Emocje w pracy, załamania nerwowe

07.06.11, 14:12
Nie będzie krótko, ale liczę na Wasze przemyślenia.

A i B pracują w jednym zespole, na równorzędnych stanowiskach. Wszystko zaczęło się od niesnasek na gruncie towarzyskim, potem przeniosło się to na grunt pracowniczy, a w rezultacie doszło do niekontrolowanej sytuacji, o której interpretację Was poproszę.

A popełniła w swoim projekcie błąd. Zdarza się to wprawdzie rzadko, ale może mieć katastrofalne skutki, więc taki projekt jest potem kontrolowany. Traf chciał, że kontroli dokonywała B i wytknęła to A w bardzo nieprzyjemny sposób. Spotkało się to z równie agresywną reakcją A. Od tamtej pory B zaczęła przyczepiać się do A o każdy drobiazg, źle odstawiony kubek, inaczej zaparkowany samochód, wstawienie czegoś tam do windy, generalnie coś, na co nie zwracało się w firmie uwagi. A A nie potrafiła się zdobyć na żadną obronę, silniejszą reakcję, malała pod jej uwagami coraz bardziej. I przyszła dziś z prośbą o radę, bo doszło do tego, że myśli o zmianie pracy.

I tu moje pytanie do Was. Co sprawia, że dorosła (mówimy o kobietach 30-40 letnich) osoba nagle z silnego, odpowiedzialnego pracownika, dobrego fachowca, zmienia się w kłębek nerwów? Wspomniała, że teraz nawet kiedy na ulicy ktoś głośniej krzyknie jej zaczynają się trząść ręce. I że tak naprawdę sytuacja w pracy to był zapłon, problemy z B sporadyczne, a jej lęki nakręcają się już same. Dodam, że ma ustabilizowane życie i jak dotąd silną konstrukcję psychiczną. Nie wiem, może tak jak odmitologizowano narodziny dziecka i ujawniono depresję poporodową, może istnieje jakiś inny syndrom, o którym się nie mówi? Znacie takie przypadki? Z czym to może być tak naprawdę związane? I dlaczego pojawia się tak nagle?
    • jan_hus_na_stosie Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 14:16
      brms napisała:

      > Co sprawia, że dorosła (mówimy o kobietach 30-40 letn
      > ich) osoba nagle z silnego, odpowiedzialnego pracownika, dobrego fachowca, zmie
      > nia się w kłębek nerwów?


      brak zahartowania "w bojach", jednych sytuacje stresowe mobilizują do cięższej, lepszej pracy, innych dobijają i wyniszczają psychicznie
      • brms Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 14:24
        Czy jednak chodzi o konkretne sytuacje stresowe czy wszelkiego typu w jednym worku? Bo A ze stresem w pracy się już spotykała, choćby ze względu na wiek trudno mi sobie wyobrazić taką nagłą zmianę.

        > brak zahartowania "w bojach"

        A można się zahartować w każdym momencie życia, czy tylko młodym będąc?
        • gr.eenka Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe.. 07.06.11, 16:15
          myślę, że to trochę inaczej.
          Kobieta włożyła w projekt dużo pracy, była pewna, że jest dobrze, starała się - mimo to zrobiła błąd.
          Krytyczna ocena ją dobiła - zwyczajnie.
          Tak jak gotujesz mleko i cały czas mieszasz i wystarczy chwila by się przypaliło lub wykipiało.
          No i ta B w mniemaniu A jest gorsza a jednak to ona ja sprawdzała.
          B się teraz czepia bo ma okazję pokazać, że jest lepsza od A.
          Ja myślę, że A jest dobra w tym co robi , tylko ta B zwyczajnie jej działa na nerwy. A odpierd..ol się pewnie zwyczajnie nie wypada powiedzieć.
    • berta-death Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 14:27
      A o której mówisz o A czy o B? Bo z opisu to obie jakieś walnięte są. Jedna bo się stresuje z byle powodu a druga bo czepia się i robi afery z byle powodu. Jakbym była szefem to bym się poważnie zastanowiła nad pozbyciem się jednej i drugiej, bo zapewne niezłą atmosferkę robią i dezorganizują pracę innym. A skąd to się bierze, to cholera wie. Może mają jakieś problemy psychiczne i nie chcą się do tego przyznać ani tym bardziej leczyć. A to, że objawiło się to podczas pracy nad projektem, to moim zdaniem przypadek.
      • brms Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 14:35
        Z problemem przyszła A. Zgadzam się, że B do spokojnych nie należy i w niektórych sytuacjach można ją nazwać walniętą. Ale to bardzo dobre specjalistki i do tej pory twarde babki. No właśnie, jedna zmiękła, a druga stwardziała za bardzo.
        A sam zaczyn wziął się z jakiejś ich imprezy w prywatnym gronie, tzn. poza pracą.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 14:34
      > A popełniła w swoim projekcie błąd. Zdarza się to wprawdzie rzadko, ale może mi
      > eć katastrofalne skutki, więc taki projekt jest potem kontrolowany. Traf chciał
      > , że kontroli dokonywała B i wytknęła to A w bardzo nieprzyjemny sposób. Spotka
      > ło się to z równie agresywną reakcją A.

      Do tego punktu należałoby się cofnąć. W sytuacji gdy A popełniła POWAŻNY błąd, który został zauważony przez kontrolę, to nie miała prawa reagować agresją na krytykę.
      A co do losów to proponowałbym w pierwszej kolejności poprosić kierownictwo o tymczasowe przetasowanie zespołów.
      • berta-death Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 14:36
        > Do tego punktu należałoby się cofnąć. W sytuacji gdy A popełniła POWAŻNY błąd,
        > który został zauważony przez kontrolę, to nie miała prawa reagować agresją na k
        > rytykę.

        Nie zareagowała agresją na krytykę tylko na sposób tej krytyki.
      • brms Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 14:41
        Przy tego typu pracy właściwie każdy błąd jest bardzo poważny. I wszyscy o tym wiedzą, starają się i niesłychanie rzadko do nich dochodzi. Ale zdarza się, z różnych przyczyn. Zazwyczaj jednak kontrola kończy się informacją, ponownymi przeliczeniami, konsultacją i już. Reakcja B była zbyt agresywna (była najeżona na A) i niecodzienna.
        Zespoły można by przetasować, ale kojarzy mi się to na tym etapie z rozwiązaniami w szkołach, gdzie jeden niegrzeczny rozbija po kolei grupy / klasy, do których jest wpychany. Pozostałę zespoły są zgrane i czuję, że rozdzielenie odczułyby jako "karę".
      • jael53 Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 14:41
        Takie są skutki mieszania życia zawodowego z prywatnym.

        Na opr najpierw zasługuje A. Jak się popełni błąd, zwłaszcza poważny, to - bez względu na formę zwrócenia na to uwagi - uznaje się swoją winę, poprawia i przeprasza. Nie rezonuje. to pewne.
        • brms Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 14:53
          Fakt, tylko że to pierwsze starcie, jakkolwiek agresywne i nie na miejscu, było pewnego rodzaju remisem. A potem B zwracała uwagę A nawet, gdy nie musiała. I - i to szczerze mówiąc najbardziej mnie zastanawia - A spasowała, zaczęła gasnąć, stając się jakby ofiarą i godząc się na docinki B. To załamanie mnie zastanawia, bo że obie są winne różnych rzeczy nie ulega wątpliwości.

          Co do błędów i kontroli, do tej pory sytuacja była zdrowa, bo wszyscy traktowali to jako oczywistą konieczność i nie rzutowało to na ocenę pracownika.
    • wersja_robocza Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 14:37
      Pierwsza zwróciła uwagę na błąd merytoryczny w dosyć nieprzyjemny sposób, ale ten błąd mógł was sporo kosztować. Po czym ta objechana strona poczuła się tak upokorzona, że na zasadzie ja ci jeszcze pokażę mści się teraz rasowo czepiając o każdą duperelę. To już niemal mobbing. I ta pierwsza zwyczajnie nie daje rady z taka osobą. Zatem to wcale nie jest jedno wydarzenie, a długotrwały szereg działań. To jedno wydarzenie rozsypało worek nieprzyjemnych zachowań wobec tej pierwszej.
      Każdego można złamać. To tylko kwestia czasu, środków i znalezienia słabego punktu.
      Panie powinny sobie sprawę wyjaśnić. Konkretnie wylać żal (może z pomocą jakiegoś moderatora, kogoś niezaangażowanego w konflikt, kogoś, kogo obie cenią i mają zaufanie) i obie dojść do porozumienia: co zrobić by dalej móc bezkolizyjnie pracować. W ostateczności tak zorganizować pracę, by jedna i druga nie miały do siebie dostępu a ich prace się z sobą nie łączyły.
      • niebieski_lisek Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 14:52
        Fantastyczna rada. Tylko kogo prosić o mediację? Może profesjonalnego mediatora? Tylko może ktoś z zewnątrz by to zaproponował? Ciężko sobie wyobrazić że A idzie z takim pomysłem do B lub odwrotnie.
        • brms Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 14:56
          Mediować mogę, ale - i tu znów przesunę punkt ciężkości tematu - tu nie chodzi tylko o to, żeby zakończyć konflikt między nimi (wydaje mi się, że ataki B ustępują), ale czy to pomoże A i jej stanowi ducha? I cały czas szukam przyczyn, dlaczego pozornie drobiazgi wprowadziły tę kobietę w taką "nerwicę".
          • jael53 Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 15:05
            Zdaje się, że problemy były wcześniej, skoro tak nieprofesjonalnie zareagowała na wytknięcie błędu.
            Jeśli dobrze rozumiem, to swoim rezonerstwem ściągnęła sobie na głowę to, co ma. Może wyciągnąć z tego wniosek, że jak się zawali, to się chociaż nie pyskuje.
          • mumia_ramzesa Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 16:49
            > I cały czas szukam przyczyn, dlaczego pozornie drobiazgi wprowadziły tę kobietę w taką "nerwicę".

            Drobiazg x 10 = niedrobiazg
            Poza tym nerwice mogla miec wczesniej, ale sie ona ujawnia tylko czasami. Moze miec tez inne problemy i nalozenie sie tych w pracy zlamalo ja. Jak sie wali wszystko naraz to wesolo nie jest.
      • akle2 Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 21:45
        wersja_robocza napisała:

        > Pierwsza zwróciła uwagę na błąd merytoryczny w dosyć nieprzyjemny sposób, ale t
        > en błąd mógł was sporo kosztować.
        >

        A no właśnie.
        Ja kupiłam bombonierkę koleżance, która wytknęła mi błąd w szykowanej przeze mnie dokumentacji i który to błąd udało mi się wyczyścić i zatuszować, zanim sprawa trafiłaby do szefa i zaszkodziłaby nam w oczach inwestora. Mogłam też zareagować agresywnie, kłócić się z tą koleżanką, bo wiem, że nie zrobiła tego z miłości do mnie, ale z chęci popisania się, jaka to ona jest spostrzegawcza. Wolałam jednak przekuć swoją klęskę w sukces i po prostu jej podziękowałam, a ona potem pękała z dumy, że na coś się przydała. Od tamtej pory topór wojenny został zakopany, choć wcześniej bywało między nami różnie.
    • mumia_ramzesa Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 16:00
      > B zaczęła przyczepiać się do A o każdy drobiazg, źle odstawiony kubek,
      > inaczej zaparkowany samochód, wstawienie czegoś
      > tam do windy, generalnie coś, na co nie zwracało się w firmie uwagi.

      To jest mobing i dziwie sie, ze kierownictwo nie reagowalo.
      Nie wiem po co chcesz diagnozowac osobe, nie jestes lekarzem. Wazna dla firmy i
      atmosfery w pracy jest sytuacja, spowodowana przez B. Nalezy ja upomniec, przeniesc
      do in. dzialu lub zwolnic.
      Bledy sie zdarzaja kazdemu i nie ma powodu, zeby wytykac je w sposob agresywny. Nie myli sie tylko ten, kto nic nie robi.
      • kochanic.a.francuza Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 16:27
        Zgadzam sie z Mumia ramzesa. Kazdy sie moze pomylic. Zla atmosfera w pracy, ktora kreuje B bedzie Was kosztowala wiele wiecej strat: pomylki innych zestresowanych, odejscia wartosciowych specjalistow, oskarzenie o mobbinf i sprawa w sadzie.
        Jesli chodzi o A, to nic dziwnego, ze mimo zyciowego doswiadczenia podkulila ogon. Na przemoc przychiczna tak reaguje kazdy. Co innego normalny stres w pracy a co innego przemoc. Czepianie sie pierdoly, takie jak zle zaparkowany samochod, to nie sa pirdoly, to sa powazne problemy, ktore stwarza B. Nie zdziwilabym sie, gdyby sie okazalo, ze B sama uknula spisek i doprowadzila do bledu, ktory przypisano A. Widac zdzira, dobrze wie jak wykonczyc A.
        Upomniec lub wyrzucic B. Ugodowi specjalisci tworza wartosc firmy, nie wariaci.
        No i nie robic glupoich imprez pracowniczych.
        • gr.eenka Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 16:36
          oj widzę, że nie tylko ja przerabiam podobne sytuacje ;)
          szkoda, że inni pracownicy nie pomogą odpyskować A
          szef niestety stanie po stronie B , jak znam życie :)
          • nglka Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 17:33
            Jestem okrutnie chora na takich ludzi jak B. Uważam, że toksyczność B. powinna zostać zauważona i stłumiona już na początku.
            I owszem, to mobbing który spowoduje więcej pomyłek A, za co dostanie opr a w końcu odejdzie lub zostanie zwolniona za nieefektywną pracę i DO TEGO DĄŻY B.
            Udusiłabym taką bezwzględną gnidę, jako jest B. Gdyby była moim pracownikiem - szybko przeprowadziłabym z Nią poważną rozmowę i obserwowała efekty.
            Problemem nie jest sposób reakcji A - bo taka reakcja jest normalna, nie wszyscy są na tyle silni by przy ciągłym upokarzaniu brnąć przed siebie zostawiając kłody za sobą; mało kto jest.
            Za to B. najzwyczajniej w świecie nie wystarcza upokorzenie - robi to nadal czerpiąc z tego satysfakcję. Rozważałabym tu nawet zwolnienie dyscyplinarne nie tylko za mobbing ale i za narażenie firmy na proces i straty wynikłe również ze spadku efektywności upokarzanego pracownika.
            • gr.eenka Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 18:28
              skoro B dostała do sprawdzenia projekt A to znaczy,że ażtaka kiepska nie jest - tylko trochę, więc szef jej nie zwolni, tym bardziej, że B się teraz wykazuje mówiąc głośno co źle robi A :)
              Prędzej wyleci A, chyba, że zaciśnie zęby i następnym razem poprawnie będzie stawiała kubki
              • berta-death Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 18:38
                Ci do mają za zadanie dokonywać korekty to najczęściej są to te same osoby, które pracują nad takimi samymi projektami. Jedni drugim nawzajem sprawdzają i wszyscy mają te same kompetencje. Nie po to, żeby się wymądrzać i kogoś gnoić, tylko po to, żeby ktoś postronny zerknął w papiery i znalazł ewentualne błędy jakie umknęły autorom. Rzadko kiedy firma jest tak wielka i ma tyle zleceń, żeby opłacało się tworzyć dział kontroli.
                • gr.eenka Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 18:47
                  domyslam się więc jesli warto zostać to lepiej drugi raz nie dać się złapać
    • brown_aurelia Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 16:11
      wyluzować :) to jedyna rada :)
    • tatibi Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 16:46
      Ona sie nad nia zwyczajnie zneca. I dziwi mnie prezentowane tu podejscie ze A sobie na to zasłuzyła. Ale rozumiem ze łatwiej jest stanac po stronie silniejszego. A rada dla kolezanki j zbierac haki i atakowac , sprawdza sie rowniez stwierdzenie "ty to masz z głowa" lub powiedziane spokojnie " odp... sie ode mnie" . Ludzie pokroju B nacieraja coraz bardziej gdy im sie ustepuje.
      Co do pozostałej czesci zespołu. A na pewno oczekuje jakiegos psychicznego wsparcia a B coz jest silna wasza obojetnoscia. Z tym ze długofalowo cena swietego spokoju bedzie dla zespołu wysoka.
      • gr.eenka Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 18:48
        nic podobnego znaczna część osób tu nie napisała. Są po stronie A .
    • maly.jasio i po co to filozofowanie ? 07.06.11, 17:39
      skoro nie pomogla rozmowaz z pania "napadajaca",
      nie pomogla rozmowa z szefem (mam nadzieje, ze taka rowniez byla)
      to sie szuka nowej pracy i tyle.
      w koncu zycie i zdrowie jest najwazniejsze.
      • gr.eenka Re: i po co to filozofowanie ? 07.06.11, 18:30
        tak, tylko ,że wszędzie trafi się taka gnida :) Więc jak praca jest warta świeczki to lepiej nabrać pewności siebie i postawić się B
        • minasz Re: i po co to filozofowanie ? 07.06.11, 19:15
          jak sie jest silniejszym mozna sie stawiac jak słabszym to jeszcze bardziej bedzie zgnojona
      • empeczy Re: i po co to filozofowanie ? 13.06.11, 16:04
        https://lh3.googleusercontent.com/-09RqbWp4828/TXJUgMvsZ1I/AAAAAAAAAb4/iZxpNGujudE/Bumble-Bee-Man-Ay-yi-No-me-gusta.jpg
    • vandikia Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 18:34
      hm to zbyt skomplikowane

