ongoing
11.07.11, 21:21
Jestem singielką, z czym żyje mi się całkiem nieźle, bo zawsze miałam dużą potrzebę niezależności i brak parcia na ślub i dziecko. Ale jednak brakuje mi regularnego seksu no i – im starsza się robię (a jestem po 30-tce), tym bardziej myślę, że fajnie byłoby mieć faceta z podobnym do mojego podejściem do życia (czytaj: nie zamierzam się na nikogo rzucać, łapać na dziecko i ciągnąć do ołtarza). Mam za sobą kilka mniej lub bardziej poważnych związków i z niepokojem obserwuję, że to, co te związki łączy, to to, że źle się dla mnie skończyły (w tych najważniejszych dla mnie to zawsze to facet był strona inicjującą rozstanie), i – co gorsza – ciągnie mnie wciąż do tego samego typu faceta. A wypadałoby wyciągać wnioski i wiać od podobnych do eksów jak najdalej, żeby już podobnych błędów nie popełniać. Tylko jak to zrobić? Bardzo rzadko się zdarza (niestety!), żeby ktoś na mnie zrobił duże wrażenie, a jeśli już się to zdarzy, to oczywiście trafiam na ten nieszczęsny „swój typ” i przypłacam to dołem a już tak nie chcę! (oczywiście z tym „typem” to nie chodzi o wygląd, który ma dla mnie drugorzędne znaczenie, liczy się dla mnie chemia, wieź „mentalno-intelektualna” itp., moi poprzedni faceci obiektywnie nie należeli do przystojniaków, ale za nimi szalałam;)
czy któraś z Was miała podobnie? Zdarzyło Wam się zauroczyć/zakochać w kimś, kto był zupełnie inny niż Wasi poprzedni faceci?