malinka3211
27.06.11, 21:43
Witam wszystkich, piszę ponieważ źle mi w obecnej sytuacji…
Zaczęło się od zazdrości o mojego przyszłego męża, że nie spędza tyle czasu z siostrą, że już tyle z nią nie wychodzi i pretensje spadły na mnie, że to moja wina. Ma prawie 30lat, mieszka sama z kotem, nie ma nikogo, codziennie odwiedza mamę i nastawia ją przeciwko bratu. że on to, że on tamto. Skarży się jakby miała 10lat! Do mnie się nie odzywa ale szczerze nie wiem czemu? Dlatego, że jak stwierdziła brata jej zabrałam. Nie mam już sił na kłótnie z jej rodzicami żeby z nią się pogodzić. Napisałam list do niej:
Hej, pisze do Ciebie ponieważ niedługo będziemy rodzina i miło by było jakbyśmy sobie parę rzeczy wyjaśniły i doszły do porozumienia…
Zacznę od tego, ze to nie jest tak, ze Cię nie lubię, po prostu są niektóre rzeczy jakie mi się nie podobają( takie które nas-mnie i Krystiana dotyczą, reszta mnie nie interesuje ponieważ to twoja sprawa. Nie podoba mi się to, że mieszasz mnie w każdą waszą kłótnię mimo, że ja nic o Tobie nie mówię. Może się mylę ale mam wrażenie, że czasami mówisz coś Twojej mamie specjalnie ponieważ wiesz, że ona będzie po twojej stronie- podam Ci przykład: jak ojciec wrócił mama zaczęła dyskusje, że Ty się odzywasz(mówisz cześć) a ja tego nie robię- i że to ty jej powiedziałaś o tym. Dlaczego skoro przeszłyśmy obok siebie i żadna z nas się nie odezwała?
Jeśli chodzi o zmianę Krystiana rozumiem, że uważasz, że przeze mnie poświęca mniej czasu rodzicom, rodzinie i Tobie. Możesz mi nie wierzyć ale nigdy Krystianowi nie zabraniałam kontaktu z rodzina czy Tobą! Zamiast go oceniać lepiej porozmawiaj z nim na ten temat, że czujesz się zaniedbana. Wydaje mi się, że on po prostu jest szczęśliwy i dlatego zachowuje się tak a nie inaczej i może po prostu nie zauważyć tego.
Może nasza znajomość nie zaczęła się dobrze i teraz to ciąży dalej ale jednak się zmieniłam i nie chciałabym by coś się stało Krystianowi, by cierpiał, staram się o niego dbać jak i również o jego relacje z mamą- by nie ranił jej słowami, czynami, by bardziej ją szanował.
Boli mnie Twoje negatywne nastawienie do mnie, do naszego związku, czasami bojkotowanie rodziców przeciwko Krystianowi. Zależy mi na waszej rodzinie i dobrych relacjach z Twoją rodziną i z Tobą również. Nie chcę byście się kłócili, byście był dla siebie jak pies z kotem.
Ja z kolei nie jestem idealna, mam wady jak każdy, mam humory czasami, czasami coś powiem w złości. Ale kocham Krystiana ponad wszystko, jest moja bratnią duszą, przyjacielem, wsparciem i chcę by tak zawsze było. Nikt nie każe Ci się ze mną kolegować, przyjaźnić choć miło by było mieć koleżankę w siostrze męża a nie wroga. Proszę tylko o odrobinę szacunku. To wszystko.
Na koniec jeszcze jedno: uważam, że powinnaś być na naszym ślubie, mimo, że możesz naszego związku nie akceptować. Ale oczywiście to moje zdanie i nie musisz się do niego ustosunkować. Krystian to Twój brat i byłoby miło jakbyś się zjawiła. Nie będzie zły jak nie przyjdziesz ale będzie mu naprawdę przykro.
Pozdrawiam
Nie odpisała od dwóch dni, nie wysłała e-maila, sms-a, nie przyjechała do mamy mimo, że robiła to codziennie(mieszkam z przyszłymi teściami). Jest mi naprawdę przykro.
Ślub mamy we wrześniu, przyszły mąż mnie wspiera i kocha. Mimo takiej sytuacji chce bym nadal była jego żoną a ja nadal chcę by był moim mężem ale po prostu mi z tym wszystkim bardzo źle :(