyzn, partnera na całe życie, jak w Twym życiu plasują się dzieci=potomstwo i nie pozwól by myślano o Tobie jak o przedmiocie. Banał, ale powinnaś to zrobić.
      Nie czytałam wcześniejszych wpisów, nie wiem jakie treści zawierają, te serio.
      Przede wszystkim w Twej wypowiedzi brak mi informacji o tym co Was łączy, lecz zdaje mi się, że nic szczególnie ważnego, sądząc po pytaniu. No, chyba, że świadomie wpuściłaś kij w mrowisko forum, a temat, nie powiem, nośny.
      Znamienne są Twe słowa, że nie odczuwasz potrzeby ani ślubu, ani dzieci (czy to teraz tylko, z nim właśnie ?). Skąd więc to pytanie ? Takimi bardzo poważnymi i zasadniczymi wątpliwościami niemal sama dajesz sobie odpowiedź, dziewczyno - nie !
      Nie będę Ci radzić, tylko przedstawię swój punkt widzenia na te kwestie.
      Dla mnie mieć dziecko znaczy unieśmiertelnić miłość, przekazać ją nowemu życiu, kolejnemu człowiekowi, wychowywać go razem i kształtować we wspólnym systemie wartości, w spokoju, cieple, odpowiedzialnie, w trwałym związku znającym kompromisy i szanującym odmienności. Ze ślubem lub bez. Dziecko stanowi kolejny etap, niejako obopólnie pożądaną konsekwencję rozwoju związku z miłości, a nie uzasadnienie konieczności jego trwania.
      Nie czułam parcia na bycie mężatką i matką, by zaspokoić oczekiwania szeroko rozumianego otoczenia. Szczęśliwie, dom takiego parcia też na mnie nie wywierał. Jestem singielką, bezpotomną, nigdy niezamężną. Spoglądając przez lata dookoła, nie żałuję. By było jasne - nie jestem feministką. Mam powodzenie, ale po prostu nie trafiłam na ciekawego mężczyznę. To nic niezwykłego, bo nas niestety statystycznie jest więcej i jesteśmy lepiej wykształcone, bardziej samodzielne. Lepiej nie trafić, niż ugrzęznąć w układzie z góry zdanym na rozsypkę i traumę dla wszystkich.
      Może za krótko z sobą jesteście i nie przegadaliście jeszcze otwarcie tak ważkich spraw ?
      Jego oczekiwania są bardzo nierozumne, niedojrzałe, egoistyczne, jak wobec lalki mającej spełniać jego życzenia. Czy zapytałaś go na jak długo tego chciejstwa i zainteresowania mu starczy ? Co on chce dać, tylko plemniki na start ?! A reszta życia Twego, jego, tego dziecka ?
      Ogarnij wyobraźnią, spróbuj, przyszłość z tym mężczyzną. Mnie nie wydaje się ona ciekawa, żadną miarą.
      Moim skromnym zdaniem, tylko rozważne przemyślenia mogą uchronić Cię przed krokiem rzutującym na całą Twą przyszłość. Życzę Ci rozsądnych refleksji i zdrowego egoizmu wobec siebie samej :-) Życie mamy tylko jedno.


    • sonajda Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 09:01
      Jak to ślub nic nie gwarantuje? A chociaż to gwarantuje, że po ślubie ona dziedziczy po mężu, a nie rodzina jego. To choćby tyle. Nie wiem, jak jest z rentami dla dzieci i żony po ojcu, ale jak się cokolwiek stanie, to jest prawnie zabezpieczona.

