rozdarta prosi o rade

15.06.11, 10:36
Witam.
Od roku jestem w zwiazku z mezczyzna z tak zwanego ginacego gatunku mezczyzn porzadnych, uczciwych, wiernych i z partnerskim podejsciem do zwiazku. Dobrze sie z nim czuje, mamy wspolne pasje i podobne poczucie humoru. I wszystko byloby super, gdyby nie fakt, ze z mojej strony to chyba nie jest milosc. Mowie "chyba", poniewaz to moj pierwszy powazny zwiazek (mimo 26lat na karku) i sama do konca nie wiem czego chce i co czuje. Co do jego uczuc nie mam watpliwosci. Czuje sie wewnetrznie rozdarta, bo teraz jest mi z nim dobrze, ale nie jestem przekonana czy to jest relacja "na zawsze". Zeby nie bylo, ze jestem wyrachowana oszustka, on wie o moich rozterkach, ale niezlomnie w tym trwa dajac mi czas na oswojenie sie z ta sytuacja. Czuje sie beznadziejnie, bo mam wspanialego faceta, a w glowie tyle watpliwosci. Staram sie byc dla niego najlepsza partnerka w zyciu, lozku i na codzien, doceniac go. Prosze o rade czy mam sie opamietac, wrzucic na luz i docenic to co mam (w koncu nie kazde prawdziwe uczucie musi byc szalone i namietne, prawda?) czy powinnam odejsc, bo im dalej w las bym bardziej bedziemy pozniej cierpiec.
P.S: Nie wiem na ile w tym wszystkim moze to miec znaczenie, ale jestem DDA.
    • 83kimi Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 10:48
      Jeśli rzeczywiście go nie kochasz, to chyba nie ma sensu w tym tkwić. Musisz się zastanowić, czym jest dla Ciebie miłość, czego oczekujesz od związku. Miłość to na pewno nie motylki w brzuchu, jednak potrzebne jest pożądanie, namiętność. Czy zależy Ci na nim, czy tęsknisz jak się nie widzicie przez kilka dni? Czy lubisz się z nim kochać? Czy akceptujesz jego wady? Czy ciągnie Cię do innych mężczyzn?
      A może spróbuj pogadać z psychologiem? Na pewno sytuacja w domu miała na Ciebie duży wpływ i może się odbijać w obecnym związku.
    • raohszana Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 10:48
      loftlovestory napisała:

      > P.S: Nie wiem na ile w tym wszystkim moze to miec znaczenie, ale jestem DDA.
      *
      Ma. Spore. Chore relacje w domu sprawiają, że się dalej choruje, jeśli się samemu nie "przepracuje" tego.
      Wrzucić na luz nigdy nie zaszkodzi.
      • jael53 Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 10:52
        Jeśli jesteś DDA, to raczej "zakochasz się" w najgorszym możliwym facecie. No, ale będziesz "zakochana".
    • i-kongo Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 10:59
      hej zgłasz się dziewczyna (24latka) dokładnie z tym samym problemem:)

      Mój mezczyzna jest fantastyczny pod kazdym wzgledem, rozpieszcza, dba, podrozuje ze mna i rowija moje pasje. Ale nie jestem pewna czy chce, jest wielki znak zapytania co dalej. Rowniez wie o moich rozterkach i rowniez czeka, bo mysle ze gdybym była pewna to bym już posiadała pierscionek zareczynowy. Nie wiem na co ja czekam na kogo, przeciez ideałów nie ma a mi z nim tak dobrfze, bezpiecznie

      Ja miałam normalnych rodziców ale chyba za duzo love story sie naczytałam i szukam ksiecia jakiegos. Szalonej miłosci teraz nie ma. Poczatkowo zainteresownaie chłopakiem bo bardzo madry i doswiadczony. Potem stopniowo przywiazanie sie pojawiało i teraz mysle, ze miłosc ale nie jest to cos szalonego tylko statecznego. Ja bym chciała chyba taki wybuch emocji przezyc. Kiedys to przezyłam i skonczyło sie fatalnie, odbiło sie na moich uczuciach. Wiec wiem, ze to nie jest dobre. Jednak czegos ciagle brakuje.. A moze mamy taki charakter, ze tesknimy za czyms nierealnym, niesitniejacym? ze w kazdym zwizku by nam czegos brakowalo?

      Mysle, ze nie powinnas rezygnowac z chłopaka. Mozesz gorzko zalowac. Wyjedz sama w spokojne miejsce, zastanow sie w samotnosci czego tak naprawde oczekujesz. Ja na razie nie chce zostawiac chłopaka, bo z dnia na dzien jest coraz lepiej. Wiem, ze gdybysmy sie rozstali, a on znalazłby inna to byłaby rozpacz:) wielka rozpacz:)

      Fajnie, ze sa dziewczyny z podobnym problemem do mojego. Myslałam, ze ja jestem tylko taka niezdecydowana.
    • organza26 Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 10:59
      Mowie "chyba"
      > , poniewaz to moj pierwszy powazny zwiazek (mimo 26lat na karku) i sama do konc
      > a nie wiem czego chce i co czuje.

      No właśnie, gdybyś miała doświadczenia z innymi facetami i związkami to tego obecnego nosiłabys na rękach. Jedynym poważnym problemem, który może pojawic się z Twojej strony w takiej sytuacji jest brak pożądania, pociągu seksualnego do partnera. Jeśli tego nie odczuwasz to na Twoim miejscu dałabym sobie spokój.
      • simply_z Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:04

        Fajnie, ze sa dziewczyny z podobnym problemem do mojego. Myslałam, ze ja jestem tylko taka niezdecydowana.
        co w tym fajnego?
        mam pytanie ,czy to ty jestes ta dziewcyzna ,ktora studiowala medycyne? podobny styl pisania
        • i-kongo Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:09
          Nie, koncze studia bronie sie we wrzesniu

          Nic fajnego w tym ale widze, ze nie jestem jedyna. I moze sama skorzystam z radtutaj udzielanych
          • i-kongo Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:09
            koncze inne studia
      • loftlovestory Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:04
        moje poprzednie doswiadczenia z mezczyznami sa fatalne, krotkie i zalosne, uczuciowo zle na nich wyszlam.
        a co do pozadnia...coz...a czy to jest podwalina do dobrego stabilnego zwiazku?
        • 83kimi Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:07
          loftlovestory napisała:

          > a co do pozadnia...coz...a czy to jest podwalina do dobrego stabilnego zwiazku?

          Nie, ale bez tego nie da się zbudować dobrego związku. Jeśli seks z Twoim partnerem nie sprawia Ci przyjemności, będziesz jej szukać poza związkiem.
          • simply_z Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:10

            > > a co do pozadnia...coz...a czy to jest podwalina do dobrego stabilnego zw
            > iazku?
            jeden z filarow ,jesli filara nie ma to calosc jest krzywa i chyli sie ku upadkowi
        • organza26 Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:09
          > a co do pozadnia...coz...a czy to jest podwalina do dobrego stabilnego zwiazku?

          Tak!!!! Jest wręcz niezbędna!!! No chyba, że Twój partner ma mega niskie libido, wtedy nie będzie problemu.
        • i-kongo Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:12
          Jak dla mnie inne aspekty sa o wiele wazniejsze
          • i-kongo Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:14
            Miłość i porzadanie moze tez sie pojawić po pewnym czasie, tez o tym pamietaj
          • loftlovestory Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:16
            dla mnie tez.
            powiem tak: ja nigdy nie bylam temperamentna jurna kochanka z wielkimi potrzebami seksualnymi, a sam seks nigdy nie byl priorytetem. moj partner tez miesci sie gdzies w sredniej. jestem swiadoma, ze moze mogloby mi byc w lozku lepiej, ale nie narzekam.

            i-kongo napisała:

            > Jak dla mnie inne aspekty sa o wiele wazniejsze
          • organza26 Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:17
            Może dla Ciebie. Dla Twojego faceta jesli ma przeciętne libido to będzie bardzo ważny aspekt. Poczytaj sobie:
            forum.gazeta.pl/forum/f,15128,_Brak_Seks_u_w_malzenstwie.html
            • i-kongo Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:21
              Ale ja nie mówię, ze sie bronię przed seksem rekami i nogami. Lubie seks z nim i podobnie jak autorka jest po prostu dobrze.
              • i-kongo Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:24
                Kiedys czułam wielkie porzadanie. I wyszłam z tego żle i co z tego jak facet nie dawałby mi oparcia, stabilności a byłoby wielkie porzadanie? co z tego?

                Dla mnie sa o wiele wazniejsze rzeczy niz seks
        • raohszana Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:15
          loftlovestory napisała:

          > moje poprzednie doswiadczenia z mezczyznami sa fatalne, krotkie i zalosne, uczu
          > ciowo zle na nich wyszlam.
          > a co do pozadnia...coz...a czy to jest podwalina do dobrego stabilnego zwiazku?
          *
          Jedna z podwalin - bez tego ani rusz, bo potem frustracja. No chyba, że oboje jestście aseksualni i będzie "biały związek"
    • mirtillo25 Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:24
      Też jestem DDA, mam 25 lat i mam takie same rozterki, więc winy szukałabym w samej sobie, a nie w związku.
      Jako córka alkoholika/alkoholiczki nie wierzysz w nieustannie trwającą miłość. Twój ojciec bądź matka też Cię kochali, ale co chwilę któreś z nich robiło coś złego (biło Cię, wyzywało, raniło). Przywykłaś do tego, że nawet najbardziej kochający człowiek może a wręcz co jakiś czas musi Cię zranić. Dosłownie czekasz, aż zrobi coś złego. Bo taka sytuacja jest Ci dobrze znana, bo taka miłość jest dla Ciebie "normalna".
      Dziwne i chore, ale tak jest :)
      Nie myśl o tym, bo zwariujesz. Wyjedź do rodziców na krótkie wakacje, zrób sobie przerwę od faceta i zobaczysz, jak bardzo za nim zatęsknisz i że kochasz go nad życie ;) Wyluzuj ;)
      • loftlovestory Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 11:30
        dzieki. chyba podswiadomie czekalam na taka odpowiedz, niestety ciezko jest wyluzowac i przestac bez przerwy analizowac swoj zwiazek patrzac na niego od najgorszej strony. od tego analizowania i rozgrzebywania mam juz przeorana psyche...


        mirtillo25 napisała:

        > Też jestem DDA, mam 25 lat i mam takie same rozterki, więc winy szukałabym w sa
        > mej sobie, a nie w związku.
        > Jako córka alkoholika/alkoholiczki nie wierzysz w nieustannie trwającą miłość.
        > Twój ojciec bądź matka też Cię kochali, ale co chwilę któreś z nich robiło coś
        > złego (biło Cię, wyzywało, raniło). Przywykłaś do tego, że nawet najbardziej ko
        > chający człowiek może a wręcz co jakiś czas musi Cię zranić. Dosłownie czekasz,
        > aż zrobi coś złego. Bo taka sytuacja jest Ci dobrze znana, bo taka miłość jest
        > dla Ciebie "normalna".
        > Dziwne i chore, ale tak jest :)
        > Nie myśl o tym, bo zwariujesz. Wyjedź do rodziców na krótkie wakacje, zrób sobi
        > e przerwę od faceta i zobaczysz, jak bardzo za nim zatęsknisz i że kochasz go n
        > ad życie ;) Wyluzuj ;)
        • raohszana Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 12:01
          loftlovestory napisała:

          > dzieki. chyba podswiadomie czekalam na taka odpowiedz, niestety ciezko jest wyl
          > uzowac i przestac bez przerwy analizowac swoj zwiazek patrzac na niego od najgo
          > rszej strony. od tego analizowania i rozgrzebywania mam juz przeorana psyche...
          *
          Ty po prostu szukasz dziury w całym - bo coś MUSI być nie tak i już, nie? Zawsze coś jest "nie tak" - jeśli nie naprawdę, to się samemu wyszuka albo zasieje wątpliwości. Zamęczanie się psychicznie, prawda?
          • loftlovestory Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 12:22
            nie wiem, moze masz racje...ale czy gdyby to byla prawdziwa milosc to mialabym az takie rozterki? czasem sa tak silne, ze mam ochote chwycic na sluchawke i zerwac przez telefon. Potem man do siebie zal, ze tak glupie mysli przychodza mi do glowy. Poprostu brak mi w tym zwiazku "motylkow" normalnych dla pierwszych etapow zwiazkow i dlatego zastanawiam sie, czy dalej w to brnac i czy jest w ogole szansa, ze milosc i silne pozadanie jeszcze przyjada.


            raohszana napisał:

            > loftlovestory napisała:
            >
            > > dzieki. chyba podswiadomie czekalam na taka odpowiedz, niestety ciezko je
            > st wyl
            > > uzowac i przestac bez przerwy analizowac swoj zwiazek patrzac na niego od
            > najgo
            > > rszej strony. od tego analizowania i rozgrzebywania mam juz przeorana psy
            > che...
            > *
            > Ty po prostu szukasz dziury w całym - bo coś MUSI być nie tak i już, nie? Zawsz
            > e coś jest "nie tak" - jeśli nie naprawdę, to się samemu wyszuka albo zasieje w
            > ątpliwości. Zamęczanie się psychicznie, prawda?
            >
            • mirtillo25 Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 16:38
              Piszesz, że nie miałaś wcześniej poważniejszego związku. Pewnie to też ma jakiś wpływ.
              Nie zrywaj z nim od razu. Daj sobie czas. Mówię Ci, zrób sobie przerwę od przebywania z facetem (oczywiście nie informuj go o tym ;P) i zobacz, jak się będziesz z tym czuła.
              Tęsknota bardzo skutecznie rozbudza motylki w brzuchu ;)
              • 83kimi Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 16:44
                mirtillo25 napisała:

                > Piszesz, że nie miałaś wcześniej poważniejszego związku. Pewnie to też ma jakiś
                > wpływ.
                > Nie zrywaj z nim od razu. Daj sobie czas. Mówię Ci, zrób sobie przerwę od przeb
                > ywania z facetem (oczywiście nie informuj go o tym ;P) i zobacz, jak się będzie
                > sz z tym czuła.
                > Tęsknota bardzo skutecznie rozbudza motylki w brzuchu ;)

                Dobra rada. Wyjedź gdzieś sama czy po prostu nie widujcie się np. przez 2 tygodnie, zobaczysz wtedy, czy Ci go brakuje, czy nie.
    • allerune Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 16:08
      > Witam.
      > Od roku jestem w zwiazku z mezczyzna z tak zwanego ginacego gatunku mezczyzn po
      > rzadnych, uczciwych, wiernych i z partnerskim podejsciem do zwiazku.

      jak każdy z nas w jakims okresie swojego życia

      > na luz i docenic to co mam (w koncu nie kazde prawdziwe uczucie musi byc szalon
      > e i namietne, prawda?) c

      aż w końcu go olejesz i zostawisz

      a on stanie się sqrwielem dla wszystkich kolejnych kobiet, bo stwierdzi że bycie dobrym i miłym nie popłaca :P
    • yoko0202 niestety 15.06.11, 17:33
      dla mnie jest albo czarne albo białe
      czyli, jeżeli są jakiekolwiek wątpliwości, to nie ma żadnych wątpliwości
      przy czym nie zrozum mnie źle - jakieś tam wątpliwości każdy ma, ale to bardziej na zasadzie: a czy on imprezować przestanie jak będzie dziecko - ale nie co do tego czy chcesz z nim być.

      szczególnie po raptem roku - ty to powinnaś usychać i więdnąć jak on zamyka drzwi z drugiej strony i myśleć wyłącznie o przytuleniu się do jego klaty do czasu kolejnego spotkania

      loftlovestory napisała:

      > Witam.
      > Od roku jestem w zwiazku z mezczyzna z tak zwanego ginacego gatunku mezczyzn po
      > rzadnych, uczciwych, wiernych i z partnerskim podejsciem do zwiazku. Dobrze sie
      > z nim czuje, mamy wspolne pasje i podobne poczucie humoru. I wszystko byloby s
      > uper, gdyby nie fakt, ze z mojej strony to chyba nie jest milosc. Mowie "chyba"
      > , poniewaz to moj pierwszy powazny zwiazek (mimo 26lat na karku) i sama do konc
      > a nie wiem czego chce i co czuje. Co do jego uczuc nie mam watpliwosci. Czuje s
      > ie wewnetrznie rozdarta, bo teraz jest mi z nim dobrze, ale nie jestem przekona
      > na czy to jest relacja "na zawsze". Zeby nie bylo, ze jestem wyrachowana oszust
      > ka, on wie o moich rozterkach, ale niezlomnie w tym trwa dajac mi czas na oswoj
      > enie sie z ta sytuacja. Czuje sie beznadziejnie, bo mam wspanialego faceta, a w
      > glowie tyle watpliwosci. Staram sie byc dla niego najlepsza partnerka w zyciu,
      > lozku i na codzien, doceniac go. Prosze o rade czy mam sie opamietac, wrzucic
      > na luz i docenic to co mam (w koncu nie kazde prawdziwe uczucie musi byc szalon
      > e i namietne, prawda?) czy powinnam odejsc, bo im dalej w las bym bardziej bedz
      > iemy pozniej cierpiec.
      > P.S: Nie wiem na ile w tym wszystkim moze to miec znaczenie, ale jestem DDA.
    • lusseiana Re: rozdarta prosi o rade 15.06.11, 19:13
      Jako DDA masz skłonność do szukania rys na krysztale i dziur w całym. A potem roztrząsania ich do granic absurdu. Znam to. Jeśli chcesz, to sobie z tym poradzisz.

      Jedyne co mogę Ci doradzić, to czas. Rozumiem, że brakuje Ci motylków, ale popatrz na to z drugiej strony - nie masz różowych okularów, więc nie tłumaczysz każdej bzdury i gafy partnera i nie usprawiedliwiasz go przed sobą samą. Widzisz go dokładnie takim, jaki jest, z jego wadami, dziwactwami i nawykami. Jeśli go akceptujesz, to niwelujesz ryzyko, że np. za 2-3 lata nagle do szału zacznie Cię doprowadzać jego rozrzucanie skarpetek, spóźnialstwo, podniesiona deska, czy cokolwiek innego, co tam kobiety wyprowadza z równowagi gdy kończy się etap zakochania (choć wcześniej było przecież takie urocze). No i nikt nie zmusza Cię do składania dożywotnich deklaracji - w każdej chwili możesz odejść, gdy stwierdzisz, że to jednak nie to czego potrzebujesz. Z tym, że drugi taki (już z motylkami w pakiecie) może Ci się nie trafić. Masz nad czym myśleć, bo w końcu sama wiesz najlepiej co czujesz.

      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja