u7.4
13.06.11, 22:04
Po 3 latach powiedział mi, że mnie nie kocha..powiedział że nie chce mnie ranić bo czuje że mógłby mnie zaczynać zdradzać..odeszam..myślałąm, że sie mu odwidzi..nie odwidziało..poźniej bylo dzwonienie rozmowy cały czas od 4 miesięcy..spotkania przynajmniej raz w miesiącu..sex też był..eh głupia byłam..myślałąm, że mu zależy że chce naprawic wsyztko ...a tu ciach nowa dziweczyna..po 3 latach pięknego żcyai..po 4 miesiącach rostania ona ma nowa kobiete..jak sie pozbierac..i najsmieszniejsze jest to, że on chce żebbym była jego przyjacółka..boże teraz jak mam być jego przyjacółka..może w przyszłośći ale teraz ..gdzie za każdym razem jak sobie o nim pomyśle to ryczeć mi sie chce..a jak pomysle ze ejst z inna kobieta to wogole czuje ze sercemi pęka...
miał byc do końca życia..boże a ja go kocham ..chyba bo już nie wiem sama...i cierpie tak bardzo...