jak nauczyć 24latka odpowiedzialności?

17.06.11, 10:36
Witam.Mam okropny problem z moim 24letnim synem.Chodzi o jego prace(a raczej na dzisiejsza chwile jej brak...)Syn zaocznie studiuje a ja juz nie mam siły płacic za niego studiów.W ciągu 2lat pracy (do 22roku życia nie pracował) 4 raz zmienia prace w tym 2 razy go poprostu wyrzucili.Przewaznie jego "kariera" konczyła sie po okresie próbnym.Zawsze mu cos nie pasuje a to dojazd a to za mało płacą itd.On kompletnie w żadnej pracy sobie nie radzi.jest strasznie powolny,mało operatywny,nie potrafi z nikim sie dogadac nawiązać kontaktu.A niestety w dziesiejszych czasach takie osoby maja bardzo ciężko.Martw mnie ten jego brak inicjatywy.Zreszta ja bardziej przejmuje sie jego przyszłościa niż on sam.Nie wiem co mam dalej robic?jak mu pomódz?prosze o jakies rady
    • raohszana Re: jak nauczyć 24latka odpowiedzialności? 17.06.11, 10:43
      <parsk>Odciąć od źródełka i tyle. Next please!
    • roza06 Re: jak nauczyć 24latka odpowiedzialności? 17.06.11, 11:48
      Odpowiedzialności to uczy się dziecko od maleńkości a nie w wieku 24 lat. Jeżeli synuś przez całe życie miał podstawiane wszystko pod nos to teraz są takie efekty. Niestety
      • soulshunter2 Re: jak nauczyć 24latka odpowiedzialności? 17.06.11, 11:54
        bo pozniej jest tylko tak
        ballada o Jacusiu
    • puszysta_gimnazjalistka Re: jak nauczyć 24latka odpowiedzialności? 17.06.11, 12:04
      Nie stresuj się, nie musisz, życie go nauczy :)
    • amj6 Re: jak nauczyć 24latka odpowiedzialności? 17.06.11, 13:20
      trochę już na to za późno - bo tak go wychowałaś to jak teraz nagle go odetniesz od kasy to nie skończy nawet tych studiów, więc o tym trzeba było myśleć wcześniej - jak można płacić dziecku za studia zaoczne lub wieczorowe! skoro one są dla ludzi PRACUJĄCYCH! a on pracuje dopiero od 2 lat a studia zapewne zaczął wcześniej :/

      trzeba pogadać z synem - powiedzieć że zdecydowałaś że jest już wystarczająco dorosły aby zaczął brać za siebie pełną odpowiedzialność, i że od zimowego semestru nie płacisz już mu za studia - nie dajesz mu na nic pieniędzy, a jeśli on chce mieszkać z wami nadal (bo pewnie mieszka) to ma się dokładać tyle i tyle do czynszu i do rachunków (jedzenie itp) - i to wyegzekwować, czas skończyć bycie ta dobrą mamusią co mu wszystko daje i wszystko za niego robi bo zamiast pomóc niestety zniszczyłaś mu życie
Pełna wersja