      Ja uważam, że jak ktoś się na tak mega poważną rzecz decyduje, jak dzieci, to taka drobnostka jak ślub nie powinna być dla niego przeszkodą.
      Ale widać jest tak - ty zaspokój moje potrzeby, a ja twoich nie zaspokoję. I argumenty tu nic nie mają do rzeczy, bo dla każdego jego własne argumenty są najsensowniejsze i najmocniejsze....
    • pszenic Legalizacja konieczna 09.06.11, 11:41
      Najlepiej w formie pelnej, czyli slub koscielny i/lub cywilny. W Hiszpanii jest wynalazek zarejestrowanego konkubinatu pod nazwa pareja de hecho (para skonsumowana). Idzie sie ze swiadkami do urzedu gminy i rejestruje zwiazek. Po tym dzieci nabywaja wszelkie prawa jak w malzenstwie, a takze nabywa je partner/ka. Hiszpanie przestrzegaja tego. Byl znany przypadek, gdzie zginal ojciec piatki dzieci, jedyny zywiciel rodziny. Para byla niezalegalizowana. Musieli opuscic mieszkanie, ktore przynalezalo potem dalszej rodzinie. Pozostali bez zadnej renty. Dlatego legalizacja w jakiej formie jest potrzebna
      • neoaferatu Re: Legalizacja konieczna 09.06.11, 11:56
        Yarzynka, identyczną sytuację miała moja przyjaciółka, facet zakochany, koniecznie chciał mieć dziecko, ale ślubu absolutnie nie!!! Facet miał jakieś problemy wewnętrzne, niby bardzo zakochany, dziecka baaaaaaaaaaaardzo pragnął, a potem mu ni stąd ni zowąd przeszło i przyjaciółka sobie gratuluje, że była ostrożna i nie dała się nabrać mimo że była zakochana. Miłość oznacza szacunek, a nie realizowanie swoich (chwilowych) kaprysów za wszelką cenę kosztem drugiej osoby. Wiele kobiet chodzi po świecie z jednym lub więcej dziećmi, których wcześniej baaaaaaaaaaaaaaaaardzo zakochani konkubenci chcieli mieć dzieci ale ślubu nie. No i oni mają dzieci. A one je wychowują i są same.
        • niceflower454 Re: Legalizacja konieczna 09.06.11, 12:13
          do neoaferatu- i ty wierzysz jeszcze w milosc do grobowej deski? No po prostu mnie osłabiasz...Z naturą nigdy nie wygrasz.

          Hipotetycznie sytuacja.Masz dzieci/dziecko z pania /panem x czy y,spotykasz kogos innego z kim tez chcesz miec dziecko..Co wtedy zrobisz? Bo czy warto miec np.dwojke czy jedno dziecko z jednym z wyjatkowych panow czy po jednym dziecku z kazdym z nich? Jak sadzisz.Ja nie wiem...
          • niceflower454 Re: Legalizacja konieczna 09.06.11, 12:17
            im jestem starsza tym bardziej sie przekonuje,ze chec posiadania dziecka nie jest u mnie roznowazna z checia przezycia z tym panem az do konca z obrączką na reku.Nie zdecydowalabym sie urodzic dziecka facetowi ,ktory mi nie do konca pasuje,ale proponuje spokojne,bezpieczne zycie w malzenstwie...
        • silic Re: Legalizacja konieczna 10.06.11, 22:50
          W
          > iele kobiet chodzi po świecie z jednym lub więcej dziećmi, których wcześniej ba
          > aaaaaaaaaaaaaaaardzo zakochani konkubenci chcieli mieć dzieci ale ślubu nie. No
          > i oni mają dzieci. A one je wychowują i są same.

          A ile kobiet chodzi po świecie z jednym lub większą ilością dzieci poczętych w związku małżeńskim i jak to się mogło stać, że magia ślubu nie zapobiegła w samotnym wychowywaniu ...
        • corgan1 Re: Legalizacja konieczna 07.06.13, 03:24
          > Facet miał jakieś problemy wewnętrzne, niby bardzo zakochany,
          > dziecka baaaaaaaaaaaardzo pragnął, a potem mu ni stąd ni zowąd przeszło i przyjaciółka
          > sobie gratuluje, że była ostrożna

          Czyli skoro nie dostał to czego chciał to poszedł sobie szukać szczęścia gdzie indziej? No bo ile można czekać?

          btw - kobiety też można dyskwalifikowac jeśli mają problemy wewnętrzne?

          > Miłość oznacza szacunek,

          Obu stron? Kobiety też mają okazywać szacunek mężczyznom? Bo że odwrotnie to jakby jest oczywiste.

          > a nie realizowanie swoich (chwilowych) kaprysów za wszelką cenę kosztem drugiej osoby.
          Kieruj te uwagi raczej do pań. :))
      • niceflower454 Re: Legalizacja konieczna 09.06.11, 12:25
        do przenic-konkubinat,nie konkubinat ,ślub czy nie ślub.Kazda forma legalizacji do odbieranie wiekszosci nieuprzywilejowanych prawa do dziecka.

        Nie kazda kobieta musi wymuszac na facecie dziecko 7-8 lat.Czasami bywa tak,ze spotykaja sie ludzie,patrza na siebie,zakochuja sie i ta potrzeba pojawia sie OD RAZU.

        Dziecko po tylu latach zwiazku nie jest dzieckiem z miłości.To proste dosyc.Faktem jest jednak,ze nie kazdy spotyka wlasciwa partnerke /partnera do prokreacji od razu.Zazwyczaj nie.A narzeczenstwo,sluby to tak naprawde marnowanie CZASU.Ktory jest bezcenny.
        Miłość to luksus.Inni znosza szary obowiazek,presje wieku lub wymuszenie (wpadke).Na ten luksus nie kazdego stac.
        Obraczka nie ma tu absolutnie nic do rzeczy.
    • pani_blekotowa Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 12:30
      Nie, nie, nie! Żadnych takich: dzieci tak a ślub nie.
      Mam dwa takie przypadki w bliskim otoczeniu - oba związki się rozpadły - w pierwszym gość chciał zagarnąć majątek i koleżanka musiała udowodnić przed sądem, że dzieci rzeczywiście są jego, bo się wypierał. W drugim przypadku jeszcze większe bagno, ludzie żyli bez ślubu 16 lat - dwoje dzieci się im urodziło, ale dom i kredyt są na firmę faceta. Po rozstaniu ona mieszka w wynajmowanym mieszkaniu z dwójką, a on faktycznie zagarnął cały ich wspólny dorobek. Już prawie ROK czekają na pierwszą rozprawę! Wg prawników zresztą ona nie ma szans by wygrać jakiekolwiek pieniądze od niego poza śmieciowymi alimentami. Takie mamy wspaniałe prawo :(
      Moja babcia mawiała, że można żyć sobie na kocią łapę, ale jak są dzieci to papier musi być. I to są święte słowa.
      "W środku mroźnej zimy, odkryłem nagle, że mieszka we mnie niezwyciężone lato"
      A.Camus
      • niceflower454 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 15:51
        do pani blekotowa- i ty uwazasz,ze gdyby miala slub to by w tych przypadkach wydarła więcej niż alimenty? E......no ja cię proszę.Nie pisz bzdur.
        • pani_blekotowa Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 06.06.13, 22:42
          Zamiast mnie obrażać czytaj ze zrozumieniem. Jeśli mieli wspólny majątek zapisany na jedno, i nie są małżeństwem to się on należy, temu, na które jest zapisany. W małżeństwie majątek w połowie należy do męża w połowie do żony. Nie wiesz, nie znasz się - nie zabieraj głosu.
          • six_a Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 07.06.13, 00:11
            obudziłaś się po dwóch latach?
            normalnie rekord chyba
    • mirtillo25 Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 09.06.11, 23:34
      A to nietypowa sprawa. Z reguły faceci nie chcą i pierwszego, i drugiego ;P

      Dobrze robisz. Ślub jest nie tylko dla Ciebie, ale przede wszystkim jest zabezpieczeniem dla dziecka. Jak sobie tatuś zmieni zdanie i odejdzie, to go alimenty i tak dogonią :) Poza tym jak wyrodny tatuś kopnie w kalendarz, to zawsze coś ten dzieciak dostanie w spadku. Może jest to mało romantyczne podejście, ale nikt o romantyzm nie pyta, kiedy dziecko ma potrzeby.
      Dobrze robisz. Nalegaj na ślub. Jak chce dziecka, to niech się zobowiąże :)
      • silic Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 10.06.11, 22:48
        No i kolejna nawiedzona...

        > Dobrze robisz. Ślub jest nie tylko dla Ciebie, ale przede wszystkim jest zabezp
        > ieczeniem dla dziecka. Jak sobie tatuś zmieni zdanie i odejdzie, to go alimenty
        > i tak dogonią :)

        Uświadomcie sobie , że ślub niczego nie zmienia w sytuacji dziecka. Ew. alimenty należą się dziecku bez względu na to, czy jego rodzice mieli ślub czy nie.

        > Poza tym jak wyrodny tatuś kopnie w kalendarz, to zawsze coś ten dzieciak dostanie w spadku.

        Tatusiem i mamusią jest się bez ślub i fakt bycia/nie bycia małżeństwem zupełnie nie wpływa na to , czy i jak dziecko dziedziczy. Jak już chcecie jakoś argumentować konieczność zwarcia ślubu to postarajcie się , proszę, o argumenty osadzone w rzeczywistości.
        Znamienite jest nazwanie tego pana "wyrodnym tatusiem", mimo kompletnego braku wiedzy o jego zdolnościach rodzicielskich. Same argumenty z gatunku "samiec twój wróg"....
        • silic Re: on chce dzieci, nie chce slubu.... 10.06.11, 22:48
          Nie "znamienite" a "znamienne" , oczywiście.
Pełna wersja