fieldsofgold
14.07.11, 14:57
weszlam dzis na forum "partnerstwo i seks" w watek n/t zazdrosci o meza podczas imprezy. dowiedzialam sie stamtad od niejakiej ramony, ze wolne kobiety przychodzace (przepraszam - "przylazace") same na imprezy to elektrony w ataku bezczelnie polujace na cudzych mezow/partnerow. otoz nie wolno takiej rozmawiac ani tanczyc z facetem innej kobiety, gdyz kradnie tym samym czas nalezacy sie prawowitej wlascicielce rzeczonego samca. co wiecej spija jakas smietanke (nie wiem z czego) i zeruje na dziele osiagnietym w pocie czola przez zone/partnerke (nie wiem o co chodzi). nigdy nie sadzilam, ze moge byc postrzegana jako zagrozenie dla innej kobiety i jej partnera, poprzez fakt, ze "przylazlam" na impreze sama i w ogole jestem bez pary. ale teraz zaczelam sie bac.