akei5
26.06.11, 17:50
Od jakiegoś czasu obserwuję, że ludziom, którym urodziły się dzieci, całkowicie brakuje wyczucia co wypada i w jakiej sytuacji mówić. Nie zrozumiem, jak można opowiadać przy stole o gó...e dziecka jakby to był standard i inne osoby miały ochotę tego słuchać. Ludziom, którzy żyją w rzeczywistości pieluch wydaje się, że rozmowa o tym jest czymś normalnym bez względu od okoliczności. Ostatnio byli u mnie znajomi, ktorzy przy stole podczas obiadu wypalili " A wiesz ze kupa Julki jest taka rozlazła", myślałam ze zwymiotuje.... Obrzydliwe. Nie wiem czy ludzie tracą wyczucie czy uważają, że odkąd oni kupą zyją na co dzien, rownież o tym będą opowiadać. Inna sytuacja, inni znajomi, przy stole: "Ala, to co pojdziemy zrobić kupę?" i temat przez 5 min. To że dla nich to jest codziennoscia, nie znaczy ze mają o tym mówić przy innych. Po co? Kogo to interesuje? Każdy wydala, po co o tym mówić i lepiej pominąć to. Aha, dzisiaj na facebooku moj kolega dał opis : "Jedzienie, potem kupa i lulu" - ludziom w głowach się przewraca i odbija. Za grosz wyczucia co wypada!