      nie sądzę, żeby jedna awantura miała taki wpływ na A, prędzej ogólne załamanie nerwowe - a owa awantura była tylko wisienką na torcie

      załamanie może spotkać każdego, na ogół osoby zbyt ambitne, zbyt starające się, czasami ponad ludzkie siły

      A powinna wziąć 3 tygodnie urlopu, powinno wystarczyc
    • minasz Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 19:14
      a ja uwazam ze wiekszosc ludzi mozna zgnoic
      tych głosno szczekajacych ze sa tacy silni rowniez potrzebny tylko odpowiedni sposób i odpowiednio długi okres czasu
      • gr.eenka Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 19:18
        kij ma zawsze dwa końce
        a zemsta bywa słodka
        • minasz Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 19:31
          mozna sie mscic tak ze nie bedzie nikt wiedział ze ktos sie msci
          np
          wykorzystac scene z filmu chłopaki nie płacza - ze szczoteczka
          • berta-death Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 20:11
            > wykorzystac scene z filmu chłopaki nie płacza - ze szczoteczka

            To był poranek kojota.
            • gr.eenka Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 20:24
              to co było z tą szczoteczką ?
              • berta-death Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 20:33
                www.youtube.com/watch?v=RU3Bt_jBMDw
    • tatibi Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 21:14
      W"Twoim Stylu" był dobry reportaz o takich sytuacjach. Niech kolezanka idzie do psychiatry po zwolnienie i leki. U jednej z bohaterek reportazu dokumentacja medyczna była dowodem w sprawie o mobbing.
      Ponadto pojęcie mobbingu zostało wprowadzone do Kodeksu Pracy od 1 stycznia 2004 roku. Art. 94 § 3. jednoznacznie zobowiązuje pracodawcę do przeciwdziałania mobbingowi:

      § 1. Pracodawca jest obowiązany przeciwdziałać mobbingowi.

      § 2. Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.

      Itd.
      jeszcze strona-
      www.mobbing.edu.pl
      • lonely.stoner Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 07.06.11, 21:25
        to co robi B to po prostu mobbing- czyli- znecanie sie, celowe i umyslne, w normalnej firmie szef by od razu zareagowal i trzymal krotko za pysk taka osobe, a jakby sie tego typu sytuacje powtorzyly to pewnie by bylo dyscyplinarne zwolnienie, chociaz normalnie kazdy po upomnieniu sie uspokaja i przestaja zachowywac jak jakis niedorowiniety neandertal. Ale to w normalnej firmie, ktora dba o pracownikow i atmosfere pracy. Jak jest u was to nie wiem.
    • brms Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 08.06.11, 13:49
      DZIĘKUJĘ wszystkim za wypowiedzi, niektóre aż byście się zdziwili jak bardzo cenne (nie robię castingu na nowe stanowisku doradcy ds. personalnych, bo widzę, że w razie czego mam całe konsylium :)
      Kilka wyjaśnień szczegółów. Mobbingu w tej sytuacji nie można było do tej pory zauważyć, bo działo się to zazwyczaj między nimi dwoma, bez świadków (przytyki), a poza tym unikały się i pozostali nie widzieli niczego podejrzanego. Taki dyskretny, ale skuteczny lobbing. Z drugiej strony nie wiem jakie są narzędzia do badania tego zjawiska, może też zapewne dochodzić do nadużyć (fragment polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu to kopalnia interpretacji. Czy A mogłaby zarzucić B, że ją nęka mówiąc: „zaparkowałaś dziś tak, że zablokowałaś dwa miejsca”? <- to była prawda, ale tylko dlatego, że wcześniej samochody były źle ustawione. Przeparkowała i po problemie, ale było to przyczyną stresu)
      Szef jest po stronie A, bez obaw :) O B wiadomo, że ma niewyparzony język, ale nikt nigdy się na nią nie skarżył, raczej wszyscy są przyzwyczajeni "a niech gada" Gdyby przytyki odbywały się w obecności innych, przypuszczam, że ktoś by zaprotestował w obronie, z tym, że znowu, nie było ich podobno aż tak wiele, no i typu co powyżej.
      Najlepsze są rozwiązania najprostsze, więc zaczynamy od urlopu. Na dobrych warunkach, nie za karę.
      • berta-death Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 08.06.11, 14:57
        Wszystkie sprawy o mobbing są trudne do udowodnienia. Podobnie jak z molestowaniem seksualnym. Mało kto robi to przy świadkach. Chyba, że to jakiś mobbing zbiorowy jest. A tekst w stylu zaparkowałaś na dwóch miejscach jest zwykłym czepianiem się, chyba, że ta osoba sama chciała zaparkować na jednym z tych miejsc a nie było żadnych innych wolnych. Wtedy też mówi się wprost przeparkuj samochód, bo nie mam gdzie postawić swojego i po sprawie. Ludzie z co najmniej maturalnym wykształceniem i jakim stanowiskiem wyższym niż operator łopaty, powinny umieć się zachować.

        Najlepiej by było żeby jednak ktoś postronny wmieszał się w to. Nie macie tam jakiś HR-owców?
        • brms Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 08.06.11, 15:27
          Praktycznie cała struktura jest horyzontalna, (prawie) nikt nad nikim i żadne działy mniej lub bardziej personalne nigdy nie były potrzebne. Każdy jest jednakowo ważny i podkopy są bez sensu, bo nie prowadzą do niczego (ani awansu, ani podwyżki, ani nagrody), więc nie mam pojęcia, dlaczego mieliby sobie dokuczać.
          Zdarza Wam się widzieć takie sytuacje w Waszych miejscach pracy?
      • mumia_ramzesa Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 08.06.11, 15:22
        Urlop dla A to z jednej strony dobre rozwiazanie (bo odpocznie), a z drugiej zle (bo moze to odczuc jako kare, zas B bedzie sie czula wygrana, bo wygryzla A).
        Z B powinien porozmawiac szef i powiedziec, ze doszly go sluchy o zbyt ostrych reakcjach i ze wskazane by bylo, aby B nauczyla sie panowac nad emocjami. Na poczatek bez szczegolow i bez konkretow.
      • mumia_ramzesa Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 08.06.11, 15:28
        Jeszcze jedno: B nie powinna kontrolowac A. To jest ogromne obciazenie psychiczne, bo bedzie 100 razy sprawdzala, czy nie zrobila bledu, a jak sie sprawdza tyle razy to w srodku moze byc slowo "dupa" i i tak sie go nie zauwazy.
      • kochanic.a.francuza Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 09.06.11, 17:08
        Chyba moge powiedziec, ze bylam ofiara mobingu i to dwa razy. Jestem ugodowa, usmiechnieta i mila a to sie glupim kojarzy ze slaboscia.
        W pierwszym przypadku, nie wiadomo kto, ale "kilka osob twierdzi, ze nie tak powinnas robic to" (na marginesie, tylko ja tam mialam wieloletnie doswiadczenie na tym stanowisku , wiec nie bylo z kim ani o czym dyskutowac". Zbyt grzecznie i wymijajaco odpowiadalam, bagatelizujac sprawe, az mi zaczeli na kark wchodzic. Jak nozka tupnelam, kazalam, zeby cos konkretnego zaproponowali, to sie wszyscy w kubel pozamykali.
        Niby nic, ale nie moglam spac po nocach, bo wymagano ode mnie niemozliwego a ciezko to bylo wytlumaczyc, bo absolutnie nikt sie na tej robocie nie znal. Gdybym nozka nie tupnela, musialabym odejsc i pewnie wiele osob, nie walczac rezygnuje.
        Drugi przypadek klasyczny mobing, w kontekscie zadrosc o dochody, niestety ogolnie wiadome. Odeszlam, ale tylko dlatego, ze juz sama praca mnie wkurzala, a do tego mobing? Niech sie gryza beze mnie. Ale gdybym tylko mi zalezalo taka zamiec bym im tam zrobila, ze ...
        Apropos: ta firma juz upada. Zostaly same mobbingujace osoby typu Twoja B, ktore praca sie brzydzily. Tak, lesery czesto mobinguja. Ciagna wszystkichw dol, a kto sie nie daje usuwaja podkladaniem swin.
    • tygrysio_misio Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 08.06.11, 15:38
      znam swoj przypadek

      tez niby bylam silna... male pierdoly sie nawarstwialy i wybuchlam... i deprecha gotowa

      i nie chodzi o to, ze cos je wywoluje... nagle uwalniaja sie wszytskie bzdury

      nie mozna byc zbyt silnym psychicznie na sile... lepiej jest wybuchac co jakis czas i oczyszczac sie z napiec niz gromadzic wszytsko w sobie
      • brms Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 08.06.11, 16:15
        Jak oczyszczać się z napięć? Czy oprócz wybuchów coś pomaga?
        A może są jakieś programy zespołowe na uwalnianie napięć?
        • tygrysio_misio Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 08.06.11, 16:50
          ja nie wierze, ze miedzy Twoimi znajomymi wczesniej bylo super...

          pewnie B irytowaly kubki i takie inne sprawy, ale nie mowila o nich... narastala w niej niechec do A i stad tyle zlosci w niej i pewnego rodzaju agresji psychicznej

          A tez pewnie chowala w sobie napiecia (choc tu nie koniecznie zwiazane z praca)... jej reakcja na krytyke byla ostro przesadzona i chamska zwyczajnie... moze w zyciu do tej pory byla krytykowana zbyt ostro, z błahych problemow, albo rzeczowo, ale nie zalatwiala kwestii spornych tylko naburmuszala sie/uciszala/udawala ze jej to nie rusza... nastapil moment krytyczny i wybuchla

          wystapil moment zapalny.... B nekana irytacja zachowaniem A (nawet w najglupszej kwestii) nie potrafila ukryc swej niecheci do A... A zbyt bardzo zalezalo (moze czula sie w firmie nieperwnie i bala sie nawalic, albo zalezalo jej na awansie i podwyzce i musiala miec atut), albo miala chwile slabosci wywolana czyms niezwiazanym z praca... A nie wytrzymala napiecia i wybuchla... B sie zdenerwowala i przestala trzymac sie w garsci i wywala swa narosnieta irytacje teraz wszedzie tam, gdzie wczesniej ja ukrywala... Poddenerwowanej A nie udalo sie cos jeszcze, stracila panowanie nad wieloma sprawami, ktore juz doszczetnie nie pozwalaja skupic sie na pracy i trzymac w garsci... gdyby A byla silna to B by sie wczesniej doprowadzila do pozadku sama z siebie, ale trwalo to troche dluzej, bo podswiadomie, badz calkowicie swiadomie,wykorzystywala pozycje wyzszosci...

          B teraz juz wyzyla sie... juz upuscila troche jadu i moze nawet zaczyna wyczuwac wstyd za swe zachowanie... pytanie co zrobi: moze poczuc wstyd, zastanowic sie i zrozumiec A i ostatecznie pogodzic sie z nia.... albo zastosowac metoda obronna przed soba i innymi, w relultacie czego budowac "jestem dobra i nic zlego nie zrobilam" "to ona jest wszytskiemu winna, dlaczego mam sie przejmowac"...

          A moga narobic sobie w glowie poczucia skrzywdzenia i chciec sie odizolowac/uciec od problemu... stad chec odejscia z pracy

          jesli A ma zalamanie to prawdopodobnie nie tylko praca ja dobija.. ale z Twojego i B punktu widzenia tylko na prace macie wplyw... o ile B nie poczula sie urazona i nie ma poczucia, ze powinna zostac przeproszona, to mozesz pogadac z nia... tylko musisz pamietac, ze bedac mediatorem nie mozesz brac strony zadnej z nich i kazda powinnas wysluchac z daniem im poczucia zrozumienia... tyle, ze zeby cos zalatwic obie strony musza chciec tez zrozumiec sie na wzajem i na wzajem przeprosic... to zrozumienie i "przepraszam" nie moze byc jednostronne...

          jak dobrze sie ulozy wszytsko, to moze nawet bedzie to poczatek wielkiej przyjazni miedzy A i B.... a moze urazy sa tak wielkie, ze nie beda nawet na siebie patrzec
          • tygrysio_misio Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 08.06.11, 16:56
            zaznaczam, ze nie jestem nieomysla i moge zbyt osobiscie odczytywac cala sytuacje ;]
    • brak.slow Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 08.06.11, 17:10
      doradzić osobie nękanej, żeby złożyła sprawę do sądu-od razu się tej drugiej odechce pierd...ć farmazonów o nieistotnych rzeczach. najlepiej niech sobie jeszcze załatwi zaswiadczenie od lekarza o jakiejs nerwicy, depresji czy coś tam.
      jak nie chce się szarpać, to niech ją przynajmniej postraszy- najlepiej dodając, ze ma nagrania i swiadkow jej zachowań. rzucać z tego powodu pracę? niedorzeczne, ta druga osoba jest tylko pionkiem, który łatwo można przesunąć.
      • ka.rro Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 08.06.11, 22:18
        Czasem łatwiej i lepiej jest zmienić pracę. Osoba, która doświadczyła mobbingu i w rezultacie załamania nerwowego rzadko kiedy jest w stanie bawić się w sprawy sądowe i walki.

        Piszę z własnego doświadczenia. U mnie idiotyczna sytuacja w pracy to był właśnie ten przysłowiowy gwóźdź do trumny po wcześniejszych bardzo stresujących i traumatycznych przeżyciach, których nie byłam w stanie "przetrawić".
        Potem kilka lat dochodziłam do siebie, szkoda gadać :/
        • brms Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 09.06.11, 06:33
          Ka.rro, czy mogłabyś napisać, co wtedy by Ci pomogło? Czy z perspektywy widzisz jakieś lepsze rozwiązanie, które wtedy sprawdziłoby się lepiej, tak, żebyś nie musiała dochodzić do siebie kilka lat?
          • ka.rro Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 09.06.11, 07:32
            No niestety taka mądra nie jestem...
            Gdybym nie podjęła tej pracy, to może wytrzymałabym psychicznie to, z czym miałam do czynienia. Ale może też nie, trudno powiedzieć. Na pewno jednak za długo tam siedziałam, powinnam była zrezygnować znacznie wcześniej, zatrzymało mnie bezsensowne poczucie obowiązku.

            A szybciej nie dało się mnie poskładać, bo dorobiłam się zespołu wstrząsu pourazowego (a przecież na żadnej wojnie nie byłam ...) i silnej nerwicy lękowej i w rezultacie zmarnowałam lata, które powinny być teoretycznie najlepszymi w życiu. Zamiast podróżować, pracować i cieszyć się życiem i kontaktami z ludźmi ja siedziałam w domu i bałam się własnego cienia.

            Ja bym w sytuacji Twojej A szybko zmieniałabym pracę, bo wiem jak potem człowiek się trudno składa. Może psycholog by jej pomógł albo jakiś ośrodek pomocy ofiarom przemocy? Tam chyba powinni wiedzieć, jak sobie odbudować asertywność.
            • brak.slow Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 09.06.11, 12:30
              karro rozumiem, że zmiana pracy to dobre wyjscie, ale w nowej pracy tez mozna trafić na nienormalnych ludzi i co wtedy? zmieniać pracę do upadlego, az firm zabraknie w ktorych moznaby się zatrudnić? rozumiem polozenie osoby A., wiem, że istnieją takie typy osobowosci, ktore mozna bardzo latwo zaczczuć, pytanie tylko dlaczego B ma chodzić bezkarnie i robić z ludzmi co jej/mu się podoba? dramat jakiś :(
              • ka.rro Re: Emocje w pracy, załamania nerwowe 09.06.11, 12:56
                Zgadzam się z Tobą , że takie osoby nie powinny być bezkarne,ale wydaje mi się, że czasami lepiej jest spasować. Są osoby, które nakręca walka dla samej walki, wyszukują sobie na siłę wrogów wśród ludzi, a potem potrafią latami komuś zatruwać życie. Po co A ma zyskiwać wroga i wpędzać się w stan permanentnego zastraszenia?

                A odchodzac powinna dać do zrozumienia, że przyczyną jest osoba B. Rozsądnemu szefowi da to do myślenia-nikt nie chce zatrudniać osoby, która swoją konfliktowością rozwala zespół (no chyba, że jest to osoba zatrudniona ze względów pozamerytorycznych). Osobiście znam przypadki w firmach specjalistycznych, gdzie po wywaleniu B zapraszano z powrotem do pracy A ;)

                nigdy w żadnej wczesniej pracy, ani w żadnej następnej nie spotkałam się z czymś podobnym. To była kwestia tych osób, tam już wcześniej był mobbing, tylko ja o tym nie wiedziałam :/ no mój kosztowny błąd.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja