Wieczny problem ze znajomymi :(

22.07.11, 14:44
Ja juz sama nie wiem co mam o tym myslec. Odkad pamietam zawsze mialam problem w nawiazywaniu znajomosci. Jestem dosc otwarta osoba w otoczeniu ludzi ,ktorych znam ale nowo poznanych trzymam na dystans. Mieszkajac w Polsce nigdy nie mialam mnostwo znajomych wokol siebie ale zawsze ktos byl od czasu do czasu. W podstawowce raczej kolezanki stronily od mnie bo ojciec alkoholic i nikt raczej nie chcial sie "bawic" ze mna bo przeciez ona ma "takiego ojca". Przez to stalam sie troche ostra i czasem agresywna. Nauczylam sie nie ufac ludziom i dopiero jak kogos poznalam dawalam z siebie co moglam. I tak tez zawsze bylo. Bylam wykorzystywana.Jak ktos mnie potrzebowal bylam na kazde zawolanie skinienie, na kazda lezke. Ale gdy ja potrzebowalam wsparcia to juz bylam zostawiona samej sobie. Wyjechalam z kraju. Pracujac w kilku panstwach nigdy nie nawiazalam dluzszych znajomosci. W jednym kraju zadomowilam sie dluzej, bylam w zwiazku ale jego znajomi byli dziwni mialam wrazenie,ze te dziewczyny nie akceptuja mnie bo nie pracuje z nimi w fabryce tylko ucze sie.Ja mialam ambicje i bylam za to szykanowana bo w tej grupie sie bardziej liczylo ile godzin zrobiles, kazdy kłamal, obgadywal i zdarzaly sie zdrady i poprostu ja sama wolałam trzymac sie od nich z daleka. Nawiazalam za to znajomosci z "tubylcami" z pracy i chcialam bardziej poznac jezyk itp. Na poczatku problem bo bariera jezykowa ale pozniej I tu tez problem bo mam wrazenie ,ze staram sie namawiac ludzi na wyjscie na drinka czy aby cos zrobic, organizowac i wtedy nikt nie ma czasu, bo praca bo to na drugi dzien widze te samo osoby zrobily to czy tamto i nikt nie kwapil sie mi wyslac smsa zapytac co ja robie itp. Zaczelam studia tutaj tez takze mialam czym sie zajac i nie myslec. Ale mimo wszystko nawet drobne wyjscia mam wrazenie,ze jestem ignorowana. Nie raz probuje cos wtracic cos powiedziec ale zawsze jakos nikt nigdy za bardzo nie sluchal. Ok, troche jezyk mi kuleje jeszcze i duzo mi brakuje aby mowic czystko i plynnie bez zadnych pomylek ale nie jest tak zeby nie byc zrozumianym. Wydaje mi sie poprostu,ze jestem totalnie nudna osoba:( Nie jestem zapraszana za czesto a jak juz to nie mam za bardzo o czym mowic bo nic interesujacego sie nie dzialo i siedze bezczynnie i slucham innych tylko.
Zostalam zaproszona na weeknd do wiekszego miasta, spanie w hotelu i wyjscie na kolacje spa itp. Przyjechalysmy do Spa ,poszlysmy na silownie ale dziewczyny nie bardzo w kondycji,bo zadna oprocz mnie nie uczeszcza na silownie wiec 3 min. na silownie i basen ok. Poszlysmy na basen zadna nie chce plywac, jazkuzzi za goraco im, sauna to samo. Wiec ja jak piesek za nimi bo mysle nie wylamuje sie. Pozniej wielkie zakupy w poszukiwaniu sukienek na wyjscie. Po czym 2h szykowania sie i szukania restauracji. Mialysmy do wyboru 6 fajnych malych restauracji w przystepnych cenach jedna wybrala typu smierdzaca knajpe gdzie stolike sie kleily od piwa i podawali frytki i haburgey wiec tu ja sie wylamalam sugerujac restauracje obok w tej samej cenie menu , ale czysta i duzo lepsze jedzenie. Zasugerowalam ,ze i ja i druga dziewczyna nie bardzo lubimy obtluszczone, smazone i pelne tluszczy jedzenie. Dodalam ,ze jestem na diecie teraz wiec tymbardziej mi to n ie lezy. Katem oka zobaczylam jak sobie oczka puszczaja i miny na mnie zrobily. Zamowilam steka ktory byl twardy jak kamien i nie dalo sie go zjesc wiec go zwrocilam. Przepraszalam je chyba z 3 razy ,ze zwrocilam go bo nie dalo sie ugryzc. Czulam sie okropnie. Bylam zawstydzona ,ze w ogole sie odezwalam. Wystrojone w kiecki w szpilkach jadlysmy hamburgery. Po czym dzxieczyny stwierdzily ,ze wracamy do hotelu. I tyle. Mi bylo juz bardzo przykro wtedy. Bo nie wiedzialam czy to moja wina, czy to ja tak wybrzydzam? Zamiast ustawiac te miny mogly powiuedziec cos "daj spokoj itp" a tak nie moglam zniesc mysli ,ze jestem jak 5-te kolo u wozu i jak worcilysmy do hotelu spakowalam rzeczy i pojechalam do domu. To mialbyc super wypad z samymi dziewczynami. I to ze mi restauracja nie pasila za plecami to mnie obgadaly zamiast mi powiedziec cos. Zacisnelabym zeby , zjadla i tyle i strala sie bawic reszte wieczoru ale nie potrafilam ze wzgledu na na te obgadywanie za plecami.Ja nigdy tegi nie robie i jest mi przykro z tego powodu,ze ktos tak robi.
Caly wieczor byl zrujnowany, mi sie plakac chce teraz:(
Tak samo ze wzgledu na moja date urodzin nie potrafie zorganizowac imprezy urodzinowej.Bo kazde napomkniecie konczy sie wymowkami, a wtedy to oni kasy nie maja itp. Wczesniej nie da sie i pozniej to samo, bo jest albo przed swietami albo po sylwestrze i nikt nie moze. Wiec przelknelam juz ta pigulke i nie oragnizuje nic. Chcialam zoorganizowac teraz impreze taka w zamian po pol roku.Wyslalam wiadomosci do 20 osob ktore mi sa najblizsze ,z ktorymi najczesciej wychodze itp. Tylko 2 osoby powtierdzily kompletnie. Dalam wszystkim okolo miesiaca wczesniej znac. Impreza teraz we wtorek i nikt nie wie jak pracuje itp. Ja potrafilam sie zamienic i spytac o wolne na ich imprezy zawsze .Tymbardziej ze wiekszosc osob tutaj ma grafik z tygodnia na tydzien i duzo latwiej jest zoorganizowac czas. Caly miesiac i nic. Wybralam bardzo tanie i najczesciej odwiedzane przez nas miejsca z takzwanymi deal, gdzie w tym dniu jest duzo taniej i duzo latwiej o wolne itp. I nic. Wieczor wiec odwołalam.Nie chce we wtorek byc sama z dwoma osobami i swiadomoscia jak reszta mnie olala.Tymbardziej te dwie osoby sie nie znaja i bo jedna rodaczka druga "tubylka".
Tak samo czasem umawiam sie z kims na wieczor, i czekam i nic. Wiec dzwonie nikt nie odbiera. Na drugi dzien dostaje smsa typu"sorry zapomnialam, sorry musialam isc do pracy, sorry nigdzie jednak nie wychodzilam" wszystko ok, kazdy ma prawo do zmiany planow ale jakby te osoby przynajmniej mi wysłaly sms ,ze nie moge byloby inaczej. A nie ja siedze gotowa i czekam i nie wiem co sie stalo pisze smsa zero odpowiedzi itp.

Naprawde mam juz dosyc:( Nie wiem co zrobic. Moglabym olac i zajac sie swoimi sprawami ale to tak boli siedziec samej co wieczor, nie miec z kim filmu obejrzec czy pokawkowac:((

Sorry za ten ogromny post ale musialam gdzies sie wygadac.
    • trypel Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 14:47
      jesli troll to nawet fajnie sie czytało
      a jesli nie to tez bym Cie nie lubił. brrrrr
    • mmagi Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 14:49
      jak dla mnie to za długie;)
      • trypel Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 14:58
        miałem paskudnie nudną rozmowę tel i musiałem na czymś oko zawiesić wiec nie było to takie złe
    • wez_sie sorry, ale nie chcialo mi sie czytac 22.07.11, 14:59

    • jasna_olera Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 15:20
      jest tak: gadając z innymi gadaj głównie o nich samych, wówczas wyjdziesz na super inteligentną i ciekawą osobę. Ludzie uwielbiają mówić o sobie, ale uważaj nie bądź zbyt wścibska i nie dopytuj nachalnie, raczej zachęcaj do zwierzeń.
      W dialogu poniżej osoba X to rozmówca najgorszy z możliwych:
      Z: lubie pomidorową
      X: a ja ogórkową
      Z: ale wiesz ostatnio jadłam taka zajebistą pomidorową
      X: a moja ogórkowa sprzed pięciu dni, no palce lizac...
      Z: wiesz x z tobą to sie nie da pogadać.,..

      W tym dialogu osoba X wypadnie na bystrzaka
      Z: lubie pomidorową
      X na prawdę, a jaką najbardziej z ryżem czy makaronem
      Z: z makaronem rzecz jasna, a najbardziej lubię świderki
      X: Świderki powiadasz? A masz ulubiona markę?
      Z: Wiesz X, Ty to tak wspaniale słuchasz i rozumiesz ludzi, chcesz iść na drinka?

      Kolejna rzecz, nie namawiaj na wyjścia, nie przypominaj wciąż o tym, nie dopytuj o plany. Rzucaj propozycje, nie ma odzewu to nie, olej! Poczytaj sobie o zjawisku reaktancji w psychologii.
      I na koniec: wiesz jakie dobra są najbardziej pożądane? Te trudno dostępne - przemyśl to sobie :)
      • kurczaczek_a Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 15:40
        Mam dwoch dobrych znajomych z ktorymi umawiam sie i godzinami klepiemy przez telefon. A tak to zawsze staram sie sluchac, pytac. I chyba sie przyzwyczaili ,ze ja jestem ,mi sie mozna wygadac wiec jak ktos mnie potrzebuje to dzwoni, ja mam ochote wyjsc pogadac to juz nikogo wtedy nie ma. Mam dosyc byc juz ta bierna strona. Czasem tez chcialabym miec swoje 5minut. Gdy poznaje nowa osoba to czasem jest mi glupio wypytywac i zadawac pytania bo nie bardzo wiem czy wypada mi. Nie jestem z natury wscibska i nie chcialabym zadac nieodpowiedniego pytania. Mam tez czasem wrazenie ,ze wlasnie kilka razy palnelam cos nie wlasciwego bo np. w wiekszej grupie gdy nowa osoba powie cos sarkastycznego wszyscy sie smieja gdy ja to zrobie albo zero odpowiedzi i tak jakby nikt nie slyszal albo widze spojrzenia z politowaniem. I nie wiem czy po prostu nie mam daru do dowcipow czy glupich uwag czy po prostu moja uwaga zbyt jest dobrana bo jakos nie chce nawet w zarcie dogryzc osobie slabszej wole wybierac na rywali (tych rozmowkowych) osoby ,ktre sa zawsze najglosniejsze i poprostu mam wrazenie ,ze to juz im sie nie podoba. Przestalam sie wiec odzywac nawet w wiekszym gronie.
      • ingeborg Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 23:56
        masz wiadomość na prajwie : )
    • allerune Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 15:51
      pierwsze i najważniejsze, pisz o jakiej narodowości towarzystwo chodzi, bo się zgubiłem, to co jest adekwatne do środowiska Polaków w Anglii zupełnie nie znajdzie zastosowania w przypadku wyjścia z Niemcami w Niemczech
      • allerune Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 15:58
        ogólnie to wyszłaś na pretensjonalną paniusię, której nigdy nic nie odpowiada i która się w dodatku obraża i jedzie do domu :)
        • alone.me Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 16:05
          Allurne wiem,ze to tak wyszło. I z tego powodu mi zle. Ale za przeproszeniem szlak mnie trafil jak te umizgu i miny za plecami zobaczylam. Stracilam ochote na jakiekolwiek wyjscia itp. nie widzialam opcji jak siedziec samej w hotelu czy w domu, pojechalam do domu. Szkoda tego wieczoru i kasy na hotel tak naprawde. Na drugi raz poprostu nie jade nigdzie i tyle.
          • allerune Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 16:27
            a co byś powiedziała... gdyby do Twojej grupy znajomych w PL podczepiła się jakaś dziewczyna... hmmm z Kazachstanu, załóżmy że pracuje z jedną z dziewczyn i ta w miarę ją lubi, no i przyprowadza na imprezy. Ty z koleżankami robisz to co zwykle, a ona nagle zaczyna grymasić, co więcej wydaje Ci się, że ona uważa się za LEPSZĄ niż reszta. Dziewczyna przyjechała do Polski z Kazachstanu i uważa się za LEPSZĄ od WAS. Nie skomentowałabyś tego między koleżankami ?
      • alone.me Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 15:59
        Ok. Myslalam,ze to nie ma znaczenia. Wczesniej pisałam o polakach w Angli tych (znjamowych od ex tych z fabryki) reszta dziewczyn to głownie angielki. Mam kilka kolezanek polek tutaj ale to nie o nich mowa. Takze moje kolezanki to glownie angielki i o nich mowa glownie.
        • allerune Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 16:22
          tak myślałem, oni tak mają, ubierają się ładnie, idą do knajpy na jakieś żarcie a potem klub i picie do białego rana, powrót do hotelu w takiej sytuacji to dla mnie baaaardzo dziwna sytuacja i jeśli to przez Ciebie to będziesz miała duży problem z odbudowaniem zaufania w tej grupie

          Mi się czasem zdarza impreza w nowej grupie, chociaż wśród facetów jest to chyba łatwiejsze, podstawą jest wtedy zasada "jeśli wejdziesz między wrony...", czyli pijesz to samo, jesz to samo, zachowujesz się tak samo. Zmiany zaczynasz sugerować dopiero gdy jesteś w pełni zaakceptowana i uznana za "cool", natomiast w takim środowisku jest to trudne bo kultura zupełnie inna, znam ten ból osobiście. Czasem słuchasz dyskusji, rozumiesz wszystko, ale nie wiesz za bardzo o co chodzi, tzn. wiesz ale dla Ciebie temat jest na maksa nudny... :-/
          Na znajomych Irlandczyków poskutkowało to, że chętnie siedziałem z nimi w pubie pijąc ginesa, słuchałem ich muzyki (akurat obie te rzeczy bardzo lubię), wypytywałem o co chodzi w tych ich dziwnych grach narodowych, razem z nimi narzekałem na kryzys itd. Któregoś razu sprezentowałem polską wódkę itd. itp., nawet teraz po paru miesiącach od powrotu do PL dostaję czasem wiadomości na Fejsbuku, kiedy będę żeby razem się wybrać na imprezkę

          PS. wyżej ktoś napisał o pomidorówce :) dokładnie tak trzeba postępować
    • calineczka_777 Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 16:13
      Przeczytalam twoj dlugi post i pierwsza mysl jaka mi przyszla to: "Co taka fajna dziewczyna na poziomie robi z takimi prostackimi ludzmi?". Wydaje mi sie, ze po prostu nie pasujecie do siebie. Ty: uczaca sie, wazny jest dla ciebie pewien poziom np. uwazasz na diete (zdrowe jedzenie), dobre maniery i czystosc, uprawiasz sport. Twoi znajomi: towarzystwo zainteresowane tylko praca fizyczna, bez hobby typu ksiazka, nauka, sztuka itp., sama pisalas, ze czesto zdarzaly sie tam zdrady, klamstwa, bez wiekszego poziomu: jedza tlusto i niezdrowo, w brudnym otoczeniu, nie uprawiaja sportu (nie dbaja o kondycje).
      W sumie powstaje pytanie: Dlaczego zabiegasz tak usilnie i rozpaczliwie o uwage takich prostackich ludzi ? (Prostacki to nie prosty) Potencjalna odpowiedz: jestes DDA? bo na emigracji trudno znalezc przyjaciol? Sprobuj sobie odpowiedziec na to pytanie.
      Ja bym na twoim miejscu olala to towarzystwo i szukala przyjaciol do mnie pasujacych. Nie musisz sie przyjaznic z kolegami z pracy, mozesz po pracy mowic "pa!" i isc do domu. Przyjaciol odpowiadajacych ci mozesz sobie znalezc gdzies indziej: np. na studiach (jesli jeszcze studiujesz), na kursie jezykowym, na kursie lepienia garnkow itp. Wazne by odpowiadali ci poziomem, by reprezentowali podobny stopien wrazliwosci i kultury co ty. Twoi prostaccy "przyjaciele" po prostu do ciebie nie pasuja. Mysle, ze nawet ich draznisz, bo jestes "inna": uprawiasz sport, starasz sie dbac o pewien poziom, wazny jest dla ciebie dalszy rozwoj (nauka).
      • alpepe and the oscar goes to 22.07.11, 16:56
        calineczka.
        100% prawdy.
    • princess_yo_yo Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 16:19
      oh jaka jestem madra i wyrafinowana a tu nikt mnie nie lubi, ciekawe dlaczego? skoro kogos nie lubisz i uwazasz towarzystwo za prostakow z ktorymi nie masz nic wspolnego to po co chcesz z nimi spedzac czas?
      • maitresse.d.un.francais Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 16:23
        princess_yo_yo napisała:

        > oh jaka jestem madra i wyrafinowana a tu nikt mnie nie lubi, ciekawe dlaczego?
        > skoro kogos nie lubisz i uwazasz towarzystwo za prostakow z ktorymi nie masz ni
        > c wspolnego to po co chcesz z nimi spedzac czas?

        e tam, dziewczyny z fabryki z założenia uważały ją za pańcię, czego by nie zrobiła
        • princess_yo_yo Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 16:42
          niekoniecznie, ale jak sie lubi dac odczuc otoczeniu ze jest sie lepszym od tegoz otoczenia to tak to sie zazwyczaj konczy. a ta 'lepszosc' watkodawczyni jest dosc wyrazna przy tym demonstracja tejze dosc przasna.
          • alone.me Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 17:03
            Nikt nikogo nie uwaza za prostaka. Wrocilysmy do hotelu poniewaz one tak chciały. Ja tylko zasugerowalam zmiane miejsca. I nie tylko ja bo druga dziewczyna tez. Ok, inaczej sie nastawilam troszke bo po tylko godzinach wybierania ubran, strojenia sie idziemy do najgorszej knajpy z mozliwych. Gdzie obok za ta sama cene byloby ciut lepiej. Nie jestem "panienka z dobrego domu" bo wiele w zyciu przeszlam i nie mam nic przeciwko wyjscia do knajpki nawet takiej na drinka ok, ale jakos nie bardzo mi chce sie jesc w tych lokalach, dorabiam na studiach i wiem jak to jest podane i gotowane w kuchni. Zasugerowałam pomarudzilam nad menu ale w wybralam i zjadłam. Strasznie sie probowalam dostosowac od poczatku. Razem z tymi dziewczynami studiujemy ten sam kierunek wiec w sumie poziom inteligencji nie ma tutaj nic do znaczenia. Bylysmy kilka razy razem na drinku wczesniej i nigdy nie mialam zadnego ale. Poprostu myslalam,ze pojdziemy w jakies lepsze miejsce co zasugerowalam i dlatego od razu mam byc paniusia? bo troche dla mnie to hipokryzja stroic sie 3 godziny zeby isc na hamburgera przejsc sie przez miasto i wrocic do hotelu.

            najbardziej zabolalo mnie to,ze za plecami robily umizgi a nie powiedzialy wprost. Ja sie potrafie dostosowac. Kazda grupa znajomych to inna grupa. Jedni ze studiow, inni z collegu, inni z pracy a jeszcze inna to poznane przez kogos. Co do polakow, to wczesniejsza poznana grupa nie ma nic wspolnego z ta ktora opisalam z wypadu. Grupa polakow byli znajomymi mojego eksa od ktorych sama sie odsunelam i nie utrzymuje z nimi kontaktu.


            Prawdopodobne jest ,ze to wszystko moja wina.Chyba oczekuje od ludzi zbyt wiele. Problem polega na tym ,ze wiekszosci wszyscy sie znaja z lat wczesniejszych ze studow, z pracy i ja jestem w sumie "nowa" dla nich. Byc moze za bardzo naciskam, za duzo oczekuje. Albo poprostu sie stalam za bardzo egoistka i po latach bycia zawsze dla kogos chce w koncu by ktos byl dla mnie. Za duzo oczekuje wiec. Trudno dzieki za rady wszystkim te dobre i te krytykujace. Ja chyba wracam do wron i zaczne krakac z nimi a po cichu sobie plakac :)
            • maitresse.d.un.francais Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 17:11
              alone.me napisała:

              > Nikt nikogo nie uwaza za prostaka. Wrocilysmy do hotelu poniewaz one tak chciał
              > y. Ja tylko zasugerowalam zmiane miejsca. I nie tylko ja bo druga dziewczyna te
              > z. Ok, inaczej sie nastawilam troszke bo po tylko godzinach wybierania ubran, s
              > trojenia sie idziemy do najgorszej knajpy z mozliwych.

              No bo tam możemy poznać księcia ze swojego środowiska, nie? Tzn. one mogą.
            • princess_yo_yo Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 18:05
              zgubilam sie miedzy fabryka, studiami i wyjazdami. cos malo spojna sie staje ta historia.
            • burza4 Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 19:36
              alone.me napisała:

              > najbardziej zabolalo mnie to,ze za plecami robily umizgi a nie powiedzialy wpro
              > st. Ja sie potrafie dostosowac.

              Nieładnie z ich strony, ale widać, że coś zgrzytało, i niestety - nie byłaś tam pożądanym towarzystwem.

              Bez urazy, one raczej nie oczekiwały, że się dostosujesz. Brutalnie mówiąc, z tego co piszesz wygląda, że oczekiwały raczej, ze się odspawasz. Może zawyżalaś poziom, może psułaś okazję na podryw, może czuły się skrępowane, nie wiem. Ty do nich nie pasujesz, a one do ciebie. Obie strony czują się ze sobą niekomfortowo, i lepiej dać sobie spokój.

              Robisz wszystko pod czyjeś dyktando. One nie były zainteresowane basenem, ty miałaś chęć na więcej - czemu czułaś się zobligowana do rezygnacji? Czemu nie realizowałaś swoich planów wg tego co tobie sprawia przyjemność? Taka wymuszona symbioza jest szalenie męcząca i irytuje, może stąd kwas.

              Wiele osób nienawidzi takich sytuacji że ktoś inny usiłuje narzucić czy namówić na swoje rozwiązanie. Ludzie nie potrafią czasem się odciąć, tylko wloką np. razem na plażę, czy spacer na molo, choć nie mają na to najmniejszej ochoty, a w duszy zgrzytają zębami. Czasem lepiej realizować własny plan dnia, a nie wlec się na silę w grupie.

              Sama często się izoluję na wyjazdach, żeby nie musieć np. wlec się noga za nogą albo wstępować do każdego sklepu i jak ktoś upiera się mi towarzyszyć, to też najchętniej bym przewracała oczami i robiła miny.
        • alpepe Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 16:54
          oczywiście.
    • fajnajozia Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 17:12
      Nie bardzo wiem, na co odpowiadam, ale może trafię.
      Ja tam się boję ludzi, którzy nie mają znajomych. Albo są nudni i namolni, albo obrażalscy, albo za bardzo uczynni. Albo irytujący. O. Tyle.
      • maitresse.d.un.francais Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 17:25
        fajnajozia napisała:

        > Nie bardzo wiem, na co odpowiadam, ale może trafię.
        > Ja tam się boję ludzi

        Oj biedactwo.

        Fobie są uleczalne.
        • fajnajozia Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 17:27
          fajnajozia napisała:
          >
          > > Nie bardzo wiem, na co odpowiadam, ale może trafię.
          > > Ja tam się boję ludzi
          >
          > Oj biedactwo.
          >
          > Fobie są uleczalne.



          urwałaś : "którzy nie mają znajomych ". To akurat nie wymaga leczenia. Wystarczy takowych unikać.

          • maitresse.d.un.francais Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 17:29

            > urwałaś : "którzy nie mają znajomych ". To akurat nie wymaga leczenia. Wystarcz
            > y takowych unikać.

            Pardon, nie zauważyłam. Nie było to moją intencją. No ale jak trafisz na jakiegoś takiego, co nie ma znajomych? Na przykład w pracy? Uciekniesz z pracy?
            >
            • fajnajozia Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 17:33
              "Pardon, nie zauważyłam. Nie było to moją intencją. No ale jak trafisz na jakiegoś takiego, co nie ma znajomych? Na przykład w pracy? Uciekniesz z pracy?"

              Z pracy ? Nie. Obowiązek, obowiązkiem a przyjemności towarzyskie przyjemnościami. Od Ciebie jednak bym wiała, ile sił w nogach.
              • maitresse.d.un.francais Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 17:34
                f
                > Z pracy ? Nie. Obowiązek, obowiązkiem a przyjemności towarzyskie przyjemnościam
                > i. Od Ciebie jednak bym wiała, ile sił w nogach.

                Wzajemnie. Jesteś typem bezrefleksyjnej lali, osądzającej wszystkich, którzy choć minimalnie się od ciebie różnią. Wolałabym skomplikowane złamanie nogi z przemieszczeniem niż znajomość z tobą.
                >
                • fajnajozia Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 17:42
                  " Wzajemnie. Jesteś typem bezrefleksyjnej lali, osądzającej wszystkich, którzy ch
                  > oć minimalnie się od ciebie różnią. Wolałabym skomplikowane złamanie nogi z prz
                  > emieszczeniem niż znajomość z tobą "


                  No przepraszam, ale w sposobie osądzania innych nigdy Ci nie dorównam. Pod względem merytorycznym i językowym :D
                  • maitresse.d.un.francais Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 17:46

                    > No przepraszam, ale w sposobie osądzania innych nigdy Ci nie dorównam. Pod wzg
                    > lędem merytorycznym i językowym :D

                    Oj biedactwo, myślisz, że dam się nabrać na ten chwyt? Haha.
                    • maitresse.d.un.francais Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 17:53
                      A teraz wybacz, przerywam naszą fascynującą konwersację, udaję się bowiem do tak beznadziejnie drętwego miejsca, że sama myśl o nim powoduje u ciebie ból głowy.

                      Oczywiście życia erotycznego też nie mam. Wiesz to przez monitor. Jestem zasuszoną dziewicą. I pewnie - w twoim wyobrażeniu - noszę pierścionek dziewictwa, hehe.

                      Jakież to fascynująco różne od rzeczywistości - by nie rzec: jakież to beznadziejnie banalne - wyobrażenia o innych lęgną się w główkach takich osóbek jak ty.
                      • fajnajozia Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 18:04
                        "A teraz wybacz, przerywam naszą fascynującą konwersację, udaję się bowiem do tak beznadziejnie drętwego miejsca, że sama myśl o nim powoduje u ciebie ból głowy.

                        Oczywiście życia erotycznego też nie mam. Wiesz to przez monitor. Jestem zasuszoną dziewicą. I pewnie - w twoim wyobrażeniu - noszę pierścionek dziewictwa, hehe.

                        Jakież to fascynująco różne od rzeczywistości - by nie rzec: jakież to beznadziejnie banalne - wyobrażenia o innych lęgną się w główkach takich osóbek jak ty."




                        Krzyżyk na drogę :D
            • znana.jako.ggigus albo czy wypytujesz - ilu masz znajomych? 22.07.11, 17:33
              mozna nie mie znajomych z wielu powodow, mozna mieszkac w jednym miescie z kims (partnerem/rka) i po rozstaniu, powiedzym bolesnym, wycofac sie z grona znajomych. A jeszcze jak eks naopowiada znajomym wspolnych, to juz w ogole. Serio, znam takie przypadki, to dosyc czeste.
              • princess_yo_yo Re: albo czy wypytujesz - ilu masz znajomych? 22.07.11, 17:46
                to chyba nie tak dziala. ludzie ktorzy nie maja znajomych albo ich nie potrzebuja i dobrze im z tym (wtedy wszystko gra) albo jest powod dlaczego wszyscy ich omijaja szerokim lukiem (niestety w takiej sytuacji zazwyczaj sami zainteresowani sa bardzo chetni widziec problem w otoczeniu a nie w sobie).
                co do reszty wywodu - dojrzaly czlowiek nie opiera swojego zycia towarzyskiego tylko i wylacznie na partnerze, troche instynktu samozachowawczego na prawde sie w zyciu przydaje.
                • maitresse.d.un.francais Re: albo czy wypytujesz - ilu masz znajomych? 22.07.11, 17:54
                  princess_yo_yo napisała:

                  > to chyba nie tak dziala. ludzie ktorzy nie maja znajomych albo ich nie potrzebu
                  > ja i dobrze im z tym (wtedy wszystko gra) albo jest powod dlaczego wszyscy ich
                  > omijaja szerokim lukiem\

                  Jeszcze można omijać innych szerokim łukiem, a wybierać tylko niektórych. Stawiając nie na ilość, a na jakość.
                  • princess_yo_yo Re: albo czy wypytujesz - ilu masz znajomych? 22.07.11, 18:03
                    ale wtedy ma sie znajomych wiec to zupelnie inny przypadek.
                • alone.me Re: albo czy wypytujesz - ilu masz znajomych? 22.07.11, 18:06
                  Princess YoYo, prosze przestan wywrywac z konekstu zdania i na nich opierac swoja wypowiedz. Jak napisalam w pierwszych kilku zdaniach mialam problemy od dziecka przez ojca alkoholika przez co trudno mi nawiazywac znajomosci. I jakbys doczytała dobrze to rowniez napisalam,ze sama nie wiem co mam zrobic. Wiec to nie tak,ze ja wszystkich oskarzam a siebie widze idealna bo wlasnie siebie za wszystko obwiniam.
                  Przeczytaj dobrze rowniez, ze napisałam,ze od eks odeszlam i odcielam sie od jego znajomych i w tym samym czasie znalzlam innych wiec to nie jest bazowanie na jego znajomych.Bo z nimi nie utrzymuje kontaktu. I prosze nie pisz,ze oni tez "nie tacy" bo gdy 2 panienki pchaly sie prawie na moich oczach do lozka eks, druga w tym czasie zdradzala swojego obecnego z kumplem, i gdy ja nie moglam na to patrzec to "taa bo jej sie pracowac nie chce tylko szkola jakas" npo to wybacz ale nie mialam ochoty na cale towarzystwo z eksem wlącznie.Ale to nie o nim i jego znajomych watek.

                  Ja wiem,ze swoim zachowaniem tylko odpycham ludzi. Wiem,zdaje sobie z tego sprawe doskonale. I nie napisalam tutaj aby dostac "fachowa" podpowiedz,ze tak bo paniusia jestes. Napisalam wczesniej rowniez,ze ja poprostu chciałabym szczerych ludzi w okolo siebie,gdzie ostatnio rzadko sie zdarza. Nie potrafie byc miedzy ludzmi usmiechac sie, myslec swoje wyjsc i udawac,ze wszystko ok gdy nie bylo,ja poprostu nie potrafie.
                  Mam swoje priorytety w zyciu. I bycie falszywym nie jest na mojej liscie.

                  To byl jeden weekend jedno nieporozumienie i tyle. Calkiem inna grupa. Razem studiujemy wiec wywodzimy sie z tego samego "srodowiska".
                  • princess_yo_yo Re: albo czy wypytujesz - ilu masz znajomych? 22.07.11, 18:12
                    ale moja wypowiedz jest pod znana jako giggus a nie toba wiec moze sama zastanow sie nad kontekstem zanim cos wysmarujesz. jesli tak samo reagujesz w niewirtualnej rzeczywistosci to nie dziwie sie ze masz problem z kontaktami z ludzmi.
    • reniatoja Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 22.07.11, 18:25
      To najdluzszy post jaki widzialam (nie czytalam) na tym forum.

      Nie wiem czemu tak to jest - ksiazke, nawet nie najciekawsza, moze miec 600 stron i lykam na dwa razy. a taki post na forum jest dla mnie nie do przebrniecia. Nawet nie probuje tego czytac. Moze mi ktos to wyjasnic?
    • thisisspartaaa ktoś to przeczytał? 22.07.11, 21:45
      i może streścić?
    • miu.m Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 23.07.11, 00:22
      Przyczyny moga byc rozne:
      1a bardzo sie roznisz od towarzystwa - ludzie nie lubia innych od siebie, a juz szczegolnie madrzejszych, lepiej wyksztalconych;
      1b jestes cudzoziemka, wiec zawsze sie roznisz juz na starcie, wiec z automatu jest ci troche trudniej, wiekszosc moze oczekiwac, ze bedziesz akceptowala swoja "nizszosc" w stadzie (niektorzy z przyjemnoscia dadza ci to odczuc...)
      2. masz nie najlepsza mowe ciala, co mozliwe, bioroac pod uwage twoje dziecinstwo; ludzie czerpia 70% informacji z mowy ciala, a nie ze slow. Mozna sie jej nauczyc.
      3. z pewnoscia jestes DDA - Dorosle Dziecko Alkoholika - trudnosci w nawiazywanu relacji miedzyludzkich wynikaja z Twoich przezyc z dziecinstwa, terapia w osrodku zajmujacycm sie DDA bardzo ci pomoze, wiele sie nauczysz o samej sobie
      W sumie te czynniki sie na siebie nakladaja, kazdy byc moze dziala w jakims stopniu. Poszukaj gruypy terapeutycznej dla DDA, sa takie takze za granica, to chyba najlepsze rozwiazanie na poczatek.
    • zla.m Re: Wieczny problem ze znajomymi :( 23.07.11, 00:22
      Rozumiem, że było ci przykro, jak dziewczyny wymieniały między sobą spojrzenia na twój temat. Niekoniecznie musi być tak, że cię nie lubią, może je trochę śmieszysz, trochę irytujesz, ale nie tak do bólu (inaczej by cię na ten wypad nie zaprosiły). Oczywiście, po twoim fochu podejście może być inne.

      Co robić - przeprosić za focha, jak nie masz sensownego wytłumaczenia, to powiedz, że zawsze ci odwala przed okresem ;). Potem umów się z jedną z nich (tą, którą uważasz za najfajniejszą albo za najbardziej szczerą) na wino, napijcie się i zapytaj, o co im chodzi. Albo co ona by w tobie zmieniła. Przyjmij na klatę, że to będzie niefajne, postaraj się nie obrazić i przemyśl. Na początku będziesz na pewno przede wszystkim wkurzona i przekonana, że ta laska nie ma racji bo ty nie jesteś taka czy inna. I pewnie nie jesteś, ale takie sprawiasz wrażenie. Po prostu przemyśl to, czego się dowiesz i zastanów się, co możesz zmienić.

      Jeżeli nie chcesz robić takiego eksperymentu z koleżanką, spotkaj się z psychologiem, opowiedz o problemie i spytaj jak on to widzi.

      Na forum nikt ci nie powie prawdy, bo trzeba cię znać i powiedzieć, co wkurza w "realu"

      PS
      Umizgi to zaloty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja