Przyjaciółka mojego faceta

15.06.11, 20:17
Kiedyś tu już o tym pisałam. Otóż. Chwilowo mieszkam z moim facetem w jego kraju. Facet ma paczkę przyjaciół jeszcze z liceum. Na paczkę składają się faceci i ich dziewczyny na przyczepkę oraz A. A miała facetów ale wykazuje tendencje do wiązania się na krótko i z dupkami. Mój facet jest jej najbliższym przyjacielem (facetem), A raczej nie ma koleżanek. Nigdy nie wydawało mi się że jestem superzazdrośnicą, Mój luby prowadzi firmę razem z (bardzo atrakcyjną) koleżanką i serio jest okej, nie mam z tym żadnego problemu. Bardzo się staram, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że A. wcale nie jest taką bezinteresowną przyjaciółką. Wiem, że ze strony faceta nic z tego by nie było, ufam mu całkowicie, ale zaczynam się gotować, jak widzę, że A. w moim towarzystwie nie może utrzymać rozmowy po angielsku (chociaż całe towarzystwo zna angielski perfekcyjnie) i przestawia się na jego język którego ja nie znam. Do tego jest strasznie hmmm... dotykalska, kładzie mu rękę na ramieniu, jak ma mu coś pokazać na końcu sali to staje za nim i prawie go obejmuje... kiedyś przyszła żeby pogadać z ojcem lubego na tematy zawodowe (studiuje to czym zajmuje się teść) i jak przyszła o 18 tak została do 22. Rozmowa z teściem trwała może godzinę, przez resztę czasu siedzieli przed domem, palili fajki i plotkowali. (to dłuższa historia, tego wieczora mieliśmy gdzieś wyjść we dwoje, A. miała przyjść, ja miałam się zdrzemnąć i mieliśmy wyjść zaraz po jej wyjściu. Mój facet mnie nie obudził bo uznał że skoro następnego dnia spotykamy się z jego paczką to możemy przełożyć nasze wyjście na następny dzień. Podjął tę decyzję bez konsultacji ze mną za co później przeprosił).

Opowiedziałam wam o tym już kiedyś, powiedziałyście że wariuję i trzymam faceta na smyczy. Okej, przyjęłam do wiadomości, uznałam że problem jest we mnie. W ten weekend spotkaliśmy się z paczką mojego faceta. A. nie przyszła, bo miała egzamin. Świetnie się bawiliśmy, wracaliśmy we dwoje do domu taksówką, bo mój facet za dużo wypił. W pewnym momencie zaczął mi opowiadać o rozmowie, którą miał ze swoim najlepszym kumplem jak wyszli na dymka. Kumpel spytał czy mam jakiś problem z A. Mój luby powiedział, że owszem. Kumpel na to, że mam rację, bo A. o ile zawsze go (faceta) lubiła, o tyle teraz jej zachowanie się zmieniło. Mój facet podsumował to „okej, przepraszam, byłem naiwny”. Następnego dnia, już na trzeźwo poruszyłam temat znowu. Powiedział, że bez przesady, ani on nie chciałby niczego z A. ani ona na pewno z nim. Za półtora miesiąca wyjeżdżam, spotkamy się dopiero na Boże Narodzenie. Jest mi bardzo niewygodnie z myślą, że w tym czasie dookoła mojego faceta będzie się kręcić dziewczyna, której po dziesięciu latach znajomości włączył się nagle resentyment. Właśnie nagle zapragnęła być fotografem więc wydzwania do mojego chłopa z pytaniami o parametry aparatów.
    • moonogamistka Re: Przyjaciółka mojego faceta 15.06.11, 20:22
      Kobieta ma intuicje i zazwyczaj 9:10 dobrze wyczuwa sytuacje. Wiec kontroluj sytuacje.
    • jan_hus_na_stosie Re: Przyjaciółka mojego faceta 15.06.11, 20:26
      powiedz swojemu facetowi, że nie życzysz sobie aby utrzymywał znajomość z A. a jeśli ta znajomość jest dla niego aż tak ważna, że nie jest w stanie z niej zrezygnować to spakuj swoje rzeczy i powiedz panu "żegnam"
    • tygrysio_misio Re: Przyjaciółka mojego faceta 15.06.11, 20:28
      to moze lepiej porozmawiaj z tym kumplem.. skoro martwi sie o ciebie, to moze Ty tez jestes juz w jego paczce...
    • zamysleniee Re: Przyjaciółka mojego faceta 15.06.11, 20:38
      a czy nie jest przypadkiem tak, że partner ma słabość do A. lecz nie wierzy w swoje szanse, stąd zostawia sobie otwartą furtkę na to, że A. określi się, że Twój facet się podoba, a wtedy podziękuje Tobie?
    • emma.gee gadałam z facetem. 15.06.11, 21:26
      Pogadałam o tym z facetem. W sumie rozmawialiśmy na ten temat już nie raz, tyle dobrego, że ten temat zwykle kończył się dziką awanturą a ostatnio udaje się nam o tym pogadać na spokojnie. Z jego strony wygląda to tak, że oni wszyscy są latynosami i kwestia dotyku, dystansu, relacji damsko-męskich wygląda tu inaczej i że wie, że w Europie i Stanach ludzie panikują przy naruszeniu ich osobistej przestrzeni. Poza tym na takie rzeczy patrzy się inaczej i że kiedy on nie miał z kim iść na wesele to poprosił ją i jej chłopak nie miał nic przeciwko, nawet został zaproszony na wspólny weekend po weselu (tu mi trochę agresor skoczył), więc takie luźne podejście jest tu normalne. Oprócz tego, on nie reaguje na jej zaczepki, kiedy ona go po przyjacielsku ("przyjacielsku") trzepnie w ramię to on na to nie reaguje. No i to w sumie racja, on do niej nie wydzwania, jest serdeczny ale bez przesady.

      My jesteśmy ze sobą od pół roku, oni znają się od 17 lat. Gdyby zerwał z nią kontakt musiałby zerwać też kontakt z tą swoją paczką, bo oni zawsze wszędzie chodzą razem. Nie chcę być jedną z tych lasek, które pojawiają się nagle i przemeblowują totalnie życie ukochanego. W sumie to nie wiem czego bym chciała, chyba najbardziej tego, żeby dał jej do zrozumienia że nie bawią go tego typu relacje. On mówi że ona tego nie zrozumie w ten sposób. Spytałam co by było gdyby wiedząc że jest "w polu rażenia" cofnął się o krok. Powiedział, że ona zrobiłaby krok do przou bo taki dystans jest tutaj nienaturalny.
      Serio, nie wiem co zrobć. Chyba następnym razem będę musiała zdominować rozmowę po angielsku i wieszać się na moim misiu, po czym urżnę się i po pijaku powiem jej co bym zrobiła potencjalnej pannie która coś kombinuje, dodając że w liceum byłam mistrzem karabinku sportowego...
      • lonely.stoner Re: gadałam z facetem. 15.06.11, 21:35
        taaaa, kultura latynoska,... wez dziewczyno sie ogarnij i przestan szukac usprawiedliwien, jan ci dobrze radzi - a poza tym tak na zdrowy rozum- normalny facet, ale powtarzam- normalny, nie czekal by az sytuacja sie tak skumuluje ze jego dziewczyna dostanie konkretnego schiza na punkcie kolezanki ktora lubi sie do niego przytulac. Poza tym ja znam rozne pary, znam roznych kolegow, kolezanki, i tak ogolnie to jak sie wstepuje w zwiazek z kims to jednak znajomych sie troche na bok odsuwa- co oznacza nie eliminuje, tylko jesli do tej pory pierwsza osoba na liscie kontaktow do wyplakania i przytulania byl kolega michal, to odkad mam faceta to moj facet jest numer jeden, i jesli nagle michal by zaczal strzelac o to focha ze juz nie chce sie do niego przytulac to niestety zostalby by prewencyjnie wykluczony z grona znajomych.
        • emma.gee Re: gadałam z facetem. 15.06.11, 21:52
          Hm. Nigdy wcześniej nie byłam w tak udanym związku. Facet się bardzo dla mnie poświęca i bardzo o mnie dba, nie chcę się rozstawać. On ograniczył kontakty ze znajomymi, wcześniej spotykał się z nimi bardzo często, teraz to góra raz na miesiąc. Do tego ma kiepskie kontakty z rodziną, więc jak się odetnie od najbliżzych przyjaciół to zostanie SAM. Plany są takie, żeby zamieszkać razem w Europie albo Stanach, więc i tak się w pewnym momencie od nich odetnie. Do tego kwestie towarzyskie tutaj są naprawdę popieprzone jak na mój europejski umysł (po śmierci babci do siotry mojego faceta zadzwoniła z kondolencjami uwaga: kuzynka jej bardzo dawnego byłego. ja nie pamiętam nawet jak miała na imię siostra faceta z którym byłam sześć lat temu...). Mam świadomość, że do wypłakiwania się jestem na pierwszym miejscu i że teraz to ja jestem jego przyjaciółką, wiem o nim rzeczy, których nie wie o nim A. On zgadza się, że A. może być bardzo 'possesive' ale uważa po pierwsze to jej problem z któym musi sobie radzić a po drugie, że swoim zachowaniem nie daje mi powodów do zazdrości, nie odpowiada na jej zaczepki.
      • zamysleniee Re: gadałam z facetem. 15.06.11, 21:35
        Inna kultura.
        Albo przełkniesz ślinę i zgodzisz się na takie zachowanie (tylko na jak długo i czy warto), albo daj sobie spokój już i nie brnij już w to.
        • marguy Re: gadałam z facetem. 15.06.11, 22:17
          No wlasnie. Inna kultura, inne zachowania spoleczne, inne spojrzenie na relacje miedzyludzkie, przyjazn, znajomosc itp.
          • jael53 Re: gadałam z facetem. 16.06.11, 07:34
            W tej kulturze szerokie grono znajomych jest czymś oczywistym. To, że np. krewni czyjegoś byłego/byłej pozostają w gronie bliskich nawet gdy związek się rozleciał, nie jest niczym nadzwyczajnym. Stare znajomości (uwaga!) pielęgnuje się bardzo troskliwie - to jest prawie druga rodzina. I bez istotnego (naprawdę istotnego) powodu się ich nie przetasowuje.
            Przełóż to sobie tak: Twój facet ma zaborczą albo zwyczajnie nieźle postrzeloną kuzynkę... I co? Sytuacja jest dość delikatna.
            Poza tym - też trzeba to brać pod uwagę - ona może dążyć do pokazania "nowej myszce", że jeszcze nie ma w tym gronie zbyt stabilnego miejsca.
            • ingeborg Re: gadałam z facetem. 16.06.11, 18:39
              Ona wobec mnie jest spoko, kiedyś nawet pożyczyła mi sweter jak gdzieś wyszliśmy a mi było zimno. Do tego mój facet mówi, że owszem, może być - świadomie lub nie - bardzo zaborcza, bo do tej pory mogła do niego zadzwonić czy umówić się z nim na kawę kiedykolwiek, a teraz - nie bardzo. Mówi też, że jej zaborczość (on to ujmuje w kontekście tylko przyjacielskim, nie dopuszcza do siebie myśli, że to mogłoby być coś więcej z jej strony) to jej problem z któym musi sobie poradzić.
              No i też jestem świadoma tego, że ograniczył kontakty ze znajomymi. (Jego zdaniem ja ich nie lubię, prawda jest taka, że rzeczywiście, nie są moim typem ludzi, uważam, że fakt że nie mówią przy mnie po angielsku to buractwo, ale nie pałam do nich szczególną nienawiścią)
              • six_a Re: gadałam z facetem. 16.06.11, 19:19
                wtopiłaś:)
                • six_a Re: gadałam z facetem. 16.06.11, 19:29
                  wracając do tematu, zrób tak: wyjedź sobie, stawiając na nim krzyżyk, jak wrócisz i będzie OK, to będzie miła niespodzianka. to krótki związek i akurat okazja do próby.

                  z połączenia tak krańcowo różnych temperamentów zwykle nic dobrego nie wychodzi, chyba że ktoś dobrze toleruje kłótnie;)
                  • ingeborg Re: gadałam z facetem. 16.06.11, 20:40
                    To nie jest do końca tak, że mamy różne temperamenty, on nie jest ognistym latynosem (chociaż gra na gitarze :-) a ja chłodną europejką. Zasadniczo wszystko jest okej, nawet lepiej niż okej, ale nie chcę żeby ta laska miała jakieś głupie pomysły. Nawet myślałam o tym, żeby się z nią zaprzyjaźnić (w ramach poznawania wroga), ale nie jestem aż tak dwulicowa :-)
                    • dorotajank Re: gadałam z facetem. 17.06.11, 15:56
                      Gdyby wszystko bylo okej nie gadalby z nia w jego jezyku przy tobie. Kazdy by sie poczul wtedy zle. Tak sie nie traktuje osoby na ktorej nam zalezy. Jak dla mnei powinnas postawic sprawe prosto - dac mu wybor. Jezeli sie boisz ze go stracisz w ten sposob albo ze beda awantury albo ze cie wysmieje przykro mi ale ten facet nie jest toba zbyt przejety. Dlaczego masz sie zle czuc przez nia, wogole dziwi mnie ze nie wolice spedzac czas ze znajomymi niz sam na sam. Ja z moim lubym caly czas sie urywamy by byc sami:) Juz mezem .
                      • dorotajank Re: gadałam z facetem. 17.06.11, 15:59
                        Za szybko napisalam zdanie. Poprawiam : Dziei mnie ze tak czesto spedzacie czas ze znajomymi a nie sma na sam, troche to wyglada jakbyscie sie nudzili w swoim towarzystwie, a moze on sie nudzi i szuka dodatkowej rozrywki. Troche nie podoba mi sie ten zwiazek, zbyt duzo w nim innych ludzi, on jest zbyt otwary na A. no i nie szanuje cie, pozwalajac jej sie tak zblizac.
                • ingeborg Re: gadałam z facetem. 16.06.11, 20:37
                  Wiem, cholera : ) usiadłam z rana do kompa i nie ogarnęłam. bu, teraz wszycy będą wiedzieli o mojej schizofrenicznej tożamości.
    • der1974 Re: Przyjaciółka mojego faceta 16.06.11, 16:35
      Intuicja Cię nie myli. Jak teraz wyjedziesz, już nie bedzie do czego wracac na koniec roku. Zresztaa osobiscie sie dziwie facetowi, ze nie chce zrozumiec Twoich obiekcji. Dla mnie to zero empatii. Tez mi wyjatkowy gosc. Phi. Dobrze bym sie zastanowił nad tolerowaniem takich relacji.
    • mirtillo25 Re: Przyjaciółka mojego faceta 16.06.11, 19:54
      Zazdrość zazdrością, ale udział tamtej kobiety w życiu Twojego faceta jest niepokojący. Na moje oko to on spokojnie przeżyje bez tej "przyjaźni".
      Kiedy Wy się, Kobietki, nauczycie, że do faceta żadne słowa nie docierają. Takich osobników trzeba brać sposobem ;)
      Przede wszystkim: nie pokazuj A. swojej złości. Zamiast tego bardzo często i bardzo namiętnie całuj swojego faceta w jej obecności. Oczywiście wszystko rób spontanicznie, żeby nie pomyślała, że robisz to specjalnie ;) Ona musi wszystko dokładnie widzieć. Nie zważaj na jej obecność. Kiedy będzie z nią rozmawiał, wyślij mu sprośnego SMS-a lub napisz, że masz na niego ochotę tu i teraz. W mig zapomni o istnieniu A. ;)

      A jak Twój facet jeszcze raz powie, że przesadzasz z tą zazdrością o A., to powiedz mu, że skoro to takie niewinne, to od teraz zaczniesz tak obmacywać jego kolegów :D
    • kibur Re: Przyjaciółka mojego faceta 16.06.11, 22:10
      Ja do Bożego narodzenia to bym się nauczyła ich języka hehhehe.
      Nie marnowała czas na pierdy. Jak ma z nią iść to pójdzie, ale jak poznasz ich język-to dowiesz się od nich bezpośrednio, w czasie "ćwierkania" heheheh nie po angielsku ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja