idealyo
13.06.11, 14:00
Zaczęłam sie nad sobą zastanawiać:
nie mam znajomych, koleżanek ani kolegów. Powstają wirtualne znajomości , ale polega to na dodawaniu siebie do znajomych. Zmieniam często numer komórki, albo nie mam jej wcale.. Ogólnie to znam tylko jednak osobę; mojego chłopca i jego dziecko i świat od 5 lat się na tym kończy. Dodatkowo, jakoś nie odstaje specjalnie od znajomych. Należę raczej do czołówki: sa wyjazdy, porządna edukacja, podobne zainteresowania, ale jestem asocjalna. Trudno mi się odnaleźć w grupie, nie odzywam się, jestem odosobniona. Dążę do jakiegoś kontaktu z innymi, ale uciekam od zażyłości. Trwa to 26 lat i zawsze mi to wytykano, cierpiałam przez to, ze wszystkich znam tylko z widzenia, ale jakoś specjalnie nie ucierpiałam, a wciąż mi powtarzano, ze będzie mi 'w życiu ciężko", ze warto kogoś przy boku mieć.. No warto, ale, jakoś przeżyłam. Uboższa o spędzony wspólnie czas, wspaniale chwile, wyjazdy. Czasami aż płakać mi się chce, ale nie zmienię siebie i zawsze będę odludkiem.
P.S. z własną rodzina tez się nie bratam, a mam z 20 braci i sióstr ciotecznych, przysposobionych, przyrodnich.. oni ze sobą - jak najbardziej sie spotykają, a ja nawet nie jestem zapraszana:( Ogólnie to ludzie chyba sei mnie boją... Mam wrażenie, ze wolą juz zkaonczyc rozmowę. Złośliwa nie jestem, moze za często sie zale, moze marudzę, ale jak milczę to tez jest zle. Moj chłopiec mowi, ze jestem trudna w kontaktach, bo bardzo aspołeczna, bojazliwa, strachliwa, lekliwa. Ja widze w osbie dosyć duza nieufność do ludzi np. to zmienianie numeru telefonu.. Sam nie iwem co o osbie myslec!