gabi-20
12.07.11, 01:05
Otóż........jest sobie taki facet - Daniel. Poznałam go razem z Baśką moją kumpelką na jednej imprezie.
Spotykamy się od jakiegoś czasu, ale jest dziwny, czasem się nie odzywa kilka dni. W jedną sobotę po takim milczeniu dwutygodniowym wysłałam mu smsa z pytankiem co słychać. Zadzwonił po 20 - co słychać, co porabiam itd...powiedziałam, ze sie martwiłam - on: tak, naprawdę?ja: tak, bo powiedziałeś, ze zadzwonisz, a nie dzwoniłeś, a ja nie chce sie narzucać
on na to, ze ja jestem dziwna- ja na to, ze mogę dzwonić, ale...ok Zapytał, czy mogę później zadzwonić? bo
jeszcze nie ma planów na weekend a ja z kumpelkami byłam w TTM, jednej knajpie na malej imprezce
potem poszłyśmy (same 4 baby) do innego lokalu no i jak już stałyśmy z Basią na przystanku -
czekałyśmy na autobus - ona na 13 a ja na 14 dzwoni Daniel. no i co dalej i w ogóle jakie plany- on jest 5 ulic dalej na imprezce z kumplami (nieopodal mieszkania Basi ta knajpa). jak mogę, to żebym przyjechała do Basi a on za pól godz. mnie od niej odbierze - ok dojechałyśmy do Baśki - pisze do niego - kiedy może być - on, ze jest w innym jakimś lokalu, czy mogłybyśmy tam przyjść? ja na to - ze Baśka idzie spać , a ja sama nie przyjdę - on odpisał - na super. wkurzyłam sie - jadę do domu, a mogłam już dawno być miałam jechać taxi, ale brak akurat, wiec czekam
na nocny tramwaj, bo akurat dużo ludzi czekało i myślę zadzwonię do niego, co on sobie myśli i w ogóle, co to za odpowiedz nie odbiera -pewnie nie słyszy oddzwania zaraz - gdzie jestem, ze za pol godziny po NAS przyjedzie
ja na to, ze przecież Baska już śpi, a ja już jadę do domu. on czy mogę poczekać na niego - ja na to, ze albo
zaraz albo ja jade i zobaczymy sie jutro on, jak ja chce - ja, ze ok - JUTRO PA! ok
właśnie podjeżdża nocny - dzwoni (00.48) -godzina - wazna!!!!!!!!!!!!!!!ze on juz sam po mnie jedzie!!ok poczekałam, moment i przyjechał, pojechaliśmy do niego ja miałam akurat końcówkę okresu, ale nie przeszkadzało mu bylo fajnie
rano przeprosił mnie, ze za dużo wypił itd...
rozmawialiśmy -było fajnie, uwielbiam z nim gadać, jest bardo inteligentny, powiedział ze moze mnie odbierze z pracy...
ja ze nie chce mu sie narzucać, ale jak mówi, ze On zadzwoni, to wypadałoby on, ze ten tydzień będzie nerwowy (pracuje na giełdzie) , ale sie postara...ok, niech nie obiecuje, tylko sie stara!!!!!!!!!ale!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
rano wróciłam do domu, zjadłam, wzielam auto - i pojechałyśmy z Baską na basen i mowie jej...a ona - pokazuje mi smsa od niego - dostala go w nocy o 00.43 - czyli po tym jak ja
powiedziałam, ze jade do domu!! o tresci: czy do mnie wpadniesz
fajnie, nie ok, on mówi, ze lubi kobiety - faceci , zawsze chcą mieć kilka - ok, ale dlaczego on , dlaczego ON !!!! i dlaczego chce
PRZYJACIÓŁKI - tak ich to kreci??
a rano sobie pomyślałam, ze juz emocje opadły i nie chce faceta na stale -fajnie było ale to ON jeszcze bedzie za mna lazil - sama już nie wiem.... w sumie to Baska
pierwsza z nim rozmawiała jak się poznaliśmy - ona jest spoko, ale mam pecha bo zawsze faceci interesują sie moimi przyjaciolkami- mam dosc, tak sobie najpierw pomyślałam Baska miala we wtorek urodziny - on cos wczesniej
mowil ze zna fajny lokal wieczorem w poniedziałek byłyśmy z Baska na kawie w Centrum-
ona zadzwoniła do niego w sprawie tego lokalu,
czy moze go zobaczyć czy można tam zjeść i on jej powiedział, ze we wtorek mogą pójść, bo w środę odbiera mnie z pracy!!to nie bylo jeszcze na 100% , ale..........wypiłyśmy parę drinków - ja mialam faze wracajac do domu - cos mnie tknelo i napisalam do Baski- ze jak ona chce teraz coś od niego, ze
nie ma sprawy, ale to boli trochę itd bo się zdąrzyłam w nim niestety zakochać ...ona, ze nic nie chce, ze pogadamy, czy cos
sie stało bo ona nic nie kapuje wczoraj rano mówi mi, ze myslala, ze on do
mnie dzwonil wtedy jak ja jej tego smsa wysłałam, bo do niej dzwonil wieczorem i pytal
czy jestesmy jeszce w Centrum
FAJNIe - co??
ja postanowiłam, ze jeszcze ON będzie chciał, a
ja MAM DOSC
FACETOW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
fajnie bylo i tyle!! za dużo energii mnie to kosztuje - zamykam sie z powrotem -zero dostępu!! Minęły dwa miesiące.
W ogóle myslę o nim jak cholera. Duzo pracuję z nerwów posprzątałam, poprałam, a tu wczoraj ok 14 dzwoni - Daniel
właśnie wrócił z pracy... czy w końcu może mnie zobaczyć (2 miesiące go zbywam)
mówię mu zadzwoń pozniej mam teraz masę pracy i nie mam czasu na pierdoły i gadanie z tobą
zadzwonił po 17 czy juz mam dla niego czas - ja ok i spotkaliśmy sie
bylo to baaaaaaaaaaaaardzo mile popołudnie,akurat zaczęło lac, musiał gdzies na chwilke podjechac,
a potem pojechaliśmy na kawę -gadaliśmy tylko,kilka buziaczków w międzyczasie razem 2,5
godziny o wszystkim pytal sie czy mam kogoś-ja ze nie, czy z kims
spalam, ja ze tak ale go to zabolalo
stwierdził, ze to jego wina, ze musi bardziej na
mnie uważać
bo on myślał, ze jesteśmy razem,
smialam sie z niego powiedziałam mu, ze myslalam, ze jestem jego zabawka żeby nie myślał, ze z każdym nowo poznanym ide do łózka - bo jezeli tak jest, to ma o mnie
zapomnieć...
itd
bylo super - naprawdę spoko
a ze byłam ogolnie wtedy anty do facetów za te dwa miesiące braku odzewu - wszystko
mu wygarnęłam!! a on przepraszał i całował mnie
po rekach
No i wtedy on powiedział że musimy razem zamieszkać, bo on mnie kocha i chce ze mną być ....
Nie wiem co mam z nim zrobić ....
Co o tym sądzicie ?