brms
07.06.11, 14:12
Nie będzie krótko, ale liczę na Wasze przemyślenia.
A i B pracują w jednym zespole, na równorzędnych stanowiskach. Wszystko zaczęło się od niesnasek na gruncie towarzyskim, potem przeniosło się to na grunt pracowniczy, a w rezultacie doszło do niekontrolowanej sytuacji, o której interpretację Was poproszę.
A popełniła w swoim projekcie błąd. Zdarza się to wprawdzie rzadko, ale może mieć katastrofalne skutki, więc taki projekt jest potem kontrolowany. Traf chciał, że kontroli dokonywała B i wytknęła to A w bardzo nieprzyjemny sposób. Spotkało się to z równie agresywną reakcją A. Od tamtej pory B zaczęła przyczepiać się do A o każdy drobiazg, źle odstawiony kubek, inaczej zaparkowany samochód, wstawienie czegoś tam do windy, generalnie coś, na co nie zwracało się w firmie uwagi. A A nie potrafiła się zdobyć na żadną obronę, silniejszą reakcję, malała pod jej uwagami coraz bardziej. I przyszła dziś z prośbą o radę, bo doszło do tego, że myśli o zmianie pracy.
I tu moje pytanie do Was. Co sprawia, że dorosła (mówimy o kobietach 30-40 letnich) osoba nagle z silnego, odpowiedzialnego pracownika, dobrego fachowca, zmienia się w kłębek nerwów? Wspomniała, że teraz nawet kiedy na ulicy ktoś głośniej krzyknie jej zaczynają się trząść ręce. I że tak naprawdę sytuacja w pracy to był zapłon, problemy z B sporadyczne, a jej lęki nakręcają się już same. Dodam, że ma ustabilizowane życie i jak dotąd silną konstrukcję psychiczną. Nie wiem, może tak jak odmitologizowano narodziny dziecka i ujawniono depresję poporodową, może istnieje jakiś inny syndrom, o którym się nie mówi? Znacie takie przypadki? Z czym to może być tak naprawdę związane? I dlaczego pojawia się tak nagle?