mamunia1982
24.07.11, 11:20
nie mam komu sie wyżalić ,nie chce przyznać że jestem nieszczęśliwa w małżeństwie. Jesteśmy małżeństwem od 4 lat ,przez te wszystkie lata strasznie sie oddaliliśmy od siebie ,w tej chwili drażni mnie jego widok jego zachowanie ,nigdy mnie nie uderzył ale nie raz szarpnął popchnął .mamy 2 letnie dziecko i męczy mnie to wszystko właśnie ze względu na nie zawsze marzyłam żeby moje dzieci miały szczęśliwy dom a tu .... jestem zła na siebie nie potrafię sobie z tym poradzić ... boje sie odejść bo gdzie za co będziemy żyć mamy kredyty nikt mi nie pomoże a on chyba by mnie zjadł gdybym złożyła papiery o rozwód .czasem zastanawiam sie czy ja może chora jetsm i szukam miodu w d....ale zaraz potem mysle no nie tak być nie może on myśli ze jak pracuje to w domu już nic ja obecnie na wychowawczym .Mam go dość ciągłych obietnic ze sie zmieni ze będzie lepiej .chciałabym uciec stad jak najdalej ale mój syn sprowadza mnie na ziemi dla niego wstaje rano i uśmiecham sie ale jak długo jeszcze uda mi sie grać ....