grubość chudość jeszcze raz

IP: 157.25.130.* 16.08.01, 12:45
Na podwórku jest mała Kasia (ok. 5 lat) troszkę grubsza (ALE NIE GRUBA) niż
koleżanki i nazywana jest BALERON.
Taka ładna dziewczynka, że jak sobie pomyślę jaka może być ładna z niej
kobieta ...
I już dzieci wyrabiają w niej złe nawyki. Włos mi się jeży.
    • Gość: elle Re: grubość chudość jeszcze raz IP: 195.94.222.* 16.08.01, 13:03
      Dzieci są okrutne i ta dziewczynka może już na zawsze mieć poczucie niższości
      z powodu swojej tuszy, nawet jak póżniej będzie szczupła (obiektywnie).
      • julianna Re: grubość chudość jeszcze raz 16.08.01, 13:34
        a skad biora sie w dzieciach zle nawyki ? czy nie patrza na nas doroslych,
        swoich rodzicow i krewnych, a potem przenosza te zachowania na podworko.
        • Gość: Anna26 Re: grubość chudość jeszcze raz IP: *.dialinx.net 16.08.01, 15:00
          Przeczytalam list Jozefa K. ni i mialam niezly ''flashback'' z podstawowki.
          Ja tez bylam nazywana salcesonem, baleronem, grubasina, Zanuaria z Isuary.
          Wybrano mnie najbrzydsza dziewczyna w klasie.
          Na pytania kolezanek;''Kim chcesz byc w przyszlosci" odpowiedzialam, ze
          dziennikarka. Wysmiano mnie, ze dziennikarki sa szczuple.
          Smiano sie z moich przetluszczajacych wlosow.

          Dzisiaj jestem w miare szczupla i podobno atrakcyjna. Jakies 56-7 kilo przy
          170 wzrostu. I co? Nadal mysle, ze jestem gruba i brzydka i mam fatalna
          wlosy. Nie znosze samej iebie. Zostalo mi z dziecinstwa.

          Biedna ta Kasia.
          • Gość: Michael Re: grubość chudość jeszcze raz IP: 157.25.121.* 16.08.01, 15:06
            Gość portalu: Anna26 napisał(a):

            > Przeczytalam list Jozefa K. ni i mialam niezly ''''flashback'''' z podstawowki.
            > Ja tez bylam nazywana salcesonem, baleronem, grubasina, Zanuaria z Isuary.
            > Wybrano mnie najbrzydsza dziewczyna w klasie.
            > Na pytania kolezanek;''''Kim chcesz byc w przyszlosci" odpowiedzialam, ze
            > dziennikarka. Wysmiano mnie, ze dziennikarki sa szczuple.
            > Smiano sie z moich przetluszczajacych wlosow.
            >
            > Dzisiaj jestem w miare szczupla i podobno atrakcyjna. Jakies 56-7 kilo przy
            > 170 wzrostu. I co? Nadal mysle, ze jestem gruba i brzydka i mam fatalna
            > wlosy. Nie znosze samej iebie. Zostalo mi z dziecinstwa.
            >
            > Biedna ta Kasia.


            I jak zostałaś dziennikarką tak jak chciałaś.

        • Gość: Raoul Re: grubość chudość jeszcze raz IP: 194.23.88.* 16.08.01, 18:10
          julianna napisał(a):

          > a skad biora sie w dzieciach zle nawyki ? czy nie patrza na nas doroslych,
          > swoich rodzicow i krewnych, a potem przenosza te zachowania na podworko.

          Racja ! To co dzieci robia jest dosc dokladnym odzwierciedleniem tego, co
          widza/slysza w swoich domach i poza nimi. A powyzszy przyklad Kasi jest
          niesamowice przykrym wyrazem, ze walory zewnetrzne czlowieka staja sie jego
          wartoscia. Fatalne to jest, a wystarczy rozejzec sie gdziekolwiek, aby zobaczyc,
          ze tak jest: od rezimu jak sie "nalezy" ubierac w miejscu pracy do sposobu
          traktowania klienta w sklepie w zaleznosci jak jest ubrany. Przykladow mozna by
          mnozyc....

          • julianna Re: grubość chudość jeszcze raz 17.08.01, 11:42
            Nie mam dzieci wiec nie wiem, ale moze ktos z was... Czy mozna to dziecku
            wytlumaczyc ? Jesli my (w domu, w rodzinie, wsrod przyjaciol) bedziemy w
            porzadku, porozmawiamy z dzieckiem ale na podworku bedzie sie dzialo zle - co
            dziecko z tym zrobi, przyjmie wzorce rodzicow czy podworka ?
            • Gość: Józef K Re: grubość chudość jeszcze raz IP: 157.25.130.* 17.08.01, 12:57
              julianna napisał(a):
              > co dziecko z tym zrobi, przyjmie wzorce rodzicow czy podworka?

              Sprawa nie jest prosta. Moje pięcioletnia córka wchodzi w relacje podwórkowe i
              widzę jak faworyzuje koleżanki, które lubi, a olewa inne.

              Pewne jest według mnie, że dziecko dorastając coraz więcej kontaktu spędza z
              równieśnikami, a potem cała nasza dorosłość przecież wśród rówieśników upływa,
              więc nie należy na siłę zbytniej uległości wobec rodziców kształtować. Ja tam nie
              chcę mieć mamincóreczki, co to nie pierdnie bez pozwolenia. Raczej staram się w
              niej zdrowy krytycyzm wykształcać i świadomy konformizm. Jak? Rozmawiając. Nie
              zabraniam jej przy mnie mówić dupa, ale proszę by nie mówiła tego głośno
              publicznie. Wydaje mi się, że łapie.

              Czasy poza tym takie, że teraz dzieci muszą być mądrzejsze od rodziców żeby sobie
              z nowymi trendami poradzić. To również jej mówię, choć na razie to dla niej
              abstrakcja. Mi dlatego dobrze poszło (praca, wykształcenie), że nie słuchałem
              swoich rodziów i wywiało mnie w świat z mojej pipidówy.

              Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja