może ktos cos doradzi :(((((

07.06.11, 13:27
witam jestem tu nowa,i proszę o rade może ktoś jest w podobnej sytuacji do mojej.Jestem żona i matka dwójki dzieci mam problemy z mężem,pomijając fakt że róznimy sie charakterami,mało ze soba rozmawiamy jakos da się to przezyć.... moim największym problemem jest to że mój maż prowadzi firmę ja mu pomagam ale całą kase trzyma On i oczywiscie sam decyduje i wyznacza na co ma mi dać.problem w tym że przy kazdej kłótni mąz próbuje ukarać mnie blokadą kasową,tzn jak jesteśmy pokłóceni to przyslowiowej złotówki nie chce mi dać.Jestem na studiach dziennych ,wybrałam się jak dzieci poszły do przedszkola aby zdobyć jakies wykształcenie i móc godnie zarabiać w przyszłości, zgodził sie na to a teraz czuje sie pewnie bo musze sie jego prosic o każdy grosz...błagam poradzcie co robić,rozmawianie,plakanie,obrażanie nic nie pomaga. Chciałabym te studia zrobić juz raz je przerwałam bo zaszłam w ciąże. może pozew o alimenty na mnie i na dzieci jest dobrym rozwiązaniem i nauczka dla niego..... nie wiem:(
    • sweet_pink Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 13:48
      To co cię spotyka nazywa się przemoc ekonomiczna, jest to jedna z odmian przemocy psychicznej (bardzo prawdopodobne że doświadczasz też innych form przemocy psychicznej, ale nie są na razie tak nasilone i tak dokuczliwe ta, żebyś je uświadomiła sobie). Powinnaś poszukać pomocy specjalisty, psycholog (dostępny na nfz) albo ośrodek pomocy kobietom w kryzysie w twojej okolicy (w stolicy jest OPTA). U mnie po znacznie delikatniejszej formie tego typu przemocy skończyło się na stanach lekowych na tle pieniędzy...minęły lata a dla mnie nadal wydanie na raz kwoty większej niż 500zł jest olbrzymim wysiłkiem psychicznym.

      Niestety raczej będziesz musiała przemeblować plany zawodowe i zacząć zarabiać, bo przekonanie faceta by pozbawił sam siebie metody nacisku na Ciebie (np dając dostęp do konta) ma bardzo mizerne szanse powodzenia.
      • simply_z Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 13:54
        A). U mnie po znacznie delikatniejszej formie tego typu przemocy skończyło się
        > na stanach lekowych na tle pieniędzy...minęły lata a dla mnie nadal wydanie na
        > raz kwoty większej niż 500zł jest olbrzymim wysiłkiem psychicznym.
        >
        ale ty nie zarabialas i partner stosowal wedlug ciebie taka przemoc czy tez chodzilo o wspolna kase?
        ze podraze temat...
        • sweet_pink Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 14:27
          Było zawsze wspólne konto i dostęp do pieniędzy zawsze miałam.
          U mnie chodziło o to, że on bez konsultacji wydawał duże kwoty ze wspólnych pieniędzy naruszając stabilność budżetu...w efekcie nie było oszczędności, czasem ledwo starczało do pierwszego, trzeba było przesuwać w czasie ważne wydatki typu zakup obuwia, leczenie zębów. Kasa szła na elektroniczne bajery, ubrania i inne rzeczy drugiej jeśli nie trzeciej potrzeby. Jak już się konsultował to polegało to na metodycznym urabianiu mnie na zakup metodami wszelkimi. Przy czym on miał odłożone swoje pieniądze, a ja nie miałam swojego zaplecza. Kasę na konto mieliśmy z różnych źródeł...mieliśmy problemy więc przez jakiś czas były to socjal mój i jego, później oboje pracowaliśmy.
      • piotr_57 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 13:58
        sweet_pink napisała:

        > ... bo przekonanie faceta by pozbawił sam siebie metody nacisku na Ciebie (np dają
        > c dostęp do konta) ma bardzo mizerne szanse powodzenia.

        Taaak? A ja jestem innego zdania:)
        • sweet_pink Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 14:28
          To napisz autorce jak, bo ja nie wiem jak zrobić to skutecznie.
          • piotr_57 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 14:38
            sweet_pink napisała:

            > To napisz autorce jak, bo ja nie wiem jak zrobić to skutecznie.

            Nie udzielam na forach rad w sprawach indywidualnych:)
            Moje "myślenie" toczyło by się następującym torem: dlaczego ona, decydując się na wniesienie pozwu o alimenty, a nie pomyśli najpierw o podziale majątku. Co wpisze w pozwie rozwodowym "w rubryce" dochody?, a co w rubryce posiadany majątek?
            Dlaczego sąd miałby zasądzić alimenty na rzecz osoby posiadającej (być może) pokaźny majątek i dysponującej pokaźnym dochodem, którego ta osoba nie potrafi zdefiniować?
            Ale sprawa jest dość złożona, trzeba by zapoznać się z całością problemu.
            • sweet_pink Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 14:50
              No jak nie udzielasz, to pozostaje autorkę do organizacji pomocowych odesłać.

              A opcje nie droga prawną mi żadne do głowy nie przychodzą.
            • triss_merigold6 Halo, halo 07.06.11, 17:57
              W pozwie rozwodowym nie ma rubryki "dochody". W ogóle nie ma żadnej rubryki, bo pozwy pisze się samodzielnie lub wypełnia wg. wzorów. Sąd może ale nie musi wezwać do przedstawienia PIT albo zaświadczenia o dochodach z zakładu pracy, jeśli wysokość alimentów jest kwestią sporną.
              O posiadany majątek przy sprawie rozwodowej sąd w ogóle nie pyta, podział majątku to sprawa odrębna.
              • piotr_57 Re: Halo, halo 07.06.11, 18:03
                triss_merigold6 napisała:

                > W pozwie rozwodowym nie ma rubryki "dochody". W ogóle nie ma żadnej rubryki, bo
                > pozwy pisze się samodzielnie lub wypełnia wg. wzorów. Sąd może ale nie musi
                >
                wezwać do przedstawienia PIT albo zaświadczenia o dochodach z zakładu prac
                > y, jeśli wysokość alimentów jest kwestią sporną.
                > O posiadany majątek przy sprawie rozwodowej sąd w ogóle nie pyta, podział mająt
                > ku to sprawa odrębna.

                A świstak zawija....
                • triss_merigold6 Re: Halo, halo 07.06.11, 18:06
                  Hm... wydaje mi się, że rozwodziłam się niedawno i że jestem na bieżąco z przepisami i praktyką...
                  Nie dołączaliśmy do pozwu zaświadczeń o dochodach, słowo na temat majątku stron nie padło. Rozwód za porozumieniem stron.
                  • piotr_57 Re: Halo, halo 07.06.11, 18:14
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Hm... wydaje mi się, że rozwodziłam się niedawno i że jestem na bieżąco z przep
                    > isami i praktyką...
                    > Nie dołączaliśmy do pozwu zaświadczeń o dochodach, słowo na temat majątku stron
                    > nie padło. Rozwód za porozumieniem stron.

                    Wskaż miejsce gdzie my rozmawiamy o rozwodzie!?
                    Przeczytaj cały wątek, a nie wyrwane z kontekstu zdanie. Inaczej rozmowa nie ma sensu.
                    • triss_merigold6 Re: Halo, halo 07.06.11, 18:50
                      Akurat o rozwodzie wspomniałeś Ty 2 posty wyżej.
                      • piotr_57 Re: Halo, halo 07.06.11, 19:50
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Akurat o rozwodzie wspomniałeś Ty 2 posty wyżej.

                        Ok.
                        Pozostańmy przy swoich zdaniach.
                        • wartosc.energetyczna Re: Halo, halo 07.06.11, 20:23
                          piotr_57 napisał:

                          > triss_merigold6 napisała:
                          >
                          > > Akurat o rozwodzie wspomniałeś Ty 2 posty wyżej.
                          >
                          > Ok.
                          > Pozostańmy przy swoich zdaniach.

                          nic by ci sie nie stało gdybyś raz przyznał się do małej pomyłki zamiast wyskakiwać ze świastakiem :)
                          • piotr_57 Re: Halo, halo 07.06.11, 20:34
                            wartosc.energetyczna napisała:

                            > nic by ci sie nie stało gdybyś raz przyznał się do małej pomyłki zamiast wyskak
                            > iwać ze świastakiem :)

                            Trudno się przyznać do czegoś czego nie widzę.
                            A świstak ? ? -zawija :D
                            >
                            • wartosc.energetyczna Re: Halo, halo 07.06.11, 20:37
                              piotr_57 napisał:

                              > wartosc.energetyczna napisała:
                              >
                              > > nic by ci sie nie stało gdybyś raz przyznał się do małej pomyłki zamiast
                              > wyskak
                              > > iwać ze świastakiem :)
                              >
                              > Trudno się przyznać do czegoś czego nie widzę.
                              > A świstak ? ? -zawija :D
                              > >

                              zawija, w papiery rozwodowe
    • anaisanais96 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 14:06
      Niestety trafiłaś na dup***. Jesteście małżeństwem i kasa jest wspólna. Dlaczego w ogóle dopuściłąś do takiej sytuaccji, że mąż ci wydziela pieniądze. My wzięliśmy ślub gdy ja byłam na dziennych studiachi mąż od razu dał mi pełny dostęp do swoich pieniędzy. Z reszta powiedział że od dzisiaj to są nasze wspólne pieniądze.
      • wez_sie Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 14:13
        ale kochany :**
        i jak sie wydaje kase mezusia?
        • wersja_robocza Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 14:17
          Wspólną kasę. Nie kasę mężusia.
          • grassant Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 14:34
            wersja_robocza napisała:

            > Wspólną kasę. Nie kasę mężusia.

            co twoje (mężusia) to moje. a co moje to tobie nic do tego. znamy, znamy tę infantylną filozofię.
            • wersja_robocza Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 14:39
              Anais napisała, ze ona swoją kasę zatrzymuje dla siebie, a wydaje kasę męża? Chyba wyobraźnia was ponosi.
    • berta-death Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 14:34
      Wszystko co zostało zarobione przez jednego z małżonków automatycznie staje się wspólnym majątkiem, do którego prawo dostępu mają obie strony. Spokojnie możesz go pozwać o alimenty. Tak jak to ktoś zauważył wcześniej jest to klasyczna przemoc ekonomiczna i na to jest paragraf. Poradź się jakiegoś prawnika. Jak nie masz pieniędzy na poradę to poszukaj na stronach organizacji pomagających kobietom w potrzebie. Tam porady udzielane są za darmo.

      No i zastanów się, czy warto ten związek dalej ciągnąć.
    • martishia7 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 14:52
      Nie dostaniesz alimentów na siebie w trakcie trwania małżeństwa. Na siebie możesz jedynie wystąpić o realizację obowiązku przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny przez wypłacanie Ci w części jego wynagrodzenia lub innych należności.
      A tak BTW zaprzestałabym jakiejkolwiek "pomocy" w prowadzeniu firmy do momentu zatrudnienia mnie przez pana w tejże firmie.
      • piotr_57 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 16:45
        martishia7 napisała:


        > A tak BTW zaprzestałabym jakiejkolwiek "pomocy" w prowadzeniu firmy do momentu
        > zatrudnienia mnie przez pana w tejże firmie.

        Jeśli przepisy się ostatnio nie zmieniły, to małżonek nie może zatrudnić żony w swojej firmie:)

        • martishia7 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 16:57
          Dopsz, dopsz, niech zgłosi jako osobę współpracującą.:P
          • piotr_57 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 17:21
            martishia7 napisała:

            > Dopsz, dopsz, niech zgłosi jako osobę współpracującą.:P

            Aaaa, to będzie musiał zapłacić pełen ZUS od niej, około 900zł.
            Słona cena za głupotę. Skoro pan jest skąpy, to pewnie nie zechce jej ponieść, a to z kolei, czyni radę mało przydatną :)
      • horpyna4 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 18:25
        Nie masz racji. Od jakiegoś czasu można dostać alimenty w trakcie trwania małżeństwa.

        Trzeba po prostu o mnie wystąpić, a po przyznaniu założyć własne konto, na które alimenty będą wpływać. Nie potrzeba do tego rozwodu.
        • piotr_57 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 18:29
          horpyna4 napisała:

          > Nie masz racji. Od jakiegoś czasu można dostać alimenty w trakcie trwania małże
          > ństwa.

          Na kogo???
          Może przeczytaj dokładnie co ona napisała , hę?
    • kociaczek30_net Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 16:40
      ja mam podobnie przed ślubem rodzice kupili mi mieszkanie i je wyremontowali pomieszkalismy tam 5 lat i doszliśmy do wniosku że je sprzedamy a kasa pójdzie na konto jak się potem okazało ja z tej kasy nic nie miałam bo prawie wszystko wydał mój mąż załozył firmę ale o wiele rzeczy w ogólemnie sie nie pytał jak już ma firmę to musiałam sie prosić go o każdą sumę nie ważne że większośc pieniędzy wydawałam na potrzeby dziecka i tak się zawsze czepiał że za dużo wydaję więc doszłam do wniosku że koniec z tym i poszłam do pracy pierwsza wypłata wpłynęła na nasze wspólne konto po czym po 3 tyg mój mąż zrobił mi awanturę że całą SWOJĄ WYPŁATĘ wydałam na niewiadomo co doszłam do kolejnego wniosku że trzeba założyć sobie swoje konto
      bo w małżeństwie jest tak co twoje to moje a co moje to nie ruszj
      a w twoim przypadku to kazałam bym żeby twój mąż cię zatrudnił i wypłcał ci normalną pensję a jak nie to pozwij go do sądu że nie dale ci na utrzymanie siebie dzieci i domu!!!!!
      • piotr_57 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 16:47
        kociaczek30_net napisała:

        > a w twoim przypadku to kazałam bym żeby twój mąż cię zatrudnił

        To jeszcze musiałabyś prawo zmienić :)


      • triss_merigold6 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 18:01
        Frajerka. Dochody ze sprzedaży majątku odrębnego, przedślubnego, nie wchodzą w skład wspólnoty małżeńskiej. Przychody np. z wynajmu przedślubnego mieszkania - owszem, idą do wspólnego budżetu.
        Autorka może złożyć pozew o zabezpieczenie potrzeb rodziny przez męża w postaci przekazywania jej bezpośrednio jakiejś kwoty.
    • krwawa_orlica Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 18:55
      Jak dla mnie patologia.
      • lolunia_1909 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 20:23
        tez tak się własnie czuje .....
    • minasz Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 19:46
      mysle ze takie cos wystepuje prawie w kazdym zwiazku kiedy jedna osoba jest uzalezniona finansowo od drugiej
      • krwawa_orlica Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 20:09
        No, a ja uważam, że takie związki to patologia stosowana.
      • mijo81 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 20:15
        Dlatego trzeba się finansowo uniezależnić .... ale niektóre są zbyt leniwe by zdecydować się na taki krok
        • krwawa_orlica Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 20:18
          Albo zbyt głupie i naiwne. :D
        • lolunia_1909 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 20:25
          no rzeczywiście zabłysłeś.... studiuje na dziennych studiach,pomagałam męzowi,zajmowałam i zajmuje sie domem i dwójką dzieci... uwazasz że to mało?
          • krwawa_orlica Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 20:48
            Nie sądzę, że jesteś leniwa, ale nie pomyślałaś po prostu, bezsensownie uzależniłaś się od męża, nie mając w zanadrzu własnych środków, znajdź pracę, dzieciom niech facet wynajmie nianie, możesz powiedzieć, że w zamian nie musi płacić Tobie i oduzależnij się finansowo, miej własne pieniądze, żeby nie być na łasce księciunia.
    • lolunia_1909 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 20:33
      dzięki Wam wielkie nie sądzilam że tyle osób odpisze,rozumie....to małżeństwo nie potrwa zbyt długo,nie potrafie tego strawic ale narazie musze działac żeby miec na cokolwiek chociazby na złozenie pozwu o rozwód....ktos tam dobrze napisał Patologia-tez tak czuje, wielki dom,niby kasa jest tzn On ma :( u nas od poczatku tak było-miałąm nadzieje że sie zmieni no nic trzeba działac a nie się użalać nad swoim losem.praca-oczywiście,przeniose sie na zaoczne nie ma problemu ale sami wiecie jak jest z praca a w szczególnosci z niepełnym wykształceniem,bede sie z nim handryczyc o podział itp to moze trwać z rok a za coś trzeba żyć.... co z tą PRZEMOCĄ EKONOMICZNA,ktos może coś wie więcej na ten temat co moge zrobić i wogóle.... dzieki wam wszystkim że zainteresowaliscie się moją sytuacja:)
      • piotr_57 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 20:45
        lolunia_1909 napisała:
        ...chociazby na złozenie pozwu o rozwód...

        To najmniejszy problem. Napisz prośbę do sądu o zwolnienie z wpisu. Sąd na 100% przystanie.

        .ktos tam dobrze napisa
        > ł Patologia-tez tak czuje,

        To źle czujesz. :) To nie jest patologia, nie dołuj się sama.

        wielki dom,niby kasa jest tzn On ma

        Nie :) oboje macie!! Wystąp do sądu o zniesienie współwłasności majątkowej, zamiast o rozwód. Nawet najgłupszy adwokat szybciutko wytłumaczy Twojemu mężowi czym to grozi.

        :( u nas od pocz
        > atku tak było-miałąm nadzieje że sie zmieni no nic trzeba działac a nie się uża
        > lać nad swoim losem.

        Działaj ,ale niepochopnie!!
        Powiedz mężowi, że weźmiesz drogiego papugę do podziału majątku i, że zobowiążesz się zapłacić mu 30% pozyskanej od niego sumy! to go otrzeźwi

        praca-oczywiście,przeniose sie na zaoczne

        A to niby dlaczego ? ? Z powodu tego, że Twój mąż to złamas kutany ?? Nie bądź glupia, "cierpieć" powinien winny a nie ofiara.

        nie ma problemu a
        > le sami wiecie jak jest z praca a w szczególnosci z niepełnym wykształceniem,be
        > de sie z nim handryczyc o podział itp to moze trwać z rok

        Myślę, że jak się dobrze za to weźmiesz to załatwisz w dwa tygodnie!! Potrzebny Ci tylko dobry mediator sądowy!!

        a za coś trzeba żyć..

        Zaciągaj zobowiązania.


        > .. co z tą PRZEMOCĄ EKONOMICZNA,ktos może coś wie więcej na ten temat co moge z
        > robić

        Papuga i mediator. Dopóki jest majątek, sprawa jest prosta do załatwienia.
        • lolunia_1909 Re: może ktos cos doradzi :((((( do piotr 27 07.06.11, 21:29
          powiedz mi co radzisz?co mam najpierw zrobić ,czytam o tej przemocy ekonomicznej i jestem w szoku dopiero sobie uświadomiłam jakie piekło mi mąż zaserwował... co z tym mediatorem,jaki pozew mam napisac co zrobic widze ze jesteś poinformowany w tej sprawie... jak mam zacząć...dziekuje ci.
          • piotr_57 Re: może ktos cos doradzi :((((( do piotr 27 07.06.11, 21:50
            lolunia_1909 napisała:

            > powiedz mi co radzisz?

            Jedyne co mogę Ci doradzić to zatrudnienie prawnika. Sprawa jest prosta i nie wymaga wielkich umiejętności. Ale oczywiście im "lepsze" nazwisko, tym bardziej piorunujący efekt.
            Z tego co piszesz wnioskuję, że jesteś w marnym stanie psychicznym, a to już 90% porażki.
            Musisz znaleźć kogoś kto Cie zastąpi.

            co mam najpierw zrobić ,czytam o tej przemocy ekonomiczn
            > ej i jestem w szoku dopiero sobie uświadomiłam jakie piekło mi mąż zaserwował..
            > . co z tym mediatorem,jaki pozew mam napisac co zrobic widze ze jesteś poinform
            > owany w tej sprawie... jak mam zacząć...

            Nie musisz nawet pozwu pisać. Możesz opisać sytuacje i zwrócić sie do sądu rodzinnego o pomoc prawną w formie mediatora. Sposobów są dziesiątki. Musisz (w porozumieniu z prawnikiem) określić swoje priorytety, a wtedy on wybierze odpowiednia strategie postępowania.

            dziekuje ci.

            Nie przyjmuję :)
            Niczego dla Ciebie nie zrobiłem, więc i podziękowania mi sie nie należą. :)
            • lolunia_1909 Re: może ktos cos doradzi :((((( do piotr 27 07.06.11, 21:59
              zapewniam Cie że mam jeszcze w zanadrzu trochę siły wewnętrznej która postaram się wykorzystać, wszystko fajnie tylko ze ja nie mam siana na prawnika, żaden dobry prawnik nie będzie chciał ze mną rozmawiać jak mu 2 tys na początek nie wyłożę. opisac sytuacje do sadu rodzinnego- myślisz ,że będa chcieli pomóc.wydawało mi sie że oni pozwy przyjmują a nie litanie o problemach z mężem.
              • piotr_57 Re: może ktos cos doradzi :((((( do piotr 27 07.06.11, 22:19
                lolunia_1909 napisała:

                > zapewniam Cie że mam jeszcze w zanadrzu trochę siły wewnętrznej która postaram
                > się wykorzystać, wszystko fajnie tylko ze ja nie mam siana na prawnika, żaden d
                > obry prawnik nie będzie chciał ze mną rozmawiać jak mu 2 tys na początek nie wy
                > łożę.

                A próbowałaś?
                Opisz sytuację, określ majątek o który będzie sprawa i roześlij to pismo do kilku kancelarii z zapytaniem, czy podejmą się zastępstwa procesowego. Dziwnie jestem spokojny, że wszystkie się zgodzą! Inna sprawa ile sobie za to zażyczą!
                gdy już to pismo napiszesz najpierw daj mężowi do przeczytania(jeśli się go nie boisz). Już samo to może mu przywrócić rozsądek.

                opisac sytuacje do sadu rodzinnego- myślisz ,że będa chcieli pomóc.

                Jeśli jesteś osoba niepracująca, bez dochodów to sąd może przyznać Ci pomoc prawną z urzędu. Może odmówić ,ale wtedy przysługuje Ci zażalenie na postanowienie.

                wydawa
                > ło mi sie że oni pozwy przyjmują a nie litanie o problemach z mężem.

                Toteż nie masz pisać litanii, tylko "nakreślić" sytuację i zwrócić się o "pomoc z urzędu".
                A jeśli koniecznie chcesz pisać pozew, to napisz pozew, co za problem. Tu masz wskazówki :
                www.marekfeliks.pl/prawo/?nr=14
                Do pozwu dołącz wniosek o skierowanie sprawy do mediacji.
                Mówię jeszcze raz, jest 100 sposobów załatwienia tej sprawy.

      • sweet_pink Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 20:56
        Z punktu widzenia prawa To Ci nie powiem, pewnie są jakieś przepisy które zobowiązują męża do łożenia na żonę i dzieci, ale już tak dokładnie to może pomóc Ci osoba obeznana w temacie. Zazwyczaj przy instytucjach pomocowych są osoby udzielające porad prawnych.
        Z punktu widzenia psychologii to jesteś jak każda ofiara przemocy (pamiętaj, że pisze to tylko jako babka po przejściach, a nie specjalista, to moje spostrzeżenia, a nie prawdy objawione), przydała by się opieka by sytuacja nie zwichrowała Ci psychy...bez odpowiedniego podejścia do tego co Cię spotyka możesz stracić odwagę i energię na jakiekolwiek działania, albo totalnie stracić poczucie wartości, albo dorobić się nerwicy. Poczytaj sobie po sieci o przemocy psychicznej.
        Inna sprawa, że być może jesteście parą nadająca się do terapii, a być może nie (i pytanie czy chciałabyś ratować ten związek). To że mąż Ci to robi nie musi (ale może) wynikać z tego "że jest złamas i tak ma", tylko z tego że ma jakieś zaburzenia lęki problemy, nie rozumie pewnych rzeczy, a wypadkową jest takie zachowanie, a nie inne (ogólnie chodzi o to, że można u ludzi eliminować zachowania przemocowe prze terapię).
        A już inna sprawa, że jeśli pan ma potrzebę władzy i kontroli to trzeba trzymać rękę na pulsie w temacie przemocy psychicznej wobec dzieciaków.
        Ja dlatego gorąco polecam konsultację z psychologiem.

        A pracę prędzej czy później znajdziesz i jestem pewna że w razie rozstania sobie poradzisz...serio...jak kobity zaczynają działać w okół własnego życia to nie znam takiej co by jej się nie udało ;)
        • piotr_57 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 21:07
          sweet_pink napisała:

          >
          > Ja dlatego gorąco polecam konsultację z psychologiem.
          >
          A ja równie gorąco odradzam!
          Prawnik, docisnąć gnoja ryjem do gleby i... mediator.
          Mało? Do sądu, podzielić majątek! Mało? Zażądać "wyjawienia" majątku pozwanego!
          Mam jeszcze co najmniej 100 pomysłów na to jak zrobić mu kuku. Ci co zajmują sie tym na co dzień, mają jeszcze 1000! Byle było co z niego wyszarpnąć!! wyszarpną choćby z flakami.
          • sweet_pink Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 21:16
            Jak ma jaja to niech tak robi, jak nie ma to niech idzie po pomoc znaleźć jaja i jak znajdzie to niech robi.
            Wiesz Piotr Ty masz jaja na stałe, boś facet kobiety za swoimi czasem muszą się rozejrzeć. (jestem prawie pewna, że facet inne style przemocy też stosuje....pic polega na tym by nie udało mu się jej nastraszyć, zgnoić i psychicznie wgnieść w ziemię w reakcji na jej pierwszy cios)

            Ale pisz tak dalej bo bardzo energetyczne i pobudzające do działania to pisanie :)
            • piotr_57 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 21:30
              sweet_pink napisała:


              > Wiesz Piotr Ty masz jaja na stałe, boś facet

              :D:D:D F
              Motylem (facetem) byłem, ale przytyłem:D

              ..jestem prawie pewna, że facet inne style przemocy też stosuje...

              Pewnie tak, ale tylko z jednego powodu;bo ona mu na to pozwala!.

              p
              > ic polega na tym by nie udało mu się jej nastraszyć, zgnoić i psychicznie wgnie
              > ść w ziemię w reakcji na jej pierwszy cios)

              A to bardzo proste do uniknięcia.
              Gdybym to ja miał prowadzić tę sprawę, to spisuję odpowiednia umowę, biorę odpowiednie pełnomocnictwa i wysyłam ja na miesięczne wczasy na Mazury :)( za "swoje").
              Zanim by wróciła sprawa byłaby załatwiona. Bez sądu, bez krzyków, bez gróźb.
              Drugi miesiąc wczasów zapewniłby jej "skruszony" małżonek:), tak by jej minęły wakacje :D
              >
              > Ale pisz tak dalej bo bardzo energetyczne i pobudzające do działania to pisanie
              > :)

              :D:D:D najlepsza obrona jest atak!!
              (Jak mawiał człowiek genialny, w swej prostocie widzenia świata!)
              • sweet_pink Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 21:47
                Znakomite, po prostu znakomite :D
      • lolunia_1909 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 21:41
        jestem w szoku a Pan Piotr to psycholog, prawnik, nie wiedziałam że tacy ludzie jeszcze istnieją.... :)))
        • piotr_57 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 21:54
          lolunia_1909 napisała:

          > jestem w szoku a Pan Piotr to psycholog, prawnik,

          "Pan" Piotr jest największym wrogiem psychologów jaki chodzi po tym łez padole :)
          Niedawno dowiedziałem się, że prawnikiem też nie jestem :D:D

          nie wiedziałam że tacy ludzie
          > jeszcze istnieją.... :)))

          A plączą się dziady, niedopierdki mamuta, po świecie :D:D
    • szalonytom [...] 07.06.11, 20:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • akle2 Re: może ktos cos doradzi :((((( 07.06.11, 20:46
      No nie wiem, chyba trzeba będzie iść do "normalnej" pracy i przenieść się na studia zaoczne. Wcale nie takie rzadkie zjawisko. Z alimentami też spróbuj. Rodzic ma obowiązek łożyć na własne dziecko.
    • mahadeva watek dla zwolenników wspólnej kasy :) 07.06.11, 21:49

      • akle2 Re: watek dla zwolenników wspólnej kasy :) 07.06.11, 21:51
        No co Ty, zwolennikom wspólnej kasy takie rzeczy się nie przydarzają ;)
      • piotr_57 Re: watek dla zwolenników wspólnej kasy :) 07.06.11, 21:56
        mahadeva napisała:

        >
        Maha, jak zwykle masz rację :)
        Tylko trzeba umieć korzystać z tego przywileju :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja